Moje ciało przeszył bolesny ból tak jakby miliony
igieł przeszyło moje mięśnie.. Czułam potworny ból. Całe moje ciało jakby
chciało krzyczeć, wołać o pomoc, błagać o litość. Lecz nie mogłam tego
wykrztusić z gardła wiedziałam ze jak tak zrobię sprawie im przyjemność.
Czy naprawdę to moja wina? Czy naprawdę jestem zła?
Takie pytania męczyły mnie za każdym ciosem zadanym
przez nich. Lecz wiedziałam ze jeśli ma to im pomóc…
- Zabijcie mnie…- Wyszeptałam ledwie słyszalnym
głosem nie mogłam się ruszyć całe moje ciało było poranione bądź posiniaczone.
Postanowili omijać najważniejsze organy abym dłużej wytrzymała. Naprawdę byli
najlepszymi katami jakich znałam potrafili się znęcać psychicznie jak i
fizycznie.
- Jak ma wam to ulżyć to zabijcie mnie ale
zostawicie wioskę w spokoju.- Wyszeptałam ponownie. Przed oczami miałam mgłę
coraz gorzej widziałam wiedziałam ze to tylko kwestia czasu jak odejdę. Mam nadzieje
ze przyjaciele mi za to wybaczą i że nie będą za mną płakać.
- niby czemu?- Zapytał się Minami-sama gdy położył
rękę na mojej nodze po czym przeszył mnie prąd. Przygryzłam wargę tak że zaczęła
lecieć mi krew.
- nie mam nic do stracenia, nikt nie będzie za mną
płakać. Pewnie nawet mnie nie szukają. Zawsze byłam samotna i nie miałam
przyjaciół. Wiec lepiej żeby taka osoba zmarła niż osoba która ma rodzinę czyż
nie?- Zapytałam zerkając na nich.
Niech już to się skończy.
Czemu nie zadadzą mi ostatniego ciosu? Czemu nie ulżą
mojemu cierpieniu?
- przestańcie już!- Krzyknął Kaede-sama łapiąc
jednego z nich. Byłam w szoku on mnie osłonił własnym ciałem.
Ale czemu? Przecież nie jestem tego warta.- Pomyślałam nie rozumiejąc go.
- Co jest Kaede-sama? Wymiekasz?- Zapytał
Minami-sama
- Co masz wyrzuty sumienia?- Dodał Satsuki- sama
- Przypomnij sobie co oni nam zrobili!- Krzyknęli
jednocześnie po czym poczułam kopnięcie.
- wiem co nam zrobili lecz jak patrzę się….- Urwał
odwróciłam się powoli zerkając na nich nie wiedząc co oni planują.
Pragną już zakończyć moje cierpienie proszę bardzo
nie będę się bronić wbijcie mi kunai prosto w serce- Pragnęłam powiedzieć to
nagłos lecz nie miałam odwagi. Byłam zwykłym tchórzem.
- co jest? – Powiedział Satsuki-sama.
- Ona nawet nie jest Shinobim.- Powiedział
Kaede-sama zerkając na nich.
- i co z tego?- Zapytał się Minami-sama patrząc się
na niego nienawistnym wzrokiem.
- jest mieszkańcem Konohy i to nam starczy.-
Powiedział Satuke-sama. I odepchną Kaede-sama na bok.
- Lecz to jeszcze dziecko!- Krzykną zerkając na
mnie.- Nawet się nie broni jak inni! Ja nie mogę!- Krzykną Kaede-sama.
- Przestań.- Wyszeptałam nie patrząc na nich.
Patrzałam się na jaśniejące niebo.
Pewnie Iruka-sensei wydzierał się na Naruto-kun za
jego zachowanie a wszyscy w klasie się śmieją. Pewnie gdybym z nimi była
zachowała bym powagę. Pragnęłam ich zobaczę chodz jeszcze raz w życiu. Zobaczyc
jak rozmawiają w ławkach jak robia głupie rzeczy które mnie wczesniej drażniły.
Usmiechnietą Hinatę-chan która wpatruje się w Naruto-kun. Chciałam się posmiać
z Rock Lee oraz jego Sensei’a. Udowodnić Neji-sepai że się mylił że mogę zostac
geninem. Lecz nie jest mi to pisane.
Wiedziałam ze tak będzie najlepiej.
- Nie powstrzymujcie się.- Wyszeptałam nie patrząc
się na nich. Wiedziałam ze moje oczy mówiłyby co innego. Jak bym na nich
zerknęła nie wytrzymała bym i się rozpłakała a przecież obiecałam. Przygryzłam
wargę walcząc z własnymi mieszanymi uczuciami. Poczułam ból w ramieniu któryś z
nich wbił mi w rękę kunai. Zamknełam
oczy starając się nie krzyczeć. Mimo to moją twarz wykręcił grymas bólu. Wyplułam na ziemię krew zaczełam się nią
dusić. Nie mogłam złapać oddechu.
Już pewnie nie żyję.
Gdyż z oddali słyszałam czyjeś krzyki. Zerknęłam w ich stronę widziałam
zamazane sylwetki walczące przede mną. Znałam te głosy.
- Byakugan!- Krzykną ktoś inny.
Nawet w piekle będzie mnie prześladował ten koleś.
Czemu słyszę głos kuzyna Hinaty-chan.
Czy ze mną wszystko w pożątku?
- TEN TEN! ZA TOBĄ!- Krzykną znajomy głos
dostrzegłam zielone barwy kombinezonu.
Nie
to musi być Rock Lee albo Gai-sensei. Nikt by się tak nie ubrał.-
Pomyslałam odwracając głowę.
Ale
czemu? Nie powinni tu przychodzić? Przecież nikim nie jestem? Jestem zwykła
uczennicą- pomyślałam kaszląc.
- Katon: no jutsu!- Krzykną któryś z tłumu nie
odruzniałam już głosów zaczęłam odpływać ból był tak silny że nie wiedziałam
czy dam rade wytrzymać. Ziemia nie
bezpiecznie się zadrżała.
- NIE! KAEDE-SAMA! MINAMI-SAMA ZAŁATW TĄ DZIEWCZYNĘ
W KOCZKACH!- Krzykną Satsuki-sama a ja nie pewnie zerknęłam w ich stronę nie
mogłam złapać powietrza nie miałam już sił.
Kolejny powiew gorącego wiatru sprawił że się przesunęłam bardziej w stronę
skarpy. Usłyszałam trzask łamanych kosci po czym czyjś krzyk co sprawiło że zaczęłam
się bać czy nic nikomu się nie stało. Lecz nie miałam sił poruszyć głową.
Ziemia ponownie zadrżała słyszałam jedynie poszczególne słowa, nie całe zdania.
- 128!- Krzykną któryś z nich- 4,8.16…- Nie
rozumiałam o co chodzi lecz za każdą liczbą słyszałam jęk drugiej osoby. Albo
były to krzyki? Poczułam czyjś uściska na ramieniu po czym mocne uderzenie w przeponę,
po czym bolesny ból w lewym ramieniu. Potwornie bolało. Usłyszałam czyjś krzyk.
Mogłam uważać ze został odciągnięty ode mnie.
Coś się stało? -
Zerknęłam w stronę wałczących. Za bardzo nie widziałam ich powoli tracąc
przytomność. Lecz wiedziałąm ze jestem coraz niżej. Po chwili część skarpy na
której lezałam odłamał się i zaczełam spadać wraz z głazami.
- ŁAPCIE JĄ!- Ktoś krzykną lecz nie wiedziałam kto
to i prawdę mówiąc nie chciałam wiedzieć pragnęłam jedynie by to wszystko już
się skonczyło. Abym spadła i roztrzaskała się. Czekałam na ten momet lecz o
dziwo nie spadłam jak worek kartofli tylko poczułam jak ktos mnie złapała w
powietrzu i łagodnie wylądował.
- BRAWO NEJI-KUN!- Usłyszłam i zaczełam żałowac tego
że jednak nie straciłam przytomności. Neji-sempai puścił mnie tak że upadłam na
ziemię wypluwając krew.
Po pewnym czasie wszystko ucichło dosłownie
wszystko.
- Ten Ten zostań z nia a ja dołącze do reszty.-
Powiedział Neji-Sampai.
- Dobrze Neji-kun.- Powiedziała jakś dziewczyna
której nie znałam. Poczułam jak ktos chwyta w moja dłoń odgarniając włosy z
mojej twarzy.
- Trzymaj się.- Powiedziała ściskając moja dłon
mocniej. Zaczełam kaszleć nie mogąc złapać powietrza.
- Oddychaj powoli.- Powiedziała szturchając mną co
sprawiało jedynie więcej bólu. Nie
mogłam byłam już wykonczona.
- nie mogę.- Wyszeptałam zerkając w jej stronę a w
oczach pojawiły mi łzy. – Możesz cos powiedzieć Hinacie-chan?- Zapytałam
zerkając na nią i tak z ledwością widziałam zostało mi jedynie kilka minut.
- Ale o co chodzi?
- Przeproś ja ode mnie. Nie dam rady już więcej.-
Powiedziałam i wyplułam krew zamykając oczy.
-NIE WAŻ SIĘ UMIERAĆ!!- Krzyknęła kładąc głowę na
mojej kladce słuchając czy moje serce bije.
***
-Ej!- Ktoś mnie szturchał. – Ej nie wydurniaj się i
otwieraj te oczy!- Znajomy głos.
Czemu
nie dadzą mi spocząć w spokoju?- Pomyślałam starając
się go zignorować.
- Wstawaj!- Poczułam bardzo mocne szerpniecie.- Jak
umrzesz Hokage nas zawiesi!- Krzykną szturchając mną Ba on szarpał.
- Uspokój się bo jej krzywdę zrobisz!- Krzyknął jak
nie myliłam się Gai-sensei.
- Lee-kun, Neji-kun bo zamiast ją ocucić to
doprowadzicie ją w gorszy stan!- Krzykneła Ten Ten. Poczułam jak złapała mnie
gdy upadłam na ziemię.
- Opanujcie się! Mielismy ją znaleźć. I znaleźliśmy
teraz musimy opatrzeć jej rany.- Powiedziała odsłaniając moje ramiona.
- O mój boże.- Wyszeptała zabierając ręce. Zerknełam
na nią powoli przekręcając głowę.
- To nic takiego.- Wyszeptałam z trudem łapiąc
oddech.
- Dziewczyno ty masz osiem żeber połamanych nie
wspomnę o innych obrarzeniach!- Krzykneła Ten Ten. Podparła się usiłując się
podnieść podparłam się o drzewo stając na równych nogach. Lecz wiedziała ze
zaraz spadnę. Nie dojdę.
- Dasz mi te bandarze?- Zapytałam i wyciognęłam
rekę.
- Daj ja cię opatrzę tylko potrzebuję wody by ci je
przemyć.- Powiedziała prowadząc do jeziora.
- A my poinformujemy hokage o tym że cie
znaleźliśmy.- Powiedział Gai-sensei.
- Niech nie mówią nikomu.- Wyszeptałam zerkając na
ziemię.- Nie chcę by kto kol wiek wiedział.- Wyszeptałam z trudem oddychając.
- Dobrze.- Powiedział zdziwiony Gai-sensei a ja
oparłam się o Ten Ten i powoli zaczełam iśc.
- Siedzcie tu to może zając troche czasu.-
Powiedziała Ten Ten odwracając się w ich kierunku. Podeszłam do kamienia
siadając na nim.
- Wejdziesz do wody?- Zapytała zerkając na mnie.
- Nie martw się dam sobie radę.- Powiedziałam
zerkając na nia po czym zanurzyłam się w wodzie.
Wow zabolało…złapałam oddech. Mrugając tak aby nie
stracić przytomności. Po pewnym czasie wyszłam z wody i zerknęłam na swoje
odbicie. Teraz rozumiałam czemu tak zaragowała Ten Ten.
Moja twarz wygladała potwornie. Była posiniaczona, lewy policzek był
zadrapany a może nawet razciery kunajem od nosa przez cały policzek. Martwiłam
się ze zostanie blizna. Pod prawym okiem mialam wielkie limo a oko tak mi
spuchneło ze z ledwością je otwierałam. Wargę miałam porozcinaną w wielu
miejscach lecz to chyba moja sprawka przez to ze ja po przygryzałam. Jak się
nie myliłam prawa kość policzkowa była peknięta. Na szyji miałam siniaki
duszenia sznuręm, kijem, dłonmi. Ramiona miałam posiniaczone zadrapane
poranione kunaiem. Lewy nadgarstek miałam spuchniety pewnie był złamany.
Najgorzej wygladał chyba mój brzuch. Był całkowicie siny nie było miejsca na
którym nie było by siniaka. Żebra połamane. Nie mogłam oddychać. Żeby czasami
nie miała krwotoku wewnętrznego.
Zaczeła bandażować sobie ręce a Ten Ten pomagała mi
zabadnarzować brzuch po półgodziny wrucilismy do reszty nie chciałam by się kto
kol wiek martwił i chciałam iść o własnych siłach lecz nie udało się to i
podtrzymywali mnie na zmiane Ten Ten i Neji-senpsi oraz Lee-sama. Westchnełam
ciezko.
- coś cię boli?- Zapytał się Lee-sama. Pokiwałam
przecząco głową prawdę mówiąc to wszystko mnie bolało.
-Czego ci ludzie chcieli od ciebie?- Zapytał się
neji-senpsi. Westchnełam cicho nie chciałam odpowiadać na pytania.
- nie chcę jak na razie o tym mówić.- Wyszeptałam z
trudem.
- Ale musisz to jest warzne.- Powiedział wściekle
Neji-sempai zastanawiałam się czemu ze wszystkich drużyn musiał właśnie wysłać
tą. Ech głupi starzec.
- nienawidzili Konohy.- Wyszeptałam odwracając
wzrok.- I nie zadawaj mi już pytani.- Wyszeptałam z trudem łapiąc powietrze.
Zamknełam oczy coraz gorzej się czułam.
- Co się dzieje?- Powiedział Lee-sama patrząc na
mnie.
- To nic takiego.- Powiedziałam walcząc aby nie
zasłabnąć. – Mogę sama iść. – Powiedziałam i samodzielnie przeskakiwałam z
gałęzi na gałąź. Słyszałam za sobą szepty owej drużyny.
Nie obchodziło mnie to. Po policzkach ciekły mi łzy
lecz nie z tego powodu że wszystko mnie boli lecz z tego ze wracam do wioski że
będę mogła zobaczyć klasę, Hinatę-chan. Byłam z tego powodu naprawde
szczęsliwa. Uśmiechnęłam się na samą myśl. Poczym uśmiech znikł. Wiedziałam że będę
musiała wszystko opowiedzieć i to jeszcze ANBU nie uwieżę już nigdy im.
Moim oczom ukazał się widok o którym tak bardzo
mażyłam było już ciemno. Wiedziałam ze wszyscy spią lecz sama myśl o tym że
jestem w domu. Sprawiła ze znalazłam siłę aby tam wbiec.
- Nie tak szybko!- Krzykneła Ten Ten gdy wyprułam
jak szalona.
- czy ona naprawdę tak źle wygladała?- Zapytał się
Lee-sama patrząc na mnie nie dowierzając własnym oczom.
Zeskoczyłam z gałęzi tracąc równowagę. Zrobiło mi
się ciemno prze oczami i się zachwiałam.
- Stoisz?- Zapytała się Ten Ten podtrzymując mnie za
ramię. Przeprowadzając mnie przez bramę. Uśmiechnełam się rozglądając się do
okoła.
- dom…- wyszeptałam i zaczełam się kierować w strone
domu.
-ehm!- Zachrząkał Gai-sensei łapiąc mnie za ramię.
- Dobrze się czuję.- Powiedziałam blada na twarzy po
czym upadłam na ziemię nie mogłam się ruszyć wszystko mnie bolało.
- Neji-kun, Lee-kun, Ten Ten Zaprowdzcie ja do
szpitala.- Powiedział a Nejisempai spojrzał się na mnie z nienawiścią. Po czym
zaczełam iść w raz z nimi w strone szpitala. Weszłam do szpitala.
- CO SIĘ JEJ STAŁO? SZYBKO NA SALĘ!- Krzykna jeden z
medycznych ninja skażąc mi się położyć na noszach i zabrał na salę po czym
zmienił opatrunki i wyleczył najgorsze urazy jakie miałam.
- Masz odpoczywać conajmiej tydzień bądź dwa
będziesz siedziała w szpitalu nie wolno ci się denerwować. –Powiedział lekarz a
jak kiwnęłam głową bylam wykończona.
- dobrze ale znajomi będą mogli mnie odwiedzić?- Zapytałam
zerkająca na niego i pielęgniarkę.
- Zobaczymy jutro o której wstaniesz będą mogli
przyść po lekcjach od 17 do osiemnastej jak na razie.- Powiedział lekarz a ja
oparłam głowę.
- cieszę się ze jestem w domu.- Wyszeptała zamykając
oczy byłam taka zmęczona ze nie mialam sił na nic. Jutro zacznie się piekło
- Proszę jak na razie nie mówić nikomu że wróciłam
nie chcę by zerwali przeze mnie lekcję.- Wyszeptałam nie otwierając oczu. Po czym zasnełam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz