Przyglądałam się dziewczynce
z niedowierzaniem przecież jest tylko dzieckiem więc czego ci ludzie chcą od
niej. Przełknełam głośno ślinę czując suchość w gardle. A moje mięśnie zaczeły
odmawiać mi posłuszeństwa. No nie zile w dodatku straciłam całą swoją chakre.
Westchnełam patrząc na niebo. Akai Przyglądał mi się z dziwnym wyrazem twarzy.
Po czym żucił w moim kierunku butelkę z wodą. Odkręciłam ją i napiłam się
odrobinę.
- Jesteś tylko dzieckiem
więc czego od ciebie oni chcą?- Powiedziała Midori. A ja pokręciłam twierdząco
głową prawdę mówiąc też bym chciała znać na to odpowiedż. Widziałam jak reszta drużyny była tym samym
zainteresowana. Aya poruszyła się nie spokojnie złapała swoją lewą dłonią swoje
prawe ramię i zerknęła na nas nie pewnie. Dostrzegłam jak przez jej ciało
przeszedł dreszcz. Wiedziałam jednak ze to nie z zimna tylko ze strachu.
- To jest długa Historia.-
wyszeptała przełykając głośno slinę. Swoja nogą rysowała w ziemi kułeczka tak
aby się uspokoić.- więc proszę postarajcie się nie przerywać mi. bo trudno jest mi o niej opowiadać.- wyszeptała
nie potrzac się na nas. Westchnełam cicho prawdę mówiąc nie należałam do osób
które zadaja pytania lecz mówiąc przwdę byłam ciekawa jej histori.
- Dobrze- powiedzieliśmy
chórkiem siadając obok niej. Aya-chan nabrała głęboko powietrze i wypuściła je.
Widać było jak że ma problemy z zaczęciem w ogóle tego tematu. Przez kilka
minut nabierała jedynie powietrze po czym je wypuszczała otwierając buzie by
coś powiedzieć po czym jednak zamykała ją zrezygnowana. Trochę było to
denerwujące lecz nie odrzywałam się ani słowem. Przygladałam się jej uwarznie.
- Więc pochodzę z klanu
Yuki.- powiedziała w Końcu Aya. a ja zmarszczyłam brwi, Czytałam o tym klanie
troche w książce. Podrapałam się po głowie myśląc nad czymś po chwili jednak
zerknełam na Aye. Miała zaciśnięte na trawie pieści. Patrzała na nią zamyślona
po czym podniosla głowę.
- Klan
ten żył w Kraju Wody. – Dodałapo czym zaczeła bawić się swoimi palcami
wykręcając je w każdą możliwą stroną. Słyszałam jak głośno bije serce Midori a
Akai wypuszcza powietrze przez zęby. Westchnełam patrząc się na niebo.
Wiedziałam jak było to dla Ayi stresujące. Co chwilę bowiem przełykała nerwowo
ślinę i zrobiła się straszne blada.
- Jakiś czas temu kraj Ten był w stanie wojny
domowej.- Zerkneła na nas milcząc przez chwilę zamyślając się nad czymś.
Shiowase-sensei Pokiwał twierdzącą glową że wie o tym fakcie.
- W wojnie tej walczyli shinobi z różnych stron,
niektórzy z nich posiadali kekkei genkai.- Powiedziała a ja po nownie
zmarszczyłam brwi przygryzłam wargę aby jej nie przeszkadzać. Co było prawdę
mówiąc strasznie trudne więc odkręciłam butelke i napiłam się aby nie muc nic
mówić. Nie chciałam jej tego utrudniać jeszcze bardziej.
- Po
zakończeniu wojny, wspomnienia z związane z wojna nadal tkwiły w umysłach
ludzi, - Powiedziała i mimowolnie napieła swoje mięśnie jej twarz zmieniła
wyraz na bardziej stanowczy.
- sprawiając powszechne prześladowanie ludzi
posiadających zaawansowany limit krwi. -Powiedziała i posmutniała zerknełam nie
pewnie na nią. W jej oczach było widać
jedynie ból oraz nienawiść. Odwruciłam wzrok i spojrzałam się smutnym
spojrzeniem na kamienną twarz Akai. Westchnełam odwracając w drugą stronę
erkając na Midori. Ta natomiast była cholernie zaciekawiona..
- Z tego właśnie
powodu członkowie klanu Yuki, którzy posiadali kekkei genkai, ukrywali się.-
Powiedziała i zerknęła w niebo. Zerknełam pospiesznie na nią.
Ukrywali
się? Przecież to jest straszne nikt nie powinien się wstydzić tego kim jest.-
Pomyślałam i momentalnie zacisnęłam dłonie w pięści. Aya kontynowała dalej
swoją wypowiedz.
- Kekkei genkai jakie miał właśnie ten klan było to
uwolnienie lodu.- Westchneła cicho zerkając na nas nie pewnie. W jej oczach
było widać więcej smutek.. Reszta drużyny patrzyli się i wysłuchiwali tego co
ma do powiedzenia. Żadne z nich nawet nie drgnęli.
- Była to
bardzo silna technika i wywoływała w zwykłych mieszkańcach strach.- Powiedziała
Aya zerkając na mnie a ja odwróciłam wzrok w bok. Nie wiem czemu nie chciałam
aby dostrzegła w moich oczach ciekawości jaka właśnie wypełniała mnie.
- Zaczeli na
nas polować. Miałam jakieś pięć lat gdy mój ojciec został zamordowany.-
wyszeptała, a po jej policzkach pociekło kilka łez. Zerknełam na nią. I Prawdę
mówiąc posmutniałam starając się aby moja twarz była taka jak wcześniej nie
ukazująca żadnych emocji.
- To była moja
wina.- wyszeptała zaciskając dłonie w pięści. Przygryzła delikatnie wargę co
sprawiło że po jej policzkach ciekły bardziej łzy upadając na jej poranione
wcześniej kolana. Posmutniałam zerkając na swoje dłonie. Wiedziałam jak jest
trudno mówić o tym. Lecz nie miałam pojęcia jak to jest stracić ojca.
Wiedziałam jedno to nie była jej wina.
- Przebudziłam w sobie kekkei genkai i
zobaczyli to okoliczni mieszkańcy- Dodała Aya zerkając na nas pokoleji. Byłam
ciekawa jak te kekkei genkai wyglada. Sasuke czy Neji też mieli zawansowaną
linię krwi lecz ich kekkei genkai jak się nie mylę byłt to ich oczy. Klan
Hyuga. Mają Byakugana. Natomiast Uchiha mają Sharingana.
- mój ojciec
ochraniając mnie użył techniki lodowych igieł atakując mieszkańców.-
Powiedziała zerkając na mnie. Zdziwiłam się nie co tym zachowaniem. Aya mimo
wolnie delikatnie się uśmiechnęła w moim kierunku. Więc ja też delikatnie się
Uśmiechnełam aby dodać jej odrobinkę otuchy.
- Dając tym samym czas na ucieczke dla mnie i
mojego brata.- Dodała i delikatnie się uśmiechneła.
To
ona ma brata!- Zdziwiłam się otwierając szeroko oczy
lecz nie wypowiedziałam słowa.
- Oboje
widzieliśmy jak go zabijają.- Ponownie po jej policzkach spłynęło kilka łez
spadając na jej dłonie które były zaciśnięte w pięści na jej sukience. Akai i
Shiowase-sensei nawet nie drgnęli patrząc na nią. Westchnełam zastanawiając się
jak oni to robią.
- Potwornie w tedy płakałam, a mój brat
postanowił się mną zaopiekować. – W jej głośie można było usłyszeć ze jest
dumna i szczęśliwa z tego powodu.
Dobrze!-
Uśmiechnełam się w duszy na widok tego ze Aya była dumna z tego powodu.
- Opóściliśmy
kraj wody i zamieszkaliśmy w kraju Ognia.- Dodała Aya z ogromna ulgą łapiac się
za serce po czym jednak posmutniała i spoważniała.
.- Jednak mieszkańcy wioski w której się urodziłam
nie dawali za wygraną wciąż widzieli w nas zagrożenie którego trzeba się
pozbyć.- dodała a w jej głosie było słychać nienawiść i złość. Zerknełam smutno
na nią i cicho westchnęłam.
Więc
tamci Shinobi to zabójcy wysłani przez mieszkańcow jej wioski Straszne.-
Pomyslałam mimowolnie zesztywniałam czując czyjaś obecność. Odwróciłam się
patrząc się za siebie patrząc w ciemność lasu. Zmarszczyłam brwi rozmyślając
wiedziałam jednak że ktoś nam się przygladał co nie dawało mi spokoju. Może
jednak to była moja wyobraźnia. Powiruciłam do słuchania Ayi
- Wysyłali zabójców a my?- Zapyttała się delikatnie
się uśmiechając. Zerkneła po koleji z nas dostrzegłam w jej oczach chęć mordu a
przez moje ciało przeszedł dziwny dreszcz.
- Walczyliśmy o swoje przetrwanie na początku tylko
raniliśmy ich tak aby nie mogli nas wiecej gonić.- wyszeptała patrząc się na
ziemię. Odedchnełam cicho z ulgą. Aya przygryzla delikatnie wargę rozmyślając o
tym co ma dalej powiedzieć.
- Lecz nawet to nie zmieniało naszej sytuacji.-
Wyszeptała smutna a po jej policzkach ponowine ciekły ciurkiem łzy..
- Wciąż nas ścigali nie ważne gdzie byśmy się
udali.- Powiedziala łapiąc powietrze.
- To i tak nas znaleźli.- Westchneła cicho. Zerkneła
w niebo i złapała naszyjnik na swojej szyji.
- Mój brat zmienił nasze nazwiska- Powiedziała a
Shiowase-sensei kiwna głową zerknełam na niego. Siedział poturecku a swoje rece
trzymał na kolanach. Jego twarz dosłownie niec nie ukazywała nawet znudzenia
czy ciekawości, Smucku czy radości.
- wybrał
jedną z nielicznych wiosek bardzo oddalonych
od granicy z krajem Wody tak abyśmy byli bezpieczni.- Dodała po chwili
Aya. Midori poruszyła się niecierpliwie. Westchnełam zastanawiając się czy
jednak nie powinnam była pójść się grzieś przejść. Ale Akai jakby wyczuł co
zamierzałam i ciężko połorzył rękę na moim ramieniu. Co sprawilo że zerknełam
na niego. Ten jednak pokręcił jedynie przecząco głową.
- W końcu zaznaliśmy spokoju który prawdę mówiąc nie
trwał zbyt długo lecz ważne ze w ogóle jakiś był. – powiedziała nie pewnie. Aya
uśmiechnęła się delikatnie patrząc gdzieś w dal.
.- Mój brat poszedł do szkoły Shinobi prawdę mówiąc
nie mam pojęcia gdzie lecz chciał zapewnić nam jakiś byt. – Powiedziała
poprawiając swoje włosy Które opadł na jej twarz. Pochwili jednak wstała i
zaczeła kręcić się w tę i we wtę.
- Lecz po jakimś czasie mój brat stawał się inny był
przygnębiony co sprawiało ze byłam smutna.- Powiedziała nieco zła zaciskając
pieści w dłonie.
- Po jakimś czasie dowiedziałam się ze zabójcy
dowiedzieli się o nas.- Dodała oddychając nie co szybciej a na jej twarzy pociekły ciutki łez.
- Przyszli
gdy nie było mojego brata chciali mnie zabić- Dodała i pokazała nam swoje
plecy. Zestywniałam patrzac na zabliżnoje plecy dziewczyny.
- lecz
przybył ninja z Konohy i osłonił mnie też miał kekkei genkai.- powiedziała
zasłaniając je odwróciła odpas wzrok.
- w tym czasie wszedł mój brat był wstrząśnięty tym
ze znów nas odnaleźli. Podziękował temu który mnie uratował i ponowine
uciekliśmy.- Dodała oddychając powoli. Wiedziałam raczej mogłam jedynie
przypuszczać jaki to musiał być ból i jakie trudne.
- Tym razem
ukryliśmy się w świątyni co dało nam kolejny rok spokoju. Mój brat był dla mnie
wszystkim co miałam lecz tak samo jak i ojca straciłam i brata.- wyszeptała.
Była cała Zapłakana. Z trudem mogła
zlapać powietrze.
- Kazał mi uciekać na wzgórze i ukryć się w jaskini
w której mieliśmy się spotkać.- Powiedziała widziałam jak zaczeła się
denerwować.
- Miałam w
tedy już osiem lat.- wyszeptała wycierając dłonie zapłakana.
- Obiecał ze przyjdzie tam lecz czekałam tak długo a
on nie przychodzil.- powiedziała smutna. Patrząc na swój wisiorek na który
kapaly łzy.
- Złamał dane mi słowo nie wrócił zostawił mnie
samą.- Płakała. Zerknełam na nią smutna nie miałam pojecia jak to jest stracić
brata lecz wiedziałam co to jest za ból stracić kogoś ważnego. I jak to jest
obwiniać się o to ze złamał dane słowo.
- po kilku
dniach czekania wyszłam byłam wykończona i głodna. – Powiedziala nie patrzac na
nas.
- Prawdę mówiąc chciałam aby mnie znaleźli i
zabili.- Dodała a ja zerknełam na nią wściekła nie rozumiałam czego ona o to
prosila.
- Nie miałam już nikogo odebrali mi wszysto.-
Powiedziała zerkając na mnie.
- Ale Prawie umierającą znalazł mnie mnich który należał
kiedyś do 12 strażników. – Westchneła ciężko. Prawdę mowiąc wiele już czasu
mówiła. Nic nie pijąc czye też jedząc.
-Stał się moim sensei i uczył mnie sztuk walki. Tak
spędziłam kolejny rok. – Dodała z delikatnym uśmiechem na twarzy. Na jej
policzkach pojawil się delikatny rumieniec.
- Po czym polecił mnie Panu Feudalnemu by mnie
przyją właśnie do 12 strażników. I tak się stało lecz muszę odbyć szolenie i
się dostac do świątyni.- Zerkneła na nas po czym usiadła na swoim miejscu
wygladała już na uspokojoną.
- Mnich ten poprosił o pomoc wioskę ukrytą w
liściach ma tam przyjaciela który z chęcią by pomógł lecz dostał wcześniej
zlecenie. – Powiedziala zerkając na nasze ochraniacze. Delikatnie dotknęłam
swojego który znajdował się u mnie na czole.
-Wiec poprosił o pomoc Hokage i tak właśnie
zostaliście przydzieleni do tej misji. – Powiedziała Aya pokazując na nas
palcem. Zwiesilam głowę Prawdę mówiąc byłam już nie co zmęczona.
- Lecz ja nie chcę widzieć waszą śmierć.- Wyszeptała
zasłaniając twarz w dłoniach. Uśmiechneła się delikatnie.
- Nie martw się o nas jesteśmy silni.- powiedział
Shiowase-sensei uśmiechając się do niej. Jego głos był spokojny i przyjazny.
- Każdy tak mówi a kończy się to tak samo.-
powiedziała zła zerknełam na nią. Miałam dłonie zaciśniete w pieści
- Wiem jaki jest ból kogoś stracić lecz nie wolno
się poddawać. My nie jesteśmy tak słabi.- powiedziałam cicho lecz wszyscy
usłyszeli. Odwruciłam wzrok czując ich spojrzenia na sobie.
-Wiesz jak to jest?- zapytała z niedowierzaniem.
Podeszła bliżej mnie. Westchnełam ciszej.
- Zawsze byłam sama.
wychowywałam się sama bez rodziców czy rodzeństwa nigdy ich nie miałam
gdyż zgineli podczas III wielkiej wojny Shinobi.- powiedziałam zerkając na nią.
Jej mina mówiła mi wszystko. ‘’ To nie to samo’’ Zmarszczyłam brwi co sprawilo
że wygladałam nie co śmiesznie.
- Więc jak możesz to wiedzieć jak nie miałaś
nikogo.- powiedziała zerkając na mnie. Była zła.
- tak nie miałam nikogo lecz gdy zostałam porwana
jak byłam jeszcze uczennicą akademii.- wyszeptałam a Akai-san zerkną na mnie z
niedowierzaniem. Z resztą nie tylko on. Midori zachowała cię indentychnie jak
On. Pewnie nie mieli o tym wzmianki u Hokage. Usmiechnełam się delikatnie.
– Zostałam
odbita prawdę mówiąc przez mojego wroga numer 1.- powiedziałam z niesmakiem w
głosie a w głowie pojawił się wstrętny Neji-senpai co sprawiło ze chciało mi
się zwymiotować. Zacisnełam dłonie mocniej w pieści.
- Z jednej strony byłam wściekła lecz z drugiej.-
urwałam patrząc w ziemię a moje serce zabiło mocniej. Uśmiechnełam się uroczo.
– Ucieszyłam
się ze mnie uratowano- powiedziałam. Zerkajac na nia po czym na resztę.
- Czemu jak
tak go nie nawidzisz?- Zapytała się Aya-chan.
- Bo mogłam zobaczyć swoją klase może i nie była ona
idealna i często doprowadzała mnie do szału lecz zrozumiałam ze właśnie bez
nich mnie by też nie było. – Powiedzialam odwracając wzrok. Po co mam się
kłucić ze tak nie było jak właśnie było ucieszylam się że będę mogła ich
zobaczyć.
- Byłabym tylko człowiekiem którego nikt nie widzi a
oni mnie zauważali. Gdy trafiłam do szpitala nie myślałam ze ktoś mnie odwiedzi
lecz przybyła cała moja klasa i oczywiście oberwało mi się za to ze ukrywałam
wiadomość o powrocie. – Powiedziałam nie co zła po czym usmiechnełam się
szeroko.
- Tam poznałam Suwaru-san.- powiedziałam i
posmutniałam, a reszta zerknęła na ziemie.
- Kim ona była?- zapytała się Aya-chan
- Członkiem tej druzyny przed Ami-chan- powiedział
chłodno Akai-san a Aya-chan zerknęła na mnie. Pewnie nie wiedziała o co chodzi.
- Była moim mistrzem.- powiedziałam zerkając na
ziemię.
– to dzięki
niej udało mi się zdać egzamin na genina. – Dodałam i zerknełam na dłonie
prawdę mówiąc nie bolalo mnie już opowiadanie oniej więc czułam małą ulgę z
tego powodu.
- Była też moją przyjaciółką która traktowała mnie
jak swoją młodszą siostrę.- Uśmiechnełam się na to wspomnienie. A natomiast Aya
zmarszczyła brwi.
- Uczyła mnie
wielu technik. Lecz kilka tygodni po zdaniu prze ze mnie egzaminu powiedziała
mi że wróci z pewnej misji- Powiedzialam a Midori westchnęła tylko cicho co
sprawiło że Aya zaciekawiła się tym jeszcze bardziej. Zamknełam oczy.
- lecz po
kilku dniach dowiedziałam się od Iruki-sensei ze zmarła na misji.- wyszeptałam
Przygryzłam delikatnie wargę.
– nie
chciałam w to uwierzyć wiec poszłam do kostnicy nie była nawet przygotowana do
sekcji.- Powiedzialam i odchyliłam się przed atakiem Akaia który poderwał się
na równe nogi. Lecz go się nie bałam tak jak Senseia który nie wiem jakim cudem
pojawił się przede mną.
- ŻE CO TAKIEGO ZROBIŁAŚ!- Krzykna wściekły
Shiowase-sensei. I złapał mnie za ramię. Widziałam w jego oczach cierpienie
lecz on martwił się o MNIE? Zdziwiłam się widząc jego reakcję.
- Przecież była w opłakanym stanie.- powiedziała
załamana Midori-sama Zasłaniajac sobie usta ręką.
- Wiem i ten widok zostanie mi w pamięci.-
wyszeptałam nie pewnie.
– lecz w tedy uwierzyłam ze to była prawda i się
załamałam udawałam ze jestem silna i ze wytrzymam wszystko tak naprawdę było na
odwrót byłam słaba i robiłam.- Powiedziałam zerkając nie pewnie na druzynę.
Akai nawet nie patrzał się widziałam jak był wściekły wolałam go dalej nie
renerwować w końcu już był wściekły.
- wszystko by
znów nie cierpieć w tym samym raniłam przyjaciół swoim zachowaniem. Po pewnym
czasie zrozumiałam ze jednak dzięki im wsparciu wyszłam na prostą i zrozumiałam
w końcu co miała na myśli Suwaru-san. Nigdy nie byłam sama mimo iż nie miałam
rodziny moją rodziną są właśnie przyjaciele i ich ochrona daje mi siłę -
powiedziałam i się Uśmiechnełam westchnęłam ciezko bawiąc się swoimi palcami
– wierzę ze
gdy będę w niebespieczęśtwie moja drużyna zrobi wysko by mi pomóc- Uśmiechnełam
się. Patrząc na nich a ci delikatnie się uśmiechnęli.
- Ami-chan?- zapytała się nie pewnie.- Chciałabym
cię czegoś nauczyć.- powiedziała z delikatnym uśmiechem na twarzy. A ja
zamarłam nie wiedząc o co może Ayi chodzić ale kiwanałam twierdzaco głową.
***
Trening Ayi prawdę mówiąc nie był taki łatwy na jaki
wygladał lecz walecznie starałam się go wykonać. Zerknełam na nia nie pewnie
gdy praktycznie mi wyszło.
- Aya to jest trudne więc nie będę z tego zbytnio
korzystać.- powiedziałam a ta się delikatnie uśmiechnęła.
- Może kiedys ci się to przyda.- Powiedziała i usiadła
koło Midori. Oparłam się o ziemię.
- Ami?- Zaczą Shiowase-sensei. A ja zerkenałam na
niego nie pewnie.
- Tak Sensei?- Zapytałam podchodząc do niego i
uśmiechnęłam się delikatnie.
- Jesteś dopiero po Akademii wiec nie jesteś zbyt
doświadczona wiec jak coś się stanie masz pilnować Ayi i nie mieszać się w
naszą walkę.- powiedział a ja zerknęłam nie co zła.
- Ale sensei!- Unioslam nie co głos byłam zła czemu
jako jedyna mam nie walczyć.
- Nie kłuć się ze mną- powiedział patrząc na mnie ze
złością.
- Dobrze.- powiedziałam smutna i zerknełam na
ziemię.
- Akai i Midori nauczą cię jak kontrolować swoja
czkrę.- Powiedział a Midori pomachala mi reką pokazując abym usiadła koło niej.
Podeszłam tam nie chętnie i usiadłam wciąż byłam zła że nie pozwalał mi walczyc
z nimi nie rozumiałam tego. Lecz też nie będę się kłuciła o to może innym razem
pozwoli mi walczyć z nimi zresztą co wątpię w to
- Midori możesz przygotować
jedzenie- powiedział Shiowase-sensei a zielono włosa dziewczyna pośpiesznie
zaczeła przygotowywać posiłek. Westchnełam cicho przyglądając się temu w ciszy.
- Akai założyłeś pułapki.-
Zapytał się sensei. Mój wzrok przeleciał właśnie w strone znudzonego Akai’a.
- Tak sensei.- powiedział
czerwono włosy chłopak.
- Slicznie pachnie.-
wyszeptałam podchodząc bliżej ogniska nakładając sobie kawałek ryby. Zaczełam
po malutku jeść myśląc nad czymś. Zarumieniłam się delikatnie.
- SMACZNE!- Zawołałam jedząc
pospiesznie.
- Zwolnij bo się zadławisz.-
Powiedziała Midori usiłowałam przełknąc kaszląc. Akai zamachną się i uderzył
mnie w plecy. Gdyby nie sensei to bym przeleciała bardzo daleko. Zerknełam na
Akai’a.
- Oszalałeś?- zawołałam zła
łapiąc się trawy.
- Myślisz że to ci pomoże.-
Zasmiał się Akai widząc to co robię. Mie mógł się uspokoić. Wziełam kamień i
zamachnęłam się ręka tak aby trafić w Akai’a. Kamień uderzył go w głowę.
- Zamknij się.- Powiedziałam
stając przed nim lecz Akai zaczą się bardziej śmiać. Usiadłam zrezygnowana z
dala od nich. Dokończyłam w spokoju moją rybę.
- Ami Chodz potrenujemy kontrolowanie
czakry.- Powiedziała Midori i podeszła do mnie. Wygladała na powarzną więc
wstałam i zaczełam iśc za nia i za Akai’em. Zmarszczyłam brwi widząc wielkie
drzewo. Zatrzymalismy się przy nim.
- Więc będziesz się wspinać
po drzewie bez używania rąk.- Powiedział Akai a ja zerknełam na niego jak na
głupka.
- Co… proszę?- Zapytałam
zdziwionia zerkając to na jedno to na drugie.
- To co słyszałaś.-
Powiedial Akai i zerkna na mnie z dziwnym uśmiechem.
- ale to nie możliwe aby
ktoś módl tak chodzić.- powiedzie działam a akai zaśmial się tylko.
- Akai przestań już Ami
spójrz się.- Powiedziala Midori a ja zerknełam na nią. Miała zamkniecie oczy
skoncentrowała się i zaczeła isć w strone wielkiego drzewa. Po czym zaczeła iść
Dosłownie szła bez trzymanki. Otworzyłam byzie najrzeżej jak mogłam ze
zdziwienia co sprawiło że Akai zacza się tarzać ze śmiechu.
- Zamknij buzie bo ci mucha
wleci.- Powiedzial a ja tak zrobiłam widząc jak Midori zeskoczyła z drzewa.
Zaczełam myśleć jak to możliwe.
- Nie musimy ci tłumaczyć co
to jest czakra prawda?- Wyszeptał akai patrzac błagalnie.
- Nie nie musicie.-
Powiedziałam a on odetchną z ulgą.
- Więc dobrze musisz skupić
chakrę w stopach.- Powiedział Akai a ja zrobiłam tak jak On powiedział.
- Gdy będziesz wiedzieć że
więcej nie dasz rady wbiegać zaznacz kunajem miejsce gdzie poraz ostatni
siegnie twoja noga. – Powiedziała Midori. Wyjełam kunia po czym rozbiegłam się
wbiegłam na drzewo lecz po czterech krokach pośpiesznie zaznaczylam kunajem i
spadłam na głowę nabijając sobie siniaka.
- Auu.- powiedziałam
siadając patrząc na szramę na drzewie. Nawet zbyt wysoko nie wbiegłam Akai i
Midori Usiedli na pobliskim drzewie przyglądając się mi uwagą.
- Musiałam za mało
skoncentrować cchakry.- Powiedzialam patrzac na drzewo nie pewnie po czym
skoncentrowałam się jeszcze raz i zaczełam biec po drzewie. Teraz przynajminiej
zrobiłam wiecej kroków a mianowicie pietnaście gdy moja stopa prawie nie
przebiła się na wylot. Zaznaczyłam tamto miejsce odskasujac pośpiesznie
upadając na ziemie. Zerkneła na drzewo.
- Teraz to było zbyt śilnie
skoncentrowanie.- powiedziałam wbiegając na drzewo.
- Akai? Pomożemy jej?-
Zapytała midori patrząc na to co ja właśnie robię.
- Niech sama wpadnie na
pomyśł aby się spytać o pomoć.- Powiedzial Akai uśmiechając się po tym jak
poraz któryś spadłam na głowę. Złapałam się za nia i wstałam.
- Jak zawsze drastyczny
jesteś- Powiedziala i uśmiechneła się do niego.
- Jaki Drastyczny po prostu
wiem ze da radę.- powiedział Patrząc na mnie a ja wspinałam się wyrzej.
- Prawda.- Powiedziala i
uśmiechnęła się widząc moja twarz. Byłam prawdę mówiąc już zmeczona zerknełam
na to cholerne drzewo po czym podeszłam do nich.
- E to?- Zaczełam drapiąc
się po policzku.
- Tak Ami?- Zapytała się
Midori zerkając na mnie.
- Możecie mi powiedzieć
czemu mi to nie wychodzi?- Zapytałam się zerkając na drzewo.
- Nie jesteś wystarczająco
skupiona na tym.- Powiedział akai a ja zerknełam na niego.
- nie możesz skoncentrować
zbyt wiele czakry bo w tedy robisz mianowicie dziurę a jak zbyt mało to nabijasz
sobie guza.- Powiedział i uśmiechną się.
- Acha.- wyszeptałam patrząc
na drzewo.
- Ale i tak nie rozumie
czemu mi nie wychodzi.- Wyszeptałam zerkając na ich. Akai westchna.
- Gdy koncentrujesz czakrę
nie mysl o niczym innym.- Powiedział i się uśmiechną.
- Acha mam nie zaprzątać
sobie dłowy tym ze zlece i nabije sobie guza.- powiedziałam z uśmiechem.
- Tak właśnie tak- Powiedzał
a ja się usmiechnełam szczerząc do nich zęby.
- Ale podczas walki nie będę
miała czasu na takie skupienie się.- Powiedziałam a Akai zlapał się za nos
najwyrazinej o czymś myślał.
- Dlatego będziesz stała za
nami i pilnowala Ayi do czasu gdy nie będziesz miała wprawy ze bez myslenia czy
też zamykania oczu będziesz wspinac się po drzewie.- powiedział Akai i zerkną
na Ninie.
- To dlatego sensei nie
chciał bym zwami walczyła w razie czego.- Powiedziałam zerkając na nich nie
pewnie.
- Tak własnie dlatego a
teraz marnuj siły na drzewie a nie na naszych uszach.- Powiedział Akai a ja
podeszłam do drzewa a do niego wystawiłam język.
- Nie myśleć o niczym tylko
o chakrze w stopach nie za mało ale też nie za dużo.- Powiedziałam poczym
zaczełam wbiegać. Od razu dostrzegłam rużnicę w wbieganiu. Stanowczo dłużej się
utrzymywałam lecz nie wystarczająco bym mogła wbiec na sam czubek tak wielkiego
drzewo. Zaznaczyłam na drzewie miejsce gdzie moja noga sięgnęła potaz ostatni.
- Wiekszego drzewa się nie
dało znaleźć- Powiedziałam nie co zła ciężej oddychalam.
- nie narzekaj tylko trenuj-
Powiedział Akai rzucając w mnie szyszką. Zerknełam na niego.
- Nam w ciebie rzucić to się
nie pozbierasz z ziemi.- powiedziałam a ten się zaśmiał.
- Już się ciebie boje.-
Powiedział Akai a ja wziełam szyszkę.
- Ami trenuj.- Powiedziała
Midori. Westchnełam po czym zaczełam wbiegać. Nie znacznie wbiegałam wyżej.
Kilka razy jeszcze spadłam brutalnie na glowe. Zastanawiałam się czy nic mi w
nią nie będzie bo zaczyna mi pekać. Lecz nie chciałam się poddać byłam w
półowie wysokości tego drzewa. Wbiegałam więc dalej.
- Ej Akai może przerwiem
jej.- Powiedziała Midori.
- Czemu chcesz jej
przerwać?- Zdziwił się Akai patrząc na to jak wbiegam coraz wyrzej.
- Akai czakra się jej zaraz
skończy.- Powiedziala Midori widząc jak coraz ciężej wbiegam po drzewie.
- Midori nie martw się gdy
zacznie spadać złapiemy ją.- Uśmiechną się do niej Akai.
- A z resztą nie da się
odciognać od treningu nie widzisz jak ja on pochloną.- Powiedział z delikatnym
uśmiechem. Wspinałam się pośpiesznie. Upadłam na ziemię patrzac na drzewo
zmrużyłam jedno oko. Jeszcze dwa razy i prawie będę na szczycie. Skoncentrowałam
się po raz kolejny i zaczełam biec jeszcze kawałek malutki kawałek. Zaznaczylam
i upadlam na ziemie z ledwościa wstałam z ziemi.
- Ami wystar…- nie dokończyl
bo zaczełam wbiegać na mojej twarzy było kilka siniaków zadrapani i byłam cała
brudna.
- Ami!- Zawolała Midori
widząc jak zaczełam spadać nie przytomna na ziemię.
Akai złapał mnie nim upadłam
na ziemię.
- Mogłaś dać mi dokończyć.-
Powiedział Akai nie co zły ale uśmiechna się.
- Wystarczy jak na dziś i
tak nam się oberwie że byliśmy tu aż dziewięc godzin a ty jesteś w takim
stanie.- Powiedział i zaczą iść w strone obozowiska Sensei gdy nas zobaczył
westchną tylko łapiąc się za głowę.
- Połóźcie ją aby
odpoczęła.- Powiedział i pokazał miejsce koło śpiącej Ayi. Akai pewnie gdybym
nie była w takim stanie rzucił by mnie tam i jeszcze zaczą skakać po mnie.
Zaśmiałam się.
- Ami dobrze się czujesz?-
Zapytała Midori.
- Oczywiście! Będę
silniejsza.- Powiedziałam zasypiająć.
- Dobranoc.- Powiedziałam i
umilkłam śpiąc na ziemi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz