wtorek, 20 lutego 2018

28: Zdaliśmy!!: 28


Jak zwykle miałam dziwny sen tym razem sniło mi się że…
byłam na jakiejś plaży, woda była niebieska i bardzo przejrzysta w oddali widać było jakąś wioskę pełną życia smieli się razem bawili się razem każdy był uśmiechnięty. Kobiety, meszczyźni czy też dzieci pomagali sobie wzajemnie. Do okoła kwitły drzewa Sakury które przepięknie wygladały. Wdrapałam się na wzgórze gdzie stała jakaś para byli uśmiechnięci mimo iż nie widziałam ich twarzy.
Mogłam stwierdzić że kobieta była piękna o długich czarnych włosach koło niej stał jekich człowiek jego ciało było doszczętnie zakryte też nie widziałam jego twarzy była zamazana. Był silny. Można było to wyczuć. Kobieta się odwrócila do niego coś ją zdenerwowało bo złapała się za brzuch po czym oddaliła się a owy męszczyzna zerkną na nią po czym zacisną pięść tak że szczeliły mu kości.
Odwróciłam się zerkając na ową wioskę gdzie było słychać smiechy dzieci. Było widać jak biegną do swoich rodziców.
W końcu nastała noc a za razem ostatnie chwile owej wioski w oddali było słychać krzyki niewinnych ludzi. Widać było jak Shinobi doszczętnie walczyli by im pomóc lecz bez skutecznie każdy za każdym upadał martwy.
Z domu wybiegly dwie osoby były to kobiety jedna kazała uciec owej kobiecie co była na wzgórzu.
Nie chciała bardzo cierpiała na zemię kapaaly Ciurki łez mimo to gdy ktoś rykną na nią by się posłuchała zaczeła biec w stronę pobliskiego lasku.
A pogrążałam się w ciemności nie wiedząc co się stało.
Otworzyłam oczy łapiac się za klatkę podrywając się na równe nogi zamarłam usiłując złapać spokojnie oddech. Przekręcilam głowę w prawo po czym w lewo.
Był to nasz obóz który znajdował się w prawie środku lasu. Midori leżała skulona pewnie rana musiała się otworzyć musieliśmy jak najszybciej się wydostać gdyż może trucizna wyżądzić zbyt wielkie szkody.
Akai leżał rozwalony na ziemi
- Dam rade się dostać o własnych siłach.- powiedziała do Akai’a który był przejęty tym wszystkim.
- Akai nie martw się o mnie- powiedziała Midori.
- Wiesz tak samo mówiła Tsumetai.- powiedział a Midori odwrócila głowę.
- Ja nie jestem taka jak ona Akai.- powiedziala smutno Midori nie patrzac się na niego.
- wiem o tym ale i tak się boję nie chce by znów to samo się przytrafiło.- powiedział zerkając na ziemię
- Wiem Akai ale nie jesteś w stanie wszystkich ochronić i to nie była twoja wina Tsumetai nie zgineła przezv ciebie- powiedziała.
Zmarszczyłam brwi zerkając na niego smutno. Mimo iż ma serce jak ze stali to są dni w których pokazuje że jednak się martwi.
Każdy się zmienia Akai można ująć ze bardziej zaczoł ufać ludzim w szczególności do mnie a Midori nie jest już taką dowcipnisią jak kiedyś naprawdę wszystko się zmienia.
Nawet ja kiedyś polegałam na innych w prawdzie zawsze liczyłam na czyjąś pomoc. Mimo iż nigdy nie powiedziałam tego na głos.
Oparłam głowę o rękę wpatrując się w czerwone jak krew niebo zamknęłam oczy.
Jest wiele osób którym nawet nie podziękowałam.
Przygryzłam wargę siadając poturecku i zaczełam głęboko myśleć. W prawdzie nie wiedziałam czemu to robię…
Nie miałam pojęcia po prostu czułam że musiałam im podziękować nawet za to że są.
Bo gdyby ich nie byłoby to kim bym była? Czym bym się stała?
Lecz od czego miała bym zacząć?
Zerknełam to na członków swojej drużyny już wiedziałam od czego zacząć.
Od Tsumetai? Już nigdy jej nie podziękuje ale w prawdzie mówiąc to ona jako pierwsza z nie licznych zauważyła moje istnienie to dzięki niej byłam w stanie zdać Egzamin na Genina. To ona uwierzyla we mnie natyle że postanowiła przekazać swoje najsilniejsze techniki.
Posmutnialam na wspomnienie swojej dawnej przyjaciółki mimo iż ad jej śmierci minęło już trochę czasu wciąż odczuwałam smutek lecz już nie tak silny i tylko dla tego że zraniłam w tedy wiele ważnych dla mnie osób. Nawet nie przypuszczałam że mogła bym zyskać tylu przyjaciół.
Akai? Niech pomyślę jest wkurzający i w prawdzie nad opiekuńczy mimo iż nigdy tego nie zdradził. I wiem że go coś łaczyło z Tsumetai lecz nie wiem co.
Zerknełam na niego i zmarszczyłam brwi po czym wypościłam powietrze zrezygnowana.
Midori? Ona… w prawdzie nie wiele o niej wiem gdyż zawsze trzymała się z Akaiem a ja wolałam samotność.
Przyglądałam się teraz zielonowłosej dziewczynie która była zwinięta w klębek. Spała jak małe dziecko niewinnie i spokojnie.

Shiowase-sensei? Z niego jest naprawde najwspanialszy dorosły jakiego znałam zawsze mnie wysłuchał gdy miałam problem i nigdy nie poprawiał. Mówił że muszę nauczyć się życia na własnych błędach co często mnie drażniło bo mówił tak a potem zabraniał walczyć.
Nasz sensei miał naprawde ogromne wymagania od nas mimo iż nikt tak w prawdzie nie znał jaki jest naprawdę… Nawet ja jego uczeninica nie jestem w stanie nic więcej o nim powiedzieć…
Z przyjaciół powinnam zacząć od Ino mimo iż co prawda Malo ją znam lecz jak zwykle mogłam na nia liczyć mimo iż kłuci się z Sakurą i wspólnie rywalizują wiem ze w głębi serca Ino zawsze uważała Sakure nie jak rywalkę lecz jako młodszą siostrę którą trzeba ochraniać.
Polożyłam się na trawie wpatrując się w błękitne niebo wspominając teraz o Ino i Sakurze.
Natomiast Sakura bardziej ze wszystkiego stara się sprawić by Ino dostrzegła to jak silna się stała. I to dzięki temu że Ino ją zauwarzyła i często pomagała.
Na te dwie mogłam polegać i wiedziałam ze zawsze udzielą mi pomocy.
Westchnełam ciężko przekręcając się wciąż spali…
- błagam budzcie się już.
Powiedziałam wiedziałam że zaraz się popłacze na temat tych wspomnień.
Kiba i Akamaru? Ech w prawdzie tak samo jak Choji, Shikamaru czy Shino nie spedziłam zbyt wiele czasu by ich oceniać lecz też są moimi przyjaciółmi.
Pomyślałam marszcząc brwi i miałam racne nie spędziłam z nimi zbyt wiele czasu by nawet nazwać ich przyjaciółmi.
A Naruto? Naruto ech mu mogę podziękować za jedno. Za to jaką ma silną wolę i gdy patrze jak się nie poddaje i stara się być silny motywuje mnie do tego samego.
Przed moimi oczami pojawił się blondyn a ja zmarszczyłam brwi. Wiedziałam jak postrzegaja go inni i byłam godna podziwu za to że nigdy nie widziałam by się poddał.
Tenten i Lee? Zawsze są gdy walcze z Nejim wiem ze się martwią o to i za to im dziękuje.
Było by więcej za co mogłabym im podziękować lecz teraz nie miałam sił aby cokolwiek sobie przypominać o nich.
Hinata? Jej mam wiele do podziękowania. Nie wiem nawet od czego by tu zacząć. Co by tu wybrać chyba to ze pozwoliła mi być swoją przyjaciółką. Za to powinnam podziękować
Przyglądałam się niebu a po mojej twarzy przyjemnie wiał wiatr a ja po prostu się wyłączyłam na otaczający nas świat. .
Neji? Mimo iż jego podejście jest denerwujące i jego zachowanie też. Nie mogę nażekać w końcu gdyby nie tyle walk z nim. Stała bym w miejscu była bym słaba. A tak… Pierwszy raz podziękuje mu za ten nieznośny jego charakter.
Zerknełam w niebo ciężko oddychając ciężko było mi nawet pomyśleć o tym żeby podziękować za co kolwiek tej osobie ale w prawdzie już dawno przestałam uwarzać Nejiego za swojego wroga. Złapałam za swoją głowę nie wierząc w to wszystko
- Ja uważam że to niejst mój wróg? BAKA!- powiedziałam sama do siebie kręcąc przecząco głowa by pozbyć się tych myśli.
Sasuke? Za co by tu podziękować mu?
- Ami…
Za co podziękować Sasuke w prawdzie był jedyną osobą o której nigdy nie pomyślałam by jej zaco kolwiek podziękować?
- Ami…
Ech nie mam pojęcia będę musiała się nad tym grubo zastanowić.
- Ami
Poczulam na tyle silne szarpniecie ze zostałam wyrwana ze swoich zamyśleń. Zerknełam na Akaia.
- A… Akai?
Zapytałam zdziwiona gdy mi się przygladał uwarznie nie wiedziałam o co mu teraz chodzi.
- Coś się stało Ami?- Zapytał zmartwionym głosem a ja spojrzałam się na niego.
- Iie. – Powiedziałam zamykając oczy.
- Na pewno?- zapytał się ciut zaniepokojony.
- Hai tylko myślałam.- powiedziałam zerkając ponownie na niego.
- Doszłam do tego ze gdyby was nie było nie wiedziała bym kim jestem i co by się ze mną stało.- Powiedziałam a Akai spojrzał się na mnie.
- Hee! Ami wiesz ze mam wrażenie czasami ze te wcześnie wstawanie ci szkodzi.- powiedział przykładając mi rękę do czoła.
- nie nie rozumiem ale trzeba isć po wodę pójdziesz po nią czy ja mam.- powiedział a ja wstałam zerkając na niego.
- Nie ja pójdę ty opiekój się Midori musi mieć siły by mogła zakończyć ten egzamin na własnych siłach. – powiedziałam a on kiwną jedynie głową
. A trochę musiałam ich nazbierać więc powiedziałam Akai’owi ze nie długo wracam i ruszyłam zbierając owoce po czym i kilka ryb złowiłam podzieliłam to na porcje ryby musiałam szbko przyządzić. Szłam tak zamyślona.
- Przecież mówiłem Sakura-san ze będę cię osłaniał.- powiedział bardzo znajomy mi głos a ja podbiegłam tam skąd dochodził i zerknełam zdziwiona na Lee-san który osłaniał skuloną sakurę zdziwiłam się nie zbyt rozumiałam co było grane lecz po chwili dostrzegłam ich przeciwników. Ludzie dzwięku właśnie jeden z nich był wbity w ziemie lecz wydostał się i z bólem poruszył głową to w prawo to w lewo i pomasował kark
- Mimo iż wbiłem się w poduszke powietrzną to i tak odczuwam ból.- powiedział jedem z dzwienku z dziwnym czymś na ręku. Po czym zaatakował Lee w prawdzie nawet go nie trafił a Lee zaczoł się zwijać. Zdziwiło mi się i nie rozumiałam o co chodzi. Drugi raz lecz tym razem Lee zasłonił ucho lecz to tylko wzmocniło efekty ataku i Lee upadł na ziemię był wykończony a owy z dźwięku zaczoł tłumaczyć na czym polegał jego a tak i teraz wszystko zrozumiam. Zmarszczyłam brwi nie pewnie.
Gdzie Naruto przecież nie zostawił by samej Sakury?
Pomyślałam rozglądając się uwarznie. Zamarłam a mimo wolnie do oczu napłynęły mi łzy. Naruto leżał nie przytomny na ziemi a koło niego… serce zabiło mi jeszcze szybciej.
Koło Naruto leżał nieprzytomny Sasuke… Nic już nie rozumiałam i w prawdzie nawet nie chciałam zrozumieć zastanawiałam się jak najlepiej się ich pozbyć.
Jak zdać ból tym z dźwięku nie znałam ich technik więc nie mogłam o tak wyskoczyć bo skączyła bym jak Lee który leżał teraz nie przytomny a
Sakura walecznie walczyła.
Zmienila się było to po niej widać zawsze chowała się za kimś zaczynając od Ino kończąc na swojej drużynie. Zawsze polegała na kimś.
Lecz nawet ja wiem że nie warto w pewnych sytuacjach na kimś polegać.
Sakura za każdym razem obrywała z pięści w twarz do momentu gdy nie póściła zembami ręki napastnika który wstał i chciał zadać cios.
Doetchnełam z ulgą gdy z krzakow wyskoczyóla drużyna Ino i zaczeła bronić Sakury
Choji zmienił się w ogromną wirującą kulę i zaatakował przeciwnika natomiast Shikamaru złaopał kolejnego za pomocą techniki związanej z cieniem.
Natomiast ino nie wiem co dokładniej zrobiła ale zaatakowała przeciwniczkę po czym upadła na ziemi.
 Zdziewilam się gdy przeciwniczka zaczeła mówić że się zabije jak nie oddadzą zwoju i nie odejda.
Po chwili przeżyłam jeszcze wiekszy szok jak wróg zaatakował własnego towarzysza.
Nic już nie rozumiałam. Może byłam za głupia ale po cholere atakuja swojego towarzysza jak w ten sposób nie ukończą egzaminu?
Chciałam już wyjść gdy pojawiła się kolejna dwójka nie byłam z tego zadowolona bo był tam Neji oraz Tenten. Zerknelam na nich i pobladłam. Rozmawiali o czymś lecz po chwili jak miał Neji zaatakować zatrzymal się i Zerkną na Sasuke który własnie się podniósł.
Cofnełam się przerażona.
Sasuke?
Pomyślałam kręcząc przecząco głową
Nie to nie może być on.
Pomyślałam ponownie widzac tak dobrze mi znaną osobę której teraz nie poznawałam i w prawdzie zaczynałam się go bać
- Sakura kto ci to zrobil.- Powiedział Sasuke podchodząc do niej
- Sasuke-kun…- Zdziwila się Sakura. Mimo to mogłam dostrzec w jej oczach rozpacz. Musiało się coś wydażyć przed tym całym wydażeniem teraz.
- Kto ci to zrobił- powtórzył oczekując natychmiastowej odpowiedzi
- Ja jej to zrobiłem.- Powiedział chłopak który ją pobił.
Nie wiedziałam co się stało  raz Sasuke był przed nim a po jego ataku powietrzem pojawił się za nim trzymając sakurę i Naruto po czym złapal go za ręce i wykręcił mu je do tyłu.
- Jesteś dumny ze swoich ramion prawda?- zapytał się Sasuke. Zerknelam na jego uśmiech był złowieszczy taki że ciarki przeszły mi po plecach.
A do uszu doszedł odgłos łamanych kości i krzyk. Zasłoniłam uszy.
Za wiele jak dla mnie tortur jak na jeden tydzień.
Pomyślałam zamykając oczy.
- Przestań Sasuke-kun.- powiedziała Saskura i wtuliła się w plecy Sasuke. Zerknełam na to a dziwne plamy z ciała Sasuke zaczeły znikać.
Uśmiechnełam się widząc dawnego Sasuke. Otarłam łzy.
- AMI!- Słyszałam cichy krzyk swojej drużyny. Musiałam się zasiedzieć a teraz się nie pokoją o mnie. Odwruciałam się i zaczełam biec przed siebie wiedziałam gdzie miałam się udać.
Biegłam z całej siły starając się pozbyć z umysłu Sasuke którego przed chwilą widiałam. Zamknełam oczy wbiegając do swojego obozu.
- Ami gdzieś ty była!- Powiedziała nie ona krzyknęła wściekła i w prawdzie nie chciałam wiedzieć co się stało że Midori postanowila się na mnie wyrzyć.
- Możemy już iść mamy jeszcze pięć godzin drogi jak nie więcej. – Powiedziałam biorąc swoje rzeczy i ruszyłam w odpowiednim kierunku a reszta drużyny w milczeniu podążała za mną nie odzywali się co było dziwne jak dla mnie bo nie znałam ich z tej strony. Zazwyczj byli głosni a teraz. W prawdzie zaczełam się martwić.
- Jak się czujesz? – zapytałam się zerkając na nią a ona spojrzała się na mnie wrogo.
- A co cię to obchodzi!- ryknęła Midori a ja zerknełam na nią.
- Midori ja ci nic nie zrobiłam więc nie wyrzywaj się na mnie bo stałaś lewą nogą.- powiedziałam ciut zdenerwowana bo w prawdzie nie wiedziałam czemu się na mnie wydziera. Przyśpieszyłam.
- Bo się rządzisz.- powiedziała a ja zamknęłam oczy zaciskając dłonie w pieści.
- Myślisz że jak byłaś uczennicą Suu to możesz wszystko!- zamknęłam oczy zerkając po chwili na ziemię zaciskając mocno pięść.
- Midori!- Zaczoł Akai a ja zerknełam na Midori jak oparzona.
- Jak się rządze to proszę bardzo… Sami sobie radzcie… - Zacisnełam pięści starając się spokojnie powiedzieć.
- Zawsze byłaś cieżarem.- powiedziała Midori a ja zerknełam na nią chłodno.
- Przykro mi Midori że nie jestem jak Suwaru! Idealna przyjaciółka i w dodatku doskonała Shinobi! Przepraszam za to że w ogóle się dostałam do waszej drużyny! I wiesz co nie obchodzi mnie co będzie po tym egzaminie. – powiedziała idać coraz szybciej.
- Ami!- Zaczoł Akai.
- No co! – Odwróciłam się ze łzami w oczach czemu zawsze tak jest ze to ja płacze. Nienawidziłam tego. Przygryzłam wargę.
- To wy zawsze mnie Ignorowaliście. Nie zwracaliście na mnie uwagi a na misjach dla was byłam piątym kołem u wozu. Nigdy mnie nie zawołaliście na trening mimo iż wiem że wspólnie trenowaliście dwa razy w tygodniu. Myślicie że nie słyszałam lecz zawsze mnie porównywaliście do Suwaru. Ale dla waszej wiadomości Suwaru była moją przyjaciółką a nie nauczycielką może i zle zrobiła wybierając mnie jako osobę którą podszkoliła i w prawdzie nic nie osiągnęłam bo znajduje się w jej cieniu nawet w drużynie. Bo wy nie widzice mnie! Nie widzicie tym kim JA jestem! – tupnęłam nogą łapiąc się za klatke piersiową.
- A jak mamy cię zaakceptować jesteś dzieciakiem!- krzyknęła Midori a ja się odwróciłam do niej twarzą.
- Dzieciakiem?- Zapytałam podchodząc do niej.
- Tak jestem dzieciakiem ale nie zapominaj że ty też jesteś dzieciakiem. – powiedziałam zła pierwszy raz w życiu Midori tak mnie zdenerwowała swoim zachowaniem nie rozumiałam o co jej chdzi ale postanowiłam się już nie odzywać. Wiedziałam że mogę ją niechcący obrazić a nie chciałam tego. Bo jak już postanowiłam. Że nie będę już się nad sobą użalać czy płakać.
zamknęłam oczy zaciskając dłoń.
- Musimy ukończyć egzamin.- oznajmiłam spokojnie ruszając w stronę wybranego kierunku. Już nikt mic nie mówił zerkenełam na nią smutno. Poczym zerknełam na niebo mogła być już dwunasta po południu. Przedzierałam się przez zarosla widzac już w oddali swój cel jeszcze kawałek i będziemy mogli odpocząc a Midori trafi do szpitala bo mimo iż mowiła te wszystkie rzeczy to wiedziałam że to przez tę truciznę która coraz bardziej się rozprzestrzenia po jej organizmie. Widzialam jak się męczyla  jak starała się uspokoić oddech który i tak był już płytki. Na twarzy i czole krople potu przygryzała wargę gdzie niegdzie pociekała jej krew. Prawe oko mrużyła krzywiąc się z bólu i trzymała się za ranne ramie.
Otworzyam drziw wpuszczając ich do srodka i Uśmiechnełam się podchodząc do wielkiego napisu gdzie brakowała dwóch fragmentów Midori zaczeła go odczytywać a ja zerknełam na zwoj który trzymałam w dłoni.
- Akai otwórzmy zwoje.- powiedziałam a on kiwna głową po czym zaczelam otwierając zwój ziemi a Akai w tym Momocie otworzył zwój nieba po z których pojawił się jakiś Shinobi.
- I…Iruka-sensei?- zdziwiłam się zerkając na nauczyciela z Akademii. Nie wiedziałam co się stało i nie chciałam wiedzieć byłam ciekawa czemu się pojawil.
- Witam was przyszedłem wam powiedzieć że zdaliście drugi egzamin. – Powiedział a ja się usmiechnełam. W prawdzie zaczełam się przygladać ramieniu Midori po czył złapałam ją za reke i pociogneła za sobą po czym kazałam jej siedzieć i zaczełam zmieniać opatrunek tak jak się spodziewałam było coraz gorzej. Zamknełam oczy zastanawiając się co zrobić.
Przez moje ciało przeszedł chłud a ja się odwróciłam zerkając na pierwszy piętro. Czując czyjeś spojrzenie. Moje spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem… Gaary z piasku. Wpatrywał się we mne jak zahipnotyzowany wyjełam maść i zaczełam smarować ranę Midori. Midori jedynie przyglądala się ziemi a ja zerknełam na nia.
- Midori?
- Przepraszam nie wiem co mnie ugryzło ze mówiłam te głupie słowa- powiedziała a ja się Uśmiechnełam czule.
- nie przepraszaj…- uąmiechneła się.
- Ale…
- Midori czasem też mówię rzeczy które sprawiają że sprawiają ból. – uśmiechnęła się.
- teraz musisz odpocząć… wiec się nie przejmuj. – powiedziała zerkając na nią. Zerkneła na pierwsze Pietro wciąż tam stał i się przygladał nie wiedziałam o co może chodzić i w prawdzie czułam się skrępowana.
- Ami!- poczułam jak ktoś mnie przytulił zerknełam na Hinate która wpatrywała się we mnie z uśmiechem.
- Hej Hinata.- wyszeptałam zerkając na przyjaciółkę.
- Widze ze zdaliście.- dodał Akai co sprawiło że się zdziwiłam no bo Akai nigdy nie odzywał się do moich przyjaciół.
- Tak samo jak wy zdaliście. – powiedział Kiba a ja zmarszczyłam brwi.
- Akamaru?- zdziwiłam się
- Lepiej nie pytaj – powiedziała pośpiesznie Hinata a ja zerknełam na nią zdziwiona .
- Gaara tu jesteś chodz coś zjeść.- powiedziała Temari podchodząc do swojego brata a ja zerknełam na owego chłopaka nie opuszczał ze mnie wzroku. Zerknełam na niego czując na sobie większą ilość spojrzen co sprawiło ze zerknełam na hinatę.
- co z wami. – powiedziałam widzac ich przerażenie nie licząc Midori i Akai.
- Gaara?- zaczeła temari a on zaczol iść z nią.
- no i zdalismi Ami i to dzieki tobie i twoim klonom.- powiedział Akai.
- Nie przesadzajcie ale też się cieszę ze zdaliśmy.- Uśmiechnełam się idąc głównego pomieszczenia gdzie znajdował się Hokage no i dróżyna z piasku gdzie był Gaara z rodzeństwem. Drużyna Hinaty no i jakaś dróżyna ze skał dwie osoby były w opłakanym stanie w drużynie skał ale się poruszali co był plus.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz