wtorek, 20 lutego 2018

14: Spotkanie: Rozdział 14


Od pogrzebu Suwaru minęło już może trzy tygodnie, a ja prawdę mówiąc zaczełam się z tym godzić nie byłam już taka przygnębiona. Wiedziałam, czemu bowiem nie złościłam się czy nie zamykałam się sama w sobie. Po prostu nie mogłam, a tak dokładniej: to przez taką dziewiątkę wrednych małych upierdliwych chochlików nawiedzących mój dom od siódmej rano i nie pozwalących mi spać do momętu, kiedy łaskawie nie stoczyłam się z łóżka i nie otworzyłam im drzwi do mojej ‘’jaskini’’ i kulturalnie ich nie przegoniłam miotłom z gałęzi brzozy, aby dali człowiekowi pospać. I nigdy prawdę mówiąc nie spełnili mojej prośby zazwyczaj stawiali na swoim. Ja bym z nimi twardo walczyła o to, że nie ruszę się z okolic mojej ciepłej i miłej jaskini, lecz moi ach tak mili i zawsze pomocni sąsiedzi nie wiadomo, dlaczego zawsze pomagali nie mojej stronie tylko tych małych wrednych chochlików i jak chochliki w końcu po godzinie walki dawali za wygraną ich miejsce zajmowali uroczy sąsiedzi, którzy ach tak piękną poranną piosenką zwalali mnie z łóżka. Więc dla swojego spokoju wstawałam i wychodziłam z domu. Oczywiście na podwórku stało już młodzieżowe koło piękności. Które zawsze mówiły o tym samym a mianowicie, która z dziewczyn będzie lepszą dla Sasuke naprawdę współczułam mu tego, co się w Okół niego działo i prawdę mówiąc nie dziwiłam się, dlaczego tak często chodził pod denerwowany? Westchnęłam widząc jak szarpią się o jakąś tam rzecz.
I to niby ma być Shinobi?
 Spojrzałam się w czarne oczy jakiejś dziewczyny pewnie zobaczyła w moich obrzydzenie wstręt a może i wyższość, bo się skuliła, po czym rzuciła się na mnie.
- Na co się gapisz przybłędo.- Powiedziała dziewczyna o krótkich kruczych włosach. Westchnęłam zrezygnowana a starałam się bardzo nie pakować się w tarapaty.
- A co cię to obchodzi?- Zapytałam zatrzymując się w połowie drogi.
- Myślisz, że Sasuke na ciebie spojrzy?! Myślisz, że on cię pokocha?! Nie masz u niego szans mała- Prawie krzyknęła a ja o mały włos nie zakrztusiłam się kawałkiem jabłka, które właśnie chciałam przełknąć.
- Mahaaaa- zaśmaiałam się łapiąc się za brzuch nie mogłam opanować bólu brzucha, co sprawiło, że do oczu mi napłyneły łzy.
Co jej do licha strzeliło do tej pustej głowy? Czy ja wyglądam na osobę, która tak właśnie myśli? Ja….. I….. Sasuke…. Nie to jest nie możliwe….. Nie….- Pomyślałam i ominęłam je starając się powstrzymać ubierdliwy ból w żebrach nie mogłam sobie tego wyobrazić, czemu pomyślały o mnie i o Sasuke w ten sposób naprawdę dziwni ci ludzie. Szłam przez wioskę rozmyślając o tym.
- Ami…
Czy ja naprawdę mogłabym uganiać się za nim?
- Ami…
Prawdę mówiąc ma swój urok, ale to nie możliwe.
- Ami…
Ma ładne czarne oczy może nie ma w nich ciepła, ale jest w nich coś, co…
- Ami?
Nie wiem może jednak mi się… BOŻE, O CZYM JA MYŚLĘ!-  Zaczełam pośpiesznie kręcić głową, aby pozbyć się tych chorych myśli. Ludzie zaczęli mi się przyglądać, lecz mi to nie przeszkadzało chciałam się tylko pozbyć tych chorych myśli.
Nie Sasuke to przyjaciel nawet nie to znajomy z klasy. Tak.. To znajomy z klasy, co ci przyszło do głowy, aby myśleć o nim e inny sposób.
- Ami- poczułam czyjaś rękę na swoim ramieniu zerknełam na nią i uśmiechnęłam się widząc uśmiechniętą twarz Hinaty. Odwzajemniłam uśmiecha się odwracając się do niej.
- Ohayo Hinata.- Powiedziałam z uśmiecham się na twarzy.
- Ohayo. O czym myślałaś wołałam cię od momentu, gdy minęłaś te grupkę dziewczyn.- Zapytała się Hinata a ja się zarumieniłam, co sprawiło, że się zaciekawiła bardziej.
- To nic takiego po prostu o takim czymś bez takiego czegoś.- Powiedziałam bawiąc się nerwowo swoimi palcami. Nie patrzałam się na nią czułam się zawstydzona, lecz, z jakiego powodu.
- Zdradzisz mi, o czym myślałaś?- Drążyła dalej a ja się odwróciłam do niej plecami i spoważniałam.
- To nic ważnego idziemy?- Zapytałam widocznie musiała dać za wygraną, co mnie niezmiernie uszczęśliwiło nie chciałam rozpamiętywać o tym.
- N….n….n….Naruto- wyjąkała, Hinata gdy poczułam gwałtowne szarpnięcie zerknęłam na zakłopotaną Hinatę, która zaciągneła mnie za jakiś mur i przyglądała się jak Naruto wyzywa na pojedynek…
Nie w takim Momocie musiał być i on- odwróciłam się pośpiesznie opierając się o mur. Pokręciłam przecząco głową i zerknęłam na Hinatę wyglądała jak by miała właśnie się rozpłakać. Westchnęłam zwieszając głowę.
- Neji a wiesz, że Ami zdała egzamin na genina.- Powiedziała Tenten a ja podniosłam jak oparzona głowę.
- Pff!- Prychną mało zainteresowany tym faktem.
- Przegrałeś z nią zakład.- Dodał Lee uśmiechając się.
Jaki zakład- starałam się sobie przypomnieć, lecz po wysileniu jeszcze jakiś tam komórek mózgu prawdę mówiąc nie udało mi się?
- Nie zakładałem się z nią o nic.- Powiedział i zerkną na nich chłodno.- Zdała przez łud szczęścia mieli łatwy egzamin.- Powiedział a na moim czole pojawiła się żyłka, która niebezpiecznie zapulsowała.
- A może była silna.- Powiedziała Tenten a ja przytaknęłam na to, co mówiła.
- Jak by była nie dałaby się pojmać i by walczyła z napastnikami a nie.
„ Proszę zabijcie mnie, ale zostawcie wioskę”- Powiedział a w moim sercu nie bezpiecznie zakuło wyszłam z ukrycia i zaczełam iść przed siebie wiedziałam jednak, że miał racje.
- Neji to nie była jej wina- powiedział Lee patrząc się na niego, po czym musiał mnie dostrzec, bo zamilkł.
- Ohayo Lee-san- powiedziałam z delikatnym uśmiechem
- Ohayo Ami- odpowiedział mi patrząc się na mnie pewnie stwierdził fakt, że nie słyszałam o tym, co powiedział Neji.
- Ohayo Tenten- powiedziałam do brązowo włosej dziewczyny.
- Ohayo- odpowiedziała i zerknęła na Nejiego.
- Bdmd- burknęłam do wroga numer 1.
- Bdmd- odburkną z takim samym entuzjazmem, co ja mój największy wróg. Tenten parsknęła śmiechem, co sprawiło, że obydwoje spojrzeliśmy na nią. Westchnęłam i zaczełam iść.
- Egzamin musiał być prosty- powiedział z dziwnym uśmieszkiem na twarzy wiedziałam, do czego on prowadzi, ale dobrze niech będzie jak chce się kłócić nie będę przeciwna.
- A może jestem silniejsza niż ci się zdaje- powiedziałam a ten się odwrócił w moim kierunku. Teraz patrzeliśmy się w swoje oczy.
- Ty silna! Młaaa! Nie no to ci żart wyszedł- powiedział i złapał mnie za ramię ściskając go zerknęłam na jego rękę, po czym na jego oczy. Dziwnie się świeciły.- Z której strony niby silna.- Zaśmiał się zacisnęłam pięści.
- Nie ważne czy mam mięśnie czy nie! I Przestań mnie obmacywać!- Krzyknęłam, gdy zaczą okrążać mnie szukając mięśni.
- Młaaa! Silna bez mięśni!- Zerkną na mnie w oczach miał łzy.
- dawno w łeb nie dostałeś kretynie!- Krzyknęłam przygotowując się do walki.
- Zaczyna się- powiedziała Tenten łapiąc mnie w ostatniej chwili z resztą jak Lee Nejiego.
- Nigdy nie będziesz silna! To nie wykonalne w twojej osobie!- Krzykną do mnie.
- A co ty się tak czepiłeś mnie jak byś matkę poznał.- Powiedziałam złowrogo.
- Zamknij się!- Rykną Wow znalazłam słaby punkt Nejiego a to ciekawe.
- Nie wiem jak cię ojciec wychował musisz być Hańbą dla niego...
- Neji!- Ktoś krzykną i prawdę mówiąc to pamiętam potem ból i Huk.
***
- Ty kretynie chciałeś ją zabić!- Krzykną ktoś znajomy zmarszczyłam brwi i złapałam się za klatkę potwornie bolało.
 Co się stało? Nie pamiętam?! Chwila chwila ach tak spotkałam się z Wrogiem publicznym numer, 1… ale co się stało? A no tak weszliśmy w debatę… ta mówiłam o jego ojcu…, co potem, co się stało potem… A no tak. Neji jednym zwinnym ruchem wyrwał się z uścisku Lee, który starał się jeszcze go powstrzymać.
- Neji Przestań!- Krzykną Lee usiłując go złapać, lecz Neji płynnym ruchem odskoczył od niego i pognał w naszym kierunku.
- Neji!- Krzyknęła Tenten odciągając mnie nie, co dalej, co sprawiło, że za pierwszym razem jego dłoń przeleciała koło mojej głowy. Neji zrobił zamach i kopną, Tenten tak, aby odepchnąć ją ode mnie a prawą ręką, która zaczęła się świecić na niebiesko zrobił zamach.
- Byakugan!- Krzykną, po czym środkiem dłoni uderzył z całej siły w moją klatkę piersiową, co sprawiło, że przeleciałam przez 1, 2, 3, 4, 5 jakiś grubych ścian i zatrzymałam się na drzewie. Wyplułam jedynie krew i osunęłam się na ziemię ciężej oddychając.
- Neji ty kretynie czy musiałeś ją tak mocno uderzyć!- Krzyknęła przerażona Tenten.
- Lee puszczaj mnie zabije ją po prostu ją zabije!- Krzykną pełny nienawiści. Patrząc się na mnie jak na jakiegoś śmiecia.
Zamknęłam oczy kladką cholernie mnie bolała.
- Mogła uważać na słowa- powiedział Neji.
- Sam zacząłeś!- Krzyknęła wściekła Tenten wstałam podpierając się o drzewo.
- Nic ci nie jest?- Zapytał się Lee z przerażeniem w głosie.
- Nie tylko trochę klatka mnie boli.- Powiedziałam zerkając na nich zmarszczyłam brwi.
Do cholery, czemu się na mnie tak gapią.
- T…. Trochę?- Zdziwiła się Tenten.
- Tak trochę- powiedziałam i pomasowałam miejsce, w które uderzył mnie Neji.
- Żartujesz sobie z nas prawda?- Zapytał się Lee.
- Nie a co się stało?- Zapytałam i zaczęłam się rozglądać zamarłam widząc dziurę w murze nie wierzyłam własnym oczom nie przeleciałam przez 5 ścian tylko 10 i nie wylądowałam na drzewie tylko na bramie wejściowej do zamku, czyli przeleciałam jakieś kilkanaście kilometrów nade mną klękał już Kotetsu i Izumo pobiegł po medycznych ninja.
- Leż- powiedział kładąc rękę na moim ramieniu zmartwiony Kotetsu.
- Ale ja myślałam, że przeleciałam przez pięć ścian- powiedziałam zerkając na nich.
- Chciałabyś myśleliśmy, że się nie podniesiesz gdyby niebrana poleciałabyś jeszcze dalej- powiedział Lee. Po chwili podbiegli do mnie medyczni ninja i zaczęli badać kazali mi nie chętnie się położyć na Moszach i zabrali do szpitala gdzie musiałam poleżeć kilka dni.  Po kilku dniach na szczęście mnie wypuścili a ja miałam jedynie na klatce owinięty bandaż mam się zgłosić jak źle się będę czuła.
Szłam właśnie przez wioskę mijając właśnie brane klanu Uchiha, gdy usłyszałam za sobą znajomy głos..
- Mayuumi?- Zdziwiłam się słysząc jego głos odwróciłam się pośpiesznie.
- Uchiha?- Zdziwiłam się na jego widok.  Przełknęłam głośniej ślinę, czego on mógł ode mnie chcieć.
- Co robisz na terytorium klanu Uchiha?- Zapytał się zerkając na mnie jakbym złamała jakąś zasadę, która grozi śmiercią.
Aaa Zapomniałam o tym ze te ziemie należą do niego. Zerknęłam na ziemię.
- Ech to.- Powiedziałam nie patrząc się na niego.- Przepraszam ze wtargnęłam na twój teren.- Odpowiedziałam pośpiesznie.
- Nic się nie stało. – Powiedział Sasuke - zazwyczaj dziewczyny tu przybywają, aby podglądywać to, co robię. A nie ukrywać się przed kimś lub przed czymś.- Powiedział widocznie zażenowany tym wszystkim.
Nie no jak może mnie porównywać do dziewczyn, które się ślinią na jego widok. Nie no teraz to mi naprawdę popsuli nastrój.- Pomyślałam zażenowana tym, co powiedział Sasuke-kun.
- ja nie jestem taka- powiedziałam zerkając na niego. – Miałabym mieć chora obsesje i nie szanować czyjejś prywatności?- Zapytałam i pokiwałam przecząco głową.- A gratuluje ci zaliczenia egzaminu na genina.- Powiedziałam patrząc się na ziemię.
- nie ma, za co?- Powiedział Sasuke-kun. – Był to bardzo łatwy test do zaliczenia. – Powiedział opierając się ścianę i zerkną na niebo.
- Tak to było proste.- Uśmiechnełam się delikatnie.
- Mayumi mam pytanie. – Powiedział i zerkną mi na twarz był tak blisko.
Nie no, o co ci chodzi Sasuke – pomyślałam zerkając na jego poważną twarz. Sasuke przyglądał mi się uważnie nie ukazując ani krztyny żadnych uczuć.
-, Czemu do cholery jesteś taki poważny Sasuke!
-, O co chodzi?- Zapytałam nie dając po sobie poznać ze to właśnie mnie tak bardzo krepuje.
- kogo spotkałaś w gorących źródłach?- Zapytał się a ja zamarłam. Stare wspomnienia wrócił jak bumerang. Przełknęłam niespokojnie ślinę.
Eee…, czemu go to tak obchodzi? Nie rozumiem, po co mu to wiedzieć? – Pomyślałam nie pewnie nie zbyt chciałam przypominać sobie, co tam się wydarzyło.
- Nie wiem, kim oni byli. Nie wiedziałam nawet ze tam są do czasu, gdy nie zaczęli rozbawiać. W tedy mimo wolnie słyszałam to, o czym oni rozmawiali.- Powiedziałam patrząc na ziemię poczym westchnęłam smutna.
- A o czym rozmawiali?- Zapytał się zerkając na mnie.
- O różnych tematach o tym jak zniszczyć naszą wioskę czy też wspominali o Kyuubim.- Powiedziałam a Sasuke-kun zerkną na mnie pośpiesznie.
- O Kyuubim?- Zdziwił się zerkając na mnie wyglądał ze coś go zainteresowało w moich słowach. Co Nie wiem, czemu nie zbyt mi się spodobało.– A tak dokładnie?- Dodał a ja zerknęłam na niego.
- O jakimś człowieku, który wie o nim bardzo dużo nie pamiętam jak się nazywał chciałam stamtąd uciec.-Powiedziałam nie patrząc się na niego.
- A czemu nie powiedziałaś o tym ANBU.- Powiedział lekko zdziwiony.
- Chciałam, ale zostałam porwana i tak jakoś ta rozmowa się przekłada powiedziałam Hokage, o czym rozmawiali i wspomniałam jak wyglądali raczej jak wyglądał, bo jego towarzyszy nie zbyt pamiętałam.- Powiedziałam zerkając na niego.
- Czy to czasami nie ci, którzy cię powoli nie byli tymi z źródeł?- Zdziwił się Sasuke-kun a ja pokiwałam przecząco głową. Zaburczało mi w brzuchu.
- Chodź coś zjesz.- Powiedział a ja zerknęłam na niego.
- dobrze- powiedziałam nie pewnie i wstałam zerkając na niego.
- mam jeszcze wiele pytań, które chce ci pozadawać na ten tamta.- Powiedział i zerkając na mnie. I zaczą iść w stronę swojego domu. Zaczełam iść za nim.
Teraz to się wpakowałam. Sasuke-kun zazwyczaj nie jest osoba, która chce z kimś rozmawiać może tylko w tedy, gdy chce się czegoś dowiedzieć. A mnie nie zbyt chciało o tym wszystkim wspominać. Lecz jak już to wole z nim porozmawiać niż z ANBU. Co mogę mu powiedzieć? A czego nie??- Pomyślałam zastanawiając się czy jednak dobrze robię.
- dobrze.- Powiedziałam idąc za nim. Po chwili weszła do dużego domu zdjęłam buty i weszłam za nim nie pewnie.
- ładny dom. – Powiedziałam patrząc na drewniane podłogi były drewniane a dom był tradycyjny.
- siadaj.- Powiedział a ja usiadłam nie pewnie. Sasuke-kun podał mi miskę z ryżem polanym sosem. Zaczełam powoli jeść starając się nie zwracać uwagi na to jak zaczyna się kręcić nie mogąc się doczekać, kiedy będzie mógł zadawać kolejną partie pytań. Pośpiesznie zjadłam chcąc mieć już to z głowy.
- To, kto cie porwał?- Zapytał się siadając na krześle tak, że oparcie od krzesła było z przodu i oparł głowę o nie. Przyglądając mi się z uwagą.
- Był szpiegiem tych z gorących źródeł.- Powiedziałam nie patrząc na niego.
- I TY TAK O POSZŁAŚ Z NIM!- Krzykną Sasuke-kun tak głośno ze podskoczyłam zerkając na niego.
- NIE MOJA WINA ZE BYŁ UBRANY ZA CZŁONKA ANBU!- Krzyknęłam zła, po czym zerknęłam na ziemię.
- jak to, ANBU?- Zdziwił się Sasuke-kun.
- Nie ważne już.- Powiedziałam i zerknęłam na swoje dłonie. – Był po prostu za jednego z nich przebrany miał taką samą maskę, był miły i poprosiłbym poszła z nim na przesłuchanie.- Powiedziałam nie pewnie zerkając na niego.
- I ty tak mu zaufałaś głupia jesteś.- Powiedział, co sprawiło ze się poderwałam.
- Przepraszam za to, lecz nikt mi nie powiedział ze szpieg może się przebrać za członka ANBU od tak wejść do wioski nie spostrzeżenie znaleźć mnie w akademii oraz wyprowadzić mnie z wioski niezauważonym. Przepraszam za to ze nie jestem tak spostrzegawcza jak ty Uchiha! Czy to moja wina! Ja myślałam ze to jest jeden z ludzi, którzy przeszukiwali moje mieszkanie!- Krzyknęłam a ten przyglądał mi się z otwartymi ustami. Odwróciłam się plecami do niego.  Zbyt wiele powiedziałam. Zbyt wiele… Siet Nooo nie mam zbyt długi język… naprawdę jestem głupia. Złapałam się za głowę.
- ANBU przeszukiwali twoje mieszkanie?- Zapytał się a ja nie pewnie zerknęłam na niego.
- Tak po tym jak poszłam na wagary.- Powiedziałam, – gdy wyszłam ze szpitala poszłam do domu i ich zastałam. W tedy poszłam do szkoły, mimo iż chciała iść najpierw do Hokage, lecz tak jakoś wyszło.- Dodałam zerkając na ziemie nie pewnie.
- A czego szukali?- Zapytał Sasuke.
- Nie wiem, czego? Chwila, co cię tak to interesuje?- Wstałam podchodząc do drzwi.- Muszę już iść dziś jeszcze musze zajść do Hokage.- Powiedziałam i wyszłam a Sasuke-kun zaczą iść koło mnie.
- No wiesz cała klasa chciała się dowiedzieć, lecz nikt nie miał na tyle odwagi, aby cię o to zapytać, więc męczyli Hyuuga, co jej sprawiało wiele kłopotu jak sądzę nie chciała cie wpakować w większe kłopoty, więc nic nie mówiła. Co sprawiało, że każdy był bardziej ciekawy jak wróciłaś do wioski i to ze powiedziałaś nam to kilka godzin później? Zacząłem się zastanawiać, co się stało. I to, czego od ciebie chcieli w końcu byłaś w tedy zwykłą uczennicą akademii, więc nie byłabyś dla nich zagrożeniem.- Powiedział Sasuke zerkając na mnie. – Zazwyczaj jesteś osobą zamkniętą w sobie wiec wiedziałem ze sama nie powiesz tego, co się tam wydarzyło. I mam wrażenie ze jednak coś ukrywasz. – Dodał nie miałam pojęcia ze tyle powie.
- po prostu chciałam ochłonąć po tym wszystkim dla tego nic nie mówiłam ze wróciłam. Chciałam też porozmawiać z Hokage w spokoju, aby nikt za mną nie szedł. I prawdę mówiąc nie miałam zbyt dużo czasu by odpocząć. Prawdę mówiąc ci, którzy mnie porwali jakby to ująć wiem ze to głupio zabrzmi, lecz nie winie ich.- Powiedziałam patrząc się przed siebie.
- o mały włos cię nie zabili! A ty ich nie winisz za to!- Krzykną Sasuke zerkając na mnie.
- ty tego nie rozumiesz Sasuke. Oni nie byli źli po prostu w ich życiu było wiele złego i nie widzieli innego sposobu. Nie wiem jak to wyjaśnić, lecz w ich oczach było cierpienie. Obwiniali Konohe za to, co im się przytrafiło a jeden z nich chciał mi potem pomóc.- Powiedziałam patrząc się na ziemię szłam w stronę pałacu.
- się To i tak nie usprawiedliwia tego, co się wydarzyło. Chcieli cie zabić, aby się zemścić na wiosce.- Powiedział zły Sasuke-kun.
- A ty, Sasuke-kun nie zamierzasz zrobić tego samego.- Powiedziałam zatrzymując się, po czym zerknęłam na niego.
-, o co chodzi?- Powiedział podejrzliwie na to, co powiedziała.
- chcesz zemścić się na swoim starszym bracie Itackim za to, co zrobił.- Powiedziałam patrząc na jego twarz, która zmieniła się błyskawicznie. Widać było na niej nienawiść, ból, złość, niezrozumienie.
- To nie to samo.- Powiedział zły.
- nie tamci stracili rodziny. Czekali na sojusznika, którym była Konoha. Widzieli jak umierają ich rodzice rodzeństwo, przyjaciele. A Sojusznik nie przybył z pomocą. Chcieli się zemścić za to, co ich przytrafiło. Trafiła się taka okazja, czyli ja.- Powiedziałam nie patrząc się na niego.
- Jesteś dziwna wiesz.- Powiedział patrząc się na mnie.
- Ta wiem jestem taka.- Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Mayumi Ami?- Usłyszałam czyjś głos i zerknęłam na jednego z członka ANBU cofnęłam się pośpiesznie. W moich oczach pewnie malowało się strach i nieufność. Złapałam się za rękę, aby powstrzymać drżenie. Sasuke zerka na moja reakcję.
- Mayumi?- Zapytał się Sasuke-kun zerkając na mnie - czy coś się stało?
- Nie nic.- Powiedziałam podchodząc do członka ANBU.- Po co pan mnie szuka?- Zapytałam przyjaźnie zerkając na niego. Owy członek ANBU miał krótkie brązowe włosy był jednym z tych, którzy byli w gabinecie Hokage w Momocie, gdy uciekłam z szpitala.
- Hokage-sama cie wzywa.- Powiedział i zerkną na mnie.
- Acha.- Powiedziałam i zerknąłem na Sasuke.
- jak chcesz to Uchiha może cię odprowadzić jak wciąż nam nie ufasz.- Powiedział przyjaźnie pokazując na Sasuke dłonią członek ANBU.
- Nie ufa?- Zapytał się Sasuke nie pewnie.
- To nic takiego możemy iść.- Powiedziałam i delikatnie się Uśmiechnełam.- Na razie Sasuke. – Powiedziałam delikatnie i Uśmiechnełam się idąc za członkiem ANBU.
- Wiem ze możesz nam nie ufać po tym, co przeszłaś.- Powiedział delikatnie członek ANBU.
- No troszeczkę się was boje.- Powiedziałam idąc za nim.- No i tez troszeczkę wam nie ufam.- Dodałam nie patrząc się na niego.
- Rozumiem.- Powiedział i wszedł do gabinetu Hokage. Jak zwykle Hokage siedział za biurkiem i wypełniał jakieś papierki. Zerkną na mnie i uśmiechną się przyjaźnie.
- Hokage-sama przyprowadziłem Mayumi Ami.- Powiedział i skłonił się przed Hokagę.
- dziękuje ci.- Powiedział Hokage z uśmiechem na twarzy- możecie wyjść chciałbym porozmawiać z Mayumi na osobności.- Powiedział a wszyscy wyszli z jego gabinetu. Staruszek pokazał mi krzesło naprzeciw jego biurka. Nie pewnie podeszłam do niego i usiadłam.
- Mayumi mogłabyś mi opowiedzieć o tych, którzy cię porwali?- Zapytał się przyglądając mi się z uwagą.
- Pochodzili z wioski, która została doszczętnie spalona w czasie Trzeciej Wielkiej Wojny Shinobi. Wioska ta była sojusznikiem, Konohy. Każdy z nich był młody, gdy zginęli ich najbliżsi. Obwiniali nas za to, co spotkało ich wioskę gdyż nie przybyłyśmy im z pomocą jak na sojusznika przystało. Uratowali ich trójka Shinobi pochodząca z wioski piasku, po czym zabrali ich do swojej wioski. Jeden z nich zebrał wiadomości o naszej wiosce o mocnych i słabych stronach bariery ochronnej, oraz o osobie, która wie dużo o Kyuubim. I Zapieczętował wszystkie informacje w książce, którą wypożyczyłam z bibliotek. W tedy pokazali moje zdjęcie swoim zleceniodawcą, którzy byli tymi samymi, co ci z gorących źródeł. Rozkazali im mnie w tedy porwać.- Powiedziałam zerkając na niego nie pewnie.
- Dobrze Ami.- Powiedział Hokage z uśmiechem.- A ci z gorących źródeł, jacy oni byli.
- Nie pamiętam ich za bardzo dawno to się wydarzyło.- Powiedziałam zerkając na Hokage.
- Pewnie coś ci zostało w pamięci o nich jakieś charakterystyczne cech?
- Tak jeden z nich na samym początku zdawał mi się być kobietą.- Powiedziałam zerkając na swoje dłonie.
-, czemu tak uważałaś?
- Miał kobiecy głos rozmawiał i innym mężczyzną, po czym dołączył do nich ich szef.- Powiedziałam zerkając na niego.
- A jak wyglądał ich szef?- Zapytał się Hokage znacznie zaciekawiony.
- nie wiem czy dobrze pamiętam, ale miał czarne lub brązowe nie jestem, co do koloru pewna długie włosy, które opadały mu na twarz. Na prawym oku miał bliznę. Kilka kolczyków chyba w uszach i jednego na środku dolnej wargi. Nic więcej nie pamiętam.- Powiedziałam a Hokage się uśmiechną.
- Dobrze dziękuje ci Mayumi. I proszę cię nie wychodź po za wioskę. Bez kogoś z ANBU- powiedział a ja kiwnełam twierdząco głową.
***
Po pokoju rozniósł się przyjemny zapach pałek kurczaka zapiekanych na ryżu. Weszłam do kuchni, aby zjeść swój obiad. Ten tydzień był bardzo ciężkim tygodniem Wpadłam na Neji- Byłam przesłuchana przez Sasuke i wezwana na rozmowę z Hokage. Zjadłam swoją kolacje, po czym zaczełam my naczynia. Po czym poszłam się wykąpać i ubrać się w piżanę na komodzie obok położyłam swój ochraniacz po czym położyłam się na łóżku i zasnełam


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz