wtorek, 20 lutego 2018

17: ”Pierwsza misja- Historia Ayi-chan.” : 17



Przyglądałam się dziewczynce z niedowierzaniem przecież jest tylko dzieckiem więc czego ci ludzie chcą od niej. Przełknełam głośno ślinę czując suchość w gardle. A moje mięśnie zaczeły odmawiać mi posłuszeństwa. No nie zile w dodatku straciłam całą swoją chakre. Westchnełam patrząc na niebo. Akai Przyglądał mi się z dziwnym wyrazem twarzy. Po czym żucił w moim kierunku butelkę z wodą. Odkręciłam ją i napiłam się odrobinę.
- Jesteś tylko dzieckiem więc czego od ciebie oni chcą?- Powiedziała Midori. A ja pokręciłam twierdząco głową prawdę mówiąc też bym chciała znać na to odpowiedż.  Widziałam jak reszta drużyny była tym samym zainteresowana. Aya poruszyła się nie spokojnie złapała swoją lewą dłonią swoje prawe ramię i zerknęła na nas nie pewnie. Dostrzegłam jak przez jej ciało przeszedł dreszcz. Wiedziałam jednak ze to nie z zimna tylko ze strachu.
- To jest długa Historia.- wyszeptała przełykając głośno slinę. Swoja nogą rysowała w ziemi kułeczka tak aby się uspokoić.- więc proszę postarajcie się nie przerywać mi.  bo trudno jest mi o niej opowiadać.- wyszeptała nie potrzac się na nas. Westchnełam cicho prawdę mówiąc nie należałam do osób które zadaja pytania lecz mówiąc przwdę byłam ciekawa jej histori.
- Dobrze- powiedzieliśmy chórkiem siadając obok niej. Aya-chan nabrała głęboko powietrze i wypuściła je. Widać było jak że ma problemy z zaczęciem w ogóle tego tematu. Przez kilka minut nabierała jedynie powietrze po czym je wypuszczała otwierając buzie by coś powiedzieć po czym jednak zamykała ją zrezygnowana. Trochę było to denerwujące lecz nie odrzywałam się ani słowem. Przygladałam się jej uwarznie.
- Więc pochodzę z klanu Yuki.- powiedziała w Końcu Aya. a ja zmarszczyłam brwi, Czytałam o tym klanie troche w książce. Podrapałam się po głowie myśląc nad czymś po chwili jednak zerknełam na Aye. Miała zaciśnięte na trawie pieści. Patrzała na nią zamyślona po czym podniosla głowę.
- Klan ten żył w Kraju Wody. – Dodałapo czym zaczeła bawić się swoimi palcami wykręcając je w każdą możliwą stroną. Słyszałam jak głośno bije serce Midori a Akai wypuszcza powietrze przez zęby. Westchnełam patrząc się na niebo. Wiedziałam jak było to dla Ayi stresujące. Co chwilę bowiem przełykała nerwowo ślinę i zrobiła się straszne blada.
- Jakiś czas temu kraj Ten był w stanie wojny domowej.- Zerkneła na nas milcząc przez chwilę zamyślając się nad czymś. Shiowase-sensei Pokiwał twierdzącą glową że wie o tym fakcie.
- W wojnie tej walczyli shinobi z różnych stron, niektórzy z nich posiadali kekkei genkai.- Powiedziała a ja po nownie zmarszczyłam brwi przygryzłam wargę aby jej nie przeszkadzać. Co było prawdę mówiąc strasznie trudne więc odkręciłam butelke i napiłam się aby nie muc nic mówić. Nie chciałam jej tego utrudniać jeszcze bardziej.
-  Po zakończeniu wojny, wspomnienia z związane z wojna nadal tkwiły w umysłach ludzi, - Powiedziała i mimowolnie napieła swoje mięśnie jej twarz zmieniła wyraz na bardziej stanowczy.
- sprawiając powszechne prześladowanie ludzi posiadających zaawansowany limit krwi. -Powiedziała i posmutniała zerknełam nie pewnie  na nią. W jej oczach było widać jedynie ból oraz nienawiść. Odwruciłam wzrok i spojrzałam się smutnym spojrzeniem na kamienną twarz Akai. Westchnełam odwracając w drugą stronę erkając na Midori. Ta natomiast była cholernie zaciekawiona..
-  Z tego właśnie powodu członkowie klanu Yuki, którzy posiadali kekkei genkai, ukrywali się.- Powiedziała i zerknęła w niebo. Zerknełam pospiesznie na nią.
Ukrywali się? Przecież to jest straszne nikt nie powinien się wstydzić tego kim jest.- Pomyślałam i momentalnie zacisnęłam dłonie w pięści. Aya kontynowała dalej swoją wypowiedz.
- Kekkei genkai jakie miał właśnie ten klan było to uwolnienie lodu.- Westchneła cicho zerkając na nas nie pewnie. W jej oczach było widać więcej smutek.. Reszta drużyny patrzyli się i wysłuchiwali tego co ma do powiedzenia. Żadne z nich nawet nie drgnęli.
-  Była to bardzo silna technika i wywoływała w zwykłych mieszkańcach strach.- Powiedziała Aya zerkając na mnie a ja odwróciłam wzrok w bok. Nie wiem czemu nie chciałam aby dostrzegła w moich oczach ciekawości jaka właśnie wypełniała mnie.
-  Zaczeli na nas polować. Miałam jakieś pięć lat gdy mój ojciec został zamordowany.- wyszeptała, a po jej policzkach pociekło kilka łez. Zerknełam na nią. I Prawdę mówiąc posmutniałam starając się aby moja twarz była taka jak wcześniej nie ukazująca żadnych emocji.
 - To była moja wina.- wyszeptała zaciskając dłonie w pięści. Przygryzła delikatnie wargę co sprawiło że po jej policzkach ciekły bardziej łzy upadając na jej poranione wcześniej kolana. Posmutniałam zerkając na swoje dłonie. Wiedziałam jak jest trudno mówić o tym. Lecz nie miałam pojęcia jak to jest stracić ojca. Wiedziałam jedno to nie była jej wina.
 -  Przebudziłam w sobie kekkei genkai i zobaczyli to okoliczni mieszkańcy- Dodała Aya zerkając na nas pokoleji. Byłam ciekawa jak te kekkei genkai wyglada. Sasuke czy Neji też mieli zawansowaną linię krwi lecz ich kekkei genkai jak się nie mylę byłt to ich oczy. Klan Hyuga. Mają Byakugana. Natomiast Uchiha mają Sharingana.
-  mój ojciec ochraniając mnie użył techniki lodowych igieł atakując mieszkańców.- Powiedziała zerkając na mnie. Zdziwiłam się nie co tym zachowaniem. Aya mimo wolnie delikatnie się uśmiechnęła w moim kierunku. Więc ja też delikatnie się Uśmiechnełam aby dodać jej odrobinkę otuchy.
 -  Dając tym samym czas na ucieczke dla mnie i mojego brata.- Dodała i delikatnie się uśmiechneła.
To ona ma brata!- Zdziwiłam się otwierając szeroko oczy lecz nie wypowiedziałam słowa.
-  Oboje widzieliśmy jak go zabijają.- Ponownie po jej policzkach spłynęło kilka łez spadając na jej dłonie które były zaciśnięte w pięści na jej sukience. Akai i Shiowase-sensei nawet nie drgnęli patrząc na nią. Westchnełam zastanawiając się jak oni to robią.
 -  Potwornie w tedy płakałam, a mój brat postanowił się mną zaopiekować. – W jej głośie można było usłyszeć ze jest dumna i szczęśliwa z tego powodu.
Dobrze!- Uśmiechnełam się w duszy na widok tego ze Aya była dumna z tego powodu.
 - Opóściliśmy kraj wody i zamieszkaliśmy w kraju Ognia.- Dodała Aya z ogromna ulgą łapiac się za serce po czym jednak posmutniała i spoważniała.
.- Jednak mieszkańcy wioski w której się urodziłam nie dawali za wygraną wciąż widzieli w nas zagrożenie którego trzeba się pozbyć.- dodała a w jej głosie było słychać nienawiść i złość. Zerknełam smutno na nią i cicho westchnęłam.
Więc tamci Shinobi to zabójcy wysłani przez mieszkańcow jej wioski Straszne.- Pomyslałam mimowolnie zesztywniałam czując czyjaś obecność. Odwróciłam się patrząc się za siebie patrząc w ciemność lasu. Zmarszczyłam brwi rozmyślając wiedziałam jednak że ktoś nam się przygladał co nie dawało mi spokoju. Może jednak to była moja wyobraźnia. Powiruciłam do słuchania Ayi
- Wysyłali zabójców a my?- Zapyttała się delikatnie się uśmiechając. Zerkneła po koleji z nas dostrzegłam w jej oczach chęć mordu a przez moje ciało przeszedł dziwny dreszcz.
- Walczyliśmy o swoje przetrwanie na początku tylko raniliśmy ich tak aby nie mogli nas wiecej gonić.- wyszeptała patrząc się na ziemię. Odedchnełam cicho z ulgą. Aya przygryzla delikatnie wargę rozmyślając o tym co ma dalej powiedzieć.
- Lecz nawet to nie zmieniało naszej sytuacji.- Wyszeptała smutna a po jej policzkach ponowine ciekły ciurkiem łzy..
- Wciąż nas ścigali nie ważne gdzie byśmy się udali.- Powiedziala łapiąc powietrze.
- To i tak nas znaleźli.- Westchneła cicho. Zerkneła w niebo i złapała naszyjnik na swojej szyji.
- Mój brat zmienił nasze nazwiska- Powiedziała a Shiowase-sensei kiwna głową zerknełam na niego. Siedział poturecku a swoje rece trzymał na kolanach. Jego twarz dosłownie niec nie ukazywała nawet znudzenia czy ciekawości, Smucku czy radości.
 - wybrał jedną z nielicznych wiosek bardzo oddalonych  od granicy z krajem Wody tak abyśmy byli bezpieczni.- Dodała po chwili Aya. Midori poruszyła się niecierpliwie. Westchnełam zastanawiając się czy jednak nie powinnam była pójść się grzieś przejść. Ale Akai jakby wyczuł co zamierzałam i ciężko połorzył rękę na moim ramieniu. Co sprawilo że zerknełam na niego. Ten jednak pokręcił jedynie przecząco głową.
- W końcu zaznaliśmy spokoju który prawdę mówiąc nie trwał zbyt długo lecz ważne ze w ogóle jakiś był. – powiedziała nie pewnie. Aya uśmiechnęła się delikatnie patrząc gdzieś w dal.
.- Mój brat poszedł do szkoły Shinobi prawdę mówiąc nie mam pojęcia gdzie lecz chciał zapewnić nam jakiś byt. – Powiedziała poprawiając swoje włosy Które opadł na jej twarz. Pochwili jednak wstała i zaczeła kręcić się w tę i we wtę.
- Lecz po jakimś czasie mój brat stawał się inny był przygnębiony co sprawiało ze byłam smutna.- Powiedziała nieco zła zaciskając pieści w dłonie.
- Po jakimś czasie dowiedziałam się ze zabójcy dowiedzieli się o nas.- Dodała oddychając nie co szybciej  a na jej twarzy pociekły ciutki łez.
 - Przyszli gdy nie było mojego brata chciali mnie zabić- Dodała i pokazała nam swoje plecy. Zestywniałam patrzac na zabliżnoje plecy dziewczyny.
 - lecz przybył ninja z Konohy i osłonił mnie też miał kekkei genkai.- powiedziała zasłaniając je odwróciła odpas wzrok.
- w tym czasie wszedł mój brat był wstrząśnięty tym ze znów nas odnaleźli. Podziękował temu który mnie uratował i ponowine uciekliśmy.- Dodała oddychając powoli. Wiedziałam raczej mogłam jedynie przypuszczać jaki to musiał być ból i jakie trudne.
-  Tym razem ukryliśmy się w świątyni co dało nam kolejny rok spokoju. Mój brat był dla mnie wszystkim co miałam lecz tak samo jak i ojca straciłam i brata.- wyszeptała. Była cała  Zapłakana. Z trudem mogła zlapać powietrze.
- Kazał mi uciekać na wzgórze i ukryć się w jaskini w której mieliśmy się spotkać.- Powiedziała widziałam jak zaczeła się denerwować.
 - Miałam w tedy już osiem lat.- wyszeptała wycierając dłonie zapłakana.
- Obiecał ze przyjdzie tam lecz czekałam tak długo a on nie przychodzil.- powiedziała smutna. Patrząc na swój wisiorek na który kapaly łzy.
- Złamał dane mi słowo nie wrócił zostawił mnie samą.- Płakała. Zerknełam na nią smutna nie miałam pojecia jak to jest stracić brata lecz wiedziałam co to jest za ból stracić kogoś ważnego. I jak to jest obwiniać się o to ze złamał dane słowo.
-  po kilku dniach czekania wyszłam byłam wykończona i głodna. – Powiedziala nie patrzac na nas.
- Prawdę mówiąc chciałam aby mnie znaleźli i zabili.- Dodała a ja zerknełam na nią wściekła nie rozumiałam czego ona o to prosila.
- Nie miałam już nikogo odebrali mi wszysto.- Powiedziała zerkając na mnie.
- Ale Prawie umierającą znalazł mnie mnich który należał kiedyś do 12 strażników. – Westchneła ciężko. Prawdę mowiąc wiele już czasu mówiła. Nic nie pijąc czye też jedząc.
-Stał się moim sensei i uczył mnie sztuk walki. Tak spędziłam kolejny rok. – Dodała z delikatnym uśmiechem na twarzy. Na jej policzkach pojawil się delikatny rumieniec.
- Po czym polecił mnie Panu Feudalnemu by mnie przyją właśnie do 12 strażników. I tak się stało lecz muszę odbyć szolenie i się dostac do świątyni.- Zerkneła na nas po czym usiadła na swoim miejscu wygladała już na uspokojoną.
- Mnich ten poprosił o pomoc wioskę ukrytą w liściach ma tam przyjaciela który z chęcią by pomógł lecz dostał wcześniej zlecenie. – Powiedziala zerkając na nasze ochraniacze. Delikatnie dotknęłam swojego który znajdował się u mnie na czole.
-Wiec poprosił o pomoc Hokage i tak właśnie zostaliście przydzieleni do tej misji. – Powiedziała Aya pokazując na nas palcem. Zwiesilam głowę Prawdę mówiąc byłam już nie co zmęczona.
- Lecz ja nie chcę widzieć waszą śmierć.- Wyszeptała zasłaniając twarz w dłoniach. Uśmiechneła się delikatnie.
- Nie martw się o nas jesteśmy silni.- powiedział Shiowase-sensei uśmiechając się do niej. Jego głos był spokojny i przyjazny.
- Każdy tak mówi a kończy się to tak samo.- powiedziała zła zerknełam na nią. Miałam dłonie zaciśniete w pieści
- Wiem jaki jest ból kogoś stracić lecz nie wolno się poddawać. My nie jesteśmy tak słabi.- powiedziałam cicho lecz wszyscy usłyszeli. Odwruciłam wzrok czując ich spojrzenia na sobie.
-Wiesz jak to jest?- zapytała z niedowierzaniem. Podeszła bliżej mnie. Westchnełam ciszej.
- Zawsze byłam sama.  wychowywałam się sama bez rodziców czy rodzeństwa nigdy ich nie miałam gdyż zgineli podczas III wielkiej wojny Shinobi.- powiedziałam zerkając na nią. Jej mina mówiła mi wszystko. ‘’ To nie to samo’’ Zmarszczyłam brwi co sprawilo że wygladałam nie co śmiesznie.
- Więc jak możesz to wiedzieć jak nie miałaś nikogo.- powiedziała zerkając na mnie. Była zła.
- tak nie miałam nikogo lecz gdy zostałam porwana jak byłam jeszcze uczennicą akademii.- wyszeptałam a Akai-san zerkną na mnie z niedowierzaniem. Z resztą nie tylko on. Midori zachowała cię indentychnie jak On. Pewnie nie mieli o tym wzmianki u Hokage. Usmiechnełam się delikatnie.
 – Zostałam odbita prawdę mówiąc przez mojego wroga numer 1.- powiedziałam z niesmakiem w głosie a w głowie pojawił się wstrętny Neji-senpai co sprawiło ze chciało mi się zwymiotować. Zacisnełam dłonie mocniej w pieści.
- Z jednej strony byłam wściekła lecz z drugiej.- urwałam patrząc w ziemię a moje serce zabiło mocniej. Uśmiechnełam się uroczo.
 – Ucieszyłam się ze mnie uratowano- powiedziałam. Zerkajac na nia po czym na resztę.
 - Czemu jak tak go nie nawidzisz?- Zapytała się Aya-chan.
- Bo mogłam zobaczyć swoją klase może i nie była ona idealna i często doprowadzała mnie do szału lecz zrozumiałam ze właśnie bez nich mnie by też nie było. – Powiedzialam odwracając wzrok. Po co mam się kłucić ze tak nie było jak właśnie było ucieszylam się że będę mogła ich zobaczyć.
- Byłabym tylko człowiekiem którego nikt nie widzi a oni mnie zauważali. Gdy trafiłam do szpitala nie myślałam ze ktoś mnie odwiedzi lecz przybyła cała moja klasa i oczywiście oberwało mi się za to ze ukrywałam wiadomość o powrocie. – Powiedziałam nie co zła po czym usmiechnełam się szeroko.
- Tam poznałam Suwaru-san.- powiedziałam i posmutniałam, a reszta zerknęła na ziemie.
- Kim ona była?- zapytała się Aya-chan
- Członkiem tej druzyny przed Ami-chan- powiedział chłodno Akai-san a Aya-chan zerknęła na mnie. Pewnie nie wiedziała o co chodzi.
- Była moim mistrzem.- powiedziałam zerkając na ziemię.
 – to dzięki niej udało mi się zdać egzamin na genina. – Dodałam i zerknełam na dłonie prawdę mówiąc nie bolalo mnie już opowiadanie oniej więc czułam małą ulgę z tego powodu.
- Była też moją przyjaciółką która traktowała mnie jak swoją młodszą siostrę.- Uśmiechnełam się na to wspomnienie. A natomiast Aya zmarszczyła brwi.
-  Uczyła mnie wielu technik. Lecz kilka tygodni po zdaniu prze ze mnie egzaminu powiedziała mi że wróci z pewnej misji- Powiedzialam a Midori westchnęła tylko cicho co sprawiło że Aya zaciekawiła się tym jeszcze bardziej. Zamknełam oczy.
-  lecz po kilku dniach dowiedziałam się od Iruki-sensei ze zmarła na misji.- wyszeptałam Przygryzłam delikatnie wargę.
 – nie chciałam w to uwierzyć wiec poszłam do kostnicy nie była nawet przygotowana do sekcji.- Powiedzialam i odchyliłam się przed atakiem Akaia który poderwał się na równe nogi. Lecz go się nie bałam tak jak Senseia który nie wiem jakim cudem pojawił się przede mną.
- ŻE CO TAKIEGO ZROBIŁAŚ!- Krzykna wściekły Shiowase-sensei. I złapał mnie za ramię. Widziałam w jego oczach cierpienie lecz on martwił się o MNIE? Zdziwiłam się widząc jego reakcję.
- Przecież była w opłakanym stanie.- powiedziała załamana Midori-sama Zasłaniajac sobie usta ręką.
- Wiem i ten widok zostanie mi w pamięci.- wyszeptałam nie pewnie.
– lecz w tedy uwierzyłam ze to była prawda i się załamałam udawałam ze jestem silna i ze wytrzymam wszystko tak naprawdę było na odwrót byłam słaba i robiłam.- Powiedziałam zerkając nie pewnie na druzynę. Akai nawet nie patrzał się widziałam jak był wściekły wolałam go dalej nie renerwować w końcu już był wściekły.
-  wszystko by znów nie cierpieć w tym samym raniłam przyjaciół swoim zachowaniem. Po pewnym czasie zrozumiałam ze jednak dzięki im wsparciu wyszłam na prostą i zrozumiałam w końcu co miała na myśli Suwaru-san. Nigdy nie byłam sama mimo iż nie miałam rodziny moją rodziną są właśnie przyjaciele i ich ochrona daje mi siłę - powiedziałam i się Uśmiechnełam westchnęłam ciezko bawiąc się swoimi palcami
 – wierzę ze gdy będę w niebespieczęśtwie moja drużyna zrobi wysko by mi pomóc- Uśmiechnełam się. Patrząc na nich a ci delikatnie się uśmiechnęli.
- Ami-chan?- zapytała się nie pewnie.- Chciałabym cię czegoś nauczyć.- powiedziała z delikatnym uśmiechem na twarzy. A ja zamarłam nie wiedząc o co może Ayi chodzić ale kiwanałam twierdzaco głową.
***
Trening Ayi prawdę mówiąc nie był taki łatwy na jaki wygladał lecz walecznie starałam się go wykonać. Zerknełam na nia nie pewnie gdy praktycznie mi wyszło.
- Aya to jest trudne więc nie będę z tego zbytnio korzystać.- powiedziałam a ta się delikatnie uśmiechnęła.
- Może kiedys ci się to przyda.- Powiedziała i usiadła koło Midori. Oparłam się o ziemię.
- Ami?- Zaczą Shiowase-sensei. A ja zerkenałam na niego nie pewnie.
- Tak Sensei?- Zapytałam podchodząc do niego i uśmiechnęłam się delikatnie.
- Jesteś dopiero po Akademii wiec nie jesteś zbyt doświadczona wiec jak coś się stanie masz pilnować Ayi i nie mieszać się w naszą walkę.- powiedział a ja zerknęłam nie co zła.
- Ale sensei!- Unioslam nie co głos byłam zła czemu jako jedyna mam nie walczyć.
- Nie kłuć się ze mną- powiedział patrząc na mnie ze złością.
- Dobrze.- powiedziałam smutna i zerknełam na ziemię.
- Akai i Midori nauczą cię jak kontrolować swoja czkrę.- Powiedział a Midori pomachala mi reką pokazując abym usiadła koło niej. Podeszłam tam nie chętnie i usiadłam wciąż byłam zła że nie pozwalał mi walczyc z nimi nie rozumiałam tego. Lecz też nie będę się kłuciła o to może innym razem pozwoli mi walczyć z nimi zresztą co wątpię w to
- Midori możesz przygotować jedzenie- powiedział Shiowase-sensei a zielono włosa dziewczyna pośpiesznie zaczeła przygotowywać posiłek. Westchnełam cicho przyglądając się temu w ciszy.
- Akai założyłeś pułapki.- Zapytał się sensei. Mój wzrok przeleciał właśnie w strone znudzonego Akai’a.
- Tak sensei.- powiedział czerwono włosy chłopak.
- Slicznie pachnie.- wyszeptałam podchodząc bliżej ogniska nakładając sobie kawałek ryby. Zaczełam po malutku jeść myśląc nad czymś. Zarumieniłam się delikatnie.
- SMACZNE!- Zawołałam jedząc pospiesznie.
- Zwolnij bo się zadławisz.- Powiedziała Midori usiłowałam przełknąc kaszląc. Akai zamachną się i uderzył mnie w plecy. Gdyby nie sensei to bym przeleciała bardzo daleko. Zerknełam na Akai’a.
- Oszalałeś?- zawołałam zła łapiąc się trawy.
- Myślisz że to ci pomoże.- Zasmiał się Akai widząc to co robię. Mie mógł się uspokoić. Wziełam kamień i zamachnęłam się ręka tak aby trafić w Akai’a. Kamień uderzył go w głowę.
- Zamknij się.- Powiedziałam stając przed nim lecz Akai zaczą się bardziej śmiać. Usiadłam zrezygnowana z dala od nich. Dokończyłam w spokoju moją rybę.
- Ami Chodz potrenujemy kontrolowanie czakry.- Powiedziała Midori i podeszła do mnie. Wygladała na powarzną więc wstałam i zaczełam iśc za nia i za Akai’em. Zmarszczyłam brwi widząc wielkie drzewo. Zatrzymalismy się przy nim.
- Więc będziesz się wspinać po drzewie bez używania rąk.- Powiedział Akai a ja zerknełam na niego jak na głupka.
- Co… proszę?- Zapytałam zdziwionia zerkając to na jedno to na drugie.
- To co słyszałaś.- Powiedial Akai i zerkna na mnie z dziwnym uśmiechem.
- ale to nie możliwe aby ktoś módl tak chodzić.- powiedzie działam a akai zaśmial się tylko.
- Akai przestań już Ami spójrz się.- Powiedziala Midori a ja zerknełam na nią. Miała zamkniecie oczy skoncentrowała się i zaczeła isć w strone wielkiego drzewa. Po czym zaczeła iść Dosłownie szła bez trzymanki. Otworzyłam byzie najrzeżej jak mogłam ze zdziwienia co sprawiło że Akai zacza się tarzać ze śmiechu.
- Zamknij buzie bo ci mucha wleci.- Powiedzial a ja tak zrobiłam widząc jak Midori zeskoczyła z drzewa. Zaczełam myśleć jak to możliwe.
- Nie musimy ci tłumaczyć co to jest czakra prawda?- Wyszeptał akai patrzac błagalnie.
- Nie nie musicie.- Powiedziałam a on odetchną z ulgą.
- Więc dobrze musisz skupić chakrę w stopach.- Powiedział Akai a ja zrobiłam tak jak On powiedział.
- Gdy będziesz wiedzieć że więcej nie dasz rady wbiegać zaznacz kunajem miejsce gdzie poraz ostatni siegnie twoja noga. – Powiedziała Midori. Wyjełam kunia po czym rozbiegłam się wbiegłam na drzewo lecz po czterech krokach pośpiesznie zaznaczylam kunajem i spadłam na głowę nabijając sobie siniaka.
- Auu.- powiedziałam siadając patrząc na szramę na drzewie. Nawet zbyt wysoko nie wbiegłam Akai i Midori Usiedli na pobliskim drzewie przyglądając się mi uwagą.
- Musiałam za mało skoncentrować cchakry.- Powiedzialam patrzac na drzewo nie pewnie po czym skoncentrowałam się jeszcze raz i zaczełam biec po drzewie. Teraz przynajminiej zrobiłam wiecej kroków a mianowicie pietnaście gdy moja stopa prawie nie przebiła się na wylot. Zaznaczyłam tamto miejsce odskasujac pośpiesznie upadając na ziemie. Zerkneła na drzewo.
- Teraz to było zbyt śilnie skoncentrowanie.- powiedziałam wbiegając na drzewo.
- Akai? Pomożemy jej?- Zapytała midori patrząc na to co ja właśnie robię.
- Niech sama wpadnie na pomyśł aby się spytać o pomoć.- Powiedzial Akai uśmiechając się po tym jak poraz któryś spadłam na głowę. Złapałam się za nia i wstałam.
- Jak zawsze drastyczny jesteś- Powiedziala i uśmiechneła się do niego.
- Jaki Drastyczny po prostu wiem ze da radę.- powiedział Patrząc na mnie a ja wspinałam się wyrzej.
- Prawda.- Powiedziala i uśmiechnęła się widząc moja twarz. Byłam prawdę mówiąc już zmeczona zerknełam na to cholerne drzewo po czym podeszłam do nich.
- E to?- Zaczełam drapiąc się po policzku.
- Tak Ami?- Zapytała się Midori zerkając na mnie.
- Możecie mi powiedzieć czemu mi to nie wychodzi?- Zapytałam się zerkając na drzewo.
- Nie jesteś wystarczająco skupiona na tym.- Powiedział akai a ja zerknełam na niego.
- nie możesz skoncentrować zbyt wiele czakry bo w tedy robisz mianowicie dziurę a jak zbyt mało to nabijasz sobie guza.- Powiedział i uśmiechną się.
- Acha.- wyszeptałam patrząc na drzewo.
- Ale i tak nie rozumie czemu mi nie wychodzi.- Wyszeptałam zerkając na ich. Akai westchna.
- Gdy koncentrujesz czakrę nie mysl o niczym innym.- Powiedział i się uśmiechną.
- Acha mam nie zaprzątać sobie dłowy tym ze zlece i nabije sobie guza.- powiedziałam z uśmiechem.
- Tak właśnie tak- Powiedzał a ja się usmiechnełam szczerząc do nich zęby.
- Ale podczas walki nie będę miała czasu na takie skupienie się.- Powiedziałam a Akai zlapał się za nos najwyrazinej o czymś myślał.
- Dlatego będziesz stała za nami i pilnowala Ayi do czasu gdy nie będziesz miała wprawy ze bez myslenia czy też zamykania oczu będziesz wspinac się po drzewie.- powiedział Akai i zerkną na Ninie.
- To dlatego sensei nie chciał bym zwami walczyła w razie czego.- Powiedziałam zerkając na nich nie pewnie.
- Tak własnie dlatego a teraz marnuj siły na drzewie a nie na naszych uszach.- Powiedział Akai a ja podeszłam do drzewa a do niego wystawiłam język.
- Nie myśleć o niczym tylko o chakrze w stopach nie za mało ale też nie za dużo.- Powiedziałam poczym zaczełam wbiegać. Od razu dostrzegłam rużnicę w wbieganiu. Stanowczo dłużej się utrzymywałam lecz nie wystarczająco bym mogła wbiec na sam czubek tak wielkiego drzewo. Zaznaczyłam na drzewie miejsce gdzie moja noga sięgnęła potaz ostatni.
- Wiekszego drzewa się nie dało znaleźć- Powiedziałam nie co zła ciężej oddychalam.
- nie narzekaj tylko trenuj- Powiedział Akai rzucając w mnie szyszką. Zerknełam na niego.
- Nam w ciebie rzucić to się nie pozbierasz z ziemi.- powiedziałam a ten się zaśmiał.
- Już się ciebie boje.- Powiedział Akai a ja wziełam szyszkę.
- Ami trenuj.- Powiedziała Midori. Westchnełam po czym zaczełam wbiegać. Nie znacznie wbiegałam wyżej. Kilka razy jeszcze spadłam brutalnie na glowe. Zastanawiałam się czy nic mi w nią nie będzie bo zaczyna mi pekać. Lecz nie chciałam się poddać byłam w półowie wysokości tego drzewa. Wbiegałam więc dalej.
- Ej Akai może przerwiem jej.- Powiedziała Midori.
- Czemu chcesz jej przerwać?- Zdziwił się Akai patrząc na to jak wbiegam coraz wyrzej.
- Akai czakra się jej zaraz skończy.- Powiedziala Midori widząc jak coraz ciężej wbiegam po drzewie.
- Midori nie martw się gdy zacznie spadać złapiemy ją.- Uśmiechną się do niej Akai.
- A z resztą nie da się odciognać od treningu nie widzisz jak ja on pochloną.- Powiedział z delikatnym uśmiechem. Wspinałam się pośpiesznie. Upadłam na ziemię patrzac na drzewo zmrużyłam jedno oko. Jeszcze dwa razy i prawie będę na szczycie. Skoncentrowałam się po raz kolejny i zaczełam biec jeszcze kawałek malutki kawałek. Zaznaczylam i upadlam na ziemie z ledwościa wstałam z ziemi.
- Ami wystar…- nie dokończyl bo zaczełam wbiegać na mojej twarzy było kilka siniaków zadrapani i byłam cała brudna.
- Ami!- Zawolała Midori widząc jak zaczełam spadać nie przytomna na ziemię.
Akai złapał mnie nim upadłam na ziemię.
- Mogłaś dać mi dokończyć.- Powiedział Akai nie co zły ale uśmiechna się.
- Wystarczy jak na dziś i tak nam się oberwie że byliśmy tu aż dziewięc godzin a ty jesteś w takim stanie.- Powiedział i zaczą iść w strone obozowiska Sensei gdy nas zobaczył westchną tylko łapiąc się za głowę.
- Połóźcie ją aby odpoczęła.- Powiedział i pokazał miejsce koło śpiącej Ayi. Akai pewnie gdybym nie była w takim stanie rzucił by mnie tam i jeszcze zaczą skakać po mnie. Zaśmiałam się.
- Ami dobrze się czujesz?- Zapytała Midori.
- Oczywiście! Będę silniejsza.- Powiedziałam zasypiająć.
- Dobranoc.- Powiedziałam i umilkłam śpiąc na ziemi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz