wtorek, 20 lutego 2018

13: ‘’Pożegnanie’’: 13




Może powinnam była coś zjeść…. Nie… nie jestem głodna. Z resztą niech się zastanowię… nie chce mi się nic…, czemu…. Czemu?. Czego ja tu nie rozumię…nie wiem…. Co mam robić…. Płakać… przecież obiecałam ze nie będę ukazywać cierpienia…. Śmieć się…. Też nie wypada…. Co mam, więc zrobić…. Nie wiem…. Do Cholery jasnej!!!  Nie wiem…. Mam mętlik w głowie…. Z jednej strony chciałabym wyjść i zacząć ryczeć tak, aby wszyscy widzieli…. Mimo to…. Nie mogę tego zrobić…. Nie mogę…. Jestem Shinobi a oni nie ukazują uczuć…. Ale czy to prawda…. Chciałabym…. Co bym chciała…. Aby to nie była prawda?? Aby jednak to okazał się snem. Nie to nie tak… nic nie morza już zrobić…. Nie da się cofnąć czasu…. Czemu czuje te pustkę przecież…. Nie ważne… nic nie jest ważne… chciałaby by ktoś mnie objął i pocieszył…, lecz nie mogę…. Bo w tedy bym się popłakała… i nie mogłabym ukryć jak mi jest ciężko…. Każdemu jest… nie mogę się poddawać….Nie mogę…. Ale czy mam tyle siły…. Jak sobie z tym poradzić… jak nie zamartwiać się innych… już wiem będę płakać, gdy nikogo nie będzie a tak to będę uśmiechała się…. Nie chciałam by ktoś się zamartwiał… nie chciałam….- Myślałam tak leżąc bez władnie na podłodze dobre kilka godzin. Wpatrywałam się w jeden punkt na suficie małą czarną kropeczkę, która nigdy dotąd nie rzucała mi się w oczy. Ale dziś akurat musiała. Westchnęłam cicho nie mając już siły na łzy. Może już po prostu wypłakałam nadmiar łez. Mimo to, iż płakałam wciąż czułam się ciężko i chciałam dalej płakać, mimo iż w nocy wykrzykiwałam w poduszkę i wyżywałam się na biednym worku treningowym. To i tak nic nie pomagało. Wciąż czułam wściekłość i nienawiść. Z czasem zaczełam się nawet bać. Co by się stało jak ta złość by nie znikła? Jak mam sobie z tym poradzić? Nie wiedziałam nic, co mogłabym teraz zrobić. Czułam się naprawdę bezradna leżąc tak na ziemi.
Nie miałam pojęcia jak mam się zachowywać, co robić jak mówić. Nic nie wiedziałam. Prawdę mówiąc nigdy nawet nie znalazłam się w takiej sytuacji. Nigdy nie byłam na pogrzebie przyjaciółki. Więc nigdy się nie martwiłam o to jak to będzie wyglądać i co powiedzieć na pożegnanie. Nigdy nie zastanawiałam się jak to jest coś stracić gdyż nigdy wcześniej nic takiego nie miałam, co mogłabym stracić w jednej chwili. Teraz wiem i nie chcę tego więcej czuć tan niemiłosierny ból, smutek, złość, nienawiść, Tak silnej nienawiści jeszcze nigdy nie doznałam. Prawdę mówiąc chciałam zabić. Chciałam zabić tych, którzy zabili Suwaru, lecz nie potrafiłam. Nie mogłam tego zrobić. Wiedziałam, że nie dałabym rady w końcu jestem tuż po akademii nie potrafię nic zaskakującego czy też innych technik. Nawet nie mam żadnego doświadczenia. A marzyłam, aby pokonać Jonina czy też chunina. IDJOTKA!! Ze mnie naprawdę muszę być głupia, aby myśleć o zemście, której i tak bym nie mogła spełnić. Usiadłam na podłodze zwieszając bezwłabnie głowę. Dopiero teraz poczułam jak bolą mnie mięśnie i głowa. Przeciognełam się sprawiając, że kości nie przyjemnie mi strzeliły, po czym podniosłam się z ziemi i skierowałam się do łazienki. Zerknęłam w swoje odbicie, które wyglądało strasznie. Włosy były roztrzepane każdy w innym kierunku. Oczy czerwone podpuchnięte ciemne wory pod oczami. Strasznie blada i zmęczona cera. Westchnęłam tylko i postanowiłam się zrelaksować w wannie gorącej wody. Napuściłam do wanny gorącą wodę, po czym weszłam do niej i usiadłam rozkładając się w niej. Przyjemne ciepło rozniosło się po całym moim ciele a ja najzwyczajniej w świecie zsunęłam się tak, że praktycznie cała byłam zanurzona w wodzie jedynie, co było widać to moja twarz i ręce, które trzymałam na krawędzi wanny tak jakbym miała zaraz się utopić. Zamknęłam oczy oddychając powoli. Po nie całej godzinie wyszłam z wanny owinięta ręcznikiem i…
- CO DO CHOLERY JASNEJ ROBISZ W MOIM MIESZKANIU!- Krzyknęłam na całe gardło rzucając poduszką w osobnika stojącego w rogu mojego pokoju. Nie zauważyłam, że koło niego stała jeszcze jedna postać byłam i tak u kresu swoich możliwości.
- NIKT CIĘ DO DIABŁA NIE NAUCZYŁ, ŻE TRZEBA PUKAĆ!- Krzyknęłam patrząc się na niego jadowitym spojrzeniem.
- nie moja wina pukałem, lecz nikt nie otwierał, więc wszedłem, bo drzwi były otwarte.- Powiedział Neji a koło niego pojawiła się Tenten.
- cześć Ami.- Powiedziała przyjaźnie w moim kierunku.
- CZEGO CHCESZ!- Wycedziłam wściekła do Neji’ego. A ten uśmiechną się delikatnie.
- Hokage cie wzywa.- Powiedział po czym znikną. Podeszłam do drzwi i trzasnęłam nimi tak że tyk posypał się na ziemię.
- KYAAAAAA!- Wydarłam się tupiąc prawą nogą o ziemię. Zacisnęłam dłonie w pięści. – Kyaaaaaaa!- Ponownie się wydarłam i rzuciłam poduszka w ścianę. Po czym podeszłam do szafy i wyjęłam z niej jakieś ubranie. Poczym się ubrałam i wyszłam. Zerknęłam nie pewnie w niebo. Było bezchmurne a słonce przyjemnie świeciło. Było przyjemnie ciepło. Zamknęłam oczy oddychając spokojnie aby nacieszyć się tą piękna pogodą. Zaczełam iść z delikatnym uśmiechem na twarzy.
- Witam Mayumi.- Powiedziała miła starsza pani której zazwyczaj pomagałam z powodu jej stanu zdrowotnego. Uśmiechnęłam się do niej delikatnie i przyjaźnie.
- Witam proszę panią.- Powiedziałam widząc jak niesie cięzkie torby.
- Może pomogę pani.- Powiedziałam biorąc od niej torby zaczełam iść w kierunku jej mieszkania.
- Dziękuje ci bardzo dziewczynko jesteś taka pomocna.- Powiedziała słabym głosem staruszka a ja się Uśmiechnełam.
- To nic takiego- powiedziałam widząc jak jej ogród zarósł i miała pełno nieporąbanego drzewa.
- Może pomogłabym pani w porąbaniu drzewa i plewieniu ogródka.- Powiedziałam zerkając na nią.
- Nie to nic takiego nie chcę zabierać ci czasu wolnego.- Powiedziała staruszka.
- To nic takiego naprawdę i z przyjemnością to zrobię.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
- Więc dobrze- powiedziała staruszka gdy weszłyśmy na jej posiadłość.
Jej dom był średni. Wyglądał na stary gdzie niegdzie w płocie było widać wielką dziurę a gdzie niegdzie brakowało kawałka płotu. Chodnika prowadzącego do drzwi prawie nie było widać.
Zaniosłam do jej domu torby i skierowałam się do ogrodu wziełam kosę w dłoń i uśmiechnęła się złośliwie. Raczej jak jakiś szalony naukowiec.
- więc do dzieła.- Powiedziałam i zaczełam energicznie machać kosą i przesuwać się od płotu do domu i powrotem
- aaaaa!- Krzyknęłam machając kosą tak jak bym chciała kogoś nią zabić po nie całej godzinie oparłam się o kosę zerkając na oplewiony ogródek. Uśmiechnełam się widząc to że już nigdzie nie było odstającej trawki. Wzięłam grabie i zaczełam grabić. Na jedną kupkę po czym do zaniosłam do kompostownika. Wzięłam w lewą rękę siekierę i zaczełam iść w stronę nieporąbanego drzewa. Z tym samym uśmiechem co wcześniej.
Po czym zaczełam rąbać z taką samą energią co było przy koszeniu trawy. Starsza pani stała w grupce jakiś emerytów pewnie mieszkańców tej dzielnicy i przyglądali mi się z uwagą co sprawiło że czułam się naprawdę skrepowana ale nie zwracałam teraz na to zbytniej uwagi. Prawdę mówiąc nic mnie nie interesowało.
Po skończeniu rąbać drzewa zaczełam je układać starannie na kupkę.
- Dziękuje ci dziewczynko.- Powiedziała starsza pani. Odwróciłam się do niej.
- to nic takiego.
- Może mogłabyś mi też pomóc.- Zapytał się jakiś staruszek opierający się o lasce. Uśmiechnełam się przyjaźnie.
- Hai!- Zawołałam radośnie i zaczełam swoją pracę w innym domu.  Nie wiedziałam nawet kiedy zrobiło się ciemno no i nawet nie wiedziałam już ile domów oplewiłam pomalowałam dach czy porąbałam drzewa.
Usiadłam wykończona na kamieniu przy jeziorku i zerknęłam na swoje ach tak straszne odbicie. Byłam cała w błocie na twarzy miałam liczne zadrapania. We włosach miałam trawe, liście korzenie piach gałęzie jakieś trociny kamienie, Ba nawet sadzę z komina.  Wstałam i powolnym krokiem zaczełam kierować się w kierunku domu.
- Ami-chan!- Usłyszałam znajomy głos odwróciłam się i zerknęłam na zmartwionego Iruke-sensei.
- Tak Sensei?- Zapytałam zerkając na niego.
- Chciałem cię przeprosić za wczoraj.- Powiedział patrząc na mnie.
- Iie.- Powiedziałam kiwając przecząco głową.- To nie była pana wina.- Powiedziałam i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Ale….- Zaczą patrząc się na mnie dziwnie.
- Pan mi powiedział o tym i panu też było trudno starał się pan aby sprawić jak najmniej bólu.- Powiedziałam zerkając na niego.
- Ami…- zaczą Iruka-sensei.
- nic mi nie jest Sensei niech się pan o mnie tak nie martwi.- Powiedziałam i zerknęłam w bok.- Przepraszam ale zapomniałam że byłam wzywana do Hokage.- Dodałam po czym się skłoniłam i ruszyłam.
Każdy dosłownie każdy kogo bym nie minęła na ulicy dziwnie mi się przyglądał co sprawiało że byłam bardziej poirytowana. I czułam się jak jakiś okaz w Zoo. Zacisnęłam dłonie w pieści i weszłam do środka pałacu Hokage po czym zapukałam do jego gabinetu.
- Tak.- Usłyszałam jak zawsze przyjazny głos staruszka.
- wzywał mnie pan.- powiedziałam za drzwi.
- Oo. wejdź Ami.- Powiedział a ja otworzyłam drzwi. Jak zwykle Hokage siedział za biurkiem pełnym jakiś papierów właśnie pił jak się nie myliłam kawę gdy zamarł blady z filiżanką przy ustach przyglądał mi się.
- Aaa! To nic takiego Hokage-sama po prostu pomagałam starszym ludziom.- Powiedziałam wymachując przed sobą rękoma
- po prostu plewiłam im ogródki, rąbałam drewno, czyściłam kominy, łowiłam ryby. Pomogłam zanieść zakupy. Pomalować dach czy też posprzątać w domu.- Powiedziałam pośpiesznie. A Hokage sama z ulgą odetchną odkładając filiżankę.
- widać nie nudziłaś się dzisiaj.- Powiedział przyjaźnie.
- nie nudziłam się- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Kazałem ci przyjść z powodu jutrzejszego dnia.- Powiedział i skrzyżował dłonie.
- Hai!- Powiedziałam nie pewnie przeczuwając o czym chciał porozmawiać.- Nic mi nie jest więc proszę się nie martwić.- Powiedziałam z delikatnym uśmiechem na twarzy.
- Na pewno?- Zapytał się
- Hai Hokage-sama.- Powiedziałam z usmiechem na twarzy. Dopiero teraz zauważyłam jak łatwo mi on przychodził.
- Pogrzeb Tsumetai Suwaru zaczyna się jutro o osiemnastej.- Powiedział – chciałbym byś powiedziała o niej coś.
- Hee?- Zapytałam przekręcając głowę w bok. Nie rozumiałam o co mu chodziło.
- chciałbym abyś powiedziała ostatnie słowa.- Powiedział spokojny.
- HEE!- Krzyknęłam wstając.
- Nie mogę nie zasłużyłam na to aby móc coś o niej powiedzieć.- Powiedziałam nie co zdenerwowana.
- Ami jesteś jedyną osobą jaka się nadaje aby to zrobić.- Powiedział spokojnie.
- Przepraszam ale ja nawet nie wiem co modła bym o niej powiedzieć.- Powiedziałam smutno.
- Ami..- Zaczą Hokage-sama.
- Proszę nie nalegać- powiedziałam a mój głos drastycznie się zmienił był chłodny i pełny nienawiści. Zerknęłam na Hokage który delikatnie zacisną dłonie.
- Dobrze nie będę nalegał ale mam nadzieje że przyjdziesz na uroczystość.- Powiedział Patrząc się na mnie. Kiwnęłam jedynie głową po czym wstałam i wyszłam. Zaczełam iść do domu z jednej strony się cieszyłam że nikogo już nie spotkałam na swojej drodze z drugiej natomiast wciąż czułam się strasznie i chciałabym się komuś wyżalić lecz po prostu nie umiałam tego zrobić. Nie umiałam byłam za słaba wiedziałam że jak zacznę mówić to się rozkleję i będę w tedy płakać a tego bym nie chciała.
Weszłam do domu i zaczełam robić sobie kolacje. Czyli tak dokładniej jajecznicę i gorącą herbatę po czym usiadłam i zaczełam pomalutku jeść. Nawet nie zauważyłam jak szybko mi ona znikła z talerza… Nie wiedząc co dalej mogłabym robić. Nie zdarnie wstałam z krzesła i włożyłam brudne naczynia po czym położyłam się na łóżku po czym szybko zasnęłam skulona w kłębek.
***
Otworzyłam oczy po czym usiadła na łóżku przecierając załzawione oczy po czym zerknęłam na okno i zerknęłam na wioskę. Było już gdzieś południa. Tak… wiele ludzi już spacerowało po ulicach. Oparłam się o parapet przyglądając się przechodzącym mieszkańcom
To już dziś… Tak… to już dziś.- Pomyślałam zamykając oczy.
Westchnęłam po czym wstałam z łóżka i swoje kroki pokierowałam w kierunku łazienki. Napuściłam wodę do wanny i zaczełam się kąpać. Po kilkunastu minutach wyszłam i ubrałam się w zwykły tradycyjny strój po czym rozczesałam swoje włosy po czym przemyłam twarz i wyszłam. Podeszłam do lodówki po czym zaczełam robić sobie śniadanie i zjadłam.
Umyłam naczynia przetarłam kurze. Prawdę mówiąc robiłam wszystko by nie myśleć o zbliżającym się pogrzebie. Prawdę mówiąc strasznie bolało lecz nie mogłam płakać. Zamknęłam drzwi po tym jak posprzątałam i wyszłam na podwórko. Niebo było jakieś dziwnie. Ciemne i Zachmurzone.
Zaczełam iść przed siebie po czym zaczełam iść przed siebie.
- Ami?- Usłyszałam za sobą znajomy głos.
- Hee?- Wyszeptałam zerkając na ową osobę była to Tenten. Uśmiechnełam się.
- Co robisz?- Zapytała zmartwionym głosem.
- Spaceruje.- Odpowiedziałam zerkając na ziemię.
- Jak się czujesz?- Zapytała nie pewnie Tenten. Zerknęłam na nią chłodno.
- D…Dobrze.- Powiedziała i zerknęła na nią z delikatnym uśmiechem.
- Ami…- wyszeptała nie pewnie widząc coś na mojej twarzy.
- Tenten to…to nic takiego.- Powiedziałam odwracając wzrok patrząc w tej chwili na ziemię.
- Dobrze- powiedziała i zerknęła w bok, ominęłam ją i zaczełam iść. Omijałam bez władnie ludzi… Co jakiś czas zaczełam wpadać na przypadkowchych ludzi. Nie zwracałam prawdę mówiąc no to uwagi.
Czas mijał tak szybko. Nim się zoriętowałam musiałam już iść na pogrzeb nie pewnie zaczełam iść w stronę cmentarza. Czułam się coraz gorzej moje serce boleśnie bolało. Może lepiej nie będę tam szła wiedziałam że nie wytrzymam i zacznę płakać. A tego prawdę mówiąc nie chciałabym aby kto kolwiek to widział. Cały czas byłam przybita a nawet można powiedzieć ze nie co zdenerwowana. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Nie teraz.
- Ami-chan!- Usłyszałam za sobą czyjś głos. W moich oczach pojawiły się łzy. Pokręciłam przecząco głową. Przygryzłam swoją wargę. Zaczełam iść szybciej. Zerknęłam na grupkę ludzi stojących naprzeciwko mnie każdy był ubrany na czarno. Po moich policzkach pociekły łzy po czym wyminęłam ich pośpiesznie po czym zerknęłam w bok. W grupce znajdowały się wszyscy moi znajomi z klasy. Nie chciałam by myśleli że jestem słaba. Nie chciałam nie umiałam zadać im bólu.
- Ami!- Zawołał Iruka-sensei, Przyśpieszyłam kroku nie odwracając się.
- Ami-chan?- Zdziwiła się Hinata-chan i podeszła do mnie chcąc mnie objąć płakała. Odskoczyłam od niej.
-Ami-chan?!- Zdziwili się pozostali.
- Ami-chan.- Złapała mnie Hinata-chan z Kiba-kun i Sakurą-chan. Zerknęłam na nich z uśmiechem na twarzy. Nawet już mi to całkiem dobrze szło.
- Wiemy jak trudno ci jest więc możesz płakać.- Powiedziała Sakura-chan
- Sakura-chan nie musicie się o mnie martwić.- Powiedziałam z uśmiechem nie otwierając oczu. Jeszcze chwile a się rozryczę. Zacisnęłam pięści
 – Nic mi nie jest mówię prawdę i nie chce mi się płakać.- Przy tym drugim skłamałam.
- Byłyście przyjaciółkami.- Zawołał Kiba-kun zerknęłam na niego.
- Dobrze powiedziane byłyśmy.- Powiedziałam i zaczełam iść.
- My też jesteśmy twoimi przyjaciółmi!- Krzyknęła Hinata-chan. Nie zerknęłam na nich.
To prawda jesteście moimi przyjaciółmi i dla tego nie chcę abyście to widzieli. Widzieli mój ból. Nie chciałam wam zadawać wam więcej bólu. Nie mogłabym tego znieść jak byście przeze mnie cierpieć przepraszam Tak po prostu postanowiłam a tym bardziej nie przy was moich przyjaciołach.
-Ami!- Krzykną Shino-kun a ja zerknęłam na niego byłam w szoku. SHINO!!! KRZYKNĄ!! Nie mogłam w to uwierzyć. ON cichy nieodzywający się człowiek właśnie teraz krzykną.  I lekko się Uśmiechnełam.
- Co takiego?- Zapytałam tak aby nie było słychać w moim głosu
- Martwimy się o ciebie!- Krzykną tym razem Choji-kun patrząc na mnie. Nie poznawałam ich zachowywali się całkowicie inaczej. Odwróciłam wzrok. Czy to była moja wina że się dziwnie zachowują?
- Nie musicie się martwić naprawdę.- Powiedziałam i zaczełam iść chciałam biec ale by się wydało ze jest mi strasznie z tym.
***
Wiele czasu zajęło mi ćwiczenie swojego uśmiechu i ukrywaniu uczuć. Teraz mogłam pewnie iść na pogrzeb nie bojąc się tego że coś się wyda. Właśnie szłam na cmentarz gdy usłyszałam coś co powaliło mnie na ziemie. Nie spodziewałam się tego.
- Ona też cierpi nawet bardziej niż my.- Powiedział Sasuke a ja wyszłam z ukrycia z tak bardzo wyćwiczonym uśmiechem.
- Mylisz się Uchiha.- Powiedziałam chłodnym głosem. A ci się odwrócili patrząc na mnie.
- Nie mylę się wiem co czujesz też. Suwaru-san była Twoją i Hinaty przyjaciółką nie musisz ukrywać tego ze cierpisz to normalne.- Powiedział Sasuke podchodząc do mnie.
- Przykro mi Uchiha ale to nie prawda.- Powiedziałam bardziej starając się wmówić to sobie lecz nie zbyt mi to wychodziło.
.- Ja nie cierpię.- Dodałam z sztucznym uśmiechem na twarzy.
– więc ty i inni nie martwcie się o mnie.- Powiedziałam i odwróciłam się do nich plecami.
Sakura-chan złapała mnie za rękę i zerknęła na mnie.
- Niby czemu mam płakać?.- Ino-chan zamachnęła się tak aby mnie uderzyć ale złapałam jej rękę.
– Yamanaka-chan jak chcesz mieć rękę w jednym kawałku to lepiej nie próbuj kolejny raz mnie uderzyć.- Wycedziłam przez zęby puściłam jej rękę i zaczełam iść.
Chciałam pogadać z Hokage. Zatrzymałam się przy drzwiach.
- Tak Hokage zrobiłem to.- Powiedział Iruka-sensei.
- I jak to zniosła?- Zapytał się nie znajomy mi męski głos.
- źle.- Powiedział Iruka-sensei a ja zacisnęłam pięści.
- nie dziwię się.- Powiedział nieznajomy.
- co robimy z pogrzebem?- Zapytał się Iruka-sensei a mi łzy napłynęły do oczu.
- będzie z planem.- Powiedział Hokage
– teraz bardziej interesuje mnie Ami-chan wiele osób mówi ze się zmieniła.- Powiedział Hokage.
- a kto ja zabił?- Zapytał się nieznajomy.
- jeden z Shinobi których można wynająć.- Powiedział Iruka-sensei
- Iruka ty widziałeś ja przed śmiercią w szpitalu.- Powiedział nie znajomy.
- Tak była w opłakanym stanie nie było szans ją wyleczyć. Potwornie cierpiała.- Powiedział Iruka-sensei
- A co z jej rzeczami?- Zapytał Iruka-sensei - i ostatnią wolą- odwróciłam się i wyszłam. Nie miałam sił już.
To boli chcę uciec nie chcę by się o mnie martwiono… nie powiedzieli mi… nie chcę… Nie mogę już dłużej. Czemu? Czemu! Ktoś zadał ci taki ból Suwaru? Czemu nikt nie chciał abym wiedziała.
Wybiegłam i usiadłam dopiero gdy byłam daleko od wioski. Zaczełam płakać już dłużej nie mogłam grać nie miałam sił.  Zerknęłam na zachód słońca był taki piękny.
- Ami?!- Zdziwił się Naruto i usiadł koło mnie. Zerkną na mnie.
- Naruto.- Powiedziałam i odwróciłam głowę.
- coś się stało?- Zapytał patrząc na mnie westchnęła.
- nie nic mi nie jest.- Powiedziałam i Uśmiechnełam się.
- To dobrze.- Powiedział Naruto uśmiechając się.
 – Wiesz Ami zdałem na genina.- Zawołał radośnie i pokazał opaskę na czole.
- Moje gratulacje!- Uśmiechnełam się szczerze.
 – zasłużyłeś ciężko pracowałeś na nią.- Powiedziałam i zerknęłam na niego z uśmiechem.
- Już się nie mogę doczekać pierwszej misji.- Zawołał szczęśliwy – A ty Ami?- Zapytał patrząc się na mnie.
- No ba jeszcze pytanie.- Zaśmiałam się i zerknęłam na niego.
- Idziesz na ramen?- Zapytał się Naruto.- Będzie też Iruka-sensei.- Powiedział szczęśliwy.
- nie musze jeszcze potrenować.- Powiedziałam a tak naprawdę nie chciałam widzieć Sensei i innych.
***
Szłam przed siebie nie zwracając na nic uwagi dosłownie. Ludzie nie zwracali na mnie uwagi. Przechodzili jak gdyby nic i uśmiechali się do siebie co jakiś czas mierzyli mnie chłodnym spojrzeniem. Zadrżałam pierwszy raz od wielu lat przejęłam się tym ze ktoś się na mnie tak patrzy.
Te spojrzenia sprawiały nie wyobrażalny ból w sercu. Czujesz się tak jakbyś nie istniał a ty nic nie możesz z tym zrobić im bardziej się starasz tym bardziej jesteś ignorowanym. Zamknęłam oczy aby nie myśleć o tym i o innych rzeczach.
Dotarcie na cmentarz zajęło nam dwadzieścia minut.
Wszyscy Shinobi już czekali zatrzymałam się w pewnej odległości patrząc jak cała ceremonia mijała. Nie było mieszkańców wioski. Suwaru także nie miała nikogo. Prawdę mówiąc do mnie nic nie dochodziło. Patrzałam się martwym wzrokiem na grób Suwaru. A do oczu mimo wolni pociekły łzy. Starałam się z całych swoich sił aby te cholerne łzy nie ciekły mi po tych cholernych policzkach. Jakie to było frustrujące gdy każdy mi się przyglądał. Iruka-sensei patrzał na mnie smutnym wzrokiem przygryzłam mocniej wargę a w kąciku moich ust pojawiła się krew. Poczułam ból i metaliczny posmak krwi. Nie zwracałam na to uwagi co jakiś czas przygryzałam sobie wargę powstrzymując łzy. Hokage zaczą wygłaszać przemowę. Stając przed wszystkimi.
- Witam wszystkich zgromadzonych ludzi. Każdy pewnie znał jaka była Tsumeti Suwaru. Prawdę mówiąc nie wiem co mógłbym powiedzieć o niej. Znałem ją czytając akta z misji jakie tak młoda i ambitna dziewczyna przeżyła razem z swoją drużyną. Słyszałem wiele opowieści od starszych osób którym często pomagała. Dla których zawsze znalazła czas. Mógłbym powiedzieć jaka była w oczach jej drużyny która aktualnie nie mogła się tu znaleźć. Ale prawdę mówiąc nie spędziłem z Tsumetai tyle czasu bym mógł ją oceniać. Wiem jedno i pewnie większość się z tym zgodzi, że była silna a co ważniejsze była przyjacielska. A cisza po przyjacielu rozdziera bardziej niż przestrzeń. Cisza po przyjacielu nie przynosi żadnych słów. Cisza ta zabija myśli i sprawia potworny ból.- Powiedział Hokage a ja się skuliłam łapiąc się za serce. Każde słowo jakie powiedział boleśnie się wyryło w moim sercu. - Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość. Taka była właśnie Suwaru. Potrafiła jednym spojrzeniem sprawić by smutek znikną. – Wyją jakąś kartkę zerknęłam na nią nie pewnie. – Prawdę mówiąc Suwaru zostawiła list który chciałaby został przeczytany na jej pogrzebie. Jest to list w którym opisuje jak postrzega słowo przyjaciel. Więc postanowiłem przeczytać go w tym Momocie.
- Piszę ten list bo wiem że już nie długo mnie nie będzie wśród was moi przyjaciele. Chciałam wszystkim podziękować za to że przybyliście ma mój pogrzeb. Chciałam przeprosić wiele osób. Może zacznę od mojego Sensei’a którego bardzo cenię gdyż nauczył mnie wielu przydatnych rzeczy. Mojego Kolegę z drużyny tego głupiego czerwonego drewniaka który często grał mi na nerwach. Mimo to i tak będę go uznawała za przyjaciela tak samo jak zielonowłosą hazardzistkę którą przegrałam wiele zakładów i musiałam często robić wiele krępujących rzeczy z których wcześniej się wściekałam a teraz gdy jestem bliska śmierci zaczynam się z nich śmiać.
Chciałam też podziękować za to że znosili moje dziwne humorki. Co często ich męczyło. Ale nigdy nie narzekali. Chciałam przeprosić także nieśmiałą Hinate która jest wyjątkowa może się zdawać ze jest słaba lecz jej niewinność i dobre serce sprawia że to jest właśnie jej siła. Nie wielu ludzi ma w sobie tyle dobroci co ona.
No tak teraz chciałam przeprosić Ami.- Przeczytał zerkając na mnie zerknęłam na niego nie pewnie.- Za to że nie dotrzymałam naszej obietnicy. Miałam wrócić i prawdę wróciłam lecz nie chciałam widzieć jak cierpisz może źle zrobiłam prosząc Hokage by powiedział ci dopiero po mojej śmierci. Nie dałam ci szansy się pożegnać. Lecz musiałam tak zrobić. Nie wiem czemu nie chciałam byś płakała. Chciałam przeprosić za to że wymusiłam na tobie obietnice że nie okażesz żadnych uczuć i nie będziesz płakać. Pewnie czujesz się strasznie. I znając ciebie robisz wszystko by nie martwić przyjaciół lecz zerknij im teraz w oczy i powiedz co widzisz.- Przeczytał urywając w tym miejscu tym samym dając mi aluzje że mam zerknąć w oczy swoich przyjaciół. Zerknęłam po koleji. Sakura miała w oczach łzy i cierpienie patrzyła na mnie zmartwionym spojrzeniem. Zaczełam patrzeć na każdego po kolei i prawdę mówiąc każdy tak na mnie patrzał. – Widzisz w ich oczach ból… prawda i cierpienie. Patrzą się na ciebie zmartwionym spojrzeniem… Pewnie często zachowywali się inaczej zgadza się.- Znów przerwał co sprawiło że zacisnęłam dłonie w pięści.- Zachowywali się tak gdyż ty się zmieniłaś i nie mogli znieść tego jak cierpisz mimo iż nic im nie mówiłaś widzieli to w twoich oczach. I czuli w swoim sercu. Prawdę mówiąc myślałam że jak się nie płacze przy kimś to go się w tedy nie rani a tak naprawdę jest na odwrót. Rani się jeszcze bardziej. Przepraszam cię Ami za wszystko: za to że cierpiałaś i pewnie w nocy płakałaś w poduszkę mam racje prawda. I pewnie uśmiechałaś się by poprawić każdemu nastrój. Mogłam przypuszczać że tak właśnie postąpisz. Dobrze teraz już będę kończyć. Szkoda że nie będę widziała jak chodzisz na misje ale zawsze będę przy tobie. Będę też tęsknić za wioską którą tak kocham. Mam nadzieje że odziedziczysz po mnie wolę Ognia a także będziesz pielęgnować własną. Więc Pa pa Ami i reszta mam nadzieje że powiesz coś o mnie.- Przeczytał zginając kartkę po czym schował ją zerkną na mnie poczułam jak Iruka sensei złapał mnie za nadgarstek i podprowadził mnie do Hokage. Zerknęłam na Shinobi którzy wpatrywali się we mnie i na swoich przyjaciół. Przełkenłam ślinę.
- Eh powiedziałam Hokage-sama ze nie chcę przemawiać na pogrzebie. Ale jak widać zostałam zdradzona.- Powiedziałam zerkając na Hokage.
- To nie zdrada taka była wola Suwaru.- Powiedział pokazując list który napisała westchnęłam tylko.
- Nigdy nie przemawiałam przed nikim z resztą nigdy nie byłam na pogrzebie. I Nie wiem co mam takiego mówić. Nawet nie myślałam co bym mogła powiedzieć. Wiem jedno że Była osobą otwartą i pomocną często denerwowała mnie swoim upartym charakterem lecz dzięki niej wiele zrozumiałam. Naprzykład to kim są przyjaciele. I tak jak napisała robiłam wszystko co wymieniła.- Zaśmiałam się delikatnie.- Nie przepuszczałam że ktoś będzie w stanie mnie rozgryźć.
- Ehmmmm.- Usłyszałam chrząknięcie zerknęłam na nich.
- Tak wy też mnie rozgryźliście. I chciałam was przeprosić za moje zachowanie. Nie chciałam byście się martwili gdyż nikt nigdy tego nie robił i czułam się skrępowana jak widziałam wasze zachowanie w stosunku do mnie. Chciałam wszystkim pokazać jaka jestem silna i że nie potrzebuje ochrony. Ale jak widać to nie prawda jestem słaba i często nerwowa. Więc chciałam powiedzieć tylko kim są dla mnie przyjaciele.
   Przy­jaciele są jak ciche anioły, które pod­noszą nas, gdy nasze skrzydła za­pom­niały jak latać.  Tak jak wy robiliście dla mnie przez ten cały czas. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swo­je od­da­je za przy­jaciół swoich. Każdy Shinobi w naszej wiosce zrobi właśnie tak odda własne życie za swojego przyjaciela tak samo zrobiła Suwaru. My nie ty­le pot­rze­buje­my po­mocy przy­jaciół co wiary, że taką po­moc możemy uzyskać w głębi duszy wiedziałam że uzyskam pomoc i cieszyłam się.  Przy­jaciele na ogół po­magają żyć i przeszkadzają pracować- Powiedziałam zerkając na grupkę przed siebie Hinata się zarumieniła wiedziała ze to było o niej.- Nie skar­by są przy­jaciółmi, ale przy­jaciel skarbem. Taki skarb jest bardzo drogi i prawdę mówiąc trudny do zdobycia. Moim zdaniem jest wiele różnych rodzaj męstwa. Trze­ba być bar­dzo dziel­nym, by sta­wić czoła wro­gom, ale ty­le sa­mo męstwa wy­maga wier­ność przyjaciołom..  Nigdy nie mogłam zrozumieć co chciała mi powiedzieć Suwaru zdaniem. Kiedy umrze twój przyjaciel niech twoje oczy nie będą suche ale też niech nie staną się morzem. Niech będą łzy lecz nie płacz. Eeee chyba za wiele powiedziałam. Wow jak mi serce kołacze może lepiej już sobie zejdę z waszych oczu. – Zaczełam schodzić patrząc się na ziemie podeszłam z biały kwiatek w dłoni do jej grobu zerknęłam na nagrobek
Tsumetai Suwaru
Przyjaciele są jak ciche anioły które podtrzymują nas gdy nasze skrzyła zapomną jak latać. Uśmiechnijcie się
. Przełknęłam ślinę a moje ręce zaczęły drżeć. Oddech miałam nie miarowy a oczy zaszły mi łzami. Wspomnienia bardzo mocno uderzyły we mnie. Jak mnie szkoliła dzięki niej zdałam na Genina. Jak bardzo się starała mnie rozśmieszyć. To ile razy od niej oberwałam za to ze nie skupiłam się wystarczająco na treningu. I jej treningi które były wykończające.
Położyłam kwita i nie wiem kiedy na ziemie kapały stróżki łez. Przetarłam oczy i zerknęłam na niezszokowana starając się przestać. Po czym zaczełam iść poczułam szarpniecie i jak ktoś mnie przytula. Zerknęłam na osobę. Była to Ino-chan poczym dołączyła do niej Sakura-chan i Hinata-chan.
- nie mogę oddychać udusicie mnie!- Zawołałam ale mimo to nie odepchnęłam ich a łzy zaczęły płynąć mi po policzkach.
- Nie płacz już wiemy jak się czujesz.- Powiedziała Sakura i wytarła mi łzy
-chodźmy coś zjeść!- Zawołał Choji a ja kiwnęłam głową.
- Przepraszam.- Wyszeptałam wycierając łzy.
- Za co?- Zdziwili się wszyscy.
-Za to ze sprawiłam wam powody do zmartwień- powiedziałam patrząc na nich
- Nie płacz!- Krzykną zapłakany Kiba-kun
- i kto to mówi.- Zawołał zasmarkany Naruto-kun
- Haaaa!- Zaśmiałam się wycierając łzy.
- Nooo i tak ma być.- Powiedziała Hinata-chan.
- Na nas możesz liczyć więc nie cierp w samotności.- Powiedzieli jednocześnie.
- Jesteśmy przyjaciółmi prawda?- Zapytał się Shino.
- Tak! Jesteśmy.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy
Dziękuje! To nie przez to ze ukrywam uczucia jestem silniejsza tylko dzięki przyjaciołom którzy pomogą w każdej sytuacji i dzięki nim stajemy się silniejsi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz