Siedziałam tak wpatrując się
w Ibikiego zastanawiając się, jaki to ma sens czepiając się mojej osoby i w
prawdzie nie mogłam tego zrozumieć. I stawałam się coraz bardziej poirytowana
czy też nie mogłam po prostu skupić swoich myśli pod ławką z całych sił się uszczypnełam
by myślami wrócić powrotem i aby dać odpocząć. Wpatrywałam się w Ibikiego-san z
resztą on we mnie też jego spojrzenie przyprawiało o ciarki i pewnie już bym zwiała,
lecz nie mogła zaszłam tak daleko i nie mogłam się poddać nie teraz.
- Już czas!- Usłyszałam jego
donośny głos i jak wstaje, po czym podchodzi do tablicy.
- Teraz zadecydujcie czy
opuścicie sale i podejdziecie do Egzaminu, kiedy indziej czy zostaniecie w Sali
i podejmiecie próbę odpowiedzi na 10 pytanie, lecz pamiętajcie, gdy odpowiedz
na ów pytanie będzie błędna cała drużyna na zawsze straci szansę na zostanie
chuninem.- Powiedział a ja zesztywniałam jak sparaliżowana a po plecach
przeszły mi ciarki.
Co robić? Zrezygnować jak mam postąpić? Jak się poddam
okażę się tchórzem… Jeśli natomiast podejmę próbę odpowiedzenia na pytanie a mi
się nie uda Akai i Midori też oberwą. Co mam robić? Zaryzykować swoje dobro czy
zaryzykować dobro całej drużyny? Uciec czy podjąć próbę? – Nie mogłam już skupić dobrze myśli w mojej głowie
rozgrywał się wielki dylemat zerknęłam na Midori siedziała twardo wiedziałam ze
podjęła decyzje.
Cholera, czemu ten wybór musi być taki trudny. – Mój wzrok utkwił teraz w koledze z drużyny. Akai też
już podjął decyzje. Pewnie już dawno był tego pewien. Westchnęłam ciężko, co
sprawiło ze Ibiki spojrzał się w moim kierunku.
Skup się, Ami! Tsumetai we mnie wierzyła powierzyła mi
swoje techniki gdyby uważała mnie za słabą nie zrobiłaby tego? Lecz byłam słaba
a jej techniki mnie wzmocniły. – Zacisnęłam dłonie w pięści i zamknęłam na chwile oczy nabierając
powietrza przez nos a wypuszczając przez usta.
Nie! Przecież wymyśliłam własną technikę! W końcu po
kilku tygodniach ciężkiego treningu udało mi się ją wynaleźć. – Zwiesiłam głowę tak ze moją twarz zasłaniały włosy. Słyszałam
jak coraz to nowsze osoby rezygnują. Z jednej strony chciałabym Midori bądź
Akai się poddali, lecz z drugiej strony wręcz przeciwnie.
Czy warto jest się teraz poddać? Czy warto nie spełnić
swoich marzeń? – Wypuściłam
powoli powietrze starając się uspokoić swoje serce.
Może i jestem słaba, lecz tu są wszyscy moi przyjaciele.
– Podniosłam głowę otwierając oczy teraz to zauważyłam
jak się wpatrywali we mnie pozostali zaczynając od piasku kończąc aż po ninja dźwięku
przełknęłam ślinę zerkając po kolei na każdego.
Hinata… się nie poddaje, mimo iż mówiła ze jest słaba
i sprawia jedynie problemy.- Zerknęłam
na przyjaciółkę, która siedziała koło Naruto było widać ze jest zestresowana i
w prawdzie mówiąc nie zbyt pewna swojej decyzji.
Ino… Ma doskonałą technikę, która pomogłaby jej zdobyć
te informacje i nawet by egzaminator się nie skapną..- Mój wzrok powędrował na blondynkę, która uśmiechała
się tajemniczo do sakury.
Sakura… Wiadomo ze ma wielką wiedzę z resztą jak ja
mimo to nie traci wiary w siebie może robi to dla Sasuke.- Zerknęłam na pewną jak nigdy różowo włosa, która
zarumieniona zerkała na Sasuke. Aż bałam się wiedzieć, jakie myśli kłębiły się właśnie
w głowie Sakury. Zamknęłam na chwile oczy ponownie się zamyślając.
Shikamaru… Prawdę mówiąc jest ona najinteligniejszą osobą,
jaką znam, więc nie będzie mieć problemu na to pytanie.- Zerknęłam na śpiącego już Shikamaru i wypuściłam powietrze,
co sprawiło, że Ibiki-san zaczął mi się z intensywnością przyglądać mogłabym
przysiąść ze chce mnie złamać psychicznie, lecz nie rozumiałam, czemu.
Choji… Ehm niech się dobrze zastanowie…po prostu ufa w
możliwości swojej drużyny.- Pragnęłabym
mieć taką wiarę jak Choji… W swoją drużynę. Zerknęłam ponownie na Midori i
Akai’a którzy wpatrywali się we mnie.
Kiba… Jak zwykle z Akamaru który pewnie też mu pomógł skubany
mały piesek. – Skierowałam
swój wzrok na chłopaka w kapturze z psem na głowie i się uśmiechnęłam po prostu
widziałam jak są wiernymi przyjaciółmi.
Shino… Pewnie Zana odpowiedzi za pomocą jakiegoś z
owadów.- Ehm to był najgorsze, co
się dowiedziałam w prawdzie nie chciałabym wiedzieć ze mój przyjaciel ma w
sobie robaki, lecz z drugiej strony nie przeszkadzało mi to w końcu to ich
technika z tego słynie jego klan.
Sasuke… Dzięki Sharinganowi może osiągnąć naprawdę
wiele… i wieżę w to, że spełni swoje marzenia. Jeszcze nie widziałam by zwątpił
nawet teraz siedzi wpatrzony przed siebie ze stu procentową pewnością.- Zerknęłam na chłopaka z Sharinganem opierał się
właśnie o dłonie a jego spojrzenie było utkwione w plecach Naruto. Uśmiechnełam
się. W końcu to on namówił mnie po części do tego egzaminu. Więc wiedziałam ze
nie mogłam się poddać.
Naruto… W prawdzie najgłupszy człowiek z klasy, lecz
nigdy się nie poddał, mimo iż wiem, że teraz się męczy myśląc o Sakurze i
Sasuke stara się nie ściągać, aby nie sprawić im kłopotów. Widzi w tym zadaniu
swoją nadzieje, lecz czy jest w stanie postawić na szali całą swoją i ich
przyszłość.- Zerknęłam na blondyna w
końcu jak on się nie poddał to tym bardziej ja nie mogę. Czułam czyjeś
spojrzenie na sobie.
Ktoś mi się przygląda, lecz
to nie był Ibiki to było lodowate spojrzenie i jakby to ująć takie, że
przyprawiało o ciarki zerknęłam na jednego z piasku. Był to chłopak w moim
wieku nie starszy czy młodszy na plecach miał dziwną gurdę. Na czole miał znak,
którego znaczenie to miłość zerknęłam na jego oczy.
Pełne były bólu…, lecz
innego bólu… nie wiedziałam, jakiego… pełne smutku chęć mordu czy zemsty. Były
to oczy lodowate pierwszy raz widziałam kogoś z takimi oczami a ja mimo wolnie
zadrżałam. Te spojrzenie wpatrywało się we mnie kilka sekund a moje ciało przeszył
dreszcz.
Bałam się? Nie byłam pewna,
lecz też nie mogłam uciekać już zbyt często to robiłam i zazwyczaj cierpiałam
znacznie mocniej niż podczas walki. Usiadłam wyprostowana i pewna swojego.
- MOGĘ ZOSTAĆ NA ZAWSZE
GENINEM NIE OBCHODZI MNIE TO. MOIM MARZENIEM JEST ZOSTAĆ HOKAGE I NIE PODDAM
SIĘ!- Krzykną Naruto uderzając w ławkę a ja zesztywniałam jak oparzona i
wystraszona zarazem.
Prawdzie mówiąc cała ta
ciężka atmosfera gwałtownie opadła a ja się Uśmiechnełam szczęśliwa ze Naruto
właśnie teraz wyskoczył z tym.
Ibiki przyglądał się każdemu
widać było, że się nad czymś zastanawia.
- Więc dobrze wszyscy,
którzy pozostali w Sali Zdali pierwszy egzamin gratuluje- powiedział.
- Hee.- Nie tylko ja byłam zdziwiona,
lecz wszyscy zebrani w Sali gennini. Zamrugałam kilka razy zerkając na swoją
kartkę wypełnioną małym druczkiem tak by wszystko się zmieściło a za razem tak
by było czytelnie. A ja się w prawdzie wyłączyłam już na to, co mówił egzaminator,
bo coś tam tłumaczył i Ino i Sakurze dla mnie liczyło się to ze jednak się nie
poddałam inaczej było by pomnie jak by się dowiedzieli o tym Midori i Akai. Co
w prawdzie nie zbyt mi się podobało. Lecz cóż począć jestem najmłodsza w
drużynie i coraz bardziej czuje ze drużyna nie zbyt mnie tolerowała. Zamknęłam oczy oddychając spokojnie.
- Tak jak mówił Iruka.- Powiedział
do mnie a wszyscy zerknęli na mnie. Zmarszczyłam brwi.
- Nie rozumiem pana.- Powiedziałam
zerkając na Ibikiego z dziwnym wyrazem twarzy.
- Chciałem zobaczyć czy to
prawda.- Oznajmił a ja zerknęłam na ławkę.
- Czyli od początku miałam
wylądować w tej ławce!- Poderwałam się na równe nogi. Czując spojrzenia
pozostałych.
- Tak miałaś właśnie
wylądować w tej ławce ty i tylko ty.- Powiedział i uśmiechną się
- Czemu ja a nie podajmy
dziewczyna z piasku.- Pokazałam na dziewczynę z wachlarzem a ona dziwnie się
skrzywiła.
- Gdyż kiedyś słyszałem
rozmowę Iruki z Misakim o tym jak nijaka Mayumi Ami jest poważna na każde
egzaminy nie pokazuje chodź cienia szczęścia czy strachu jak zdała.- Powiedziałam
a ja zmarszczyłam brwi.
- To prawda Ami- Powiedziała
ino a ja się wychyliłam za Ibikiego i zerknęłam na nią.
- Przecież wiem o tym Ino,
ale wciąż nie rozumiem, czemu ja.- Powiedziałam zerkając na Ibikiego.
- Chciałem się upewnić czy
to prawda, więc musiałem się natrudzić jak wiadomo każdy nie znosi być na
środku Sali, gdy wszyscy się wpatrują to jest strasznie krępujące i zarazem
denerwujące. Lecz ty tylko od czasu do czasu skrzywiłaś się czy zacisnęłaś
pięści. Nie jak pozostali. – Powiedział a ja zwiesiłam głowę cofając się jak
najdalej mogłam
- Acha rozumiem.- Powiedziałam
zerkając na Akai’a i Midori, którzy zerknęli na mnie poczym na okno. Nie mieli
żadnego wyrazu martwe spojrzenie i chłodne. Przegryzałam wargę na tyle mocno by
poczuć metaliczny smak.
Czemu się na mnie tak patrzą? Co ja im zrobiłam?
Takie dwa pytania mączyły
mnie już od dłuższego czasu a po mojej twarzy mimo tego nie było widać ze coś
mnie trapi. Może, dlatego ze się już przyzwyczaiłam do tego i nie zbyt mnie obchodziło,
co uważają. Mimo to…to i tak boli myśl ze drużyna nienawidzi mnie przyprawia o
potworny ból.
Odwróciłam się plecami do nich,
gdy po chwili nie usłyszałam Huku
-Głowa
do góry chłopcy i dziewczęta. To nie czas na świętowanie. Nazywam się Anko
Mitarashi i będę egzaminatorem podczas drugiej części Egzaminu na Chūnina.-
Powiedziała Dziewczyna nie raczej kobieta o brązowych oczach i fioletowych włosach,
które związuje w kolczasty kucyk. Ma na sobie podkoszulkę, Która łączyła się z
krótkimi spodenkami. Na to zakłada beżowy płaszcz, a na nogi, mini spódniczkę.
Ochraniacz zawiązuje sobie na czole. Na szyi ma mały wisiorek.
Kolejny
dziwak?- Zmarszczyłam brwi.
- Ibiki, co tak wielu pozostawiłeś w tym roku coś
słaby egzamin urządziłeś- powiedziała do Ibikiego, który się uśmiechną.
- po prostu teraz jest wielu utalentowanych
Shinobi.- Powiedział zamykając oczy.
- Tak czy siak mojego tak łatwo nie przejdą
Egzaminu.- Powiedziała z tajemniczym uśmiechem.
- Więc zapraszam was za mną.- Powiedziała wychodząc
przez drzwi a ja podążyłam za nią tak jak pozostali koło mnie pojawili się,
Midori oraz Akai, po czym ruszyli a ja wraz z nimi za mną szli ludzie piasku,
po czym reszta. Zamknęłam oczy oddychając Świerzym powietrzem. Zastanawiałam
się oczywiście jak będzie wyglądała kolejna część owego egzaminy i w prawdzie
już nie odczuwałam strachu czy innych odczuć po prostu jak na razie się nie
zamartwiałam.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Ami?- Zdziwiła się Midori zerkając na mnie ze
zdziwieniem a ja się uśmiechnęłam szeroko.
- tak Midori?- Zapytałam mrużąc przy tym oczy cały
czas czułam na sobie te chłodne spojrzenie, lecz już mi nie przeszkadzało. Zamknęłam
ponownie oczy.
- Powiedź mi jak rozwiązałaś te zadania nie
widziałam byś ściągała?- Powiedziała Midori a Akai przytakną jej ze się z nią
zgadza.
Spojrzałam na nich oburzona.
- Bo nie ściągałam.- Powiedziałam odwracając głowę
byli ze mną w drużynie od około pół roku do ośmiu miesięcy a jeszcze nie wiedzą
o mnie zbyt wiele.
- To jak to zrobiłaś?- Zdziwił się Akai zerkając na
mnie.
- Sama je rozwiązałam.- Powiedziałam odwracając się
do nich. – To były proste zadania.
- Proste?- Zdziwiła się widząc jak przyśpieszyłam
kroku
- Akai słyszałeś, co powiedziała? Ona uważa tamte
zadania za proste?- Powiedziała Midori zerkając na moje plecy.
- To ja już nie chcę wiedzieć, jakie zadania są
trudne jej zdaniem.- Powiedział Akai marszcząc czoło, bo co prawda to prawda.
Rozglądałam się po wiosce zastanawiając się gdzie
nas prowadzi ta niezrównoważona kobieta. I coś przeczuwałam ze mi się nie
spodoba to, co zobaczę, lecz to nic.
Wszyscy szli powoli za ową egzaminatorką.
Zmarszczyłam brwi.
- Kierujemy się do lasu śmierci?- Zdziwiłam się a za
mną pojawiła się Anko-sama i się uśmiechnęła.
- Spostrzegawcza jesteś dziewczynko.- Powiedziała a
ja zadrżałam.
- szybka pani jest.- Powiedziałam a ona się uśmiechnęła.
- Dziękuję ze komplement- powiedziała a ja zerknęłam
na ziemie zastanawiając się czy jednak jest dobrym egzaminatorem. Zmarszczyła
brwi zrównując się z resztą drużyny.
Tak jak mówiłam zatrzymali się przed ogrodzeniem
lasu śmierci gdzie otrzymali kartki, które musieli podpisać w razie ich śmierci
nie będzie odpowiadał ten egzaminator a ja zmarszczyłam brwi na pewno nie dam
się zabić. Musiałam wszystkim udowodnić ze stałam się silniejsza. I nie
potrzebuje już by ktoś się o mnie martwił.
Oczywiście Anko-sama tłumaczyła nam wszystkim zasady,
które były o dziwo jasne a najbardziej to ze można było tam zginąć. Każda drużyna
dostanie jeden z dwóch zwojów nieba bądź ziemi drugi musi zdobyć w walce z inną
drużyną. W przeciągu pięciu dni musi dostać się do budynku, który znajduje się
w środku lasu. Egzamin zdadzą te drużyny, które zgłoszą się na czas oraz będą
miały dwa zwoje. Każdy członek drużyny miał dostać się tam o własnych siłach,
więc jak bym straciła przytomność i by mnie zanieśli zostalibyśmy
zdyskwalifikowani. Wszystko jasne było dla mnie, więc ruszyłam z resztą drużyny
po nasz zwój oraz pod jaki numer bramy mieliśmy się udać, aby zacząć koleiny
egzamin.
Nasz zwój był zwojem nieba, więc aby zdać egzamin
musieliśmy zdobyć zwój ziemi. Więc musimy walczyć z inną drużyną. Jak zwykle
Akai schował zwój w końcu był jednym z najsilniejszych członków tej drużyny. Ja
postanowiłam zrobić kopie, ale dam Midori dopiero w lesie tak by nikt nie
widział to da nam szanse na przetrwanie dłużej.
Oczywiście już na miejscu zaczęliśmy uzgadniać, co
nieco a naszą bramą, którą wejdziemy do lasu była brama numer, 79 więc
musieliśmy obejść cały las, dookoła więc zaczęliśmy już teraz Pierwszy biegł
jak zwykle Akai, potem Midori a ja na samym końcu po półgodziny zajęliśmy
pozycje.
- Ami uważaj by nie zostać poważnie zranioną.- Powiedział
Akai a ja zmarszczyłam brwi.
- Nie martw się o mnie tak Akai.- Powiedziałam
podając zwój Midori a ona spojrzała się na mnie ze zdziwieniem a ja napisałam
na ziemi ze to jest atrapa. Pokazałam jej zwój, jaki ja mam a ta kiwnęła głową.
- Musimy zdać ten egzamin.- Powiedział poważnie Akai
a ja kiwnęłam twierdząco głową.
- Ale musimy tego dokonać, jako drużyna Akai.- Powiedziałam
zerkając na niego poważnie.
- Więc proszę was nie każcie mi uciekać czy też nie
traktujcie mnie jak słabej osoby.- Powiedziałam nie zmieniając wyrazu twarzy.
- Ami…- zaczęła Midori.
- Midori wiem ze jestem od was młodsza o rok. I
przez to mam mniej doświadczenia, lecz jak będziecie wciąż mnie ochraniać i
zabraniać to nigdy nie go nie zdobędę.- Powiedziałam zerkając na nią poważnym
spojrzeniem.
- Daleko mi jeszcze by być silną, lecz wiele trenowałam,
więc nie dam się tak łatwo pokonać w końcu tu mam drużynę i wiem, że w razie,
czego uzyskam pomoc.- Powiedziałam z uśmiechem.
- Dobrze Ami nie będziemy już cię traktować jak
dziecko.- Powiedziała Midori.
- Ale masz być ostrożna jak dasz się zranić czy
załamiesz się to może wpłynąć nie korzystnie na naszą drużynę rozumiesz.-
Powiedział Akai a ja się Uśmiechnełam.
- Skończyłam z użalaniem się nad sobą.- Powiedziałam
z szerokim uśmiechem.
- Nic nie zdziałam jak będę się załamywać muszę po
prostu więcej pracować a na tym egzaminie jest wiele osób, którym chcę pokazać
jak się zmieniłam i są osoby, które podziwiam.- Powiedziałam zerkając na nich i
Uśmiechnełam się do nich.
- Więc nie mam zamiaru przegrać do momentu, kiedy
nie zobaczą mojej zmiany.- Dodałam wstając i podeszłam do bramy. Po mojej
prawej stronie stanął Akai natomiast lewej, Midori.
- W końcu mówisz jak przystało na członka naszej
drużyny.- Powiedział Akai z uśmiechem na twarzy.
- No właśnie a teraz ruszamy.- Powiedziała Midori,
gdy brama się otworzyła pędziliszmy już przed siebie.
Wbiegając do lasu śmierci zastanawiając się ile nam
czasu zajmie dostanie się do owego budynku.
Zatrzymaliśmy się, aby przedyskutować nasz plan, co w prawdzie nie zbyt
się mi podobał, ale się cieszyłam ze w końcu nie musiałam być z tyłu, bo bym
chyba zwariowała.
***
Minęło już gdzieś osiem może dziesięć godzin od
naszego wbiegnięcia do tego lasu. A my już znaleźliśmy miejsce gdzie
przenocujemy.
- Midori idź nazbierać drewna, ale nie oddalaj się
zbytni. – Powiedział Akai.
- Ami udaj się do rzeki i napełnij wodę no i ty też
nie wpakuj się w żadne tarapaty- Dodał a ja się Uśmiechnełam.
- Postaram się.- Powiedziałam biorąc piersiówki i
wskoczyłam na drzewo przeskakując przez nie.
- Kage Bunshin no Jutsu- powiedziałam tworząc trzy
cieniste klony jednemu kazałam zwyczajnie napełnić wodę a reszta ze mną
obserwowali czy nikt się nie zbliża. Klon powoli zbliżył się do rzeki, po czym
kucną i zaczął napełniać wodę cieszyłam się ze jednak nikogo nie było i nie
napotkałam jak dotąd żadnych problemów.
Czekałam aż klon napełni owe piersiówki rozmyślając.
Wiedziałam ze trzeba być ostrożnym, bo nie wiadomo, co się spotka w tym lesie.
Za mną usłyszałam szelest i rzuciłam kunaiem. Po
czym wychyliłam się za niego zerkając na białego węża, w którym tkwił mój kunai
koło niego leżała pogryziona mysz. Zerknęłam na nią i nie, co posmutniałam, po
czym wyjęłam kunia i włożyłam powrotem zamykając oczy.
Jestem
ciekawa, co robi teraz drużyna Sasuke? Może walczą już o zwój? A może też mają obóz
tak jak moja? Jestem ciekawa, jaki stał się silny? –
Pomyślałam uśmiechając się delikatnie, po czym na moich policzkach pojawiły się
różowe rumieńce nie wiedziałam czy to ze wstydu czy z mojej głupoty.
- Też sobie wybrałaś moment do myślenia i jeszcze, o
kim. – Skarciłam sama siebie, po czym ruszyłam przed siebie, gdy tylko wrócił
klon z piersiówkami napełnionymi wodą zakręciłam je i ruszyłam rozglądając się
wokoło.
Z daleka było słychać odgłosy walki zerknęłam w
tamtą stronę i nie miałam pojęcia, co mnie podkusiłoby się tam zakraść i
podpatrzeć.
W ten sposób mogłabym ocenić czy przeciwnik jest
silny czy też nie.
Położyłam się na ziemi i zaczełam się przedostawać
przez zarośla, po czym zatrzymałam się zerkając na dwie postacie.
Zmniejszyłam przepływ chakry tak by nikt mnie nie
namierzył. I wpatrywałam się dalej. Jedna osoba nie znała jej nawet zwidzenia
nie wiedziała, o kogo chodzi. Natomiast drugą osobą była…
- Anko-sama?- Zdziwiłam się na widok naszego
egzaminatora.
Co
się dzieje?- Zapytałam siebie w myślach widząc zaciekłom
walkę egzaminatora z uczestnikiem zastanawiałam się, czemu walczą. Przecież to
by było nie sprawiedliwe. A może to jest takie utrudnienie dla nas.
Czemu
Anko-sama walczy z uczestnikiem?- Wiec, czemu walczy główny egzaminator
przecież mogliby dać kotetsu bądź Izumo? – Nic nie
rozumiałam a walka coraz bardziej nabierała charakteru. Widać było ze
przeciwnik Anko-sama był naprawdę silny. Potrafił robić błotne klony, co jest
naprawdę rzadkie gdyż osobiście nigdy nie widziałabym ktoś to potrafił.
Kim
ten uczestnik jest?- Te pytanie zaczęło naprawdę mnie męczyć
i frustrować. Przyglądałam się uważnie osobnikowi
Był to biało skóry mogłabym nawet ująć chorobliwie
białej był karnacji człowiekiem. Miał on dłubie czarne włosy. Oczy miał koloru
bursztynowego z fioletową otoczką wokół nich.. Owy człowiek miał na sobie szarą
szatę i fioletowy pas grubości liny, zawiązany wieloma węzłami na plecach. W
uchu błyszczał się niebieski kolczyk.
Zmarszczyłam brwi zastanawiając się, kim on jest nie
było nikogo o takim opisie. Co mi się nie spodobało, bo teraz już nie byłam już
pewna czy to na pewno uczestnik egzaminu?
To
nie może być zwykły uczestnik na bardzo zaawansowane jutsu.-
Zerknęłam na węże i zadrżałam marszcząc brwi większy szok przeżyłam widząc taką
samą technikę u Anko- sama
Czy
on zna Anko-sama?- Kolejne pytanie na moje obserwacje.
Nie słyszałam, o czym oni rozmawiają byłam za daleko a ryzykować przybliżeniem
też nie mogłam.
Zmrużyłam oczy starając się usłyszeć, co kolwiek,
lecz nic z tego. Wypuściłam cicho powietrza widząc jak Anko sama złapała się za
kark krzywiąc się z bólu. Zmarszczyłam brwi i przygotowałam się by go
zaatakować, gdy zbliżał się do Anko-sama nie znałam jego zamiarów już miałam
wyskoczyć jak oparł się ręką o drzewo i cos do niej mówił było to trochę
irytujące, że nic nie słyszałam, ale z drugiej strony czułam, że mogłabym się
przez to wpakować w niezłe tarapaty. Upadłam na ziemie widząc jak znika, po
czym zaczełam się powoli wycofywać.
Miałam szczęście ze nikt mnie nie zauważyła ja
wbiegłam na teren naszego obozu jak oparzona.
- Gdzieś ty była?- Zdziwiła się Midori
- Do rzeki masz niecałe pięć minut drobi a ty
zniknęłaś na dwie godziny- Powiedział ciut zdenerwowany Akai
- Przepraszam to nic takiego. – Wolałam nie mówić,
co widziałam. Zerknęłam na pyszną rybę a
ślina naleciała mi do buzi. Jak bym mogła to nie wiem zjadłabym chyba rekina
czy wieloryba. Złapałam się za burczący brzuch, co sprawiło ze Akai zaczął się
śmiać.
- Częstuj się.- Powiedziała a ja zerknęłam na niego.
- Naprawdę mogę? – Zapytałam siadając przy ognisku.
- No pewnie przecież nie zostawię cię w takim stanie,
bo nam jeszcze padniesz i co zrobimy.
- Dziękuję – powiedziałam biorąc rybę ugryzłam
kawałek a na moich policzkach pokazały się bordowe rumieńce a ryba przyjemnie
się rozpływała w ustach.
- O jej!- Zawołałam z
łzami w oczach.
- co nie dobra nie smakuje ci moja ryba!- Powiedział
zły Akai a ja zerknęłam na niego maślanymi oczami.
- Coś ty za głupoty gadasz jest wspaniała, doskonała
taka pyszna ze nie wiem jak mam to opisać od dziś ty gotujesz.- Powiedziałam
pokazując na niego palcem.
- HE!- Krzykną Akai podrywając się, co wywołało ze
Midori zaczęła się śmiać, po czym i ja dołączyłam z szerokim uśmiechem widząc
zdziwioną twarz Akaia, który z resztą po chwili wybuchł śmiechem razem z nami.
- Koniec tego dobrego jutro musimy wyruszyć wcześnie
i namierzyć drużynę, z jaką będziemy walczyć.- Powiedział kładąc się
- Hai!- Powiedziałam i zasnęłam mimo to byłam gotowa
do ataku dla pewności strwożyłam klona, który obserwował wszystko by dać znać o
zbliżającym się niebezpieczeństwie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz