Wpatrywałam się w
murowana w to co zobaczyłam i to co wyczułam na swojej skórze. Nie rozumiałam
jak może istnieć osoba z tak mroczną chakrą. Co bardziej zaczełam się martwić o
Naruto. Wiedziałam już, że ludzie ze źródeł chcieli porwać jego i mogłam
przepuszczać, że to z powodu owej chakry. Lecz nie mogłam powiedzieć co prawdy,
lecz chciałam z nim porozmawiać ostrzec by uważał na siebie. Spoważniałam widząc radość Naruto.
Wyprostowałam się i wyszłam na chwilę nie zwracając uwagi na zdziwione
spojrzenia pozostałych finalistów. Powoli zeszłam po schodach zatrzymując się po
drodze.
- Naruto musimy
porozmawiać i to teraz. – Powiedziałam widząc blondyna wchodzącego po schodach.
Był szczęśliwy po wygranej.
- Ami widziałaś to
pokonałem go ja go pokonałem.- Powiedział z radością na twarzy.
- tak widziałam i
gratuluje ci tego naprawdę Naruto.- Powiedziałam spokojniejszym głosem, lecz
wciąż poważnym.
- Coś się stało Ami?-
Zdziwił się Naruto spoglądając na mnie. Przymknęłam na chwilę oczy
zastanawiając się od czego by tu zacząć. Może po prostu powiem mu prawdę.
- Tak Naruto. – Powiedziałam
wpatrując się w niego.
- Ta czerwona chakra do
kogo należała?- Zapytałam się wpatrując się jak zaciska pięści.
- O czym mówisz?-
Zapytał się zdziwiony Naruto.
- Wiem, że nie powinnam
się mieszać.- Powiedziałam wpatrując się w niego.
- Tak to prawda nie
powinnaś się w to mieszać Ami- powiedział zły do mnie. W prawdzie nie dziwię
się mu. Spojrzałam się na niego.
- Chcę cie jedynie
ostrzec Naruto. – Powiedziałam i powoli zaczełam wchodzić.
- Pamiętasz jak poszłam
na wagary?- Zapytałam się wpatrując się w niego.
- Po nikąd tak. –
Powiedział wciąż zły Naruto.
- Spotkałam tam ludzi,
którzy mówili o pojmaniu jenjuriki Kyubiego.- Powiedziałam patrząc na niego po
jego reakcji mogłam wywnioskować, iż jest wściekły.
- Kyuubiego?- Zapytał
się zerkając na mnie.
- tak chcieli użyć go
do zniszczenia wioski uciekłam, lecz trochę oberwałam i zostałam znaleziona
przez Lee i jego sensei i mi pomogli. – Powiedziałam wpatrując się w niego
zamyślona.
- chciałam ci jedynie
powiedzieć byś uważał na siebie. – Powiedziałam i zaczęłam wspinać się po
schodach wstając na podeście. Walka Sasuke i Gaary została przesunięta. Kankuro
z niewyjaśnionych mi powodów zrezygnował z walki więc Shino wygrał walkowerem z
Kankuro. Teraz powinna być walka Shikamaru i Temari. Oczywiście Tamari już była
bardzo niecierpliwa a Shikamaru jak zwykle był bardzo aktywny.
Wpatrywałam się na
rozlewinego chłopaka i ciężko westchnęłam. Nie widzę świetlanej przyszłości tej
walki. Zmarszczyłam brwi przyglądając się Naruto, który podchodził do nich i z
całej siły go zepchną.
- Shikamaru na co
czekasz ruż się w końcu.- Powiedział Naruto i uśmiechnął się.
- a jednak już powrócił mu nastrój.-
Powiedziałam sama do siebie mimo to i tak to zostało wychwycone przez Kankuro i
Gaarę przez co się na mnie spojrzeli.
Zignorowałam ich
spojrzenie i zamknęłam oczy. Jeszcze tylko ta walka i w końcu nadejdzie moja
będę mogła ukazać swoją siłę. Ale czy będę w stanie pokonać swojego
przeciwnika. Po pierwsze ma ode mnie większe doświadczenie ja jedynie dziewięć
miesięcy temu stałam się geninem więc czy mam jakieś szanse z osobą, która jest
już dwa lata jak nie więcej. Moje serce znacznie przyspieszyło. Wpatrywałam się
tępym spojrzeniem na walkę Shikamaru i Temari. Gdzie głównie atakowała Temari a
Shikamaru natomiast uciekał co wywołało niezadowolenie wśród widzów. W prawdzie
nie dziwię im się gdyż chcieli oglądać ciekawe walki a po walce Naruto zostali
mocno nabuzowani by oglądać ciekawe pojedynki a tu proszę. Lecz może i
Shikamaru wygląda i jest dość leniwy, lecz co do rozumu nie ma sobie równych.
Szkoda, że jest taki leniwy gdyby nie to to dotarłby daleko. Zamknęłam oczy
rozmyślając.
Shikamaru pochodzi z
klanu Nara, który specjalizuje się w technikach cienia. Lecz najlepiej jest
używana w obecności klanu Yamanaka oraz Klanu Akimichi. W pojedynkę nie jest
zbyt niebezpieczne. Lecz jeśli doda się zdolności strategiczne Shikamaru jest
bardzo niebezpieczny. Nigdy nie wiadomo co myśli.
Natomiast Temari po
walce z Tenten mogę powiedzieć ze jest silna i sadystyczna. Używa technik
związanych z wiatrem używając swojego wachlarza, który ma na sobie trzy kółka,
których nazywa księżyce. W zależności od pokazanych kółek silniejszy jest atak
Temari. Więc aby ją pokonać wystarczy użyć technik ognia.
Spojrzałam się na
Gaare, który zamiast przyglądać się walce swojej starszej siostry wpatrywał się
we mnie. Trochę robiło się to krepujące.
- Powinnaś przyglądać
się pojedynkowi.- Powiedział po chwili Gaara co sprawiło, iż wszyscy mu się
przyglądali.
- Przecież patrzę się.-
Powiedziałam wpatrując się na niego.
- Może i patrzysz, lecz
błądzisz myślami gdzieś.- Powiedział patrząc się na mnie swoim lodowatym
spojrzeniem. Może i ma rację. Patrzę się jedynie, lecz nie myślę o ich walce
boje się kolejnej. Każdy z nich ma
jakieś ciekawe zdolności, lecz nie ja. Ja po prostu tutaj nie pasuje. Może nie
powinnam w ogóle brać udziału i Neji ma racje.
Po chwili zacisnęła
wściekła barierkę. Jak ja mogłam przez chwilę pomyśleć, że Neji miał racje. Nie
rozumiem tego jaka ja musze być głupia by nawet się z tym zgadzać.
Oparłam głowę o barierkę.
Oparłam głowę o barierkę.
- Dobrze się czujesz?-
Zapytał się Kankuro przyglądając się mojej reakcji.
- Pewnie czuje, że ze
mną przegra i myśli o poddaniu się malutka dziewczyna zaczyna tchórzyć.- Powiedział Minami a ja się
wyprostowałam.
„
O nie teraz przegnał. Mam ochotę go pokonać nawet jeśli miałam bym tam pełznąć
nie obchodzi mnie to odszczeka to wszystko” – pomyślałam
wpatrując się w niego.
- Nie pochlebiaj sobie
aż tak bardzo.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- może po prostu nie
mogę się doczekać kolejnej walki.- Powiedziałam mimo iż zabrzmiało to dość
pewnie, lecz nie myślałam tak.
- Poddaje się.-
Usłyszałam głos Shikamaru i zdziwiłam się. Czemu? Przecież by wygrał? Jaka ja
głupia przejmując się niepotrzebnymi rzeczami nie oglądałam walki Temari i
Shikamaru a teraz nie wiem co się stało.
- Chakry starczyłoby mi
jedynie na dziesięć sekund a kroków już zaplanowałem dwieście w przód. –
Powiedział i zaczął iść w stronę schodów.
- Zwycięzcą pojedynku
jest Temari. – Powiedział sędzia i spojrzał w naszą stronę.
- Kolejna walka: Minami
kontra Mayumi Ami.- Powiedział a ja odwróciłam się i zaczełam schodzić po
schodach. Mimo strachu czułam się szczęśliwa, że w końcu moja kolej. Weszłam na arenę patrząc się na tłum.
- Walczcie!- Usłyszałam
krzyk tłumu i podeszłam do sędziego. Wpatrując się w mojego przeciwnika, który
uśmiechał się do mnie szyderczym uśmiechem.
- Ja tu żądzę jeśli
uznam, że trzeba przerwać walkę nie zawaham się tego zrobić.- Powiedział
patrząc się na nas.
- Gotowi?- Zapytał się
przyglądając się nam z uwagą.
- Tak.- Powiedział
Minami spokojnym tonem i przygotował się do ataku.
- Hai.- Powiedziałam i
przygotowałam się nie spuszczając z niego wzroku.
- Możecie zaczynać.-
Powiedział. Wpatrywałam się w przeciwnika.
- Ami!- Usłyszałam za
sobą krzyk Midori. Spojrzałam się w stronę trybunów.
- Dasz radę!- Krzyknął
Akai. Mimo iż ich słyszałam nie widziałam.
- Musisz jedynie
uwierzyć w siebie!- Krzyknął Shiowase Sensei a ja uśmiechnełam się. Moja
drużyna we mnie wierzy. Wierzą, że jestem wstanie wygrać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz