wtorek, 20 lutego 2018

29: Eliminacje czas zacząć- Pierwsza walka: Akai vs Kaori 29:



            Czas mijał a do nas dołańczało coraz więcej drużyn mimo to nie widziałam jeszcze drużyny Sasuke, co mnie nie pokoiło, więc nie rozumiałam, dlaczego tak się o niego martwię zamknęłam oczy gdybym nie siedziała na schodkach kręciłabym się w tę i wewtę.
Midori siedziała z zamkniętymi oczami. Zerknęłam ponownie na drzwi, które się otworzyły a przez nie weszły kolejne trzy osoby teraz była to Ino Shikamaru oraz Choji co mnie bardzo zdziwiło. Zamknęłam oczy oddychając ciut spokojniej raczej starałam się uspokoić. Ale nie umiałam im mniej czasu im zostało tym bardziej się męczyłam i niepokoiłam. Zamknęłam oczy, aby bardziej się uspokoić. Gdy do Sali wszedł Sasuke i reszta jego drużyny odetchnęłam z ulgą zerkając na niego z uśmiechem na twarzy. Sasuke o dziwo może mi się to przewidziało, lecz jego kącik wargi uginają się odrobinkę do uśmiechu, lecz było to jedynie chwilowe. Po czym spoważniał a ja zerknęłam na niego, gdy zaczął podchodzić bliżej mogłam stwierdzić, że był zmęczony i coś tak jakby go bolało, lecz nie miałam pojęcia, co. Natomiast, Naruto jak zawsze był pełen energii i sił.
- Witam was wszystkich i chciałem pogratulować wam zdanego drugiego egzaminu.- Powiedział Hokage a my ustawiliśmy się drużynowo koło mnie stał Gaara z piasku. I W prawdzie pierwszy raz stałam tak blisko koło tej drużyny. No i w prawdzie Gaara wyglądał zwyczajnie.
             Gaara ma rozczochrane ciemnoczerwone włosy sięgające uszu. Nie posiada brwi, co prawda było to ciut dziwne, lecz mało istotne, a jego błękitne oczy, które przyciągały spojrzenie na dłuższa chwile gdyby nie te pełne chęci mordu spojrzenie, które sprawia, że osoba czuje się nie swojo. Otacza ciemna obwódka tak jakby były pomalowane czarną krętka, co nawet dodawało uroku właśnie jego kolorze oczu. Natomiast na lewej części czoła ma wytatuowany znak, który znaczył miłość.
Gaara miał na sobie długie, ciemne spodnie i czarne sandały. Na plecach Ma gurdę, w której znajduje się jego śmiercionośny piach.
Zerknęłam teraz na Temari, która patrzała się przed siebie. I to był jak dla mnie plus i to wielki.
            Temari ma ciemnoniebieskie, wpadające w zieleń oczy, które w prawdzie miały w sobie jakąś tajemnicę, lecz nie wiedziałam, jaką. Włosy miała koloru blond, które wiązała w cztery kitki z tyłu głowy oraz grzywkę po obu stronach czoła. Jest ubrana w fioletową, zapinaną tunikę, przepasaną czerwonym pasem. Na lewym udzie i prawej łydce ma siateczkę, tak jak na ramionach. Ochraniacz na czoło nosi na szyi.
Odwróciłam wzrok, gdy zerknęła na mnie marszcząc czoło a mi po czole pociekły Ciurki potu. Na Kankuro już nie odważyłam się spojrzeć. Teraz to czułam jak Temari przygląda się mi z uwaga.
- przed ostatnim etapem egzaminu musimy przeprowadzić eliminacje, które wyłonią najlepszych.- Zerknęłam na niego nie pewnie nie rozumiałam, o co chodzi.
- Więc jak nie jesteście w stanie dalej przystąpić możecie zrezygnować nie musicie się obawiać, że drużyna odpadnie przez to bo tak się nie stanie. – Powiedział, Hokage a ja zerknęłam na Midori, która uśmiechnęła się blado i wyszła przed szereg.
- Ja bym chciała zrezygnować Hokage-sama- powiedziała smutno Midori a ja wiedziałam, że to było dla niej trudne gdyż wiedziałam ile to dla niej znaczy być na tym egzaminie.
- Jesteś tego pewna Midori?- Zapytał się Hokage by być pewnym.
- Hai po prostu zostałam zraniona zatrutą bronią i nie jestem w stanie przez to walczyć, co w prawdzie nie bardzo mi się podoba, ale jak drużyna może dalej brać udział w egzaminie to jestem już spokojniejsza.- Powiedziała i uśmiechnęła się do nas
- Akai… Ami dajcie z siebie wszystko.- Powiedziała podchodząc do medycznego ninja a ja się uśmiechneła do niej delikatnie. Po niej zaczęły odchodzić to, co nowsze osoby, co w prawdzie było dla mnie lepszym rozwiązaniem. I tak po godzinie zostało już nas grupa.
W której skład wchodziła takie osoby jak ja, Akai, Gaara na nie szczęście, Kankuro, Temari, Neji jeszcze większe nieszczęście, jakie mogło być, Tenten i Lee. Poczym były jeszcze takie osoby jak Ino, Shikamaru, Choji, Naruto, Sasuke, Sakura, Hinata, Kiba, Hinata Shino. No i cztery osoby z innych wiosek, których nie znam.
- Więc za raz zaczniemy kolejne etap. – Powiedział, Hokage
- Kolejnym etapem będą eliminacje. – Dodał Hokage a ja zerknęła na niego.
- Jak to eliminacje?- Zdziwiła się Ino w prawdzie chciałam zadać to samo pytanie, co ona.
- W przypadku dużej ilości uczestników egzaminu przeprowadzimy eliminacje, aby wytypować najlepszych przeciwników do finałów. – Powiedział Hokage a ja kiwnęłam twierdząco głową.
- Na finałach będą ważne osoby Panowie feudalni czy inne wpływowe osoby. Którzy przyjdą oglądać najlepszych, więc nie możemy pokazać całej waszej grupy.- Powiedział Hokage uspakajając ich.


- Teraz możecie zginąć jest to walka między danym przeciwnikiem eliminacje te poprowadzi Hayate Gekko. – Powiedział Hokage a ja zerknęłam na naszego sędzię. Nasz sędzia nie wyglądał na zbyt zdrowego. Miał częste napady kaszlu, co sprawiało, że nie byłam pewna czy jednak to dobry pomysł, aby był naszym sędziom.
- Eliminacje będą polegały …echu eh- Zakaszlał zasłaniając usta a ja w prawdzie nie tylko ja zerkaliśmy na niego z dziwnym niepokojem.
- na tym, że będziecie toczyć pojedynki wasz przeciwnikiem może być każdy nawet wasz towarzysz z drużyny… echu eh.- Powiedział zakaszlał.
- Przepraszam ze panu przeszkodzę, ale nie rozumiem czegoś…- powiedziałam nie pewnie czując jak każdy właśnie mi się przyglądał.
- Tak…ehu eh.- Zakaszlał zerkając na mnie a ja spojrzałam się na ziemię.
- Czyli nie cała drużyna może zostać geninem tylko jedna osoba.- Powiedziałam zerkając na Hokage, po czym na każdego z wcześniejszych egzaminatorów a ja się uśmiechnęłam.
- Tak to prawda, Ami lecz podczas finału osoba, która wygra finał nie koniecznie może zostać Chuninem może zostać nią osoba, która odpadnie już w pierwszej rundzie finałowej.- Powiedział Hokage a ja kiwnęłam głową z uśmiechem.
- Już nie ma więcej pytań?- Zapytał się Hokage a wszyscy pokiwali przecząco głową.
- -Zasady są takie zwycięża się przez poddanie się przeciwnika, jego śmierć lub utratę zdolności do walki. Ja decyduje, kiedy walka zostanie przerwana- powiedział Hayate zerkając na nas.
- Przeciwnicy dobierani są drogą losową. Wyniki losowania, a tym samym wezwania do walki, uczestnicy mogą śledzić na ekranie. Powtórzę to jeszcze raz wygrywa ten, który zabije przeciwnika, pozbawi go przytomności lub wówczas, kiedy jego rywal podda się. -  Powiedział Hayate a wszyscy kiwnęli Glowami, że rozumieją to. Zerknęłam na Gaare nie pewnie nie chciałam być osobą, która zmierzy się właśnie z nim wiedziałam, że nawet jak bym się poddała ba nie miałam bym nawet takiej okazji bym mogła się nawet poddać a zginęłabym śmiercią nie zbyt miłą. Na sama myśl po plecach przechodzą mnie ciarki.
- W więc pierwszą walka będzie pomiędzy….- Urwał zerkając na wielki ekran a ja się wpatrywałam w nią nie pewnie wiedziałam ze jednak mogłam przegrać i nie dostać się do finałów.
- Shiryoku Akai przeciwko Kaori.- Powiedział zerkając na nas a Akai ominą mnie podchodząc do niego a koło niego podeszła do niego różowo włosa dziewczyna z wioski ukrytej w skałach. Była znacznie niższa od Akai’a a włosy wiązała w dwie długie kiteczki. Uśmiechała się szeroko a ja zerknęłam na Akai’a coś mi się tu nie podobało dopiero teraz zauważyłam, że trzyma się za prawy bark coś musiało się stać, lecz dobrze to ukrywał.
- Nie martw się Ami to nic takiego.- Powiedział nie zerkając na mnie a ja spojrzałam na nią a to na niego.
- Dobrze, ale nie szarżuj dobrze.- Powiedziała zerkając na niego a ten podniósł rękę.
- Pozostałych poproszę o udanie się na pierwsze piętro. – Powiedział zerkając na nas a my ruszyliśmy w wyznaczonym kierunku zatrzymałam się łapiąc się barierki zerkając na nią i z uśmiechem na twarzy zerknęłam na nich.
Wiedziałam, że da rade walczyć i że może wygrać z ta dziewczyną, ale mimo to i tak się martwiłam.
Akai stał naprzeciwko dziewczyny przyglądając się jej próbując rozszyfrować jej techniki.
- Możecie walczyć- powiedział Hayate kaszląc, po czym ruszył kierunku, po czym Akai oraz dziewczyna imieniem Kaori ruszyli w swoim kierunku i zaczęli wałczyć za pomocą Tajutsu i wprawdzie dziewczyna była zwinna, lecz mimo tej zwinności to Akai kopną ją na tyle mocno, że się przewrócił zerkając na nią nim się spostrzegłam koło głowy Akaia przeleciał kunai a on zerkną na klona. Zerknęłam na niego z uśmiechem na twarzy. Nawet nie wiedziałam, jaka to zrobił Akai, lecz klon spłoną, po czym ruszył w kierunku owej osoby. Po chwili Akai zrobił unik przed kamieniami zmarszczyłam brwi.
Akai dasz radę… jesteś znacznie silniejszy… i naprawdę wiem ze dasz radę wygrać…
Pomyślałam zerkając na Ciurki potu na jego twarzy w prawdzie widziałam, że coś jest nie tak z kieszeni wyją coś… Był to kunai i zamarłam Akai nigdy nie używał tego kunia gdyż otrzymał go podobno od Suwaru.
Owy kunai podobno nie wiem ile w tym prawdy jest nasączony trucizną oczywiście nie szkodliwa dla życia, lecz drobne skaleczenie powodowało silny paraliż i uniemożliwinie dalszej walki.
Wiec Akai o tym myślał, lecz nie miałam pojęcia ze jest gotów żeby zdobić właśnie to. Zamknęłam oczy modląc się by Akai wygrał.
Nieznanych mi powodów nie używał ninjutsu a przecież z łatwością by ja pokonał. Pojawiła się za nią chcąc zaatakować z prawej strony, lecz Kaori zrobiła blok i lewą nogą kopnęła go w twarz.
- Ouuu!- Krzyknęłam odruchowo ściskając mocniej barierkę. Nie obchodziło mnie to, że byłam obserwowana przez kogoś. Mało mnie to obchodziło i nie chciałam w prawdzie wiedzieć, kto to. Miałam teraz ważniejsze sprawy.
Moim oczom rzucił się dziwny kolor koszulki robiła się bardziej czerwona i zrozumiałam już wszystko. Jaka ja byłam głupia. Jak mogłam tego nie zauważyć. Teraz już rozumiałam, czemu Midori była taka wściekła pewnie zauważyła, że jest Ranny i się o to się poklecili. A na mnie się Midori wyrzyła. Głupia jestem powinnam była go powstrzymać.
Walka Akaia i Kaoru toczyli się dalej a ja się coraz bardziej martwiłam wiedziałam już, że zapłaci za to, że nic nie powiedział tak to bym go opatrzyła a nie. Na ziemie zaczęła kapać krew, co prawda Kaoru też już coraz trudniej utrzymywała się na nogach.
- Ale jest on słaby.- Powiedział Kankuro a ja zacisnęłam dłonie w pieści.
- Czy każdy jest z Konohy tak słaby?- Zapytała się z uśmiechem Temari a ja zamknęłam oczy, aby się uspokoić.
- Jak tak to wygrana należy do nas.- Powiedział Kankuro a ja się odwróciłam w ich kierunku.
- Ami.- Poczułam czyjś uścisk na ramieniu.
- Shiowase-sensei.- Powiedziałam zerkając na niego a ten się uśmiechną.
- Nie martw się to nie twoja wina.- Powiedział sensei zerkając na Akai’a.
- Ale jak bym wiedziała ze jest ranny opatrzyłabym go i byłby w stanie używać jutsu.- Powiedziałam smutnym głosem.
- wiem Ami, lecz musiał mieć powody, że ci nie powiedział.- Powiedziała sensie a ja zerknęłam na niego mrużąc oczy.
- Chyba przez głupotę mi nic nie powiedział sensei a ja musze im wszystko mówić nawet jak nie jestem ranna. To nie sprawiedliwe jak ja bym nic nie powiedziała wydzieraliby się na mnie. – Powiedziałam a Shiowase sensei zaczą się śmiać.
- Tak to prawda, lecz wiedzieli po prostu ze zaczniesz się o niego martwić i nie będziesz miała głowy do walik. Więc nie dziw się mu ze to zataił i tak mu się oberwie od Midori jak skończy te eliminacje. – Powiedział a ja zerknęłam na drużynę piasku spojrzeniem pełnym nienawiści i złości. Moje spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem Gaary i o dziwo nie było w nich już nienawiści, lecz ból i cierpienie delikatnie się Uśmiechnęłam i zerknęłam na Akaia, który za każdym razem uderzał w dziewczynę z taką siłą ze upadała za każdym razem na ziemię mimo to i tak widziałam i wiedziałam ze każdy ruch sprawiał mu ból.
- Niech przerwą tę farsę- powiedziała Temari.
- Temari ma rację- dodał Kankuro.
- Ta rana go poważnie osłabią gdyby nie to byłby znacznie silniejszy. – Powiedział Gaara a ja się Uśmiechnełam, mimo iż był w prawdzie najgorszy z tej całej trójki to najmniej grał mi na nerwach.
- Przecież jakby był poważnie…
- Temari….
- Hai. – Powiedziała pospiesznie Temari a ja się w duszy uśmiechnęłam.
- Ami uratowałaś Midori życie.- Powiedział sensei a ja zarknełam na niego.
- Ja… nic takiego nie zrobiłam. – Powiedziałam zerkając na ziemię.
- Jak to nie opatrzyłaś jej ranę dzięki temu przeżyła i lekarze kazali ci za to podziękować. – Powiedział a ja się delikatnie zarumieniłam zerkając na dalsze już piętnastominutowe starcie
Akai pojawił się za dziewczyną wbijając w jej ramię zatrutego kunia, co sprawiło, że Kaori zachwiała się i upadła na ziemię nie mogąc się poruszyć. Po chwili i o dziwo upadł też Akai nie mogąc się podnieść.
- Pojedynek został zremisowany oboje przeciwnicy przegrywają.- Powiedział Hayatae a ja zeskoczyłam z barierki i podbiegłam do Akai’a zaciskając pięść.
- A…Ami…- powiedział pół przytomnie a ja złapałam się za skronie zerkając na niego.
- Baka!- Krzyknęłam a sensei zaśmiał się.
- Jak zawsze…- zaśmiał się Akai a ja się zaśmiałam.
- Dasz radę o mnie i Midori się nie martw jesteśmy teraz w dobrych rękach i powinnaś się martwić o siebie- powiedział a lekarze położyli go na noszach
- Postaram się was nie zawieść – powiedziałam zerkając na znikającego za drzwiami Akaia.
- Ami wracajmy, bo przeszkadzamy w rozpoczęciu waliki.
- Hai. – Zawołałam wskakując na barierkę z uśmiechem.
- Ehu. Eh kolejną walkę będą mieć Hisa i Minaru.- Powiedział sensei a ja zerknęłam na ową dwójkę. Zamyślona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz