Następnego dnia wstałam,
jako pierwsza to dzięki temu, że przyzwyczaiłam się do pory, o której wstawałam
podczas trenowania i po prostu o wpół do piątej moje oczy zamieniły się w
spodki i patrzałam się jak zahipnotyzowana w niebo zastanawiając się jak sobie
radzą pozostali.
Wiedziałam, że nie powinnam
była prosić o to by każdy genin, z którym byłam w klasie przeszedł do następnego
etapu. Ale nie potrafiłam życzyć im źle.
Zerknęłam na Midori. Jej
włosy o dziwo były rozpuszczone i w prawdzie zlewał się z trawą, co można
powiedzieć śmiesznie jak dla mnie wyglądało. Spała spokojnie przekręciłam się
na brzuch zastanawiając się, co mogłoby się jej śnić gdyż zaczęła się zginać i
najwyraźniej wyglądała jakby miała za chwile wybuchnąć śmiechem.
Zerknęłam na Akai’a.
Zmarszczyłam brwi. Natomiast u niego włosy żuczały się w oczy byłam pewna ze
gdyby ktoś przechodził zauważyłby tę czerwoną czuprynę na zielonej trawie.
Przez głowę przeszła mi myśl by go zgolić bądź zmienić jego kolor włosów na
zielony.
Moja twarz stała się
purpurowa a do oczu napłynęły łzy. Ostatkiem sil starałam się pozbyć tego
przerażającego widoku z mojej pamięci. Lecz im bardziej tego pragnęłam to tym
trudniej było mi się tego pozbyć i w końcu po kilkunastu minutach udało mi się
uspokoić i wstałam by pójść zapolować. Wzielam oczywiście zaostrzyłam kij i
weszłam do wody zamknęłam oczy i zaczełam łowić ryby.
Tym razem nie było jak na
obozie przetrwania. Teraz udawało mi się od razu złowić owe ryby.
Minęło gdzieś półgodziny,
gdy wróciłam do obozu a ci jeszcze spali zmarszczyłam brwi. Rozpaliłam ogień i
zaczełam piec ryby.
Zastanawiając się, kiedy
łaskawie wstaną, bo za godzinę musimy wyruszać. Nie wstali a ryby już gotowe.
Na moim czole pojawiła się żyłka,
która zaczęła niebezpiecznie pulsować.
-Akai Midori wstawać, bo
zaraz wyruszamy.- Powiedziałam pakując obóz. Wciąż spali zmrużyłam oczy.
O nie… Ja to wstałam wcześnie, bo powiedzieli, że o
świcie ruszamy a ci będą sobie smacznie spać?
Pomyślałam podchodząc do Midori,
która przekręciła się na inny bok i nie słuchała, co ja do niej mówię z resztą
jak Akai.
- Bunshin no Jutsu-
powiedziałam a koło mnie pojawiła się prosta replika, która uśmiechnęła się
złośliwie z resztą jak ja. Podeszłam do Midori.
Moje oczy zalśniły się jak dziecku,
gdy dostaje cukierka. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Zapewne osoba, która
by przechodziła uciekłaby jak najdalej widząc ten uśmiech, bo był nie normalny.
Zerknęłam, na Midori i zamknęłam oczy.
- KYAA!- Usłyszałam i
Uśmiechnełam się otwierając oczy widząc mokrą Midori w tym samym czasie
poderwał się Akai i zerkną na mnie zdezorientowany.
- czy ty zdurnia lać!- Rykną
na mnie Akai.
- Budziłam was już od
dłuższego czasu zdążyłam złowić rybę upiec spakować nasz obóz, lecz wy nie
mieliście zamiaru wstać.- Powiedziała zerkając na nich wrogo.
- Mieliśmy wyruszyć o świcie
tylko czas marnowaliśmy, więc was obudziłam używając drastycznych środków.- Powiedziałam
odwracając się i biorąc swój plecak.
- Macie pięć minut na spakowanie
swoich rzeczy.- Oznajmiłam spokojnie.
- Ale jak się spóźnicie
chodź minutę obiecuje, że już nigdy w życiu nigdzie się nie spóźnicie.- Powiedziałam
zerkając na nich a ci przełknęli ślinę.
- dobrze już się pokujemy-
powiedzieli i pośpiesznie zebrali swoje rzeczy, po czym podeszli do ogniska.
- Częstujcie się ja już
swoją porcję zjadłam.- Powiedziałam opierając się o drzewo, po czym związałam
włosy w kitkę.
- To jest smaczne!- Zawołała
Midori.
- Ami ty potrafisz gotować?-
Zdziwił się Akai a ja zerknęłam na nich.
- Co nie, co potrafię.- Powiedziałam
delikatnie się rumieniąc.
- To jest naprawdę smaczne.-
Powiedział z uśmiechem Akai a ja zerknęłam na nich, po czym się uśmiechnęłam.
- Czy coś się stało?- Zdziwiła
się Midori
- nie nic a co?- Zdziwiłam
się a ona uśmiechnęła się delikatnie.
- tak się nam przyglądasz.- Powiedziała
nie pewnie zerkając na mnie.
- Jesteście jednymi z nielicznych,
którym smakuje moja kuchnia i nie licznymi, którzy ja spróbowali tak to tylko
Kotetsu i Izumo próbowali moich wypieków.- Powiedziałam zerkając na błękitne
już niebo.
- Wypieków?- Zapytał się
Akai a Midori cofnęła się kawałek.
- Tak wypieków.- Potwierdziłam
nie patrząc się na nich.
- Wypieków?- Powiedział
dziwnym głosem zerknęłam na niego i cofnęłam się z przerażeniem widząc
załamanego Akai’a
- A temu, co?- zapytałam się
Midori.
- Wiesz może na to nie wygląda,
lecz uwielbia wypieki zaczynając na biszkopcikach kończąc na tortach. – Powiedziała
Midori.
- Ami jak mogłaś!- Poderwał
się patrząc na mnie.
- eh…- westchnęłam łapiąc
się za nos zamykając oczy.
- Uspokój się Akai mamy
teraz Egzamin i musimy go skończyć.- Powiedziałam.
- Ta… mamy teraz Egzamin-
powiedział przybity Akai idąc przed siebie.
- musimy go skończyć…- czy
on stara się wyprowadzić mnie z równowagi. Moja brew niebezpiecznie zadrżała a dłoń
zacisnęła się w pięść.
- Akai przeszło ci już?-
Zapytała Midori a on zamruczał coś nie zrozumiale. Wypuściłam powietrze i zerknęłam
na niebo.
- Mieliśmy wybrać swój cel.-
Powiedziałam a ci zatrzymali się.
- A tak. Prawda – powiedział
Akai i zatrzymał się.
- Więc jak to zrobimy?- Zapytała
zerkając na niego jak kucnął.
- Ami możesz stworzyć
cieniste klony?- Zapytał a ja zerknęłam na nich.
- Mogę. A wy nie możecie? – Zapytałam zerkając na
nich a ci spojrzeli się na mnie.
- Jak byśmy mogli to bym
ciebie o to nie prosił.- Powiedział Akai a ja zrobiłam pieczęć.
- Kage Bunshin no Jutsu-
powiedziałam a kolo mnie pojawiło się trzy klony. Midori się na nie spojrzała.
- Myślałam, że możesz
więcej?- Zdziwiła się, Midori.
- Oczywiście, że mogę więcej,
lecz wiesz stracę przy tym wiele chakry. – Powiedziałam mrużąc oczy.
- Możesz je wysłać na
obserwacje?- Zapytał się Akai.
- Akai, na jakim ty świecie
żyjesz! Ta technika do tego służy.- Powiedziałam poirytowana trochę tym, po
czym kazałam klonom udać się na obserwacje okolicy. Po czym usiadłam zamykając
oczy
**Klon 1**
Biegłam na północ przeskakując,
co jakiś czas zamyślona rozglądając się za jakimś ciekawym widowiskiem.
Zatrzymałam się widząc w
oddali trzy osoby, po czym zeskoczyłam z drzewa chowając się w krzakach, po
czym obserwowałam. Byli to Kiba z Akamaru, Hinata oraz Shino. Zmarszczyłam brwi
widząc jak w ich stronę lecą kunie.
Głupcy nie wiedzą, do jakiej druzyny zadarli.
Pomyślałam przyglądając się
walce z delikatnym uśmiechem. Wiedziałam, że to klony a tamci dali się złapać w
pułapkę pierwszo rocznych Geninów. To było zabawne. Widząc jak wpadają w siatki i unoszą się w
powietrzu przyglądając się im uważnie.
Kiba i Akamaru mają najlepszy węch w całej wiosce
Dodałam w myślach, co prawda
to prawda. Uśmiechnełam się na widok ich uśmiechniętych twarzy, co naprawdę sprawiało,
że poprawiał mi się nastrój.
Hinata jest posiadaczką Byakugana, więc już dawno ich
zobaczyła
Zerknęłam na przyjaciółkę,
która właśnie miała aktywowanego Byakugana. Lecz wiedziałam, że coś jest nie
tak widziałam jej smutne spojrzenie. Zamknęłam oczy zerkając w bok.
No a Shino ma…ehm…
Zerknęłam na Shino, który
wystawił ręce przed siebie a z jego rękawów wyleciały jakieś robaki. Zadrżałam
i pokręciłam przecząco głową.
Ta drużyna w stu procentach odpada.
Powiedziałam znikając
** Ami **
Echem… ta drużyna…
Wypościłam powietrze a ci zerknęli
na mnie.
- I co?- Zapytał się Akai. Zamknęłam
jedynie oczy.
Drużyna Hinaty na pewno odpada.
Pomyślałam i byłam tego niemal,
że pewna.
Nawet nie uda się nam ich zaskoczyć, więc nie powiem
im nawet o tym.
Dodałam w myślach, po czym
zerknęłam na nich
- Północ odpada-
powiedziałam zerkając na nich.
- czemu?
- Poniewarz jest tam drużyna,
która specjalizuje się w tropieniu i nie uda się nam ich zaskoczyć.- Powiedziałam
zerkając na nich a ci kiwnęli głowami, po czym zerknęli na mnie a ja kiwnęłam
głową rozumiejąc, że mam szukać dalej.
- tylko się pośpiesz.- Powiedział
Akai rozglądając się.
- Akai do tego potrzeba czasu,
więc nie poganiaj mnie i moich klonów.- Powiedziałam ciut oburzona tym
zachowaniem
Co on myśli, że co ja jestem cudotwórca czy co?
Przecież się staram i robię, co mogę i to zależy od moich klonów, więc nie mogę
ich ponaglać, bo inaczej będziemy mieć problemy. A w ogóle jak chcą znaleźć
idealną drużynę do ataku to może sami spróbują to wskórać.
Pomyślałam oddychając spokojnie,
po czym zamknęłam oczy koncentrując się jeszcze, bo kolejne klony oddalały się
coraz to dalej. I potrzebowałam więcej chakry zużyć.
** Klon II **
Biegłam dość szybko na
wschód zastanawiając się, jaka drużyna mogłaby być najlepsza w końcu musiałam znaleźć
taką, co najbardziej do nas będzie pasować.
Zatrzymałam się czując zbliżającą
się chakre i ukryłam się w zaroślach obserwując otocznie pojawiło się tam
trzech ludzi z Kiregakure. Zmarszczyłam brwi widząc, jakich technik używali do
walki z wioską ukrytą w trawie.
Pokręciłam przecząco głową
wycofując się.
Ta drużyna odpada jak wiadomo w naszej drużynie
najsilniejszy jest Akai. A jego techniki polegają na ogniu, więc nie będzie w
stanie wygrać z użytkownikami wody jak by był jeden, lecz jest ich więcej. Więc
nie ma szans.
Pomyślałam przedzierając się
prze to nowsze krzaki rozglądając się. Mojej uwadze przykuła pewna drużyna z
Konohy. Uśmiechnełam się delikatnie. Właśnie teraz mogłam stwierdzić, że to
będzie nasz cel. Ale
Nie ten cel się nie nadaje… mają ten sam zwój, co my.
Ponownie zaczełam się
przemieszczać zastanawiając się, po jakie cholerstwo tak się męczyć. Lecz jak
kazali to kazali a to mnie bardzo ucieszyło.
Pierwszy raz polegają na mnie…
Byłam naprawdę szczęśliwa.
Nie spodziewałam się tego. I Tego ze to będzie takie przyjemne uczucie jak ktoś
liczy na ciebie. A teraz właśnie to czułam.
Akai i Midori polegają na moich zdolnościach…
Nie mogłam w to uwierzyć
czułam się jakbym śniła na jawie. I ze zaraz się obudze i będzie tak jak zwykle,
czyli nie będę im potrzebna i będę jedynie nie potrzebnym elementem drużyny 11.
Zwykłym podrzutkiem.
Nie mogę ich zawieść i muszę wybrać idealną drużynę…
Dlatego nie mogłam ich
zawieść. Po prostu nie mogłam i biegłam dalej rozglądając się za ciekawymi
drużynami. Lecz za każdym razem odchodziłam podłamana nie wiedziałam, czemu
wpadałam na coraz to silniejsze drużyny wiedziałam ze nie będzie tak łatwo,
lecz musiałam coś znaleźć.
Muszę wypatrzeć drużynę ze zwojem ziemi… i to jak
najszybciej…
Zatrzymałam się zerkając na
obóz i zerknęłam na ludzi.
- Mówiłem byś uważała. – Powiedział
chłopak w czarnych włosach.
- Przepraszam.- Wyszeptała
dziewczyna o brązowych krótkich włosach. Zerknęła na ziemię gdzie leżał ich
zwoj.
ZWÓJ ZIEMI!
Krzyknęłam w myślach
przyglądając się uważnie tej drużynie, po czym zerknęłam na nogę dziewczyny.
Miała ją złamaną w trzech miejscach. Zmarszczyłam brwi.
- Ona nie da rady dotrzeć do
wyznaczonego miejsca.- Powiedział kolejny chłopak w krótkich fioletowych
włosach nie widziałam jego twarzy, bo siedział do mnie plecami.
- CO!- Krzykną jego
towarzysz najwyraźniej zdenerwowany.
- Przepraszam- powiedziała
dziewczyna usiłując się podnieść, lecz upadła, lecz złapał ją czarnowłosy
chłopak zerkną na nią zmartwiony.
- Nie przemęczaj się-
powiedział zekając na nią a tak kiwnęła głową.
- O piątej rano ruszymy
musimy się ukryć wiecie nie wszyscy będą mili i pozwolą odjeść nam żywym.- Powiedział
a ja zerknęłam na nich.
Mamy jedynie dwie godziny drogi na północny wschód.
Zamknęłam oczy znikając.
** Ami **
Otworzyłam oczy zerkając na
Wyprostowanego Akaia i rozglądająca się Midori.
- Powrócił drugi klon.- Powiedziałam
a ci zerknęli na mnie pośpiesznie.
- i jak?- Zapytał się Akai
zerkając na mnie a ja zamknęłam ponownie oczy byłam już ciut zmęczona.
- widział wiele
drużyn.- Powiedziałam oddychając nieco szybciej,
co zauważyła Midori lecz nie odezwała się słuchając.
- jakich?- Ponownie zadał
pytanie Akai a ja stwierdziłam ze ma dyspozycje kierownicze.
- silnych…- powiedziałam
urywając raczej ktoś mi po raz kolejny przerwał a moja brew nie bezpiecznie
zadrżała.
- Czyli się nie nadają.- Powiedziała,
Midori zerkając na mnie i zwiesiła głowę.
- Nie przerywajcie mi!- Krzyknęłam
zła zerkając na nich karcąco.
- Dobrze. – Powiedzieli
jednocześnie.
- Większość tamtych drużyn
ma zwój nieba tak jak my a jak są drużyny z zwojem ziemi to już toczą bój. – Powiedziałam
zerkając w niebo.
- Znalazłam Jedną
interesującą drużynę. – Powiedziałam zerkając na nich.
- Jest w niej dwóch
chłopaków i jedna dziewczyna. – Dodałam zerkając na nich.
- ale powiem wam o niej jak
wróci mój ostatni klon. – Powiedziałam a ci zwiesili głowy zawiedzeni. Ale
znałam ich reakcje by chcieli udać się tam a ja wolałam jak na razie zaczekać.
- Ale Ami nie mamy tyle
czasu.- Zaczął Akai.
- Akai to dopiero drugi
dzień- powiedziałam otwierając oczy i spojrzałam na niego.
- Ale…
- Siadaj na czterech
literach i czekaj!- Byłam zła jego niecierpliwość czasami była wkurzając nie
wiem jak Midori z nim wytrzymywała.
- Ami?- Zerknęła na mnie
Midori.
- Tak?
- Ta technika? Bardzo cię
męczy teraz?- Zapytała się z troska a Akai dopiero teraz zauważył jak ciężej
oddycham.
- Troszeczkę klon się
oddalił i muszę być skupiona, aby czasami nie znikną zbyt wcześnie. – Powiedziałam
zerkając na nich.
- Ale przecież uczyłaś się
kontroli chakry.- Powiedział Akai.
- Tak ćwiczyłam, lecz tu
muszę stopniowo zwiększać bądź zmniejszać chakrę a to robię pierwszy taż
podczas wbiegania na drzewo musiałam utrzymywać ten sam poziom chakry a nie. – Powiedziałam
a ci spojrzeli się na mnie.
- Nie umiesz chodzić po
wodzie?!- Zdziwili się jednocześnie a mi pojawiła się żyłka na czole.
- Nie potrafię niby, kto
miałby mi to powiedzieć! Tylko o tym czytałam! I starałam się na obozie przetrwania,
lecz nie udawało mi się to!- Krzyknęłam a ci się cofnęli pospiesznie.
- Spokojnie…- zaczął Akai a
ja zerknęłam na niego.
- Nie denerwujcie mnie i
dajcie mi się skupić. – Powiedziałam zamykając oczy
Moja biedna głowa zaczyna mnie boleć… wiem ze nie
jestem idealna, lecz nikt mi nie powiedział, że w ogóle można chodzić powodzie dopiero
dowiedziałam się widząc jak oni sobie od tak stoją na wodzie a teraz się dziwią,
że ja nie potrafię.
Wypuściłam spokojnie powietrze,
aby się uspokoić.
** Klon 3 **
Przemierzałam właśnie jakieś
dziwne moczary uciekając przed różnymi wielkimi stworzeniami zmarszczyłam brwi
zdziwiona ze takie coś żyje w tym lesie.
Nic dziwnego, że można było zginać.
O mały włos nie zostałam wciągnięta przez bagno zjedzona przez węża czy też
zaatakowana przez jakiegoś strusia. Naprawdę dziwne to miejsce a podążałam na
zachód po jakimś czasie skręcałam na północny zachód by ominąć to wszystko.
- Gaara…- usłyszałam głos
dziewczyny. Wskoczyłam w krzaki jak oparzona tak by nikt mnie nie widział.
- Temari ten dzieciak gra mi
już na nerwach.- powiedział chłopak w dziwnym stroju i dziwnie pomalowaną
twarzą.
- Nie obchodzi mnie to. – Powiedział
zimnym głosem… Ba ten głos nie tyle że był zimny lecz lodowaty i pełny
nienawiści. Zadrżałam.
- Ej wy tam!- Usłyszałam zerknęłam
na ludzi z wioski ukrytej w trawie. Jeden z nich wyglądał nawet strasznie prawy
kącik ust miał zszyty na ramieniu opartą miał parasolkę jemu towarzyszyli dwóch
innych chłopaków jeden był niski i pulchny drugi natomiast wysoki i chudy. Zerknęłam
na drużynę z piasku widać było, że ta dziewczyna imieniem Temari nie była
zbytnio zadowolona z ich obecności. A na pewno ten chłopak Kankuro nie był z
tego zadowolony. Zastanawiam się, dlaczego. I zerknęłam na chłopaka imieniem
Gaara.
To był ten sam, którego
spojrzenie czułam na pierwszym egzaminie. Zamknęłam oczy nie wiedząc, czemu czułam,
że coś złego się wydarzy cóż, lecz nie miałam pojęcia, co to będzie.
- Zginiecie.- Powiedział
Gaara podchodząc bliżej natomiast jego towarzysze stali wciąż w tym samym
miejscu.
- Nie bądź taki hej do
przodu- powiedział owy mężczyzna biorąc w rękę parasolkę, po czym rzucił nią w góre
a z niej wyszczeliły igły.
Zerknęłam z szokowana.
Nie ma szans by ten cały Gaara to przeżył
Pomyślałam otwierając
szerzej oczy…
Co? To jest?
Zdziwiłam się przyglądając
się urznie. Widać było, że ci z tyłu ta cała Temari i Kankuro widzieli to już
wiele razy, bo nawet nie drgnęli.
Piasek?
Zapytałam nie pewnie widząc
chłopaka imieniem Gaara otoczonego piaskiem, w którym były powbijane igły z
ataku.
- tylko na tyle cię stać?-
Zapytała się wyciągając rękę przed siebie a z jego gurdy, która znajdowała się
na jego plecach zaczęła wyłaniać się coraz to nowsza ilość piachu.
Pierwszy raz widziałam taką
technikę i wiedziałam jedno nie było możliwości by go pokonać. Zerknęłam na
piasek otaczający owego męszczyzne i unosił go w powietrze. Gaara podniósł parasolkę,
po czym oparł ją tak o tamie jakby się chronił przed deszczem.
- Sabaku Kyū- powiedział, Gaara a menszczyzna owinięty
piaskiem chłopaka po prostu eksplodował krople krwi kapnęła mi na twarz a ja zamarłam
zerkając na niego przerażona.
- Weście nasz zwój.- Powiedział
chudszy towarzysz. A grubszy podał im zwój
-
Darujcie nam życie – powiedział ponownie, lecz Gaara wyją rękę przed siebie i
zrobił identyczną czynność. Zerknęłam na przerażone twarze owych ludzi
wpatrywali się we mnie w ich oczach było widać ststrach.
- Pomocy!- Krzyknęli a ja
siedziałam jak sparaliżowana nie mogłam się ruszyć. Po chwili unieśli się w
powietrze jak ich towarzysz i tak samo skończyli.
- Przynajmniej mieli potrzebny
nam zwój.- Powiedział Kankuro a ja zerknęłam na niego jak na jakiegoś wariata.
- Gaara uspokój się…- powiedziała
Temari podchodząc nie, co bliżej.
- Idziemy!- powiedział Kankuro.
- Jeszcze nie…- powiedział
spokonym głosem Gaara
- Jeszcze mało…- dodał a ja
zesztywniałam
Czy on mnie widzi?
Pomyślałam sztywniejąc gwałtownie
i zaczełam się modlić raczej błagać by jednak mnie nie widział.
Co z tego, że jestem tylko klonem, ale…
Dodałam, mimo iż byłam klonem wiedziałam,
że jak mnie zauważą i dowiedzą się o tym, że jestem klonem ucierpi mój
oryginał. A nie mogłam na to pozwolić.
Boje się go…
Przez moje ciało przeszedł
dreszcz.
- Słuchaj dzieciaku czasem
mógłbyś posłuchać swojego starszego rodzeństwa- powiedział Kankuro a ja zerknęłam
na nich zszokowana
- Nigdy was nie traktowałem jak rodzeństwa,
więc jak wejdziesz mi w drogę zabije cię – powiedział Gaara patrząc się na
starszego brata a Kankuro go puścił.
- Dlatego nienawidzę dzieciaków.-
Powiedział cofając się
- Gaara posłuchaj swojej starszej
siostrzyczki- powiedziała, Temari widziałam ze była przerażona. Gaara wyciągną
rękę w prawa stronę a po chwili pojawił się w niej drewniany korek, którym
zakręcił swoją gurdę i ruszył. Przechodząc obok mojej kryjówki. Nawet nie
zadrżałam nie oddychałam do momentu, gdy nie zniknęli mi z oczu a ja znikłam.
** Ami **
Po mojej twarzy pociekły Ciurki
potu wspomnienia trzeciego klona uderzyły we mnie potworną siłą.
Całe moje ciało zaczęło drżeć a
ja nie spokojnie oddychałam nie mogąc się uspokoić.
- Ami?- Zdziwiła się Midori
podbiegając do mnie.
- Co się stało?- Zapytał się
Akai.
- Pod żadnym pozorem nie idziemy
na północny zachód.- Powiedziałam drżąc.
- Ale…
- Bez żadnego, ale zrozumiano.- Powiedziałam
usiłując wstać, lecz upadłam na kolana
- Odpoczywaj zużyłaś zbyt wiele
chakry.- Powiedziała Midori.
- czyli jaką drużynę mamy
zaatakować
- tą na północnym wschodzie
oddalonych od nas dwie godziny. Ich drużyna składa się z dwóch chłopaków i
jednej dziewczyny. Dziewczyna ta ma złamana nogę. – Powiedziałam a Akai zerkną
na mnie. Wiedziałam, że nie podoba mu się atakowanie takiej drużyny.
- Dziewczyna jest nie zdolna do
walki i dalszego egzaminu.- Powiedziałam
- Dlatego ich wybrałaś, bo wiesz
ze zostaną zdyskwalifikowani?- Zapytała się Midori.
- Dziewczyna ma nogę złamaną w
trzech miejscach może być nawet złamanie otwarte nie może nawet ustać na nogach
a co dopiero by pójść do wyznaczonego miejsca.- Powiedziałam wstając.
- O piątej wyruszają by się
schować musimy w tym czasie ich dogonić. –Powiedziałam i zaczełam iść a ci za
mną.
- jesteś
pewna czy dasz radę. – Powiedział Akai a ja kiwnęłam twierdząco głową
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz