-WSTAWJ!- usłyszałam krzyk
nad uchem co sprawiło że się poderwałam na równe nogi rozglądając się. W pokoju
było ciemno i nie wiedziałam do końca czy to przyjaciel czy też nie.
Zamachnełam się i uderzyłam lecz tak jak bym biła się z duchem.
- Masz pięć minut na ubranie
i zjedzenie czegoś i dotarcie do wyznaczonego miejsca czyli pole treningowe.-
powiedział owy głos. I zamilkł. Ubrałam się pośpiesznie wziełam suchary do reki
i wybiegłam z domu zastanawiając się jaki kretyn budzi mnie o trzeciej
pięćdziesiąt pięć. Wbiegłam na pole treningowe przeciągając się. W buzi miałam
kilka sucharów ukucnęłam i zaczełam poprawiać buty gdyż ubrałam je na odwrót.
Po czym zaczełam się rozglądać.
- To ty jesteś Mayumi Ami.-
powiedział owy głos który należał do jakiegoś mężczyzny który leżał na drzewie.
Po czym zeskoczył. Owy mężczyzna miał brązowe włosy sięgające do końca szyji
były pocieniowane na twarzy miał długą blizne. Na sobie miał zielona kamizelkę
Na czole znak Konohy.
- Tak proszę pana.-
powiedziałam patrząc na niego. Przetarłam oczy przełykając suchary.
- Zdążyłaś przybyć.-
powiedział i zerkną na kartki. – byłaś jedną z najlepszych uczniów z Akademi
najmiej punktów wynosiło 98 z egzaminów a najwięcej to maximum. – powiedział a
ja podrapałam się po głowie zastanawiając się o co może mu chodzić. – Jak
Iruka-sensei mówił jesteś ambitna, lecz zamknięta w sobie.- dodał.
- Przepraszam pana czy pan
mnie obudził aby przekazać mi moje cechy i inne.- Powiedziałam zerkając na
niego.
- Wykonałas wszystkie misje
które wybrał ci Hokage.- powiedział sam do siebie. Zaczą widocznie myśleć nad
czymś.
- Tak…- teraz to już się
obudziłam i doszło do mnie kim ta osoba była.- pan jest Raikiri-sensei.-
powiedziałam i zerknęła na niego. – A tak miałam dziś się z panem spotkać o
czwartej.- powiedziałam a on kiwna twierdząco głową.
- Tak to ja i od wczoraj
jestem twoim Sensei.- powiedział patrząc się na na papiery.- chcę cię teraz
przetestować i sprawdzić czy nadajesz się na pójście z nami.- powiedział i
odłożył papiery po czym przygotował się do ataku.- Pokaż mi co umiesz.-
powiedział kiwając głową abym zaatakowała. Pierwsze co zrobiłam ukryłam się
gdzieś i zaczełam rozmyślać.
Co by tu zrobić? Wiadomo nie pokonam go tuż po
skończeniu akademi. Ale mogę spróbować tego. – Wyjełam Shuriken i kunai’e jakie miałam. Miałam kilka wybuchowych
karteczek i żyłkę. Po czym związałam kartki wybuchowe. Zaczełam rzucać
shurikenami w drzewa.
- Kage Bunshin no Jutsu. – powiedziałam cicho i
stworzyłam proste iluzje swojej postaci aby nie tracić zbyt wiele czakry. Po
czym każdy z nich ruszył się w innym kierunku. Otaczając sensei’a.
- Dobrze więc teraz
zaryzykujemy.- powiedziałam i rzuciałam kunaiam’i. Lecz Sensei z łatwością ich
unikną.
- Atak z ukrycia? Dobre
posunięcie.- powiedział i rzucił kunaiami w mojej kierunku. Odskoczyłam szybko
zmieniając miejsce ukrycia. Sensei po chwili pojawił się za mną i zaczą
atakować. Zrobiłam blok lecz przeleciałam przez najbliższe drzewo.
- Ari Goku no Jutsu.-
powiedziałam i stworzyłam pieczęć po czym dotknęła rękoma ziemi spod której
wyszły mrówki. Ja i Sensei odskoczyliśmy skorzystałam z okazji i ukryłam się.
- Technika Suwaru-chan.-
powiedział zamyślony.
Po chwili postanowiłam zaatakować
go masowo.z karzdej strony wybiegły moje klony Sensei zacza ich atakować.
- Słyszałem ze potrafisz cieniste
klony a używasz tych słabych zawiodłem się.- powiedział Sensei lecz starałam
się nie słuchać. Po chwili złapałam go ręką za nogę raczej złapała bym gdyby
nie odskoczył.
- Tam ta technika zurzywa dużą
ilość czakry. Jako początkujący genin który nie potrafi jeszcze zbyt dobrze
panować nad swoją czakrą szybko ją straci przy tej technice.- powiedziałam. –
nie jestem teraz z drużyną która w razie czego pomogła by mi więc muszę
oszczędzać chakre. – powiedziałam a ten wyprostował się.
- co sądzisz o drużynie?- zapytał
się a je zwiesiłam głowę.
- Znowu to pytanie Hokage też je
zadał.- powiedziałam – nie łatwo obrać to w słowa ale moim zdaniem zostaliśmy
dobrani w drużyny aby mieć większą szansę przetrwania. I w drużynie powinno być
zaufanie każdy jest gotów oddać życie za drugiego członka. I Drużna jest jak
rodzina. – powiedziałam nie pewnie.
- A ty co byś zrobiła gdyby
groziło jej nie bezpieczeństwo?- zapytał się.
- Ja… wiem że nie zbyt wiele
mogła bym zrobić ze swoimi umiejętnościam ale starała bym się im pomóc. Nie
mogłabym uciec z myślą ze umierają.-powiedziałam – tak samo oddałabym życie za
wioskę mimo że wioska jest nie zbyt miła dla mnie.-powiedziałam o on się
uśmiechną.
- Jestem Shiawase Moretsu.-
powiedział i skłonił się. – nie każdy gennin tak mówi.
- Suwaru-sama mi to powiedziała.-
powiedziałam i się Uśmiechnełam.
- Tak… była wyjątkowym geninem.-
powiedział i zaczą iść do wioski.- Idź się wyspać bo za pięć godzin chcę cię
widzieć u Hokage.
- Hai Moretsu-sensei.-
powiedziałam i pobiegłam do domu.
***
Po czterech godzinach wstałam i
ubrałam się chciałam jeszcze zajść do butki z ramen. Zaczełam iść masując kark
potwornie mnie bolał. Zaczełam się zastanawiać na czym polegająć będzie ta
misja. Usiadłam i zamuwiłam ramen po czym zaczełam jeść. Nie widziałam dziś ani
Hinaty ani nikogo innego. Musiałam już iść. Weszłam po schodach do gabinetu
Hokage. Weszłam do środka pukając do drzwi. Już tam była reszta mojej drużyn.
- więc wszyscy już są.-
powiedział z uśmiechem Hokage
- Tak Hokage-sama-
powiedział Raikiri-sensei i zerkną na mnie zresztą jak pozostała część drużyny,
która czekała aż do nich podejdę.
- Waszym zadaniem jest
eskortować pewną osobę do świątyni na północy kraju ognia wszystkie informacje
ma wasz Sensei- powiedział spokojnie Hokage-sama zerknełam na niego nie śmiało.
– Możecie odejść.- powiedział, a ja poczułam szarpnięcie.
- No chodź!- powiedział
Akai-san i zaczą iść trzymajc mnie za ramię. Zeczeliśmy iść do bramy
wyjściowej. Akai-san wygladał dziś na nie zbyt zadowolonego z misji nie
wiedziałam czemu i zresztą nie chciałam wiedziec. Uśmiechnełam się delikatnie i
usiadłam pod ścianom.
- Coś się stało?- Zapytał
się Kotetsu-san
- Nie nic trochę się boję-
wyszeptałam zerkając na niego- nie jestem tak silna aby ochronić drużynę i
miałam znacznie mniej od nich misji.- wyszeptałam zerkając na nich.
- to normalne nie dawno
skończyłaś akademie i jesteś młodsza od nich dlatego masz mniej doświadczenia
od nich lecz nie jesteś taka słaba skoro już dostaliście misję poza wioskę.-
powiedział i delikatnie się uśmiechną mróżąc oczy.
Po chwili podeszła do mnie mała dziewczynk miała włosy do
pasa o kolorze fioletu. Była bardzo nie śmiała. Jej karnacja była zaskakująco
jasna. Duże błękitne oczy wpatrywały się na mnie. Miała najwyżej 145cm wzrostu.
Ubrana była w białą sukienkę a na dłoniach miała rękawiczki natomiast na nogach
miała dziwne ochraniaczę.
- e to?- zaczeła nie pewnie
bawiąc się swoim naszyjnikiem który miała na szyji.
- Tak?- Uśmiechnełam się do
niej podchodząc do niej i ukucnęłam przed nią patrząc na nią.
- Jestem Aya.- wyszeptała i
się zarumieniła.- I szukam drużyny Raikiri-sama.- wyszeptała a Akai-san zerkną
na nią lodowatym spojrzeniem.
- nie no mamy niańczyć
dzieciaka!- rykną odwracając się do nich. Dziewczynce pojawił się łzy w oczach
i była najwyraźniej przerażona.
- Akai-san!- krzyknęłam
zerkając na niego.- jak możesz tak straszyć dziecko.- powiedziałam i rzuciłam w
niego kamieniem który z chukiem uderzył w tył jego głowy.
- Ami!- zerkną na mnie z
wściekłościa w oczach.
- Uspokójcie się.-
powiedział Raikiri-sensei po czym ruszył w naszym kierunku. – jak już wszyscy
są i jest osoba którą mamy eskortować to do dzieła.- powiedział i zaczą iść za
nim szli Akai-san i Midori-sama. Zerknełam na Aya-chan i wyciognęłam rękę w jej
kierunku. Ona nie pewnie ją złapała i zaczeła iść koło mnie.
- Nie ma się czego bać on
tylko wygląda ma złego tak naprawdę jest łagodny jak baranek.- powiedziałam i
się do niej Uśmiechnełam.
- B….b….baranek?- powiedział
nie pewnie odwracając się do mnie.- Poruwnałaś mnie do Barana!- krzykną na mnie
podchodząc bliżej.
- Nie ciebie tylko twój
charakter.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- A czym to się do diabła różni!-
Krzykną łapiąc mnie za ramię. Nie wiem czemu ale zdawał się inny jak dobrze
pamiętam nie łatwo było go wyprowadzić z równowagi a teraz.
- Shiryoku…- powiedział Sensei a ten mnie
puścił i podszedł do niego zmrużyłam brwi i zaczełam iść. Rozgladałam się w
około. Zerknełam na nią.
- przepraszam ale bolą mnie
nogi możemy się zatrzymać.- wyszeptała niepewine.
- nie za bardzo ale wskakuj
mi na plecy poniosę cię.- powiedziałam i kucnęłam po czym zaczełam iść.
Zerknełam na nich. O czymś szeptali nie wiedziałam o czym zrobiło mi się
przykro. Zwolniłam aby nie podsłuchiwać tego o czym mówią. Dziewczynka złapała
mnie mocniej za szyję.
- Uciekaj.- wyszeptała mi do
ucha. Zerknełam na nia nie pewnie.- Uciekaj szybko.- zerknełam przed siebie
widziałam plecy reszty. Przeskoczyłam na drzewa i zaczełam biec w innym
kierunku. Nie wiedziałam do końca po co miałam to zrobić.
- Postaw mnie tu na ziemi-
powiedziała Aya-chan a ja tak zrobiłam ta zerknęła na mnie nie pewnie.- To nie
bezpieczna misja możesz umżeć.- wyszeptała zerkając mi w oczy.
- nie martw się jestem
Shinobi nie mogę zrezygnować z misji.- Uśmiechnełam się.
- Oni się nie poddadzą gdy
mnie nie złapią zabiją was.- powiedziała smutna a po jej policzkach pociekły
łzy. Zerknełam na nią smutno.
- nie martw się o nas.-
otarłam jej łzy- musimy wracać będą wściekli jak zobaczą ze nas nie ma-
Uśmiechnełam się po czym wziełam ja na plecy i zaczełam przeskakiwać pomiędzy
gałęziami drzew zastanawiając się o co mogło jej chodzić jacy oni? Kim mogą być
ludzie których się tak bała? Kim ona jest że chca ją pojmać?
Miałam wiele pytani na
swojej głowie i dosłownie na żadne nie znałam odpowiedzi i nie potrafiłam nic
wymyśleć. Zerknełam na ziemię zwalniając nie co tempa.
Przedemna nie było nikogo.
Dosłownie. Przełknelam ślinę ze strachu lecz nie tego ze byłabym łatwym celem
dla napastników lecz tego ze gdy się dowiedza o tym Sensei i reszta drużyny
powieszą mnie. Nie chciałam widzieć ich wściekłych tym bardziej jak Akai-san
miał dziś dziwny humor. Koło mojej głowy przeleciał kunai. Zaczełam się
rozgladać za napastnikiem.
- Siet!- Krzyknełam po czym
ukryłam się z Aya-chan w bezpiecznym miejscu tak aby nie było nas widać.
Tym czasem reszta drużyny
przemieszczała się dalej tylko jedna osoba zauwarzyła ze coś jest nie tak. Była
to zielono włosa dziewczyna imieniem Midori. Spojrzała się na kłucących się
właśnie Akai-san i Raikiri-sempai.
- ej możecie przestać się
teraz kłucić!- Krzykneła Midori-chan i zatrzymała się gwałtownie.
- Co się stało Midori-chan?-
zapytał się Akai-san.
- To że przyśpieszyliśmy
kroku.- powiedziała zła patrząc na nich.
- I co z tego?- Zdziwił się
Akai-san podchodząc do niej pośpiesznie.
- To ze przez twoją kłutnie
z Sensei’em nie zauważyliśmy jak Ami-chan zniknęła.- powiedziala i pokazała na
drzewa. Akai-san zacza się rozgladać w Okół
- gdzie ona jest?-
powiedział wściekły Akai-san.
- A skąd mam wiedzieć miała
na plecach dzieciaka więc wolniej się od nas przemieszczała- powiedziała zła
Midori-sama. – nie mam pojiecia co się stało lecz jesteś dziś nie znośny.-
powiedziała a Akai-san spojrzał się nie pewnie na ziemię.
- Musimy ich znaleźć.-
powiedział zdenerwowany Sensei.
***
- Ami-sama!- Zawołała
przerażona Aya gdy upadłam na ziemie powalona przez jednego z napastników. Miał
on długie włosy koloru czarnego grzywka opadała mu na jedno oko.na twarzy miał
trzy blizny a na szyi miał ochraniacz. W ostatniej chwili zrobiłam unik przed
jego atakiem. Poderwałam się na równe nogi i zaczełam robić pośpiesznie
pierwszą lepszą pieczeć która przyszła mi do głowy. Prawdę mówiąc bałam się go
wiedziałam że jest potężnym ninja a ja nie miałam zbyt wiele czakry aby go
pokonać. Lecz nie mogłam pozwolić aby skrzywdził Aye. Uderzyłam dwoma rękoma w
ziemię.
- ARI GOKU NO JUTSU!-
Krzyknełam a ziemia pod nim zmieniła się w lepką maź. Zdziwiłam się lecz też
się ucieszyłam gdy napastnik przylepił się do podłoża. Wiedziałam ze nie miałam
wiele czasu. Złapałam Aye za rękę i zaczełam biec przed siebie jak najszybciej
się dało. Aya potknęła się i upadła na ziemię.
- Auuu moja noga- powiedziała
zapłakana trzymając się za nią. Zerknełam na nią smutno. Widziałam jak się
trzesła ze strachu. Zaciskała mocno oczy z bólu. Ukucnęłam przed nia i
dotkenłam jej policzka.
- musimy uciekać-
wyszeptałam i wziełam ją na plecy. Wiedziałam ze to znacznie spowolni ucieczkę.
Poderwałam się biegnąc. Zatrzymalam się dopieto przy jakiejś skale. Postawiłam
ja na ziemi i ukryłam w jaskini.
-Zostań tu!- Rozkazałam i
pobiegłam przed siebie. Zaczełam rostawiać pułapki. Mimo iż wątpiłam by miały
mi wczym kolwiek pomóc. W końcu nie miałam do czynienia z głupim geniniem tuż
po akademi lecz z wyszkolonym i doświadczonym Joninem. Po kilku nastu minutach
wróciłam do kryjówki. I zerknęłam na nią.
Aya była skulona w końcie
jaskini. Jedną nogę miała wyprostowaną która mocno krwawiła. Ręce miała
posiniaczone i poranione. Po jej policzkach ciekły łzy. Na ciele miała gęsią
skórkę i mogłam się założyć ze jej serce właśnie wali jak oszalałe. Wiedziałam co
to za uczucie być tak przerażonym. W końcu sama to uczucie przeżyłam gdy
zostałam porwana przez Uciekinierów Piasku.
- Pokaż mi nogę-
powiedziałam przyjaźnie i ukucnęłam przy niej. Wyciognęłam bandarze. Zerknełam
na ranę po czym dokręciłam wodę i polałam ją na jej ranę aby ją przemyć. Po
czym wytarłam ją.
- Aaaa- Krzykneła zapłakana
usiłując ją wyrwać. Złapałam mocniej jej nogę i odkręciłam maść i posmarowałam
jej ranę po czym zabandażowałam ją.
- już- powiedziełam i
wszystkie śmieci spaliłam w ognisku.
- Nie boisz się ze coś ci
się stanie?- zapytała zerkając namnie.
- Boje się lecz nie wolno mi
jest tego ukazywać.- powiedziałam i podałam jej batonika.
- czemu?- Zapytała zerkając
na mnie.
- Tak już jest. Może i jest
silniejszy ode mnie lecz nie mam prawa porzucać misji w końcu jestem ninja. I
przeszłam wiele wiec nic mnie nie zdziwi i wiem że sensei mnie będzie szukać
więc wiem że nic mi się złego nie stanie bo mam drużyne która będzie się o mnie
martwić.- powieziałam i Uśmiechnełam się delikatnie do niej.
Dzyn dzyn. Moim uszom
rozniósł się dzwięk dwoneczków.
- Zostań tu.- powiedziałam i
wstałam.
- A ty co zrobisz on cię
zabije?- powiedziała Aya przerażona
- nie martw się o mnie.-
powiedziałam i wybiegłam patrząc na swojego przeciwnika. Który najwyraźniej się
wściekł i przygotował się do ataku.
- Kage bunshi no jutsu!-
Zawołałam twożąc pięć klonów które zaczeły atakować przeciwnika. Ten natomiast
się uśmiechną i wyją pośpiesznie kunia i ruszyła w moim kierunku. Złapał
jednego klona za ramię i odbił się od ziemi po czym przeleciał przez niego i
wbił kunia w innego. Starałam się zachować spokój lecz gdy tak się przyglądałam
jego taktyce stwierdziałam fakt iż nie pokonam go tak banalnymi technikami
jakie w tym Momocie używałam. Wiedzialam też że nie zostało mi zbyt wiele
czakry. Wyjełam Shurikena i przywiązałam do niego wybuchajacą notkę po czym
rzuciłam nią w niego. Napastnik obkręcił się na lewej nodzę i się schylił a
shuriken wbił się w drzewo po czym eksplodowało. Owy Ninja odbił się od ziemi i
przeleciał za mnie zamachną się i uderzył mnie w plecy nawet się nie wysilał a
ja przeleciałam oderzając w pobliskie drzewo które się złamało. Wyplułam krew
kaszląc. Wstałam i odwróciłam się po czym poczułam jak łapie mnie za gardło.
Szybkim ruchem wbiłam mu kunia w prawe ramię tym samym sprawiając ze mnie
puścił. Odskoczyłam odbijając się od ziemi lewą ręką robiąc w góże salto i
upadłam na konar drzewa przygotowując się do kolejnego ataku. Z wargi ciekła mi
krew. Owy Shinobi odwrócił się do mnie po czym wyją z ramienia mój kunai.
- Konoha co?- Powiedział po
czym się uśmiechną i zacza biec. Lewą nogą kopną mnie w brzuch. Lecz
zablokowałam ten atak swoją prawą nogą złapałam go za nią i odbiłam się od
ziemi po czym kopnełam go z całej siły w brzuch co sprawiło że przemieścił się
kilka metrów. upadłam na ziemię i przygotowałam się do kolejnego ataku. Owy
Shinobi rzucił we mnie kunajem który wbił mi się w ramię. Skrzywiłam się po
czym pośpiesznie wyjełam go i w ostatniej chwili zablokowałam jego atak.
Zerknełam na jego zielone oczy. Były pełne nienawiści i chęci mordu.
Zastanawiało mnie jedno czemu do cholery jasnej nie uzyje pełni swojej siły.
Jego lewa noga się uniosła i kopną mnie w podbródek teraz to użył więcej siły
uniosłem się w powietrze.
O nie już po mnie- pomyślałam wiedziałam że jak jestem w powietrzu nic nie mogłam zrobić
jedynie co to ochraniac się. I tak właśnie zrobiłam gdy pojawił się przede mną
i zaczą kopać i uderzać z całej siły
-Aaaaa- Krzyknełam wbijając
się w ziemie tworząc przy tym krater. Wyplułam krew po czym postarałam się
podnieść. Owy Shinobi zaczą się zbliżać do mnie w ręku miał kunia. Po chwili
odskoczył przed ogniem który się pojawił z nikąd.
- Midori! Zabierz ją!-
Zawołał Raikiri-sensei. A zielono włosa pośpiesznie podbiegła do mnie i odciągnęła
mnie stamtąd. Zerknełam na Akai’a-san którego włosy zaczeły się unosić a oczy
zaczeły się błyszczeć jego prawa ręka zapłoneła po czym rzucił się na wroga
uderzając go w klatkę. Wrogi ninja w ostatniej chwili zrobił unik i odskoczył
za nim pojawił się sensei i uderzył go a on poleciał przez kilka metrów.
Zdzieiłam się widząc taka siłę. Sensei zaczą robić jakąś pieczęć po czym z jego
rąk wystrzeliło rażące światło i uderzyło wroga w klatkę. Na jego piersi
pojawiła się wielka rana wypluł krew po czym zaczą się wycofywać.
- Ami-chan nic ci nie jest?-
Zapytała się Midori-sama
- Nie nic mi nie jest.-
powiedziałam i usiadłam krzywiąc się.
- Przepraszam ze cię
zostawiliśmy.- powiedział sensei a ja się Uśmiechnełam
- to nic takiego wiedziałam
ze mnie znajdziecie- powiedziałam a Akai-san uderzył mnie delikatnie w ramię
które zostałam trafiona.
- Auuu- jęknęłam łapiac się
za nie a ten zerkną na zakrwawiona dłoń.
- Dostałaś- powiedział zły.
- To nic takiego też go
zraniłam. Ale nie używał pełni mocy w koncu był Joninem i mógł mnie powalić za
jednym uderzeniem.- powiedziałam
- Sprawdzał cię na ilę cię
stać.- stwierdził sensei i ukucną przedemna.
- Czemu nie biegłaś za
nami.- powiedziala zła Midori-sama
- Zmęczyłam się biegliście
jak oszaleli.- powiedziałam zła.
- Dobrze to już się nie
powtórzy chcę wiedzieć czego chciał ten Shinobi.- powiedział myśląc.
- Mnie.- Powiedziała Aya
wychodząc z ukrycia. Wszyscy spojrzeliśmy się w jej niebieskie oczy które się
wpatrywały we mnie. Dziewczynka usiadła na ziemi i zaczeła płakać.
Aya- dziewczynka która była
osobą eksportowaną przez Ami z drużyną
do jednej ze światyń. Bohaterka ta została zmyślona przeze mnie
Tajemniczy Shinobi: Jest
Joninem Bardzo utalentowanym z niewiadomo jakich przyczyn nie użył swojej siły
przeciwko Ami. Bohater ten został wymyślony przeze mnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz