Jak zwykle Sakura oraz Ino nie dały mi żyć nie mam pojęcia, czego one
ode mnie chcą i w prawdzie, czemu nawzieły się na moją osobę w końcu nic, im
takiego nie zrobiłam. Nie zaatakowałam ich chodź często mam na to ochotę, lecz
staram się powstrzymać. Nawet moje stalowe nerwy kiedyś znikną. A one są bliżej
do dokonania tego niż, kto kolwiek inny. Czy też nie wyzywałam ich ani inne
tego typu rzeczy. Więc nie mam pojęcia czemu. Czemu one sobie ubzdurały, iż
mnie bądź Sasuke coś mogłoby łączyć. Przecież on… On… jakby to ująć nie jest
zainteresowany na razie dziewczynami, tak jak ja chłopakami. Sasuke jest moim
kolegą… może nawet przyjacielem. Wiem, że pomoże mi w dziwny sposób, bo
zazwyczaj się wścieka, czy używa moich wyrzutów sumienia, lecz jak na razie mu
dobrze wychodziło motywowanie mnie.
A Sakura? Ciągle biega mówiąc, jaka to nie jest w nim zakochana… jak
widzi jak się zmienia oczywiście jak dla niej na lepsze… Dla niej ciągle i
zawsze istniał tylko Sasuke… W prawdzie zaczynam współczuć Naruto… Czemu nie
mógł się zakochać w Hinacie oni to kochają utrudniać sobie życie. Mam nadzieje
ze ja się nie zakocham… nie chcę się uganiać za kimś i nie dawać tej osobie
prywatnego życia, spokoju, nie chcę stać się takim natrętem. Od tego
wszystkiego moja biedna głowa zaczęła mnie dokuczliwie boleć. Pomasowałam
skronie słysząc jak po raz któryś w przeciągu nie całych dziesięciu minut.
Sakura wraz z Ino wszczęły wojnę o to, która zdobędzie serce Sasuke.
- Czy możecie się do cholery zamknąć nam już po uszy tych waszych
wrzasków, krzyków, wyzwisk i innych głupich jak dla mnie spraw. Nie rozumiem
was po cholerę się bijecie i kłócicie o Sasuke.- Powiedziałam nie wytrzymując
już tego nerwowo.
- Jak, to jak?- Powiedziała Ino.
- Udowadniam Ino, iż to ja jestem lepszym materiałem na dziewczynę Sasuke
niż taka głupia Ino-świnia.- Powiedziała złośliwym uśmieszkiem Sakura, a na
moim czole pojawiła się żyłka wskazując na to, że moja cierpliwość wisi właśnie
na cieniutkim i słabym włosku.
- Coś ty powiedziała wielko-czoła! Niby ty lepsza? Od kogo? Ode mnie!-
Powiedziała z wrogością Ino.
- ZAMKNIJCIE SIĘ!- Zatrzymałam się odwracając do nich w napięciu.
- Mówicie, tylko, że jedna z was jest lepsza. Ale nigdy nie usłyszałam
od was tego, iż się martwicie o Sasuke. I w czym jesteś lepsza od innej
dziewczyny? Niech się zastanowię… Może w tym, iż potrafisz Sakura grać na
nerwach. Ty Ino się nie śmiej, bo to tyczy się też ciebie. – Powiedziałam
widząc szeroki i głupi uśmiech Ino.
-Przegięłaś teraz Ami skąd możesz wiedzieć, co czujemy?- Powiedziały
jednocześnie, a ja zerknęłam na nie.
- Jesteście Ninja!- Krzyknęłam podchodząc do nich i biorąc delikatnie
włosy Sakury.
- Aksamitne włosy bez rozdwajających się końcówek, Dłonie bez
najmniejszych oznak treningu u ciebie Ino, to samo. – Powiedziałam wściekła
zerkając na nie.
- A ty to, co też masz Aksamitne włosy i zadbane.- Powiedziała wściekła
Ino, a Sakura pokiwała twierdząco głową. Dotknęłam swoich włosów.
- To przez to, iż Tenten oraz Hinata przed egzaminami na chinina
odciągnęły mnie od treningów. – Powiedziałam odwijając bandaże pokazałam, im
świeże rany na dłoniach Sakura się skrzywiła tak samo, jak Ino. - W porównaniu do was ja trenuje. Wiele, lecz
nigdy nie powiedziałam, iż jestem od kogoś lepsza. Bo niby, w czym miałabym być
lepsza. Po prostu pragnę, by móc ochronić przyjaciół. Ale co możecie o tym
wiedzieć nie straciliście nikogo. Nic wam się złego nie działo. A co robicie ty
Ino obrażasz Shikamaru mówisz, że jest słabszy od Sasuke, ale dostał się do
finału i co nawet nie pogratulowałaś mu tego. Ty, Sakura ciągle obrażasz
Naruto. Nie ważne co, by nie zrobił zawsze mówisz, że to jego wina. W prawdzie
moja drużyna też mi gra na nerwach, lecz to jest wytłumaczone tym, że jestem
żółtodziobem.- Powiedziałam odwracając się do nich plecami. - Ale na tym
egzaminie pierwszy raz mi zaufali powierzyli własne życia i nie usłyszałam od
nich w stylu jesteś silna nawet, jakby to powiedzieli nie obchodziłoby mnie to.
Wiecie, czemu… Bo się cieszę, że nic, im się nie stało i, że w końcu udało mi
się skruszyć odrobinę mur, jaki nas dzieli. – Powiedziałam, a Sakura i Ino
patrzały się na mnie za razem wściekłe i poirytowane.
Weszłam do szpitala nie czekając na nie miałam ich już po dziurki w
nosie za przeproszeniem. Nie mogłam pojąc jak można…ech nie ma, po co już
niszczyć swoich nerwów. Podeszłam do recepcji, gdzie stała czarnowłosa
pielęgniarka.
- Słucham?- Zapytała się spokojnie, a ja się uśmiechnęłam delikatnie.
- Chciałam się zapytać, czy mogłabym odwiedzić Uchiha Sasuke?- Zapytałam
się spokojnie i odwróciłam się za siebie patrząc, czy Ino i Sakura już weszły
ucieszyłam się, że, jednak jeszcze nie otrząsnęły się z tego i stały jak
wmurowane.
- Przykro mi, ale tymczasowo nie można odwiedzać Sasuke.- Oznajmiła
marszcząc brwi pielęgniarka.
- Dobrze, to odwiedzę go jak będzie można.- Uśmiechnełam się, co
zdziwiło pielęgniarkę.
- Mogłabym panią
prosić, by przynajmniej przekazałaby pani tego kwiatka.- Powiedziałam podając
jednego z żonkili pielęgniarce.
- Dobrze.- Powiedziała
i uśmiechnęła się.
- A i jeszcze
chciałabym wiedzieć, gdzie leży Hyuuga Hinata, Inuzuka Kiba i Akamaru oraz
Midori i Akai. No i Rock Lee.- Wyliczyłam a pielęgniarka się zaśmiała.
- Dobrze do Hinaty oraz
Lee też jak na razie nie można wchodzić są na Sali operacyjnej. Kiba z Akamaru
leżą na Sali 110. Natomiast Midori oraz Akai znajdują się na Sali 220. –
Powiedziała a ja kiwnęłam głową i skierowałam się do wyznaczonych przez
pielęgniarkę sal. Oczywiście pierwszą, jaką była to była sala Kiby i Akamaru.
- Witaj, Kiba.-
Powiedziałam a ten zmarszczył brwi.
- Ami? Co cię tu
sprowadza?
- Przyszłam odwiedzić w
szpitalu znajomych nie wliczając ciebie i Akamaru to jeszcze Sasuke, Lee,
Hinatę, Midori i Akai’a.- Powiedziałam a ten się zaśmiał.
- Widać, że się
nalatasz.
- Właśnie, że nie, bo
do Hinaty, Sasuke i Lee nie wolno wchodzić, więc się tak nie nalatam.
- Neji wygrał…- Zapytał
się łamiącym się ciut głosem. Oczywiście spojrzałam się na niego zastanawiając
się, jaki miałby powód, by właśnie tak, zaaragować.
- Tak wygrał…-
Odpowiedziałam nie chętnie. Ile bym dałaby nie mieć racji… Nawet nie wyobrażam
sobie, jak bym się z tego powodu cieszyła no, ale cóż prawda potrafi być
bolesna.
- wiedziałem miała się
poddać prosiłem ją o to. – Powiedział wściekły Kiba na to, że Hinata się go nie
posłuchała
- Nie poddała się wałczyła
do końca i o mały włos nie zginęła. Naruto w finale będzie z, nim walczył.-
Zerknęłam za okno zamyślona. Byłam nie zbyt pewna czy Naruto da sobie rade z,
nim.
- Co? Naruto?- Zdziwił
się Kiba, czyli nie tylko mnie to zszokowało.
- Tak Naruto. – Kiwnęłam
twierdząco głową zerkając na szeroko otwarte oczy Kiby i cicho się zaśmiałam.
- A ty?- Oprzytomniał
nagle zadając nie zbyt cieszące mnie pytanie.
- Ja? Eh…- Zaczełam
starając sobie przypomnieć, z kim to ja miałam się pojedynkować.
- Nie mów mi, że z
Pustynnym Gaarą.- Powiedział nagle Kiba a ja ze sztywniałam. Też nie miał, kogo
sobie wybrać.
- Pogięło cię do końca
naprawdę. Będę walczyć z Minami? Chyba tak miał na imię.- Powiedziałam pukając
się w czoło.
- On też jest całkiem
silny.- Przypomniał mi Kiba z uśmiechem na twarzy a ja bardzo o tym wiedziałam
jak był silny, a co gorsza nie pokazał, na co go stać w eliminacjach.
- nie musisz mi tego
mówić zawsze trafiam na tych silnych przeciwników.- Powiedziałam zerkając za
okno i wypuściłam powoli powietrze.
- Widziałem jak idziesz
z Sakurą i Ino. Gdzie je wcięło?- Zapytał nagle Kiba rozglądając się w około.
- Nie podnoś mi
ciśnienia, gdy właśnie je uspokoiłam.- Powiedziałam zerkając na niego i
wstałam.
- Muszę już iść na
razie.- Powiedziałam i ruszyłam dalej, po czym skierowałam się spokojnie do
Sali, w której leżała moja drużyna nie pewnie stanęłam pod drzwiami czekając
nie wiedząc, na co. Bałam się wejść do tej Sali miałam ochotę uciec i nie
pojawiać się przed nimi nawet na chwilę.
- Ile będziesz tam
stała?- Zapytał się Akai a ja złapałam za klamkę otwierając drzwi.
- Miałam zamiar uciec.-
Powiedziałam zerkając na nich a oni zaczęli się smiać.
- U… Uciec?.- Powtórzył
ze łzami w oczach Akai.
- Dlaczego?- Zdziwiła
się Midori a ja zerknęłam na ziemię.
- Bo…- Odwróciłam od
nich wzrok starając się nie patrzeć na nich. Nie wiedziałam, czemu ciągle
czułam się nie swojo. Czułam jak mnie nie akceptują w swojej drużynie.
- Ami?- Zapytała się
zdziwiona Midori.
- Bo nie wiedziałam czy
chcecie bym was odwiedzała.- Powiedziałam spokojnie siadając w najdalszym końcu
Sali a Akai wypuścił powietrze.
- Jesteś z naszej
drużyny.- Powiedział a ja zerknęłam na niego.
- I co tego, że jestem
jak i tak z wami miałam góra trzy treningi tak to zawsze sama trenowałam.- Powiedziałam
spokojnie.
- Ale to nie ważne
lepiej powiedzcie jak się czujecie.- Powiedziałam chcąc zmienić temat.
- Dobrze.- Odpowiedział
Akai zerkając na Midori.
- U mnie to samo jestem
jedynie zmęczona. – Powiedziała spokojnie zerkając na mnie z uśmiechem.
-To się cieszę macie
odpoczywać.- Powiedziałam a Akai zerkną na bandaże.
- I, kto to mówi.-
Powiedział spokojnie.
- Ja trenuje przed
Finałami.- Powiedziałam ciut zdenerwowana. Wiedziałam, że jak tu przyjdę zaczną
prawić kazania, rozkazywać i podobne rzeczy.
- Ami musisz odpocząć.-
Powiedział zdenerwowany Akai siadając na swoim łóżku.
- Nie mogę.-
Powiedziałam zerkając na ziemię. Jak nie będę trenować przegram.
- Nie możesz czy nie
chcesz?- Zapytała się Midori a ja zerknęłam na nią jak oparzona. Nawet ona?
- Nie denerwuj mnie
Midori!- Powiedziałam wrogim tonem jak nigdy chyba dotąd.
- Nie chcę cię
denerwować, ale zrozum…- Powiedziała spokojnie wzruszając delikatnie ramionami.
- Nic nie będę
rozumiała… Muszę trenować…- Powiedziałam zerkając to na jedno to na drugie.
Czemu oni nie chcą zrozumieć mnie.
- Ami…- Zaczął Akai
przyłanczając się do tego, co mówiła Midori.
- Akai ty też?-
Powiedziałam smutnym głosem zazwyczaj on mi wypominał, że za mało trenuje ze za
słaba jestem a teraz.
- Chcemy dla ciebie jak
najlepiej…
- To proszę was… Nie
martwcie się o mnie…- wyszłam z ich Sali idąc na dół. Nie rozumiałam ich zawsze
mi dokuczali, że muszę dużo trenować, a gdy to robię, to każą mi odpoczywać. Ja
nie mogłam po prostu od tak przestać trenować. Jak bym przegrała tak samo
egzamin, jak oni mogłabym odpocząć, lecz w finałach jest wielu silnych ninja,
więc nie jestem w stanie ich pokonać w tej chwili i dlatego muszę trenować.
- Dlaczego nie możemy
się z, nim widywać!- Powiedziała wściekła Ino w stronę pielęgniarki
- Jestem jego koleżanką
z drużyny!- Powiedziała Sakura pokazując na siebie ręką. Pokręciłam przecząco
głową.
- Nie wolno odwiedzać
Sasuke!- Powiedziała donośnie pielęgniarka a ja minęłam ją spokojnie.
- Dowidzenia proszę
pani.- Powiedziałam wychodząc ze szpitala a Sakura nie wiedząc, czemu pobiegła
za mną za szpitalem złapała mnie za ramie i pociogneła tak bym się odwróciła.
- Jak to zrobiłaś?-
Zapytała się a ja przekrzywiłam głowę w bok po chwili domyśliłam się, co
właśnie miała na myśli. Odepchnęłam ją delikatnie, lecz i tak uderzyła w
ścianę. Zerknęła na mnie krzywiąc się z bólu.
- Dla twojej wiadomości nie dostałam zgody na
odwiedzenie Sasuke Hinaty oraz Lee.- Powiedziałam spokojnie.
- Więc się ode mnie
odczep ty i Ino.- Powiedziałam odwracając się do niej plecami i zaczełam biec
byłam tak wściekła, że nawet nie zwróciłam uwagi na to, że odwinęły mi się
bandaże a ja pobiegłam w moje ciche i spokojnie miejsce. Usiałam się uspokoić,
więc pobiegłam na miejsce moich treningów, po czym z wielką determinacją
kopałam w drzewo nie wiedziałam, ile czasu mi to zajęło nie obchodziło mnie to
po prostu liczyło się dla mnie to, iż mogłam wyładować złe emocje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz