wtorek, 20 lutego 2018

26: Śmiercionośny piach” 26



Następnego dnia wstałam, jako pierwsza to dzięki temu, że przyzwyczaiłam się do pory, o której wstawałam podczas trenowania i po prostu o wpół do piątej moje oczy zamieniły się w spodki i patrzałam się jak zahipnotyzowana w niebo zastanawiając się jak sobie radzą pozostali.
Wiedziałam, że nie powinnam była prosić o to by każdy genin, z którym byłam w klasie przeszedł do następnego etapu. Ale nie potrafiłam życzyć im źle.
Zerknęłam na Midori. Jej włosy o dziwo były rozpuszczone i w prawdzie zlewał się z trawą, co można powiedzieć śmiesznie jak dla mnie wyglądało. Spała spokojnie przekręciłam się na brzuch zastanawiając się, co mogłoby się jej śnić gdyż zaczęła się zginać i najwyraźniej wyglądała jakby miała za chwile wybuchnąć śmiechem.
Zerknęłam na Akai’a. Zmarszczyłam brwi. Natomiast u niego włosy żuczały się w oczy byłam pewna ze gdyby ktoś przechodził zauważyłby tę czerwoną czuprynę na zielonej trawie. Przez głowę przeszła mi myśl by go zgolić bądź zmienić jego kolor włosów na zielony.
Moja twarz stała się purpurowa a do oczu napłynęły łzy. Ostatkiem sil starałam się pozbyć tego przerażającego widoku z mojej pamięci. Lecz im bardziej tego pragnęłam to tym trudniej było mi się tego pozbyć i w końcu po kilkunastu minutach udało mi się uspokoić i wstałam by pójść zapolować. Wzielam oczywiście zaostrzyłam kij i weszłam do wody zamknęłam oczy i zaczełam łowić ryby.
Tym razem nie było jak na obozie przetrwania. Teraz udawało mi się od razu złowić owe ryby.
Minęło gdzieś półgodziny, gdy wróciłam do obozu a ci jeszcze spali zmarszczyłam brwi. Rozpaliłam ogień i zaczełam piec ryby.
Zastanawiając się, kiedy łaskawie wstaną, bo za godzinę musimy wyruszać. Nie wstali a ryby już gotowe.
Na moim czole pojawiła się żyłka, która zaczęła niebezpiecznie pulsować.
-Akai Midori wstawać, bo zaraz wyruszamy.- Powiedziałam pakując obóz. Wciąż spali zmrużyłam oczy.
O nie… Ja to wstałam wcześnie, bo powiedzieli, że o świcie ruszamy a ci będą sobie smacznie spać?
Pomyślałam podchodząc do Midori, która przekręciła się na inny bok i nie słuchała, co ja do niej mówię z resztą jak Akai.
- Bunshin no Jutsu- powiedziałam a koło mnie pojawiła się prosta replika, która uśmiechnęła się złośliwie z resztą jak ja. Podeszłam do Midori.
Moje oczy zalśniły się jak dziecku, gdy dostaje cukierka. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Zapewne osoba, która by przechodziła uciekłaby jak najdalej widząc ten uśmiech, bo był nie normalny. Zerknęłam, na Midori i zamknęłam oczy.
- KYAA!- Usłyszałam i Uśmiechnełam się otwierając oczy widząc mokrą Midori w tym samym czasie poderwał się Akai i zerkną na mnie zdezorientowany.
- czy ty zdurnia lać!- Rykną na mnie Akai.
- Budziłam was już od dłuższego czasu zdążyłam złowić rybę upiec spakować nasz obóz, lecz wy nie mieliście zamiaru wstać.- Powiedziała zerkając na nich wrogo.
- Mieliśmy wyruszyć o świcie tylko czas marnowaliśmy, więc was obudziłam używając drastycznych środków.- Powiedziałam odwracając się i biorąc swój plecak.
- Macie pięć minut na spakowanie swoich rzeczy.- Oznajmiłam spokojnie.
- Ale jak się spóźnicie chodź minutę obiecuje, że już nigdy w życiu nigdzie się nie spóźnicie.- Powiedziałam zerkając na nich a ci przełknęli ślinę.
- dobrze już się pokujemy- powiedzieli i pośpiesznie zebrali swoje rzeczy, po czym podeszli do ogniska.
- Częstujcie się ja już swoją porcję zjadłam.- Powiedziałam opierając się o drzewo, po czym związałam włosy w kitkę.
- To jest smaczne!- Zawołała Midori.
- Ami ty potrafisz gotować?- Zdziwił się Akai a ja zerknęłam na nich.
- Co nie, co potrafię.- Powiedziałam delikatnie się rumieniąc.
- To jest naprawdę smaczne.- Powiedział z uśmiechem Akai a ja zerknęłam na nich, po czym się uśmiechnęłam.
- Czy coś się stało?- Zdziwiła się Midori
- nie nic a co?- Zdziwiłam się a ona uśmiechnęła się delikatnie.
- tak się nam przyglądasz.- Powiedziała nie pewnie zerkając na mnie.
- Jesteście jednymi z nielicznych, którym smakuje moja kuchnia i nie licznymi, którzy ja spróbowali tak to tylko Kotetsu i Izumo próbowali moich wypieków.- Powiedziałam zerkając na błękitne już niebo.
- Wypieków?- Zapytał się Akai a Midori cofnęła się kawałek.
- Tak wypieków.- Potwierdziłam nie patrząc się na nich.
- Wypieków?- Powiedział dziwnym głosem zerknęłam na niego i cofnęłam się z przerażeniem widząc załamanego Akai’a
- A temu, co?- zapytałam się Midori.
- Wiesz może na to nie wygląda, lecz uwielbia wypieki zaczynając na biszkopcikach kończąc na tortach. – Powiedziała Midori.
- Ami jak mogłaś!- Poderwał się patrząc na mnie.
- eh…- westchnęłam łapiąc się za nos zamykając oczy.
- Uspokój się Akai mamy teraz Egzamin i musimy go skończyć.- Powiedziałam.
- Ta… mamy teraz Egzamin- powiedział przybity Akai idąc przed siebie.
- musimy go skończyć…- czy on stara się wyprowadzić mnie z równowagi.  Moja brew niebezpiecznie zadrżała a dłoń zacisnęła się w pięść.
- Akai przeszło ci już?- Zapytała Midori a on zamruczał coś nie zrozumiale. Wypuściłam powietrze i zerknęłam na niebo.
- Mieliśmy wybrać swój cel.- Powiedziałam a ci zatrzymali się.
- A tak. Prawda – powiedział Akai i zatrzymał się.
- Więc jak to zrobimy?- Zapytała zerkając na niego jak kucnął.
- Ami możesz stworzyć cieniste klony?- Zapytał a ja zerknęłam na nich.
- Mogę.  A wy nie możecie? – Zapytałam zerkając na nich a ci spojrzeli się na mnie.
- Jak byśmy mogli to bym ciebie o to nie prosił.- Powiedział Akai a ja zrobiłam pieczęć.
- Kage Bunshin no Jutsu- powiedziałam a kolo mnie pojawiło się trzy klony. Midori się na nie spojrzała.
- Myślałam, że możesz więcej?- Zdziwiła się, Midori.
- Oczywiście, że mogę więcej, lecz wiesz stracę przy tym wiele chakry. – Powiedziałam mrużąc oczy.
- Możesz je wysłać na obserwacje?- Zapytał się Akai.
- Akai, na jakim ty świecie żyjesz! Ta technika do tego służy.- Powiedziałam poirytowana trochę tym, po czym kazałam klonom udać się na obserwacje okolicy. Po czym usiadłam zamykając oczy
**Klon 1**
Biegłam na północ przeskakując, co jakiś czas zamyślona rozglądając się za jakimś ciekawym widowiskiem.
Zatrzymałam się widząc w oddali trzy osoby, po czym zeskoczyłam z drzewa chowając się w krzakach, po czym obserwowałam. Byli to Kiba z Akamaru, Hinata oraz Shino. Zmarszczyłam brwi widząc jak w ich stronę lecą kunie.
Głupcy nie wiedzą, do jakiej druzyny zadarli.
Pomyślałam przyglądając się walce z delikatnym uśmiechem. Wiedziałam, że to klony a tamci dali się złapać w pułapkę pierwszo rocznych Geninów. To było zabawne.  Widząc jak wpadają w siatki i unoszą się w powietrzu przyglądając się im uważnie.
Kiba i Akamaru mają najlepszy węch w całej wiosce
Dodałam w myślach, co prawda to prawda. Uśmiechnełam się na widok ich uśmiechniętych twarzy, co naprawdę sprawiało, że poprawiał mi się nastrój.
Hinata jest posiadaczką Byakugana, więc już dawno ich zobaczyła
Zerknęłam na przyjaciółkę, która właśnie miała aktywowanego Byakugana. Lecz wiedziałam, że coś jest nie tak widziałam jej smutne spojrzenie. Zamknęłam oczy zerkając w bok.
No a Shino ma…ehm…
Zerknęłam na Shino, który wystawił ręce przed siebie a z jego rękawów wyleciały jakieś robaki. Zadrżałam i pokręciłam przecząco głową.
Ta drużyna w stu procentach odpada.
Powiedziałam znikając
** Ami **
Echem… ta drużyna…
Wypościłam powietrze a ci zerknęli na mnie.
- I co?- Zapytał się Akai. Zamknęłam jedynie oczy.
Drużyna Hinaty na pewno odpada.
Pomyślałam i byłam tego niemal, że pewna.
Nawet nie uda się nam ich zaskoczyć, więc nie powiem im nawet o tym.
Dodałam w myślach, po czym zerknęłam na nich
- Północ odpada- powiedziałam zerkając na nich.
- czemu?
- Poniewarz jest tam drużyna, która specjalizuje się w tropieniu i nie uda się nam ich zaskoczyć.- Powiedziałam zerkając na nich a ci kiwnęli głowami, po czym zerknęli na mnie a ja kiwnęłam głową rozumiejąc, że mam szukać dalej.
- tylko się pośpiesz.- Powiedział Akai rozglądając się.
- Akai do tego potrzeba czasu, więc nie poganiaj mnie i moich klonów.- Powiedziałam ciut oburzona tym zachowaniem
Co on myśli, że co ja jestem cudotwórca czy co? Przecież się staram i robię, co mogę i to zależy od moich klonów, więc nie mogę ich ponaglać, bo inaczej będziemy mieć problemy. A w ogóle jak chcą znaleźć idealną drużynę do ataku to może sami spróbują to wskórać.
Pomyślałam oddychając spokojnie, po czym zamknęłam oczy koncentrując się jeszcze, bo kolejne klony oddalały się coraz to dalej. I potrzebowałam więcej chakry zużyć.
** Klon II **
Biegłam dość szybko na wschód zastanawiając się, jaka drużyna mogłaby być najlepsza w końcu musiałam znaleźć taką, co najbardziej do nas będzie pasować.
Zatrzymałam się czując zbliżającą się chakre i ukryłam się w zaroślach obserwując otocznie pojawiło się tam trzech ludzi z Kiregakure. Zmarszczyłam brwi widząc, jakich technik używali do walki z wioską ukrytą w trawie.
Pokręciłam przecząco głową wycofując się.
Ta drużyna odpada jak wiadomo w naszej drużynie najsilniejszy jest Akai. A jego techniki polegają na ogniu, więc nie będzie w stanie wygrać z użytkownikami wody jak by był jeden, lecz jest ich więcej. Więc nie ma szans.
Pomyślałam przedzierając się prze to nowsze krzaki rozglądając się. Mojej uwadze przykuła pewna drużyna z Konohy. Uśmiechnełam się delikatnie. Właśnie teraz mogłam stwierdzić, że to będzie nasz cel. Ale
Nie ten cel się nie nadaje… mają ten sam zwój, co my.
Ponownie zaczełam się przemieszczać zastanawiając się, po jakie cholerstwo tak się męczyć. Lecz jak kazali to kazali a to mnie bardzo ucieszyło.
Pierwszy raz polegają na mnie…
Byłam naprawdę szczęśliwa. Nie spodziewałam się tego. I Tego ze to będzie takie przyjemne uczucie jak ktoś liczy na ciebie. A teraz właśnie to czułam.
Akai i Midori polegają na moich zdolnościach…
Nie mogłam w to uwierzyć czułam się jakbym śniła na jawie. I ze zaraz się obudze i będzie tak jak zwykle, czyli nie będę im potrzebna i będę jedynie nie potrzebnym elementem drużyny 11. Zwykłym podrzutkiem.
Nie mogę ich zawieść i muszę wybrać idealną drużynę…
Dlatego nie mogłam ich zawieść. Po prostu nie mogłam i biegłam dalej rozglądając się za ciekawymi drużynami. Lecz za każdym razem odchodziłam podłamana nie wiedziałam, czemu wpadałam na coraz to silniejsze drużyny wiedziałam ze nie będzie tak łatwo, lecz musiałam coś znaleźć.
Muszę wypatrzeć drużynę ze zwojem ziemi… i to jak najszybciej…
Zatrzymałam się zerkając na obóz i zerknęłam na ludzi.
- Mówiłem byś uważała. – Powiedział chłopak w czarnych włosach.
- Przepraszam.- Wyszeptała dziewczyna o brązowych krótkich włosach. Zerknęła na ziemię gdzie leżał ich zwoj.
ZWÓJ ZIEMI!
Krzyknęłam w myślach przyglądając się uważnie tej drużynie, po czym zerknęłam na nogę dziewczyny. Miała ją złamaną w trzech miejscach. Zmarszczyłam brwi.
- Ona nie da rady dotrzeć do wyznaczonego miejsca.- Powiedział kolejny chłopak w krótkich fioletowych włosach nie widziałam jego twarzy, bo siedział do mnie plecami.
- CO!- Krzykną jego towarzysz najwyraźniej zdenerwowany.
- Przepraszam- powiedziała dziewczyna usiłując się podnieść, lecz upadła, lecz złapał ją czarnowłosy chłopak zerkną na nią zmartwiony.
- Nie przemęczaj się- powiedział zekając na nią a tak kiwnęła głową.
- O piątej rano ruszymy musimy się ukryć wiecie nie wszyscy będą mili i pozwolą odjeść nam żywym.- Powiedział a ja zerknęłam na nich.
Mamy jedynie dwie godziny drogi na północny wschód.
Zamknęłam oczy znikając.
** Ami **
Otworzyłam oczy zerkając na Wyprostowanego Akaia i rozglądająca się Midori.
- Powrócił drugi klon.- Powiedziałam a ci zerknęli na mnie pośpiesznie.
- i jak?- Zapytał się Akai zerkając na mnie a ja zamknęłam ponownie oczy byłam już ciut zmęczona.
- widział wiele drużyn.-  Powiedziałam oddychając nieco szybciej, co zauważyła Midori lecz nie odezwała się słuchając.
- jakich?- Ponownie zadał pytanie Akai a ja stwierdziłam ze ma dyspozycje kierownicze.
- silnych…- powiedziałam urywając raczej ktoś mi po raz kolejny przerwał a moja brew nie bezpiecznie zadrżała.
- Czyli się nie nadają.- Powiedziała, Midori zerkając na mnie i zwiesiła głowę.
- Nie przerywajcie mi!- Krzyknęłam zła zerkając na nich karcąco.
- Dobrze. – Powiedzieli jednocześnie.
- Większość tamtych drużyn ma zwój nieba tak jak my a jak są drużyny z zwojem ziemi to już toczą bój. – Powiedziałam zerkając w niebo.
- Znalazłam Jedną interesującą drużynę. – Powiedziałam zerkając na nich.
- Jest w niej dwóch chłopaków i jedna dziewczyna. – Dodałam zerkając na nich.
- ale powiem wam o niej jak wróci mój ostatni klon. – Powiedziałam a ci zwiesili głowy zawiedzeni. Ale znałam ich reakcje by chcieli udać się tam a ja wolałam jak na razie zaczekać.
- Ale Ami nie mamy tyle czasu.- Zaczął Akai.
- Akai to dopiero drugi dzień- powiedziałam otwierając oczy i spojrzałam na niego.
- Ale…
- Siadaj na czterech literach i czekaj!- Byłam zła jego niecierpliwość czasami była wkurzając nie wiem jak Midori z nim wytrzymywała.
- Ami?- Zerknęła na mnie Midori.
- Tak?
- Ta technika? Bardzo cię męczy teraz?- Zapytała się z troska a Akai dopiero teraz zauważył jak ciężej oddycham.
- Troszeczkę klon się oddalił i muszę być skupiona, aby czasami nie znikną zbyt wcześnie. – Powiedziałam zerkając na nich.
- Ale przecież uczyłaś się kontroli chakry.- Powiedział Akai.
- Tak ćwiczyłam, lecz tu muszę stopniowo zwiększać bądź zmniejszać chakrę a to robię pierwszy taż podczas wbiegania na drzewo musiałam utrzymywać ten sam poziom chakry a nie. – Powiedziałam a ci spojrzeli się na mnie.
- Nie umiesz chodzić po wodzie?!- Zdziwili się jednocześnie a mi pojawiła się żyłka na czole.
- Nie potrafię niby, kto miałby mi to powiedzieć! Tylko o tym czytałam! I starałam się na obozie przetrwania, lecz nie udawało mi się to!- Krzyknęłam a ci się cofnęli pospiesznie.
- Spokojnie…- zaczął Akai a ja zerknęłam na niego.
- Nie denerwujcie mnie i dajcie mi się skupić. – Powiedziałam zamykając oczy
Moja biedna głowa zaczyna mnie boleć… wiem ze nie jestem idealna, lecz nikt mi nie powiedział, że w ogóle można chodzić powodzie dopiero dowiedziałam się widząc jak oni sobie od tak stoją na wodzie a teraz się dziwią, że ja nie potrafię.
Wypuściłam spokojnie powietrze, aby się uspokoić.
** Klon 3 **
Przemierzałam właśnie jakieś dziwne moczary uciekając przed różnymi wielkimi stworzeniami zmarszczyłam brwi zdziwiona ze takie coś żyje w tym lesie.
Nic dziwnego, że można było zginać. O mały włos nie zostałam wciągnięta przez bagno zjedzona przez węża czy też zaatakowana przez jakiegoś strusia. Naprawdę dziwne to miejsce a podążałam na zachód po jakimś czasie skręcałam na północny zachód by ominąć to wszystko.
- Gaara…- usłyszałam głos dziewczyny. Wskoczyłam w krzaki jak oparzona tak by nikt mnie nie widział.
- Temari ten dzieciak gra mi już na nerwach.- powiedział chłopak w dziwnym stroju i dziwnie pomalowaną twarzą.
- Nie obchodzi mnie to. – Powiedział zimnym głosem… Ba ten głos nie tyle że był zimny lecz lodowaty i pełny nienawiści. Zadrżałam.
- Ej wy tam!- Usłyszałam zerknęłam na ludzi z wioski ukrytej w trawie. Jeden z nich wyglądał nawet strasznie prawy kącik ust miał zszyty na ramieniu opartą miał parasolkę jemu towarzyszyli dwóch innych chłopaków jeden był niski i pulchny drugi natomiast wysoki i chudy. Zerknęłam na drużynę z piasku widać było, że ta dziewczyna imieniem Temari nie była zbytnio zadowolona z ich obecności. A na pewno ten chłopak Kankuro nie był z tego zadowolony. Zastanawiam się, dlaczego. I zerknęłam na chłopaka imieniem Gaara.
To był ten sam, którego spojrzenie czułam na pierwszym egzaminie. Zamknęłam oczy nie wiedząc, czemu czułam, że coś złego się wydarzy cóż, lecz nie miałam pojęcia, co to będzie.
- Zginiecie.- Powiedział Gaara podchodząc bliżej natomiast jego towarzysze stali wciąż w tym samym miejscu.
- Nie bądź taki hej do przodu- powiedział owy mężczyzna biorąc w rękę parasolkę, po czym rzucił nią w góre a z niej wyszczeliły igły.
Zerknęłam z szokowana.
Nie ma szans by ten cały Gaara to przeżył
Pomyślałam otwierając szerzej oczy…
Co? To jest?
Zdziwiłam się przyglądając się urznie. Widać było, że ci z tyłu ta cała Temari i Kankuro widzieli to już wiele razy, bo nawet nie drgnęli.
Piasek?
Zapytałam nie pewnie widząc chłopaka imieniem Gaara otoczonego piaskiem, w którym były powbijane igły z ataku.
- tylko na tyle cię stać?- Zapytała się wyciągając rękę przed siebie a z jego gurdy, która znajdowała się na jego plecach zaczęła wyłaniać się coraz to nowsza ilość piachu.
Pierwszy raz widziałam taką technikę i wiedziałam jedno nie było możliwości by go pokonać. Zerknęłam na piasek otaczający owego męszczyzne i unosił go w powietrze. Gaara podniósł parasolkę, po czym oparł ją tak o tamie jakby się chronił przed deszczem.
- Sabaku Kyū- powiedział, Gaara a menszczyzna owinięty piaskiem chłopaka po prostu eksplodował krople krwi kapnęła mi na twarz a ja zamarłam zerkając na niego przerażona.
- Weście nasz zwój.- Powiedział chudszy towarzysz. A grubszy podał im zwój
- Darujcie nam życie – powiedział ponownie, lecz Gaara wyją rękę przed siebie i zrobił identyczną czynność. Zerknęłam na przerażone twarze owych ludzi wpatrywali się we mnie w ich oczach było widać ststrach.
- Pomocy!- Krzyknęli a ja siedziałam jak sparaliżowana nie mogłam się ruszyć. Po chwili unieśli się w powietrze jak ich towarzysz i tak samo skończyli.
- Przynajmniej mieli potrzebny nam zwój.- Powiedział Kankuro a ja zerknęłam na niego jak na jakiegoś wariata.
- Gaara uspokój się…- powiedziała Temari podchodząc nie, co bliżej.
- Idziemy!- powiedział Kankuro.
- Jeszcze nie…- powiedział spokonym głosem Gaara
- Jeszcze mało…- dodał a ja zesztywniałam
Czy on mnie widzi?
Pomyślałam sztywniejąc gwałtownie i zaczełam się modlić raczej błagać by jednak mnie nie widział.
Co z tego, że jestem tylko klonem, ale…
Dodałam, mimo iż byłam klonem wiedziałam, że jak mnie zauważą i dowiedzą się o tym, że jestem klonem ucierpi mój oryginał. A nie mogłam na to pozwolić.
Boje się go…
Przez moje ciało przeszedł dreszcz.
- Słuchaj dzieciaku czasem mógłbyś posłuchać swojego starszego rodzeństwa- powiedział Kankuro a ja zerknęłam na nich zszokowana
- Nigdy was nie traktowałem jak rodzeństwa, więc jak wejdziesz mi w drogę zabije cię – powiedział Gaara patrząc się na starszego brata a Kankuro go puścił.
- Dlatego nienawidzę dzieciaków.- Powiedział cofając się
- Gaara posłuchaj swojej starszej siostrzyczki- powiedziała, Temari widziałam ze była przerażona. Gaara wyciągną rękę w prawa stronę a po chwili pojawił się w niej drewniany korek, którym zakręcił swoją gurdę i ruszył. Przechodząc obok mojej kryjówki. Nawet nie zadrżałam nie oddychałam do momentu, gdy nie zniknęli mi z oczu a ja znikłam.
** Ami **
Po mojej twarzy pociekły Ciurki potu wspomnienia trzeciego klona uderzyły we mnie potworną siłą.
Całe moje ciało zaczęło drżeć a ja nie spokojnie oddychałam nie mogąc się uspokoić.
- Ami?- Zdziwiła się Midori podbiegając do mnie.
- Co się stało?- Zapytał się Akai.
- Pod żadnym pozorem nie idziemy na północny zachód.- Powiedziałam drżąc.
- Ale…
- Bez żadnego, ale zrozumiano.- Powiedziałam usiłując wstać, lecz upadłam na kolana
- Odpoczywaj zużyłaś zbyt wiele chakry.- Powiedziała Midori.
- czyli jaką drużynę mamy zaatakować
- tą na północnym wschodzie oddalonych od nas dwie godziny. Ich drużyna składa się z dwóch chłopaków i jednej dziewczyny. Dziewczyna ta ma złamana nogę. – Powiedziałam a Akai zerkną na mnie. Wiedziałam, że nie podoba mu się atakowanie takiej drużyny.
- Dziewczyna jest nie zdolna do walki i dalszego egzaminu.- Powiedziałam
- Dlatego ich wybrałaś, bo wiesz ze zostaną zdyskwalifikowani?- Zapytała się Midori.
- Dziewczyna ma nogę złamaną w trzech miejscach może być nawet złamanie otwarte nie może nawet ustać na nogach a co dopiero by pójść do wyznaczonego miejsca.- Powiedziałam wstając.
- O piątej wyruszają by się schować musimy w tym czasie ich dogonić. –Powiedziałam i zaczełam iść a ci za mną.
- jesteś pewna czy dasz radę. – Powiedział Akai a ja kiwnęłam twierdząco głową

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz