wtorek, 20 lutego 2018

19: W kanonie Śmierci : 19



- Wyglądasz jak pomidor z wrodzoną wadą mózgu!- Krzyknełam patrząc się na Akai’a który właśnie w ręku miał markera i uśmiechał się do mnie i zerkną na moją twarz.
- Młahaha.- zaczą się śmiać patrząc się na mnie. To robiło się nie znośne i denerwujące. Wstałam i podeszłam do wody by przemyć twarz.

- co sie tak na mnie patszysz jakbym ci kanapke zjadła,- Powiedziałam do przyglądającej się mi Midori a ta zeskoczyla z drzewa.

- Wiesz Akai ona zaczyna mieć takie humory jak ty.- powiedziała przyglądając się mi.

- Nie waż się mnie porównywać do niego.- powiedziałam zła biorąc wodę w  dłonie po czym zaczełam i zanurzyłam w niej twarz po czym zaczełam myć ją.

- No daj spokój Midori ona do mnie podobna nie ma takich szans.- powiedział rozbawiony Akai.

- Nie śmiej się!- Krzyknełam podrywając się.  Zła i to cholernie, a dlaczego??

Dlatego że, jak dziś wstałam już nikt nie spał Shiowase-sensei gdzieś sbie poszedł nawet nie mam pojęcia gdzie i mniejsza o to. Midori siedziała na drzewie rozbawiona czymś bardzo na samym początku nie wiedziałam co sprawiło że się tak śmiała lecz mało co mnie w tedy to obchodziło. Wstałam jak co dzień i złożyłam swój szpiwór po czym jak nigdy nic ruszyłam w strnę pobliskiej wioski aby pokupywać coś do jedzenia na drogę powrotną. Każdy dosłownie każdy kto mnie mijał dziwnie się na mnie patrzał i o czymś szeptali. Więc zaczełam iść nie co szybciej w końcu dostałam się do sklepu.

-  Co!- krzyknęłam i przytknęłam twarz do szyby w drzwiach sklepu. Zamarłam dosłownie zamarłam.

Na mojej twarzy ktoś sbie zdobił miejsce do ozdób. Ktoś już się domyślałam kto to mógł być pomolowal moje oko czarnym markerem. Na policzkach miałam jakieś nie określone kształty. Natomiast usta miałam tak pomolowane jakby mi ktoś je poszywał.

Odwróciłam się na pięcie od drzwi i zacisnęłam ręce w pięści

- A…K…A….I!!!!- ryknęłam i wyprułam w stronę obozowiska gdy właśnie tam dobiegłam to siedział sobie łaskawie kręcąc w palcach marker.

- Jestem ciekaw kiedy się skapnie. – Powiedzial patrząc się na Midori.

- Nie mam pojęcia ale nie chcę być w twojej skórze jak się o tym dowie. – Powiedziała zielonowłosa dziewczyna siedzaca właśnie na drzewie.

- Zginiesz…- powiedziałam podchodząc do niego.

Szorowałam twarz z całej siły aby pozbyć się tego wszystkiego i co za sobą słyszałam tylko śmiechy Akai’a i Midori. Nie rozumiałam co im to dało że pomazali mi twarz. Wstałam z czerwonymi policzkami nie wiedziałam czy to było przez to ze tak szorowałam twarz czy z zawstydzenia jakie właśnie teraz czułam i nie mogłam się go pozbyć. Odwróciłam się od nich i zaczełam isć przed siebie.

- A ty dokąd?- Zapytał się Akai.

- Jak najdalej od was!- Ryknełam do nich po czym znikłam w zaroślach a Midori i Akai zostali tam gdzie wcześniej.

Sparałam się uspokoić naprawdę się starałam lecz nie byłam wstanie. Po policzkach pociekly mi łzy a ja zaczełam biec jak najdalej się dało. Nie znosiłam tego uczucia.

Aż tak mnie nie lubią ze takie coś robią? A może po prostu to miał być żart? Ale jak tak to mogli mnie powstrzymać nim zrobiłam z siebie posmielisko przed obcą wioską. To było straszne z ich strony.

Szłam dalej przed siebie nawet nie zwracając uwagi na to ze robiło się coraz ciemniej. Po prostu szłam przed siebie.

***

Mineło już może kilka godzin od kiedy wyszłam z obozowiska gdy zatrzymałam się rozglądając się w około i zamarłam

- Shiowase-sensei mnie zabije.- powiedziałam widząc w Okół siebie jakieś skały i nic po za tym. Jak ja mogłam tak daleko zajść usiadłam  zrezygnowana co sprawiło ze złapałam się za głowę. Westchnęłam cicho a za razem ciezko. Wstałam i zaczełam iść a co mogłam zrobić.

- Pewnie Shiowase-sensei już tam jest i się zaczyna denerwować. Jak wróce czeka mnie Kara.- zmarszczylam brwi.

- Ja mam po prostu przechlapane.- powiedziałam sama do siebie.

- jeszcze nie otrzymałam kary za opuszczenie wioski bez pozwolenia, za wagary, za zniszczenie podczas ostatniej potyczki z Neji’m kilku ścian. A teraz jezcze czekać będzie mnie kolejna kara. Ja po prostu powinnam sobie zrobić taki notesik kar w których będą wpisywać dla mnie kary które muszę wykonać. – powiedziałam poirytowana tym wszystkim. Usiadłam już zmęczona i wyjełam butelkę z wodą. Napiłam się odrobinę i zaczełam iść wchodząc do jakiegoś wonwozu poczym szłam dalej przed siebie.

Po moich plecach przechodziły ciarki co mi się zbytnio nie podobało i co sprawiało że się bałam tak prawdę mówiąc nie wiedziałam czemu miałam nie zbyt dobre przeczucie i jak zwykle zazwyczaj się nie myliłam odwróciłam się aby jednak zawrócić lecz wpadłam na ścianę.

- Co? Jak to? Przecież…- powiedziałam nie pewnie rozglądając się. Zaczełam isć przed siebie.

- Nie!- usłyszałam czyjś krzyk przed sobą zaczełam biec w kierunku krzyków.

- Nie!- ponwnie ten krzyk. Nikogo nie było lecz wciąż ktoś krzyczał Nie. Nie wiedziałam co jest grana lecz jak to ja szłam przed siebie szukając czego kolwiek. Nie wiedziałam która jest godzina czy też to czy rano czy też w nocy. Po prostu nic nie wiedziałam. Co ja tu robiłam. I po co ja tu przybyłam. Po prostu mialam coraz większą lukę. Usiadłam na głazie patrząc się w ciemne niebo. Nie było żadnych gwiazd czy księżyca po prostu czarne czyste niebo nie pasowalo mi to nie co ale nie wiedziałam dlaczego.

- dlaczego jestem sama?- usłyszałam za sobą głos dziecka. Odwróciłam się patrząc się na małą czarnowłosą dziewczynkę w błękitniej sukience jej twarz była schowana w kolanach i płakała.

-Dlaczego?- znów zadała to pytanie a ja przekręciłam smutno głowę. Znałam to uczucie to co czuła ta dziewczynka.

- Gdzie jest moja mama, tata?- teraz usłyszałam głos przed sobą zerknełam na tę samą dziewczynkę która teraz stała do mnie plecami chciałam ją złapać i zerkną na jej twarz lecz zaczeła uciekać.

- Nienawidzę tego!- Krzykneła biegnąc przed siebię. Jej włosy zaczeły się unosić a ona znikła zatrzymałam się zabierając rękę. Wokół mnie pojawiła się gęsta mgła.

- Czemu to musiało się wydażyć?-Znów ten głos odwróciłam się słysząc ten głos zerknełam na wzgórze na którym stała owa dziewczynka teraz widziałam ją z profilu. Na jej policzkach pojawialy się łzy które kapały na ziemię.

- To wszystko moja wina. Nie powinnam była się urodzić. Jestem aż tak beznadziejna. Nienawidzę samej siebie!- Krzyczała za każdym razem a jej czarne włosy opadały na twarz przygryzła wargę natyle mono aby po jej wargach pociekła bordwa ciecz to była krew. Warga owej dziewczyny zaczeła drżeć a ręce skrzyżowała za siebie patrząc na niebo.

- Nie chcę już cierpieć! Nie chcę!- Koło mnie przebiegła dziewczyna zaciskając pięści i biegnąc co sił w nogach w dłoni przymała swój ochraniacz a po policzkach ciekły łzy wiedziałam ze to ta sama dziewczyna tylko czas z jakim mówiła różnił się. Zamknełam zmeczona oczy i oparłam się o skały siadając na ziemię.

- Obiecała!- Powiedziała siedząca naprzeciwko mnie dziewczyna. Ta sama co zawsze teraz było widać ze już miała zbyt dużo nie radziła sobie z tym. Przygladałam się temu wszystkiemu ze smutkiem w oczach.

-Już nigdy w życiu nie będę płakać! Nikt nie zobaczy mych łez!- Krzykneła czarnowłosa dziewczyna a ja zesztywniałam patrzac na nią wstałam patrzac się jak zahipnotyzowana.

- Ami!

Przybliżyłam się jeszcze bliżej dziewczyny i delikatnie położyłam rekę  na jej ramieniu.

-Nie chcę by cierpieli… nie oni…proszę ja już dłużej nie dam rady nie mam już sił. – Upadła na kolana zaplakana a ja ukucnęłam zasłaniając twarz.

- Ami!

Po moich policzkach ciekły łzy. A ja po prostu wybuchłam tyle zgromadzonych emocji po prostu ze mnie uciekło i płakałam.

- Do cholery co jest grane!

- Cicho bądź słyszysz? Ktoś płacze?

- Ami odezwij się

Położyłam się bezwładnie na ziemi patrząc się na kolejne postacie dziewczyn i już zrozumiałam. Zamknełam oczy.

-Nienawidze go niech da mi w koncu spokój!- Krzykneła widać było wyraznie jak się denerwuje zakazdzym słowem.

- Musimy ja jak najszybciej znaleść.

- Wiem o tym!

- Ami!

Musiałam chyba zasnoć nie miałam pojęcia co się działo po prostu leżałam nie mogłam się ruszyć.

- Ami!

-Ami! Jak się nie odezwiesz to ci nogi powyrywam!

- Mayumi!

Ktoś mnie wołał? Może mi się przesłyszało.- pomyślałam mrugając oczami zerkając w bok widziałam jedynie gęstą mgłę wstałam idąc przed siebie.

- Ami do cholery!

- Zamknij się to twoja wina

- Jaka moja!

- Tak twoja!

- Przestań mnie obwiniać!

-Uciekaj szybko zanim cię zabiją… jeśli nie oni to kto?- Zatrzymałam się widząc ową dziewczynę była związana sznurem gdy uwolnila ręce zaczeła biec przed siebie a ja za nią ruszyłam.

- Mamy coraz mnie czasu wiec się zamknije!

- Jak ją znajdziemy?

- Udaje głuchą czy co?

- Przymknij się w koncu!

- Auu przestań to blało!

Biegłam jak najszybciej mogłam. Zatrzymując się przed skalną ścianą. Zaczełam się wspinać coraz szybciej.

- Auu co ja znowu zrbiłem!

- o co ci chodzi ja ci nic nie zrobiłam!

- jak to nie kamieniem we mnie żuciłaś!

- własnie że nie!

Wspinałam się osuwając się złapałam się z trudem łapiąc kamieni.

- ZAMKNĄĆ SIĘ WREŚCIE!

- Hai!

Skrzywiłam się z bólu upadając na ziemie nie miałam już sił.

- Ami…

Po policzkach ciekły mi łzy. Zaqwsze to samo jestem po prostu beznadziejna.

- Ami… wiesz mogłabyś mi pomóc nie rozumiem tego jutsu.- powiedział blondyn podchodzący do dziewczyny. Która zaczeła mu coś tłumaczyć.

- Jak mogłaś pomyśleć chodz na chwilę że zapomnimy o tobie głupia.- powiedziała grupka ludzi. Stojących koło łużka na którym leżała poobijana dziewczyna wszyscy byli zmartwieni tym wszystkim

- Ami.

- Nie ukrywaj przed nami tego ze cierpisz bo i my cierpimy- powiedziała różowo włosa dziewczyna

- Mimo iż mówisz ze nie cierpisz twoje oczy mówią wszystko jak cierpisz.- Powiedziała długowłosa blond dziewczyna.

- Na nas możesz liczyć w końcu jesteśmy przyjaciółmi.- Powiedziali jednocześnie ośmio osobowa grupka.

- co jest?

- widzisz jej oczy.

- to przez tę mgłę

Zamknęłam oczy czując przyjemne ciepło czując się bezpiecznie. Otwoerzyłam oczy krzywiąc się zerknełam na śpiących Akai’a i Midori opartych o drzewo.

- Nic ci nie jest?- zapytał się zatroskany Shiowase-sensei. A ja zerknełam na niego.

- Przepraszam.- wyszeptałam zerkając na ziemię.

- Akai i Midori mi wszystko opowiedzieli.- powiedział – jesteś zbyt powarzna i chcieli byś się nie co rozerwała.- powiedział.

- dziękuję za taka rozrywkę.- powiedziałam obużona.

- wiem zle się za to zabrali lecz gdy powiedziałaś ze widziałaś Tsumetai przed wyleczeniem chcieli byś się uśmiechneła.- powiedział siadając koło mnie. – wiesz oni jej nie widzieli zabroniłem im a ona kazała zasłaniać swoje ciało. – powiedział zerkając na mnie.

- Chciałam się upewnić nie miałam pojęcia że jeszcze nie zaczeli.- powiedziałam zerkając w bok.

- I nigdy więcej nie uciekaj tak- powiedział zły patrzac na nich.

- czemu?- zapytałam się zerkając na niego.

- wiesz nie chcą cię stracić tak jak Tsumetai.- powiedział – i jeszcze nie jesteś zbyt wyszkolona i jesteś świerzakiem i kara cię nie ominie za to ze nas tak wystraszyłaś.- dodał zdenerwowany.

- wiem ze to mnie spotka.- powiedziałam zamyślona zerkając na ziemię.

- O czym myslisz?-zapytał się Shiowase-sensei zerkając na mnie.

- o tym co tam widziałam widziałam tam dziewczynę na samym początku nie wiedziałam kim jest lecz w koncu zrozumiałam kim ona była. To bylam ja odkąd pamiętam zawsze płakałam w samotności i prawdę mowiąc byłam samotna. Dopiero pod koniec zrozumiałam ze otaczają mnie wiele dobrych ludzi który się o mnie martwia gdy chodzę smutna.- powiedziałam a n zerkna w niebo.

- tak działała tamta mgła nie każdy wytrzymuje do konca i po prostu warjuje i popełnia samobójstwo.- powiedział shiowase-sensei.

- Naprawdę? Dlaczego?- zapytałam się

- Po prostu przeżywali poraz drugi ten sam potworny ból jak za pierwszym razem ty też lecz nie rozumiałaś i nie wiem jak to zrobiłaś ze wytrzymałaś do końca.-odpowiedział mi a ja zerknełam na niebo.

- Może to głupie lecz cały czas byłam samotna i myślałam ze tylko poznaliśmy ten sam ból i nie zwracałam uwagi na to. Naprawdę zdawałam sobie sprawę że znam tę dziewczynę lecz niewiedziałam skąd to głupie nie rozpoznać samej siebie.- powiedziałam nie patrzac się na niego.

- To nie jest głupie nie bądź dla siebie aż taka surowa jesteś jedna z nie licznych która może mówić że przeżyła a w Kanonie Śmierci.

- Naprawdę?- zdziwiłam się

- Tak przezywaja tam osoby o silnej woli i charakterze a teraz śpij i odpoczywaj –powiedział i roztrzepał moje włosy-

- ej!- krzyknęłam śmiejąc się z tego

- No już- powiedział pkazując bym się już położyła koło Midori i Akai’a więc się połżyłam i zasnełam oddychając spokojnie



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz