Otworzyłam oczy
jednak to nie był sen leżałam w szpitalu. Pierwszy raz w życiu cieszę się na
widok szpitala. Uśmiechnęłam się krzywiąc się z bólu. Jednak bardzo boli.
Która jest już
godzina?
Zaczełam się
rozglądać za zegarkiem. Do pomieszczenia weszło kilka ludzi mieli na sobie
maski.
- Wynoście się nie
chcę z wami rozmawiać!- Krzyknęłam podrywając się na równe nogi. Nie mogłam już
im ufać. Nie wierzyłam ANBU i wątpię bym jeszcze kiedykolwiek w to uwierzyła.
Bałam się ich nie chciałam przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu. Do Sali
wbiegł medyczny ninja jak dobrze pamiętam to on mnie tu przyjął.
- WYJDZCIE STĄD ONA
MUSI ODPOCZYWAĆ!- Krzykną pokazując drzwi, lecz tamci nawet nie drgnęli.
- To jest ważne
musimy z nią poważnie porozmawiać.- Zaczą jeden z członków ANBU.
- nie obchodzi mnie
to.- Powiedziała zerkając na nich.- Ona musi odpoczywać.- Powiedział a ANBU
wyszli widać było, że SA poirytowani tym, co się dzieje.
- Mayumi-chan odpoczywaj
teraz.- Powiedział lekarz uśmiechając się uroczo do mnie. Odwzajemniałem
uśmiech krzywiąc się.
- Bardzo boli?-
Zapytał zatroskany lekarz.
- to nic takiego
wyleczyliście najpoważniejsze rany, więc jest dobrze- Powiedziałam uśmiechając
się delikatnie.
- Zaraz przyniosą
ci coś do jedzenia.
- Proszę pana,
która jest już godzina?- Zapytałam zerkając na niego.
- piętnasta.- Powiedział
zerkając na mnie.- Długo spałaś około jedenastu godzin.- Powiedziała i
delikatnie poklepał moje ramie.
- Mogłabym
porozmawiać z Hokage teraz?- Zapytałam zerkając na niego.
- Hokage jest tym
czasowo zajęty w biurze, ale mogę zawołać kogoś z ANBU.- Powiedział lekarz a ja
się poderwałam.
- nie tylko nie
AMBU!- Krzyknęłam, co sprawiło, że trudniej oddychałam.
- Uspokój się!-
Krzykną lekarz podbiegając do mnie, po czym złapała za ramię.- Połóż się.
- Pójdę do Hokage.
– Powiedziałam i zaczełam się ubierać w stare ciuchy.
- Nie możesz nie
wyzdrowiałaś jeszcze!- Krzykną, lecz ja go nie słuchałam, po czym wyskoczyłam z
okna biegnąc w stronę biura Hokage. Zatrzymałam się przy wejściu do budynku
złapałam się za płuca.
- Oj.- Jęknęłam nie
mogąc złapać powietrza. Oparłam się o ścianę usiłując złapać powietrze.
- Mayumi-chan?-
Zapytała się ktoś stojący na schodach. Przymrużyłam oczy zerkając tam.
Stał tam mężczyzna
bardzo podobny do Shikamaru-kuna jednak miał bliznę na twarzy.
- Tak?- Zapytałam
nie pewnie prostując się.
- Mój syn mówił, że
nie przychodzisz do szkoły i z całą klasą się o ciebie martwili.- Powiedział
podchodząc.
- Nara-kun tak
mówił?- Nie mogłam uwierzyć w to, co mówił.
- Tak i pewnie się
ucieszy wraz z klasą ze wróciłaś jeszcze o tym nie wiedza, więc powiem im.-
Powiedział i zaczą iść.
- Proszę im nie
mówić.- Powiedziałam zerkając na niego.
-, Ale czemu?-
Zapytała nie pewnie zerkając na mnie.
- Nie chcę jak na
razie nikogo widzieć teraz idę do Hokage, więc nie wiem, kiedy wrócę. –
Powiedziałam chłodnym tonem.
- Dobrze, lecz i
tak się dowiedzą wcześniej czy później.- Oznajmił mi znikając za rogiem.
Wbiegłam po schodach jak najszybciej mogłam. Zatrzymałam się przed wejściem.
- hhhhhhh….- Wydałam
z siebie dziwny charkot. Oparłam się o drzwi, które zostały z nie nadzka ot
warzone.
-Łaaaa!- Krzyknęłam
upadając z łoskotem na ziemie wszystko bolało.
- Mayumi-chan?- Zdziwił
się Hokage. Zerknęłam na niego i ukucnęłam.
- Chciałam z Hokage
porozmawiać.- Powiedziałam zerkając to na Hokage to na jakiegoś Shinobi.
- A nie miałaś
leżeć w szpitalu lekarz mówił, że jesteś w opłakanym stanie?- Zapytał się
przyglądając mi się z uwagą.
- Tak powinnam, ale
uciekłam stamtąd. Musze z panem poważnie porozmawiać.- Powiedziałam podchodząc trochę
bliżej.
-Mayumi-chan…- Zaczęła
Hokage, lecz nie dałam mu dokończyć, co było nie grzeczne z mojej strony.
- tu chodzi o
Jinjuriki Kyuubiego i o bezpieczeństwo wioski.- Powiedziałam w wszyscy w
pomieszczeniu dopiero teraz zauważyłam ze w pomieszczeniu jest dwóch członków ANBU,
4 juninów. Przełknęłam ślinę.
- Coś ty
powiedziała?- Zapytał się mnie jeden z joninów miał białe włosy. Lewo oko
zasłaniała mu ochraniacz z symbolem wioski.
- O Jinjuriki
Kyuubiego?- Zapytałam zerkając na niego a ten kiwną głową. Poczułam czyjś
uścisk na ramieniu. Zerknęłam tam i zerknęłam na maskę. Odskoczyłam osłaniając
się przed ciosem upadłam na ziemię.
- Przepraszam ze
cie wystraszyłem.- Wyszeptał owy członek ANBU wyciągając rękę, aby pomóc mi
wstać zerknęłam na nią nie pewnie, po czym na resztę. Owy członek ANBU ukucną
przede mną zerkając na mnie.
- Musisz się nas
teraz bać po tym, co przeżyłaś. Pewnie nam nie ufasz? Lecz tamten mężczyzna,
który cię porwał nie był członkiem ANBU był on szpiegiem i uciekinierem z
wioski piasku.- Powiedział i pokazał mi krzesło.- Usiądź.- Wyszeptał przyjaźnie,
a ja wstałam o własnych siłach, po czym usiadłam na krześle przyglądając się
każdemu nie pewnie.
- Mayumi-chan skąd
wiesz o Jinjuriki Kyuubiego?- Zapytał Hokage a ja zerknęłam na niego. Miał
spokojny wyraz twarzy nie tak jak reszta.
- Usłyszałam jak byłam
w gorących źródłach poza naszą wioską.- Powiedziałam nie pewnie wiedziałam ze
złapałam zakaz.
- Poza wioską?
Sama?- Zdziwił się jeden z Shinobi nie widziałam go gdyż stał w cieniu.
- byłam na
wagarach.- Powiedziałam opuszczając głowę. – Myślałam, że jestem sama, gdy nie
usłyszałam rozmowy dwóch chłopaków. Kłócili się, po czym uspokoił ich jak nie
mylę się ich dowódca. Zaczęli rozmawiać ze ich informator dowiedział się o
Jinjuriki Kyuubiego. Chcieli go użyć, aby zniszczył wioski.- Powiedziałam krzywiąc
się wciąż bolało, gdy dużo mówiłam i wciąż byłam zmęczona.
- To w tedy, gdy
cie znalazłam.- Oznajmił Gai-sensei uśmiechnęłam się chodź jedna znana mi osoba
w tym tłumie.
- tak. –
Powiedziałam nie patrząc się na niego.
-, Ale, dla czego
zostałaś porwana?- Zapytał się ten sam członek ANBU, który podał mi krzesło.
- Wypożyczyłam
książkę.- Powiedziałam zerkając na nich a ci zmarszczyli brwi zdziwieni.
- za wypożyczenie
książki?
- Tak powiedzieli
ze Satsuki-sam zakodował bądź zapieczętował w niej informacje o chyba jak
dobrze pamiętam członkach ANBU o ślinach i słabych stronach wioski i o tym, kto
jest Jinjurikim Kyuubiego.- Powiedziałam zerkając na nich.- Porwali mnie dla tego,
iż ją wypożyczyłam a ci nie wiedzieli gdzie jest i ich zleceniodawca rozpoznał
we mnie dziewczynę z gorących źródeł.- Wyszeptałam bardziej łapiąc powietrze.
Coraz gorzej oddychałam. – I porwali mnie.- Urwałam nie chciałam sobie
przypominać tego jak mnie bili. Skrzywiłam się.
- A gdzie ta książka?-
Zapytał się Gai-sensei. Zakaszlałam nie mogąc złapać powietrza osunęłam się na
ziemię.
- Mayumi-chan!- Krzyknęli,
lecz nie wiedziałam, co się dalej działo.
***
Leżałam z nów w
szpitalu. Nie miałam pojęcia jak długo
byłam nie przytomna. Przekręciłam się w prawo zmarszczyłam brwi.
-, Czego chcesz?!-
Zdenerwowałam się na widok Neji-sempai, który siedział na krześle obok mojego łóżka.
- Chciałem się o
coś zapytać.- Powiedział o dziwo spokojnie. Zmarszczyłam brwi nie podobał mi
się ten jego przyjazny ton głosu.
- Tak?- Zaczełam
nie pewnie i bardzo spokojnie. Zastanawiając się, o co chce mnie zapytać.
- Czemu nie chcesz,
aby kto kolwiek powiedział o tym że jesteś w wiosce?- Zapytał zerkając na mnie.
Opuściłam głowę nie miałam pojęcia, że zada właśnie to pytanie. Nie wiedziałam
jak na nie odpowiedzieć.
- Nie chcę by, kto
kolwiek się o mnie martwił.- Wyszeptałam zerkając na niego nie pewnie.
- Myślisz ze zapomną,
co godzinę przychodzą do Hokage i się wypytują za mną i moja drużyną łażą i się
chcą dowiedzieć dziś nawet w szkole nie byli tylko czekali przy bramie.-
Powiedział a ja opuściłam wzrok na swoje kolana.
- nie muszą na mnie
czekać nie długo i tak o mnie zapomną.- Powiedziałam nie patrząc się.
- Ta wierzysz w to
żeby Hinata-chan od tak zapomniała o przyjaciółce?- Wyszeptała a ja
westchnęłam.
Czemu nie może być taki jak wcześniej, który
nie pomaga?- Pomyślałam
zaciskając ręce w pięści.
- Uważasz, że jeśli
nie rozmawiasz to tak zapomną jak poszłaś na wagary każdy się pytał, bo zawsze
byłaś w klasie pierwsza i ich witałaś z uśmiechem przeszkadzało to im, lecz gdy
ciebie nie było było pusto. Tak jak tobie brakowało ich.- Powiedział.
Skrzywiłam się trafił w sedno. Dosłownie.
Czy on czyta w myślach?- Nie wiedziałam, co mam powiedzieć raczej, co zrobić,
bo wymówek, aby nie zobaczyć się z nimi miałam wiele.
-, Więc co jest z
tobą?- Zapytał się zerkając mi w oczy tym chłodnym spojrzeniem. – Użalasz się
nad sobą jak byś była święta. Powinnaś pomyśleć o tym, co oni czują. Nie udawaj,
że cie to nie interesuje to nie w twoim stylu kretynko.- Powiedział głosem
pełnym nienawiści.
Kupi!! Wrócił ten stary kretyn z bałam się ze
się rozchorował!-
Ucieszyłam się w głębi duszy, bo mogłam teraz wyładować się na nim.
- A co cię to
kreaturo obchodzi, co ja robię.- Powiedziałam zerkając na niego.
- Ja ci dam zaraz kreaturę!
Uratowałem cię z drużyną!
- A CZY JA SIĘ O TO
PROSIŁAM!- Krzyknęłam zaciskając pieści na pościeli.
- Nie wołałam o
pomoc! Nie błagałam o litość! Nie potrzebowałam waszej pomocy!- Krzyknęłam nie znosiłam
niczyjej pomocy. Odwróciłam wzrok potrzac się przez okno.
- jesteś uczennicą
akademii wiec to nasz obowiązek chronić niewinnych.- Powiedział zerkając na
zegarek.- Masz piętnaście minut do końca lekcji, więc przemyśl sobie to. Wcześniej
czy później i tak się dowiedzą.- Powiedział i wyszedł.
- Ech!-Krzyknełam i
uderzyłam rękoma o ścianę syknęłam z bólu.
- Nie mam
przyjaciół jestem niczym i nikim zawsze byłam, jestem i będę sama.- Wyszeptałam
kładąc się.
- Co to zmieni jak
się o tym dowiedzą?- Zapytałam sama siebie przewracając się z boku na bok.
- Jaj!- Ryknęłam i
złapałam się za włosy.
- Czemu ten kretyn
musiał to powiedzieć!- Ryknęłam wstając, po czym kopałam kubeł ze śmieciami.
- Co zrobić?-
Zapytałam sama siebie siadając na ziemi pod oknem. Miałam głupi dylemat.
- Głupia i tak się dowiedzą,
więc, nad czym ty się zastanawiasz?- Zapytałam sama siebie zerkając na lekarza,
który dziwnie się mi przyglądał. Na jego twarzy było wymalowane ‘’ Czy ta
dziewczynka dobrze się czuje i czy nie potrzebuje pokoju bez klamek’’
Wstałam i
poprawiłam się poczym wyszłam na korytarz nie pewnie podchodząc do recepcji.
- Przepraszam mogłaby
pani poinformować Iruke-sensei i jego klasę o tym ze zostałam odnaleziona?-
Wyszeptałam do jednego z Shinobi a ten uśmiechną się.
-, Więc doszłaś do
porozumienia.- Powiedział znikając.
-He? Jakiego
porozumienia?- Zdziwiłam się wzruszając ramionami. Wróciłam do pokoju i się
położyłam patrząc na sufit.
- Mayumi-chan!-
Usłyszałam znajomy krzyk nim zdążyłam zagarować zleciałam z łóżka przygnieciona
przez Hinate-chan.
Moje żebra znów ucierpiały- Pomyślałam krzywiąc się z bólu.
- Hyuga-chan to
boli.- Wychrypiałam zerkając na nią.
- Przepraszam, lecz
tak się martwiłam, że cos ci się stało. Proszę.- Powiedziała i podała mi małą
buteleczkę.
- Co to?- Zapytałam
biorąc nie pewnie buteleczkę.
- Maść.-
Powiedziała i zerknęłam na mnie – Strasznie wyglądasz.- Dodała z uśmiechem na
twarzy.
- Dzięki.-
Powiedziałam i położyłam na komodzie.
- Jak się czujesz?
Pewnie jesteś głodna?- Zapytała a jak kiwnęłam głową.
- Dobrze się
czuję.- Powiedziała zerkając na nią, po czym się uśmiechnęłam.
– Lepiej niż na to wygląda.-
Dodałam zerknęłam na drzwi, które się otworzyły i weszła Ino-chan i
Sakura-chan. Uśmiechnęłam się bardziej.
- Jak się czujesz
przyniosłam ci kilka owoców nie wiedziałam, jakie lubisz.- Powiedziała
Sakura-chan i podała mi koszyk pełen owoców.
- Dziękuje ci
Haruno-chan.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się zerkając na nią.
- Proszę.-
Powiedziała Ino-chan i podała mi bukiet kwiatów.- Mam nadzieje ze ci się
spodobają.- Dodała a ja zerknęłam na kolorowy bukiet.
- jest śliczny
dziękuje.- Powiedziałam a łzy napłynęły mi do oczu nie przepuszczałam ze przyjdą
tyle osób.
- Hej!- Krzykną
jakiś chłopak, po czym zobaczyłam jak Akamaru skacze mi na kolana.
- Jak się czujesz?-
Zapytał się Iruka-sensei a cała klasa kiwnęła głową.
- Dobrze.-
Wyszeptałam a łzy pociekły mi po policzkach opuściłam głowę chciałam przestać płakać,
lecz nie potrafiłam tego zrobić.
-, Czemu płaczesz?-
Zapytała się Ino-chan.
-cieszę się ze was
widzę.- Powiedziałam zerkając na nich a ci się uśmiechnęli.
- się Tęskniłaś za
nami.- Powiedział Kiba-kun przecierając palcem o nos. Zaśmiałam się zerkając na
nich.
- No może trochę.
Nudno było bez tych krzyków.- Powiedziałam zerkając do o koła niebyło dwóch
osób Sasuke-kuna i Naruto-kuna. Westchnęłam zerkając na nich.
- Ale cie
poturbowali.- Powiedziała Sakura-chan przyglądając się mi. Zarumieniłam się nie
wiedząc, co zrobić.
- Mój tata mówił ze
cie widział wczoraj po południu.- Powiedział Shikamaru-kun a ja zerknęłam na
niego.
- Co więc, od kiedy
jesteś w wiosce?- Zapytała się Ino-chan patrząc na mnie.
- Jak się nie mylę
od dwóch dni.- Powiedziałam marszcząc brwi. Poczułam uderzenie w czubek głowy.
- Łaaa.- Jęknęłam łapiąc
się za nią.
- I nic nie
powiedziałaś.- Poskarżyła się Hinata-chan a wszyscy się zaśmiali.
- Nie miałam, kiedy
przyprowadzili mnie tu bardzo późno w nocy jak dobrze pamiętam odzyskałam
przytomność wczoraj o chyba piętnastej poszłam do Hokage porozmawiać i chyba
znów musiałam stracić przytomność, bo obudziłam się nie dawno, co.- Powiedziałam
zerkając na nich. A ci się uśmiechnęli.
- Myślałam, że nie
będziecie się tym interesować.- Powiedziałam nie patrząc się na nich.
- Myślałaś ze
zapomnimy o tobie od tak.- Powiedziała Sakura-chan pochylając się nade mną.
- jesteśmy w tej
samej klasie nie da się od tak jej zapomnieć.- Powiedział Kiba-kun.
- czy ty o nas
zapomniałaś?- Zapytała się Hinata-chan.
-Nie jesteście
jedyni w swoim rodzaju.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich, po czym
napiłam się wody. Zaczełam się śmieć razem z nimi.
W końcu zaśmiałam
się naprawdę i czułam się lepiej. Miałam pierwszy raz coś, na czym mogło mi
zależeć byli to moi przyjaciele.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz