Przyjemny strumień wody oplatał moje obolałe ciało zerknęłam
na drzewo było cale podziurawione. Wyszłam z jeziora i westchnęłam cicho.
- To jeszcze nie to.- Powiedziałam biorąc swoje
kunie i zamknęłam oczy starając się skupić. Po chwili wyskoczyłam wysoko i
zrobiłam zamach.- Kage Kunai No Jutsu!- Krzyknęłam robiąc pieczęć. Starałam się,
bowiem ukryć jeden kunai w cieniu drugiego i tak z czasem powiększać ich liczbę,
lecz zatrzymałam się przy czterech. Każdy kunai wbił się w to samo miejsce prócz
piątego, który się odbił i upadł na ziemie. Opadłam na kolana. Co ja robie źle?
Przestudiowałam wiele książek i nic. Westchnęłam cicho. Wstałam z ziemi i
zaczełam kierować się w stronę pola treningowego numer 3 chciałam polepszyć swoje,
Taijutsu więc nie chciałam by, kto kolwiek to widział. Nie jestem zbyt dobra w
te klocki. Zmarszczyłam zrezygnowana brwi.
Po piętnastu minutach powolnego spaceru doszłam w
końcu na pole treningowe numer 3. I zaczełam od małej rozgrzewki przebiegłam 6
okrążeń wokół placu, który miał ok. 500 metrów może nawet więcej. Zatrzymałam
się stając na rękach i zaczełam zginać je w łokciu, po czym prostowałam.
- r…raz- powiedziała zamykając oczy nie wiedziałam
ze to takie ciężkie. I nie wiedziałam ile jednak dam radę. Byłam już przy dwudziestym,
gdy na ziemi zaczęły ciurkiem kapać krople potu. Zerknęłam na nie i westchnęłam
- muszę wytrzymać do piędzie cięciu- powiedziałam
sama do siebie zaciskając zęby.
- 35…- ręce zaczęły mi nie bezpiecznie drżeć
zacisnęłam mocniej powieki.
- 40…- z ledwością podnosiłam się do góry.
- O kurde jak ciężko.- Powiedziałam chwiejąc się
zamknęłam oczy oddychając ciężko.
- cz….cz….czterdzieści pięć.- Wydukałam
- Aaa…- krzyknęłam machając nogami, aby nie spaść
nie teraz bynajmniej.
- czterdzieści dziewięć…- powiedziałam z delikatnym uśmiechem,
po czym ten ostatni raz się podniosłam i wyprostowałam nogi i wygięłam się do
tyłu robiąc mostek, po czym położyłam się na miękkiej trawie.
- Jak ciężko…- wydukałam zerkając na pachołki
- ok. teraz poskaczemy – powiedziałam nastawiając
stoper na pół godziny – jak na dzisiaj tyle czasu wystarczy. – Powiedziałam
uśmiechając się. Wzięłam skakankę i zaczęłam skakać starałam się utrzymać
ciągły rytm skakania. Lecz już po pierwszych dziesięciu minutach zdążyłam
zaliczyć ziemię z pięć razy. Lecz wstawałam i dalej skakałam, mimo iż
wiedziałam ze będzie tylko gorzej. Po prostu nie mogłam przerwać. Wiedziałam ze
jestem słaba i muszę dużo trenować abym dorównała zdolnościom mojej drużyny. Wiedziałam
też ze to będzie trudne do wykonania w końcu między nami jest rok różnicy.
Każdy był dobry, lecz ja nie. I to najbardziej mnie irytowało, że na każdej
misji jest tak samo. Gdy stoper zaczął dzwonić zatrzymała się i podeszłam by go
wyłączyć. Podeszłam do drewnianego ludka z kilkanostoma pachołkami wbitymi tak,
że przechodziły na wylot. Lewą ręką uderzyłam w jednego z pachołków po prawej
stronie.
- Au!- Krzyknęłam, gdy dostałam w głowę na tyle
mocno ze się zachwiałam i za nią złapałam. Jestem za wolna. Zaczełam jak na razie tylko na ręce, aby
odrobinkę przynajmniej się polepszyć.
Czas mijał i prawdę mówiąc mało, co mnie to
obchodziło mieliśmy trzy dni wolnego i każdy wybierał jak chce spędzić je. Ja
postanowiłam trenować.
Na ziemie kapały Ciurki potu.
- Ha…ha- uderzałam pomału, aby zdążyć zablokować.
Wolałam najpierw tak zdobyć wprawę. – Ha…ha…- kolejne uderzenia i oczywiście
nie wszystko udało mi się zablokować i dostałam kilka, co ja będę się okłamywać,
co najmniej kilkadziesiąt razy w głowę, żebra czy nogi. Zachwiałam się.
Oddychałam ciężko nie mogąc złapać powietrza. Podeszłam ciężko do swojego
plecaka i wzięłam butelkę wody, po czym się napiłam z uśmiechem na twarzy. Zerknęłam
na ciemniejące już niebo.
- ok. na dziś to powinno wystarczyć. – Powiedziałam
i zaczełam iść w stronę swojego domu. Mijałam domu nie patrząc się na nie nawet
powlekałam powoli nogami.
- Ami?!- Zdziwił się Iruka-sensei a ja zmarszczyłam brwi,
po czym ruszyłam w jego kierunku.
- Tak sensei?- Zapytałam zerkając na niego.
- Co ci się na miłość boska stało.- Powiedział
przyglądając mi się uważnie.- Znów biłaś się z Nejim.- Powiedział Iruka-sensei
a ja na niego spojrzałam.
- Iruka-sensei myśli, że jak bym walczyła, z Nejim
byłabym w stanie iść o własnych nogach… Nie czy ja bym w ogóle tu była pewnie
bym leżała w szpitalu.- Powiedziałam zerkając na niego a ten się uśmiechną.
- Też prawda.- Powiedział a ja zerknęłam na ziemię.
– Chodźmy na ramen.- Powiedział a ja ruszyłam za nim.
- więc co robiłaś?- Zapytał a ja zerknęłam na niego.
- Trenowałam tajutsu.- Powiedziałam a ten zmarszczył
brwi.
- i tak się załatwiłaś?- Zdziwił się a ja naburmuszyłam,
co śmiesznie wyglądało z moim podpuchniętym okiem.
- Przepraszam, ale ja nie byłam doskonała w tym jak
Sasuke.- Powiedziałam i odwróciłam wzrok zerkając na ramen w miseczce.
- Ami…- zaczął Iruka-sensei.
- wiem, co sensei chce powiedzieć, ale chcę stać się
silniejsza, chociaż odrobinkę.- Powiedziałam zerkając na zwoje zakrwawione
ręce.
- Dobrze, ale nie przesiaduj nad tym długo każdy
nawet najsilniejszy, Shinobi powinien też mieć odrobinkę czasu na odpoczynek.- Powiedział
Iruka-sensei z jak zwykle spokojnym wyrazem twarzy.
- wiem o tym sensei.- Powiedziałam i zaczełam jeść
pierwszy raz zjadłam całą miseczkę i byłam jeszcze głodna zerknęłam na pustą
miseczkę.
- Jeszcze Jedną?- Zapytał a ja zerknęłam na sensei’a
- nie chce sprawiać problemów panu.
- No coś ty jak przychodzę tu z Naruto to się nie
martw poproszę jeszcze jedno ramen- powiedział z uśmiechem na twarzy a ja tez
się uśmiechnęłam
- Arigato!- Zawołałam jedząc kolejna miseczkę. Po
czym wstałam i się uśmiechnęłam. – Dowidzenia, sensei.- Powiedziałam i skłoniłam
się idąc do domu. Otworzyłam drzwi zaglądając do ciemnego pomieszczenia weszłam
zapalając światło zdjęłam buty i poszłam do łazienki. Napuściłam letniej wody,
po czym weszłam do pokoju po ręcznik i pidżamę, po czym wróciłam do łazienki
rozpuszczając włosy.
- Okej postanowione!- Krzyknęłam z uśmiechem
siadając w wannie.
- Od dziś każdego ranka będę biegać po całej
wiosce.- Uśmiechnęłam się szeroko. – Będę wstawać o piątej i biegać do
dziewiątej bądź ósmej. – Uśmiechnęłam się zanurzając skóra mnie piekła
skrzywiłam się
- ajć- powiedziałam zamykając oczy. Oddychałam powoli,
po czym wstałam i wyszłam z wanny owijając się ręcznikiem zerknęłam na pojemnik
z maścią i zaczęłam nakładać je na swoje rany sycząc, co jakiś czas z bólu.
- Ok. pora spać.- Powiedziałam wchodząc do łóżka i
nastawiłam na 4.30 Budzik nawet dobrze nie położyłam głowy o poduszkę a już zasnęłam
jak zabita.
***
Pik pik… Pik….Pik
Rozsnuł się po całym pokoju pikanie mojego ach tak
cholernego budzika. Usiadłam zrezygnowana przecierając oczy, po czym wyłączyłam
go. Wstałam podchodząc do szafy i wyjęłam z niej ubrania. Po czym weszłam do
łazienki ubierając się zerknęłam na niebieską koszulkę i takie same krótkie
spodenki wokół nadgarstek owinęłam bandaż gdyż miałam strasznie poranione ręce.
Po czym nałożyłam niebieskie sandały i wyszłam z domu zakluczając drzwi.
Zaczełam biec jak na początku w stronę akademii. Prawdę mówiąc nie było aż tak
źle biegłam powoli raczej nie za wolno nie za szybko. Miałam czas a nie
chciałam sobie zbytnio przerw robić. W tym ach tak cudownym czasie mogłam sobie
pomyśleć. A mianowicie o zbliżającym się przesłuchaniu przez ANBU automatycznie
posiniałam na twarzy. Cholernie się go bałam, lecz nie mogłam się nie zgodzić.
Ech. Ciężki orzech do zgryzienia. Zerknęłam na zegarek była dopiero piąta piętnaście
a ja już miałam dosyć. Lecz nie mogłam się poddać musiałam biec dalej. Nie
mogłam. Tylko tak stanę się chodź odrobinkę silniejsza.
Właśnie, co dobiegłam do Akademii - w Akademii uczniowie
rozwijają swoje zdolności i są przygotowywani do zdania egzaminu na Genina mi
się udało jakimś cudem, ale się udało. Szkoła ta ma za zadanie nauczyć
kandydata podstawowych umiejętności, których powinien umieć każdy ninja prawdę
mówiąc Naruto nie wszystkie umiem, ale to też mniejsza z tym.
Zaczełam biec dalej a na twarzy zaczęły się pojawiać
krople potu. Zerknęłam na ziemię nabrałam powietrza nosem i wypuściłam powoli
buzią.
Przebiegałam właśnie koło Baru Ichiraku Ramen. Jest
to bar, w którym zazwyczaj jem z Iruką-sensei ramen. Bądź spotykam się ze
znajomymi. Bar tan prowadzi Teuchiego wraz ze swoją córką, której imienia nie
znam. Właśnie, co otwierał i się zdziwił.
- Ami?- Powiedział zerkając za mną.
- Dzień dobry panu!- Zawołałam z trudem biegnąc
dalej z uśmiechem na twarzy. Skręciłam w prawo biegnąc przed siebie. Zerknęłam
na zegarek była już siódma trzycieści.
- Ok… jeszcze tylko półtora godziny na dziś.- Powiedziałam
widząc, co jakiś czas to więcej mieszkańców. Na ziemie kapały mi już stróżki
potu a oddech był szybki i nie zbyt miarowy. Zastanawiałam się, czemu nie mam
treningów z drużyną i przychodziła mi jedynie jedna myśl. Dla nich nie jestem
członkiem drużyny 11. – Pomyślałam, lecz nie wiem, czemu nie przejęłam się tym.
Sama sobie potrenuje beż nikogo- pomyślałam ponownie
chciałam przez ostatnie półgodziny przyśpieszyć tępa abym jeszcze więcej dała w
tym treningu. Obiegłam stadion i zaczełam biec dalej. Zerknęłam na teren Uchiha
biegłam dalej nie zatrzymując się. Mogłam powiedzieć ze włosy zaczęły mi się
przylepiać do twarzy cały tył koszulki był mokry nie cała była mokra.
Skrzywiłam się nie, co na ten nie zbyt miły widok, lecz po chwili wzruszyłam ramionami
w końcu biegałam bez przerwy trzy i pół godziny, więc nic dziwnego ze tak wyglądam.
Wciąż oddychałam przez nos a wypuszczałam przez usta tak było napisane w pewnej
książce.
Skręciłam w lewo i zaczełam biec w kierunku swojego domu,
gdy nie wpadłam na kogoś raczej w ostatniej chwili zatrzymałam się przed
zdziwionym Sasuke, który patrzał się na mnie nie, co zdziwiony.
- S…S….Sa…Sasuke?- Zdziwiłam się z trudem łapiąc
oddech oparłam się rękoma o kolana zerkając na niego.
- Ami? Można wiedzieć, co robisz?- Zapytał zerkając
na niego a ja zerknęłam na niego.
- Biegam.- Powiedziałam starając się odpowiedzieć
normalnie.
- Ale po co?- Zadał kolejne pytanie.
- Sasuke nie wyspałeś się czy co? Po co się biega?
Po to, aby poprawić swoja kondycje.- Powiedziałam zerkając na niego. A ten uśmiechną się delikatnie. Otworzyłam
szerzej oczy nie wierząc własnym oczom.
- No, co jest.- Powiedział nie, co speszony.
- Nie nic zdziwiłam się tylko na widok twojego
uśmiechu.- Powiedziałam biegając w miejscu.
- Muszę już biec Sasuke życzę ci udanego dnia!- Zawołałam
biegnąc dalej. Piętnaście minut później wbiegałam po schodach i otworzyłam
drzwi weszłam ciężko oddychając. Wzięłam czyste suche ubranie i ręcznik
wchodząc do łazienki, po czym wzięłam kąpiel i wyszłam ubierając się związałam
włosy. I weszłam do kuchni robiąc kilka kanapek i zjadłam je wychodząc z domu.
Nogi zaczęły mi dokuczać, Bolały mnie odrobinkę, lecz nie zbyt mnie to
interesowało.
- Więc dobrze dziś poćwiczymy kontrolę chakry.- Powiedziałam
zerkając na przygnębioną Hinatę zmarszczyłam brwi.
- Hinata?- Wyszeptałam a ta zerkała na mnie smutno.
- Co się stało Hinata?- Powiedziałam idąc z nią do
Baru z ramen. A ona opowiadała mi o swoich porażkach na misji i ze jest
beznadziejna.
- Hinata wiem jak się czujesz, ale nie załamuj się
masz plusy masz Byakugana oczywiście nie tak silnego jak twój kuzyn, lecz jak
potrenujesz to staniesz się silniejsza.- Powiedziałam z uśmiechem.
- Ale nie wystarczająco.- Powiedziała zerkając na
mnie. A ja westchnęłam jedynie.
- Tak to prawda.- Zwiesiłam głowę a ona zerknęła na
mnie smutno.
- A u ciebie jak?- Zapytała zerkając na mnie.
- Beznadziejnie. Jestem słaba i nie potrzebna w
drużynie ty już chodzisz na treningi z drużyną a ja…ech szkoda gadać.- Powiedziałam
odwracając wzrok.
- Yo Hinata!- Zawołał Naruto siadając a Hinata
poczerwieniała na twarzy nie wiedząc, co odpowiedzieć.
- Ohayo Naruto, Sakura, Sasuke a wy skąd wracacie?-
Zapytałam zerkając na nich.
- A my idziemy na misję rangi C- powiedział szczęśliwy,
Naruto.
- czyli wyruszacie poza wioskę.- Powiedziałam
zerkając na nich.
- E to Ami ty też miałaś taką misję tydzień temu
prawda?- Zapytała się Hinata a wszyscy zerkneli na mnie. – To prawda ze okazała
się w trudności do rangi B?- Dodała ja westchnełam cicho.
- Taa tak było, lecz w papierach mam wpisane ranga C,
bo taka była kwalsyfikacja.- Powiedziałam zerkając w bok a Sasuke podążył za
moim wzrokiem.
- A jak ci poszło?- Zapytał się nawet nie zauważyłam,
kiedy doszli do nasz Kiba, Shino, Choji, Shikamaru i Ino i prawdę mówiąc nie zauważyłabym
tego jakby nie to, że Ino zaczęła mierzyć się morderczym spojrzeniem z Sakurą. Westchnęłam
ciężej.
- Prawdę mówiąc bez nadziejnie.- Powiedziałam
zerkając na blat baru.
- już w pierwszy dzień zostałam zaatakowana przez
shinobiego i dotkliwe poturbowana, Eh. Potem drużyna nie chciałabym się
mieszała i kazali mi stać koło Ayi. Ale i tym razem to mnie zaatakował i
oczywiście pokonał jeden z wrogich Shinobi no i złapał mnie w genjutsu. Było
bardzo silne, bo nie mogłam się wydostać z niego dopiero po kilku godzinach
wróciłam. Powiedziała a wszyscy zerknęli na mnie z otwarta buzią
- no, co taka prawda.- Powiedziałam poirytowana.
- Ale przecież byłaś najlepsza w klasie razem z
Sakurą.- Powiedziała Ino.
- To jest Sałkiem coś innego.- Powiedziałam a ona
spojrzała się na mnie. – W szkole było inaczej tam po prostu strach opanowuje
twoje ciało. Mimo starań, aby go pokonać… nie ja nie chciałam go pokonać ja po
prostu starałam się go powstrzymać by nie zranił Ayi w końcu jej ochrona była
naszą misją. Lecz wiecie świeży genin nie ma szans z wyszkolonym joninem lub
chuninem. A tacy mi się trafili na tej misji. Na początku nawet się nie wysilał
po prostu sprawdzał moje zdolności z trudem go drasnęłam kunajem bądź
shurikenem teraz już nie pamiętam. Ale wszystko poszło dobrze i wykonaliśmy
misje a ja się nauczyłam paru nowych rzeczy.- Uśmiechnełam się delikatnie i zerknęłam
na nich.
- A ja..- Urwała Hinata patrząc za mnie z resztą jak
wszyscy w końcu ja się odwróciłam i zerknęłam na Trzech członków ANBU zamarłam
wpatrując się w nich.
- Mayumi Ami… Pójdziesz z nami.- Powiedział dość
wysoki dobrze zbudowany kruczoczarnych włosach miał je krótki i sterczące. Koło
niego stali dwaj inni jeden miał włosy brązowe też krótkie. A ostatni miał je
jakby to ująć też brązowe, lecz jaśniejsze od tego w brązowych. Mimo to i tak wyglądali
strasznie. Wstałam i podeszłam do nich.
- Nie bój się.- Powiedział jeden z nich zerknęłam z
szeroko otwartą buzią.
- Co ci się stało w włosy.- Powiedziałam
- Zawsze takie miałem.- Powiedział nie, co poirytowany.
Coś się zmieniło, więc zmierzyłam go dokładnie.
- echm…- zastanowiłam się – Maska panu się zmieniła.
No i doszedł ochraniacz na rękę.- Powiedziałam a ten zerkną na mnie
- zauważyłaś?- Zdziwił się.
- Tak wcześniej miał pan czerwone linie teraz
natomiast są one niebieskie. – Powiedziałam zerkając na pozostałych.
- To są moi koledzy z oddziału.- Powiedział i zerkną
na mnie.
- nie musisz się ich obawiać są łagodni do czasu.- Powiedział
a ja zerknęłam na niego.
- Do czasu.- Powiedziałam i zadrżałam.
- będą towarzyszyć podczas przesłuchania raczej
jeden z nich cie przesłucha a my będziemy obserwować.- Powiedział a ja kiwnęłam
twierdząco głową.
- nie boisz się nas- powiedział jeden z nich miał
gruby głos samo to przyprawia człowieka o dreszcze.
- Jeszcze odrobinkę się was boję. Lecz to
przesłuchanie jest potrzebne.- Powiedziałam zerkając w niebo.- Tylko tak można
stwierdzić i złapać tego, który wtargną do wioski. Jest tu wiele niewinnych
ludzi – powiedziałam zerkając na małą dziewczynkę a ci wpatrywali mi się w
plecy słuchając uważnie.
- Jak to ze mam z państwem porozmawiać ma dać
bespieczenśtwo tym ludziom to moje uczucia czy strach się nie liczy. – Odwróciłam
się do nich z uśmiechem na twarzy.
- w końcu jestem Shinobi i moim zadaniem jest
ochrona wioski prawda- powiedziałam
- Prawda- powiedział i położył rękę na mojej głowię
się. – Dziękuje.- Powiedział
- He? Czemu pan mi dziękuje?- Zapytałam zerkając w
górę.
- Wiesz obawialiśmy się ze będzie trudno cię
przesłuchać zwracając uwagę na to, co się wydarzyło a zmuszać cię do tego też nie,
Chcielismy lecz widać sama nam pomożesz i będziesz współpracować to nam naprawdę
ułatwi pracę.- Powiedział zerkając na mnie. – Cos się stało?
- Ja nie pamiętam dobrze.- Wyszeptałam smutna.
- nie martw się damy radę- powiedział chłopak z w
miarę normalnym głosem miał taką lekką chrypkę. Po czym zniknęliśmy i
pojawiliśmy się w jakimś budynku
- Usiądź Ami i się zrelaksuj.- Powiedział Członek
ANBU o kruczoczarnych włosach a ja to uczyniłam zamykając oczy byłam ciekawa,
co zamierzają zrobić, lecz nie odezławłam się.
- użyje hipnozy wstecznej.- Powiedział ten sam człowiek,
co wcześniej.
- dobrze- powiedziałam zerkając na niego. Po chwili
po prostu zasnęłam nie wiedziałam, co się stało słyszałam, jakie pytania mi
zadaje i po prostu na nie odpowiadałam.
- Powiedz nam gdzie spotkałaś człowieka od sake?-
Zapytał się wciąż tan sam mężczyzna w kruczoczarnych włosach.
- Spotkałam go pa zakupach w sklepie spożywczym-
odpowiedziałam ze stu procentową pewnością teraz to już na pewno się boje ANBU.
- Jak się zachowywał?- Kolejne pytanie. Westchnęłam
cicho nabierając powietrza.
- Normalnie do czasu.- Powiedziałam znów z stu procentową
pewnością swoich słów.
- Czemu do czasu?
- Ponieważ gdy zobaczył ochraniacz, który mam na
czole dziwnie się uśmiechną.- Powiedziałam marszcząc czoło.
- coś sobie przypomniałaś?
- Nie to nic ważnego.- Odpowiedziałam nie unosząc
głowy.
- Powiedz nam.
- Po prostu to mnie zdziwiło było wielu ninja a on
uśmiechną się na widok mojego ochraniacza. Dał mi butelkę mówiąc ze to
podarunek za to ze mu pomogłam.- Powiedziałam z tą samą pewnością.
- Pomogłaś?
- właśnie nie! Pierwszy raz go widziałam.- Powiedziałam
smutno.
- czemu się smucisz?
- Bo znów kłopoty ma przeze mnie wioska.- Wyszeptałam.
– A ja starałam się być silna.
- a w którą stronę poszedł, gdy dał ci sok?
- Zaczął kierować się ku lasu śmierci.- Powiedziałam
marszcząc brwi.
-co się stało?
- Zdziwiłam się, czemu tam szedł, lecz pomyślałam,
że ma tam spotkanie. – Powiedziałam zerkając na nich.
- dobrze to nam wystarczy.- Powiedział i cofną swoją
technikę. A ja zamrugałam kilka razy zerkając na nich.
- Las śmierci powiedz to Hokage.- Powiedział Członek
ANBU, z którym się dogadywałam.
- Hai- zniknęli oby dwaj a on spojrzał się na mnie.
- Ami a ty wracasz się do domu, bo jest już późno.- Powiedział
a ja kiwnęłam głową. Wstałam i wyszłam z budynku. Szlam przed siebie zamyślona.
Nawet nie zauważyłam, kiedy weszłam do domu przebrałam się i rzuciłam na łóżko
zasypiając. W końcu musiałam wstać wcześnie i zacząć trening.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz