wtorek, 20 lutego 2018

7: ‘‘Przyjaciele pamiętają’’; 7




Otworzyłam oczy jednak to nie był sen leżałam w szpitalu. Pierwszy raz w życiu cieszę się na widok szpitala. Uśmiechnęłam się krzywiąc się z bólu. Jednak bardzo boli.
Która jest już godzina?
Zaczełam się rozglądać za zegarkiem. Do pomieszczenia weszło kilka ludzi mieli na sobie maski.
- Wynoście się nie chcę z wami rozmawiać!- Krzyknęłam podrywając się na równe nogi. Nie mogłam już im ufać. Nie wierzyłam ANBU i wątpię bym jeszcze kiedykolwiek w to uwierzyła. Bałam się ich nie chciałam przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu. Do Sali wbiegł medyczny ninja jak dobrze pamiętam to on mnie tu przyjął.
- WYJDZCIE STĄD ONA MUSI ODPOCZYWAĆ!- Krzykną pokazując drzwi, lecz tamci nawet nie drgnęli.
- To jest ważne musimy z nią poważnie porozmawiać.- Zaczą jeden z członków ANBU.
- nie obchodzi mnie to.- Powiedziała zerkając na nich.- Ona musi odpoczywać.- Powiedział a ANBU wyszli widać było, że SA poirytowani tym, co się dzieje.
- Mayumi-chan odpoczywaj teraz.- Powiedział lekarz uśmiechając się uroczo do mnie. Odwzajemniałem uśmiech krzywiąc się.
- Bardzo boli?- Zapytał zatroskany lekarz.
- to nic takiego wyleczyliście najpoważniejsze rany, więc jest dobrze- Powiedziałam uśmiechając się delikatnie.
- Zaraz przyniosą ci coś do jedzenia.
- Proszę pana, która jest już godzina?- Zapytałam zerkając na niego.
- piętnasta.- Powiedział zerkając na mnie.- Długo spałaś około jedenastu godzin.- Powiedziała i delikatnie poklepał moje ramie.
- Mogłabym porozmawiać z Hokage teraz?- Zapytałam zerkając na niego.
- Hokage jest tym czasowo zajęty w biurze, ale mogę zawołać kogoś z ANBU.- Powiedział lekarz a ja się poderwałam.
- nie tylko nie AMBU!- Krzyknęłam, co sprawiło, że trudniej oddychałam.
- Uspokój się!- Krzykną lekarz podbiegając do mnie, po czym złapała za ramię.- Połóż się.
- Pójdę do Hokage. – Powiedziałam i zaczełam się ubierać w stare ciuchy.
- Nie możesz nie wyzdrowiałaś jeszcze!- Krzykną, lecz ja go nie słuchałam, po czym wyskoczyłam z okna biegnąc w stronę biura Hokage. Zatrzymałam się przy wejściu do budynku złapałam się za płuca.
- Oj.- Jęknęłam nie mogąc złapać powietrza. Oparłam się o ścianę usiłując złapać powietrze.
- Mayumi-chan?- Zapytała się ktoś stojący na schodach. Przymrużyłam oczy zerkając tam.
Stał tam mężczyzna bardzo podobny do Shikamaru-kuna jednak miał bliznę na twarzy.
- Tak?- Zapytałam nie pewnie prostując się.
- Mój syn mówił, że nie przychodzisz do szkoły i z całą klasą się o ciebie martwili.- Powiedział podchodząc.
- Nara-kun tak mówił?- Nie mogłam uwierzyć w to, co mówił.
- Tak i pewnie się ucieszy wraz z klasą ze wróciłaś jeszcze o tym nie wiedza, więc powiem im.- Powiedział i zaczą iść.
- Proszę im nie mówić.- Powiedziałam zerkając na niego.
-, Ale czemu?- Zapytała nie pewnie zerkając na mnie.
- Nie chcę jak na razie nikogo widzieć teraz idę do Hokage, więc nie wiem, kiedy wrócę. – Powiedziałam chłodnym tonem.
- Dobrze, lecz i tak się dowiedzą wcześniej czy później.- Oznajmił mi znikając za rogiem. Wbiegłam po schodach jak najszybciej mogłam. Zatrzymałam się przed wejściem.
- hhhhhhh….- Wydałam z siebie dziwny charkot. Oparłam się o drzwi, które zostały z nie nadzka ot warzone.
-Łaaaa!- Krzyknęłam upadając z łoskotem na ziemie wszystko bolało.
- Mayumi-chan?- Zdziwił się Hokage. Zerknęłam na niego i ukucnęłam.
- Chciałam z Hokage porozmawiać.- Powiedziałam zerkając to na Hokage to na jakiegoś Shinobi.
- A nie miałaś leżeć w szpitalu lekarz mówił, że jesteś w opłakanym stanie?- Zapytał się przyglądając mi się z uwagą.
- Tak powinnam, ale uciekłam stamtąd. Musze z panem poważnie porozmawiać.- Powiedziałam podchodząc trochę bliżej.
-Mayumi-chan…- Zaczęła Hokage, lecz nie dałam mu dokończyć, co było nie grzeczne z mojej strony.
- tu chodzi o Jinjuriki Kyuubiego i o bezpieczeństwo wioski.- Powiedziałam w wszyscy w pomieszczeniu dopiero teraz zauważyłam ze w pomieszczeniu jest dwóch członków ANBU, 4 juninów. Przełknęłam ślinę.
- Coś ty powiedziała?- Zapytał się mnie jeden z joninów miał białe włosy. Lewo oko zasłaniała mu ochraniacz z symbolem wioski.
- O Jinjuriki Kyuubiego?- Zapytałam zerkając na niego a ten kiwną głową. Poczułam czyjś uścisk na ramieniu. Zerknęłam tam i zerknęłam na maskę. Odskoczyłam osłaniając się przed ciosem upadłam na ziemię.
- Przepraszam ze cie wystraszyłem.- Wyszeptał owy członek ANBU wyciągając rękę, aby pomóc mi wstać zerknęłam na nią nie pewnie, po czym na resztę. Owy członek ANBU ukucną przede mną zerkając na mnie.
- Musisz się nas teraz bać po tym, co przeżyłaś. Pewnie nam nie ufasz? Lecz tamten mężczyzna, który cię porwał nie był członkiem ANBU był on szpiegiem i uciekinierem z wioski piasku.- Powiedział i pokazał mi krzesło.- Usiądź.- Wyszeptał przyjaźnie, a ja wstałam o własnych siłach, po czym usiadłam na krześle przyglądając się każdemu nie pewnie.
- Mayumi-chan skąd wiesz o Jinjuriki Kyuubiego?- Zapytał Hokage a ja zerknęłam na niego. Miał spokojny wyraz twarzy nie tak jak reszta.
- Usłyszałam jak byłam w gorących źródłach poza naszą wioską.- Powiedziałam nie pewnie wiedziałam ze złapałam zakaz.
- Poza wioską? Sama?- Zdziwił się jeden z Shinobi nie widziałam go gdyż stał w cieniu.
- byłam na wagarach.- Powiedziałam opuszczając głowę. – Myślałam, że jestem sama, gdy nie usłyszałam rozmowy dwóch chłopaków. Kłócili się, po czym uspokoił ich jak nie mylę się ich dowódca. Zaczęli rozmawiać ze ich informator dowiedział się o Jinjuriki Kyuubiego. Chcieli go użyć, aby zniszczył wioski.- Powiedziałam krzywiąc się wciąż bolało, gdy dużo mówiłam i wciąż byłam zmęczona.
- To w tedy, gdy cie znalazłam.- Oznajmił Gai-sensei uśmiechnęłam się chodź jedna znana mi osoba w tym tłumie.
- tak. – Powiedziałam nie patrząc się na niego.
-, Ale, dla czego zostałaś porwana?- Zapytał się ten sam członek ANBU, który podał mi krzesło.
- Wypożyczyłam książkę.- Powiedziałam zerkając na nich a ci zmarszczyli brwi zdziwieni.
- za wypożyczenie książki?
- Tak powiedzieli ze Satsuki-sam zakodował bądź zapieczętował w niej informacje o chyba jak dobrze pamiętam członkach ANBU o ślinach i słabych stronach wioski i o tym, kto jest Jinjurikim Kyuubiego.- Powiedziałam zerkając na nich.- Porwali mnie dla tego, iż ją wypożyczyłam a ci nie wiedzieli gdzie jest i ich zleceniodawca rozpoznał we mnie dziewczynę z gorących źródeł.- Wyszeptałam bardziej łapiąc powietrze. Coraz gorzej oddychałam. – I porwali mnie.- Urwałam nie chciałam sobie przypominać tego jak mnie bili. Skrzywiłam się.
- A gdzie ta książka?- Zapytał się Gai-sensei. Zakaszlałam nie mogąc złapać powietrza osunęłam się na ziemię.
- Mayumi-chan!- Krzyknęli, lecz nie wiedziałam, co się dalej działo.
***
Leżałam z nów w szpitalu.  Nie miałam pojęcia jak długo byłam nie przytomna. Przekręciłam się w prawo zmarszczyłam brwi.
-, Czego chcesz?!- Zdenerwowałam się na widok Neji-sempai, który siedział na krześle obok mojego łóżka.
- Chciałem się o coś zapytać.- Powiedział o dziwo spokojnie. Zmarszczyłam brwi nie podobał mi się ten jego przyjazny ton głosu.
- Tak?- Zaczełam nie pewnie i bardzo spokojnie. Zastanawiając się, o co chce mnie zapytać.
- Czemu nie chcesz, aby kto kolwiek powiedział o tym że jesteś w wiosce?- Zapytał zerkając na mnie. Opuściłam głowę nie miałam pojęcia, że zada właśnie to pytanie. Nie wiedziałam jak na nie odpowiedzieć.
- Nie chcę by, kto kolwiek się o mnie martwił.- Wyszeptałam zerkając na niego nie pewnie.
- Myślisz ze zapomną, co godzinę przychodzą do Hokage i się wypytują za mną i moja drużyną łażą i się chcą dowiedzieć dziś nawet w szkole nie byli tylko czekali przy bramie.- Powiedział a ja opuściłam wzrok na swoje kolana.
- nie muszą na mnie czekać nie długo i tak o mnie zapomną.- Powiedziałam nie patrząc się.
- Ta wierzysz w to żeby Hinata-chan od tak zapomniała o przyjaciółce?- Wyszeptała a ja westchnęłam.
Czemu nie może być taki jak wcześniej, który nie pomaga?- Pomyślałam zaciskając ręce w pięści.
- Uważasz, że jeśli nie rozmawiasz to tak zapomną jak poszłaś na wagary każdy się pytał, bo zawsze byłaś w klasie pierwsza i ich witałaś z uśmiechem przeszkadzało to im, lecz gdy ciebie nie było było pusto. Tak jak tobie brakowało ich.- Powiedział. Skrzywiłam się trafił w sedno. Dosłownie.
Czy on czyta w myślach?- Nie wiedziałam, co mam powiedzieć raczej, co zrobić, bo wymówek, aby nie zobaczyć się z nimi miałam wiele.
-, Więc co jest z tobą?- Zapytał się zerkając mi w oczy tym chłodnym spojrzeniem. – Użalasz się nad sobą jak byś była święta. Powinnaś pomyśleć o tym, co oni czują. Nie udawaj, że cie to nie interesuje to nie w twoim stylu kretynko.- Powiedział głosem pełnym nienawiści.
Kupi!! Wrócił ten stary kretyn z bałam się ze się rozchorował!- Ucieszyłam się w głębi duszy, bo mogłam teraz wyładować się na nim.
- A co cię to kreaturo obchodzi, co ja robię.- Powiedziałam zerkając na niego.
- Ja ci dam zaraz kreaturę! Uratowałem cię z drużyną!
- A CZY JA SIĘ O TO PROSIŁAM!- Krzyknęłam zaciskając pieści na pościeli.
- Nie wołałam o pomoc! Nie błagałam o litość! Nie potrzebowałam waszej pomocy!- Krzyknęłam nie znosiłam niczyjej pomocy. Odwróciłam wzrok potrzac się przez okno.
- jesteś uczennicą akademii wiec to nasz obowiązek chronić niewinnych.- Powiedział zerkając na zegarek.- Masz piętnaście minut do końca lekcji, więc przemyśl sobie to. Wcześniej czy później i tak się dowiedzą.- Powiedział i wyszedł.
- Ech!-Krzyknełam i uderzyłam rękoma o ścianę syknęłam z bólu.
- Nie mam przyjaciół jestem niczym i nikim zawsze byłam, jestem i będę sama.- Wyszeptałam kładąc się.
- Co to zmieni jak się o tym dowiedzą?- Zapytałam sama siebie przewracając się z boku na bok.
- Jaj!- Ryknęłam i złapałam się za włosy.
- Czemu ten kretyn musiał to powiedzieć!- Ryknęłam wstając, po czym kopałam kubeł ze śmieciami.
- Co zrobić?- Zapytałam sama siebie siadając na ziemi pod oknem. Miałam głupi dylemat.
- Głupia i tak się dowiedzą, więc, nad czym ty się zastanawiasz?- Zapytałam sama siebie zerkając na lekarza, który dziwnie się mi przyglądał. Na jego twarzy było wymalowane ‘’ Czy ta dziewczynka dobrze się czuje i czy nie potrzebuje pokoju bez klamek’’
Wstałam i poprawiłam się poczym wyszłam na korytarz nie pewnie podchodząc do recepcji.
- Przepraszam mogłaby pani poinformować Iruke-sensei i jego klasę o tym ze zostałam odnaleziona?- Wyszeptałam do jednego z Shinobi a ten uśmiechną się.
-, Więc doszłaś do porozumienia.- Powiedział znikając.
-He? Jakiego porozumienia?- Zdziwiłam się wzruszając ramionami. Wróciłam do pokoju i się położyłam patrząc na sufit.
- Mayumi-chan!- Usłyszałam znajomy krzyk nim zdążyłam zagarować zleciałam z łóżka przygnieciona przez Hinate-chan.
Moje żebra znów ucierpiały- Pomyślałam krzywiąc się z bólu.
- Hyuga-chan to boli.- Wychrypiałam zerkając na nią.
- Przepraszam, lecz tak się martwiłam, że cos ci się stało. Proszę.- Powiedziała i podała mi małą buteleczkę.
- Co to?- Zapytałam biorąc nie pewnie buteleczkę.
- Maść.- Powiedziała i zerknęłam na mnie – Strasznie wyglądasz.- Dodała z uśmiechem na twarzy.
- Dzięki.- Powiedziałam i położyłam na komodzie.
- Jak się czujesz? Pewnie jesteś głodna?- Zapytała a jak kiwnęłam głową.
- Dobrze się czuję.- Powiedziała zerkając na nią, po czym się uśmiechnęłam.
– Lepiej niż na to wygląda.- Dodałam zerknęłam na drzwi, które się otworzyły i weszła Ino-chan i Sakura-chan. Uśmiechnęłam się bardziej.
- Jak się czujesz przyniosłam ci kilka owoców nie wiedziałam, jakie lubisz.- Powiedziała Sakura-chan i podała mi koszyk pełen owoców.
- Dziękuje ci Haruno-chan.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się zerkając na nią.
- Proszę.- Powiedziała Ino-chan i podała mi bukiet kwiatów.- Mam nadzieje ze ci się spodobają.- Dodała a ja zerknęłam na kolorowy bukiet.
- jest śliczny dziękuje.- Powiedziałam a łzy napłynęły mi do oczu nie przepuszczałam ze przyjdą tyle osób.
- Hej!- Krzykną jakiś chłopak, po czym zobaczyłam jak Akamaru skacze mi na kolana.
- Jak się czujesz?- Zapytał się Iruka-sensei a cała klasa kiwnęła głową.
- Dobrze.- Wyszeptałam a łzy pociekły mi po policzkach opuściłam głowę chciałam przestać płakać, lecz nie potrafiłam tego zrobić.
-, Czemu płaczesz?- Zapytała się Ino-chan.
-cieszę się ze was widzę.- Powiedziałam zerkając na nich a ci się uśmiechnęli.
- się Tęskniłaś za nami.- Powiedział Kiba-kun przecierając palcem o nos. Zaśmiałam się zerkając na nich.
- No może trochę. Nudno było bez tych krzyków.- Powiedziałam zerkając do o koła niebyło dwóch osób Sasuke-kuna i Naruto-kuna. Westchnęłam zerkając na nich.
- Ale cie poturbowali.- Powiedziała Sakura-chan przyglądając się mi. Zarumieniłam się nie wiedząc, co zrobić.
- Mój tata mówił ze cie widział wczoraj po południu.- Powiedział Shikamaru-kun a ja zerknęłam na niego.
- Co więc, od kiedy jesteś w wiosce?- Zapytała się Ino-chan patrząc na mnie.
- Jak się nie mylę od dwóch dni.- Powiedziałam marszcząc brwi. Poczułam uderzenie w czubek głowy.
- Łaaa.- Jęknęłam łapiąc się za nią.
- I nic nie powiedziałaś.- Poskarżyła się Hinata-chan a wszyscy się zaśmiali.
- Nie miałam, kiedy przyprowadzili mnie tu bardzo późno w nocy jak dobrze pamiętam odzyskałam przytomność wczoraj o chyba piętnastej poszłam do Hokage porozmawiać i chyba znów musiałam stracić przytomność, bo obudziłam się nie dawno, co.- Powiedziałam zerkając na nich. A ci się uśmiechnęli.
- Myślałam, że nie będziecie się tym interesować.- Powiedziałam nie patrząc się na nich.
- Myślałaś ze zapomnimy o tobie od tak.- Powiedziała Sakura-chan pochylając się nade mną.
- jesteśmy w tej samej klasie nie da się od tak jej zapomnieć.- Powiedział Kiba-kun.
- czy ty o nas zapomniałaś?- Zapytała się Hinata-chan.
-Nie jesteście jedyni w swoim rodzaju.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich, po czym napiłam się wody. Zaczełam się śmieć razem z nimi.
W końcu zaśmiałam się naprawdę i czułam się lepiej. Miałam pierwszy raz coś, na czym mogło mi zależeć byli to moi przyjaciele.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz