wtorek, 20 lutego 2018

20: Tajemnica 20


W końcu wróciliśmy do wioski. Weszłam do domu wykończona pragnęłam jedynie wejść do ciepłej wody i ochłonąć. Weszłam do wanny siadając przyjemnie się uśmiechając.
- Tego było mi trzeba.- Powiedziałam opierając głowę, po czym zamknęłam oczy rozkoszując się tą chwilą.
- moja pierwsza poważna misją została zakończona sukcesem, ale prawdę mówiąc nie zbyt wiele zrobiłam i w niczym prawdę mówiąc nie pomogłam im.- powiedziałam siadając zerknęłam na swoje odbicie rozmyślając o tym właśnie.
- Muszę więcej trenować, aby móc pomoc swojej drużynie, ale jak…- podrapałam się po głowie rozmyślając.
Puk puk.
- Jak można się stać silnym?- Pomyślałam zamyślona.
- Co ty tu robisz?!- Krzyknęłam zanurzając się w wodzie tak, że było widać jedynie głowę.
- Przepraszam, ale Hokage cie wzywa.- Powiedział jeden z ANBU od razu go rozpoznałam był to ten sam, który podał mi Krzesło i był bardzo uprzejmy. Tylko z nim szczerze mówiąc mogłabym porozmawiać, lecz w ciąż czułam się nie swojo, jak jaki kolwiek z ANBU chciał ze mną porozmawiać. Zerknęłam na jego plecy na szczęście był odwrócony.
- To ja poczekam na dworze.- Powiedział znikając. Westchnęłam tylko i wyszłam od razu zawijając się w ręcznik i pośpiesznie ubrałam.
- To szczyt wszystkiego, że nie można się już normalnie wykąpać.- Powiedziałam zła wychodząc miałam mokre włosy, po czym wyszłam na podwórko. Stał tam nie patrząc się na mnie.
- Przepraszam.- Powiedział nie patrząc się.
- Nic się nie stało, ale proszę na przyszłość nie pojawiać się w mojej łazience od tak.- Powiedziałam a on zerkną na mnie.
- Nie tego się spodziewałem.- Powiedział idąc kolo mnie był bardzo wysoki. Sięgałam mu zledwoscią do pasa.
- a czego się pan spodziewał?- Zdziwiłam się zerkając na niego mrużąc oczy. Szłam przed siebie jeszcze jakieś 20 metrów, po czym skręciłam w prawo.
- ze się wściekniesz.- Powiedział a ja westchnęłam.
- to nic by nie dało mój wybuch złości. A w ogóle…- myśli zerkając w bok.
- To dobrze nie chciałbym oberwać.- Zażartował sobie śmiejąc się z mojej miny.
- wie pan nie dałabym rady pana zadrapnąć.- Powiedział zerkając na niego marszcząc czoło.
- Iruka-san mówił prawdę jesteś bardzo poważna.- Powiedział patrząc się dziwnie na mnie a ja zerknęłam na niego niepewnie.
- e to tak już jestem.- Powiedziałam delikatnie się cofając.
- nie masz się, o co martwić nic ci nie zrobię. – Powiedział musiał dostrzec moje zachowanie.
- przepraszam.- Powiedziałam nie patrząc się.
- Nie przepraszaj.- Zaśmiał się.- Po prostu myślałem, że już odrobinę nam ufasz.- Powiedział zerkając w niebo.
- nie łatwo jest mi zaufać wam ponownie. Wiem to nie wasza wina to, co się stało, ale po prostu staram się, lecz wciąż mam odruch taki by jak najdalej uciekać.- Powiedziałam zerkając w bok.
- Ah! Teraz wszystko jasne. To tak samo jak w tedy tylko…- powiedział zerkając na mnie.
- niech pan mi tego nie przypomina to…- zmarszczyłam poirytowana czoło.
-, Ale to było zabawne.- Powiedział a ja zerknęłam na niego zabujcz a n doskoczył ode mnie. – Spokojnie już nic nie mowie na ten temat.
- dobrze- powiedziałam zakładając rękę na ramieniu.
- Dziękuje- powiedział a ja zerknęłam na niego zdziwiona.
- He?- Zdziwiłam się przekrzywiając głowę.
- Za to ze porozmawiałaś ze mną nie bojąc się.- Powiedział a ja zmarszczyłam brwi.
- Kiedy?- Zapytałam myśląc.
- Teraz… zazwyczaj zmawiałaś i rozmawiasz z ANBU nie zbyt pewnie nawet w obecności Hokage a teraz. – Powiedział i zerkną na mnie otwierając drzwi do gabinetu. Zerknęłam na Hokage i skłoniłam się.
- Wiesz, po co cię tu wezwałem prawda.- Zapytał się
- Hai Hokage-sama- Powiedziałam nie patrząc się na niego.
-, Więc wybrałem już dla ciebie karę za to wszystko i po prostu masz przez miesiąc w czasie wolnym pomagać w wiosce.- Powiedział a ja zerknęła na niego nie, co zdziwiona nie tego się spodziewałam.
- Dobrze Hokage-sama będę się starać.- Powiedziałam i skłoniłam się.
- Możesz odejść- powiedział a ja wyszłam zamyślona. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego taką karę wybrał mi Hokage, ale nie chciałam się z tym kłócić. Szłam po wiosce rozglądając się po niej szukając czegoś, w czym mogłabym pomóc. Mogłam stwierdzić, że nie byłoby t tak proste jak mogłoby się wydawać. Chodziłam przez kilka gdzodzin i to bez skutecznie. Każdy w sklepie czy w warsztacie nie potrzebował pomocy. Usiadłam na ziemi zrezygnowana. Złapałam się za głowę.
- Ami?- Zapytała się nie pewnie Tenten. Zerkając na mnie nie pewnie.
- Tak- wyszeptała zerkając na nią i delikatnie się Uśmiechnełam.
- Coś się stało?- Zapytała siadając koło mnie i poklepała mnie po ramieniu. Skrzywiłam się starając nie wbić się w ziemię po ach tak delikatnym uderzeniu w ramię.
- Nie nic się nie stało- powiedziałam z uśmiechem na twarzy i wstałam – Idziemy coś zjeść?- Zapytałam zerkając w bok, po czym zerknęłam na nią. A ona się uśmiechnęła.
- No pewnie- powiedziała z uśmiechem zerkając na mnie. Zaczełam iść nie, co zamyślona.
- Ami? Jak było na pierwszej misji?- Zapytała się zerkając na mnie nie pewnie.
- Było super!- Uśmiechnełam się zamykając oczy.- Aya była bardzo przyjazna.- Powiedziałam zerkając w niebo.- Na samym początku nie zbyt się dogadywałam ze swoją drużyną a najbardziej z Akai’em, co sprawiało, że się irytowałam. – Powiedziałam zerkając na nią, – ale i tak byłam beznadziejna- powiedziałam nie, co smutna.
- Ami…
- Wiesz sensei nie pozwolił mi nawet im pomagać tylko pilnowałam, Ayi a na koniec i tak to ja stałam zaatakowana przez wrogów.- Dodałam zerkając na swoje ręce.
- Jesteś jak zwykle wobec siebie bardzo negatywnie nastawiona. Po prostu jesteś nową osobą w ich drużynie i się martwią. Nie dawno stracili przyjaciółkę i pewnie nie chcą stracić i ciebie. A twoje paranormalne zdolności sprawiają ze pakujesz się w kłopoty.- Powiedziała i zerknęła na mnie a ja spojrzałam w bok.
- Ale to nie tłumaczy tego ze nie pozwalają mi walczyć. Chciałabym im się przydać, ale tak to jestem po prostu nie potrzebna.- Powiedziałam patrząc się smutna.
- Dali ci najważniejsze zadanie- powiedziała a ja zerknęłam na niego.
- Haa.- Zdziwiłam się zerkając na nią a moje włosy opadły mi na twarz.
- Wiesz czy zadaniem misji nie była ochrona dziewczynki?- Zapytała się z uśmiechem a ja kiwnęłam twierdząc głowa.
- Tak a co z tego?- Powiedziałam zerkając na nią, po czym zmarszczyłam czoło.
- To, że to ciebie wyznaczyli abyś była przy niej cały czas, czyli jej pilnowała.- Powiedziała a ja zerknęłam na nią zdziwiona.
- to prawda.- Powiedziałam a na zerknęła na mnie triumfalnie. Usiadłam i zamówiłam ramen, po czym zaczełam jeść powoli.
- Widzisz, czyli ufali ci ze jesteś w stanie ją ochronić.- Powiedziała jedząc, ramen. Czasami się zastanawiałam, co Tenten robi w drużynie Neji’ego, co mnie bardzo zastanawia jak na razie wiem ze Lee jest specem od Taijutsu. A Neji natomiast jak na razie nie znalazłam w jego sztuce walki jakiegoś słabego punktu. I jak na razie zawsze przegrywam starcia z nim i to ja ląduje na kilka dni w szpitalu. Nawet zaczełam się zastanawiać, czemu się tak znielubimy, lecz nie potrafię tego wyjaśnić.  Po prostu tak już jest. Westchnęłam kończąc jeść.
- Muszę już iść Ami. Wiesz mam trening z drużyną a wiesz, jacy oni są. Do zobaczenia później.- Pomachała mi na pożegnanie.
- Dozobaczenia Tenten.- Powiedziałam płacząc rachunek i wstałam idąc w stronę domu.
Zastanawiałam się, na czym polega taki trening. Jeszcze nie byłam na wspólnym treningu z drużyną, co mi się nie zbyt podobało, bo jak już słyszałam wszyscy mieli swój pierwszy taki trening a ja nie do końca. Zamknęłam oczy idąc przed siebie. Jutro musiałam pójść do sklepu pokupywać potrzebne mi jedzenie i jakieś picie. Prawdę mówiąc jak zwykłe. Zasmiełam się cicho nie wiedząc, czemu mam świetny nastrój. Otworzyłam drzwi i weszłam automatycznie się przebrałam w pidzame i wzięłam kawałek czekoladowego ciasta. Ugryzłam kawałek rozkoszując się przyjemnie słodkim smakiem a ciast rozpuszczało się przyjemnie w buzi. Zarumieniłam się uroczo. Po zjedzeniu wstałam i umyłam zęby, po czym związałam włosy i położyłam się wzięłam książkę na temat rodzaju chakry.
Z tego, co pamiętam nim nie zasnęłam było to, że są pięć podstawowych rodzaju chakry. Wiatr, woda, ziemia, ogień i błyskawice. Chakra wiatru była bardzo żadka i nie każdy ją ma. Są osoby, które maja dwa rodzaje chakry. I prawdę mówiąc na tym się skończy moje czytanie, bo zasnęłam jak głaz.
***
Otworzyłam zmęczona oczy prawdę mówiąc nie wyspałam się nic a nic. Wyszłam nie chętnie z łóżka i weszłam do kuchni drapiąc się po głowie. Otworzyłam szafkę i wyjęłam płatki o smaku cynamonu. Po czym zajrzałam do lodówki i wzięłam mleko. Kichnęłam zasłaniając twarz. Wzięłam miseczkę, po czym nasypałam płatki i zalałam je mlekiem przetarłam zmęczone oczy jedząc podpierając się ręką. Gdy zjadłam wstałam i umyłam talerz, po czym weszłam do łazienki i ubrałam się rożcesując włosy, po czym wyszłam.
W wiosce był jeszcze spokojnie i prawdę mówiąc nie było jeszcze ludzi na ulicach, po czym zerknęłam na Kotetsu i Izumo Uśmiechnełam się i pobiegłam d domu po kilkunastu minutach podeszłam do nich.
- Dzień dobry Izumo i Kotetsu.- Powiedziałam uśmiechając się do nich.
- Ami?- Zdziwił się Kotetsu zerkając na mnie.
- Co ty już zaczynasz kombinować?- Zapytał się Izumo a ja nabrałam powietrza.
- Ja nic nie kombinuje Izumo- powiedziałam naburmuszona. – Chciałam wam kawę dać- powiedziałam i pokazałam dwie szklanki oraz dwa kawałki ciasta.
- To dla nas?- Zdziwił się Izumo.
- nie dla chochlików, pewnie ze dla was. – Powiedziałam i podałam zerkając na nich a ci zaczęli powoli pić, po czym spróbowali ciasta.
- Sama je piekłaś?- Zapytał się Kotetsu a ja kiwnęłam głową ze tak.
- Pyszne!- Zawołali po chwili jednocześnie.
- No coś wy nie zbyt dobre jest.- Powiedziałam a ci zerknęli na mnie morderczym spojrzeniem.
- No dobrze już nic nie mówię.- Zaśmiałam się.
Prawdę mówiąc jak przyszłam pod bramę była gdzieś siódma nad ranem natomiast jak po pilnowaniu bramy gdzie stwierdzałam, że to jest najgorsze, co mogło mi się przytrafić wyszłam od nich gdzieś o jedenastej. Zastanawiałam się, co oni robią, aby się im aż tak nie nudziło a prawdę mówiąc ze nie ma zbyt wiele.
Szłam bez celu po wiosce prawdę mówiąc starałam się nie wpaść na Neji’ego nie chciałam po raz kolejny wylądować w szpitalu. Zerknęłam do portfela i zerknęłam na listę zakupów. Westchnęłam cicho, po czym poszłam na skromne zakupy. Wychodząc ze sklepu wpadłam na jakiegoś przechodnia.
Miał on krótkie brązowe włosy. Oczy miał natomiast czarne przyglądały mi się uważnie. W kąciku ust miał małego kolczyka a jego usta wykrzywił dziwnie znajomy uśmiech. Był nawet dość wysoki na lewym ramieniu miał dziwny pasek.
- Przepraszam.- Powiedziałam i podałam jego rzeczy.
- nic się nie stało. Jesteś Shinobi wioski! Proszę to dla ciebie.- Powiedział męszczyzna o delikatnym głosie zmarszczyłam brwi. Znałam ten głos, ale skąd. Po chwili zakaszlał łapiąc się delikatnie za szyje. – Przepraszam mam chrypkę – powiedział i podał mi butelkę.
- Przepraszam, ale nie mogę przyjąć. – Powiedziałam i zerknęłam na butelkę nie zbyt ufnie.
- To jest podziękowanie dla ciebie.- Powiedział a ja nie pewnie wzięłam butelkę soku pomarańczowego.
- dziękuje panu.- Skłoniłam się i zaczełam iść odkręciłam butelkę i napiłam się krzywiąc się.
- Czy sok naprawdę tak smakuje?- Zdziwiłam się marszcząc czoło, po czym ponownie wzięłam łyk.
***Lee***
- Następnym razem pokonam Neji’ego- powiedział brewka zabandażowany a jego oczy się zaświeciły.
- Lee, czemu się nie poddasz?- Powiedziała Tenten, po czym zerknęła w bok.
- Tenten to nie w mim stylu, aby się poddawać. – Powiedział zatrzymując się a Tenten zerknęła na niego.
- co jest?- Zapytała zerkając na niego
- Ami?- Zdziwił się przekrzywiając głowę patrząc się na czarnowłosą dziewczynę trzymająca jakąś butelkę dziwnie się chwiała.
- Ami?- Podeszła do niej i delikatnie położyła rękę na ramieniu dziewczyny.
- czy…- urwał widząc zarumienioną twarz Ami i zamglone oczy.
- czy ona piła alkohol?- Zapytał się Tenten niepewnie brewka, który zerkną na butelkę w ręku dziewczyny.
- Nie to nie mogłaby być prawda.- Powiedziała niepewnie Tenten.
- enten…- wydukała niepewnie Ami chwiejąc się. – En ok Est… bdmdm.. e to… eee…. Eterminowany.- Powiedziała Ami pokazując butelkę po soku pomarańczowym a Lee powąchał zawartość butelki.
- Sake?- Zdziwił się Lee zerkając na nią. Poczym pokazała Tenten butelkę.
- butelka po soku a z zawartością sake?- Zdziwiła się Tenten.
- Ami, od kogo masz tę butelkę?- Zapytał się Lee. A dziewczyna zerknęła na niego myśląc.
- e to… bgm…eeee. Maads… e to…eeee ostałam…eee aaan… eeee Neji.- Powiedziała i zachwiała się idąc w stronę pola treningowego.
- Co?- Zdziwiła się Tenten.
-Czy ona właśnie powiedziała Neji?- Zdziwił się Lee zerkając na, Tenten która wzruszyła Ramonami.
- Gdzie ona poszła?!- Zdziwił się Lee
- musimy ją znaleźć.
- Kogo?- Zdziwił się idący za nimi Neji marszcząc czoło.
- czemu się na mnie tak gapicie przecież nic nie zrobiłem jeszcze.- Powiedział podchodząc do nich.
- Jak to nie jak mogłeś dać Ami alkohol.- Powiedziała zła Tenten.
- mogłem.. Chwile he!!- Zerkną na nich wytrzeszczając oczy niewierząca własnym oczom i uszom.
- Co wam szczeliło do tych pustych łbów.- Powiedział zerkając na nich.
- Widzieliśmy ją wstawioną trzymała to- powiedział Lee i rzucił w jego kierunku butelkę.
- Sok?- Zdziwił się wąchając zawartość butelki.
- SAKE!- Skrzywił się patrząc na pojawiających się ANBU. Zmarszczyli brwi.
- Chodźcie z nami Hokage was wzywa.- Powiedział pojawiający się przed nimi członek Anbu, który miał czarne długie włosy wiązał je w kitkę na czubku głowy na plecach miał katanę.  Cała trójka ruszyli do Hokage.
- Jak ktoś mógł tu wtargnąć do wioski?- Zapytał się zły Hokage. Patrząc na ANBU.
- Nie wiemy tego.- Powiedział Kotetsu patrząc na ziemię.
- Przepraszamy- powiedział przygnębiony Izumo zerkając też na ziemię.
- Macie go znaleźć.- Powiedział Hokage a ANBU zniknęli. – Jesteście już- powiedział do otwierających się drzwi zerkając na Drużynę Gai’a
- Tak jesteśmy- powiedział Lee.
- do wioski dostał się szpieg nie wiemy, po co to zrobił. Może potrzebuje jakiś informacji i będzie chciał kogoś pojmać, aby je zdobyć macie przepilnować mieszkańców.- Powiedział zapisując coś w papierach.
- Ami.- Powiedział Neji a wszyscy zerknęli na niego jak na wariata.
- Co z nią?- Zapytał się ANBU, z którym dziewczyna się dogadywała.
- Lee i Tenten.,- Zaczą i zerkną na nich
- Neji nie mów wpakujesz ją w kłopoty.- Powiedział Lee.
- Lee to nie ja ją wpakuje w kłopoty. Kłopoty same się jej czepiają.- Powiedział Neji.
- o co chodzi Neji?- Zapytał się, Hokage zerkając na niego.
- Lee i Tenten znaleźli ją wstawioną miała przy sobie tą butelkę niech pan powącha.- Powiedział Neji i rzucił butelką do Hokage, który ją złapał i powąchał.
- Sake?- Zdziwił się patrząc na butelkę – Sok?- Zerkną na niego.
- Myślę ze to było planowane i ze to właśnie jej będzie szukać, aby ją przesłuchać pijane osoby mają tendencje do długiego języka a tym bardziej ci z słabą głową a ona ma słabą, bo wnioskuje ze wypiła jakieś trzy drobne łyki i przestała.- Powiedział a Hokage westchną.
- Znajdźcie ją i pilnujcie.- Powiedział a ci wyszli.
- znów mamy jej pilnować.- Załamał się Neji niewierząca własnym uszom, – za jakie grzechy przecież ona nie będzie się nas słuchać.
- Teraz to nie ważne musimy ją znaleźć rozdzielmy się.- Powiedział Lee.
***Tenten***
Brązowowłosa dziewczyna biegała po całej wiosce szukając dziewczyny imieniem Ami nie mogła zrozumieć, dlaczego wszystkie kłopoty muszą być związane z nią.
- Ami w coś ty się znowu wpakowała?- Zdziwiła się widząc ową dziewczynę podpierając się ścianę sklepu.
- Ami!- Zawołała i pojawiła się koło niej a dziewczyna się na nią spojrzała.
- enen- wydukała załamana- enci eee owie.- Dodała blada.
- chodźmy do domu.- Powiedziała Tenten i zabrała ja do jej domu. Po drodze spotkała Lee, po czym wysłała go po Nejiego. A sama ją zabrała, po czym zerknęła na nią i westchnęła otwierając drzwi do domu Ami i położyła dziewczynę na łóżko.
Po kilkunastu minutach do owego domu weszła pozostała dwójka.
***Neji***
- gdzie ona jest- powiedział i zerkną na śpiącą dziewczynę złapał ją za ramiona i poszturchaną nią z całej siły.
- Neji…- zaczęła Tenten a dziewczyna zerknęła na nich nie pewnie.
- Ej ty skoncentruj się i patrz się na mnie.- Powiedział i zerkną na nią łapiąc za podbródek.- AMI!- Krzykną a Ami zerknęła na niego chwiejąc się.
- eji?- Zapytała się nie pewnie chwiejąc się- ego eeee sz.- powiedziała Ami starając się wyglądać wrogo, lecz jej to nie wyszło.
- Skup się.- Powiedział a ona zamknęła oczy zamachną się i uderzył ją dużą silą w twarz.
- auuu- powiedziała Ami łapiąc się za policzek- ie usiałeś ić ak ocno. – Powiedziała i zerknęła na niego naburmuszona.
- to się skup i powiedz skąd dostałaś sok?- Zapytał się zerkając na nią.
- eeee to ok?- Zapytała zerkając na niego.
- Tak Sok, kto ci dał.
- czy t był Neji- powiedział Lee.
- Eji ie- powiedział i machnęła ręką przy twarzy. – Eji Est ły.- Dodała Ami a Neji zmarszczył wrogo brwi. – Eji ie obiłby os akiego. – dodała myśląc.- Ej olialczyć eee to…- podrapała się po głowie.
- to, kto ci dał sok jak nie Neji?- Zapytała się, Tenten.
- ostałam od owieka- powiedziała Ami.
- Wiemy ze od człowiek, ale jak on wyglądał!- Krzykną Neji a Ami zerknęła na niego wystraszona.
- Eee amiettam ooo.- Powiedziała Ami.- eeee to adłam a n iego ak yszłam e eku… ahiwył ie ywnie.
- jak to dziwnie- powiedział Neji
- ty ją rozumiesz?- Zdziwili się wszyscy.
- yyyy owiedział eeee oooo enkoweanie. Eeee uśmiechną się eeee yyyyy ie yyyy obaczył eeeee – pokazała ochraniacz ze znakiem wioski.
- jak to, gdy zobaczył ochraniacz?- Zdziwił się Neji patrząc na Ami.
- Ak Eji.- Zmarszczyła brwi.
- co jest.
- e to eeee… aaaa… - podrapała się po głowie. – le się uje.- Powiedziała kładąc się.
- Ami!
- Oooo!- Krzenkneła ze łzami w oczach. – Em Estem upia i aba!- wstała chwiejąc się – esteś aszny eji! Ieawidzę ejie’go- wybiegła z domu.
- AMI- krzykną Neji wybiegając za nią i złapał ją za ramie.- Wracaj do domu.
- Ie!- Krzyknęłam zatrzymując się.- Eji…- zerknęła na plecy nejie’go, po czym złapała go za ramie i pociągnęła mocniej.
- CZEGO!- Rykną a ona go puściła krzywiąc się po policzkach pociekły jej łzy.
- Nie n będziesz teraz ryczeć- powiedział zły i prychną.
Rozniósł się huk a Neji złapał się za czerwony policzek. Był w szoku patrząc się na czerwone oczy Ami.
- ie Em o obiłam e nie ie ubisz.- Powiedziała ze łzami w oczach. – Esteś kropny! – Powiedziała Ami cofając się
- Ałma i okazać ooo. Ego Ury ał i ok le uż echce ozmawiać z wami.- Powiedziała zerknęła na niego i zaczęła się cofać
- Dobrze- zaczął oddychać spokojniej raczej starał się. – Przepraszam.- Powiedział blady a Ami zerknęła z przerażeniem na niego.
- osiłeś mnie?- Wyszeptała zerkając na niego.
- Tak przeprosiłem cię a teraz pokaż mi, kto to jest.- Powiedział a Ami zerknęła na sklep. Zerknęła na owego chłopaka, który zerkną na nią.
- ooo eji oo Est on.- Powiedziała pokazując a chłopak zaczął uciekać za nim ruszył Neji.
Ami zaczęła iść do domu i położyła się spać
***Ami***
Obudziła się z bólem Glowy.
- co?- Skrzywiła się zerkając na Nejiego.
- co ty tu robisz?- Zdziwiła się siadając jak sparaliżowana.
- Wiesz… wpakowałaś się w kłopoty.- Powiedział z uśmiechem a ja zmarszczyłam brwi.
- w jakie kłopoty?- Zapytałam myśląc, lecz złapałam się za głowę.
- upiłaś się.- Powiedział a ja zerknęłam na niego.
- HE!- Poderwałam się i zachwiałam się. – Jak to, ale ja pamiętam, co się działo?- Powiedziałam i zerknęłam na niego.
- Co pamiętasz wszystko.
- Tak pamiętam wszystko nawet to ze …- pobladła odwracając się do niego plecami.
- co takiego?- Zapytał z uśmiechem i zerkną na niego.
- że się popłakałam i pytałam się ciebie, czemu mnie tak nienawidzisz i to że mnie przeprosiłeś.- Powiedziałam z uśmiechem.
- Zapomnij o tym. – Powiedział zerkając w bok.
- Neji mnie przeprosił- zaśmiałam się
- Masz o tym zapomnieć.
- nie ma mowy.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy, – ale nie powiem nikomu o tym jak ty nie powiesz ze płakałam i się ciebie pytałam, czemu mnie nienawidzisz.- Powiedziałam
- Dobrze niech będzie to będzie nasza tajemnica- powiedział Neji i wyciągną w moją stronę rękę.
- Dobrze to jest nasza tajemnica- uścisnęłam jego rękę i Uśmiechnełam się
- e to złapałeś tamtego chłopaka- powiedziłam
- nie złapałem go, więc wezwał wałem ANBU.- Powiedział a ja zerknęłam na niego
- ANBU!- Krzyknęłam wstając
- tak ANBU powiesz im o tym, kto ci dał Sake.- Powiedział a ja zerknęłam w bok.
- ale ja nie wiem, co mam im powiedzieć.- Powiedziałam zerkając na niego.
- Dasz radę jesteś na tyle silna ze nie dasz się tak łatwo pokonać, ale słabsza ode mnie. – Powiedział a ja się zaśmiałam
- Zobaczymy jeszcze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz