Od pogrzebu Suwaru minęło już może trzy tygodnie, a
ja prawdę mówiąc zaczełam się z tym godzić nie byłam już taka przygnębiona.
Wiedziałam, czemu bowiem nie złościłam się czy nie zamykałam się sama w sobie.
Po prostu nie mogłam, a tak dokładniej: to przez taką dziewiątkę wrednych
małych upierdliwych chochlików nawiedzących mój dom od siódmej rano i nie
pozwalących mi spać do momętu, kiedy łaskawie nie stoczyłam się z łóżka i nie
otworzyłam im drzwi do mojej ‘’jaskini’’ i kulturalnie ich nie przegoniłam miotłom
z gałęzi brzozy, aby dali człowiekowi pospać. I nigdy prawdę mówiąc nie
spełnili mojej prośby zazwyczaj stawiali na swoim. Ja bym z nimi twardo
walczyła o to, że nie ruszę się z okolic mojej ciepłej i miłej jaskini, lecz
moi ach tak mili i zawsze pomocni sąsiedzi nie wiadomo, dlaczego zawsze
pomagali nie mojej stronie tylko tych małych wrednych chochlików i jak
chochliki w końcu po godzinie walki dawali za wygraną ich miejsce zajmowali
uroczy sąsiedzi, którzy ach tak piękną poranną piosenką zwalali mnie z łóżka.
Więc dla swojego spokoju wstawałam i wychodziłam z domu. Oczywiście na podwórku
stało już młodzieżowe koło piękności. Które zawsze mówiły o tym samym a
mianowicie, która z dziewczyn będzie lepszą dla Sasuke naprawdę współczułam mu
tego, co się w Okół niego działo i prawdę mówiąc nie dziwiłam się, dlaczego tak
często chodził pod denerwowany? Westchnęłam widząc jak szarpią się o jakąś tam
rzecz.
I
to niby ma być Shinobi?
Spojrzałam
się w czarne oczy jakiejś dziewczyny pewnie zobaczyła w moich obrzydzenie
wstręt a może i wyższość, bo się skuliła, po czym rzuciła się na mnie.
- Na co się gapisz przybłędo.- Powiedziała
dziewczyna o krótkich kruczych włosach. Westchnęłam zrezygnowana a starałam się
bardzo nie pakować się w tarapaty.
- A co cię to obchodzi?- Zapytałam zatrzymując się w
połowie drogi.
- Myślisz, że Sasuke na ciebie spojrzy?! Myślisz, że
on cię pokocha?! Nie masz u niego szans mała- Prawie krzyknęła a ja o mały włos
nie zakrztusiłam się kawałkiem jabłka, które właśnie chciałam przełknąć.
- Mahaaaa- zaśmaiałam się łapiąc się za brzuch nie
mogłam opanować bólu brzucha, co sprawiło, że do oczu mi napłyneły łzy.
Co
jej do licha strzeliło do tej pustej głowy? Czy ja wyglądam na osobę, która tak
właśnie myśli? Ja….. I….. Sasuke…. Nie to jest nie możliwe….. Nie….- Pomyślałam
i ominęłam je starając się powstrzymać ubierdliwy ból w żebrach nie mogłam
sobie tego wyobrazić, czemu pomyślały o mnie i o Sasuke w ten sposób naprawdę
dziwni ci ludzie. Szłam przez wioskę rozmyślając o tym.
- Ami…
Czy
ja naprawdę mogłabym uganiać się za nim?
- Ami…
Prawdę
mówiąc ma swój urok, ale to nie możliwe.
- Ami…
Ma
ładne czarne oczy może nie ma w nich ciepła, ale jest w nich coś, co…
- Ami?
Nie
wiem może jednak mi się… BOŻE, O CZYM JA MYŚLĘ!- Zaczełam pośpiesznie kręcić głową, aby pozbyć
się tych chorych myśli. Ludzie zaczęli mi się przyglądać, lecz mi to nie
przeszkadzało chciałam się tylko pozbyć tych chorych myśli.
Nie
Sasuke to przyjaciel nawet nie to znajomy z klasy. Tak.. To znajomy z klasy, co
ci przyszło do głowy, aby myśleć o nim e inny sposób.
-
Ami-
poczułam czyjaś rękę na swoim ramieniu zerknełam na nią i uśmiechnęłam się
widząc uśmiechniętą twarz Hinaty. Odwzajemniłam uśmiecha się odwracając się do
niej.
- Ohayo Hinata.- Powiedziałam z uśmiecham się na twarzy.
- Ohayo. O czym myślałaś wołałam cię od momentu, gdy
minęłaś te grupkę dziewczyn.- Zapytała się Hinata a ja się zarumieniłam, co
sprawiło, że się zaciekawiła bardziej.
- To nic takiego po prostu o takim czymś bez takiego
czegoś.- Powiedziałam bawiąc się nerwowo swoimi palcami. Nie patrzałam się na
nią czułam się zawstydzona, lecz, z jakiego powodu.
- Zdradzisz mi, o czym myślałaś?- Drążyła dalej a ja
się odwróciłam do niej plecami i spoważniałam.
- To nic ważnego idziemy?- Zapytałam widocznie musiała
dać za wygraną, co mnie niezmiernie uszczęśliwiło nie chciałam rozpamiętywać o
tym.
- N….n….n….Naruto- wyjąkała, Hinata gdy poczułam
gwałtowne szarpnięcie zerknęłam na zakłopotaną Hinatę, która zaciągneła mnie za
jakiś mur i przyglądała się jak Naruto wyzywa na pojedynek…
Nie w takim Momocie musiał być i on- odwróciłam się
pośpiesznie opierając się o mur. Pokręciłam przecząco głową i zerknęłam na
Hinatę wyglądała jak by miała właśnie się rozpłakać. Westchnęłam zwieszając
głowę.
- Neji a wiesz, że Ami zdała egzamin na genina.-
Powiedziała Tenten a ja podniosłam jak oparzona głowę.
- Pff!- Prychną mało zainteresowany tym faktem.
- Przegrałeś z nią zakład.- Dodał Lee uśmiechając
się.
Jaki zakład- starałam się sobie przypomnieć, lecz po
wysileniu jeszcze jakiś tam komórek mózgu prawdę mówiąc nie udało mi się?
- Nie zakładałem się z nią o nic.- Powiedział i
zerkną na nich chłodno.- Zdała przez łud szczęścia mieli łatwy egzamin.-
Powiedział a na moim czole pojawiła się żyłka, która niebezpiecznie zapulsowała.
- A może była silna.- Powiedziała Tenten a ja
przytaknęłam na to, co mówiła.
- Jak by była nie dałaby się pojmać i by walczyła z
napastnikami a nie.
„ Proszę zabijcie mnie, ale zostawcie wioskę”- Powiedział a w moim sercu nie bezpiecznie zakuło wyszłam z ukrycia i zaczełam iść przed siebie wiedziałam jednak, że miał racje.
„ Proszę zabijcie mnie, ale zostawcie wioskę”- Powiedział a w moim sercu nie bezpiecznie zakuło wyszłam z ukrycia i zaczełam iść przed siebie wiedziałam jednak, że miał racje.
- Neji to nie była jej wina- powiedział Lee patrząc
się na niego, po czym musiał mnie dostrzec, bo zamilkł.
- Ohayo Lee-san- powiedziałam z delikatnym uśmiechem
- Ohayo Ami- odpowiedział mi patrząc się na mnie
pewnie stwierdził fakt, że nie słyszałam o tym, co powiedział Neji.
- Ohayo Tenten- powiedziałam do brązowo włosej
dziewczyny.
- Ohayo- odpowiedziała i zerknęła na Nejiego.
- Bdmd- burknęłam do wroga numer 1.
- Bdmd- odburkną z takim samym entuzjazmem, co ja
mój największy wróg. Tenten parsknęła śmiechem, co sprawiło, że obydwoje
spojrzeliśmy na nią. Westchnęłam i zaczełam iść.
- Egzamin musiał być prosty- powiedział z dziwnym
uśmieszkiem na twarzy wiedziałam, do czego on prowadzi, ale dobrze niech będzie
jak chce się kłócić nie będę przeciwna.
- A może jestem silniejsza niż ci się zdaje-
powiedziałam a ten się odwrócił w moim kierunku. Teraz patrzeliśmy się w swoje
oczy.
- Ty silna! Młaaa! Nie no to ci żart wyszedł-
powiedział i złapał mnie za ramię ściskając go zerknęłam na jego rękę, po czym
na jego oczy. Dziwnie się świeciły.- Z której strony niby silna.- Zaśmiał się
zacisnęłam pięści.
- Nie ważne czy mam mięśnie czy nie! I Przestań mnie
obmacywać!- Krzyknęłam, gdy zaczą okrążać mnie szukając mięśni.
- Młaaa! Silna bez mięśni!- Zerkną na mnie w oczach
miał łzy.
- dawno w łeb nie dostałeś kretynie!- Krzyknęłam
przygotowując się do walki.
- Zaczyna się- powiedziała Tenten łapiąc mnie w
ostatniej chwili z resztą jak Lee Nejiego.
- Nigdy nie będziesz silna! To nie wykonalne w
twojej osobie!- Krzykną do mnie.
- A co ty się tak czepiłeś mnie jak byś matkę
poznał.- Powiedziałam złowrogo.
- Zamknij się!- Rykną Wow znalazłam słaby punkt
Nejiego a to ciekawe.
- Nie wiem jak cię ojciec wychował musisz być Hańbą
dla niego...
- Neji!- Ktoś krzykną i prawdę mówiąc to pamiętam
potem ból i Huk.
***
- Ty kretynie chciałeś ją zabić!- Krzykną ktoś
znajomy zmarszczyłam brwi i złapałam się za klatkę potwornie bolało.
Co się stało? Nie pamiętam?! Chwila chwila
ach tak spotkałam się z Wrogiem publicznym numer, 1… ale co się stało? A no tak
weszliśmy w debatę… ta mówiłam o jego ojcu…, co potem, co się stało potem… A no
tak. Neji jednym zwinnym ruchem wyrwał się z uścisku Lee, który starał się
jeszcze go powstrzymać.
-
Neji Przestań!- Krzykną Lee usiłując go złapać, lecz Neji płynnym ruchem
odskoczył od niego i pognał w naszym kierunku.
-
Neji!- Krzyknęła Tenten odciągając mnie nie, co dalej, co sprawiło, że za
pierwszym razem jego dłoń przeleciała koło mojej głowy. Neji zrobił zamach i
kopną, Tenten tak, aby odepchnąć ją ode mnie a prawą ręką, która zaczęła się
świecić na niebiesko zrobił zamach.
-
Byakugan!- Krzykną, po czym środkiem dłoni uderzył z całej siły w moją klatkę
piersiową, co sprawiło, że przeleciałam przez 1, 2, 3, 4, 5 jakiś grubych ścian
i zatrzymałam się na drzewie. Wyplułam jedynie krew i osunęłam się na ziemię
ciężej oddychając.
-
Neji ty kretynie czy musiałeś ją tak mocno uderzyć!- Krzyknęła przerażona
Tenten.
-
Lee puszczaj mnie zabije ją po prostu ją zabije!- Krzykną pełny nienawiści.
Patrząc się na mnie jak na jakiegoś śmiecia.
Zamknęłam
oczy kladką cholernie mnie bolała.
- Mogła uważać na słowa- powiedział Neji.
- Sam zacząłeś!- Krzyknęła wściekła Tenten wstałam
podpierając się o drzewo.
- Nic ci nie jest?- Zapytał się Lee z przerażeniem w
głosie.
- Nie tylko trochę klatka mnie boli.- Powiedziałam
zerkając na nich zmarszczyłam brwi.
Do cholery, czemu się na mnie tak gapią.
- T…. Trochę?- Zdziwiła się Tenten.
- Tak trochę- powiedziałam i pomasowałam miejsce, w
które uderzył mnie Neji.
- Żartujesz sobie z nas prawda?- Zapytał się Lee.
- Nie a co się stało?- Zapytałam i zaczęłam się
rozglądać zamarłam widząc dziurę w murze nie wierzyłam własnym oczom nie
przeleciałam przez 5 ścian tylko 10 i nie wylądowałam na drzewie tylko na
bramie wejściowej do zamku, czyli przeleciałam jakieś kilkanaście kilometrów
nade mną klękał już Kotetsu i Izumo pobiegł po medycznych ninja.
- Leż- powiedział kładąc rękę na moim ramieniu
zmartwiony Kotetsu.
- Ale ja myślałam, że przeleciałam przez pięć ścian-
powiedziałam zerkając na nich.
- Chciałabyś myśleliśmy, że się nie podniesiesz
gdyby niebrana poleciałabyś jeszcze dalej- powiedział Lee. Po chwili podbiegli
do mnie medyczni ninja i zaczęli badać kazali mi nie chętnie się położyć na
Moszach i zabrali do szpitala gdzie musiałam poleżeć kilka dni. Po kilku dniach na szczęście mnie wypuścili a
ja miałam jedynie na klatce owinięty bandaż mam się zgłosić jak źle się będę
czuła.
Szłam właśnie przez wioskę mijając właśnie brane
klanu Uchiha, gdy usłyszałam za sobą znajomy głos..
- Mayuumi?- Zdziwiłam się
słysząc jego głos odwróciłam się pośpiesznie.
- Uchiha?- Zdziwiłam się na
jego widok. Przełknęłam głośniej ślinę,
czego on mógł ode mnie chcieć.
- Co robisz na terytorium
klanu Uchiha?- Zapytał się zerkając na mnie jakbym złamała jakąś zasadę, która
grozi śmiercią.
Aaa Zapomniałam o tym ze te
ziemie należą do niego. Zerknęłam na ziemię.
- Ech to.- Powiedziałam nie
patrząc się na niego.- Przepraszam ze wtargnęłam na twój teren.- Odpowiedziałam
pośpiesznie.
- Nic się nie stało. –
Powiedział Sasuke - zazwyczaj dziewczyny tu przybywają, aby podglądywać to, co
robię. A nie ukrywać się przed kimś lub przed czymś.- Powiedział widocznie
zażenowany tym wszystkim.
Nie no jak może mnie porównywać do dziewczyn, które
się ślinią na jego widok. Nie no teraz to mi naprawdę popsuli nastrój.- Pomyślałam zażenowana tym, co powiedział Sasuke-kun.
- ja nie jestem taka-
powiedziałam zerkając na niego. – Miałabym mieć chora obsesje i nie szanować
czyjejś prywatności?- Zapytałam i pokiwałam przecząco głową.- A gratuluje ci
zaliczenia egzaminu na genina.- Powiedziałam patrząc się na ziemię.
- nie ma, za co?- Powiedział
Sasuke-kun. – Był to bardzo łatwy test do zaliczenia. – Powiedział opierając
się ścianę i zerkną na niebo.
- Tak to było proste.-
Uśmiechnełam się delikatnie.
- Mayumi mam pytanie. –
Powiedział i zerkną mi na twarz był tak blisko.
Nie no, o co ci chodzi Sasuke – pomyślałam zerkając na jego poważną twarz. Sasuke przyglądał
mi się uważnie nie ukazując ani krztyny żadnych uczuć.
-, Czemu do cholery jesteś taki poważny Sasuke!
-, O co chodzi?- Zapytałam
nie dając po sobie poznać ze to właśnie mnie tak bardzo krepuje.
- kogo spotkałaś w gorących
źródłach?- Zapytał się a ja zamarłam. Stare wspomnienia wrócił jak bumerang.
Przełknęłam niespokojnie ślinę.
Eee…, czemu go to tak obchodzi? Nie rozumiem, po co mu
to wiedzieć? – Pomyślałam nie
pewnie nie zbyt chciałam przypominać sobie, co tam się wydarzyło.
- Nie wiem, kim oni byli.
Nie wiedziałam nawet ze tam są do czasu, gdy nie zaczęli rozbawiać. W tedy mimo
wolnie słyszałam to, o czym oni rozmawiali.- Powiedziałam patrząc na ziemię
poczym westchnęłam smutna.
- A o czym rozmawiali?-
Zapytał się zerkając na mnie.
- O różnych tematach o tym
jak zniszczyć naszą wioskę czy też wspominali o Kyuubim.- Powiedziałam a
Sasuke-kun zerkną na mnie pośpiesznie.
- O Kyuubim?- Zdziwił się
zerkając na mnie wyglądał ze coś go zainteresowało w moich słowach. Co Nie
wiem, czemu nie zbyt mi się spodobało.– A tak dokładnie?- Dodał a ja zerknęłam
na niego.
- O jakimś człowieku, który wie o nim bardzo dużo nie pamiętam jak się nazywał chciałam stamtąd uciec.-Powiedziałam nie patrząc się na niego.
- O jakimś człowieku, który wie o nim bardzo dużo nie pamiętam jak się nazywał chciałam stamtąd uciec.-Powiedziałam nie patrząc się na niego.
- A czemu nie powiedziałaś o
tym ANBU.- Powiedział lekko zdziwiony.
- Chciałam, ale zostałam
porwana i tak jakoś ta rozmowa się przekłada powiedziałam Hokage, o czym
rozmawiali i wspomniałam jak wyglądali raczej jak wyglądał, bo jego towarzyszy
nie zbyt pamiętałam.- Powiedziałam zerkając na niego.
- Czy to czasami nie ci,
którzy cię powoli nie byli tymi z źródeł?- Zdziwił się Sasuke-kun a ja
pokiwałam przecząco głową. Zaburczało mi w brzuchu.
- Chodź coś zjesz.-
Powiedział a ja zerknęłam na niego.
- dobrze- powiedziałam nie
pewnie i wstałam zerkając na niego.
- mam jeszcze wiele pytań,
które chce ci pozadawać na ten tamta.- Powiedział i zerkając na mnie. I zaczą
iść w stronę swojego domu. Zaczełam iść za nim.
Teraz to się wpakowałam. Sasuke-kun zazwyczaj nie jest
osoba, która chce z kimś rozmawiać może tylko w tedy, gdy chce się czegoś
dowiedzieć. A mnie nie zbyt chciało o tym wszystkim wspominać. Lecz jak już to
wole z nim porozmawiać niż z ANBU. Co mogę mu powiedzieć? A czego nie??- Pomyślałam zastanawiając się czy jednak dobrze
robię.
- dobrze.- Powiedziałam idąc
za nim. Po chwili weszła do dużego domu zdjęłam buty i weszłam za nim nie
pewnie.
- ładny dom. – Powiedziałam
patrząc na drewniane podłogi były drewniane a dom był tradycyjny.
- siadaj.- Powiedział a ja
usiadłam nie pewnie. Sasuke-kun podał mi miskę z ryżem polanym sosem. Zaczełam
powoli jeść starając się nie zwracać uwagi na to jak zaczyna się kręcić nie
mogąc się doczekać, kiedy będzie mógł zadawać kolejną partie pytań. Pośpiesznie
zjadłam chcąc mieć już to z głowy.
- To, kto cie porwał?-
Zapytał się siadając na krześle tak, że oparcie od krzesła było z przodu i
oparł głowę o nie. Przyglądając mi się z uwagą.
- Był szpiegiem tych z
gorących źródeł.- Powiedziałam nie patrząc na niego.
- I TY TAK O POSZŁAŚ Z NIM!-
Krzykną Sasuke-kun tak głośno ze podskoczyłam zerkając na niego.
- NIE MOJA WINA ZE BYŁ
UBRANY ZA CZŁONKA ANBU!- Krzyknęłam zła, po czym zerknęłam na ziemię.
- jak to, ANBU?- Zdziwił się
Sasuke-kun.
- Nie ważne już.-
Powiedziałam i zerknęłam na swoje dłonie. – Był po prostu za jednego z nich
przebrany miał taką samą maskę, był miły i poprosiłbym poszła z nim na
przesłuchanie.- Powiedziałam nie pewnie zerkając na niego.
- I ty tak mu zaufałaś
głupia jesteś.- Powiedział, co sprawiło ze się poderwałam.
- Przepraszam za to, lecz
nikt mi nie powiedział ze szpieg może się przebrać za członka ANBU od tak wejść
do wioski nie spostrzeżenie znaleźć mnie w akademii oraz wyprowadzić mnie z
wioski niezauważonym. Przepraszam za to ze nie jestem tak spostrzegawcza jak ty
Uchiha! Czy to moja wina! Ja myślałam ze to jest jeden z ludzi, którzy
przeszukiwali moje mieszkanie!- Krzyknęłam a ten przyglądał mi się z otwartymi
ustami. Odwróciłam się plecami do niego.
Zbyt wiele powiedziałam. Zbyt wiele… Siet Nooo nie mam zbyt długi język…
naprawdę jestem głupia. Złapałam się za głowę.
- ANBU przeszukiwali twoje
mieszkanie?- Zapytał się a ja nie pewnie zerknęłam na niego.
- Tak po tym jak poszłam na
wagary.- Powiedziałam, – gdy wyszłam ze szpitala poszłam do domu i ich
zastałam. W tedy poszłam do szkoły, mimo iż chciała iść najpierw do Hokage,
lecz tak jakoś wyszło.- Dodałam zerkając na ziemie nie pewnie.
- A czego szukali?- Zapytał
Sasuke.
- Nie wiem, czego? Chwila,
co cię tak to interesuje?- Wstałam podchodząc do drzwi.- Muszę już iść dziś
jeszcze musze zajść do Hokage.- Powiedziałam i wyszłam a Sasuke-kun zaczą iść
koło mnie.
- No wiesz cała klasa
chciała się dowiedzieć, lecz nikt nie miał na tyle odwagi, aby cię o to
zapytać, więc męczyli Hyuuga, co jej sprawiało wiele kłopotu jak sądzę nie
chciała cie wpakować w większe kłopoty, więc nic nie mówiła. Co sprawiało, że
każdy był bardziej ciekawy jak wróciłaś do wioski i to ze powiedziałaś nam to
kilka godzin później? Zacząłem się zastanawiać, co się stało. I to, czego od
ciebie chcieli w końcu byłaś w tedy zwykłą uczennicą akademii, więc nie byłabyś
dla nich zagrożeniem.- Powiedział Sasuke zerkając na mnie. – Zazwyczaj jesteś
osobą zamkniętą w sobie wiec wiedziałem ze sama nie powiesz tego, co się tam
wydarzyło. I mam wrażenie ze jednak coś ukrywasz. – Dodał nie miałam pojęcia ze
tyle powie.
- po prostu chciałam
ochłonąć po tym wszystkim dla tego nic nie mówiłam ze wróciłam. Chciałam też
porozmawiać z Hokage w spokoju, aby nikt za mną nie szedł. I prawdę mówiąc nie
miałam zbyt dużo czasu by odpocząć. Prawdę mówiąc ci, którzy mnie porwali jakby
to ująć wiem ze to głupio zabrzmi, lecz nie winie ich.- Powiedziałam patrząc
się przed siebie.
- o mały włos cię nie
zabili! A ty ich nie winisz za to!- Krzykną Sasuke zerkając na mnie.
- ty tego nie rozumiesz
Sasuke. Oni nie byli źli po prostu w ich życiu było wiele złego i nie widzieli
innego sposobu. Nie wiem jak to wyjaśnić, lecz w ich oczach było cierpienie.
Obwiniali Konohe za to, co im się przytrafiło a jeden z nich chciał mi potem
pomóc.- Powiedziałam patrząc się na ziemię szłam w stronę pałacu.
- się To i tak nie
usprawiedliwia tego, co się wydarzyło. Chcieli cie zabić, aby się zemścić na
wiosce.- Powiedział zły Sasuke-kun.
- A ty, Sasuke-kun nie
zamierzasz zrobić tego samego.- Powiedziałam zatrzymując się, po czym zerknęłam
na niego.
-, o co chodzi?- Powiedział
podejrzliwie na to, co powiedziała.
- chcesz zemścić się na
swoim starszym bracie Itackim za to, co zrobił.- Powiedziałam patrząc na jego
twarz, która zmieniła się błyskawicznie. Widać było na niej nienawiść, ból,
złość, niezrozumienie.
- To nie to samo.-
Powiedział zły.
- nie tamci stracili
rodziny. Czekali na sojusznika, którym była Konoha. Widzieli jak umierają ich
rodzice rodzeństwo, przyjaciele. A Sojusznik nie przybył z pomocą. Chcieli się
zemścić za to, co ich przytrafiło. Trafiła się taka okazja, czyli ja.-
Powiedziałam nie patrząc się na niego.
- Jesteś dziwna wiesz.-
Powiedział patrząc się na mnie.
- Ta wiem jestem taka.-
Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Mayumi Ami?- Usłyszałam
czyjś głos i zerknęłam na jednego z członka ANBU cofnęłam się pośpiesznie. W
moich oczach pewnie malowało się strach i nieufność. Złapałam się za rękę, aby
powstrzymać drżenie. Sasuke zerka na moja reakcję.
- Mayumi?- Zapytał się
Sasuke-kun zerkając na mnie - czy coś się stało?
- Nie nic.- Powiedziałam
podchodząc do członka ANBU.- Po co pan mnie szuka?- Zapytałam przyjaźnie
zerkając na niego. Owy członek ANBU miał krótkie brązowe włosy był jednym z
tych, którzy byli w gabinecie Hokage w Momocie, gdy uciekłam z szpitala.
- Hokage-sama cie wzywa.-
Powiedział i zerkną na mnie.
- Acha.- Powiedziałam i
zerknąłem na Sasuke.
- jak chcesz to Uchiha może
cię odprowadzić jak wciąż nam nie ufasz.- Powiedział przyjaźnie pokazując na
Sasuke dłonią członek ANBU.
- Nie ufa?- Zapytał się
Sasuke nie pewnie.
- To nic takiego możemy
iść.- Powiedziałam i delikatnie się Uśmiechnełam.- Na razie Sasuke. –
Powiedziałam delikatnie i Uśmiechnełam się idąc za członkiem ANBU.
- Wiem ze możesz nam nie
ufać po tym, co przeszłaś.- Powiedział delikatnie członek ANBU.
- No troszeczkę się was
boje.- Powiedziałam idąc za nim.- No i tez troszeczkę wam nie ufam.- Dodałam
nie patrząc się na niego.
- Rozumiem.- Powiedział i
wszedł do gabinetu Hokage. Jak zwykle Hokage siedział za biurkiem i wypełniał
jakieś papierki. Zerkną na mnie i uśmiechną się przyjaźnie.
- Hokage-sama
przyprowadziłem Mayumi Ami.- Powiedział i skłonił się przed Hokagę.
- dziękuje ci.- Powiedział
Hokage z uśmiechem na twarzy- możecie wyjść chciałbym porozmawiać z Mayumi na
osobności.- Powiedział a wszyscy wyszli z jego gabinetu. Staruszek pokazał mi
krzesło naprzeciw jego biurka. Nie pewnie podeszłam do niego i usiadłam.
- Mayumi mogłabyś mi
opowiedzieć o tych, którzy cię porwali?- Zapytał się przyglądając mi się z
uwagą.
- Pochodzili z wioski, która
została doszczętnie spalona w czasie Trzeciej Wielkiej Wojny Shinobi. Wioska ta
była sojusznikiem, Konohy. Każdy z nich był młody, gdy zginęli ich najbliżsi.
Obwiniali nas za to, co spotkało ich wioskę gdyż nie przybyłyśmy im z pomocą
jak na sojusznika przystało. Uratowali ich trójka Shinobi pochodząca z wioski
piasku, po czym zabrali ich do swojej wioski. Jeden z nich zebrał wiadomości o
naszej wiosce o mocnych i słabych stronach bariery ochronnej, oraz o osobie,
która wie dużo o Kyuubim. I Zapieczętował wszystkie informacje w książce, którą
wypożyczyłam z bibliotek. W tedy pokazali moje zdjęcie swoim zleceniodawcą,
którzy byli tymi samymi, co ci z gorących źródeł. Rozkazali im mnie w tedy
porwać.- Powiedziałam zerkając na niego nie pewnie.
- Dobrze Ami.- Powiedział
Hokage z uśmiechem.- A ci z gorących źródeł, jacy oni byli.
- Nie pamiętam ich za bardzo
dawno to się wydarzyło.- Powiedziałam zerkając na Hokage.
- Pewnie coś ci zostało w
pamięci o nich jakieś charakterystyczne cech?
- Tak jeden z nich na samym
początku zdawał mi się być kobietą.- Powiedziałam zerkając na swoje dłonie.
-, czemu tak uważałaś?
- Miał kobiecy głos
rozmawiał i innym mężczyzną, po czym dołączył do nich ich szef.- Powiedziałam
zerkając na niego.
- A jak wyglądał ich szef?-
Zapytał się Hokage znacznie zaciekawiony.
- nie wiem czy dobrze
pamiętam, ale miał czarne lub brązowe nie jestem, co
do koloru pewna długie włosy, które opadały mu na twarz. Na prawym oku miał
bliznę. Kilka kolczyków chyba w uszach i jednego na środku dolnej wargi. Nic
więcej nie pamiętam.- Powiedziałam a Hokage się uśmiechną.
- Dobrze dziękuje ci Mayumi. I proszę
cię nie wychodź po za wioskę. Bez kogoś z ANBU- powiedział a ja kiwnełam
twierdząco głową.
***
Po pokoju rozniósł się
przyjemny zapach pałek kurczaka zapiekanych na ryżu. Weszłam do kuchni, aby
zjeść swój obiad. Ten tydzień był bardzo ciężkim tygodniem Wpadłam na Neji-
Byłam przesłuchana przez Sasuke i wezwana na rozmowę z Hokage. Zjadłam swoją
kolacje, po czym zaczełam my naczynia. Po czym poszłam się wykąpać i ubrać się
w piżanę na komodzie obok położyłam swój ochraniacz po czym położyłam się na
łóżku i zasnełam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz