Czułam coś dziwnego… co to było? Niepokój? Strach? Tak
to były te dwie rzeczy. Byłam w dziwnym pomieszczeniu, Przede mną znajdowały
się mosiężne drzwi. Nie chciałam otwierać ich bałam się tego co tam się
znajdowało. Co to mogło by być. Czułam dziwną energię bardzo złowrogą. Dziwna
energia znajdowała się za owymi drzwiami. Na drzwiach znajdawała się dziwna
pieczęć i nie tylko jedna pieczęć tam była tylko było ich cała masa, setki może
nawet tysiące przeróżnych pieczęci. Czego się tak obawiali ze zapieczętowali go
tak dokładnie. Zaczełam się cofać gdy spod drzwi zaczeła się wydobywać
ciemnoczerwona Bo ta czerwień była bardzo ciemna. Pośpiesznie cofnełam się i
zaczełam biec. W iednej chwili znalazłam się w lesie. Biegłam przez niego nie
wiedząc czemu. Przed czym ja tak uciekam? I dokąd?
nie miałam gdzie się ukryć a czułam ze to coś się zbliża? Ten niepokój i strach ja się bałam lecz to coś czerpało z tego satysfakcję. Nie przestawałam biec. Chciałam się wydostać. Nie wiedziałam gdzie i jak mam to zrobić.
Puk… Serce zaczęło bić szybciej… puk … biegłam coraz szybciej lecz nic się nie zmieniało…
nie miałam gdzie się ukryć a czułam ze to coś się zbliża? Ten niepokój i strach ja się bałam lecz to coś czerpało z tego satysfakcję. Nie przestawałam biec. Chciałam się wydostać. Nie wiedziałam gdzie i jak mam to zrobić.
Puk… Serce zaczęło bić szybciej… puk … biegłam coraz szybciej lecz nic się nie zmieniało…
Poderwałam się gdy zleciałam
z chukiem z łużka złapałam się za krwawiący nos i usiadłam patrząc na zegarek.
Nie no była piąta rano. Cholerny koszmar nie mogłam się przez nie wyspać.
Ponownie się połozyłam przyciskając husteczkę do nosa. Starałam się zrozumiec
ten sen lecz nie potrafiłam. Po godzinie wstałam i się ubrałam po czym wyszłam.
Dziś miałam iść do domu Hinaty i Hanabi-chan aby pomóc przy odmalowaniu
jakiegoś starego budynku. Chciałam szybko to zrobić i póść na spotkanie z
drużynami. Wkońcu!!
- Ami-chan co tak wcześnie.- powiedziała do mnie Hinata-chan podbiegając w moim kierunku.
- Ami-chan co tak wcześnie.- powiedziała do mnie Hinata-chan podbiegając w moim kierunku.
- Mamy dzisiaj spotkania w
drużynach- powiedziałam a ta zerknęła zszokowana
- całkowicie o tym
zapomniałam naprawdę.- powiedziała blada nie wiedząc co zrobić.
- Nie martw się dasz radę-
powiedziała i weszła do środka Po czym skłoniła się do głowy rodziny Hyuuga
czyli ojca Hinaty-chan
- Witam proszę pana.-
Powiedzialam przyjaźnie.- Zgłosiłam się do pomocy przy odmalowaniu jakiegoś
budynku. – dodałam zerkając na niego.
- A tak teraz pamiętam…
przykro mi to mówić ale będziesz musiała sama to zrobić Hokage resztę powysyłał
na misje więc zostałaś sama.- powiedział i zaczą iść po czym kiwną głowa na
znak że mam iść za nim więc to zrobiłam wchodząc na podwórko. Zamarłam
- to jakieś żarty.-
powiedziałam patrząc się na ogromny budynek. Wziełam farbę i zaczełam malować
aby nie tracić czasu. Nie miałam pojecia ze to będzie takie męczące. Po dwóch
godzinach pomalowałam cały dom oczywiście z pomocą klonów jakie stworzyłam.
Usiadłam na ziemi i zaczełam cięzej oddychać.
- Nie myślałem ze wpadniesz
na pomysł użycia klonów.- usłyszałam znajomy głos. Zerknełam za bramę gdzie
stał Neji-sempai.
- A co myślałeś ze sobie nie
poradze nie jestem taka jak ty ze się boje pobrudzić.- powiedziałam i
pobrudziłam go farbą. Oczywiście przypadkiem to zrobiłam gdyż machnęłam
pędzelkiem i ochlapałam jego twarz białą farbą.
Twarz Niejiego wykrzywiła
się w grymas złosci. Wyglądał jak psychopata. A oczy zabłyszczały złowrogo.
- już nie żyjesz…- wycedził
przez zęby wściekły Neji-semspai a ja wyprułam pośpiesznie przed siebie.
- Nawet nie myśl że mi
uciekniesz!- Krzykna i ruszył za mną w pogoń. Wybiegłam poze teren klanu
Hyuuga.
- Ami-chan?- Zawołała Hinata-chan
stojąc koło siostry.
- Neji-niisan?- Zdziwiła się
Hanabi-chan widząc biegnącego za mną Neji-sempai’a z wymalowaną na twarzy
Furią.
- Hinata-chan czy to był
nasz kuzyn Neji-sempai?- Zapytała się Hanabi-chan patrząc się na Hinatę- chan
-Tak to on.- odpowiedziała
zszokowana Hinata-chan do której jeszcze nie do końca doszło to co właśnie
zobaczyła.
- Czemu on gonił Ami-chan?-
zapytała się nie pewnie Hanabi-chan petrząc na bramę
- Hanabi-chan wiesz ze nie
mam pojęcia.- powieziała zerkając na nią nie pewnie.
- WRACAJ TU!! JA CI ZARAZ
ODPŁACĘ SIĘ BIĘKNYM ZANADOBNE!! BYAKUGAN!!- krzykną a ja zamarłam skręciłam w
bok w ostatniej chwili. Pobiegłam dalej.
- To było przypadkiem!-
Zawołałam szybkopatrząc się na ślepą uliczkę.- Onie już po mnie.- powiedziałam
patrząc się na wściekłego Neji-sempai. Oparłam się o ścianę przerażona jego
wyglądem.
- I jak teraz uciekniesz?-
Zapytał i zaczą przygotowywać się do ataku.
- Chcesz mnie zabić?-
Zapytałam a ten się uśmiechną.
- Fajnie by było nie
niańczył bym cię.- powiedział w ściekły.
- A czy ktoś ci kazał mnie
niańczyć?- Zapytałam się zerkając na niego zła.
- Tak Hokage!- Krzykną
najwyraźniej zły tą cała sytuacją.
- Chwila?? Jak to?? Hokage??
Ale?? Co?? Jak to kazał ci mnie pilnować?- Miałam wiele pytań teraz nagłowie.
- A jak myślisz byłaś na
tyle durna ze poszłaś sobie na wagary podsłuchałaś rozmowę jakiś obcych Shinobi
którzy nie mają dobrych intenntencji w stosunku do naszej wioski. Wypożyszyłaś
książke w której są informacje i jeszcze jej nie znalazłaś… Zostałaś porwana
gdzie musiałem cię uratować!- Krzykną wściekły.
- Chola chola nie rozpędzaj
się tak ja nie prosiłam o to byś ratował mi życie.- powiedziałam podchodząc do
niego.
- Taki dostałem rozkaz. I za
to teraz muszę udaniać się za jakąś dziewuchą zamiast chodzić na pożyteczne
misje.- powiedział zerknełam na ziemię.
- Nigdy nie chciałam
sprawiać komuś kłopotów.- powiedziałam smutna.
- Ale zrobiłaś i to jeszcze
z ANBU nie chcesz rozmawiać ale nie wiem czemu jesteś arogancka i głupia.-
powiedział Neji-sempai i jak zwykle patrzał się na mnie z obrzydzeniem,
nienawiścią, i jak bym była jakimś śmieciem.- powiedział nie patrzałam się te
spojżenie…
- nie twoja sprawa że nie
chce z nimi rozmawiać.
- A może pomagałaś tamtym
dla tego nie chcesz mówić!- Krzykną podchodząc bliżej.
- WŁAŚNIE ZE NIE JEDNA OSOBA
Z PORYWACZY PODSZYŁA SIĘ ZA CZŁONKA ANBU A JA UWIERZYŁAM W TO ZE NIM JEST DAŁAM
SIĘ OCZUKAĆ I POSZŁAM NA PRZESŁUCHANIE A GDZIE SIĘ ZNALAZŁAM!! OMOŁU NIE
ZGINEŁAM A CZŁONKOWIE ANBU NAWET NIE ZAUWARZYLI ZE KTOŚ SIĘ PODSZYWA POD NICH!
JAK MAM IM UFAĆ!- Krzyknełam zaciskając oczy z całej siłu a do oczu napłynęły
mi łzy.
- jak zawsze dzieciak z
ciebie jesteś Shinobim i to słabym- zaśmiał się.
- Wiesz co mow sobie co
chcesz. Ja i tak się tym nie przejmę. Wiesz w tedy nie umiałam zbyt dobrze
walczyć. Jestem osoba która zna teoretyke lecz w praktyce zawsze jest inneczej
ale nauczyłam się ze trening czyni mistrzem.- powiedziałam i ominęłam go. –
wiesz śpieszy mi się mam spotkanie z drużynami.- dodałam znikając pośpiesznie
aby sobie nie przypomniał co miał zrobić czyli śprać na kwaśnie jabułko nawet
ja wiedziałam ze lepiej nie walczyć z osobą która ma Byakugana. Wiedziałam ze
jak bym zaczeła z nim walczyć nie wyszła bym z tego żywa.
Weszłam do szkoły po czym
weszłam na drugie Pietro i weszłam do klasy w której niegdyś była moja klasa.
Weszłam do środka o dziwo było już kilka osób a tak mianowicie Sakura-chan,
Ino-chan, Choji-kun, Naruto-kun Sasuke-kun, Shino-kun, Hinata-chan no i teraz
ja. Usiadłam na moim miejscu.
- Ami-chan czemu cię gonił
Neji-sempai?- Zapytała się Hinata-chan a reszta zerknęła na mnie z
zaciekawieniem.
- Przypadkiem ochlapałam go
farbą i się wściekł.- powiedziałam i zerknełam na nią.
- jak mu uciekłaś?- Zapytała
przerażona a zarazem smutna.
- Nie uciekłam… złapał mnie
ale zapomniał co miał zrobić tak mi się zdaje zaczą mi wypominać to ze poszłam
na wagary i takie tam.- dodałam zerkając na nich.
- Witam was moi drodzy.-
powiedział z uśmiechem – dziś powiem wam do jakich drużyn zostaliście
przydzieleni i kto będzie waszym Sensei.- dodał – do drózyny siódmej został
przydzielony Uzumaki Naruto, Haruno Sakura oraz Uchicha Sasuke- powiedział w
czym Sakura się ucieszyła Ino się wsciekła a Sasuke-kun siedział obojietnie.
- waszym Sensei to
Kakashi-sensei Dróżyną Osma to Inuzuka Kiba, Hyuuga Hinata i Aburamen Shino.-
powiedział widziałam maly zawód na twarzy Hinaty-chan wiedziałam czym to było
spowodowane. – waszym Sensei jest Kurenai-sensei.- powiedział Iruka-sensei- Do
drużyny dziesiątej zostali przedzieleni. Nara Shikararu, Yamanaka Ino oraz
Akamichi Choji.- powiedział – wasz Sensei to Asuma-sensei.- dodał patrząc się
na niego.- Teraz ty Mayumi Ami jesteś przydzielona do druzyny jedenastej są w
nim Kiremeku Midori oraz Shiryoku Aki- powiedział a ja przełknęłam ślinę nigdy
o nich nie słyszałam.
- Twoim Sensei jest ich
mistrz.- powiedział zerknełam na niego.
- Ale jak się nazywa?-
zapytałam nie pewnie.
- Dowiesz się Na spotkaniu.- powiedział – które zacznie się
o pietnastej.- dodał – Teraz już będziecie brać udział w misjach życzę wam
miłych czasów.
- Ami znasz ich.-
powiedziała Hinata-chan i wskazałam na drzwi. Zerknełam tam stały tam dwie
osoby jeden chłopak i dziewczyna.
Dziewczyna była niskiego
wzrostu, miała długie zielone włosy sięgające jej pasa. Grzywka zasłaniała jej
prawe oko. Na czole znajdowała się ochraniacz ze znakiem Konohy. Oczy miała
duże koloru błękitnego. Bluskę miała błekitną jeden rękaw był długi natomiast
drugiego Worgule nie miała.
Natomiast chłopak miał czerwone
włosy sięgające mu do ramion. Oczy też miały kolor czerwony. Spojrzenie jego
było zimne. Koło ust po prawej stronie miał bliznę. W lewym uchu widniał
kolczyk w kształcie łzy na łańcuszku. Na sobie miał czarką bluskę a pod nią
czarną siatkę.na czole miał ochraniacz z znakiem wioski.
Obydwoje spojrzeli się na
klasę. Zatrzymali spojrzenie na mnie.
- Kim jest Mayumi Ami.-
powiedział chłodno chłopak oczekując odpowiedzi.- Niech się ten dzieciak
ruszy.- powiedział zły.
- Akai-kun uspokój się.-
powiedziała zielonowłosa dziewczyna.
- Midori-chan nie mamy czasu
aby niańczyć jakiegoś dzieciaka.- powiedział chłopak Akai a ja zwiesiłam głowę.
- to ja jestem Mayumi Ami.-
powiedziałam i zerknełam na nich.
- Zostałaś przydzielony do
naszej drużyny.- powiedziała Midori-sempai.
- Chodź już i to już.-
powiedział patrząc na mnie.
- ale mamy do pietnastej
czas.- powiedziałam
- nie obchodzi mnie to za
dziesięć minut zaczyna się trening.- powiedział zły i wyszedł.
- Ami współczuje ci.-
powiedziała Hitata-chan a ja wstałam.
- Na razie wszystkim.
***
Weszłam na pole treningowe
zerkając na nich.
- Jestem Kiremeku Midori i
jestem geninem od roku.- powiedziała dziewczyna.
- Ja jestem SHirioku Akai i
tak samo jak Midori-chan jestem geninem od roku w naszej drużynie była także Tsumetai
Suwaru. – powiedział a ja zerknełam na niego nie dowierzając.
- Suwaru-sama była w tej
drużynie? – zapytałam patrząc na nich.
- Tak ale przez to że
zgineła musieliśmy wybrać inną osobę do drużny nie przepuszczałem jednak ze
dadzą nam świerzaka.- powiedział Akai-Sempai.
- Chcielismy z tobą
porozmawiać aby lepiej się zapoznać.- powiedziała zerkając na mnie. Kiwnełam
głową.
- Jakie umiesz techniki?-
Zapytał się Akai-san.zerkając na mnie.
- Ja podstawowe i dwie
wymyślone przez Suwaru-sama ale też wymyślam swoje kilka technik.- powiedziałam
patrząc na nich.
- Suwaru-chan cię uczyła?-
Zapytał się zdziwiony Akai-san.
- Tak uczyła mnie dzięki
niej zaliczyłam egzamina na genina.- powiedziała zerkając na nich.
- Nie wiedzieliśmy ze miała
ucznia.- powiedziała Midiri-sama.
- Nie lubiała tego
określenia wolała jak mówiliśmy ze jesteśmy przyjaciółkami.- powiedziałam
zerkając na nich nie pewnie.
- czyli nie będzie tak
kiepsko.- powiedział Akai-san.zerkając na mnie
- Może teraz nam się uda.-
powiedziała patrząc na mnie. Czułam się dziwnie. Gdy tak mówili i zerkali na
mnie.
- A jutro zaczynamy pierwszą
misję po za wioską więc teraz zrobimy kilka podstawowych misji czyli pięć misji
rangi D. – powiedział Akai-san.
- A kim jest nasz Sensei?-
zapytałam
- Mówiny na niego Raikiri
prawdziwe imię i nazwisko sam ci poda tak jak nam na sprawdzianie.- powiedziała
Midori-sama.
- Do cholery jaki
sprawdzian?-zdziwiłam się zerkając na nią.
- nie wiemy każdy miał swój
twój będzie jutro o czwartej rano.- powiedział i zerkną na mnie.
- ok..- powiedziałam
przezstraszona.
- Więc chodzmy do Hokage
sama po listę misji.- powiedział Akai-san i zaczą iść a ja za nim. Po kilku
minutach Hokage wręczył mi listę jaką miałam zrobić głuwnie było to pomoc
mieszkańcą wioski.
Pierwsza jaka była to złapanie
kota był to bronzowy kot.Zaczełam za nim biegać po całej wiosce uwarzając na
mieszkańców oraz ich żeczy aby ich nie zniszczyć. Zdziwiło mnie to ze Akai-san
oraz Midori-sama przyglądali mi się uważnie lecz nic nie robili. Stworzyłam
cieniste klony które w szybko pomogły mi złapać uciekiniera.
Drugą misją jaką miałam była
to pomoc przy zbiorach. Zaczełam plewić wielkie pole zajęło mi to
półgodziny z pomocą klonów. Starannie
związałam aby się nie wysypało i wniosłam wiadrami do stodoły staruszka.
Trzecią misją do wykonania
była to pomoc przy porządkach starszej pani. Do wysprzątania miałam kuchnie
łazienkę i jej pokoik po czym porąbać
drewno. Wziełam się do roboty i zamarłam. Zaczełam szorować czarne od brudu
kafelki. Podłogę zaczełam pastować ale tak aby nie była za ślizga. Starannie
wytarłam kurze.
- Jest staranna.-
powiedziała Midori-sama przekrącając się w bok.
- Czyli mamy pewność ze będziemy konczyć misję.- dodał Akai-san
przyglądając się uwarznie.
Po dwóch godzinach
wysprzątałam łazienkę i pokoik. Weszłam do kuchni i zaczełam toczyć walke z
kuchenką oraz lodówką. Lodówka po dwudziestu minutach poddała się i została
wyczyszczona natomiast kuchenka upornie się stawiała. Nie miałam pojęcia jak
mam ja wyczyścić starałam się wysprzątać na różne sposoby. Lecz nic mi nie
wychodziło wziełam kwasek cytrynowy i posypałam po czym wylałam gorącą wodę i
czekałam.
- Widac ze toczy walke z
kuchenką- powiedział Akai-san jedząc ryż na dachu sąsiedniego domu.
- Tak to walka na śmierć i
życie.- Powiedziała Midori-sama poczym oboje wybuchneli śmiechem.
W koncu udało mi się
wyczyścić tę cholerną kuchenkę. Wyszłam i zaczełam rąbac drzewo.
- Potrafi rąbać a to
ciekawe.- powiedziała Midori-sama.
- No tak ty i Suwaru-chan
miałyście z tym problem.- powiedział uśmiechając się.
Skończyłam w końcu trzecią
misję.
Czwartą była pomoc przy
budowie domu. Często nosiłam belki i pomagałam przybijać deski.
- Kiepsko panuje nad czakrą
ale to może przećwiczyć.- powiedział Akai-san.
- Czyli ty będziesz ją
szkolić.- powiedziałaMidori-sama
- Jaki ja raczej my.-
powiedział przyglądając się jej.
Misje tę skończyłam o
siedemnastej kłaniając się szefowi budowy i dziekując.
Piątą i ostatnią misją była
pomoc przy sprzątaniu miasta. Czyli prościej mówić miałam wysprzątać wszystko
dosłownie całe miasto. Stworzyłam kilkaset klonów i zaczełam sprzątać.
- Wow widzisz jak wiele ich
może stworzyć.- powiedziała Midori-sama wstając.
- Przecież nie jestem ślepy
widać ze Suwaru-chan musiała naprawdę mieć powody że wybrała ją.- powiedział i
zeskoczył podchodząc do mnie.
- Dobrze się spisaliśmy.-
powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Tak. Teraz chodzmy do
Hokage.- powiedziała Midori-sama.
Zaczełam isć za nimi
zastanawiając się po co mi kazali sprzątać miasto byłam tak wykończona ze nie
zauwarzyłam nawet kiedy weszliśmy do gabinetu.
- witam was i jak misja
słyszałem że Ami-chan odwalała całą robotę za was.- powiedział zły Hokage.
- Hokage…- Zaczą Akai-san
-My…- chciała powiedzieć
Midori-sama.
- CISZA!-Krzykną zły.
- Hokage-sama Akai-san i
Midori-sama pomagali mi.- powiedziałam zerkając na nich.- przynosili mi
jedzenie i picie. I trzymali kciuki. Oni już mieli te misje a jak miałam się
czegoś nauczyć to tego wiedziałam ze jak ich poproszę o pomoc to mi jej udzielą
ale w tedy ja nie miała bym jednego doświadczenia bym mogła pomóc im proszę ich
nie karac jesteśmy jedną drużyna to ja powinnam dostać karę przez to ze ich nie
poprosiłam- powiedziałam pośpiesznie. Wszyscy spojrzeli się na mnie.
- Co twoim zdaniem jest
dróżyna?- Zapytał Hokage.
- dla mnie jest to tak jakby
rodzina, gdy jeden cierpi wszyscy cierpią trudno to obrać w słowa.-
powiedziałam patrząc na ziemie
- Dobrze teraz idz do domu i
odpocznij.- powiedział Hokage a ja się skłoniłam i wyprułam do domu trzasnełam
drzwiami i żuciłam się na łużko zasypiając
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz