Czas mijał a do nas dołańczało coraz więcej drużyn mimo
to nie widziałam jeszcze drużyny Sasuke, co mnie nie pokoiło, więc nie rozumiałam,
dlaczego tak się o niego martwię zamknęłam oczy gdybym nie siedziała na
schodkach kręciłabym się w tę i wewtę.
Midori siedziała z zamkniętymi oczami. Zerknęłam ponownie na drzwi, które się otworzyły a przez nie weszły kolejne trzy osoby teraz była to Ino Shikamaru oraz Choji co mnie bardzo zdziwiło. Zamknęłam oczy oddychając ciut spokojniej raczej starałam się uspokoić. Ale nie umiałam im mniej czasu im zostało tym bardziej się męczyłam i niepokoiłam. Zamknęłam oczy, aby bardziej się uspokoić. Gdy do Sali wszedł Sasuke i reszta jego drużyny odetchnęłam z ulgą zerkając na niego z uśmiechem na twarzy. Sasuke o dziwo może mi się to przewidziało, lecz jego kącik wargi uginają się odrobinkę do uśmiechu, lecz było to jedynie chwilowe. Po czym spoważniał a ja zerknęłam na niego, gdy zaczął podchodzić bliżej mogłam stwierdzić, że był zmęczony i coś tak jakby go bolało, lecz nie miałam pojęcia, co. Natomiast, Naruto jak zawsze był pełen energii i sił.
Midori siedziała z zamkniętymi oczami. Zerknęłam ponownie na drzwi, które się otworzyły a przez nie weszły kolejne trzy osoby teraz była to Ino Shikamaru oraz Choji co mnie bardzo zdziwiło. Zamknęłam oczy oddychając ciut spokojniej raczej starałam się uspokoić. Ale nie umiałam im mniej czasu im zostało tym bardziej się męczyłam i niepokoiłam. Zamknęłam oczy, aby bardziej się uspokoić. Gdy do Sali wszedł Sasuke i reszta jego drużyny odetchnęłam z ulgą zerkając na niego z uśmiechem na twarzy. Sasuke o dziwo może mi się to przewidziało, lecz jego kącik wargi uginają się odrobinkę do uśmiechu, lecz było to jedynie chwilowe. Po czym spoważniał a ja zerknęłam na niego, gdy zaczął podchodzić bliżej mogłam stwierdzić, że był zmęczony i coś tak jakby go bolało, lecz nie miałam pojęcia, co. Natomiast, Naruto jak zawsze był pełen energii i sił.
- Witam was wszystkich i
chciałem pogratulować wam zdanego drugiego egzaminu.- Powiedział Hokage a my
ustawiliśmy się drużynowo koło mnie stał Gaara z piasku. I W prawdzie pierwszy
raz stałam tak blisko koło tej drużyny. No i w prawdzie Gaara wyglądał
zwyczajnie.
Gaara
ma rozczochrane ciemnoczerwone włosy sięgające uszu. Nie posiada brwi, co
prawda było to ciut dziwne, lecz mało istotne, a jego błękitne oczy, które
przyciągały spojrzenie na dłuższa chwile gdyby nie te pełne chęci mordu spojrzenie,
które sprawia, że osoba czuje się nie swojo. Otacza ciemna obwódka tak jakby
były pomalowane czarną krętka, co nawet dodawało uroku właśnie jego kolorze
oczu. Natomiast na lewej części czoła ma wytatuowany znak, który znaczył miłość.
Gaara miał na sobie długie, ciemne spodnie i czarne
sandały. Na plecach Ma gurdę, w której znajduje się jego śmiercionośny piach.
Zerknęłam teraz na Temari, która patrzała się przed
siebie. I to był jak dla mnie plus i to wielki.
Temari
ma ciemnoniebieskie, wpadające w zieleń oczy, które w prawdzie miały w sobie
jakąś tajemnicę, lecz nie wiedziałam, jaką. Włosy miała koloru blond, które
wiązała w cztery kitki z tyłu głowy oraz grzywkę po obu stronach czoła. Jest ubrana
w fioletową, zapinaną tunikę, przepasaną czerwonym pasem. Na lewym udzie i
prawej łydce ma siateczkę, tak jak na ramionach. Ochraniacz na czoło nosi na
szyi.
Odwróciłam wzrok, gdy zerknęła na mnie marszcząc
czoło a mi po czole pociekły Ciurki potu. Na Kankuro już nie odważyłam się
spojrzeć. Teraz to czułam jak Temari przygląda się mi z uwaga.
- przed ostatnim etapem egzaminu musimy
przeprowadzić eliminacje, które wyłonią najlepszych.- Zerknęłam na niego nie
pewnie nie rozumiałam, o co chodzi.
- Więc jak nie jesteście w stanie dalej przystąpić
możecie zrezygnować nie musicie się obawiać, że drużyna odpadnie przez to bo
tak się nie stanie. – Powiedział, Hokage a ja zerknęłam na Midori, która uśmiechnęła
się blado i wyszła przed szereg.
- Ja bym chciała zrezygnować Hokage-sama-
powiedziała smutno Midori a ja wiedziałam, że to było dla niej trudne gdyż
wiedziałam ile to dla niej znaczy być na tym egzaminie.
- Jesteś tego pewna Midori?- Zapytał się Hokage by
być pewnym.
- Hai po prostu zostałam zraniona zatrutą bronią i
nie jestem w stanie przez to walczyć, co w prawdzie nie bardzo mi się podoba,
ale jak drużyna może dalej brać udział w egzaminie to jestem już
spokojniejsza.- Powiedziała i uśmiechnęła się do nas
- Akai… Ami dajcie z siebie wszystko.- Powiedziała
podchodząc do medycznego ninja a ja się uśmiechneła do niej delikatnie. Po niej
zaczęły odchodzić to, co nowsze osoby, co w prawdzie było dla mnie lepszym
rozwiązaniem. I tak po godzinie zostało już nas grupa.
W której skład wchodziła takie osoby jak ja, Akai,
Gaara na nie szczęście, Kankuro, Temari, Neji jeszcze większe nieszczęście,
jakie mogło być, Tenten i Lee. Poczym były jeszcze takie osoby jak Ino,
Shikamaru, Choji, Naruto, Sasuke, Sakura, Hinata, Kiba, Hinata Shino. No i
cztery osoby z innych wiosek, których nie znam.
- Więc za raz zaczniemy kolejne etap. – Powiedział,
Hokage
- Kolejnym etapem będą eliminacje. – Dodał Hokage a
ja zerknęła na niego.
- Jak to eliminacje?- Zdziwiła się Ino w prawdzie
chciałam zadać to samo pytanie, co ona.
- W przypadku dużej ilości uczestników egzaminu
przeprowadzimy eliminacje, aby wytypować najlepszych przeciwników do finałów. –
Powiedział Hokage a ja kiwnęłam twierdząco głową.
- Na finałach będą ważne osoby Panowie feudalni czy
inne wpływowe osoby. Którzy przyjdą oglądać najlepszych, więc nie możemy
pokazać całej waszej grupy.- Powiedział Hokage uspakajając ich.
- Teraz możecie zginąć jest to walka między danym
przeciwnikiem eliminacje te poprowadzi Hayate Gekko. – Powiedział Hokage a ja zerknęłam
na naszego sędzię. Nasz sędzia nie wyglądał na zbyt zdrowego. Miał częste
napady kaszlu, co sprawiało, że nie byłam pewna czy jednak to dobry pomysł, aby
był naszym sędziom.
- Eliminacje będą polegały …echu eh- Zakaszlał
zasłaniając usta a ja w prawdzie nie tylko ja zerkaliśmy na niego z dziwnym
niepokojem.
- na tym, że będziecie toczyć pojedynki wasz
przeciwnikiem może być każdy nawet wasz towarzysz z drużyny… echu eh.- Powiedział
zakaszlał.
- Przepraszam ze panu przeszkodzę, ale nie rozumiem
czegoś…- powiedziałam nie pewnie czując jak każdy właśnie mi się przyglądał.
- Tak…ehu eh.- Zakaszlał zerkając na mnie a ja
spojrzałam się na ziemię.
- Czyli nie cała drużyna może zostać geninem tylko
jedna osoba.- Powiedziałam zerkając na Hokage, po czym na każdego z
wcześniejszych egzaminatorów a ja się uśmiechnęłam.
- Tak to prawda, Ami lecz podczas finału osoba,
która wygra finał nie koniecznie może zostać Chuninem może zostać nią osoba,
która odpadnie już w pierwszej rundzie finałowej.- Powiedział Hokage a ja
kiwnęłam głową z uśmiechem.
- Już nie ma więcej pytań?- Zapytał się Hokage a
wszyscy pokiwali przecząco głową.
- -Zasady są takie zwycięża się przez poddanie się
przeciwnika, jego śmierć lub utratę zdolności do walki. Ja decyduje, kiedy
walka zostanie przerwana- powiedział Hayate zerkając na nas.
- Przeciwnicy dobierani są drogą losową. Wyniki
losowania, a tym samym wezwania do walki, uczestnicy mogą śledzić na ekranie. Powtórzę
to jeszcze raz wygrywa ten, który zabije przeciwnika, pozbawi go przytomności
lub wówczas, kiedy jego rywal podda się. - Powiedział
Hayate a wszyscy
kiwnęli Glowami, że rozumieją to. Zerknęłam na Gaare nie pewnie nie chciałam
być osobą, która zmierzy się właśnie z nim wiedziałam, że nawet jak bym się
poddała ba nie miałam bym nawet takiej okazji bym mogła się nawet poddać a
zginęłabym śmiercią nie zbyt miłą. Na sama myśl po plecach przechodzą mnie
ciarki.
- W więc pierwszą walka będzie pomiędzy….- Urwał
zerkając na wielki ekran a ja się wpatrywałam w nią nie pewnie wiedziałam ze
jednak mogłam przegrać i nie dostać się do finałów.
- Shiryoku Akai przeciwko Kaori.- Powiedział
zerkając na nas a Akai ominą mnie podchodząc do niego a koło niego podeszła do
niego różowo włosa dziewczyna z wioski ukrytej w skałach. Była znacznie niższa
od Akai’a a włosy wiązała w dwie długie kiteczki. Uśmiechała się szeroko a ja zerknęłam
na Akai’a coś mi się tu nie podobało dopiero teraz zauważyłam, że trzyma się za
prawy bark coś musiało się stać, lecz dobrze to ukrywał.
- Nie martw się Ami to nic takiego.- Powiedział nie
zerkając na mnie a ja spojrzałam na nią a to na niego.
- Dobrze, ale nie szarżuj dobrze.- Powiedziała
zerkając na niego a ten podniósł rękę.
- Pozostałych poproszę o udanie się na pierwsze piętro.
– Powiedział zerkając na nas a my ruszyliśmy w wyznaczonym kierunku zatrzymałam
się łapiąc się barierki zerkając na nią i z uśmiechem na twarzy zerknęłam na
nich.
Wiedziałam, że da rade walczyć i że może wygrać z ta
dziewczyną, ale mimo to i tak się martwiłam.
Akai stał naprzeciwko dziewczyny przyglądając się
jej próbując rozszyfrować jej techniki.
- Możecie walczyć- powiedział Hayate kaszląc, po
czym ruszył kierunku, po czym Akai oraz dziewczyna imieniem Kaori ruszyli w
swoim kierunku i zaczęli wałczyć za pomocą Tajutsu i wprawdzie dziewczyna była
zwinna, lecz mimo tej zwinności to Akai kopną ją na tyle mocno, że się
przewrócił zerkając na nią nim się spostrzegłam koło głowy Akaia przeleciał
kunai a on zerkną na klona. Zerknęłam na niego z uśmiechem na twarzy. Nawet nie
wiedziałam, jaka to zrobił Akai, lecz klon spłoną, po czym ruszył w kierunku
owej osoby. Po chwili Akai zrobił unik przed kamieniami zmarszczyłam brwi.
Akai
dasz radę… jesteś znacznie silniejszy… i naprawdę wiem ze dasz radę wygrać…
Pomyślałam zerkając na Ciurki potu na jego twarzy w
prawdzie widziałam, że coś jest nie tak z kieszeni wyją coś… Był to kunai i
zamarłam Akai nigdy nie używał tego kunia gdyż otrzymał go podobno od Suwaru.
Owy kunai podobno nie wiem ile w tym prawdy jest
nasączony trucizną oczywiście nie szkodliwa dla życia, lecz drobne skaleczenie
powodowało silny paraliż i uniemożliwinie dalszej walki.
Wiec Akai o tym myślał, lecz nie miałam pojęcia ze
jest gotów żeby zdobić właśnie to. Zamknęłam oczy modląc się by Akai wygrał.
Nieznanych mi powodów nie używał ninjutsu a przecież
z łatwością by ja pokonał. Pojawiła się za nią chcąc zaatakować z prawej strony,
lecz Kaori zrobiła blok i lewą nogą kopnęła go w twarz.
- Ouuu!- Krzyknęłam odruchowo ściskając mocniej
barierkę. Nie obchodziło mnie to, że byłam obserwowana przez kogoś. Mało mnie
to obchodziło i nie chciałam w prawdzie wiedzieć, kto to. Miałam teraz
ważniejsze sprawy.
Moim oczom rzucił się dziwny kolor koszulki robiła
się bardziej czerwona i zrozumiałam już wszystko. Jaka ja byłam głupia. Jak
mogłam tego nie zauważyć. Teraz już rozumiałam, czemu Midori była taka wściekła
pewnie zauważyła, że jest Ranny i się o to się poklecili. A na mnie się Midori wyrzyła.
Głupia jestem powinnam była go powstrzymać.
Walka Akaia i Kaoru toczyli się dalej a ja się coraz
bardziej martwiłam wiedziałam już, że zapłaci za to, że nic nie powiedział tak
to bym go opatrzyła a nie. Na ziemie zaczęła kapać krew, co prawda Kaoru też
już coraz trudniej utrzymywała się na nogach.
- Ale jest on słaby.- Powiedział Kankuro a ja
zacisnęłam dłonie w pieści.
- Czy każdy jest z Konohy tak słaby?- Zapytała się z
uśmiechem Temari a ja zamknęłam oczy, aby się uspokoić.
- Jak tak to wygrana należy do nas.- Powiedział
Kankuro a ja się odwróciłam w ich kierunku.
- Ami.- Poczułam czyjś uścisk na ramieniu.
- Shiowase-sensei.- Powiedziałam zerkając na niego a
ten się uśmiechną.
- Nie martw się to nie twoja wina.- Powiedział
sensei zerkając na Akai’a.
- Ale jak bym wiedziała ze jest ranny opatrzyłabym
go i byłby w stanie używać jutsu.- Powiedziałam smutnym głosem.
- wiem Ami, lecz musiał mieć powody, że ci nie
powiedział.- Powiedziała sensie a ja zerknęłam na niego mrużąc oczy.
- Chyba przez głupotę mi nic nie powiedział sensei a
ja musze im wszystko mówić nawet jak nie jestem ranna. To nie sprawiedliwe jak
ja bym nic nie powiedziała wydzieraliby się na mnie. – Powiedziałam a Shiowase
sensei zaczą się śmiać.
- Tak to prawda, lecz wiedzieli po prostu ze
zaczniesz się o niego martwić i nie będziesz miała głowy do walik. Więc nie
dziw się mu ze to zataił i tak mu się oberwie od Midori jak skończy te
eliminacje. – Powiedział a ja zerknęłam na drużynę piasku spojrzeniem pełnym
nienawiści i złości. Moje spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem Gaary i o
dziwo nie było w nich już nienawiści, lecz ból i cierpienie delikatnie się
Uśmiechnęłam i zerknęłam na Akaia, który za każdym razem uderzał w dziewczynę z
taką siłą ze upadała za każdym razem na ziemię mimo to i tak widziałam i
wiedziałam ze każdy ruch sprawiał mu ból.
- Niech przerwą tę farsę- powiedziała Temari.
- Temari ma rację- dodał Kankuro.
- Ta rana go poważnie osłabią gdyby nie to byłby znacznie
silniejszy. – Powiedział Gaara a ja się Uśmiechnełam, mimo iż był w prawdzie
najgorszy z tej całej trójki to najmniej grał mi na nerwach.
- Przecież jakby był poważnie…
- Temari….
- Hai. – Powiedziała pospiesznie Temari a ja się w
duszy uśmiechnęłam.
- Ami uratowałaś Midori życie.- Powiedział sensei a
ja zarknełam na niego.
- Ja… nic takiego nie zrobiłam. – Powiedziałam zerkając
na ziemię.
- Jak to nie opatrzyłaś jej ranę dzięki temu
przeżyła i lekarze kazali ci za to podziękować. – Powiedział a ja się
delikatnie zarumieniłam zerkając na dalsze już piętnastominutowe starcie
Akai pojawił się za dziewczyną wbijając w jej ramię
zatrutego kunia, co sprawiło, że Kaori zachwiała się i upadła na ziemię nie
mogąc się poruszyć. Po chwili i o dziwo upadł też Akai nie mogąc się podnieść.
- Pojedynek został zremisowany oboje przeciwnicy
przegrywają.- Powiedział Hayatae a ja zeskoczyłam z barierki i podbiegłam do Akai’a
zaciskając pięść.
- A…Ami…- powiedział pół przytomnie a ja złapałam
się za skronie zerkając na niego.
- Baka!- Krzyknęłam a sensei zaśmiał się.
- Jak zawsze…- zaśmiał się Akai a ja się zaśmiałam.
- Dasz radę o mnie i Midori się nie martw jesteśmy
teraz w dobrych rękach i powinnaś się martwić o siebie- powiedział a lekarze
położyli go na noszach
- Postaram się was nie zawieść – powiedziałam
zerkając na znikającego za drzwiami Akaia.
- Ami wracajmy, bo przeszkadzamy w rozpoczęciu
waliki.
- Hai. – Zawołałam wskakując na barierkę z
uśmiechem.
- Ehu. Eh kolejną walkę będą mieć Hisa i Minaru.- Powiedział
sensei a ja zerknęłam na ową dwójkę. Zamyślona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz