wtorek, 14 sierpnia 2018

34: Nawet najpiękniejsze marzenia okazują się tylko snem. 34



 Wpatrywałam się z uwagą to na Gaare to na Lee. Lee trafił naprawdę na mocnego przeciwnika. Najwyraźniej Gaarze śpieszyło się do rozpoczęcia walki nawet sędzia nie zdążył powiedzieć START a z gurdy na plecach Gaary wydobył się piach. W prawdzie nie zrobiło to na mnie większego znaczenia gdyż wiedziałam, jakich on technik używa. Oraz zdawałam sobie sprawę z jego siły. W większym szoku już byłam jak Lee zdołał złapać korek i nawet nie za uważyłam, kiedy to zrobił.
- Proszę się tak nie śpieszyć.- Oznajmiła spokojnie. Podeszłam bliżej by lepiej widzieć a tej walki nie miałam zamiaru przegapić. Właśnie z tej walki mogłam wynieść najwięcej informacji. Włosy miałam już rozpuszczone, więc zwisały mi delikatnie na ramiona. Moja twarz jak zwykle nie okazywała żadnych uczuć nawet najmniejszych.
- Rozpocznijcie walkę jedenastą.- Powiedział sędzia i odskoczył na bezpieczną odległość. Lee od razu ruszył na garę i wymierzył cios w prawy bok Gaary.
Pac
Atak Lee został z łatwością zatrzymany przez piasek. A Gaara jedynie stał z założonymi na piersi rękoma. Po chwili piasek zaatakował Lee. Lecz ten szybko odskoczył na bezpieczną odległość.
Co teraz zrobisz Lee? Nie możesz używać ani Genjutsu czy Ninjutsu. Sam mi mówiłeś, iż umiesz jedynie Tajutsu. Wiec jak zamierzasz wygrać z takim przeciwnikiem Lee. Czy Tajutsu wystarczy by go pokonać?
Myślałam zawzięcie starając się obmyślać jak najlepsze wyjścia i taktykę w razie, czego.
Jak to było no… Ami do cholery jasnej wysil te swoje cholerne szare pozostałości z mózgu! A tak woda gasi ogień podsycający przez wiatr. Wiatr pokona piorun, który kruszy ziemię. A ziemia zmieni wodę w błoto.
- Aaa.- Wyszeptałam cicho myśląc dalej.
Lee po raz kolejny zadawał ciosy, lecz z tym samym rezultatem. Gaara, mimo iż nic nie robił był chroniony przez piach. Tak jakby ten piach był istotą żywą. I starając się ochronić Gaarę za wszelką cenę może mi się to tylko tak zdawało. Kucnęłam patrząc się chwilę na piach.
Piach jest lekki nawet jak by osoba użyła natury burzy wątpię by to coś pomogło, co innego skala. Lecz w tedy by się zmienił w piach a nie o to nam chodzi. Ale…. Ale pomyślmy dalej… Jak nie burza to, co? No, co? Ami coś ci ciężko idzie myślenie dzisiaj naprawdę… Jak nie burza to, czym można by było pokonać piach. AA mam… Mam genialny pomysł, ale czy podziała…
Myślałam dalej patrząc się na walczących. W prawdzie nic się nie zmieniło ciągle był ten sam rezultat.
- Gaary nie da się zadrapać.- Powiedział Kankuro ze spokojem w głosie.
-Z każdej misji wychodził bez żadnego zadrapania. – Dodał a ja zerknęłam na niego stał koło Naruto a Naruto wpatrywała się w niego przez chwilę. Podeszłam bliżej.
- A…Ami?- Zdziwił się Naruto cofając się kawałek.
- Hai Naruto.- Powiedziałam spokojnym i opanowanym głosem, co sprawiło, że Kankuro zwrócił na to swoją uwagę.
- Nie martwisz się o Lee?- Zapytał się mnie Naruto a ja stanęłam do nich bokiem patrząc się na walkę.
- Nie rozumiem.- Powiedziałam nie patrząc się na nich a mój wyraz nie zmienił się chodz by na chwilę.
- Przecież się z nim przyjaźnisz.- Powiedział Naruto.
- Przyjaźnisz się z tym typem.- Zdziwił się Kankuro mierząc mnie spojrzeniem.
- Hai.- Odpowiedziałam spokojnie.
- I nie martwię się o niego. Lee w końcu jest w drużynie z…- urwałam zaciskając pięści.
- z kim?- Zdziwił się, Kankuro.
- Z Hyuuda Neji oraz Tenten.- Powiedziałam spokojnie zerkając to na Naruto to na Kankuro.
- Jak bym miała się martwić o każdego przyjaciela to bym już dawno padła Naruto.- Powiedziałam poważnie i szczerze.
- A… Tak to prawda- powiedział Naruto.
- Nie… Jak Neji przegrałbym się w tedy cieszyła.- Powiedziała z sadystycznym uśmiechem na twarzy. Patrząc się na walkę.
- Ami straszna jesteś teraz.- Powiedział Naruto a ja spoważniałam.
- Tak, ale nie masz pojęcia, na co stać naszego Gaare.- Powiedział Kankuro.
- To… ja wiem, na co go stać.- Powiedziałam cicho a Naruto zerkną na mnie.
- He?- Zdziwił się a ja pokręciłam przecząco głową.
- Iie już nic.- Powiedziałam a Kankuro zaczął mi się uważnie przyglądać.
Głupia, po jaką cholerę to mówiłaś życie ci nie miłe teraz zwróciłaś uwagę Kankuro już pomnie po mnie będzie naprawdę.
Pomyślałam wpatrując się w walczącego Lee. Starałam się też uniknąć krępującego spojrzenia Kankuro, którym mnie właśnie obdarzał. Co było naprawdę straszne.  Gai-senei tłumaczył coś właśnie Sakurze a mianowicie, że Lee jest w stanie używać jedynie Tajutsu, co wywarło na niej nie lada zdziwienie.
W prawdzie, gdy się o tym dowiedziałam sama byłam mocno zdziwiona, lecz teraz to dla mnie normalne. I tak wiedziałam swoje. Nawet Naruto nie wkładał w treningi tyle serca, co Lee. W prawdzie to nawet ja nie wkładałam w nie tyle woli i siły, co on. Starałam się trenować jak najwięcej a mimo to i tak to mi nie wychodziło.
 Zerknęłam na Naruto i Kankuro, gdy piasek zmieniła się w rękę i tak jakby chciał złapać Lee. Zacisnęłam delikatnie dłonie zamykając oczy, co przykuło spojrzenie Kankuro. Lecz ja wiedziałam jak mogło się to zakończyć gdyby został złapany. Lecz Lee robił uniki i na samym końcu wyskoczył w powietrze zatrzymując się na palcach wielkiego pomniku. Patrząc się na Gaare z góry.
- Lee zdejmij je!- Zawołał Gay a ja zmarszczyłam brwi zerkając na Lee.
- Ale Gay-sensei.- Powiedział nie pewnie Lee.
- Lee zrób to.- Powtórzył tym razem znacznie stanowczej Gai wpatrując się w niego. Lee najwyraźniej ucieszył się z tego i usiadł zdejmując z kostek ciężarki.
- Po cholerę mu ciężarki?- Zapytałam się zdziwiona.
- Od razu czuje się lżejszy.- Zawołał Lee puszczając je na ziemię.
- Parę kilo też mi coś- powiedział Temari. W prawdzie chciałam się z nią zgodzić, ale do czasu, gdy nie wbiły się z hukiem w ziemię robiąc dwa kratery. Zamrugałam kilka razy starając się upewnić czy dobrze widziałam. Zamknęłam na chwilę dosłownie była to malutka chwilka.
- Zranił Gaare.- Zawołał Kankuro a ja otworzyłam oczy jak poparzona. Starałam się nie zgubić Lee, lecz było to znacznie trudniejsze niż się podziewałam. Lee normalnie był szybkie, lecz teraz to było nie do opisania nie myślałam, że ktoś może być tak szybki jak on. Piasek Gaary starał się bez skutecznie zatrzymać ataki Lee. W prawdzie sam Gaara był grubo zdziwiony nie spodziewał się tego. W końcu każdy uważał Lee za słabeusza a tu proszę, jakie widowisko. Po chwili z twarzy Gaary zaczął sypać się piach a on uśmiechał się sadystycznie. Po czym się oblizał tak jakby właśnie znalazł sobie dobrą przekąskę a mi po plecach przeszły ciarki. Lee pojawił się pod nim i zaczął go kopać tak by uniósł się do góry. W pewnej chwili Lee zamkną oczy z bólu. Nie wiem, co się tak dokładnie stało, lecz miałam wrażenie wpatrując się w, Gaare że go tam nie ma. Piasek podążał za nim. Moje oczy otworzyły się szerzej.
- To… to jest Ura-renge.- Powiedziałam zdziwiona.
- Co takiego?- Zdziwił się Kankuro wpatrując się we mnie. Z resztą i Naruto też.
-Inaczej wewnętrzny Lotos.- Powiedziałam wpatrując się w Lee.
- Ami wierz, że nie grzeszę mądrością, więc wyjaśnisz mi to?- Zapytał zły Naruto.
- Gomene… Gomene.- Powiedział zerkając na niego, po czym ponownie na Lee.
- czytałam o tej technice. Wewnętrzny Lotos jest techniką zakazaną. – Powiedziałam spokojnie.
- Dlaczego?- Zapytała się Naruto.
- Naruto ta technika jest bardzo niebezpieczna dla przeciwnika tak jak i dla użytkownika owej techniki. To jest obusieczny miecz.- Powiedziałam a Kankuro coraz bardziej był zdziwiony
Zadawanie takich kopnięć przy takiej prędkości wykańcza organizm. Lee musisz w tym ataku pokonać Gaare.
Pomyślałam widząc jak Lee owija Gaare w bandaże, po czym zaczął z nim spadać uderzając z hukiem w ziemię.
- Pokonał go!- Zawołał Naruto widząc kucającego Lee.
- Nawet sobie tak nie żartuj dzieciaku.- Powiedział widocznie zdenerwowany Kankuro. Zerknęłam na nogi Gaary przenosząc wzrok coraz wyżej.
- Nie udało mu się.- Powiedziałam poważnie.
-He!- Zdziwili się obaj zerkając na mnie jak poparzeni.
- Po Gaarze została jedynie piaskowa skorupa.- Pokazałam na nią a ci spojrzeli się na nią, po czym na mnie. Za Lee zaczą pokazywać się Gaara z większym pragnieniem zabijania niż można by się podziewać. Piasek Gaary zaczął atakować Lee a on mógł się jedynie bronić.
- co jest, czemu brewka jest taki powolny?- Zdziwił się Naruto Mrużąc oczy.
- Już ci to tłumaczyłam Naruto. Wewnętrzny Lotos jest obusiecznym mieczem. Ta technika, w której w którdkim czasie zadaje się z wielką prędkością ciosy przeciwnikowi. – Powiedziałam zerkając na niego.
- Tego nie mówiłaś!- Powiedział Naruto
- Ale to było widać- powiedziałam zerkając na Naruto. - A to są skutki tej techniki. – Powiedziałam spokojnie zerkając na wbitego w ścianę Lee, który powoli staną i uśmiechną się.
- Kwiat Lotosu stylu Konoha zakwita dwa razy.- Powiedział Gai.
Łup!
- Ami!- Krzykną Naruto.
- Wszystko w porządku.- Dodał po chwili Naruto wpatrując się we mnie.
- H…Hai.- Podniosłam się z ziemi zerkając na stojącego Lee. Po chwili wokół niego pojawiła się dziwna poświata.
- Co się dzieje!
- Używa pierwotnego lotosu.- Powiedziałam patrząc się na Lee.
- HE!- Zdziwił się Kankuro zerkając na mnie.
- No właśnie HE! O co chodzi Ami! Co to za pierwotny Lotos? Ja nic nie rozumiem.- Powiedział zdenerwowany Naruto.
- Też jestem tego ciekaw.- Powiedział spokojnie Kankuro.
- Ta technika otwiera osiem bram.- Powiedziałam spokojnie.
- He?
- Zamknij się Naruto i słuchaj, bo powtarzać nie będę zrozumiano.- Powiedziałam zerkając na nich.
- Hai.- Powiedzieli jednocześnie a ja się delikatnie uśmiechnęła.
 - Więc osiem bram to osiem blokad w każdym człowieku. Blokady te, uniemorzliwającym wykorzystane całej siły mięśni. Są to bramy początku, uzdrowienia, życia, obrażeń, ograniczenia, widoku, zaskoczenia oraz śmierci. – Wyliczyłam powoli.  - W tych skupiskach gromadzi się chakra i to są właśnie bramy.- Dodałam a ci pokiwali na znak, że wszystko rozumieją u kankuro jeszcze bym uwierzyła gorzej z Naruto, ale nie miałam czasu na prostsze tłumaczenie. - Zadaniem tych bram jest ograniczenie przepływu chakry.- Zerknęłam na ziemię. - Ale kwiat lotosu wymusza zdjęcie tych bram. Taka technika pozawala zwiększyć swoją siłę.- Powiedziałam zerkając już na czerwonego Lee.
- Co się dzieje!
Po chwili rozniósł się huk zasłoniłam twarz przed powiewem wiatru i zerknęłam na zniszczoną już całą ziemię, po czym przeniosłam swoje spojrzenie ku gurze patrząc się na szybkie i silne ciosy, przed którymi Gaara nie był w stanie się bronić. Lee złapał pas Gaary i przyciągną do siebie uderzając mocnymi ciosami tak, że Gaara wbił się w ziemie a natomiast Lee upadł na ziemię. Gaara podniósł prawą rękę a wokół lewej nogi i ręki Lee pojawił się piach. Znałam tę technikę widziałam ją już.
- Sabaku no Kyu.- Powiedział Gaara a Lee krzykną z bólu upadając na ziemię. Przed Lee pojawił się Gai, co powstrzymało Gaarę przed kolejnym atakiem.
Sabaku no Gaara jesteś znacznie silniejszy niż myślałam.
- Kankuro?
- Tak?
- Mam pytanie nie musisz mi na nie odpowiadać.
- o co chodzi?
- Czy Gaara ma w sobie jakąś dziwną moc?
- Co?
- Wiesz przez jakiś Moment miałam wrażenie i czułam jakby ten piach żył i sam myślał.- Powiedziałam zerkając na zdziwionego Kankuro a zarazem białego jak ściana.
- Może mi się tylko to zdawało- zaśmiałam się głośno. Zamykając oczy zerkając na Lee. Każdy był w szoku widząc jak Lee wstaje, lecz był już nie przytomny podtrzymywala go jedynie jego wola walki na tyle silna, że mimo swojego stanu wciąż chciał pokazać, że jest silny. Lekarze zabrali go a na arenę wyszła ostatnia para Choji i koleś z dźwięku ta walka była naprawdę kródka nim się spostrzegłam to Choji już leżał na ziemi nawet nie spostrzegłam się, kiedy znikną Kankuro. Zerknęłam w ich stronę widząc ich spojrzenia. Temari i Kankuro byli przerażeni. Natomiast ich nauczyciel w szoku. Lecz nie było Gaary. Zamrugałam kilka krotnie i zesztywniałam czując ciepły oddech na swojej szyi. A serce zaczęło mi nie spokojnie bić. Mina Kankuro i Temari mówiła mi wszystko.
- No to mamy do porozmawiania na osobności.- Powiedział mi do ucha Gaara, po czym pojawił się koło swojej drużyny a ja zamrugałam kilka krotnie oczami starając sobie poukładać w głowie, co się właśnie wydarzyło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz