wtorek, 20 lutego 2018

16: „ Pierwsza misja- Atak tajemniczego Shinobiego”:16


-WSTAWJ!- usłyszałam krzyk nad uchem co sprawiło że się poderwałam na równe nogi rozglądając się. W pokoju było ciemno i nie wiedziałam do końca czy to przyjaciel czy też nie. Zamachnełam się i uderzyłam lecz tak jak bym biła się z duchem.
- Masz pięć minut na ubranie i zjedzenie czegoś i dotarcie do wyznaczonego miejsca czyli pole treningowe.- powiedział owy głos. I zamilkł. Ubrałam się pośpiesznie wziełam suchary do reki i wybiegłam z domu zastanawiając się jaki kretyn budzi mnie o trzeciej pięćdziesiąt pięć. Wbiegłam na pole treningowe przeciągając się. W buzi miałam kilka sucharów ukucnęłam i zaczełam poprawiać buty gdyż ubrałam je na odwrót. Po czym zaczełam się rozglądać.
- To ty jesteś Mayumi Ami.- powiedział owy głos który należał do jakiegoś mężczyzny który leżał na drzewie. Po czym zeskoczył. Owy mężczyzna miał brązowe włosy sięgające do końca szyji były pocieniowane na twarzy miał długą blizne. Na sobie miał zielona kamizelkę Na czole znak Konohy.
- Tak proszę pana.- powiedziałam patrząc na niego. Przetarłam oczy przełykając suchary.
- Zdążyłaś przybyć.- powiedział i zerkną na kartki. – byłaś jedną z najlepszych uczniów z Akademi najmiej punktów wynosiło 98 z egzaminów a najwięcej to maximum. – powiedział a ja podrapałam się po głowie zastanawiając się o co może mu chodzić. – Jak Iruka-sensei mówił jesteś ambitna, lecz zamknięta w sobie.- dodał.
- Przepraszam pana czy pan mnie obudził aby przekazać mi moje cechy i inne.- Powiedziałam zerkając na niego.
- Wykonałas wszystkie misje które wybrał ci Hokage.- powiedział sam do siebie. Zaczą widocznie myśleć nad czymś.
- Tak…- teraz to już się obudziłam i doszło do mnie kim ta osoba była.- pan jest Raikiri-sensei.- powiedziałam i zerknęła na niego. – A tak miałam dziś się z panem spotkać o czwartej.- powiedziałam a on kiwna twierdząco głową.
- Tak to ja i od wczoraj jestem twoim Sensei.- powiedział patrząc się na na papiery.- chcę cię teraz przetestować i sprawdzić czy nadajesz się na pójście z nami.- powiedział i odłożył papiery po czym przygotował się do ataku.- Pokaż mi co umiesz.- powiedział kiwając głową abym zaatakowała. Pierwsze co zrobiłam ukryłam się gdzieś i zaczełam rozmyślać.
Co by tu zrobić? Wiadomo nie pokonam go tuż po skończeniu akademi. Ale mogę spróbować tego. – Wyjełam Shuriken i kunai’e jakie miałam. Miałam kilka wybuchowych karteczek i żyłkę. Po czym związałam kartki wybuchowe. Zaczełam rzucać shurikenami w drzewa.
- Kage Bunshin no Jutsu. – powiedziałam cicho i stworzyłam proste iluzje swojej postaci aby nie tracić zbyt wiele czakry. Po czym każdy z nich ruszył się w innym kierunku. Otaczając sensei’a.
- Dobrze więc teraz zaryzykujemy.- powiedziałam i rzuciałam kunaiam’i. Lecz Sensei z łatwością ich unikną.
- Atak z ukrycia? Dobre posunięcie.- powiedział i rzucił kunaiami w mojej kierunku. Odskoczyłam szybko zmieniając miejsce ukrycia. Sensei po chwili pojawił się za mną i zaczą atakować. Zrobiłam blok lecz przeleciałam przez najbliższe drzewo.
- Ari Goku no Jutsu.- powiedziałam i stworzyłam pieczęć po czym dotknęła rękoma ziemi spod której wyszły mrówki. Ja i Sensei odskoczyliśmy skorzystałam z okazji i ukryłam się.
- Technika Suwaru-chan.- powiedział zamyślony.
Po chwili postanowiłam zaatakować go masowo.z karzdej strony wybiegły moje klony Sensei zacza ich atakować.
- Słyszałem ze potrafisz cieniste klony a używasz tych słabych zawiodłem się.- powiedział Sensei lecz starałam się nie słuchać. Po chwili złapałam go ręką za nogę raczej złapała bym gdyby nie odskoczył.
- Tam ta technika zurzywa dużą ilość czakry. Jako początkujący genin który nie potrafi jeszcze zbyt dobrze panować nad swoją czakrą szybko ją straci przy tej technice.- powiedziałam. – nie jestem teraz z drużyną która w razie czego pomogła by mi więc muszę oszczędzać chakre. – powiedziałam a ten wyprostował się.
- co sądzisz o drużynie?- zapytał się a je zwiesiłam głowę.
- Znowu to pytanie Hokage też je zadał.- powiedziałam – nie łatwo obrać to w słowa ale moim zdaniem zostaliśmy dobrani w drużyny aby mieć większą szansę przetrwania. I w drużynie powinno być zaufanie każdy jest gotów oddać życie za drugiego członka. I Drużna jest jak rodzina. – powiedziałam nie pewnie.
- A ty co byś zrobiła gdyby groziło jej nie bezpieczeństwo?- zapytał się.
- Ja… wiem że nie zbyt wiele mogła bym zrobić ze swoimi umiejętnościam ale starała bym się im pomóc. Nie mogłabym uciec z myślą ze umierają.-powiedziałam – tak samo oddałabym życie za wioskę mimo że wioska jest nie zbyt miła dla mnie.-powiedziałam o on się uśmiechną.
- Jestem Shiawase Moretsu.- powiedział i skłonił się. – nie każdy gennin tak mówi.
- Suwaru-sama mi to powiedziała.- powiedziałam i się Uśmiechnełam.
- Tak… była wyjątkowym geninem.- powiedział i zaczą iść do wioski.- Idź się wyspać bo za pięć godzin chcę cię widzieć u Hokage.
- Hai Moretsu-sensei.- powiedziałam i pobiegłam do domu.
***
Po czterech godzinach wstałam i ubrałam się chciałam jeszcze zajść do butki z ramen. Zaczełam iść masując kark potwornie mnie bolał. Zaczełam się zastanawiać na czym polegająć będzie ta misja. Usiadłam i zamuwiłam ramen po czym zaczełam jeść. Nie widziałam dziś ani Hinaty ani nikogo innego. Musiałam już iść. Weszłam po schodach do gabinetu Hokage. Weszłam do środka pukając do drzwi. Już tam była reszta mojej drużyn.
- więc wszyscy już są.- powiedział z uśmiechem Hokage
- Tak Hokage-sama- powiedział Raikiri-sensei i zerkną na mnie zresztą jak pozostała część drużyny, która czekała aż do nich podejdę.
- Waszym zadaniem jest eskortować pewną osobę do świątyni na północy kraju ognia wszystkie informacje ma wasz Sensei- powiedział spokojnie Hokage-sama zerknełam na niego nie śmiało. – Możecie odejść.- powiedział, a ja poczułam szarpnięcie.
- No chodź!- powiedział Akai-san i zaczą iść trzymajc mnie za ramię. Zeczeliśmy iść do bramy wyjściowej. Akai-san wygladał dziś na nie zbyt zadowolonego z misji nie wiedziałam czemu i zresztą nie chciałam wiedziec. Uśmiechnełam się delikatnie i usiadłam pod ścianom.
- Coś się stało?- Zapytał się Kotetsu-san
- Nie nic trochę się boję- wyszeptałam zerkając na niego- nie jestem tak silna aby ochronić drużynę i miałam znacznie mniej od nich misji.- wyszeptałam zerkając na nich.
- to normalne nie dawno skończyłaś akademie i jesteś młodsza od nich dlatego masz mniej doświadczenia od nich lecz nie jesteś taka słaba skoro już dostaliście misję poza wioskę.- powiedział i delikatnie się uśmiechną mróżąc oczy.
            Po chwili podeszła do mnie mała dziewczynk miała włosy do pasa o kolorze fioletu. Była bardzo nie śmiała. Jej karnacja była zaskakująco jasna. Duże błękitne oczy wpatrywały się na mnie. Miała najwyżej 145cm wzrostu. Ubrana była w białą sukienkę a na dłoniach miała rękawiczki natomiast na nogach miała dziwne ochraniaczę.
- e to?- zaczeła nie pewnie bawiąc się swoim naszyjnikiem który miała na szyji.
- Tak?- Uśmiechnełam się do niej podchodząc do niej i ukucnęłam przed nią patrząc na nią.
- Jestem Aya.- wyszeptała i się zarumieniła.- I szukam drużyny Raikiri-sama.- wyszeptała a Akai-san zerkną na nią lodowatym spojrzeniem.
- nie no mamy niańczyć dzieciaka!- rykną odwracając się do nich. Dziewczynce pojawił się łzy w oczach i była najwyraźniej przerażona.
- Akai-san!- krzyknęłam zerkając na niego.- jak możesz tak straszyć dziecko.- powiedziałam i rzuciłam w niego kamieniem który z chukiem uderzył w tył jego głowy.
- Ami!- zerkną na mnie z wściekłościa w oczach.
- Uspokójcie się.- powiedział Raikiri-sensei po czym ruszył w naszym kierunku. – jak już wszyscy są i jest osoba którą mamy eskortować to do dzieła.- powiedział i zaczą iść za nim szli Akai-san i Midori-sama. Zerknełam na Aya-chan i wyciognęłam rękę w jej kierunku. Ona nie pewnie ją złapała i zaczeła iść koło mnie.
- Nie ma się czego bać on tylko wygląda ma złego tak naprawdę jest łagodny jak baranek.- powiedziałam i się do niej Uśmiechnełam.
- B….b….baranek?- powiedział nie pewnie odwracając się do mnie.- Poruwnałaś mnie do Barana!- krzykną na mnie podchodząc bliżej.
- Nie ciebie tylko twój charakter.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- A czym to się do diabła różni!- Krzykną łapiąc mnie za ramię. Nie wiem czemu ale zdawał się inny jak dobrze pamiętam nie łatwo było go wyprowadzić z równowagi a teraz.
-  Shiryoku…- powiedział Sensei a ten mnie puścił i podszedł do niego zmrużyłam brwi i zaczełam iść. Rozgladałam się w około. Zerknełam na nią.
- przepraszam ale bolą mnie nogi możemy się zatrzymać.- wyszeptała niepewine.
- nie za bardzo ale wskakuj mi na plecy poniosę cię.- powiedziałam i kucnęłam po czym zaczełam iść. Zerknełam na nich. O czymś szeptali nie wiedziałam o czym zrobiło mi się przykro. Zwolniłam aby nie podsłuchiwać tego o czym mówią. Dziewczynka złapała mnie mocniej za szyję.
- Uciekaj.- wyszeptała mi do ucha. Zerknełam na nia nie pewnie.- Uciekaj szybko.- zerknełam przed siebie widziałam plecy reszty. Przeskoczyłam na drzewa i zaczełam biec w innym kierunku. Nie wiedziałam do końca po co miałam to zrobić.
- Postaw mnie tu na ziemi- powiedziała Aya-chan a ja tak zrobiłam ta zerknęła na mnie nie pewnie.- To nie bezpieczna misja możesz umżeć.- wyszeptała zerkając mi w oczy.
- nie martw się jestem Shinobi nie mogę zrezygnować z misji.- Uśmiechnełam się.
- Oni się nie poddadzą gdy mnie nie złapią zabiją was.- powiedziała smutna a po jej policzkach pociekły łzy.  Zerknełam na nią smutno.
- nie martw się o nas.- otarłam jej łzy- musimy wracać będą wściekli jak zobaczą ze nas nie ma- Uśmiechnełam się po czym wziełam ja na plecy i zaczełam przeskakiwać pomiędzy gałęziami drzew zastanawiając się o co mogło jej chodzić jacy oni? Kim mogą być ludzie których się tak bała? Kim ona jest że chca ją pojmać?
Miałam wiele pytani na swojej głowie i dosłownie na żadne nie znałam odpowiedzi i nie potrafiłam nic wymyśleć. Zerknełam na ziemię zwalniając nie co tempa.
Przedemna nie było nikogo. Dosłownie. Przełknelam ślinę ze strachu lecz nie tego ze byłabym łatwym celem dla napastników lecz tego ze gdy się dowiedza o tym Sensei i reszta drużyny powieszą mnie. Nie chciałam widzieć ich wściekłych tym bardziej jak Akai-san miał dziś dziwny humor. Koło mojej głowy przeleciał kunai. Zaczełam się rozgladać za napastnikiem.
- Siet!- Krzyknełam po czym ukryłam się z Aya-chan w bezpiecznym miejscu tak aby nie było nas widać.
Tym czasem reszta drużyny przemieszczała się dalej tylko jedna osoba zauwarzyła ze coś jest nie tak. Była to zielono włosa dziewczyna imieniem Midori. Spojrzała się na kłucących się właśnie Akai-san i Raikiri-sempai.
- ej możecie przestać się teraz kłucić!- Krzykneła Midori-chan i zatrzymała się gwałtownie.
- Co się stało Midori-chan?- zapytał się Akai-san.
- To że przyśpieszyliśmy kroku.- powiedziała zła patrząc na nich.
- I co z tego?- Zdziwił się Akai-san podchodząc do niej pośpiesznie.
- To ze przez twoją kłutnie z Sensei’em nie zauważyliśmy jak Ami-chan zniknęła.- powiedziala i pokazała na drzewa. Akai-san zacza się rozgladać w Okół
- gdzie ona jest?- powiedział wściekły Akai-san.
- A skąd mam wiedzieć miała na plecach dzieciaka więc wolniej się od nas przemieszczała- powiedziała zła Midori-sama. – nie mam pojiecia co się stało lecz jesteś dziś nie znośny.- powiedziała a Akai-san spojrzał się nie pewnie na ziemię.
- Musimy ich znaleźć.- powiedział zdenerwowany Sensei.
***
- Ami-sama!- Zawołała przerażona Aya gdy upadłam na ziemie powalona przez jednego z napastników. Miał on długie włosy koloru czarnego grzywka opadała mu na jedno oko.na twarzy miał trzy blizny a na szyi miał ochraniacz. W ostatniej chwili zrobiłam unik przed jego atakiem. Poderwałam się na równe nogi i zaczełam robić pośpiesznie pierwszą lepszą pieczeć która przyszła mi do głowy. Prawdę mówiąc bałam się go wiedziałam że jest potężnym ninja a ja nie miałam zbyt wiele czakry aby go pokonać. Lecz nie mogłam pozwolić aby skrzywdził Aye. Uderzyłam dwoma rękoma w ziemię.
- ARI GOKU NO JUTSU!- Krzyknełam a ziemia pod nim zmieniła się w lepką maź. Zdziwiłam się lecz też się ucieszyłam gdy napastnik przylepił się do podłoża. Wiedziałam ze nie miałam wiele czasu. Złapałam Aye za rękę i zaczełam biec przed siebie jak najszybciej się dało. Aya potknęła się i upadła na ziemię.
- Auuu moja noga- powiedziała zapłakana trzymając się za nią. Zerknełam na nią smutno. Widziałam jak się trzesła ze strachu. Zaciskała mocno oczy z bólu. Ukucnęłam przed nia i dotkenłam jej policzka.
- musimy uciekać- wyszeptałam i wziełam ją na plecy. Wiedziałam ze to znacznie spowolni ucieczkę. Poderwałam się biegnąc. Zatrzymalam się dopieto przy jakiejś skale. Postawiłam ja na ziemi i ukryłam w jaskini.
-Zostań tu!- Rozkazałam i pobiegłam przed siebie. Zaczełam rostawiać pułapki. Mimo iż wątpiłam by miały mi wczym kolwiek pomóc. W końcu nie miałam do czynienia z głupim geniniem tuż po akademi lecz z wyszkolonym i doświadczonym Joninem. Po kilku nastu minutach wróciłam do kryjówki. I zerknęłam na nią.
Aya była skulona w końcie jaskini. Jedną nogę miała wyprostowaną która mocno krwawiła. Ręce miała posiniaczone i poranione. Po jej policzkach ciekły łzy. Na ciele miała gęsią skórkę i mogłam się założyć ze jej serce właśnie wali jak oszalałe. Wiedziałam co to za uczucie być tak przerażonym. W końcu sama to uczucie przeżyłam gdy zostałam porwana przez Uciekinierów Piasku.
- Pokaż mi nogę- powiedziałam przyjaźnie i ukucnęłam przy niej. Wyciognęłam bandarze. Zerknełam na ranę po czym dokręciłam wodę i polałam ją na jej ranę aby ją przemyć. Po czym wytarłam ją.
- Aaaa- Krzykneła zapłakana usiłując ją wyrwać. Złapałam mocniej jej nogę i odkręciłam maść i posmarowałam jej ranę po czym zabandażowałam ją.
- już- powiedziełam i wszystkie śmieci spaliłam w ognisku.
- Nie boisz się ze coś ci się stanie?- zapytała zerkając namnie.
- Boje się lecz nie wolno mi jest tego ukazywać.- powiedziałam i podałam jej batonika.
- czemu?- Zapytała zerkając na mnie.
- Tak już jest. Może i jest silniejszy ode mnie lecz nie mam prawa porzucać misji w końcu jestem ninja. I przeszłam wiele wiec nic mnie nie zdziwi i wiem że sensei mnie będzie szukać więc wiem że nic mi się złego nie stanie bo mam drużyne która będzie się o mnie martwić.- powieziałam i Uśmiechnełam się delikatnie do niej.
Dzyn dzyn. Moim uszom rozniósł się dzwięk dwoneczków.
- Zostań tu.- powiedziałam i wstałam.
- A ty co zrobisz on cię zabije?- powiedziała Aya przerażona
- nie martw się o mnie.- powiedziałam i wybiegłam patrząc na swojego przeciwnika. Który najwyraźniej się wściekł i przygotował się do ataku.
- Kage bunshi no jutsu!- Zawołałam twożąc pięć klonów które zaczeły atakować przeciwnika. Ten natomiast się uśmiechną i wyją pośpiesznie kunia i ruszyła w moim kierunku. Złapał jednego klona za ramię i odbił się od ziemi po czym przeleciał przez niego i wbił kunia w innego. Starałam się zachować spokój lecz gdy tak się przyglądałam jego taktyce stwierdziałam fakt iż nie pokonam go tak banalnymi technikami jakie w tym Momocie używałam. Wiedzialam też że nie zostało mi zbyt wiele czakry. Wyjełam Shurikena i przywiązałam do niego wybuchajacą notkę po czym rzuciłam nią w niego. Napastnik obkręcił się na lewej nodzę i się schylił a shuriken wbił się w drzewo po czym eksplodowało. Owy Ninja odbił się od ziemi i przeleciał za mnie zamachną się i uderzył mnie w plecy nawet się nie wysilał a ja przeleciałam oderzając w pobliskie drzewo które się złamało. Wyplułam krew kaszląc. Wstałam i odwróciłam się po czym poczułam jak łapie mnie za gardło. Szybkim ruchem wbiłam mu kunia w prawe ramię tym samym sprawiając ze mnie puścił. Odskoczyłam odbijając się od ziemi lewą ręką robiąc w góże salto i upadłam na konar drzewa przygotowując się do kolejnego ataku. Z wargi ciekła mi krew. Owy Shinobi odwrócił się do mnie po czym wyją z ramienia mój kunai.
- Konoha co?- Powiedział po czym się uśmiechną i zacza biec. Lewą nogą kopną mnie w brzuch. Lecz zablokowałam ten atak swoją prawą nogą złapałam go za nią i odbiłam się od ziemi po czym kopnełam go z całej siły w brzuch co sprawiło że przemieścił się kilka metrów. upadłam na ziemię i przygotowałam się do kolejnego ataku. Owy Shinobi rzucił we mnie kunajem który wbił mi się w ramię. Skrzywiłam się po czym pośpiesznie wyjełam go i w ostatniej chwili zablokowałam jego atak. Zerknełam na jego zielone oczy. Były pełne nienawiści i chęci mordu. Zastanawiało mnie jedno czemu do cholery jasnej nie uzyje pełni swojej siły. Jego lewa noga się uniosła i kopną mnie w podbródek teraz to użył więcej siły uniosłem się w powietrze.
O nie już po mnie- pomyślałam wiedziałam że jak jestem w powietrzu nic nie mogłam zrobić jedynie co to ochraniac się. I tak właśnie zrobiłam gdy pojawił się przede mną i zaczą kopać i uderzać z całej siły
-Aaaaa- Krzyknełam wbijając się w ziemie tworząc przy tym krater. Wyplułam krew po czym postarałam się podnieść. Owy Shinobi zaczą się zbliżać do mnie w ręku miał kunia. Po chwili odskoczył przed ogniem który się pojawił z nikąd.
- Midori! Zabierz ją!- Zawołał Raikiri-sensei. A zielono włosa pośpiesznie podbiegła do mnie i odciągnęła mnie stamtąd. Zerknełam na Akai’a-san którego włosy zaczeły się unosić a oczy zaczeły się błyszczeć jego prawa ręka zapłoneła po czym rzucił się na wroga uderzając go w klatkę. Wrogi ninja w ostatniej chwili zrobił unik i odskoczył za nim pojawił się sensei i uderzył go a on poleciał przez kilka metrów. Zdzieiłam się widząc taka siłę. Sensei zaczą robić jakąś pieczęć po czym z jego rąk wystrzeliło rażące światło i uderzyło wroga w klatkę. Na jego piersi pojawiła się wielka rana wypluł krew po czym zaczą się wycofywać.
- Ami-chan nic ci nie jest?- Zapytała się Midori-sama
- Nie nic mi nie jest.- powiedziałam i usiadłam krzywiąc się.
- Przepraszam ze cię zostawiliśmy.- powiedział sensei a ja się Uśmiechnełam
- to nic takiego wiedziałam ze mnie znajdziecie- powiedziałam a Akai-san uderzył mnie delikatnie w ramię które zostałam trafiona.
- Auuu- jęknęłam łapiac się za nie a ten zerkną na zakrwawiona dłoń.
- Dostałaś- powiedział zły.
- To nic takiego też go zraniłam. Ale nie używał pełni mocy w koncu był Joninem i mógł mnie powalić za jednym uderzeniem.- powiedziałam
- Sprawdzał cię na ilę cię stać.- stwierdził sensei i ukucną przedemna.
- Czemu nie biegłaś za nami.- powiedziala zła Midori-sama
- Zmęczyłam się biegliście jak oszaleli.- powiedziałam zła.
- Dobrze to już się nie powtórzy chcę wiedzieć czego chciał ten Shinobi.- powiedział myśląc.
- Mnie.- Powiedziała Aya wychodząc z ukrycia. Wszyscy spojrzeliśmy się w jej niebieskie oczy które się wpatrywały we mnie. Dziewczynka usiadła na ziemi i zaczeła płakać.











Aya- dziewczynka która była osobą eksportowaną przez  Ami z drużyną do jednej ze światyń. Bohaterka ta została zmyślona przeze mnie
Tajemniczy Shinobi: Jest Joninem Bardzo utalentowanym z niewiadomo jakich przyczyn nie użył swojej siły przeciwko Ami. Bohater ten został wymyślony przeze mnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz