wtorek, 14 sierpnia 2018

32. „ Każdy powinien dostać szansę by ukazać swoje zdolności” 32



Dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać, co sprawiło, iż chciałam zostać Ninja. I w prawdzie nie umiałam jak na razie odpowiedzieć na to pytanie. Nawet jakbym powiedziała, że to przez rodziców okazało by się w tedy kłamstwem. Nigdy, bowiem nie miałam a tym bardziej taty. Więc nie mam pojęcia jak to jest, jak to jest mieć prawdziwą rodzinę. I w prawdzie przyzwyczaiłam się już do tej myśli. Może przyczyną tego, że chciałam zostać shinobim nie jest znana nikomu. Może po prostu tak miało być. Wiedziałam jedno.
Bardzo kocham być ninja i to się nie zmieni. Odkąd pamiętam zawsze ich podziwiałam za odwagę i siłę. Może właśnie to skłoniło mnie do tego by wstąpić do Akademii. Na samym początku się strasznie bałam, lecz z czasem strach minął. To właśnie tam poznałam swoich przyjaciół. Już wiem, dlaczego zostałam Ninja.
Każdy jest inny nawet moja przeciwniczka. Pewnie stała kilka metrów przede mną w prawdzie można było wnioskować, iż jest pewna swoich zdolności. I samo to sprawiało wrażenie z niej dobrego przeciwnika. Wiedziałam ze nie da się jej od tak po prostu pokonać.
I przez tę drobną dla niektórych nie ważną cechę zdobyła moje uznanie.
Chciałam z nią walczyć. Chciałam się dowiedzieć, która z nas jest silniejsza. Pragnęłam wygrać tę walkę.
Lecz jak każdy ma minusy jej minusem było to jak traktowała swoich przeciwników. Nie szanowała ich. To jeszcze bardziej zmotywowało mnie by pokazać jej swoją siłę może w tedy by się nauczyła, że nie warto oceniać osób nim się ich nie pozna.
Wiedziałam, że jest ode mnie inna. Już na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że nie musi wile trenować by osiągnąć wiele. Jej dłonie w porównaniu do moich były delikatne niezranione. Wiec wiedziałam też ze Tajutsu będzie jej słabą stroną. I że będzie częściej używać ninjutsu. Wiec musiała być dobra w te klocki. Ja w prawdzie nie miałam wiele technik ninjutsu, bo oprócz tych z Akademii znałam jedynie dwie a trzecią wymyślałam sama.
Moja własna technika nie była dopracowana, więc nie mogłam być pewna, iż pomoże mi wygrać tę walkę, ale nie zawaham się jej użyć, gdy będzie to konieczne.
Wiem jedno muszę zaufać samej sobie i temu, czego się uczyłam. A z resztą obiecałam Sasuke, że spotkamy się w rundach finałowych, więc nie mogłam tu przegrać.
No i oczywiście byłam pewna tego ze jak to przegram to pewna wredna i nieznośna jak dla mnie osoba będzie mi to do końca życia wypominać. Nie da mi żyć. Będzie cały czas śmiać się i mówić, że jestem słaba i nie powinnam była zostać Ninja.
Nie mogłam na to pozwolić. Wiedziałam, jaki jest Neji Hyuuga i że nie zapomni mi o tej przegranej.
I nie mogłam zawieść samej siebie. Chcę dostać się do finałów. Nie po to tyle trenowałam i przeszłam bym miała się użalać czy poddawać się. To nie w moim stylu uciekać czy mówić ze muszę się poddać. Oczywiście doskonała to ja nie jestem wiem, że jestem słaba i że często się załamuje. Lecz teraz.
Zerknęłam na Miiko poważnym spojrzeniem. Z resztą ona też wpatrywała się we mnie z zawzięciem starając się rozszyfrować moje myśli, plany.  Moja twarz miała poważny wyraz nie ukazywała żadnych uczuć. Nie było po niej widać czy się boję czy jestem szczęśliwa. Można powiedzieć, że skamieniałam. Mój wzrok był skupiony jedynie na Miiko.
- Gapią się tak na siebie od dziesięciu minut.- Powiedział Kankuro.
Przymknij się koleś w dziwnym wdzianku za przeproszeniem.
Pomyślałam nawet nie patrząc się na niego.
- Tak to prawda zaczyna się to robić wyjątkowo nudne – dodała znudzona już czekaniem Temari.  Zmarszczyłam brwi, gdy dostrzegłam szybkie pieczęci Miiko.
- Iwahebi no Jutsu!- Zawołała Miiko.
- Nawonuke no Jutsu!- Zrobiłam pośpiesznie dobrze znaną mi pieczęć. Gdy skalny wąż z impetem uderzył w moje miejsce gdzie pojawił się jakiś głaz. Wpatrywałam się w nią z ukrycia.
Musiałam coś wykombinować. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech i zatarłam delikatnie dłonie.
***
- Spękałaś!- Zawołała po kilku minutach Miiko widać było, że zaczęła się denerwować.  Zerknęłam na nią robiąc pieczęć. Moim zadaniem było wygrać.
- Ha!- Zaśmiałam się cicho.
- Mam niby spękać przez taką przeciwniczkę jak ty? Nie rozśmieszaj mnie.- Powiedziałam pojawiając się dosłownie za nią i zamachnęłam się ręką, w której trzymałam kunaia. Mało brakowało a bym dostała ją w swoje ręce.
- No wiesz dostałam się tu przez swoje zdolności a nie jak ty przez łut szczęścia.- Powiedziała Miiko z szyderczym uśmiechem. Coraz bardziej ta dziewczyna grała mi na nerwach. Jak najszybciej chciałam skończyć tę walkę, lecz nie mogłam się śpieszyć nie mogłam? Musiałam trzymać się swojego planu nie ważnie, co będzie się działo.  Nie jest łatwo wyprowadzić mnie z równowagi każdy o tym dobrze wie.
Miko ponownie wykonała znaną mi już pieczęć, a ja odskoczyłam odbijając się delikatnie ręką od ziemi upadłam kilka metrów dalej zrobiłam unik biegnąc prosto na nią. Miiko odruchowo odskoczyła a ja się uśmiechnęłam złowieszczo w jej oczach przez chwilę pojawił się strach. Wiedziałam teraz ze Miiko jest osobą dalekodystansową i wiedziałam, że nie pozwoli mi się do siebie zbliżyć
Do cholery jasnej, czemu to ja mam pecha. I zawsze trafiam na tych właśnie ludzi, czemu chodź raz w życiu nie mogłam trafić na osobę, która jest taka jak ja ma mało technik i używa więcej Tajutsu. Ale cóż takie życie….
Pomyślałam.
Musiałam ją bardziej osłabić za pomocą Tajutsu nie mam zbyt wiele chakry, więc jak użyje tej techniki to stracę ja całkowicie, lecz jak na razie nie musze jej używać użyje jej jak zostanę do tego zmuszona. Przede mną pojawiła się wielka skalna ściana a ja odskoczyłam zerkając na dwa skalne smoki. Zrobiłam pośpiesznie pieczęć i gdy wbiły się we mnie z całym impetem. Pojawiłam się za Miiko. Widać było w jej oczach zaskoczenie. Szybkim i zwinnym ruchem kopnęłam ją w żebra na tyle mocno, że upadła kilka metrów dalej. Wyjęłam pośpiesznie kilka schuriken’ów i rzuciłam nimi w stronę przeciwniczki.
- Głupia jesteś myślisz, że pokonasz mnie taką banalnymi sztuczkami. – Zaśmiała się Miiko wyjmując kunaie.
- Kage Shuriken no Jutsu.- powiedziałam a z kilku kunai pojawiło się kilkaset. Oczywiście Miiko starała się je odbić, lecz nie wszystkie jej się udało. Kilka shurikenów udało się ją skaleczyć bądź mocno zranić. Kucnęła zerkając na mnie wściekła.
- Ty suko.- Powiedziała przez zaciśnięte zęby.
- Iwateken!- Krzyknęła wściekła. Z skały zaczęła się formować ręka zaciśnięta w pięść. Zerknęłam na to z lekkim zainteresowaniem. Zrobiłam kolejny unik kawałki rozbitej ziemi pokaleczyły moje plecy. W prawdzie nie spodziewałam się tego.
- Jak na kilku tonową skałę dość szybko się porusza.- Powiedziałam z delikatnym uśmiechem. Widziałam jak ciężej oddycha.
- Ami nie stój tak!- Krzykną Naruto a ja się skrzywiłam. Baka! Poczułam na swojej twarzy silne uderzenie. Shimatta zdezorientowałam się.
Zrobiłam pośpiesznie pieczęć widząc nad sobą cztery skalne smoki. Gdy uderzyły w ziemię zniknęłam pojawiając się za nią. Chciałam wbić kunai w jej ramie, lecz zablokowała mój atak. Prychnęłam tylko. Zerknęłam w jej zielone oczy. I z całej siły kopnęła mnie w przeponę z trudem mogłam złapać powietrze.
Shimatta myśl Ami szybko myśl. Nie możesz przegrać nie możesz.
Zakaszlałam nie mogłam złapać powietrza. Po chwili poczułam ból, gdy jeden z jej skalnych smoków uderzył mnie w nogę było słychać łamanie kości.
- Aaa!- Krzyknęłam z bólu.
- Ami!- Krzyknęła załamana i wystraszona Hinata.
- Słaba!- Powiedział Kankuro.
- No właśnie!- Dodała z uśmiechem na twarzy Temari. Zerknęłam na nich nienawistnym spojrzeniem. Widziałam ich szydercze uśmiechy i zimne spojrzenia. Zerknęłam na ziemię usiłując się podnieść a moja twarz wykrzywiła się w bólu. Na twarzy Miiko pojawił się szyderczy uśmiech ten, którego nienawidziłam. Do moich oczu napłynęły łzy.
- Nie no popłakała się!- Zawołała Miiko śmiejąc się na całe gardło z resztą nie tylko ona, lecz i pozostali. Tylko Naruto i Hinata nie śmieli się ze mnie.
Myślałam zerkając na ziemię. Po chwili uśmiechnęłam się szeroko. Zerknęłam na Miiko a ta zmarszczyła brwi. Wiedziałam, że nie podobał jej się mój uśmiech.
- Aaa!- Ponownie z mojego gardła wydobył się potworny krzyk.
Leżałam bezwładnie pod stertą gruzów. Miiko kucnęła zmęczona było po niej to widać. Już nie miała chakry.
- Widzisz mówiłam, że przegrasz- powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Tsumetai Kiri no Jutsu- powiedziałam robiąc pieczęć a wokół na pojawiła się gęsta mgła.
- Wiesz nie byłabym tego taka pewna. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Co to za mgła?
- Jaka zimna?
- Cholera! Jak mi zimno!
- Widzicie, co się tam dzieje!
- Nie!
- Jak ja tego nienawidzę!
- Nic nie widać!
- Co się tam dzieje?
- Ami!
- Ami daj z siebie wszystko
- Nie przegraj!
Moim uszom dochodziły wrzaski nie mogłam powiedzieć, kto to był. Lecz wiedziałam jedno nie mogłam stracić takiej szansy.
Uderzyłam w jej ramie wbijając zarazem w jej udo kunai pociągnęłam go robiąc sporą ranę. Po czym zwiększyłam przypływ chakry do nogi i kopałam ją poczułam delikatny ból, lecz nie przejęłam się tym za bardzo.  Moja mogą trafiła w jej klatkę z taką siłą, że Miko uderzyła plecami o ścianę gdzie rozniósł się sporawy hałas.
- Co się dzieje?
- Kto wygrywa?
- Ami Wygraj!
- Pamiętaj o obietnicy danej Sasuke!- Usłyszałam głos Senei’a i zmarszczyłam brwi.
- Słaba!
- Ami
- Ami-chan
- Ami.
- Kto przegrywa jak myślisz Shikamaru.
- A skąd ja to mam wiedzieć.
- Kakashi-sensei, co to za technika.
- Jest to technika zimnej mgły.
- Czego takiego Hinata?
- Zimnej mgły Naruto.
Miiko zakaszlała krwią starając się je poruszyć po chwili jednak upadła na kolana, po czym upadła na twarz.
- Ale przecież… -zaczęła zerkając na leżące kontury mojego ciała. Mgła zaczęła powoli znikać.
- Widzicie ta mgła zaczęła znikać!
- Widzicie je?
- Jeszcze nie!
- O ja je widzę!
- Ktoś leży!
- Kto to może być!
- Ami!
- Nie!
- Leży tam ta Miiko!
- Więc Ami stoi.- Krzykną Naruto. Gdy mgła opadła zerknęłam na nią z góry. Miiko zerknęła na moje ciało znikając w kłębach dymu.
- jak to…- zaczęła zdziwiona.
- To nie są zwykłe klony, jakich się uczy w Akademii. – Powiedziałam nie spuszczając jej z oczu. - Wiesz tamte trzy postacie tak naprawdę były moimi klonami. – Uśmiechnęłam się do niej delikatnie a ta zerknęła na mnie ze zdziwieniem.
- Ale…- zaczęła
- To jest podział cienia nawet osoba z Sharinganem bądź byakuganem nie jest w stanie rozpoznać, kto jest oryginałem. – Powiedziałam zamykając oczy. - Rozkazałam im, gdy zaatakowałaś mnie po raz pierwszy, aby sprawiłybyś straciła całą chakrę i pokazała, na co cię stać. Wiesz każdemu klonowi kazałam zrobić pieczęć zanim znikną pieczęć szybkiego poruszania się by wyglądało tak, że to ja. Gdy jeden klon znikał w kłębach dymu drugi atakował. – Powiedziałam uginając nogi w kolanach. - Wiesz na samym początku nawet nie myślałam, że dasz się tak oszukać. – Powiedziałam zerkając na jej oczy. - Lecz zgubiła cię twoja wyższość.- Dodałam kładąc ręce na ziemi i zerknęłam na sufit. - Już na samym początku stwierdziłaś, że nie mam z tobą szans. Poniżałaś i wyśmiewałaś. – Powiedziałam zbierając chakre w stopach. - Przez to już na samym początku nie myślałaś o walce. Już na początku uznałaś, że przegram. – Wyskoczyłam w powietrze obróciłam się kilka razy wokoło własnej osi, po czym złapałam za swoje kostki i z całej siły wbiłam się kolanami w jej plecy. - Myślałam, że wymusisz na mnie użycie tamtej techniki. Byłam w błędzie a teraz mam nadzieje, że już nie będziesz się wywyższać.- Powiedziałam zerkając na jej nieprzytomne spojrzenie.
- Pojedynek wygrywa Mayumi Ami!- Zawołał Hayate-san a ja powoli zaczęłam iść. Nie patrzałam na nikogo nie miałam ochoty. Zatrzymałam się dopiero przy moim senseiu. Zerknełam na uśmiechniętą twarz Shiowase sensei
`- Ami jestem z ciebie dumny.- Powiedział z uśmiechem.
`- Spisałaś się podczas tej walki.- Dodał z ja zerknęłam na ziemię.
`- Gratulacje wygranej.- Usłyszałam i zerknęłam na dowódcę drużyny Sasuke. Kakashiego Hatake.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz