Zerknęłam na zatłoczone
miasto. Westchnęłam cicho patrząc się na okładkę książki.
- Nie długo będzie egzamin.-
Wyszeptałam sama do siebie nie pewnie. Nie byłam pewna czy zdam go czy też nie.
- Ami-chan!!- Zawołał ktoś z
dołu zerknęłam tam i spojrzałam na Hinate-chan.
- Hinata-chan?- Zdziwiłam
się nie pewnie patrząc na nią.
- Idziesz potrenować za
wioskę?- Zapytała się patrząc w górę.
- no pewnie!- Zawołałam z
uśmiechem na twarzy. – Tylko zaczekaj muszę się ubrać.- Powiedziałam i wyje łam
z szafy czarny strój który składał się z czarnej koszulki i czarnych spodni.
Ubrałam pośpiesznie czarne sandały zakluczyłam drzwi i wybiegłam.
- a co chcesz potrenować?-
Zapytałam zerkając na nią.
- Rzucanie kunai’ami do
celu.- Powiedziała idąc do bramy. Jak zwykle siedzieli tam dwóch Shinobi jeden
z nich miał bandaż owinięty tak że zasłaniał mu kawałek nosa.
- A wy małe dokąd się
wybieracie?- Zapytał właśnie ten z bandażem. Zawsze miałam problem z
zapamiętaniem ich imion bądź nazwisk.
- Idziemy potrenować przed
egzaminem.- Powiedziała Hinata-chan uśmiechając się. Nie wiedziałam czemu
czułam ze coś złego się dzieje nie potrafiłam tego wyjaśnić. Zerknęłam na niebo.
- Ami-chan?
Coś czuję ze będzie się działo.- Pomyślałam patrząc na niebo na którym nie było żadnej
chmury.
- Ami-chan??
Czy dobrze postąpiłam zapisując się do akademii??
- Ami-chan??
A co jeśli nie zdam? Przecież te Jutsu jest naprawdę
bardzo proste- Zerkneła na
ziemię. Ktoś szarpną mnie za ramię. Zerknęłam na Hinate-chan.
- Co jest?- Zapytała się
patrząc na mnie.
- Co?- Zdziwiłam się nie
wiedząc o co jej chodzi.
- wołałam cie kilka razy a
ty jakbyś była w innym świecie.- Powiedziała idąc w stronę lasu.
- Nie nic mi nie jest.-
Powiedziałam przygnębiona patrząc w ziemię.
- Przecież widzę.- Powiedziała
patrząc na mnie zatroskanym wzrokiem.
- Martwię się ze nie zdam
egzaminu.- Wyszeptałam biorąc kunai’e do ręki.
- Ty miałabyś nie zdać?-
Zdziwiła się Hinata-chan patrząc się na mnie ze zdziwieniem i nie dowierzaniem.
- Tak.- Wyszeptałam
trzymając kunai’e w dłoni.
- Zaliczyłaś w dwa tygodnie
wszystkie zaległości.- Powiedziała patrząc na mnie jak na wariatkę. Co
sprawiało ze czułam się głupio i nieswojo. Starałam się uniknąć spojrzenia
Hinaty-chan.
- Ale to coś innego.
Pomagali mi a na egzaminie tego nie będzie.- Powiedziałam i rzuciłam jednym
kunajem. Trafiłam.
- Jak będziesz myślała że
nie zdasz to tak się stanie musisz być pozytywnych myśli.- Powiedziała zerkając
na mnie.
- Łatwo mówić trudniej
zrobić- dodałam rzucając kolejnym który także trafił.
- Masz się nie zadręczać.
Zdasz i już.- Powiedziała przyglądając mi się z uwagą jak trafiam z wyskoku do
pięciu pachołków.
- Jesteś najlepsza w klasie
nawet Sasuke-kun nie jest tak dobrzy jak ty.- Powiedziała patrząc się na mnie.
- Jestem dobra w teoretycy
lecz sama widziałaś co się dzieje jak mam wyjść na środek i pokazać co umię.-
Powiedziałam smutna wyjmując swoje kunai’e z pachołków.
- To się nazywa stres
dziewczyno.- Powiedziała i zaczełam rzucać Kunai’ami w pachołki.
- Nie dam rady zdać egzaminu.
- Jak będziesz tak Myślec to
na bank nie zdasz rozumiesz przestań myśleć negatywnie.- Powiedziała
Hinata-chan zerkając na mnie.
- nie potrafię nie jestem
jak Sasuke-kun.- Powiedziałam denerwując się.
- Ami-chan nie wierzysz w
siebie.- Powiedziała Hinata-chan i rzuciła kunai’em który się odbił. –
Suwaru-chan w ciebie wierzy i cię trenuje.- Dodała zerknęłam na ziemię.
- Myślisz że by to robiła
jak by uważała że nie dasz rady zdać tego egzaminu?- Zapytała się Hinata-chan
patrząc na mnie. Odwróciłam wzrok.
- No nie.- Powiedziałam
siadając na ziemi.
- No właśnie.- Powiedziała
zerkając na mnie i usiadła koło mnie.
- Ale jak nie zdam?
- Co ty się tak uczepiłaś
tego ‘’ALE’’! Ale to ale tamto Przestań tak gdybać.- Powiedziała Hinata-chan a
ja pierwszy raz widziałam ją w takim stanie.
- Hinata-chan.- Zaczełam nie
pewnie.
- Ami-chan musisz w siebie
uwierzyć nie możesz Myślec ze jesteś słaba uwierz w swoje możliwości.-
Powiedziała patrząc się na mnie.
- Tu jesteście.- Powiedziała
Suwaru-san siadając na ziemi naprzeciwko nas.
- Suraru-san powiedz cos
jej.- Powiedziała Hinata-chan pokazując na mnie palcem.
- Ami-chan mówię ci coś.-
Powiedziała Suwaru-san. – Ale o co chodzi?- Zapytała się
Hinaty-chan.
- Mówi że nie zda egzaminu.-
Powiedziała a Suwaru-san delikatnie się uśmiechnęła.
- Ami-cha….- Zaczęła
Suwaru-san lecz poderwałam się na równe nogi.
- Wy niczego nie
rozumiecie.- Powiedziałam opierając się o drzewo. – Macie dla kogo stać się
silne wasze rodziny was pochwalą obejmą jak zdacie a mnie…- Wyszeptałam patrząc
na niebo.
- Ami-chan…- Zaczęła Hinata-chan
patrząc na ziemię. Nie patrzyłam się na nie i tak wiedziałam jak wyglądają.
Poczułam uderzenie w twarz. Zerknęłam na rozgniewaną
Suwaru-san.
- Czy ty myślisz ze nie masz
rodziny?- Zapytała się Suwaru-san widać było po niej ze jest rozgniewana.
- Tak.- Wyszeptałam zerkając
na ziemię.
- jak tak myślisz to żegnam chodź
Hinata-chan. – Powiedziała Suwaru-san i pociogneła Hinate-chan za sobą.
- Ale…- Zaczęła Hinata-chan.
- Ona nie jest warta naszego
czasu.- Powiedziała oschle a mnie zakuło w sercu. Spojrzałam się w niebo
obiecałam ze nie będę płakać. Nie odwróciłam się patrząc czy odeszły. Nie
chciałam widzieć. Zaczełam iść przed siebie. Zatrzymałam się przyglądając się
treningowi Neji-sempai i Lee-san. Byłam podważeniem tego jak Lee-san zawsze się
podnosił i atakował swojego rywala. Mimo iż nie miał z nim szans. Nie
rozumiałam tego czemu się nie podda.
Lee-san wyskoczył odbijając
się od ziemi lewą nogą robiąc rozmach prawą u uderzając z całej siły w
Neji-sempai a ten nie wiem co zrobił ale obkręcił się wokół siebie robiąc
niebieską kulę w około siebie co sprawiło że Lee-san się odbił upadając na
ziemię.
- Poddaj się i tak nigdy ze
mną nie wygrasz.- Powiedział znudzony Neji-senpai. Zerknęłam na Lee-san jak
zaczą się podnosić.
- Nie poddam się udowodnię
światu że nawet człowiek bez ninjutsu czy genjutsu może być silny. – Powiedział
Lee-san zerkając na niego. – Zobaczysz kiedyś cie pokonam.
- Mayumi-chan.- Usłyszałam
za sobą znajomy głos.
- Witaj TenTen. – Wyszeptałam
zerkając na nią.
- Coś cię trapi?- Zapytała
się zerkając na mnie.
- Martwię się ze nie zdam
egzaminu.- Powiedziałam patrząc na nią.- Nie potrafię o tym przestać myśleć.-
Dodałam patrząc się na ziemię.
- Nie myśl o tym tak. – Powiedziała
kładąc mi na ramieniu swoją dłoń.- Weź to uznaj jako twoją pierwszą ważną
misję.- Powiedziała Tenten.
- Czyli o co chodzi?-
Zapytałam zerkając na nią.
-Jako genin bierzesz udział w wielu misjach są
łatwe bądź bardzo trudne. Więdz wyobraź sobie ze egzamin jest jedną z tych
misji i jak jej nie zdasz to zginiesz.- Powiedziała a ja na nią zerknęłam..
- Tak to ja nie myślałam.- Uśmiechneła
się do niej.
- A i tak w ogóle powiedziałaś Neji-kun że
zostaniesz geninem jak nie dotrzymasz słowa to.- Powiedziała patrząc się na
mnie.
- O nie…- Jeknęłam. – Muszę
nim zostać bo w jak nie to mi żyć nie da. – Pożaliłam się.
- No właśnie.- Uśmiechneła
się patrząc się na mnie. – No to leć i poćwicz jeszcze mało co zostało ci
jeszcze czasu.- Powiedziała a ja pobiegłam co sił w nogach do domu.
***
Dziś w ogóle nie mogłam zasnąć
przekręcałam się z jednej strony na drugą i znowu. Czułam się wyspana lecz
wiedziałam ze to pozory musiałam jakoś zasnąć. Westchnełam kładąc się na
plecach.
- Dziś wielki dzień.-
Powiedziałam sama do siebie.
- Muszę się położyć spać i
zasnąc lecz nie mogę.- Jęknęłam zasłaniając twarz w dłoniach.
- Tak się boje ze nie zdam.
- Nie myśl tak to jest misja
którą musisz zdać inaczej Neji-sempai będzie trunfował.- Powiedziałam
przekręcając się na bok. Po czym
zamknęłam oczy starając się zasnąć nie wiedząc kiedy zasnęłam obudził mnie
straszny łomot do drzwi. Przekręciłam się na bok i poszłam dalej spać.
Łup Łup łup…
- Czego chcesz później
zapłacę.- Powiedziałam zasłaniając głowę.
- Ami-chan jest już
dziesiąta za pięć minut zaczyna się egzamin na genina!- Krzyknęła Tenten. Usiadłam
gwałtownie.
- Że co?! – Krzyknęłam
pośpiesznie się ubierając i wybiegłam z domu nie odwracając biegłam co sił w
nogach. Musiałam zdążyć przed zamknięciem przez Iruke-sensei drzwi od klasy.
Jeszcze minuta! Mam minutę a jestem w połowie drogi.- Biegłam co sił w nogach które strasznie bolały.
Jeszcze kilka zakrętów.
45 sekund a jestem dopiero koło gorących źrudeł. Pomyślałam biegnąc. Wpadłam na kogoś z łoskotem.
- Patrz jak biegasz
dzieciaku!- Krzykną za mną lecz ja wiedziałam kto to jest. Nie musiałam widzieć
twarzy Neji-sempai by wiedziec jak wygląda. Biegłam jeszcze szybciej musiałam zdążyć.
Nie mogłam się poddać.
Już widziałam duży budynek akademii.
15 sekund trzecie piętro. Pomyślałam wbiegając co trzeci schodek po czym została
mi ostatnia prosta. Biegłam co sił w nogach. Ręka Iruki-sensei złapała za
kraniec drzwi i zaczął je zamykać.
Jeszcze trochę… nie zdążę… nie dam rady… spóźnie się….
Nie mam już sił… - Biegłam widząc
jak drzwi powoli zaczeęły się zamykać. A ja nie wiedząc co zrobić żuciłam się
na ziemię i dosłownie wślizgnęłam się do klasy przez drzwi między nogami
Iruki-sensei.
O nie! nie wyhamuje – Pomyslałam widząc
naprzeciwko mnie ścianę.
Łup!! Rozniusł się huk po
całej klasie każdy zdezorientowany zaczą się rozglądać. Czułam się dziwnie ktoś
na mnie leżał. Otworzyłam oczy i zerknełam na czarne włosy i wściekłą twarz.
- Uchiha-kun.- Wyszeptałam w
głowie jeszcze mi chuczało.
- Mogłabyś przychodzić na
czas ia nie taranować wszystkich.- Rykną wściekle. – Złaź ze mnnie i to już!-
Rykną a ja zmarszczyłam czoło zastanawiając się. Dostrzegłam jeszcze kilka osób
które leżały na nas.
- Nie mogę się ruszyć
Naruto-kun złaź i to już!- Krzykneła Sakura-chan patrząc się na mnie.
- Powiedz to Kiba!- Krzykną
Naruto-kun który znajdował się na Sakurze-chan która leżała na Sasuke-kun i tak
wyszło na to ze leżeli na mnie.
- Złaście w tej chwili no
już!- Krzyknełam usiłując się wydostać co nie zbyt dobrze szło. Przypadkiem
uderzyłam Sasuke-kun w twarz z pięści. Po ciężkiej walce wstałam na proste
nogi.
- Ami-chan?- Wyszeptał
zszokowany Iruka-sensei patrząc na mnie po czym na drzwi.
- Zdążyłam na egzamin
jeszcze pan nie zamkną drzwi.- Powiedziałam ciężko oddychając. Nie mogłam
złapać oddechu. Czułam na sobie dziwne spojrzenia innych.
Opuściłam głowę starając
się nie myśleć o tym że każdy jest na mnie wściekły. Usiadłam w swojej ławce.
Hinata-chan nawet na mnie nie spojrzała. A jednak nie warto ufać i wierzyć w
innych i tak w końcu cię zostawią
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz