Dopiero teraz zaczęłam
się zastanawiać, co sprawiło, iż chciałam zostać Ninja. I w prawdzie nie
umiałam jak na razie odpowiedzieć na to pytanie. Nawet jakbym powiedziała, że
to przez rodziców okazało by się w tedy kłamstwem. Nigdy, bowiem nie miałam a
tym bardziej taty. Więc nie mam pojęcia jak to jest, jak to jest mieć prawdziwą
rodzinę. I w prawdzie przyzwyczaiłam się już do tej myśli. Może przyczyną tego,
że chciałam zostać shinobim nie jest znana nikomu. Może po prostu tak miało
być. Wiedziałam jedno.
Bardzo kocham być ninja
i to się nie zmieni. Odkąd pamiętam zawsze ich podziwiałam za odwagę i siłę.
Może właśnie to skłoniło mnie do tego by wstąpić do Akademii. Na samym początku
się strasznie bałam, lecz z czasem strach minął. To właśnie tam poznałam swoich
przyjaciół. Już wiem, dlaczego zostałam Ninja.
Każdy jest inny nawet
moja przeciwniczka. Pewnie stała kilka metrów przede mną w prawdzie można było
wnioskować, iż jest pewna swoich zdolności. I samo to sprawiało wrażenie z niej
dobrego przeciwnika. Wiedziałam ze nie da się jej od tak po prostu pokonać.
I przez tę drobną dla niektórych nie ważną cechę zdobyła moje uznanie.
I przez tę drobną dla niektórych nie ważną cechę zdobyła moje uznanie.
Chciałam z nią walczyć.
Chciałam się dowiedzieć, która z nas jest silniejsza. Pragnęłam wygrać tę
walkę.
Lecz jak każdy ma
minusy jej minusem było to jak traktowała swoich przeciwników. Nie szanowała
ich. To jeszcze bardziej zmotywowało mnie by pokazać jej swoją siłę może w tedy
by się nauczyła, że nie warto oceniać osób nim się ich nie pozna.
Wiedziałam, że jest ode
mnie inna. Już na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że nie musi wile
trenować by osiągnąć wiele. Jej dłonie w porównaniu do moich były delikatne niezranione.
Wiec wiedziałam też ze Tajutsu będzie jej słabą stroną. I że będzie częściej
używać ninjutsu. Wiec musiała być dobra w te klocki. Ja w prawdzie nie miałam
wiele technik ninjutsu, bo oprócz tych z Akademii znałam jedynie dwie a trzecią
wymyślałam sama.
Moja własna technika
nie była dopracowana, więc nie mogłam być pewna, iż pomoże mi wygrać tę walkę,
ale nie zawaham się jej użyć, gdy będzie to konieczne.
Wiem jedno muszę zaufać
samej sobie i temu, czego się uczyłam. A z resztą obiecałam Sasuke, że spotkamy
się w rundach finałowych, więc nie mogłam tu przegrać.
No i oczywiście byłam
pewna tego ze jak to przegram to pewna wredna i nieznośna jak dla mnie osoba
będzie mi to do końca życia wypominać. Nie da mi żyć. Będzie cały czas śmiać
się i mówić, że jestem słaba i nie powinnam była zostać Ninja.
Nie mogłam na to
pozwolić. Wiedziałam, jaki jest Neji Hyuuga i że nie zapomni mi o tej
przegranej.
I nie mogłam zawieść
samej siebie. Chcę dostać się do finałów. Nie po to tyle trenowałam i przeszłam
bym miała się użalać czy poddawać się. To nie w moim stylu uciekać czy mówić ze
muszę się poddać. Oczywiście doskonała to ja nie jestem wiem, że jestem słaba i
że często się załamuje. Lecz teraz.
Zerknęłam na Miiko
poważnym spojrzeniem. Z resztą ona też wpatrywała się we mnie z zawzięciem
starając się rozszyfrować moje myśli, plany. Moja twarz miała poważny
wyraz nie ukazywała żadnych uczuć. Nie było po niej widać czy się boję czy
jestem szczęśliwa. Można powiedzieć, że skamieniałam. Mój wzrok był skupiony jedynie
na Miiko.
- Gapią się tak na
siebie od dziesięciu minut.- Powiedział Kankuro.
Przymknij
się koleś w dziwnym wdzianku za przeproszeniem.
Pomyślałam nawet nie patrząc się na niego.
- Tak to prawda zaczyna
się to robić wyjątkowo nudne – dodała znudzona już czekaniem Temari.
Zmarszczyłam brwi, gdy dostrzegłam szybkie pieczęci Miiko.
- Iwahebi no Jutsu!-
Zawołała Miiko.
- Nawonuke no Jutsu!-
Zrobiłam pośpiesznie dobrze znaną mi pieczęć. Gdy skalny wąż z impetem uderzył
w moje miejsce gdzie pojawił się jakiś głaz. Wpatrywałam się w nią z ukrycia.
Musiałam coś
wykombinować. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech i zatarłam delikatnie dłonie.
***
- Spękałaś!- Zawołała
po kilku minutach Miiko widać było, że zaczęła się denerwować. Zerknęłam
na nią robiąc pieczęć. Moim zadaniem było wygrać.
- Ha!- Zaśmiałam się
cicho.
- Mam niby spękać przez
taką przeciwniczkę jak ty? Nie rozśmieszaj mnie.- Powiedziałam pojawiając się
dosłownie za nią i zamachnęłam się ręką, w której trzymałam kunaia. Mało
brakowało a bym dostała ją w swoje ręce.
- No wiesz dostałam się
tu przez swoje zdolności a nie jak ty przez łut szczęścia.- Powiedziała Miiko z
szyderczym uśmiechem. Coraz bardziej ta dziewczyna grała mi na nerwach. Jak
najszybciej chciałam skończyć tę walkę, lecz nie mogłam się śpieszyć nie
mogłam? Musiałam trzymać się swojego planu nie ważnie, co będzie się
działo. Nie jest łatwo wyprowadzić mnie z równowagi każdy o tym dobrze
wie.
Miko ponownie wykonała
znaną mi już pieczęć, a ja odskoczyłam odbijając się delikatnie ręką od ziemi upadłam
kilka metrów dalej zrobiłam unik biegnąc prosto na nią. Miiko odruchowo
odskoczyła a ja się uśmiechnęłam złowieszczo w jej oczach przez chwilę pojawił
się strach. Wiedziałam teraz ze Miiko jest osobą dalekodystansową i wiedziałam,
że nie pozwoli mi się do siebie zbliżyć
Do
cholery jasnej, czemu to ja mam pecha. I zawsze trafiam na tych właśnie ludzi,
czemu chodź raz w życiu nie mogłam trafić na osobę, która jest taka jak ja ma
mało technik i używa więcej Tajutsu. Ale cóż takie życie….
Pomyślałam.
Musiałam ją bardziej
osłabić za pomocą Tajutsu nie mam zbyt wiele chakry, więc jak użyje tej
techniki to stracę ja całkowicie, lecz jak na razie nie musze jej używać użyje
jej jak zostanę do tego zmuszona. Przede mną pojawiła się wielka skalna ściana
a ja odskoczyłam zerkając na dwa skalne smoki. Zrobiłam pośpiesznie pieczęć i
gdy wbiły się we mnie z całym impetem. Pojawiłam się za Miiko. Widać było w jej
oczach zaskoczenie. Szybkim i zwinnym ruchem kopnęłam ją w żebra na tyle mocno,
że upadła kilka metrów dalej. Wyjęłam pośpiesznie kilka schuriken’ów i rzuciłam
nimi w stronę przeciwniczki.
- Głupia jesteś
myślisz, że pokonasz mnie taką banalnymi sztuczkami. – Zaśmiała się Miiko
wyjmując kunaie.
- Kage Shuriken no
Jutsu.- powiedziałam a z kilku kunai pojawiło się kilkaset. Oczywiście Miiko
starała się je odbić, lecz nie wszystkie jej się udało. Kilka shurikenów udało
się ją skaleczyć bądź mocno zranić. Kucnęła zerkając na mnie wściekła.
- Ty suko.- Powiedziała
przez zaciśnięte zęby.
- Iwateken!- Krzyknęła
wściekła. Z skały zaczęła się formować ręka zaciśnięta w pięść. Zerknęłam na to
z lekkim zainteresowaniem. Zrobiłam kolejny unik kawałki rozbitej ziemi
pokaleczyły moje plecy. W prawdzie nie spodziewałam się tego.
- Jak na kilku tonową
skałę dość szybko się porusza.- Powiedziałam z delikatnym uśmiechem. Widziałam
jak ciężej oddycha.
- Ami nie stój tak!-
Krzykną Naruto a ja się skrzywiłam. Baka! Poczułam na swojej twarzy silne
uderzenie. Shimatta zdezorientowałam się.
Zrobiłam pośpiesznie
pieczęć widząc nad sobą cztery skalne smoki. Gdy uderzyły w ziemię zniknęłam
pojawiając się za nią. Chciałam wbić kunai w jej ramie, lecz zablokowała mój
atak. Prychnęłam tylko. Zerknęłam w jej zielone oczy. I z całej siły kopnęła
mnie w przeponę z trudem mogłam złapać powietrze.
Shimatta
myśl Ami szybko myśl. Nie możesz przegrać nie możesz.
Zakaszlałam nie mogłam
złapać powietrza. Po chwili poczułam ból, gdy jeden z jej skalnych smoków
uderzył mnie w nogę było słychać łamanie kości.
- Aaa!- Krzyknęłam z
bólu.
- Ami!- Krzyknęła załamana
i wystraszona Hinata.
- Słaba!- Powiedział
Kankuro.
- No właśnie!- Dodała z
uśmiechem na twarzy Temari. Zerknęłam na nich nienawistnym spojrzeniem.
Widziałam ich szydercze uśmiechy i zimne spojrzenia. Zerknęłam na ziemię
usiłując się podnieść a moja twarz wykrzywiła się w bólu. Na twarzy Miiko
pojawił się szyderczy uśmiech ten, którego nienawidziłam. Do moich oczu
napłynęły łzy.
- Nie no popłakała
się!- Zawołała Miiko śmiejąc się na całe gardło z resztą nie tylko ona, lecz i
pozostali. Tylko Naruto i Hinata nie śmieli się ze mnie.
Myślałam zerkając na
ziemię. Po chwili uśmiechnęłam się szeroko. Zerknęłam na Miiko a ta zmarszczyła
brwi. Wiedziałam, że nie podobał jej się mój uśmiech.
- Aaa!- Ponownie z
mojego gardła wydobył się potworny krzyk.
Leżałam bezwładnie pod
stertą gruzów. Miiko kucnęła zmęczona było po niej to widać. Już nie miała
chakry.
- Widzisz mówiłam, że
przegrasz- powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Tsumetai Kiri no
Jutsu- powiedziałam robiąc pieczęć a wokół na pojawiła się gęsta mgła.
- Wiesz nie byłabym
tego taka pewna. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Co to za mgła?
- Jaka zimna?
- Cholera! Jak mi
zimno!
- Widzicie, co się tam
dzieje!
- Nie!
- Jak ja tego
nienawidzę!
- Nic nie widać!
- Co się tam dzieje?
- Ami!
- Ami daj z siebie
wszystko
- Nie przegraj!
Moim uszom dochodziły
wrzaski nie mogłam powiedzieć, kto to był. Lecz wiedziałam jedno nie mogłam
stracić takiej szansy.
Uderzyłam w jej ramie
wbijając zarazem w jej udo kunai pociągnęłam go robiąc sporą ranę. Po czym
zwiększyłam przypływ chakry do nogi i kopałam ją poczułam delikatny ból, lecz
nie przejęłam się tym za bardzo. Moja mogą trafiła w jej klatkę z taką
siłą, że Miko uderzyła plecami o ścianę gdzie rozniósł się sporawy hałas.
- Co się dzieje?
- Kto wygrywa?
- Ami Wygraj!
- Pamiętaj o obietnicy
danej Sasuke!- Usłyszałam głos Senei’a i zmarszczyłam brwi.
- Słaba!
- Ami
- Ami-chan
- Ami.
- Kto przegrywa jak
myślisz Shikamaru.
- A skąd ja to mam
wiedzieć.
- Kakashi-sensei, co to
za technika.
- Jest to technika
zimnej mgły.
- Czego takiego Hinata?
- Zimnej mgły Naruto.
Miiko zakaszlała krwią
starając się je poruszyć po chwili jednak upadła na kolana, po czym upadła na
twarz.
- Ale przecież…
-zaczęła zerkając na leżące kontury mojego ciała. Mgła zaczęła powoli znikać.
- Widzicie ta mgła
zaczęła znikać!
- Widzicie je?
- Jeszcze nie!
- O ja je widzę!
- Ktoś leży!
- Kto to może być!
- Ami!
- Nie!
- Leży tam ta Miiko!
- Więc Ami stoi.-
Krzykną Naruto. Gdy mgła opadła zerknęłam na nią z góry. Miiko zerknęła na moje
ciało znikając w kłębach dymu.
- jak to…- zaczęła
zdziwiona.
- To nie są zwykłe
klony, jakich się uczy w Akademii. – Powiedziałam nie spuszczając jej z oczu. -
Wiesz tamte trzy postacie tak naprawdę były moimi klonami. – Uśmiechnęłam się
do niej delikatnie a ta zerknęła na mnie ze zdziwieniem.
- Ale…- zaczęła
- To jest podział
cienia nawet osoba z Sharinganem bądź byakuganem nie jest w stanie rozpoznać,
kto jest oryginałem. – Powiedziałam zamykając oczy. - Rozkazałam im, gdy
zaatakowałaś mnie po raz pierwszy, aby sprawiłybyś straciła całą chakrę i
pokazała, na co cię stać. Wiesz każdemu klonowi kazałam zrobić pieczęć zanim
znikną pieczęć szybkiego poruszania się by wyglądało tak, że to ja. Gdy jeden
klon znikał w kłębach dymu drugi atakował. – Powiedziałam uginając nogi w kolanach.
- Wiesz na samym początku nawet nie myślałam, że dasz się tak oszukać. –
Powiedziałam zerkając na jej oczy. - Lecz zgubiła cię twoja wyższość.- Dodałam
kładąc ręce na ziemi i zerknęłam na sufit. - Już na samym początku
stwierdziłaś, że nie mam z tobą szans. Poniżałaś i wyśmiewałaś. – Powiedziałam
zbierając chakre w stopach. - Przez to już na samym początku nie myślałaś o
walce. Już na początku uznałaś, że przegram. – Wyskoczyłam w powietrze
obróciłam się kilka razy wokoło własnej osi, po czym złapałam za swoje kostki i
z całej siły wbiłam się kolanami w jej plecy. - Myślałam, że wymusisz na mnie
użycie tamtej techniki. Byłam w błędzie a teraz mam nadzieje, że już nie
będziesz się wywyższać.- Powiedziałam zerkając na jej nieprzytomne spojrzenie.
- Pojedynek wygrywa Mayumi Ami!- Zawołał Hayate-san
a ja powoli zaczęłam iść. Nie patrzałam na nikogo nie miałam ochoty. Zatrzymałam
się dopiero przy moim senseiu. Zerknełam na uśmiechniętą twarz Shiowase sensei
`- Ami jestem z ciebie dumny.- Powiedział z uśmiechem.
`- Spisałaś się podczas tej walki.- Dodał z ja
zerknęłam na ziemię.
`- Gratulacje wygranej.- Usłyszałam i zerknęłam na
dowódcę drużyny Sasuke. Kakashiego Hatake.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz