Wpatrywałam się z uwagą
to na Gaare to na Lee. Lee trafił naprawdę na mocnego przeciwnika. Najwyraźniej
Gaarze śpieszyło się do rozpoczęcia walki nawet sędzia nie zdążył powiedzieć
START a z gurdy na plecach Gaary wydobył się piach. W prawdzie nie zrobiło to
na mnie większego znaczenia gdyż wiedziałam, jakich on technik używa. Oraz
zdawałam sobie sprawę z jego siły. W większym szoku już byłam jak Lee zdołał
złapać korek i nawet nie za uważyłam, kiedy to zrobił.
- Proszę się tak nie
śpieszyć.- Oznajmiła spokojnie. Podeszłam bliżej by lepiej widzieć a tej walki
nie miałam zamiaru przegapić. Właśnie z tej walki mogłam wynieść najwięcej
informacji. Włosy miałam już rozpuszczone, więc zwisały mi delikatnie na
ramiona. Moja twarz jak zwykle nie okazywała żadnych uczuć nawet najmniejszych.
- Rozpocznijcie walkę
jedenastą.- Powiedział sędzia i odskoczył na bezpieczną odległość. Lee od razu
ruszył na garę i wymierzył cios w prawy bok Gaary.
Pac
Atak Lee został z
łatwością zatrzymany przez piasek. A Gaara jedynie stał z założonymi na piersi
rękoma. Po chwili piasek zaatakował Lee. Lecz ten szybko odskoczył na
bezpieczną odległość.
Co
teraz zrobisz Lee? Nie możesz używać ani Genjutsu czy Ninjutsu. Sam mi mówiłeś,
iż umiesz jedynie Tajutsu. Wiec jak zamierzasz wygrać z takim przeciwnikiem Lee.
Czy Tajutsu wystarczy by go pokonać?
Myślałam zawzięcie
starając się obmyślać jak najlepsze wyjścia i taktykę w razie, czego.
Jak
to było no… Ami do cholery jasnej wysil te swoje cholerne szare pozostałości z
mózgu! A tak woda gasi ogień podsycający przez wiatr. Wiatr pokona piorun,
który kruszy ziemię. A ziemia zmieni wodę w błoto.
- Aaa.- Wyszeptałam
cicho myśląc dalej.
Lee po raz kolejny
zadawał ciosy, lecz z tym samym rezultatem. Gaara, mimo iż nic nie robił był
chroniony przez piach. Tak jakby ten piach był istotą żywą. I starając się
ochronić Gaarę za wszelką cenę może mi się to tylko tak zdawało. Kucnęłam
patrząc się chwilę na piach.
Piach
jest lekki nawet jak by osoba użyła natury burzy wątpię by to coś pomogło, co
innego skala. Lecz w tedy by się zmienił w piach a nie o to nam chodzi. Ale….
Ale pomyślmy dalej… Jak nie burza to, co? No, co? Ami coś ci ciężko idzie
myślenie dzisiaj naprawdę… Jak nie burza to, czym można by było pokonać piach. AA
mam… Mam genialny pomysł, ale czy podziała…
Myślałam dalej patrząc
się na walczących. W prawdzie nic się nie zmieniło ciągle był ten sam rezultat.
- Gaary nie da się
zadrapać.- Powiedział Kankuro ze spokojem w głosie.
-Z każdej misji wychodził
bez żadnego zadrapania. – Dodał a ja zerknęłam na niego stał koło Naruto a
Naruto wpatrywała się w niego przez chwilę. Podeszłam bliżej.
- A…Ami?- Zdziwił się
Naruto cofając się kawałek.
- Hai Naruto.- Powiedziałam
spokojnym i opanowanym głosem, co sprawiło, że Kankuro zwrócił na to swoją
uwagę.
- Nie martwisz się o
Lee?- Zapytał się mnie Naruto a ja stanęłam do nich bokiem patrząc się na
walkę.
- Nie rozumiem.- Powiedziałam
nie patrząc się na nich a mój wyraz nie zmienił się chodz by na chwilę.
- Przecież się z nim
przyjaźnisz.- Powiedział Naruto.
- Przyjaźnisz się z tym
typem.- Zdziwił się Kankuro mierząc mnie spojrzeniem.
- Hai.- Odpowiedziałam
spokojnie.
- I nie martwię się o
niego. Lee w końcu jest w drużynie z…- urwałam zaciskając pięści.
- z kim?- Zdziwił się,
Kankuro.
- Z Hyuuda Neji oraz
Tenten.- Powiedziałam spokojnie zerkając to na Naruto to na Kankuro.
- Jak bym miała się
martwić o każdego przyjaciela to bym już dawno padła Naruto.- Powiedziałam poważnie
i szczerze.
- A… Tak to prawda-
powiedział Naruto.
- Nie… Jak Neji przegrałbym
się w tedy cieszyła.- Powiedziała z sadystycznym uśmiechem na twarzy. Patrząc
się na walkę.
- Ami straszna jesteś
teraz.- Powiedział Naruto a ja spoważniałam.
- Tak, ale nie masz pojęcia,
na co stać naszego Gaare.- Powiedział Kankuro.
- To… ja wiem, na co go
stać.- Powiedziałam cicho a Naruto zerkną na mnie.
- He?- Zdziwił się a ja
pokręciłam przecząco głową.
- Iie już nic.- Powiedziałam
a Kankuro zaczął mi się uważnie przyglądać.
Głupia,
po jaką cholerę to mówiłaś życie ci nie miłe teraz zwróciłaś uwagę Kankuro już
pomnie po mnie będzie naprawdę.
Pomyślałam wpatrując
się w walczącego Lee. Starałam się też uniknąć krępującego spojrzenia Kankuro,
którym mnie właśnie obdarzał. Co było naprawdę straszne. Gai-senei tłumaczył coś właśnie Sakurze a mianowicie,
że Lee jest w stanie używać jedynie Tajutsu, co wywarło na niej nie lada
zdziwienie.
W prawdzie, gdy się o
tym dowiedziałam sama byłam mocno zdziwiona, lecz teraz to dla mnie normalne. I
tak wiedziałam swoje. Nawet Naruto nie wkładał w treningi tyle serca, co Lee. W
prawdzie to nawet ja nie wkładałam w nie tyle woli i siły, co on. Starałam się
trenować jak najwięcej a mimo to i tak to mi nie wychodziło.
Zerknęłam na Naruto i Kankuro, gdy piasek
zmieniła się w rękę i tak jakby chciał złapać Lee. Zacisnęłam delikatnie dłonie
zamykając oczy, co przykuło spojrzenie Kankuro. Lecz ja wiedziałam jak mogło
się to zakończyć gdyby został złapany. Lecz Lee robił uniki i na samym końcu
wyskoczył w powietrze zatrzymując się na palcach wielkiego pomniku. Patrząc się
na Gaare z góry.
- Lee zdejmij je!- Zawołał
Gay a ja zmarszczyłam brwi zerkając na Lee.
- Ale Gay-sensei.- Powiedział
nie pewnie Lee.
- Lee zrób to.- Powtórzył
tym razem znacznie stanowczej Gai wpatrując się w niego. Lee najwyraźniej
ucieszył się z tego i usiadł zdejmując z kostek ciężarki.
- Po cholerę mu
ciężarki?- Zapytałam się zdziwiona.
- Od razu czuje się
lżejszy.- Zawołał Lee puszczając je na ziemię.
- Parę kilo też mi coś-
powiedział Temari. W prawdzie chciałam się z nią zgodzić, ale do czasu, gdy nie
wbiły się z hukiem w ziemię robiąc dwa kratery. Zamrugałam kilka razy starając
się upewnić czy dobrze widziałam. Zamknęłam na chwilę dosłownie była to malutka
chwilka.
- Zranił Gaare.- Zawołał
Kankuro a ja otworzyłam oczy jak poparzona. Starałam się nie zgubić Lee, lecz
było to znacznie trudniejsze niż się podziewałam. Lee normalnie był szybkie,
lecz teraz to było nie do opisania nie myślałam, że ktoś może być tak szybki
jak on. Piasek Gaary starał się bez skutecznie zatrzymać ataki Lee. W prawdzie
sam Gaara był grubo zdziwiony nie spodziewał się tego. W końcu każdy uważał Lee
za słabeusza a tu proszę, jakie widowisko. Po chwili z twarzy Gaary zaczął
sypać się piach a on uśmiechał się sadystycznie. Po czym się oblizał tak jakby
właśnie znalazł sobie dobrą przekąskę a mi po plecach przeszły ciarki. Lee
pojawił się pod nim i zaczął go kopać tak by uniósł się do góry. W pewnej
chwili Lee zamkną oczy z bólu. Nie wiem, co się tak dokładnie stało, lecz
miałam wrażenie wpatrując się w, Gaare że go tam nie ma. Piasek podążał za nim.
Moje oczy otworzyły się szerzej.
- To… to jest Ura-renge.-
Powiedziałam zdziwiona.
- Co takiego?- Zdziwił
się Kankuro wpatrując się we mnie. Z resztą i Naruto też.
-Inaczej wewnętrzny
Lotos.- Powiedziałam wpatrując się w Lee.
- Ami wierz, że nie grzeszę
mądrością, więc wyjaśnisz mi to?- Zapytał zły Naruto.
- Gomene… Gomene.- Powiedział
zerkając na niego, po czym ponownie na Lee.
- czytałam o tej
technice. Wewnętrzny Lotos jest techniką zakazaną. – Powiedziałam spokojnie.
- Dlaczego?- Zapytała
się Naruto.
- Naruto ta technika
jest bardzo niebezpieczna dla przeciwnika tak jak i dla użytkownika owej
techniki. To jest obusieczny miecz.- Powiedziałam a Kankuro coraz bardziej był
zdziwiony
Zadawanie
takich kopnięć przy takiej prędkości wykańcza organizm. Lee musisz w tym ataku
pokonać Gaare.
Pomyślałam widząc jak
Lee owija Gaare w bandaże, po czym zaczął z nim spadać uderzając z hukiem w
ziemię.
- Pokonał go!- Zawołał
Naruto widząc kucającego Lee.
- Nawet sobie tak nie
żartuj dzieciaku.- Powiedział widocznie zdenerwowany Kankuro. Zerknęłam na nogi
Gaary przenosząc wzrok coraz wyżej.
- Nie udało mu się.- Powiedziałam
poważnie.
-He!- Zdziwili się obaj
zerkając na mnie jak poparzeni.
- Po Gaarze została
jedynie piaskowa skorupa.- Pokazałam na nią a ci spojrzeli się na nią, po czym
na mnie. Za Lee zaczą pokazywać się Gaara z większym pragnieniem zabijania niż
można by się podziewać. Piasek Gaary zaczął atakować Lee a on mógł się jedynie
bronić.
- co jest, czemu brewka
jest taki powolny?- Zdziwił się Naruto Mrużąc oczy.
- Już ci to tłumaczyłam
Naruto. Wewnętrzny Lotos jest obusiecznym mieczem. Ta technika, w której w którdkim
czasie zadaje się z wielką prędkością ciosy przeciwnikowi. – Powiedziałam
zerkając na niego.
- Tego nie mówiłaś!- Powiedział
Naruto
- Ale to było widać-
powiedziałam zerkając na Naruto. - A to są skutki tej techniki. – Powiedziałam
spokojnie zerkając na wbitego w ścianę Lee, który powoli staną i uśmiechną się.
- Kwiat Lotosu stylu
Konoha zakwita dwa razy.- Powiedział Gai.
Łup!
- Ami!- Krzykną Naruto.
- Wszystko w porządku.-
Dodał po chwili Naruto wpatrując się we mnie.
- H…Hai.- Podniosłam
się z ziemi zerkając na stojącego Lee. Po chwili wokół niego pojawiła się
dziwna poświata.
- Co się dzieje!
- Używa pierwotnego
lotosu.- Powiedziałam patrząc się na Lee.
- HE!- Zdziwił się
Kankuro zerkając na mnie.
- No właśnie HE! O co
chodzi Ami! Co to za pierwotny Lotos? Ja nic nie rozumiem.- Powiedział
zdenerwowany Naruto.
- Też jestem tego
ciekaw.- Powiedział spokojnie Kankuro.
- Ta technika otwiera
osiem bram.- Powiedziałam spokojnie.
- He?
- Zamknij się Naruto i słuchaj,
bo powtarzać nie będę zrozumiano.- Powiedziałam zerkając na nich.
- Hai.- Powiedzieli
jednocześnie a ja się delikatnie uśmiechnęła.
- Więc osiem bram to osiem blokad w każdym
człowieku. Blokady te, uniemorzliwającym wykorzystane całej siły mięśni. Są to bramy
początku, uzdrowienia, życia, obrażeń, ograniczenia, widoku, zaskoczenia oraz
śmierci. – Wyliczyłam powoli. - W tych skupiskach
gromadzi się chakra i to są właśnie bramy.- Dodałam a ci pokiwali na znak, że
wszystko rozumieją u kankuro jeszcze bym uwierzyła gorzej z Naruto, ale nie
miałam czasu na prostsze tłumaczenie. - Zadaniem tych bram jest ograniczenie
przepływu chakry.- Zerknęłam na ziemię. - Ale kwiat lotosu wymusza zdjęcie tych
bram. Taka technika pozawala zwiększyć swoją siłę.- Powiedziałam zerkając już
na czerwonego Lee.
- Co się dzieje!
Po chwili rozniósł się
huk zasłoniłam twarz przed powiewem wiatru i zerknęłam na zniszczoną już całą ziemię,
po czym przeniosłam swoje spojrzenie ku gurze patrząc się na szybkie i silne ciosy,
przed którymi Gaara nie był w stanie się bronić. Lee złapał pas Gaary i
przyciągną do siebie uderzając mocnymi ciosami tak, że Gaara wbił się w ziemie
a natomiast Lee upadł na ziemię. Gaara podniósł prawą rękę a wokół lewej nogi i
ręki Lee pojawił się piach. Znałam tę technikę widziałam ją już.
- Sabaku no Kyu.- Powiedział
Gaara a Lee krzykną z bólu upadając na ziemię. Przed Lee pojawił się Gai, co
powstrzymało Gaarę przed kolejnym atakiem.
Sabaku
no Gaara jesteś znacznie silniejszy niż myślałam.
- Kankuro?
- Tak?
- Mam pytanie nie
musisz mi na nie odpowiadać.
- o co chodzi?
- Czy Gaara ma w sobie
jakąś dziwną moc?
- Co?
- Wiesz przez jakiś Moment
miałam wrażenie i czułam jakby ten piach żył i sam myślał.- Powiedziałam zerkając
na zdziwionego Kankuro a zarazem białego jak ściana.
- Może mi się tylko to
zdawało- zaśmiałam się głośno. Zamykając oczy zerkając na Lee. Każdy był w
szoku widząc jak Lee wstaje, lecz był już nie przytomny podtrzymywala go
jedynie jego wola walki na tyle silna, że mimo swojego stanu wciąż chciał pokazać,
że jest silny. Lekarze zabrali go a na arenę wyszła ostatnia para Choji i koleś
z dźwięku ta walka była naprawdę kródka nim się spostrzegłam to Choji już leżał
na ziemi nawet nie spostrzegłam się, kiedy znikną Kankuro. Zerknęłam w ich
stronę widząc ich spojrzenia. Temari i Kankuro byli przerażeni. Natomiast ich
nauczyciel w szoku. Lecz nie było Gaary. Zamrugałam kilka krotnie i
zesztywniałam czując ciepły oddech na swojej szyi. A serce zaczęło mi nie
spokojnie bić. Mina Kankuro i Temari mówiła mi wszystko.
- No to mamy do
porozmawiania na osobności.- Powiedział mi do ucha Gaara, po czym pojawił się
koło swojej drużyny a ja zamrugałam kilka krotnie oczami starając sobie
poukładać w głowie, co się właśnie wydarzyło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz