W końcu wróciliśmy do
wioski. Weszłam do domu wykończona pragnęłam jedynie wejść do ciepłej wody i
ochłonąć. Weszłam do wanny siadając przyjemnie się uśmiechając.
- Tego było mi trzeba.- Powiedziałam
opierając głowę, po czym zamknęłam oczy rozkoszując się tą chwilą.
- moja pierwsza poważna
misją została zakończona sukcesem, ale prawdę mówiąc nie zbyt wiele zrobiłam i
w niczym prawdę mówiąc nie pomogłam im.- powiedziałam siadając zerknęłam na
swoje odbicie rozmyślając o tym właśnie.
- Muszę więcej trenować, aby
móc pomoc swojej drużynie, ale jak…- podrapałam się po głowie rozmyślając.
Puk puk.
- Jak można się stać
silnym?- Pomyślałam zamyślona.
- Co ty tu robisz?!- Krzyknęłam
zanurzając się w wodzie tak, że było widać jedynie głowę.
- Przepraszam, ale Hokage
cie wzywa.- Powiedział jeden z ANBU od razu go rozpoznałam był to ten sam,
który podał mi Krzesło i był bardzo uprzejmy. Tylko z nim szczerze mówiąc mogłabym
porozmawiać, lecz w ciąż czułam się nie swojo, jak jaki kolwiek z ANBU chciał
ze mną porozmawiać. Zerknęłam na jego plecy na szczęście był odwrócony.
- To ja poczekam na dworze.-
Powiedział znikając. Westchnęłam tylko i wyszłam od razu zawijając się w
ręcznik i pośpiesznie ubrałam.
- To szczyt wszystkiego, że
nie można się już normalnie wykąpać.- Powiedziałam zła wychodząc miałam mokre włosy,
po czym wyszłam na podwórko. Stał tam nie patrząc się na mnie.
- Przepraszam.- Powiedział
nie patrząc się.
- Nic się nie stało, ale
proszę na przyszłość nie pojawiać się w mojej łazience od tak.- Powiedziałam a
on zerkną na mnie.
- Nie tego się
spodziewałem.- Powiedział idąc kolo mnie był bardzo wysoki. Sięgałam mu
zledwoscią do pasa.
- a czego się pan
spodziewał?- Zdziwiłam się zerkając na niego mrużąc oczy. Szłam przed siebie
jeszcze jakieś 20 metrów, po czym skręciłam w prawo.
- ze się wściekniesz.- Powiedział
a ja westchnęłam.
- to nic by nie dało mój
wybuch złości. A w ogóle…- myśli zerkając w bok.
- To dobrze nie chciałbym
oberwać.- Zażartował sobie śmiejąc się z mojej miny.
- wie pan nie dałabym rady
pana zadrapnąć.- Powiedział zerkając na niego marszcząc czoło.
- Iruka-san mówił prawdę
jesteś bardzo poważna.- Powiedział patrząc się dziwnie na mnie a ja zerknęłam
na niego niepewnie.
- e to tak już jestem.- Powiedziałam
delikatnie się cofając.
- nie masz się, o co martwić
nic ci nie zrobię. – Powiedział musiał dostrzec moje zachowanie.
- przepraszam.- Powiedziałam
nie patrząc się.
- Nie przepraszaj.- Zaśmiał
się.- Po prostu myślałem, że już odrobinę nam ufasz.- Powiedział zerkając w
niebo.
- nie łatwo jest mi zaufać
wam ponownie. Wiem to nie wasza wina to, co się stało, ale po prostu staram się,
lecz wciąż mam odruch taki by jak najdalej uciekać.- Powiedziałam zerkając w
bok.
- Ah! Teraz wszystko jasne.
To tak samo jak w tedy tylko…- powiedział zerkając na mnie.
- niech pan mi tego nie
przypomina to…- zmarszczyłam poirytowana czoło.
-, Ale to było zabawne.- Powiedział
a ja zerknęłam na niego zabujcz a n doskoczył ode mnie. – Spokojnie już nic nie
mowie na ten temat.
- dobrze- powiedziałam
zakładając rękę na ramieniu.
- Dziękuje- powiedział a ja zerknęłam
na niego zdziwiona.
- He?- Zdziwiłam się przekrzywiając
głowę.
- Za to ze porozmawiałaś ze
mną nie bojąc się.- Powiedział a ja zmarszczyłam brwi.
- Kiedy?- Zapytałam myśląc.
- Teraz… zazwyczaj zmawiałaś
i rozmawiasz z ANBU nie zbyt pewnie nawet w obecności Hokage a teraz. – Powiedział
i zerkną na mnie otwierając drzwi do gabinetu. Zerknęłam na Hokage i skłoniłam
się.
- Wiesz, po co cię tu
wezwałem prawda.- Zapytał się
- Hai
Hokage-sama- Powiedziałam nie patrząc się na niego.
-, Więc wybrałem już dla
ciebie karę za to wszystko i po prostu masz przez miesiąc w czasie wolnym
pomagać w wiosce.- Powiedział a ja zerknęła na niego nie, co zdziwiona nie tego
się spodziewałam.
- Dobrze Hokage-sama będę
się starać.- Powiedziałam i skłoniłam się.
- Możesz odejść- powiedział
a ja wyszłam zamyślona. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego taką karę wybrał mi Hokage,
ale nie chciałam się z tym kłócić. Szłam po wiosce rozglądając się po niej szukając
czegoś, w czym mogłabym pomóc. Mogłam stwierdzić, że nie byłoby t tak proste
jak mogłoby się wydawać. Chodziłam przez kilka gdzodzin i to bez skutecznie.
Każdy w sklepie czy w warsztacie nie potrzebował pomocy. Usiadłam na ziemi
zrezygnowana. Złapałam się za głowę.
- Ami?- Zapytała się nie
pewnie Tenten. Zerkając na mnie nie pewnie.
- Tak- wyszeptała zerkając
na nią i delikatnie się Uśmiechnełam.
- Coś się stało?- Zapytała
siadając koło mnie i poklepała mnie po ramieniu. Skrzywiłam się starając nie
wbić się w ziemię po ach tak delikatnym uderzeniu w ramię.
- Nie nic się nie stało- powiedziałam z uśmiechem na
twarzy i wstałam – Idziemy coś zjeść?- Zapytałam zerkając w bok, po czym zerknęłam
na nią. A ona się uśmiechnęła.
- No pewnie- powiedziała z
uśmiechem zerkając na mnie. Zaczełam iść nie, co zamyślona.
- Ami? Jak było na pierwszej
misji?- Zapytała się zerkając na mnie nie pewnie.
- Było super!- Uśmiechnełam
się zamykając oczy.- Aya była bardzo przyjazna.- Powiedziałam zerkając w
niebo.- Na samym początku nie zbyt się dogadywałam ze swoją drużyną a
najbardziej z Akai’em, co sprawiało, że się irytowałam. – Powiedziałam zerkając
na nią, – ale i tak byłam beznadziejna- powiedziałam nie, co smutna.
- Ami…
- Wiesz sensei nie pozwolił
mi nawet im pomagać tylko pilnowałam, Ayi a na koniec i tak to ja stałam
zaatakowana przez wrogów.- Dodałam zerkając na swoje ręce.
- Jesteś jak zwykle wobec
siebie bardzo negatywnie nastawiona. Po prostu jesteś nową osobą w ich drużynie
i się martwią. Nie dawno stracili przyjaciółkę i pewnie nie chcą stracić i
ciebie. A twoje paranormalne zdolności sprawiają ze pakujesz się w kłopoty.- Powiedziała
i zerknęła na mnie a ja spojrzałam w bok.
- Ale to nie tłumaczy tego
ze nie pozwalają mi walczyć. Chciałabym im się przydać, ale tak to jestem po
prostu nie potrzebna.- Powiedziałam patrząc się smutna.
- Dali ci najważniejsze
zadanie- powiedziała a ja zerknęłam na niego.
- Haa.- Zdziwiłam się
zerkając na nią a moje włosy opadły mi na twarz.
- Wiesz czy zadaniem misji
nie była ochrona dziewczynki?- Zapytała się z uśmiechem a ja kiwnęłam twierdząc
głowa.
- Tak a co z tego?- Powiedziałam
zerkając na nią, po czym zmarszczyłam czoło.
- To, że to ciebie
wyznaczyli abyś była przy niej cały czas, czyli jej pilnowała.- Powiedziała a
ja zerknęłam na nią zdziwiona.
- to prawda.- Powiedziałam a
na zerknęła na mnie triumfalnie. Usiadłam i zamówiłam ramen, po czym zaczełam
jeść powoli.
- Widzisz, czyli ufali ci ze
jesteś w stanie ją ochronić.- Powiedziała jedząc, ramen. Czasami się zastanawiałam,
co Tenten robi w drużynie Neji’ego, co mnie bardzo zastanawia jak na razie wiem
ze Lee jest specem od Taijutsu. A Neji natomiast jak na razie nie znalazłam w
jego sztuce walki jakiegoś słabego punktu. I jak na razie zawsze przegrywam
starcia z nim i to ja ląduje na kilka dni w szpitalu. Nawet zaczełam się zastanawiać,
czemu się tak znielubimy, lecz nie potrafię tego wyjaśnić. Po prostu tak już jest. Westchnęłam kończąc
jeść.
- Muszę już iść Ami. Wiesz
mam trening z drużyną a wiesz, jacy oni są. Do zobaczenia później.- Pomachała
mi na pożegnanie.
- Dozobaczenia Tenten.- Powiedziałam
płacząc rachunek i wstałam idąc w stronę domu.
Zastanawiałam się, na czym
polega taki trening. Jeszcze nie byłam na wspólnym treningu z drużyną, co mi
się nie zbyt podobało, bo jak już słyszałam wszyscy mieli swój pierwszy taki
trening a ja nie do końca. Zamknęłam oczy idąc przed siebie. Jutro musiałam
pójść do sklepu pokupywać potrzebne mi jedzenie i jakieś picie. Prawdę mówiąc
jak zwykłe. Zasmiełam się cicho nie wiedząc, czemu mam świetny nastrój. Otworzyłam
drzwi i weszłam automatycznie się przebrałam w pidzame i wzięłam kawałek
czekoladowego ciasta. Ugryzłam kawałek rozkoszując się przyjemnie słodkim
smakiem a ciast rozpuszczało się przyjemnie w buzi. Zarumieniłam się uroczo. Po
zjedzeniu wstałam i umyłam zęby, po czym związałam włosy i położyłam się wzięłam
książkę na temat rodzaju chakry.
Z tego, co pamiętam nim nie zasnęłam
było to, że są pięć podstawowych rodzaju chakry. Wiatr, woda, ziemia, ogień i
błyskawice. Chakra wiatru była bardzo żadka i nie każdy ją ma. Są osoby, które
maja dwa rodzaje chakry. I prawdę mówiąc na tym się skończy moje czytanie, bo zasnęłam
jak głaz.
***
Otworzyłam zmęczona oczy
prawdę mówiąc nie wyspałam się nic a nic. Wyszłam nie chętnie z łóżka i weszłam
do kuchni drapiąc się po głowie. Otworzyłam szafkę i wyjęłam płatki o smaku
cynamonu. Po czym zajrzałam do lodówki i wzięłam mleko. Kichnęłam zasłaniając
twarz. Wzięłam miseczkę, po czym nasypałam płatki i zalałam je mlekiem
przetarłam zmęczone oczy jedząc podpierając się ręką. Gdy zjadłam wstałam i
umyłam talerz, po czym weszłam do łazienki i ubrałam się rożcesując włosy, po
czym wyszłam.
W wiosce był jeszcze
spokojnie i prawdę mówiąc nie było jeszcze ludzi na ulicach, po czym zerknęłam
na Kotetsu i Izumo Uśmiechnełam się i pobiegłam d domu po kilkunastu minutach podeszłam
do nich.
- Dzień dobry Izumo i
Kotetsu.- Powiedziałam uśmiechając się do nich.
- Ami?- Zdziwił się Kotetsu
zerkając na mnie.
- Co ty już zaczynasz
kombinować?- Zapytał się Izumo a ja nabrałam powietrza.
- Ja nic nie kombinuje
Izumo- powiedziałam naburmuszona. – Chciałam wam kawę dać- powiedziałam i
pokazałam dwie szklanki oraz dwa kawałki ciasta.
- To dla nas?- Zdziwił się
Izumo.
- nie dla chochlików, pewnie
ze dla was. – Powiedziałam i podałam zerkając na nich a ci zaczęli powoli pić,
po czym spróbowali ciasta.
- Sama je piekłaś?- Zapytał
się Kotetsu a ja kiwnęłam głową ze tak.
- Pyszne!- Zawołali po
chwili jednocześnie.
- No coś wy nie zbyt dobre
jest.- Powiedziałam a ci zerknęli na mnie morderczym spojrzeniem.
- No dobrze już nic nie
mówię.- Zaśmiałam się.
Prawdę mówiąc jak przyszłam
pod bramę była gdzieś siódma nad ranem natomiast jak po pilnowaniu bramy gdzie stwierdzałam,
że to jest najgorsze, co mogło mi się przytrafić wyszłam od nich gdzieś o
jedenastej. Zastanawiałam się, co oni robią, aby się im aż tak nie nudziło a
prawdę mówiąc ze nie ma zbyt wiele.
Szłam bez celu po wiosce prawdę mówiąc starałam się nie wpaść na Neji’ego nie chciałam po raz kolejny wylądować w szpitalu. Zerknęłam do portfela i zerknęłam na listę zakupów. Westchnęłam cicho, po czym poszłam na skromne zakupy. Wychodząc ze sklepu wpadłam na jakiegoś przechodnia.
Szłam bez celu po wiosce prawdę mówiąc starałam się nie wpaść na Neji’ego nie chciałam po raz kolejny wylądować w szpitalu. Zerknęłam do portfela i zerknęłam na listę zakupów. Westchnęłam cicho, po czym poszłam na skromne zakupy. Wychodząc ze sklepu wpadłam na jakiegoś przechodnia.
Miał on krótkie brązowe
włosy. Oczy miał natomiast czarne przyglądały mi się uważnie. W kąciku ust miał
małego kolczyka a jego usta wykrzywił dziwnie znajomy uśmiech. Był nawet dość
wysoki na lewym ramieniu miał dziwny pasek.
- Przepraszam.- Powiedziałam
i podałam jego rzeczy.
- nic się nie stało. Jesteś
Shinobi wioski! Proszę to dla ciebie.- Powiedział męszczyzna o delikatnym
głosie zmarszczyłam brwi. Znałam ten głos, ale skąd. Po chwili zakaszlał łapiąc
się delikatnie za szyje. – Przepraszam mam chrypkę – powiedział i podał mi
butelkę.
- Przepraszam, ale nie mogę
przyjąć. – Powiedziałam i zerknęłam na butelkę nie zbyt ufnie.
- To jest podziękowanie dla
ciebie.- Powiedział a ja nie pewnie wzięłam butelkę soku pomarańczowego.
- dziękuje panu.- Skłoniłam
się i zaczełam iść odkręciłam butelkę i napiłam się krzywiąc się.
- Czy sok naprawdę tak smakuje?-
Zdziwiłam się marszcząc czoło, po czym ponownie wzięłam łyk.
***Lee***
- Następnym razem pokonam
Neji’ego- powiedział brewka zabandażowany a jego oczy się zaświeciły.
- Lee, czemu się nie
poddasz?- Powiedziała Tenten, po czym zerknęła w bok.
- Tenten to nie w mim stylu,
aby się poddawać. – Powiedział zatrzymując się a Tenten zerknęła na niego.
- co jest?- Zapytała
zerkając na niego
- Ami?- Zdziwił się
przekrzywiając głowę patrząc się na czarnowłosą dziewczynę trzymająca jakąś
butelkę dziwnie się chwiała.
- Ami?- Podeszła do niej i
delikatnie położyła rękę na ramieniu dziewczyny.
- czy…- urwał widząc
zarumienioną twarz Ami i zamglone oczy.
- czy ona piła alkohol?- Zapytał
się Tenten niepewnie brewka, który zerkną na butelkę w ręku dziewczyny.
- Nie to nie mogłaby być
prawda.- Powiedziała niepewnie Tenten.
- enten…- wydukała niepewnie
Ami chwiejąc się. – En ok Est… bdmdm.. e to… eee…. Eterminowany.- Powiedziała
Ami pokazując butelkę po soku pomarańczowym a Lee powąchał zawartość butelki.
- Sake?- Zdziwił się Lee
zerkając na nią. Poczym pokazała Tenten butelkę.
- butelka po soku a z
zawartością sake?- Zdziwiła się Tenten.
- Ami, od kogo masz tę
butelkę?- Zapytał się Lee. A dziewczyna zerknęła na niego myśląc.
- e to… bgm…eeee. Maads… e
to…eeee ostałam…eee aaan… eeee Neji.- Powiedziała i zachwiała się idąc w stronę
pola treningowego.
- Co?- Zdziwiła się Tenten.
-Czy ona właśnie powiedziała
Neji?- Zdziwił się Lee zerkając na, Tenten która wzruszyła Ramonami.
- Gdzie ona poszła?!- Zdziwił
się Lee
- musimy ją znaleźć.
- Kogo?- Zdziwił się idący
za nimi Neji marszcząc czoło.
- czemu się na mnie tak
gapicie przecież nic nie zrobiłem jeszcze.- Powiedział podchodząc do nich.
- Jak to nie jak mogłeś dać
Ami alkohol.- Powiedziała zła Tenten.
- mogłem.. Chwile he!!- Zerkną
na nich wytrzeszczając oczy niewierząca własnym oczom i uszom.
- Co wam szczeliło do tych
pustych łbów.- Powiedział zerkając na nich.
- Widzieliśmy ją wstawioną
trzymała to- powiedział Lee i rzucił w jego kierunku butelkę.
- Sok?- Zdziwił się wąchając
zawartość butelki.
- SAKE!- Skrzywił się
patrząc na pojawiających się ANBU. Zmarszczyli brwi.
- Chodźcie z nami Hokage was
wzywa.- Powiedział pojawiający się przed nimi członek Anbu, który miał czarne
długie włosy wiązał je w kitkę na czubku głowy na plecach miał katanę. Cała trójka ruszyli do Hokage.
- Jak ktoś mógł tu wtargnąć
do wioski?- Zapytał się zły Hokage. Patrząc na ANBU.
- Nie wiemy tego.- Powiedział
Kotetsu patrząc na ziemię.
- Przepraszamy- powiedział
przygnębiony Izumo zerkając też na ziemię.
- Macie go znaleźć.- Powiedział
Hokage a ANBU zniknęli. – Jesteście już- powiedział do otwierających się drzwi
zerkając na Drużynę Gai’a
- Tak jesteśmy- powiedział
Lee.
- do wioski dostał się szpieg
nie wiemy, po co to zrobił. Może potrzebuje jakiś informacji i będzie chciał
kogoś pojmać, aby je zdobyć macie przepilnować mieszkańców.- Powiedział
zapisując coś w papierach.
- Ami.- Powiedział Neji a
wszyscy zerknęli na niego jak na wariata.
- Co z nią?- Zapytał się ANBU,
z którym dziewczyna się dogadywała.
- Lee i Tenten.,- Zaczą i zerkną
na nich
- Neji nie mów wpakujesz ją
w kłopoty.- Powiedział Lee.
- Lee to nie ja ją wpakuje w
kłopoty. Kłopoty same się jej czepiają.- Powiedział Neji.
- o co chodzi Neji?- Zapytał
się, Hokage zerkając na niego.
- Lee i Tenten znaleźli ją
wstawioną miała przy sobie tą butelkę niech pan powącha.- Powiedział Neji i
rzucił butelką do Hokage, który ją złapał i powąchał.
- Sake?- Zdziwił się patrząc
na butelkę – Sok?- Zerkną na niego.
- Myślę ze to było planowane
i ze to właśnie jej będzie szukać, aby ją przesłuchać pijane osoby mają
tendencje do długiego języka a tym bardziej ci z słabą głową a ona ma słabą, bo
wnioskuje ze wypiła jakieś trzy drobne łyki i przestała.- Powiedział a Hokage westchną.
- Znajdźcie ją i pilnujcie.-
Powiedział a ci wyszli.
- znów mamy jej pilnować.- Załamał
się Neji niewierząca własnym uszom, – za jakie grzechy przecież ona nie będzie
się nas słuchać.
- Teraz to nie ważne musimy
ją znaleźć rozdzielmy się.- Powiedział Lee.
***Tenten***
Brązowowłosa dziewczyna
biegała po całej wiosce szukając dziewczyny imieniem Ami nie mogła zrozumieć,
dlaczego wszystkie kłopoty muszą być związane z nią.
- Ami w coś ty się znowu
wpakowała?- Zdziwiła się widząc ową dziewczynę podpierając się ścianę sklepu.
- Ami!- Zawołała i pojawiła
się koło niej a dziewczyna się na nią spojrzała.
- enen- wydukała załamana-
enci eee owie.- Dodała blada.
- chodźmy do domu.- Powiedziała
Tenten i zabrała ja do jej domu. Po drodze spotkała Lee, po czym wysłała go po
Nejiego. A sama ją zabrała, po czym zerknęła na nią i westchnęła otwierając
drzwi do domu Ami i położyła dziewczynę na łóżko.
Po kilkunastu minutach do
owego domu weszła pozostała dwójka.
***Neji***
- gdzie ona jest- powiedział
i zerkną na śpiącą dziewczynę złapał ją za ramiona i poszturchaną nią z całej
siły.
- Neji…- zaczęła Tenten a
dziewczyna zerknęła na nich nie pewnie.
- Ej ty skoncentruj się i
patrz się na mnie.- Powiedział i zerkną na nią łapiąc za podbródek.- AMI!- Krzykną
a Ami zerknęła na niego chwiejąc się.
- eji?- Zapytała się nie
pewnie chwiejąc się- ego eeee sz.- powiedziała Ami starając się wyglądać wrogo,
lecz jej to nie wyszło.
- Skup się.- Powiedział a
ona zamknęła oczy zamachną się i
uderzył ją dużą silą w twarz.
- auuu- powiedziała Ami łapiąc
się za policzek- ie usiałeś ić ak ocno. – Powiedziała i zerknęła na niego
naburmuszona.
- to się skup i powiedz skąd
dostałaś sok?- Zapytał się zerkając na nią.
- eeee to ok?- Zapytała
zerkając na niego.
- Tak Sok, kto ci dał.
- czy t był Neji- powiedział
Lee.
- Eji ie- powiedział i
machnęła ręką przy twarzy. – Eji Est ły.- Dodała Ami a Neji zmarszczył wrogo
brwi. – Eji ie obiłby os akiego. – dodała myśląc.- Ej olialczyć eee to…-
podrapała się po głowie.
- to, kto ci dał sok jak nie
Neji?- Zapytała się, Tenten.
- ostałam od owieka-
powiedziała Ami.
- Wiemy ze od człowiek, ale
jak on wyglądał!- Krzykną Neji a Ami zerknęła na niego wystraszona.
- Eee amiettam ooo.- Powiedziała
Ami.- eeee to adłam a n iego ak yszłam e eku… ahiwył ie ywnie.
- jak to dziwnie- powiedział
Neji
- ty ją rozumiesz?- Zdziwili
się wszyscy.
- yyyy owiedział eeee oooo
enkoweanie. Eeee uśmiechną się eeee yyyyy ie yyyy obaczył eeeee – pokazała ochraniacz
ze znakiem wioski.
- jak to, gdy zobaczył
ochraniacz?- Zdziwił się Neji patrząc na Ami.
- Ak Eji.- Zmarszczyła brwi.
- co jest.
- e to eeee… aaaa… -
podrapała się po głowie. – le się uje.- Powiedziała kładąc się.
- Ami!
- Oooo!- Krzenkneła ze łzami
w oczach. – Em Estem upia i aba!- wstała chwiejąc się – esteś aszny eji!
Ieawidzę ejie’go- wybiegła z domu.
- AMI- krzykną Neji
wybiegając za nią i złapał ją za ramie.- Wracaj do domu.
- Ie!- Krzyknęłam
zatrzymując się.- Eji…- zerknęła na plecy nejie’go, po czym złapała go za ramie
i pociągnęła mocniej.
- CZEGO!- Rykną a ona go
puściła krzywiąc się po policzkach pociekły jej łzy.
- Nie n będziesz teraz
ryczeć- powiedział zły i prychną.
Rozniósł się huk a Neji
złapał się za czerwony policzek. Był w szoku patrząc się na czerwone oczy Ami.
- ie Em o obiłam e nie ie
ubisz.- Powiedziała ze łzami w oczach. – Esteś kropny! – Powiedziała Ami
cofając się
- Ałma i okazać ooo. Ego Ury
ał i ok le uż echce ozmawiać z wami.- Powiedziała zerknęła na niego i zaczęła
się cofać
- Dobrze- zaczął oddychać
spokojniej raczej starał się. – Przepraszam.- Powiedział blady a Ami zerknęła z
przerażeniem na niego.
- osiłeś mnie?- Wyszeptała
zerkając na niego.
- Tak przeprosiłem cię a
teraz pokaż mi, kto to jest.- Powiedział a Ami zerknęła na sklep. Zerknęła na
owego chłopaka, który zerkną na nią.
- ooo eji oo Est on.- Powiedziała
pokazując a chłopak zaczął uciekać za nim ruszył Neji.
Ami zaczęła iść do domu i
położyła się spać
***Ami***
Obudziła się z bólem Glowy.
- co?- Skrzywiła się
zerkając na Nejiego.
- co ty tu robisz?- Zdziwiła
się siadając jak sparaliżowana.
- Wiesz… wpakowałaś się w
kłopoty.- Powiedział z uśmiechem a ja zmarszczyłam brwi.
- w jakie kłopoty?- Zapytałam
myśląc, lecz złapałam się za głowę.
- upiłaś się.- Powiedział a
ja zerknęłam na niego.
- HE!- Poderwałam się i
zachwiałam się. – Jak to, ale ja pamiętam, co się działo?- Powiedziałam i zerknęłam
na niego.
- Co pamiętasz wszystko.
- Tak pamiętam wszystko
nawet to ze …- pobladła odwracając się do niego plecami.
- co takiego?- Zapytał z
uśmiechem i zerkną na niego.
- że się popłakałam i pytałam
się ciebie, czemu mnie tak nienawidzisz i to że mnie przeprosiłeś.- Powiedziałam
z uśmiechem.
- Zapomnij o tym. – Powiedział
zerkając w bok.
- Neji mnie przeprosił-
zaśmiałam się
- Masz o tym zapomnieć.
- nie ma mowy.- Powiedziałam
z uśmiechem na twarzy, – ale nie powiem nikomu o tym jak ty nie powiesz ze
płakałam i się ciebie pytałam, czemu mnie nienawidzisz.- Powiedziałam
- Dobrze niech będzie to
będzie nasza tajemnica- powiedział Neji i wyciągną w moją stronę rękę.
- Dobrze to jest nasza
tajemnica- uścisnęłam jego rękę i Uśmiechnełam się
- e to złapałeś tamtego
chłopaka- powiedziłam
- nie złapałem go, więc
wezwał wałem ANBU.- Powiedział a ja zerknęłam na niego
- ANBU!- Krzyknęłam wstając
- tak ANBU powiesz im o tym, kto ci dał Sake.- Powiedział a ja zerknęłam w bok.
- ale ja nie wiem, co mam im
powiedzieć.- Powiedziałam zerkając na niego.
- Dasz radę jesteś na tyle
silna ze nie dasz się tak łatwo pokonać, ale słabsza ode mnie. – Powiedział a ja się zaśmiałam
- Zobaczymy jeszcze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz