wtorek, 14 sierpnia 2018

31: Nawet słabi mają szansę zabłysnąć 31



Od pewnego czasu miałam dziwne sny- straszne oczywiście jak dla mnie, po których budziłam się cała zlana potem. W prawdzie po obudzeniu się wiedziałam, że się czegoś bałam, lecz nie mogłam sprecyzować, czego się tak boje. Tuż po otworzeniu oczu niczego nie pamiętam a im bardziej staram się wydobyć to ze swojej podświadomości to tym bardziej jest to dla mnie uciążliwe. Nie chcę się już więcej się tak bać. Z nikim nie mogę o tym porozmawiać czuje się słaba z tego powodu, jednakże wiem, iż jak z kimś porozmawiał to mnie wyśmieją. A te koszmary zapewne pochodzą z przemęczenia i z tego, iż ostatnio mało, co spałam. Może to przez te egzaminy i stres nie mam pojęcia. Sakura wraz z Ino przyglądały mi się tym swoim morderczym spojrzeniem. Wiedziałam, co było przyczyną tego ich całego stanu- Uchiha Sasuke…
Tak dokładnie ta osoba a tak konkretnie nasza ostatnia rozmowa, która przykuła ich uwagę. Te dwie są jedną z licznych fanek Sasuke szczęście, że mnie w to nie można wliczyć. Co bardzo mnie cieszy. Lecz za każdym razem, gdy tłumacze im, że mnie nie łączy z Sasuke nic prócz znajomości. No w prawdzie cenie jego rady i opinie, lecz nie tylko jego. Ale też pozostałych. Pomimo moich starań by je przekonać to i tak bacznie mnie obserwują. Każdy mój ruch zdanie wypowiedziane do Sasuke. Gdy się uśmiechnę z jakiegoś powodu od razu myślą ze to przez Sasuke coraz bardziej stwierdzam fakt, iż ich miłość do Sasuke staje się niebezpieczna. Na tym etapie egzaminów oczywiście nie mogło zabraknąć mojego wroga numer jeden – Neji Hyuuga.
            Jak zwykle nasze spojrzenia się spotkały. I oczywiście jak to zawsze miało miejsce nasze twarze wykrzywiły się w dziwny dla innych sposób. Na mojej twarzy można było zobaczyć bóli i cierpienie oraz nienawiść natomiast na jego twarzy widać było wyższość no i też nienawiść. Więc nic się nie zmieniło i to był plus. Na moim czole pojawiła się pulsując żyłka z resztą tak samo co u niego.

            — widzę, że szczęście cię nie opuszcza. – Powiedział to tym swoim denerwującym ziemię we krwi. No, ale nie mogłam obiecałam sobie, że nie dam się sprowokować.

— Skąd Ami zna tego kolesia?— zapytała się ciekawa Sakura przyglądając się nam uważnie.

—Nie mam pojęcia Sakurka- powiedział zmieszany tym wszystkim Naruto.

- Nie doceniasz mnie- powiedziałam zerkając na niego pełnym nienawiści spojrzeniem
.
– Znów się zaczyna- wyszeptała Tenten wpatrując się w Lee.

- Nic na to nie poradzimy Tenten.- Powiedział spokojnie Lee.
- No nie wiem jak na razie nie udało ci się mnie pokonać prawda?- Zapytał się Neji z uśmiechem na twarzy. Prawdę mówiąc wiedziałam, iż to prawda. Zerknęłam na pochylającego się nade mną Nejiego. Jego włosy opadły mi na twarz a na szyi poczułam jego oddech.
- A…Ami? – Zdziwiła się Ino w prawdzie mówiąc nie tylko ona przeżyła szok. Tylko każdy z moich znajomych jest właśnie tą całą sytuacją zdziwieni.
- Pewnie zacznie się kłócić.- Powiedział Kiba wpatrując się we mnie a Akamaru zaczął szczekać.
- tak to prawda ani razu z tobą nie wygrałam- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Nie no!- Krzykną Shikamaru.
- Czy ona właśnie się uśmiechnęła mówiąc to!- Krzykną zdziwiony Choji.
- Czy to na pewno nasza Ami?- Zerknęła na mnie Ino.
- No, ale wiesz nie mam zamiaru się poddać – dodałam poważne.
- w końcu uznasz moją siłę- dodałam a on wyprostował się zerkając na mnie ponownie z wyższością.
- Rozumiecie coś?- Powiedział zagubiony już tym wszystkim Naruto.
- Nigdy nie uznam twojej siły.- Powiedział Neji zakładając ręce na swojej klatce.
- Uznasz.
- Nie.
- Tak
. –Nie
- Tak
- Nie
- Tak
- Nie
-Ta..
- Ami wystarczy już.- Powiedział Gay-sensei.
- A ty Neji nie lekceważ przeciwnika. – Powiedział do niego a Neji podszedł do Tenten wpatrując się w arenę a ja zmarszczyłam brwi.
- A…Ami skąd go znasz? – Zapytała się ciekawa Sakura wiedziałam, co było powodem tego wszystkiego. Neji zainteresował się Sasuke i jak się nie mylę chce się z nim zmierzyć z resztą nie tylko on na tej Sali tego pragnie.
- No właśnie- powiedziała wszyscy jednocześnie.
- Pamiętacie jak w akademii zostałam porwana?- Zapytałam zerkając na nich
. – no tak.- Odpowiedzieli wszyscy jednocześnie.
- To członek drużyny, która przyszła mi na pomoc- powiedziałam zerkając na ziemię. Już wiele czasu starałam się zapomnieć o tym całym wydarzeniu, ale ktoś mianowicie mi na to nie pozwalał za każdym razem stara się i udaje mu się przywrócić te wspomnienia. Lecz nie wiedział jak było naprawdę, co przeszłam ze błagałam o śmierć i jaki był powodu do tego.
- to, czemu się tak kłócicie?
- Ponieważ go nienawidzę- powiedziałam pełnym nienawiści głosem.
- ty kogoś nienawidzisz?- Zdziwiła się Ino.
- Zazwyczaj się zamykasz w sobie a nie nienawidzisz.- Powiedziała Sakura
. – Ludzie się zmieniają nawet ja.- Powiedziałam zerkając na nich a oni przyglądali mi się uważnie.
- kolejna walka: Haruno Sakura kontra Yamanaka Ino. – Powiedział Hayate-sama a owe odwieczne rywalki ruszyły w kierunku areny.
- Aż tak bardzo go nienawidzisz?- Zapytał się Naruto a ja zerknęłam na niego.
- gra mi na nerwach. Jestem wściekła i nienawidzę jak traktuje innych ludzi- dodałam zerkając na arenę.
-Sakura! Nie wiesz, do kogo mówisz?- Powiedziała wściekła już Ino.
- Nie przegram już nigdy więcej z tobą Ino!- Powiedziała poważnie Sakura.
- Sakura- Krzyknęła Ino obcinając swoje włosy i rozrzucając je po całej ziemi. Zmarszczyłam brwi No to się Sakura doigrałaś by tak denerwować Ino podziwiam twoją odwagę.
A to mnie próbowano wmówić, iż jak się wściekam to jestem nienormalna i nie bezpieczna no, ale ja jeszcze nigdy nie ścięłam sobie włosów no i zaczynam panować nad swoim zachowaniem. Nawet nie reaguje już na słowo NEJI. A one reagują jak ktoś powie SASUKE to… może się modlić o życie.
 Pomyślałam w prawdzie miałam racje zerknęłam na resztę.
- A… Ami- wyszeptała nie pewnie Hinata już po samym głosie mogłam stwierdzić, iż się czymś martwi.
- Tak Hinata?- Odwróciłam się do niej podpierając się o barierkę.
- boisz się?- Zapytała się a ja westchnęłam ciężko.
– oczywiście, że nie- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Jak to?- Zapytała się Hinata ze zdziwieniem w głosie
. – Po prostu wieże w swoje możliwości.- Dodałam zerkając na nią przekręcając głowę w bok.
-Hinata? Nigdy nie widziałam w twoich oczach tyle strachu i nie pewności, co teraz.
- Ale jeśli trafisz na silniejszego od siebie?- Ponownie zadała pytanie zamknęłam oczy.
- Nie poddam się Hinata- powiedziałam spokojnie w końcu jestem mistrzem spokoju.
- Nawet, jeśli zginiesz?- Ponowne pytanie a ja zerknęłam na nią nie pewna.
- Nawet w tedy.
- Ale Ami.
- Hinata walka ze słabszym nic nie daje a walka z silniejszym pozwala zobaczyć swoje braki oraz udoskonalić swoje techniki. Rozumiesz?- Powiedziałam zerkając na nią oczekując odpowiedzi
. – Hai… Chyba…
- Hinata! Siła nie wywodzi się z tego, co umiesz, ale z tego, jaka jesteś.- Powiedziałam z uśmiechem.
– Ami?
- Hinata…- zaczęłam już się powoli nie pokoić tym jej zachowaniem.
- Hai!- Zawołała zerkając na mnie. Pochyliłam się nad nią.
- Nie możesz ukazywać strachu przed przeciwnikiem nie ważne jak silny jest przeciwnik. Rozumiesz?
- Hai Ami Arigato za wszystko.- Powiedziała z uśmiechem
- Dobrze. I tak ma być- powiedziałam zerkając na Arenę. Walka między dziewczynami, lecz już wiedziałam, iż jedna może odpaść gdyż Ino chciała użyć techniki przeniesienia ciała czy czegoś tam a po tym, co czytałam wiedziałam, iż osoba schwytana nie miała szans. Natomiast z drugiej strony technika ta działa na unieruchomionego przeciwnika, więc jeśli Sakura zacznie się przemieszczać to ino na kilka minut opuści swoje ciało a skutek tego będzie taki, iż przegra. Sakura zaczęła biec w bok po chwili się zatrzymała a ja zerknęłam zdziwiona na włosy Ino, które były oplątane chakrą właściciela po chwili tak jak się podziewałam Ino użyła owej techniki. Sakura uniosła rękę by się poddać a ja przyglądałam się temu, mimo iż Sakura w prawdzie dobrze kontroluje chakre nie jest na tyle silna by się uwolnić.
-SAKURA NIE MOŻESZ PRZEGRAĆ TERAZ TYLE TRENOWAŁAŚ JESTEŚ SILNIEJSZA OD TEJ CAŁEJ INO!- Wydarł się Naruto aż ja się cofnęłam. Wpatrując się jak Ino się wycofuje a Sakura zaczęła się uśmiechać.
- Niech to się już kończy- powiedział Kankuro znudzony.
- Te Kunoich są kiepskie już dawno powinna walka zostać przerwana- dodała Temari a moje ciśnienie urosło nie miłosiernie. Nawet nie zauważyłam jak Ino wraz z Sakurą znokałtowały się nawzajem.
Błagam niech będę ja, niech będę teraz ja, nie chcę już dłużej czekać.
Modliłam się uważnie zerkając na tablice.
- Mayumi Ami kontra Miiko.- Powiedział Hayate-sama a ja ruszyłam powoli po schodach wpatrując się w moją przeciwniczkę z poważnym wyrazem twarzy. Serce waliło mi jak oszalałe a ja byłam podekscytowana tym, że mam walczyć.
- Strach cię obleciał – powiedziała białowłosa dziewczyna.
- Nie. Po prostu nie mogę się doczekać naszej walki.- Powiedziałam
- Poddaj się od razu i tak przegrasz.- Dodała Miiko.
- Nie bądź tak hej do przodu, bo cię w tyle zabraknie- powiedziałam poważnie.
- Jeszcze się przekonamy o tym, kto jest lepszy- powiedziała Miiko przygotowując się do walki.
- Ja na pewno nie zamierzam przegrać tym bardziej z tobą- Przygotowałam się do walki nie spuszczając jej z oczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz