Jak zwykle miałam dziwny sen
tym razem sniło mi się że…
byłam na jakiejś plaży, woda była niebieska i bardzo
przejrzysta w oddali widać było jakąś wioskę pełną życia smieli się razem
bawili się razem każdy był uśmiechnięty. Kobiety, meszczyźni czy też dzieci
pomagali sobie wzajemnie. Do okoła kwitły drzewa Sakury które przepięknie
wygladały. Wdrapałam się na wzgórze gdzie stała jakaś para byli uśmiechnięci
mimo iż nie widziałam ich twarzy.
Mogłam stwierdzić że kobieta była piękna o długich
czarnych włosach koło niej stał jekich człowiek jego ciało było doszczętnie
zakryte też nie widziałam jego twarzy była zamazana. Był silny. Można było to
wyczuć. Kobieta się odwrócila do niego coś ją zdenerwowało bo złapała się za
brzuch po czym oddaliła się a owy męszczyzna zerkną na nią po czym zacisną
pięść tak że szczeliły mu kości.
Odwróciłam się zerkając na ową wioskę gdzie było
słychać smiechy dzieci. Było widać jak biegną do swoich rodziców.
W końcu nastała noc a za razem ostatnie chwile owej
wioski w oddali było słychać krzyki niewinnych ludzi. Widać było jak Shinobi
doszczętnie walczyli by im pomóc lecz bez skutecznie każdy za każdym upadał
martwy.
Z domu wybiegly dwie osoby były to kobiety jedna
kazała uciec owej kobiecie co była na wzgórzu.
Nie chciała bardzo cierpiała na zemię kapaaly Ciurki
łez mimo to gdy ktoś rykną na nią by się posłuchała zaczeła biec w stronę
pobliskiego lasku.
A pogrążałam się w ciemności nie wiedząc co się stało.
Otworzyłam oczy łapiac się
za klatkę podrywając się na równe nogi zamarłam usiłując złapać spokojnie
oddech. Przekręcilam głowę w prawo po czym w lewo.
Był to nasz obóz który
znajdował się w prawie środku lasu. Midori leżała skulona pewnie rana musiała
się otworzyć musieliśmy jak najszybciej się wydostać gdyż może trucizna
wyżądzić zbyt wielkie szkody.
Akai leżał rozwalony na
ziemi
- Dam rade się dostać o własnych siłach.- powiedziała
do Akai’a który był przejęty tym wszystkim.
- Akai nie martw się o mnie- powiedziała Midori.
- Wiesz tak samo mówiła Tsumetai.- powiedział a Midori
odwrócila głowę.
- Ja nie jestem taka jak ona Akai.- powiedziala smutno
Midori nie patrzac się na niego.
- wiem o tym ale i tak się boję nie chce by znów to
samo się przytrafiło.- powiedział zerkając na ziemię
- Wiem Akai ale nie jesteś w stanie wszystkich
ochronić i to nie była twoja wina Tsumetai nie zgineła przezv ciebie-
powiedziała.
Zmarszczyłam brwi zerkając na
niego smutno. Mimo iż ma serce jak ze stali to są dni w których pokazuje że
jednak się martwi.
Każdy się zmienia Akai można ująć
ze bardziej zaczoł ufać ludzim w szczególności do mnie a Midori nie jest już
taką dowcipnisią jak kiedyś naprawdę wszystko się zmienia.
Nawet ja kiedyś polegałam na innych w prawdzie zawsze
liczyłam na czyjąś pomoc. Mimo iż nigdy nie powiedziałam tego na głos.
Oparłam głowę o rękę wpatrując
się w czerwone jak krew niebo zamknęłam oczy.
Jest wiele osób którym nawet nie podziękowałam.
Przygryzłam wargę siadając
poturecku i zaczełam głęboko myśleć. W prawdzie nie wiedziałam czemu to robię…
Nie miałam pojęcia po prostu
czułam że musiałam im podziękować nawet za to że są.
Bo gdyby ich nie byłoby to kim
bym była? Czym bym się stała?
Lecz od czego miała bym zacząć?
Zerknełam to na członków swojej
drużyny już wiedziałam od czego zacząć.
Od Tsumetai? Już nigdy jej nie podziękuje ale w
prawdzie mówiąc to ona jako pierwsza z nie licznych zauważyła moje istnienie to
dzięki niej byłam w stanie zdać Egzamin na Genina. To ona uwierzyla we mnie
natyle że postanowiła przekazać swoje najsilniejsze techniki.
Posmutnialam na wspomnienie
swojej dawnej przyjaciółki mimo iż ad jej śmierci minęło już trochę czasu wciąż
odczuwałam smutek lecz już nie tak silny i tylko dla tego że zraniłam w tedy
wiele ważnych dla mnie osób. Nawet nie przypuszczałam że mogła bym zyskać tylu
przyjaciół.
Akai? Niech pomyślę jest wkurzający i w prawdzie nad
opiekuńczy mimo iż nigdy tego nie zdradził. I wiem że go coś łaczyło z Tsumetai
lecz nie wiem co.
Zerknełam na niego i zmarszczyłam
brwi po czym wypościłam powietrze zrezygnowana.
Midori? Ona… w prawdzie nie wiele o niej wiem gdyż
zawsze trzymała się z Akaiem a ja wolałam samotność.
Przyglądałam się teraz
zielonowłosej dziewczynie która była zwinięta w klębek. Spała jak małe dziecko
niewinnie i spokojnie.
Shiowase-sensei? Z niego jest naprawde najwspanialszy
dorosły jakiego znałam zawsze mnie wysłuchał gdy miałam problem i nigdy nie
poprawiał. Mówił że muszę nauczyć się życia na własnych błędach co często mnie
drażniło bo mówił tak a potem zabraniał walczyć.
Nasz sensei miał naprawde ogromne
wymagania od nas mimo iż nikt tak w prawdzie nie znał jaki jest naprawdę… Nawet
ja jego uczeninica nie jestem w stanie nic więcej o nim powiedzieć…
Z przyjaciół powinnam zacząć od Ino mimo iż co prawda
Malo ją znam lecz jak zwykle mogłam na nia liczyć mimo iż kłuci się z Sakurą i
wspólnie rywalizują wiem ze w głębi serca Ino zawsze uważała Sakure nie jak
rywalkę lecz jako młodszą siostrę którą trzeba ochraniać.
Polożyłam się na trawie wpatrując
się w błękitne niebo wspominając teraz o Ino i Sakurze.
Natomiast Sakura bardziej ze wszystkiego stara się
sprawić by Ino dostrzegła to jak silna się stała. I to dzięki temu że Ino ją
zauwarzyła i często pomagała.
Na te dwie mogłam polegać i wiedziałam ze zawsze
udzielą mi pomocy.
Westchnełam ciężko przekręcając
się wciąż spali…
- błagam budzcie się już.
Powiedziałam wiedziałam że zaraz
się popłacze na temat tych wspomnień.
Kiba i Akamaru? Ech w prawdzie tak samo jak Choji, Shikamaru
czy Shino nie spedziłam zbyt wiele czasu by ich oceniać lecz też są moimi
przyjaciółmi.
Pomyślałam marszcząc brwi i
miałam racne nie spędziłam z nimi zbyt wiele czasu by nawet nazwać ich
przyjaciółmi.
A Naruto? Naruto ech mu mogę podziękować za jedno. Za
to jaką ma silną wolę i gdy patrze jak się nie poddaje i stara się być silny
motywuje mnie do tego samego.
Przed moimi oczami pojawił się
blondyn a ja zmarszczyłam brwi. Wiedziałam jak postrzegaja go inni i byłam
godna podziwu za to że nigdy nie widziałam by się poddał.
Tenten i Lee? Zawsze są gdy walcze z Nejim wiem ze się
martwią o to i za to im dziękuje.
Było by więcej za co mogłabym im
podziękować lecz teraz nie miałam sił aby cokolwiek sobie przypominać o nich.
Hinata? Jej mam wiele do podziękowania. Nie wiem nawet
od czego by tu zacząć. Co by tu wybrać chyba to ze pozwoliła mi być swoją
przyjaciółką. Za to powinnam podziękować
Przyglądałam się niebu a po mojej
twarzy przyjemnie wiał wiatr a ja po prostu się wyłączyłam na otaczający nas
świat. .
Neji? Mimo iż jego podejście jest denerwujące i jego
zachowanie też. Nie mogę nażekać w końcu gdyby nie tyle walk z nim. Stała bym w
miejscu była bym słaba. A tak… Pierwszy raz podziękuje mu za ten nieznośny jego
charakter.
Zerknełam w niebo ciężko oddychając
ciężko było mi nawet pomyśleć o tym żeby podziękować za co kolwiek tej osobie
ale w prawdzie już dawno przestałam uwarzać Nejiego za swojego wroga. Złapałam
za swoją głowę nie wierząc w to wszystko
- Ja uważam że to niejst mój
wróg? BAKA!- powiedziałam sama do siebie kręcąc przecząco głowa by pozbyć się
tych myśli.
Sasuke? Za co by tu podziękować mu?
- Ami…
Za co podziękować Sasuke w prawdzie był jedyną osobą o
której nigdy nie pomyślałam by jej zaco kolwiek podziękować?
- Ami…
Ech nie mam pojęcia będę musiała się nad tym grubo
zastanowić.
- Ami
Poczulam na tyle silne
szarpniecie ze zostałam wyrwana ze swoich zamyśleń. Zerknełam na Akaia.
- A… Akai?
Zapytałam zdziwiona gdy mi się
przygladał uwarznie nie wiedziałam o co mu teraz chodzi.
- Coś się stało Ami?- Zapytał
zmartwionym głosem a ja spojrzałam się na niego.
- Iie. – Powiedziałam zamykając
oczy.
- Na pewno?- zapytał się ciut
zaniepokojony.
- Hai tylko myślałam.-
powiedziałam zerkając ponownie na niego.
- Doszłam do tego ze gdyby was
nie było nie wiedziała bym kim jestem i co by się ze mną stało.- Powiedziałam a
Akai spojrzał się na mnie.
- Hee! Ami wiesz ze mam wrażenie
czasami ze te wcześnie wstawanie ci szkodzi.- powiedział przykładając mi rękę
do czoła.
- nie nie rozumiem ale trzeba isć
po wodę pójdziesz po nią czy ja mam.- powiedział a ja wstałam zerkając na
niego.
- Nie ja pójdę ty opiekój się
Midori musi mieć siły by mogła zakończyć ten egzamin na własnych siłach. –
powiedziałam a on kiwną jedynie głową
. A trochę musiałam ich
nazbierać więc powiedziałam Akai’owi ze nie długo wracam i ruszyłam zbierając
owoce po czym i kilka ryb złowiłam podzieliłam to na porcje ryby musiałam szbko
przyządzić. Szłam tak zamyślona.
- Przecież mówiłem
Sakura-san ze będę cię osłaniał.- powiedział bardzo znajomy mi głos a ja
podbiegłam tam skąd dochodził i zerknełam zdziwiona na Lee-san który osłaniał
skuloną sakurę zdziwiłam się nie zbyt rozumiałam co było grane lecz po chwili
dostrzegłam ich przeciwników. Ludzie dzwięku właśnie jeden z nich był wbity w
ziemie lecz wydostał się i z bólem poruszył głową to w prawo to w lewo i
pomasował kark
- Mimo iż wbiłem się w
poduszke powietrzną to i tak odczuwam ból.- powiedział jedem z dzwienku z
dziwnym czymś na ręku. Po czym zaatakował Lee w prawdzie nawet go nie trafił a
Lee zaczoł się zwijać. Zdziwiło mi się i nie rozumiałam o co chodzi. Drugi raz
lecz tym razem Lee zasłonił ucho lecz to tylko wzmocniło efekty ataku i Lee
upadł na ziemię był wykończony a owy z dźwięku zaczoł tłumaczyć na czym polegał
jego a tak i teraz wszystko zrozumiam. Zmarszczyłam brwi nie pewnie.
Gdzie Naruto przecież nie zostawił by samej Sakury?
Pomyślałam rozglądając się
uwarznie. Zamarłam a mimo wolnie do oczu napłynęły mi łzy. Naruto leżał nie
przytomny na ziemi a koło niego… serce zabiło mi jeszcze szybciej.
Koło Naruto leżał
nieprzytomny Sasuke… Nic już nie rozumiałam i w prawdzie nawet nie chciałam
zrozumieć zastanawiałam się jak najlepiej się ich pozbyć.
Jak zdać ból tym z dźwięku
nie znałam ich technik więc nie mogłam o tak wyskoczyć bo skączyła bym jak Lee
który leżał teraz nie przytomny a
Sakura walecznie walczyła.
Sakura walecznie walczyła.
Zmienila się było to po niej
widać zawsze chowała się za kimś zaczynając od Ino kończąc na swojej drużynie.
Zawsze polegała na kimś.
Lecz nawet ja wiem że nie
warto w pewnych sytuacjach na kimś polegać.
Sakura za każdym razem
obrywała z pięści w twarz do momentu gdy nie póściła zembami ręki napastnika
który wstał i chciał zadać cios.
Doetchnełam z ulgą gdy z
krzakow wyskoczyóla drużyna Ino i zaczeła bronić Sakury
Choji zmienił się w ogromną
wirującą kulę i zaatakował przeciwnika natomiast Shikamaru złaopał kolejnego za
pomocą techniki związanej z cieniem.
Natomiast ino nie wiem co
dokładniej zrobiła ale zaatakowała przeciwniczkę po czym upadła na ziemi.
Zdziewilam się gdy przeciwniczka zaczeła mówić
że się zabije jak nie oddadzą zwoju i nie odejda.
Po chwili przeżyłam jeszcze
wiekszy szok jak wróg zaatakował własnego towarzysza.
Nic już nie rozumiałam. Może
byłam za głupia ale po cholere atakuja swojego towarzysza jak w ten sposób nie
ukończą egzaminu?
Chciałam już wyjść gdy
pojawiła się kolejna dwójka nie byłam z tego zadowolona bo był tam Neji oraz
Tenten. Zerknelam na nich i pobladłam. Rozmawiali o czymś lecz po chwili jak
miał Neji zaatakować zatrzymal się i Zerkną na Sasuke który własnie się
podniósł.
Cofnełam się przerażona.
Sasuke?
Pomyślałam kręcząc przecząco
głową
Nie to nie może być on.
Pomyślałam ponownie widzac
tak dobrze mi znaną osobę której teraz nie poznawałam i w prawdzie zaczynałam
się go bać
- Sakura kto ci to zrobil.-
Powiedział Sasuke podchodząc do niej
- Sasuke-kun…- Zdziwila się
Sakura. Mimo to mogłam dostrzec w jej oczach rozpacz. Musiało się coś wydażyć
przed tym całym wydażeniem teraz.
- Kto ci to zrobił-
powtórzył oczekując natychmiastowej odpowiedzi
- Ja jej to zrobiłem.-
Powiedział chłopak który ją pobił.
Nie wiedziałam co się
stało raz Sasuke był przed nim a po jego
ataku powietrzem pojawił się za nim trzymając sakurę i Naruto po czym złapal go
za ręce i wykręcił mu je do tyłu.
- Jesteś dumny ze swoich ramion
prawda?- zapytał się Sasuke. Zerknelam na jego uśmiech był złowieszczy taki że
ciarki przeszły mi po plecach.
A do uszu doszedł odgłos
łamanych kości i krzyk. Zasłoniłam uszy.
Za wiele jak dla mnie tortur
jak na jeden tydzień.
Pomyślałam zamykając oczy.
- Przestań Sasuke-kun.-
powiedziała Saskura i wtuliła się w plecy Sasuke. Zerknełam na to a dziwne
plamy z ciała Sasuke zaczeły znikać.
Uśmiechnełam się widząc
dawnego Sasuke. Otarłam łzy.
- AMI!- Słyszałam cichy
krzyk swojej drużyny. Musiałam się zasiedzieć a teraz się nie pokoją o mnie.
Odwruciałam się i zaczełam biec przed siebie wiedziałam gdzie miałam się udać.
Biegłam z całej siły
starając się pozbyć z umysłu Sasuke którego przed chwilą widiałam. Zamknełam
oczy wbiegając do swojego obozu.
- Ami gdzieś ty była!-
Powiedziała nie ona krzyknęła wściekła i w prawdzie nie chciałam wiedzieć co
się stało że Midori postanowila się na mnie wyrzyć.
- Możemy już iść mamy
jeszcze pięć godzin drogi jak nie więcej. – Powiedziałam biorąc swoje rzeczy i
ruszyłam w odpowiednim kierunku a reszta drużyny w milczeniu podążała za mną
nie odzywali się co było dziwne jak dla mnie bo nie znałam ich z tej strony.
Zazwyczj byli głosni a teraz. W prawdzie zaczełam się martwić.
- Jak się czujesz? –
zapytałam się zerkając na nią a ona spojrzała się na mnie wrogo.
- A co cię to obchodzi!-
ryknęła Midori a ja zerknełam na nią.
- Midori ja ci nic nie
zrobiłam więc nie wyrzywaj się na mnie bo stałaś lewą nogą.- powiedziałam ciut
zdenerwowana bo w prawdzie nie wiedziałam czemu się na mnie wydziera.
Przyśpieszyłam.
- Bo się rządzisz.-
powiedziała a ja zamknęłam oczy zaciskając dłonie w pieści.
- Myślisz że jak byłaś
uczennicą Suu to możesz wszystko!- zamknęłam oczy zerkając po chwili na ziemię
zaciskając mocno pięść.
- Midori!- Zaczoł Akai a ja
zerknełam na Midori jak oparzona.
- Jak się rządze to proszę
bardzo… Sami sobie radzcie… - Zacisnełam pięści starając się spokojnie
powiedzieć.
- Zawsze byłaś cieżarem.-
powiedziała Midori a ja zerknełam na nią chłodno.
- Przykro mi Midori że nie
jestem jak Suwaru! Idealna przyjaciółka i w dodatku doskonała Shinobi!
Przepraszam za to że w ogóle się dostałam do waszej drużyny! I wiesz co nie
obchodzi mnie co będzie po tym egzaminie. – powiedziała idać coraz szybciej.
- Ami!- Zaczoł Akai.
- No co! – Odwróciłam się ze
łzami w oczach czemu zawsze tak jest ze to ja płacze. Nienawidziłam tego.
Przygryzłam wargę.
- To wy zawsze mnie
Ignorowaliście. Nie zwracaliście na mnie uwagi a na misjach dla was byłam
piątym kołem u wozu. Nigdy mnie nie zawołaliście na trening mimo iż wiem że
wspólnie trenowaliście dwa razy w tygodniu. Myślicie że nie słyszałam lecz
zawsze mnie porównywaliście do Suwaru. Ale dla waszej wiadomości Suwaru była
moją przyjaciółką a nie nauczycielką może i zle zrobiła wybierając mnie jako
osobę którą podszkoliła i w prawdzie nic nie osiągnęłam bo znajduje się w jej
cieniu nawet w drużynie. Bo wy nie widzice mnie! Nie widzicie tym kim JA
jestem! – tupnęłam nogą łapiąc się za klatke piersiową.
- A jak mamy cię
zaakceptować jesteś dzieciakiem!- krzyknęła Midori a ja się odwróciłam do niej
twarzą.
- Dzieciakiem?- Zapytałam
podchodząc do niej.
- Tak jestem dzieciakiem ale
nie zapominaj że ty też jesteś dzieciakiem. – powiedziałam zła pierwszy raz w
życiu Midori tak mnie zdenerwowała swoim zachowaniem nie rozumiałam o co jej
chdzi ale postanowiłam się już nie odzywać. Wiedziałam że mogę ją niechcący
obrazić a nie chciałam tego. Bo jak już postanowiłam. Że nie będę już się nad
sobą użalać czy płakać.
zamknęłam oczy zaciskając dłoń.
zamknęłam oczy zaciskając dłoń.
- Musimy ukończyć egzamin.-
oznajmiłam spokojnie ruszając w stronę wybranego kierunku. Już nikt mic nie
mówił zerkenełam na nią smutno. Poczym zerknełam na niebo mogła być już
dwunasta po południu. Przedzierałam się przez zarosla widzac już w oddali swój
cel jeszcze kawałek i będziemy mogli odpocząc a Midori trafi do szpitala bo
mimo iż mowiła te wszystkie rzeczy to wiedziałam że to przez tę truciznę która
coraz bardziej się rozprzestrzenia po jej organizmie. Widzialam jak się
męczyla jak starała się uspokoić oddech
który i tak był już płytki. Na twarzy i czole krople potu przygryzała wargę
gdzie niegdzie pociekała jej krew. Prawe oko mrużyła krzywiąc się z bólu i
trzymała się za ranne ramie.
Otworzyam drziw wpuszczając
ich do srodka i Uśmiechnełam się podchodząc do wielkiego napisu gdzie brakowała
dwóch fragmentów Midori zaczeła go odczytywać a ja zerknełam na zwoj który
trzymałam w dłoni.
- Akai otwórzmy zwoje.-
powiedziałam a on kiwna głową po czym zaczelam otwierając zwój ziemi a Akai w
tym Momocie otworzył zwój nieba po z których pojawił się jakiś Shinobi.
- I…Iruka-sensei?- zdziwiłam
się zerkając na nauczyciela z Akademii. Nie wiedziałam co się stało i nie
chciałam wiedzieć byłam ciekawa czemu się pojawil.
- Witam was przyszedłem wam
powiedzieć że zdaliście drugi egzamin. – Powiedział a ja się usmiechnełam. W
prawdzie zaczełam się przygladać ramieniu Midori po czył złapałam ją za reke i
pociogneła za sobą po czym kazałam jej siedzieć i zaczełam zmieniać opatrunek
tak jak się spodziewałam było coraz gorzej. Zamknełam oczy zastanawiając się co
zrobić.
Przez moje ciało przeszedł
chłud a ja się odwróciłam zerkając na pierwszy piętro. Czując czyjeś
spojrzenie. Moje spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem… Gaary z piasku.
Wpatrywał się we mne jak zahipnotyzowany wyjełam maść i zaczełam smarować ranę
Midori. Midori jedynie przyglądala się ziemi a ja zerknełam na nia.
- Midori?
- Przepraszam nie wiem co
mnie ugryzło ze mówiłam te głupie słowa- powiedziała a ja się Uśmiechnełam
czule.
- nie przepraszaj…-
uąmiechneła się.
- Ale…
- Midori czasem też mówię
rzeczy które sprawiają że sprawiają ból.
– uśmiechnęła się.
- teraz musisz odpocząć…
wiec się nie przejmuj. – powiedziała zerkając na nią. Zerkneła na pierwsze
Pietro wciąż tam stał i się przygladał nie wiedziałam o co może chodzić i w
prawdzie czułam się skrępowana.
- Ami!- poczułam jak ktoś
mnie przytulił zerknełam na Hinate która wpatrywała się we mnie z uśmiechem.
- Hej Hinata.- wyszeptałam
zerkając na przyjaciółkę.
- Widze ze zdaliście.- dodał
Akai co sprawiło że się zdziwiłam no bo Akai nigdy nie odzywał się do moich
przyjaciół.
- Tak samo jak wy zdaliście.
– powiedział Kiba a ja zmarszczyłam brwi.
- Akamaru?- zdziwiłam się
- Lepiej nie pytaj –
powiedziała pośpiesznie Hinata a ja zerknełam na nią zdziwiona .
- Gaara tu jesteś chodz coś
zjeść.- powiedziała Temari podchodząc do swojego brata a ja zerknełam na owego
chłopaka nie opuszczał ze mnie wzroku. Zerknełam na niego czując na sobie
większą ilość spojrzen co sprawiło ze zerknełam na hinatę.
- co z wami. – powiedziałam
widzac ich przerażenie nie licząc Midori i Akai.
- Gaara?- zaczeła temari a
on zaczol iść z nią.
- no i zdalismi Ami i to
dzieki tobie i twoim klonom.- powiedział Akai.
- Nie przesadzajcie ale też
się cieszę ze zdaliśmy.- Uśmiechnełam się idąc głównego pomieszczenia gdzie
znajdował się Hokage no i dróżyna z piasku gdzie był Gaara z rodzeństwem.
Drużyna Hinaty no i jakaś dróżyna ze skał dwie osoby były w opłakanym stanie w
drużynie skał ale się poruszali co był plus.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz