wtorek, 20 lutego 2018

12: ‘‘ Są w życiu takie chwile, kiedy jedynie, co możemy zrobić to wmówić ze to jakiś sen ‘‘: 12



Nie wiedziałam, czemu ale zbudziłam się zlana potem nie pamiętałam, co mi się śniło.
Całe moje ciało drżało ze strachu. Nie mogłam opanować drżenia rąk. Po potwarzy ciurkiem skapały krople łez. Zerknęłam na okno. W wiosce panował błogi spokój. Oparłam ponownie głowę o poduszkę a ręką zasłoniłam twarz. Oddychałam spokojnie próbując sobie przypomnieć, co mi się śniło, lecz, mimo iż chciałam nie udało mi się tego dokonać. Westchnęłam ciężko. Od momentu, gdy Suwaru-san udała się na misje nie mogłam spać miałam złe przeczucie.  Pękła mi szklanka w dłoni kalecząc mi ją w dwóch miejscach a szkło wbiło się głęboko. Hinata się przeraziła i opatrzyła mi ją, Następne, co mnie spotkało było to, że nasze zdjęcie spadło na ziemię i pękło jakimś cudem w miejscu gdzie znajdowała się właśnie Suwaru przecinając ją na pół. I teraz te niewyjaśniane koszmary senne. Może ze mną jest coś nie tak? Może jestem przemęczona? Nie wiem, czemu lecz coraz bardziej nie dawało mi to spokoju.  Usiadłam na parapecie i patrzałam na przechadzających się ludzi. Dziwne… naprawdę dziwne. Zmarszczyłam brwi.
Miną już dobre trzy dni odkąd wyruszyli na misje a ja wciąż czułam ten nie pokój nie rozumiałam go i w prawdzie nie chciałam zrozumieć chciałam się cieszyć.
Puk- Ktoś zastukał donośnie w drzwi mojego mieszkania. Wstałam i podeszłam do nich otwierając je. Zerknęłam na Ojca, Shikamaru który właśnie opadł się o barierkę.
- Tak?- Zapytałam zerkając na niego. Był jakiś dziwny, jakby to ująć smutny. Westchnęłam zerkając na niebo.
- Mayumi-chan Hokage cię wzywa- wyszeptał ojciec Skikanaru-kun’a a ja poszłam za nim. Nie pewnie rozglądałam się po wiosce. Nie wiedząc, o co chodzi. Po co mógł mnie wzywać Hokage. Ach tak pewnie chodzi o tę książkę, którą wypożyczyłam. Miałam ją oddać członkom ANBU. Westchnęłam patrząc na ziemię. Rozmawianie z ANBU nie przypadało mi do gustu., Lecz przeszła mi mania na punkcie ich. Uśmiechnełam się delikatnie. Mogę nawet stwierdzić, że nie bałam się ich już tak bardzo jak wcześniej.
Puk- Zapukałam do drzwi gabinetu Hokage. Czekając na odpowiedź.
- Proszę.- Powiedział przyjaznym tonem Hokage. Weszłam i Uśmiechnełam się kłaniając się. Hokage pokazał mi krzesło.- Usiądź Ami.- Powiedział i delikatnie się Uśmiechnełam.
- Dobrze Hokage-sama.- Powiedziałam i usiadłam na fotelu zerkając z uśmiechem na Hokage. Był nad czymś skupiony trzymał w ręku jakąś kartkę, po czym westchną. Zmarszczyłam brwi. Natomiast Hokage podpisał ową kartkę a gdy pojawił się jeden z ANBU. Dał mu ją.
- Przekaż ją Reście Joninów.- Powiedział i skrzyżował palce a łokcie oparł o blat biurka. Przyglądałam się z uwaga na członka ANBU.
- Aaa.- Powiedziałam gwałtownie a Hokage zerkną na mnie.
- Coś się stało Ami?- Zapytał się zerkając na mnie.
- Nie po prostu znalazłam tę książkę, którą wypożyczyłam. – Powiedziałam patrząc na nich.
- Tak a gdzie jest.- Powiedział zaciekawiony ANBU.
- W Akademii.- Powiedziałam i zerknęłam na ich zdziwione twarze.
- Jak to zdziwił się Hokage.
 - Zostawiłam ją w szafce.- Powiedziałam – z książkami w klasie.- Dodałam patrząc na nich.
- To dobrze się składa.- Powiedział i delikatnie się uśmiechną.
- Czemu Hokage?- Zdziwiła się członek Anbu prawdę mówiąc i ja byłam zdziwiona.
- Ami-chan miałbym do ciebie prośbę abyś pomogła dziś w Akademii posprzątać.- Powiedział a ja energicznie kiwnęłam głową.
- Dobrze Hokage-sama.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy wstając z miejsce.
- A jak znajdziesz książkę od razu oddaj ją Iruce.- Powiedział patrząc na mnie.
- Hokage-sama czy to dobry pomysł. Aby szukała ją. Wie pan tam są ważne informacje.- Powiedział członek ANBU przyglądając się mi uważnie. Zmarszczyłam brwi.
- nie martw się o to.- Uspokoił go Hokage.
- Możesz już iść Iruka pewnie biedny czeka na pomoc.- Dodał w moim kierunku Hokage.
- Hai!- Uśmiechnełam się uroczo z resztą jak zawsze się uśmiechałam Hokage uśmiechną się blado. Wyszłam z gabinetu.
***
Sprzątałam właśnie podwórko, gdy poczułam na sobie czyjeś spojrzenie zerknęłam na sensei’a marszcząc brwi.
- Iruka-sensei?- Zaczełam nie pewnie czując się nie zręcznie tym, że tak mi się przyglądał.
- Tak Ami?- Zapytał nie obecny Iruka.
- czy coś się stało?- Zapytałam zerkając na niego wciąż mi się przyglądał. Był smutny i czymś przygnębiony.
- Nie a co?- Zdziwił się Sensei po czym pokręcił przecząco głową.
- Dziwnie się pan mi przygląda i jest pan dziwnie nie obecny.- Powiedziałam patrząc na niego.
- Nie jestem tylko znaczony przygotowywałem do później godziny sprawdziany.- Powiedział i uśmiechną się do mnie. Uśmiechnęłam się i zaczełam dalej sprzątać
- Eee Iruka-sensei?- Zapytałam zerkając w jego kierunku.
- Tak.- Odpowiedział myjąc pachołki do kunai.
- Więc co mam jeszcze posprzątać.- Uśmiechnęłam się mrużąc przy tym oczy. A Sensei się uśmiechną.
- Jeszcze trzeba okna pomyć i po układać książki.- Powiedział a ja z radosnym krokiem poszłam zrobić to, co mówił. 

**Iruka**

Co ja mam zrobić? Nie wiem, czemu kazano to mnie powiedzieć? Jak mam to zrobić?
Takie pytania dręczyły mnie od kilku godzin a tak dokładniej pięciu. A wszystko się zaczęło od tego;
 Dzisiejszej nocy położyłem się o pierwszej rano gdyż wymysiłem sprawdzian. Gdy przyjemnie przekręcałem się właśnie na plecy. Zostałem brutalnie zbudzony przez Kakashiego mianowicie wylał na mnie wiadro lodowatej wody. Poderwałem się jak oparzony upadając przy tym z łóżka tak, że połamałem lewą nogą szafkę. No i oczywiście nabiłem sobie guza. Zastanawiając się jak dostał się do mojego mieszkania prawdę mówiąc do teraz się nad tym męczę. Kakashi kazał mi wstawać, bo ma coś ważnego do powiezienia. Więc to uczyniłem nie zbyt chętnie oczywiście była trzecia nad ranem. Gdy powiedział mi to, co miał zamurowało mnie nie wiedziałem, co nam powiedzieć a tym bardziej zrobić. Serce zatrzymało się gwałtownie a ja mimo wolnie pobladłem patrząc się na niego jak na jakiegoś barana tańczącego przy ognisku.
- Ja?- Zapytałem nie dowierzając pokazując przy tym na siebie palcem wskazującym.. Zerknąłem na jedno odkryte oko swojego towarzysza. Wstałem przeszłem się kilka razy przez mój pokuj.
- Tak ty.- Powiedział siwowłosy. Wskazując na mnie palcem.
- Ale jak? Czemu?- Zapytałem i zatrzymałem się w połowie drogi gwałtownie się odwróciłem.
- Tak rozkazał Hokage.- Powiedział siwo włosy trzymając jak zwykle książkę. Zmarszczyłem czoło myśląc o czymś.
- Czemu to mam być ja?- Wyszeptałem załamany nie mogąc tego zrozumieć. Upadłem ciężko na łóżko zamykając na chwile oczy.
- Ty masz z dzieciakami najlepszy kontakt.- Powiedział i zerknąłem na niego. Kakashi zmrużył oczy raczej oko.
- Kakashi ja nie chce.- Powiedziałem i pokręciłem głową. Nie mogłem tego zrobić. Moje ręce skrzyżowały się nad moją głową w kształt litery X.
- Iruka taki jest rozkaz.- Powiedział Kakashi odwróciłem głowę w bok. Kakashi westchną i przybliżył się do mnie łapiąc go za podbródek.
Co on do cholery jasnej robi? Niech się odsunie nie komfortowo się czuje! Jak tak się na mnie gapi?
- Czemu nie poinformuje ktoś inny Tylko ja?- Zapytałem oddalając się. Na bezpieczną odległość, czyli usiadłem na parapecie.
- chcesz by ktoś powiedział to prosto z mostu.- Powiedział a ja pokręciłem przecząco głową. Aż się za nią złapałem, gdy zakręciło mi się w niej.
- nie.- Wyszeptałem zrezygnowany. Patrząc się na gwiaździste niebo
- no właśnie.- Powiedział siwowłosy i wyskoczył przez okno.- Dasz sobie rade.- Dodał i znikną.
- tak dam radę- Wyszeptałem kładąc się na łóżku.
Z wspomnień wyrwała mnie niska dziewczynka, która jak zawsze uśmiechała się uroczo mrużąc przy tym swoje oczy. Westchnąłem cicho. To nie będzie takie proste jak na to wygląda. Zamknąłem oczy, po czym je otworzyłem. 
- Tak Ami-chan.- Wyszeptałam starając się nie patrzeć na dziewczynę, która właśnie pokazałam wyczyszczone okna. Zdziwiłem się widząc jak się błyszczą prawdę mówiąc nigdy nie były one takie czyste.  – Dobra robota.- Uśmiechnąłem się uroczo do nie.
Co mam robić? Jak to obrać w słowa? Jak to powiedzieć?
Hokage specjalnie wysłał ją tu abym jej powiedział? Natomiast j a nie potrafię tego wyksztusić. Nie umiałem a słowa utrudniały mi to. Gdy chciałem już powiedzieć to otwierałem buzie i nic. Nie wykrztusiłem ani słowa.

**Ami**

Iruka-sensei naprawdę wyglądał na zdołowanego, lecz nie mogłam zrozumieć, czemu. I co może go tak trapić wielo krotnie wyglądał jak by chciał mi coś przekazać, lecz nic mu nie chciało przejść przez gardło. Zaczełam ścierać kurze. Układając książki na półkach. Wzięłam ową książkę, którą miałam oddać Iruce sensei i wyszłam przez okno.
- Jest tu, Mayumi-chan Ami?- Zapytał się męski głos a ja zamarłam. Nie znałam owego głosu. Ścisnęłam książkę mocniej idąc powoli w ich kierunku
Kto może mnie szukać nie znam tego głosu?- Pomyślałam przestraszona i zerknęłam na Irukę-sensei i jeszcze jednego mężczyznę był Shinobim wioski miał brązowe gęste długie włosy sięgające mu do pasa.  Wyglądał na poważnego mężczyznę.
- Tak jest, ale ona nie wie.- Wyszeptał Iruka-sensei nie patrząc się na niego. Zmarszczyłam brwi.
Czego nie wiem?- Pomyślałam patrząc na nich i zaczełam się przybliżać do nich chciałam wiedzieć.
- Iruka nie powiedziałeś jej!- Zdziwił się owy nie znajomy.
Czego mi nie powiedział?- Chciałam zadawać te pytania na głos, ale nie mogłam ich wykrztusić.
- Nie miałem odwagi jej tego powiedzieć!- Krzykną, – ale powiem jej w nocy po ramen.- Powiedział a owy nie znajomy zerkną na niego.
- Wiem ze ci nie jest łatwo, lecz musisz lepiej żeby się od ciebie dowiedziała niż z ulicy.- Wyszeptał i znikną a ja patrzałam się nie wiedząc, co mam zrobić.
- Iruka-sensei….- Wyszeptałam patrząc się na niego, – co miałeś mi powiedzieć.- Mój głos nie spokojnie zadrżał. A on spojrzał się na mnie.
- Powiem ci przy ramen dobrze wytrzymaj jeszcze kilka godzin błagam.- Wyszeptał a ja kiwnęłam jedynie głową.
- Aaa Iruka-sensei to jest ta książka, którą wypożyczyłam z Biblioteki Hokage kazał mi ją oddać tobie jak ja tu znajdę.- Powiedziałam i wyciągnęłam rękę z książką.  Iruka wziął ja w ręce i uśmiechną się.
- Dobrze zaniosę ją do Hokage- powiedział i skłonił się ja natomiast się odkłoniłam i zaczełam iść do domu.
***
Byłam w domu kręcąc się w tę i we tę, co mi się nigdy nie zdarzało. Gdybym mogła pewnie zrobiłabym w pogłodzę dziurę przez te kilku godzinny spacer. Prawdę mówiąc byłam zmęczona. Przetarłam oczy wierzchem dłoni. Ziewając. Usiadłam na łóżku, po czym nastawiłam budzik, na 19 czyli miałam dwie godziny.
- Co chciał mi powiedzieć?- Zamyśliłam się nie wiedząc, czemu mam złe przeczucie. Rzuciłam się na łóżko zasypiając.

**Iruka**

Cholera jasna, czemu życie musi być tak pochrzanione?- Pokręciłem przecząco głową.
 Czemu właśnie wszystko spada na moja głowę?- Złapałem się za nią jakby miała mi eksplodować, po czym zrezygnowany oparłem głowę o kolana. 
- Jak mam jej to powiedzieć? Jak? No do choleru jak!- Westchnąłem podnosząc głowę patrząc się naprzeciwko.
- Normalnie.- Usłyszałem znajomy głos i zerknąłem na siwowłosego. Po czym na ziemie smutno.
- Jak normalnie? Starałem się, ale nie potrafiłem tego wykrztusić.- Wyszeptałem nie patrząc się na niego.
- powiedz nie patrząc się na nią.- Powiedział łagodnym głosem. Westchnąłem. Łatwo mówić, ale do cholery trudno to zrobić.
- Jak by to było tak proste to bym już to zrobił.- Powiedziałem i zabrałem mu książkę. Siwo włosy zerkną na mnie usiłując ją złapać. Ale nie dawałem za wygraną.
- Ej Iruś!- Krzykną starając się ją odzyskać.
- Ty kiedyś miałeś coś takiego powiedzieć?- Zapytałem się go a on zamarł. Zerkną na mnie poważnie.
- Nie.- Powiedział i oparł się o drzewo.- I prawdzie mówiąc nie chcę mieć.- Wyszeptał a ja spojrzałem się na niego.
- Powiedziałem jej ze dowie się na ramen za dwie godziny.- Powiedziałem smutny starając się sobie wyobrazić wszystko. Ale nie umiałem.
- Nie martw się tak Iruś a teraz oddaj książkę.- Powiedział i wyrwał ją z moich rąk. Zaczą ją starannie oglądać. Zaśmiałem się.
- wiesz, kiedy wraca Jiraya-sensei. – Zapytałem pragnąc zmienić temat. Chodź na chwilke chciałem zapomnieć o tym, co mam zrobić.
- a skąd ja to mam niby wiedzieć?- Zapytał marszcząc czoło.
- jesteś jego największym fanem.- Powiedziałem a ten odwrócił wzrok. Zaśmiałem się ponownie.
- nie śmiej się, bo oberwiesz.- Powiedział złym tonem Kakashi. Spoważniałem i usmiechnołem się złośliwie.
- A ja mam ci spojler dać do tej książki.- Odpyskowałem a dobrze wiedziałem, co go ruszy
- tylko nie to!- Krzykną i odruchowo zasłonił uszy. Zaśmiałem się zapominając przez moment o tym, co dziś miało się wydarzyć.
- A jak tam w Akademii.- Zapytał się Akashi patrząc się na mnie uśmiechnąłem się.
- Ami-chan wysprzątała całą.- Powiedziałem zerkając na niego.
-Całą?- Zdziwił się zerkając na mnie.
- tak całą.- Powiedziałem i wstałem.
- Naprawdę całą?- Nie wierzył mi.
- Tak nawet wypastowała podłogi prawdę mówiąc nie widziałem by Akademia była taka czysta.- Powiedziałem i zaśmiałem się.
- już idziesz?- Zapytał zerkając na mnie. Kakashi wyglądał na zmartwionego. Prawdę mówiąc nie dziwię mu się. Sam, bowiem byłem taki sam.
- Tak muszę jeszcze wymyśleć jak jej to powiem.- Powiedziałem i zacząłem przeskakiwać przez drzewa jak najszybciej w prawdzie mówiąc chciałem mieć to już za sobą a z drugiej strony nie chciałem widzieć jej łez.
Już siedziała u Ichiraku. Pobladłem.
- jak mogłem zapomnieć ze jest punktualna właśnie teraz chciałem, aby się spóźniła.- Powiedziałem sam do siebie i usiadłem.
- Witaj Ami-chan- uśmiechnełame się a ona spojrzała się na mnie swymi dużymi oczami przęłknłem głośno. Serce zaczęło mi walić jak oszalałe.
- Witam Sensei. Co miał mi pan powiedzieć?- Zapytała a ja się skrzywiłem.
- najpierw coś zjedzmy.- Unikałem nie uniknionego tematu, lecz chciałem, aby żyła jeszcze przez chwile bez tej wiadomości.
- dobrze Sensei.- Powiedziała a ja się ucieszyłem.
- poproszę dwa ramen.- Zawołałem do kucharza, który po kilku minutach postawił przed nami miski z ramen. I zerknąłem na rumieńce, które pojawiły się na jej delikatnej twarzyczce i mimo wolnie się usmiechnołem bardzo powoli zaczołem jeść dając sobie jeszcze kilak minut wolności, która nie ubłaganie dobiegała końca. Zjadła i zerknęła na mnie.
Nie patrz się tak na mnie proszę- pomyślałem i zerknąłem na nią.
-, Więc co miał mi pan do powiezienia.- Powiedziała i zerknęła na mnie.
- Ami-chan….- Zacząłem i opuściłem wzrok. Nie mogłem tego zrobić nie mogłem. Zacisnąłem dłonie w pięści.
- Tak…- powiedziała i gestem rąk starała się przyśpieszyć to, co chciałem jej powiedzieć.
- Nie pośpieszaj mnie.- Zagrzmiałem groźnie prawie krzyknąłem a w jej oczach zobaczyłem strach. Bała się mnie…
Byłem w szoku nie wiedziałem, że może ktoś się mnie bać. A tak w końcu nakrzyczałem na nią bez powodu.
- dobrze Sensei.- Wyszeptała i usiadła tak, że widziałem jej profil. Wziąłem głęboki oddech.
Muszę o zrobić muszę to w końcu wykrztusić… Wybacz mi Ami… Przepraszam…
- Tsumetai Suwaru…… nie żyje.- Powiedziałem chłodnym tonem. Moja twarz wyglądała na poważną. Nie było widać na niej żadnych uczuć. Zdziwiłem się. I zerknąłem na nią. Musiałem powiedzieć to zbyt chłodnym tonem. Widziałem jak zamarła trzymając pałeczki blisko swoich ust. W jej Oczach pojawił się łzy. Przygryzała wargę.

***Ami**

- Tsumetai Suwaru…..Nie żyje.- Powiedział Iruka-sensei chłodnym tonem a ja zamarłam trzymałam pałeczki w ręku blisko swoich ust i zamarłam. Do oczu napłynęły mi łzy. Przygryzłam wargę, aby powstrzymać łzy.
 Tsumetai Suwaru nie żyje, nie żyje, nie żyje…- Pomyślałam nie dowierzając raczej nie chciałam w to wierzyć. Zamknęłam oczy. A łzy mimo wolnie zaczęły kapać mi na kolana.
- Zginęła na misji a za dwa dni jest jej pogrzeb.- Powiedział Iruka-sensei a mi pałeczki wypadły z rąk i uderzyły o blat stołu.
- N…… n…… n…. nie….. T….. o… n… nie….. Możliwe.- Wydukałam starając się powstrzymać łzy. Przygryzłam ponownie dolną wargę. Obiecałam jej ze nie będę płakać nie mogłam złamać danej obietnicy.
- Ami- chan…- zaczą Iruka-sensei, lecz Ja nie chciałam go słuchać nie wierzyłam w to, co mówił musiałam się upewnić. Poderwałam się i pobiegłam przed siebie, lecz wiedziałam gdzie biegnę biegłam do szpitala. Jak to prawda to wiem gdzie ją znajdę? Wbiegłam do wielkiego budynku a potem zbiegłam na dół. Korytarze nie miłosiernie się dłużyły a serce mi waliło.
- To nie możliwe to nie prawda muszę się upewnić ze mnie okłamuje Sensei.- Powiedziałam starając się przekonać samą siebie. Otworzyłam drzwi i odetchnęłam z ulgą. Widząc ze w pomieszczeniu nie było nikogo
Pomieszczenie to było białe. Na środku Sali znajdował się stół, który był przykryty białym prześcieradłem. Na stole leżał ktoś.
 Podszedłem bliżej i złapałam za prześcieradło Serce zatrzymało się. Spojrzałam się na owe prześcieradło. Po czym wstrzymałam powietrze w płucach. Zamknęłam oczy modląc się by to nie była ona. Po czym zacisnęłam dłoń na prześcieradle i delikatnie drżącą ręką zsunęłam je z owej osoby.
Patrzałam się na ową osobę a z dłoni wypadło mi prześcieradło, które powoli opadło na ziemię. Drżącą ręką zasłoniłam usta a po policzkach zaczęły ciurkiem spływać łzy, Które kapały na ziemię.

Nie! Nie! Nie!- Słyszałam w swojej głowie. Kolana ugięły się pod moim ciężarem. Zachwiałam się. Widząc twarz Suwaru-san. Wyglądała jakby przed chwilą, co zasnęła. Delikatnie dotknęłam drżącą dłonią jej twarzy. Była strasznie zimna… tan chłód… był nie przyjemny zbyt nie przyjemny. Po moich policzkach zaczęły bardziej płynąć łzy. Starałam się nie szlochać. I być silna, lecz nie umiałam.  Wciąż miałam nadzieje ze jednak udaje… ze wstanie i powie niespodzianka… Delikatnie poszturchnełam ją. Jej twarz była strasznie poraniona i posiniaczona. Przez prawy policzek ciogneła się paskudna rana. Pobladłam chciałam zwymiotować, lecz walczyłam z tym.
- Suwaru-san zbudź się….- Wyszeptałam, lecz nie zareagowała… a do oczu napłynęły mi łzy… złapałam się za serce bardzo tam bolało. Mimo wolnie przygryzłam wargę nie chciałam płakać nie chciałam by, kto kolwiek to widział nie chciałam. Mój wzrok przykuła ogromna dziura z boku. Dopiero teraz zauważyłam ze nie miała ręki. Ba! Nie miała też całego ramienia. Złapałam się ponownie za usta tak, aby nie zwymiotować. A jednak Medyczni ninja jeszcze nic z nią nie zrobili.
- EJ, CO TY TU ROBISZ NIE WOLNO TU WCHODZIĆ- usłyszałam za sobą krzyk. Zerknęłam na Medycznego Ninje, który zamarł widząc mój wyraz twarzy.
- Ami?- Wyszeptał podchodząc do mnie nie pewnie chciał mnie złapać. Lecz ja wybiegłam nie patrząc się na niego. Chciałam jak najszybciej być w domu. Po mych oczach ciekły łzy. Nie mogłam w to uwierzyć.
Wpadłam na jakąś grupkę byli tam wszyscy nawet Uchiha, który nie był zbytnio w nastroju.
- Ami-chan!- Zawołała, Hinata-chan ale ja się jedynie podniosłam i pobiegłam przed siebie. Usłyszałam jedynie.
- A tej, co znowu.- Zapytał się Kiba-kun.
- Wie już o Suwaru.- Powiedziała Hinata.
- Że nie żyje.- Powiedział Sino. Czułam ich zmartwione spojrzenia na swoich plecach.
- Dajmy jej ochłonąć.- Powiedziała Ino a wszyscy przytaknęli.
Wbiegłam do domu i pierwsze, co zrobiłam to pochowałam zdjęcia nie chciałam na razie jej widzieć nie chciałam nikogo widzieć nie chcieli mi powiedzieć a wiedzieli już od pewnego czasu.
Skuliłam się w ciemnym koncie pokoju i zaczełam płakać. Łzy ciekły mi ciurkiem a mnie było ciężko oddychać Mie mogłam już powstrzymać łez. Suwaru była moją najlepszą przyjaciółką i moim Sensei a co ważne zastąpiłam mi rodzinę pokazała jak to jest mieć starszą siostrę no i teraz pokazała jak to jest ją stracić. Skuliłam się a zwieszchem dłoni wciąż starałam się pohamować łzy… bez skutecznie, bo mimo tych starań łzy i tak ciekły po policzkach. Nie mogłam tego zrozumieć przecież mi obiecała dała słowo ze wróci a teraz…. Wiedziałam jedno ze nie chcę już nigdy w życiu czuć takiej pustki.
- to jest jakiś koszmar –wyszeptałam łkając-, czemu zawsze to ja muszę cierpieć…- położyłam się na podłodze nie miałam już ochoty na nic a tym bardziej na to, aby wstać i położyć się na łóżko i spać. Mimo mych starań zasnęłam tak jak leżałam na ziemi a na policzkach znajdowały się łzy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz