Delikatnie trzymałam
się za serce rozmyślając o tym co właśnie się wydarzyło miałam nadzieje, że to
tylko mój umysł plata mi figle, lecz oczywiście to nie było to. W końcu bardzo
dobrze wiedziałam, co jest grane a co nie. Miałam jedynie nadzieje, że w końcu
mi się poszczęści i Gaara zapomni o tym, co mówił. Lecz nawet na chwilę nie
opuścił ze mnie wzroku. Co było trochę krępujące nawet nie trochę tylko bardzo miałam
nadzieje, że w końcu uda mi się uciec od jego spojrzenia, lecz i to było nie uniknione?
W końcu dałam sobie spokój.
- Ostatni egzamin jak
już na początku wspominałem odbędzie się przed publicznością, która będzie
oglądać wasze walki, więc chciałem byście pokazali swoją siłę i godnie reprezentowali
swoje kraje. Więc ostatni egzamin odbędzie się za miesiąc.- Oznajmił spokojnym
głosem Hokage.
- Jak to.
- No właśnie!
- Czemu nie teraz!
W prawdzie słyszałam
jak ktoś to mówił, lecz nie zwracałam zbytniej uwagi na to, kto te słowa
wypowiadał chciałam jak najszybciej opuścić te miejsce i udać się na trening
nie miałam czasu do stracenia musiałam stać się silna o wiele silniejsza niż
jestem teraz.
- Tyle czasu jest
potrzeba na przygotowania.- Dodał Hokage zerkając na nas spokojnie. Na
nieszczęście stałam koło Gaary, więc czułam spojrzenia Temari i Kankuro na
swoich plecach, co było krępujące.
- jak to?
- Mówiąc jaśniej tyle
trzeba na zawiadomienie władców i przywódców wiosek, że eliminacje są już
zakończone i zaproście ich na rundę finałową. – Dodał z uśmiechem na twarzy Hokage
a ja kiwnęłam twierdząco głową rozumiałam, co mówił, lecz wiedziałam, iż wiele
tego nie rozumie i nie będzie rozumiało.
- Można jaśniej?- Powiedział
Kankuro.
- Jest to czas dla was
– kontynował Hokage.
- dla nas?
- Jest to czas dla was
byście mogli przeanalizować informacje o przeciwniku, które zostały zebrane
podczas tych o to walk i wypracować nowe techniki umożliwiające wam wygranie. –
Powiedział spokojnie nawet za spokojnie wyjmując z buzi swoją fajkę. I wypuścił
dym.
- podczas tego miesiąca
macie czas byście bardziej się rozwinęli i oczywiście wypoczęli i nabrali sił.-
Dodał a ja zerknęłam na ziemię zamyślona.
- Ale za nim
rozejdziecie się musicie coś jeszcze zrobić. –Oznajmił Hokage.
- Co znowu?- Wyszeptałam
zerkając na niego z resztą większość chciała to powiedzieć.
- Spokojnie Ami to nie będzie nic strasznego.-
Powiedział jeden z ANBU a ja wypuściłam powietrze.
- Nie boje się.- Powiedziałam
poirytowana jego zachowaniem, gdy podparł się o moją głowę.
- Wiem o tym, że się
nie boisz- zaśmiał się głośno.
- Wiesz, że podpórka kosztuje.-
Powiedziałam cofając się tak a owy ANBU upadł na ziemię.
- Oj coś ty tak w
gorącej wodzie kąpana.- Powiedział śmiejąc się zmarszczyłam brwi a on pojawił
się koło Hokage.
- Chodzi jedynie o to
byście wyciągneli z tego pudełka, które ma Anko los.- Powiedział Hokage a ja zerknęłam
na pudełko Anko.
- Po jednym.- Powiedziała
Anko podchodząc po koleji do każdego.
Gdy w końcu doszło do
mnie zerknęłam nie pewnie na pudełko i włożyłam drżącą dłoń po jakimś czasie wyjęłam
kartkę z numerem jedenaście. Przekręciłam głowę w bok. Więcej zachodu z tymi
egzaminami niż są tego warte.
- podajcie teraz liczby
od prawej do lewej strony.
-8 – powiedział Dosu
- 1- oznajmił Naruto
-7- dodała spokojnie
Temari
- 5- powiedział
zerkając na kartkę Kankuro.
- 3- oznajmił chłodno
Gaara a ja cicho odetchnęłam z ulgą nie miałam zamiaru za wcześnie z nim
walczyć.
- 11- powiedziałam a
Gaara zerkną na mnie swoim lodowatym spojrzeniem.
- 9 – powiedział
Shikamaru zerkając na Anko.
- 10- odezwał się
Minami zerkając na mnie z trjunfującym uśmiechem na twarzy, co mi się nie
spodobało.
- 2- powiedział cicho
Neji
- 6- powiedział Shino.
- Wiec Sasuke ma numer
4 – powiedziała spokojnie Anko.
- Zaraz się dowiecie,
kto będzie waszym przeciwnikiem – powiedział Hokage a ja zamarłam zerkając na
nich.
- Więc po to było to
losowanie.- Powiedział spokojnie Shikamaru a ja nie wiedziałam, co myśleć.
- teraz zerknijcie na
tablice- powiedział Mowimo-sama. A ja zerknęłam na nią
- Pierwsza walka to
Naruto kontra Neji.
- Druga Walka: Gaara
kontra Sasuke
-trzecia walka: Kankuro
kontra Shino
- czwarta walka:
Najpierw Temari kontra Desu, po czym wygrany z tej walki będzie walczył z
Shikamaru po godzinnej przerwie.
- No i piąta walka:
Minami kontra Ami.- Wyliczył powoli Hokage zerkając na nas spokojnie. Hokage jeszcze tłumaczył, że dostanie się do
finałów nie znaczy ze zostaniemy Chuninami. I że przegrany może nim zostać. W
końcu po tak długim czasie mogliśmy się rozejść. Więc wyszłam idąc w kierunku domu.
Musiałam odpocząć i to natychmiast. Czułam jak nogi zmieniają mi się w watę a
ja po prostu chwieje się jakbym była pijana.
Zastanawiałam się nad
najbliższym miesiącem. Musiałam obmyślić nowe techniki. Miałam na razie Jedną.
- będzie ciężko.- Powiedziałam
cicho idąc dalej, po czym weszłam do domu. Na stole jak zwykle znajdowało się
masa papierów i zwoi. Z resztą nie tylko na stole, ale też na ziemi. Usiadłam i
zaczełam robić notatki o każdym przeciwniku i potencjalne sposoby pokonania go.
Wzięłam notatki czytając je, po czym zrobiłam listę potrzebnych mi rzeczy do
rozpoczęcia miesięcznego treningu. Wykąpałam się by ochłonąć zerkając na Świerże
siniaki i zadrapania. Westchnęłam tylko zamykając oczy. A przyjemnie ciepła
woda odprężała mnie. Po jakimś czasie wstałam i owinęłam się w ręcznik weszłam
do pokoju otwierając szafę, z której wyjęłam swój struj treningów. Ubrałam go i
związałam włosy. Po czym ruszyłam kupić owe rzeczy. Do sklepu biegłam powoli,
aby się rozgrzać przed treningiem. Gdy dotarłam do sklepu zaczął padać deszcz
jedynie zerknęłam na niebo i delikatnie westchnęłam. Weszłam przez drewniane
mosiężne drzwi do sklepu i zakupiłam 30 kunai tyle samo shurikenów, 60
wybuchowych notek. Trzy ostrza chakry oraz jak na razie pięć zwoi, w których
można było zapieczętować różne rzeczy. Spakowałam je i kupiłam też ciężarki na
ręce i nogi. Które w sumie warzyły bardzo wiele. Po czym zaczełam się wracać.
Zaszłam po drodze jeszcze do kilku sklepów spożywczych. Robiąc małe zakupy. Postanowiłam,
iż przez ten miesiąc będę się zdrowo i dużo odżywiałaby mieć siłę na treningi.
Oraz zakupiłam 5 pojemników na Bento. Wróciłam wycieńczona do domu. Zerknęłam
na mokre ciuchy. Od razu się przebrałam zaczełam robić jedzenie do pojemników
oczywiście nałożyłam ciężarki, z których można było zmieniać wagę, na jaką by
się chciało. Wiec postanowiłam zacząć z ciężarkami o wadze 15 kilo. Na Jedną
nogę powoli je nałożyłam i zmarszczyłam brwi. Czułam się jak przygwożdżona do
ziemi z trudem szłam a co dopiero jak bym miała skakać w nich czy kopać.
Zaczełam chodzić przyzwyczajając się do owego ciężaru. Poukładałam na półce
powycierałam kurze. Przetarłam i poukładałam na stole. Kuchnie wyszorowałam z
ogarniającej mnie nudy. Po czym weszłam do pokoju i stanęłam na rękach. Od razu
na czole pojawiła się pulsująca żyłka. Zamknęłam oczy a ręce zaczęły drżąc.
- Masakra!- Krzyknęłam,
gdy ręce ugięły mi się pod ciężarem.
- Jestem aż taka
słaba?- Zdziwiłam się nie zdawałam sobie sprawy, że mogłam być tak słaba zawsze
myślałam, że jestem wystarczająco silna, lecz teraz widziałam, iż mój poziom
jest naprawdę niski.
- Jak nie uda mi się przejść
50 razy w tę i we w tę po domu to zrobię 100 pompek na rękach.- Powiedziałam z
trudem uniosłam rękę robiąc krok.
- P…pięć.- Powiedziałam
po jakimś czasie a na ziemię zaczęły już kapać pierwsze krople potu. Zachwiałam
się starając utrzymać równowagę, gdy mi się to udało zaczełam iść dalej. W
prawdzie zajmowało mi to wiele czasu, ale przez pogodę na dworze nie miałam jak
potrenować innych technik. Po około półtorej godziny zostało mi się jeszcze
tylko jedno okrążenie. Na ziemi było widać wielkie kałuże potu a każdy ruch
sprawiał mi ogromny ból. Ale musiałam to zrobić. Chciałam stać się silniejsza.
Obiecałam to. Musiałam dotrzymać słowa. Miałam jedynie miesiąc na poprawę
swoich umiejętności do datku było tak wiele naprawdę wspaniałych
uczestników. W końcu skończyłam i
upadłam na ziemię ciężko oddychając. Ręce pulsowały mi z wysiłku. Skrzywiłam się,
gdy chciałam nimi poruszyć. Przygryzłam dolną wargę z bólu.
-, więc rozgrzewkę już
mam za sobą. Jest dopiero szesnasta, lecz na dziś koniec. Muszę odpocząć. – Wyszeptałam
zasypiając tak jak leżałam nie miałam sił się nawet podnieść z ziemi. Każdy
ruch sprawiał wrażenie jakby miały mi ręce za moment odpaść.
***
Następnego dnia spałam
dopiero przed dwunastą wciąż odczuwałam ból w rękach, lecz zerknęłam jedynie na
nie. Usiadłam przy biurku rozpisując na kartce swój plan treningów. Które miały
się zaczynać tak jak zwykle, czyli o 4.30. Po południu miałam udać się do
szpitala odwiedzić parę osób, po czym ponownie do 18 bądź 19 miałam
trenować. Wstałam i skierowałam się do
kuchni robiąc śniadanie, po czym zjadłam je spokojnie, po czym ruszyłam do
łazienki biorąc kąpiel teraz kąpałam się w chłodnej wodzie, dzięki czemu moje
ręce już tak nie bolały. Po jakiejś
godzinie wyszłam wyszykowana do treningów. Po czym spakowałam swoje rzeczy i
ruszyłam czytałam to, co mnie najbardziej właśnie teraz interesowało.
- Aby chodzić po wodzie
trzeba zwiększy© bądź zmniejszyć przepływ chakry. – Powiedziałam rozglądając
się za najbardziej odpowiednim miejscem do trenowania. Po jakimś czasie w końcu
wybrałam owe miejsce i Uśmiechnełam się na widok rzeki, w której znajdowały się
kamienie wzruszyłam jedynie ramionami. Rozglądając się dalej. Na środku małej
polany znajdowało się grube drzewo a koło niego dwa głazy już zdecydowałam, co
zrobię. To miejsce od dziś jest moim miejscem treningowym. Zdjełam buty i
zamknęłam oczy starając się zwiększyć chakrę po czym postawiłam nie pewnie nogę
na wodzie. Starałam się nie dotknąć stopami dna.
- Zwiększ!
-Zmniejsz!
-Zwiększ!
-Zmniejsz!
-Zwiększ!- Krzyczałam,
lecz po nie całej minucie wpadłam do wody.
- To jest trudniejsze
niż myślałam. – Wyszeptałam zmęczona. Z trudem łapałam powietrze.
- Ale nie mogę się
poddawać wcześniej czy później i tak będę musiała to opanować- Starałam się
dalej. Lecz z takimi samymi rezultatami. Cały czas koncentrowałam chakre z
zamkniętymi oczami wchodziłam na wodę. Z upływem czasu widać było małe
rezultaty tego treningu, mimo iż kamienie były naprawdę ostre nie ubrałam butów.
Mimo iż wiedziałam, że w ten sposób poranie sobie stopy, dłonie czy plecy nie
sprawiało dla mnie żadnego rezultatu. Wybrałam to miejsce i nic nie sprawi bym
przestała. A te kamienie pomogą mi szybko się nauczyć. W końcu nie chcę cały
czas na nie upadać. Po dwóch godzinach ciągłego treningu otworzyłam w końcu
oczy widząc jak stoję na wodzie. Uśmiechnęłam się szeroko.
- Yej!- Krzyknęłam
podskakując w górę.
- Udało BGMDM- wpadłam
do wody i zachłysnęłam się nią. Wynurzyłam się kaszląc. Wyciągałam się na brzeg
rzeki kaszląc przekręciłam się na plecy.
- Nie można powiedzieć,
że stałam na niej gdyż od razu wpadłam do wody. Muszę to sprawdzić. Ajć.- Powiedziałam
usiłując usiąść, lecz skrzywiłam się z bólu zerkając na drobne krwawiące rany
na kolanach dłoniach stopach. Skrzywiłam się dopiero teraz czułam ból.
Przygryzłam wargę zerkając na kamienie w wodzie. Usiłowałam wstać, lecz nie
byłam w stanie wzięłam z bólem sięgnęłam po plecak i wyjęłam bandaż, po czym
owinęłam sobie nim stopy zawiązując ubrałam buty. Postanowiłam jeszcze raz
wejść na wodę i sprawdzić czy naprawdę się tego nauczyłam. W końcu zrozumiałam
mój podstawowy błąd, jaki popełniałam. Po prostu robiłam tak jak z drzewem zapomniałam,
że woda faluje, więc i moja chakra też musiała falować tak jak tafla wody.
Jeden błąd i się nie udawało. Wstałam z zamkniętymi oczami na wodzie. Uśmiechnęłam
się teraz byłam pewna, że w końcu mi się to udało. W końcu nauczyłam się
chodzić po wodzie. I to całkiem sama do tego doszłam. Byłam naprawdę szczęśliwa
nawet nie zwróciłam uwagi jak po moich policzkach pomału ciekły łzy. Usiadłam
na trawie i zaczełam pomału jeść przygotowany przez siebie jedzenie. Byłam już
zmęczona nie czułam w sobie za dużo chakry jak dalej będę trenować to strącę
przytomność. I tak musiałam jeszcze zajść do szpitala.
- Jestem ciekawa, co
robi Sasuke? Chcę mu powiedzieć, że pokonałam swoją rywalkę.- Uśmiechnełam się
delikatnie. - Jestem ciekawa, kiedy zacznie trening?- Na mojej twarzy ciągle
gościł uśmiech. - Sasuke…- powiedziałam otwierając szerzej oczy. - Po cholere
ja o nim teraz myślę!- Krzyknęłam łapiąc się za głowę. - Uspokój się Ami!
Oczyść swój umysł.- Powiedziałam wstając z ziemi i westchnęłam trudno. - Jestem
ciekawa, co słychać u Hinaty jak się czuje po walce z Nejim i jak u Kiby i
Akamaru. Trzeba też odwiedzić Lee no i Sasuke – powiedziałam idąc w kierunku
kwiaciarni Yamanaka. Oczywiście, gdy tam dotarłam była już Sakura tocząca
zażartą walkę z Ino. Zmrużyłam jedynie oczy biorąc cztery żonkile. - Ino kupuje
te cztery kwiatki.- Powiedziałam pokazując je i kładąc na blat lady wyliczoną
kwotę.
- Ok. A gdzie się
wybierasz. – Zapytała się ciekawa Ino.
- Idę odwiedzić Sasuke
i pozostałych w szpitalu.- Powiedziałam z delikatnym uśmiechem a one się na
mnie zerknęły.
- Powiedziałaś Sasuke?-
Zdziwiła się Sakura podchodząc do mnie bliżej. - Powiem ci jedno Ami Sasuke
jest mój.- Powiedziała wrogo Sakura a ja się na nią spojrzałam.
- Sakura uspokój się.- Powiedziałam
zerkając na nią a tej pojawiła się żyłka na czole z resztą jak Ino.
- AMI!- Ryknął a ja
pokazałam kwiatki w dłoni.
- Nie idę tylko do
Sasuke. – Powiedziałam spokojnie.
– tylko jeszcze do Hinaty. – Pokazałam jednego
kwiatka. – Kiby – pokazałam drugiego kwiatka. – do Akamaru- pokazałam kość, którą trzymałam w
dłoni – i do Lee.- Pokazałam ostatniego
kwiatka. - Więc nie rozumiem, po co tyle krzyku jak powiedziałam że idę do
Sasuke i pozostałych w końcu Sasuke jest moim przyjacielem więc mogę go
odwiedzić a i obiecałam mu że wygram więc chciałam powiedzieć ze przeszłam do
rund finałowych. – Powiedziałam spokojnie a one spojrzały się na mnie w Rogo.
- Idziemy z tobą.- Powiedziały
a ja ruszyłam spokojnie w stronę szpitala. Cicho się śmiałam z ich reakcji. Po
prostu rozbawiły mnie tą ich zazdrością.
- Ami stałaś się
naprawdę silna.- Wyszeptała Ino zerkając na ziemię.
- Co tym razem?-
Zapytałam nie zerkając na nie.
- Nie po prostu zawsze myślałyśmy,
że jesteś od nas słabsza.
- widzisz Sakura czasami
pozory mylą.- Powiedziałam spokojnie.
- I tak nie jestem siła
tylko wam się tak wydaje. – Dodałam
- właśnie nie każdy tak
mówi nawet zwróciłaś uwagę tych z piasku. – Powiedziała Ino a ja zesztywniałam
przypominając sobie słowa Gaary.
- To nic takiego po
prostu powiedziałam coś Kankuro, co go zdziwiło. – Powiedziałam i Uśmiechnełam
się do nich spokojnie nie dając po sobie poznać, iż jestem ciut przerażona.
Zerknęłam po chwili na zamurowaną Ino.
- Ino, co się stało?- Zapytała
się, Sakura, po czym też się zatrzymałam a ja westchnęłam zerkając, co je tek
przeraziło i zesztywniałam.
- W końcu cię
znalazłam.- Powiedział chłodno osoba, której na pewno się nie spodziewałam.
- G…Gaara?- Zapytała
się Sakura widząc jak ją omija i zatrzymuje się obok mnie.
- chodź.- Powiedział to
takim tonem, że ciarki przeszły mi po plecach.
- Ami?- Zdziwiła się
Ino a ja się delikatnie Uśmiechnełam.
- Nie martwicie się o
mnie zaraz was dogonię.- Powiedziałam i odwróciłam się w jego kierunku idąc za
nim. Zatrzymałam się za jakimś domem i
zerknęłam na niego.
- O co chodzi?- Zapytałam
się spokojnie i wzruszyłam delikatnie ramionami.
- Czego się o mnie
dowiedziałaś?- Zapytał się a ja zaczełam myśleć.
- Czego się
dowiedziałam?
- Tak i nie próbuj kłamać,
bo się dowiem o tym a w tedy zginiesz. – Powiedział a ja wzruszyłam delikatnie
ramionami.
- Wiem, że używasz
piasku. Masz piaskową zbroje, która zużywa naprawdę wiele chakry i to jest
bardzo słaba twoja technika. Oraz że twój piasek bez twojego rozkazu cię
chroni.- Powiedziałam zerkając na ziemię - Sądzę też ze, jeśli użyje się wody
na twoim piasku to nie będziesz mógł go używać?- Wyszeptałam ciszej. - na samym
początku też zdawało mi się, że twój piasek żyje, ale w końcu to jest nie
możliwe – wzruszyłam Ramonami i uśmiechnęłam się delikatnie. - nie ma, co się
martwić jak bym i tak wiedziałam coś więcej to i tak bym nikomu o tym nie
powiedziała. Nie mam powodów rozpowiadać jakieś dziwnie rzeczy a z resztą mam
wiele na głowie. Treningi i inne strawy, więc nie miałabym nawet czasu na takie
sprawy a z resztą nie jesteś moim przeciwnikiem w następnej rundzie, więc nie
muszę się martwić tak czy siak i tak na razie jesteś silniejsza, więc nie martw
się nie mam na nic dowodów to jedynie moje głupie pomysły.- Powiedziałam
zerkając na jego zimny wyraz twarzy.
- czyżby?- Zapytał się
zerkając na mnie a wokół mnie pojawił się piach zaciskając się mocniej a ja
zakaszlałam nie mogąc złapać oddechu zamknęłam oczy.
Piasek po chwili opadł na ziemie a ja zerknęłam na
znikającego Gaarę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz