wtorek, 14 sierpnia 2018

37: Zaginiona: 37




~Gaara~
Pierwszy raz w życiu się tak śmiałem trzymając kartkę w dłoni. A dlaczego? Gdyż nie miałem pojęcia, że ktoś mnie tak rozłości. I kogo nie mogę usunąć z swojej drogi. To było dość irytujące. ZZ chęcią bym się pozbył tej dziewuchy, lecz z drugiej strony nie mogłem. Moja walka z Sasuke i tak była już zagrożona a co dopiero po tym co bym zrobił.
Moje „kochane” rodzeństwo wpatrywało się we mnie ze zmieszaniem. Nie wiedzieli co sądzić o moim nagłym wybuchem śmiechu.  Co prawda nie dziwię się im w końcu to nie w moim stylu.
Ja się śmieje!
- Gaara?- Zdziwił się mój brat patrząc się na mnie jak na jakiegoś wariat. I w prawdzie mu się nie dziwię pierwszy raz widzi jak się śmieje.
- No, czego Kankuro?- Odpowiedziałem patrząc się na niego wrogim spojrzeniem. Z resztą jak zwykle.
- Ty się śmiejesz?- Ponownie zapytał.
- Wiesz. Ja płacze… A nie widać.- Powiedziałem ironicznym tonem. Nie rozumiałem co w tym dziwnego, że się śmieje. Każdy ma prawo Nie!
- Dlaczego się śmiejesz?- Powoli zaczęły mnie denerwować jego pytania.
- Czy to ważne.- Powiedziałem zerkając w las. Nie wiem czemu miałem takie dziwne wrażenie, że znajdę ją właśnie tam.
- Kankuro przestań!- Krzyknęła nagle Temari. Chciałem już jej szukać by się od nich uwolnić. Kto by pomyślał, że ja będę o tym tak bardzo pragnął
- Temari nie musisz się złościć.- Powiedział do niej Kankuro. Wskoczyłem na dach rozglądając się.
- No nie wcale w końcu Baki się nie długo o tym dowie a my oberwiemy.- Powiedziała mocno zdenerwowana. Spojrzałem się na nią z politowaniem w oczach. Była żenująca wolałem jak była nieugięta i straszna. A nie taka jak teraz
- Temari nie przypominaj mi.- Powiedział po raz kolejny Kankuro. Jak się zaraz stąd nie uwolnię to zwariuje przez nich.
- Słabeusze z was. – Powiedziałem w końcu odwracając wzrok od nich.
- Wiesz Gaara w końcu ty byłeś ostatnią osobą, która z nią rozmawiała i na ciebie pójdzie, więc przykro mi, ale z Sasuke walczyć nie będziesz.- Powiedział Kankuro. Czy on stara się mnie wyprowadzić z równowagi?
- Temari…- zacząłem myśląc. Z jednej strony Kankuro ma rację. Musiałem ją znaleźć mimo iż nie uśmiechało mi się to.
- Taka prawda Gaara cała nasza misja jest zagrożona.- Powiedziała. No świetnie jeszcze ta cholerna misja.
- Misja misją moja walka.- Powiedziałem zły. W końcu ważniejsza dla mnie jest walka a nie jakaś tam misją.
- Musimy się zastanowić.- Powiedziała Temari zerkając na nas po kolei.
- Nad czym Temari?- Zapytał się Kankuro. Milczałem nie chciałem się mieszać. W końcu moim zadaniem było ją znaleźć. W tedy moja walka nie zostanie anulowana.
- Aby ją odnaleść w końcu Gaara powiedział, że jej nie zabił to musi gdzieś być prawda?- Zapytała zerkając na mnie.
- Tak masz racje.- Odpowiedziałem.
- Jeśli ją znajdziemy to nic się nie stanie.- Dodała z uśmiechem Temari. Wow należy ci się nagroda za te spostrzeżenie. Miałem ich już dosyć. Zwariować przez nich można.
- Ok. Tylko jak?- Zapytał się Kankuro.
- Hmmm…- Zaczęła się zastanawiać. Nie mieliśmy czasu by myśleć.
- Ja przeszukam las. Wy wioskę. – Powiedziałem tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- Ok. Tylko proszę Gaara nie zabijaj jej.- Powiedziała Temari błagalnie. Lecz mnie to w tej chwili mało co obchodziło. Chciałem znaleźć tę dziewuchę jak najszybciej się dało. Zniknąłem nie miałem zamiaru nic obiecywać i tak już sobie nagrabiła. Kto by pomyślał, że szukam kogoś. I to w dodatku kogoś słabego. Pojawiłem się na gałęzi jakiegoś drzewa i rozglądałem się za jakimś śladami. Wiele mnie ciekawiło w niej. Najbardziej to, czemu się mnie nie bała. Nie mogłem tego zrozumieć każdy boi się mojego piachu. Tylko nie ona. Jest jakaś dziwna. I te zdanie „ nie boje się śmierci” Eh. Czemu nie może zachowywać się jak wszyscy.
Czemu nie ucieknie? Czemu nie będzie błagać o litość?
Stworzyłem moje trzecie oko i rozglądałem się za nią. Grupka dziewczyn kąpała się w pobliskim jeziorku. Śmiejąc się i chlapiąc. Skrzywiłem się.
- Ok. na pewmo jej tu nie ma- Powiedziałem sam do siebie. Nie wyglądała mi na osobę, która przesiaduje i nic nie robi. - Gdzieś ty się podziała?- Zapytałem się rozglądając. Nie zbyt wiedziałem czy dobrze robie wiem, że moja walka jest zagrożona, lecz miałem dziwne uczucie ze za tymi poszukiwaniami nie kryła się tylko moja chęć walki z Sasuke. Ale nie wiedziałem jeszcze, co. - Nie pozwolę ci zniszczyć mojej walki.- Powiedziałem. Pewnie ludzie widzący mnie gadającego sam do siebie Myśla jedno. WARIAT!  - Muszę ja znaleźć…- Motywowałem sam siebie. Zacząłem powoli tracić nadzieje. Zapadła się po prostu pod ziemię. Nie ma jej nigdzie. Łaziłem wiele godzin i nic. - Mamo naprawdę daje ci słowo, że nikt nam nie zniszczy tej walki.- Złapałem się za głowę czując potworny ból. Nie znosiłem tego uczucia. Pragnąłem by ktoś je zabrał. - Tak wiem, że ostatnio daje ci nie zbyt dobrej krwi. – Nie mogłem skupić się na poszukiwaniu. Nie teraz. Zacisnąłem mocno powieki krzywiąc się. - No może Lee…- Powiedziałem przypominając sobie walkę. Uważałem go za słabeusza a tu proszę był znacznie lepszy niż się spodziewałem. - On był inny i go nie zbiłem. – Powiedziałem prostując się.
Odkąd pamiętam szybko traciłem kontrole a mój charakter gwałtownie ulegał zmianie. Z oddali doszły mnie dziwne odgłosy zmarszczyłem brwi.
- Ami skup się do finałów pozostało mało czasu a ty musisz się skupić nad treningiem. – Powiedział znany mi głos. Udałem się za nim i wskoczyłem na drzewo zerkając na dziewczynę.
W końcu ją znalazłem. Niezłą sobie kryjówkę znalazła. Nigdy bym nie przepuszczał, że tu by się schowała. Zmarszczyłem brwi po jej ubiorze sądziłem, że daje z siebie wszystko na treningu. Mimo to i tak będzie słaba. Nie zmienię o tym zdania.
- O nie. – Powiedziałem widząc jak traci przytomność w ostatniej chwili ją złapałem by nie upadła na ziemię. Nie miałem pojęcia, dlaczego to zrobiłem. Delikatnie położyłem ją na ziemi przyglądając się jej twarzy. Widać było, że cierpi. Jej dłonie były potwornie poranione z resztą jak reszta. Nie mam pojęcia, jaki trening wymyśliła, ale wygląda jakby ktoś ją zaatakował.
Z resztą, czym ja się przejmuje nie powinienem tego robić ona mnie w ogóle nie obchodzi.
Podniosłem z ziemi kartki. Widniało na nich moje imię. Z ciekawości zacząłem je czytać im dłużej czytałem tym bardziej byłem przerażony.
Ona widziała Jedną moją walkę a wie już tak wiele. Nawet to tym, że moim słabym punktem jest zbroja i pokonać mnie można za pomocą wody. Nawet przypuszcza, że jest coś we mnie. Ta dziewucha zaczyna mnie przerażać. Skąd ona tyle wie.
Wziąłem ją na ręce i pojawiłem się na terenie szpitala zaniosłem ją tam gdzie kazali mi lekarze, gdy chciałem wyjść poczułem uścisk na ręce. Spojrzałem w jej błękitne oczy.
- Dziękuje ci Gaara za pomoc w dotarciu tutaj.- Powiedziała a mnie wmurowało. Nie spodziewałem się tego. W prawdzie nawet miłe uczucie. Pierwszy raz ktoś mi podziękował.
Uśmiechnąłem się i wyszedłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz