wtorek, 14 sierpnia 2018

35: Początek piekła 35



Delikatnie trzymałam się za serce rozmyślając o tym co właśnie się wydarzyło miałam nadzieje, że to tylko mój umysł plata mi figle, lecz oczywiście to nie było to. W końcu bardzo dobrze wiedziałam, co jest grane a co nie. Miałam jedynie nadzieje, że w końcu mi się poszczęści i Gaara zapomni o tym, co mówił. Lecz nawet na chwilę nie opuścił ze mnie wzroku. Co było trochę krępujące nawet nie trochę tylko bardzo miałam nadzieje, że w końcu uda mi się uciec od jego spojrzenia, lecz i to było nie uniknione? W końcu dałam sobie spokój.
- Ostatni egzamin jak już na początku wspominałem odbędzie się przed publicznością, która będzie oglądać wasze walki, więc chciałem byście pokazali swoją siłę i godnie reprezentowali swoje kraje. Więc ostatni egzamin odbędzie się za miesiąc.- Oznajmił spokojnym głosem Hokage.
- Jak to.
- No właśnie!
- Czemu nie teraz!
W prawdzie słyszałam jak ktoś to mówił, lecz nie zwracałam zbytniej uwagi na to, kto te słowa wypowiadał chciałam jak najszybciej opuścić te miejsce i udać się na trening nie miałam czasu do stracenia musiałam stać się silna o wiele silniejsza niż jestem teraz.
- Tyle czasu jest potrzeba na przygotowania.- Dodał Hokage zerkając na nas spokojnie. Na nieszczęście stałam koło Gaary, więc czułam spojrzenia Temari i Kankuro na swoich plecach, co było krępujące.
- jak to?
- Mówiąc jaśniej tyle trzeba na zawiadomienie władców i przywódców wiosek, że eliminacje są już zakończone i zaproście ich na rundę finałową. – Dodał z uśmiechem na twarzy Hokage a ja kiwnęłam twierdząco głową rozumiałam, co mówił, lecz wiedziałam, iż wiele tego nie rozumie i nie będzie rozumiało.
- Można jaśniej?- Powiedział Kankuro.
- Jest to czas dla was – kontynował Hokage.
- dla nas?
- Jest to czas dla was byście mogli przeanalizować informacje o przeciwniku, które zostały zebrane podczas tych o to walk i wypracować nowe techniki umożliwiające wam wygranie. – Powiedział spokojnie nawet za spokojnie wyjmując z buzi swoją fajkę. I wypuścił dym.
- podczas tego miesiąca macie czas byście bardziej się rozwinęli i oczywiście wypoczęli i nabrali sił.- Dodał a ja zerknęłam na ziemię zamyślona.
- Ale za nim rozejdziecie się musicie coś jeszcze zrobić. –Oznajmił Hokage.
- Co znowu?- Wyszeptałam zerkając na niego z resztą większość chciała to powiedzieć.
 - Spokojnie Ami to nie będzie nic strasznego.- Powiedział jeden z ANBU a ja wypuściłam powietrze.
- Nie boje się.- Powiedziałam poirytowana jego zachowaniem, gdy podparł się o moją głowę.
- Wiem o tym, że się nie boisz- zaśmiał się głośno.
- Wiesz, że podpórka kosztuje.- Powiedziałam cofając się tak a owy ANBU upadł na ziemię.
- Oj coś ty tak w gorącej wodzie kąpana.- Powiedział śmiejąc się zmarszczyłam brwi a on pojawił się koło Hokage.
- Chodzi jedynie o to byście wyciągneli z tego pudełka, które ma Anko los.- Powiedział Hokage a ja zerknęłam na pudełko Anko.
- Po jednym.- Powiedziała Anko podchodząc po koleji do każdego.
Gdy w końcu doszło do mnie zerknęłam nie pewnie na pudełko i włożyłam drżącą dłoń po jakimś czasie wyjęłam kartkę z numerem jedenaście. Przekręciłam głowę w bok. Więcej zachodu z tymi egzaminami niż są tego warte.
- podajcie teraz liczby od prawej do lewej strony.
-8 – powiedział Dosu
- 1- oznajmił Naruto
-7- dodała spokojnie Temari
- 5- powiedział zerkając na kartkę Kankuro.
- 3- oznajmił chłodno Gaara a ja cicho odetchnęłam z ulgą nie miałam zamiaru za wcześnie z nim walczyć.
- 11- powiedziałam a Gaara zerkną na mnie swoim lodowatym spojrzeniem.
- 9 – powiedział Shikamaru zerkając na Anko.
- 10- odezwał się Minami zerkając na mnie z trjunfującym uśmiechem na twarzy, co mi się nie spodobało.
- 2- powiedział cicho Neji
- 6- powiedział Shino.
- Wiec Sasuke ma numer 4 – powiedziała spokojnie Anko.
- Zaraz się dowiecie, kto będzie waszym przeciwnikiem – powiedział Hokage a ja zamarłam zerkając na nich.
- Więc po to było to losowanie.- Powiedział spokojnie Shikamaru a ja nie wiedziałam, co myśleć.
- teraz zerknijcie na tablice- powiedział Mowimo-sama. A ja zerknęłam na nią
- Pierwsza walka to Naruto kontra Neji.
- Druga Walka: Gaara kontra Sasuke
-trzecia walka: Kankuro kontra Shino
- czwarta walka: Najpierw Temari kontra Desu, po czym wygrany z tej walki będzie walczył z Shikamaru po godzinnej przerwie.
- No i piąta walka: Minami kontra Ami.- Wyliczył powoli Hokage zerkając na nas spokojnie.  Hokage jeszcze tłumaczył, że dostanie się do finałów nie znaczy ze zostaniemy Chuninami. I że przegrany może nim zostać. W końcu po tak długim czasie mogliśmy się rozejść. Więc wyszłam idąc w kierunku domu. Musiałam odpocząć i to natychmiast. Czułam jak nogi zmieniają mi się w watę a ja po prostu chwieje się jakbym była pijana.
Zastanawiałam się nad najbliższym miesiącem. Musiałam obmyślić nowe techniki. Miałam na razie Jedną.
- będzie ciężko.- Powiedziałam cicho idąc dalej, po czym weszłam do domu. Na stole jak zwykle znajdowało się masa papierów i zwoi. Z resztą nie tylko na stole, ale też na ziemi. Usiadłam i zaczełam robić notatki o każdym przeciwniku i potencjalne sposoby pokonania go. Wzięłam notatki czytając je, po czym zrobiłam listę potrzebnych mi rzeczy do rozpoczęcia miesięcznego treningu. Wykąpałam się by ochłonąć zerkając na Świerże siniaki i zadrapania. Westchnęłam tylko zamykając oczy. A przyjemnie ciepła woda odprężała mnie. Po jakimś czasie wstałam i owinęłam się w ręcznik weszłam do pokoju otwierając szafę, z której wyjęłam swój struj treningów. Ubrałam go i związałam włosy. Po czym ruszyłam kupić owe rzeczy. Do sklepu biegłam powoli, aby się rozgrzać przed treningiem. Gdy dotarłam do sklepu zaczął padać deszcz jedynie zerknęłam na niebo i delikatnie westchnęłam. Weszłam przez drewniane mosiężne drzwi do sklepu i zakupiłam 30 kunai tyle samo shurikenów, 60 wybuchowych notek. Trzy ostrza chakry oraz jak na razie pięć zwoi, w których można było zapieczętować różne rzeczy. Spakowałam je i kupiłam też ciężarki na ręce i nogi. Które w sumie warzyły bardzo wiele. Po czym zaczełam się wracać. Zaszłam po drodze jeszcze do kilku sklepów spożywczych. Robiąc małe zakupy. Postanowiłam, iż przez ten miesiąc będę się zdrowo i dużo odżywiałaby mieć siłę na treningi. Oraz zakupiłam 5 pojemników na Bento. Wróciłam wycieńczona do domu. Zerknęłam na mokre ciuchy. Od razu się przebrałam zaczełam robić jedzenie do pojemników oczywiście nałożyłam ciężarki, z których można było zmieniać wagę, na jaką by się chciało. Wiec postanowiłam zacząć z ciężarkami o wadze 15 kilo. Na Jedną nogę powoli je nałożyłam i zmarszczyłam brwi. Czułam się jak przygwożdżona do ziemi z trudem szłam a co dopiero jak bym miała skakać w nich czy kopać. Zaczełam chodzić przyzwyczajając się do owego ciężaru. Poukładałam na półce powycierałam kurze. Przetarłam i poukładałam na stole. Kuchnie wyszorowałam z ogarniającej mnie nudy. Po czym weszłam do pokoju i stanęłam na rękach. Od razu na czole pojawiła się pulsująca żyłka. Zamknęłam oczy a ręce zaczęły drżąc.
- Masakra!- Krzyknęłam, gdy ręce ugięły mi się pod ciężarem.
- Jestem aż taka słaba?- Zdziwiłam się nie zdawałam sobie sprawy, że mogłam być tak słaba zawsze myślałam, że jestem wystarczająco silna, lecz teraz widziałam, iż mój poziom jest naprawdę niski.
- Jak nie uda mi się przejść 50 razy w tę i we w tę po domu to zrobię 100 pompek na rękach.- Powiedziałam z trudem uniosłam rękę robiąc krok.
- P…pięć.- Powiedziałam po jakimś czasie a na ziemię zaczęły już kapać pierwsze krople potu. Zachwiałam się starając utrzymać równowagę, gdy mi się to udało zaczełam iść dalej. W prawdzie zajmowało mi to wiele czasu, ale przez pogodę na dworze nie miałam jak potrenować innych technik. Po około półtorej godziny zostało mi się jeszcze tylko jedno okrążenie. Na ziemi było widać wielkie kałuże potu a każdy ruch sprawiał mi ogromny ból. Ale musiałam to zrobić. Chciałam stać się silniejsza. Obiecałam to. Musiałam dotrzymać słowa. Miałam jedynie miesiąc na poprawę swoich umiejętności do datku było tak wiele naprawdę wspaniałych uczestników.  W końcu skończyłam i upadłam na ziemię ciężko oddychając. Ręce pulsowały mi z wysiłku. Skrzywiłam się, gdy chciałam nimi poruszyć. Przygryzłam dolną wargę z bólu.
-, więc rozgrzewkę już mam za sobą. Jest dopiero szesnasta, lecz na dziś koniec. Muszę odpocząć. – Wyszeptałam zasypiając tak jak leżałam nie miałam sił się nawet podnieść z ziemi. Każdy ruch sprawiał wrażenie jakby miały mi ręce za moment odpaść.
***
Następnego dnia spałam dopiero przed dwunastą wciąż odczuwałam ból w rękach, lecz zerknęłam jedynie na nie. Usiadłam przy biurku rozpisując na kartce swój plan treningów. Które miały się zaczynać tak jak zwykle, czyli o 4.30. Po południu miałam udać się do szpitala odwiedzić parę osób, po czym ponownie do 18 bądź 19 miałam trenować.  Wstałam i skierowałam się do kuchni robiąc śniadanie, po czym zjadłam je spokojnie, po czym ruszyłam do łazienki biorąc kąpiel teraz kąpałam się w chłodnej wodzie, dzięki czemu moje ręce już tak nie bolały.  Po jakiejś godzinie wyszłam wyszykowana do treningów. Po czym spakowałam swoje rzeczy i ruszyłam czytałam to, co mnie najbardziej właśnie teraz interesowało.
- Aby chodzić po wodzie trzeba zwiększy© bądź zmniejszyć przepływ chakry. – Powiedziałam rozglądając się za najbardziej odpowiednim miejscem do trenowania. Po jakimś czasie w końcu wybrałam owe miejsce i Uśmiechnełam się na widok rzeki, w której znajdowały się kamienie wzruszyłam jedynie ramionami. Rozglądając się dalej. Na środku małej polany znajdowało się grube drzewo a koło niego dwa głazy już zdecydowałam, co zrobię. To miejsce od dziś jest moim miejscem treningowym. Zdjełam buty i zamknęłam oczy starając się zwiększyć chakrę po czym postawiłam nie pewnie nogę na wodzie. Starałam się nie dotknąć stopami dna.
- Zwiększ!
-Zmniejsz!
-Zwiększ!
-Zmniejsz!
-Zwiększ!- Krzyczałam, lecz po nie całej minucie wpadłam do wody.
- To jest trudniejsze niż myślałam. – Wyszeptałam zmęczona. Z trudem łapałam powietrze.
- Ale nie mogę się poddawać wcześniej czy później i tak będę musiała to opanować- Starałam się dalej. Lecz z takimi samymi rezultatami. Cały czas koncentrowałam chakre z zamkniętymi oczami wchodziłam na wodę. Z upływem czasu widać było małe rezultaty tego treningu, mimo iż kamienie były naprawdę ostre nie ubrałam butów. Mimo iż wiedziałam, że w ten sposób poranie sobie stopy, dłonie czy plecy nie sprawiało dla mnie żadnego rezultatu. Wybrałam to miejsce i nic nie sprawi bym przestała. A te kamienie pomogą mi szybko się nauczyć. W końcu nie chcę cały czas na nie upadać. Po dwóch godzinach ciągłego treningu otworzyłam w końcu oczy widząc jak stoję na wodzie. Uśmiechnęłam się szeroko.
- Yej!- Krzyknęłam podskakując w górę.
- Udało BGMDM- wpadłam do wody i zachłysnęłam się nią. Wynurzyłam się kaszląc. Wyciągałam się na brzeg rzeki kaszląc przekręciłam się na plecy.
- Nie można powiedzieć, że stałam na niej gdyż od razu wpadłam do wody. Muszę to sprawdzić. Ajć.- Powiedziałam usiłując usiąść, lecz skrzywiłam się z bólu zerkając na drobne krwawiące rany na kolanach dłoniach stopach. Skrzywiłam się dopiero teraz czułam ból. Przygryzłam wargę zerkając na kamienie w wodzie. Usiłowałam wstać, lecz nie byłam w stanie wzięłam z bólem sięgnęłam po plecak i wyjęłam bandaż, po czym owinęłam sobie nim stopy zawiązując ubrałam buty. Postanowiłam jeszcze raz wejść na wodę i sprawdzić czy naprawdę się tego nauczyłam. W końcu zrozumiałam mój podstawowy błąd, jaki popełniałam. Po prostu robiłam tak jak z drzewem zapomniałam, że woda faluje, więc i moja chakra też musiała falować tak jak tafla wody. Jeden błąd i się nie udawało. Wstałam z zamkniętymi oczami na wodzie. Uśmiechnęłam się teraz byłam pewna, że w końcu mi się to udało. W końcu nauczyłam się chodzić po wodzie. I to całkiem sama do tego doszłam. Byłam naprawdę szczęśliwa nawet nie zwróciłam uwagi jak po moich policzkach pomału ciekły łzy. Usiadłam na trawie i zaczełam pomału jeść przygotowany przez siebie jedzenie. Byłam już zmęczona nie czułam w sobie za dużo chakry jak dalej będę trenować to strącę przytomność. I tak musiałam jeszcze zajść do szpitala.
- Jestem ciekawa, co robi Sasuke? Chcę mu powiedzieć, że pokonałam swoją rywalkę.- Uśmiechnełam się delikatnie. - Jestem ciekawa, kiedy zacznie trening?- Na mojej twarzy ciągle gościł uśmiech. - Sasuke…- powiedziałam otwierając szerzej oczy. - Po cholere ja o nim teraz myślę!- Krzyknęłam łapiąc się za głowę. - Uspokój się Ami! Oczyść swój umysł.- Powiedziałam wstając z ziemi i westchnęłam trudno. - Jestem ciekawa, co słychać u Hinaty jak się czuje po walce z Nejim i jak u Kiby i Akamaru. Trzeba też odwiedzić Lee no i Sasuke – powiedziałam idąc w kierunku kwiaciarni Yamanaka. Oczywiście, gdy tam dotarłam była już Sakura tocząca zażartą walkę z Ino. Zmrużyłam jedynie oczy biorąc cztery żonkile. - Ino kupuje te cztery kwiatki.- Powiedziałam pokazując je i kładąc na blat lady wyliczoną kwotę.
- Ok. A gdzie się wybierasz. – Zapytała się ciekawa Ino.
- Idę odwiedzić Sasuke i pozostałych w szpitalu.- Powiedziałam z delikatnym uśmiechem a one się na mnie zerknęły.
- Powiedziałaś Sasuke?- Zdziwiła się Sakura podchodząc do mnie bliżej. - Powiem ci jedno Ami Sasuke jest mój.- Powiedziała wrogo Sakura a ja się na nią spojrzałam.
- Sakura uspokój się.- Powiedziałam zerkając na nią a tej pojawiła się żyłka na czole z resztą jak Ino.
- AMI!- Ryknął a ja pokazałam kwiatki w dłoni.
- Nie idę tylko do Sasuke. – Powiedziałam spokojnie.
 – tylko jeszcze do Hinaty. – Pokazałam jednego kwiatka. – Kiby – pokazałam drugiego kwiatka.  – do Akamaru- pokazałam kość, którą trzymałam w dłoni  – i do Lee.- Pokazałam ostatniego kwiatka. - Więc nie rozumiem, po co tyle krzyku jak powiedziałam że idę do Sasuke i pozostałych w końcu Sasuke jest moim przyjacielem więc mogę go odwiedzić a i obiecałam mu że wygram więc chciałam powiedzieć ze przeszłam do rund finałowych. – Powiedziałam spokojnie a one spojrzały się na mnie w Rogo.
- Idziemy z tobą.- Powiedziały a ja ruszyłam spokojnie w stronę szpitala. Cicho się śmiałam z ich reakcji. Po prostu rozbawiły mnie tą ich zazdrością.
- Ami stałaś się naprawdę silna.- Wyszeptała Ino zerkając na ziemię.
- Co tym razem?- Zapytałam nie zerkając na nie.
- Nie po prostu zawsze myślałyśmy, że jesteś od nas słabsza.
- widzisz Sakura czasami pozory mylą.- Powiedziałam spokojnie.
- I tak nie jestem siła tylko wam się tak wydaje. – Dodałam
- właśnie nie każdy tak mówi nawet zwróciłaś uwagę tych z piasku. – Powiedziała Ino a ja zesztywniałam przypominając sobie słowa Gaary.
- To nic takiego po prostu powiedziałam coś Kankuro, co go zdziwiło. – Powiedziałam i Uśmiechnełam się do nich spokojnie nie dając po sobie poznać, iż jestem ciut przerażona.
Zerknęłam po chwili na zamurowaną Ino.
- Ino, co się stało?- Zapytała się, Sakura, po czym też się zatrzymałam a ja westchnęłam zerkając, co je tek przeraziło i zesztywniałam.
- W końcu cię znalazłam.- Powiedział chłodno osoba, której na pewno się nie spodziewałam.
- G…Gaara?- Zapytała się Sakura widząc jak ją omija i zatrzymuje się obok mnie.
- chodź.- Powiedział to takim tonem, że ciarki przeszły mi po plecach.
- Ami?- Zdziwiła się Ino a ja się delikatnie Uśmiechnełam.
- Nie martwicie się o mnie zaraz was dogonię.- Powiedziałam i odwróciłam się w jego kierunku idąc za nim.  Zatrzymałam się za jakimś domem i zerknęłam na niego.
- O co chodzi?- Zapytałam się spokojnie i wzruszyłam delikatnie ramionami.
- Czego się o mnie dowiedziałaś?- Zapytał się a ja zaczełam myśleć.
- Czego się dowiedziałam?
- Tak i nie próbuj kłamać, bo się dowiem o tym a w tedy zginiesz. – Powiedział a ja wzruszyłam delikatnie ramionami.
- Wiem, że używasz piasku. Masz piaskową zbroje, która zużywa naprawdę wiele chakry i to jest bardzo słaba twoja technika. Oraz że twój piasek bez twojego rozkazu cię chroni.- Powiedziałam zerkając na ziemię - Sądzę też ze, jeśli użyje się wody na twoim piasku to nie będziesz mógł go używać?- Wyszeptałam ciszej. - na samym początku też zdawało mi się, że twój piasek żyje, ale w końcu to jest nie możliwe – wzruszyłam Ramonami i uśmiechnęłam się delikatnie. - nie ma, co się martwić jak bym i tak wiedziałam coś więcej to i tak bym nikomu o tym nie powiedziała. Nie mam powodów rozpowiadać jakieś dziwnie rzeczy a z resztą mam wiele na głowie. Treningi i inne strawy, więc nie miałabym nawet czasu na takie sprawy a z resztą nie jesteś moim przeciwnikiem w następnej rundzie, więc nie muszę się martwić tak czy siak i tak na razie jesteś silniejsza, więc nie martw się nie mam na nic dowodów to jedynie moje głupie pomysły.- Powiedziałam zerkając na jego zimny wyraz twarzy.
- czyżby?- Zapytał się zerkając na mnie a wokół mnie pojawił się piach zaciskając się mocniej a ja zakaszlałam nie mogąc złapać oddechu zamknęłam oczy.
Piasek po chwili opadł na ziemie a ja zerknęłam na znikającego Gaarę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz