wtorek, 14 sierpnia 2018

40: Dasz radę musisz tylko uwierzyć w siebie. 40



Wpatrywałam się w murowana w to co zobaczyłam i to co wyczułam na swojej skórze. Nie rozumiałam jak może istnieć osoba z tak mroczną chakrą. Co bardziej zaczełam się martwić o Naruto. Wiedziałam już, że ludzie ze źródeł chcieli porwać jego i mogłam przepuszczać, że to z powodu owej chakry. Lecz nie mogłam powiedzieć co prawdy, lecz chciałam z nim porozmawiać ostrzec by uważał na siebie.  Spoważniałam widząc radość Naruto. Wyprostowałam się i wyszłam na chwilę nie zwracając uwagi na zdziwione spojrzenia pozostałych finalistów. Powoli zeszłam po schodach zatrzymując się po drodze.
- Naruto musimy porozmawiać i to teraz. – Powiedziałam widząc blondyna wchodzącego po schodach. Był szczęśliwy po wygranej.
- Ami widziałaś to pokonałem go ja go pokonałem.- Powiedział z radością na twarzy.
- tak widziałam i gratuluje ci tego naprawdę Naruto.- Powiedziałam spokojniejszym głosem, lecz wciąż poważnym.
- Coś się stało Ami?- Zdziwił się Naruto spoglądając na mnie. Przymknęłam na chwilę oczy zastanawiając się od czego by tu zacząć. Może po prostu powiem mu prawdę.
- Tak Naruto. – Powiedziałam wpatrując się w niego.
- Ta czerwona chakra do kogo należała?- Zapytałam się wpatrując się jak zaciska pięści.
- O czym mówisz?- Zapytał się zdziwiony Naruto.
- Wiem, że nie powinnam się mieszać.- Powiedziałam wpatrując się w niego.
- Tak to prawda nie powinnaś się w to mieszać Ami- powiedział zły do mnie. W prawdzie nie dziwię się mu. Spojrzałam się na niego.
- Chcę cie jedynie ostrzec Naruto. – Powiedziałam i powoli zaczełam wchodzić.
- Pamiętasz jak poszłam na wagary?- Zapytałam się wpatrując się w niego.
- Po nikąd tak. – Powiedział wciąż zły Naruto.
- Spotkałam tam ludzi, którzy mówili o pojmaniu jenjuriki Kyubiego.- Powiedziałam patrząc na niego po jego reakcji mogłam wywnioskować, iż jest wściekły.
- Kyuubiego?- Zapytał się zerkając na mnie.
- tak chcieli użyć go do zniszczenia wioski uciekłam, lecz trochę oberwałam i zostałam znaleziona przez Lee i jego sensei i mi pomogli. – Powiedziałam wpatrując się w niego zamyślona.
- chciałam ci jedynie powiedzieć byś uważał na siebie. – Powiedziałam i zaczęłam wspinać się po schodach wstając na podeście. Walka Sasuke i Gaary została przesunięta. Kankuro z niewyjaśnionych mi powodów zrezygnował z walki więc Shino wygrał walkowerem z Kankuro. Teraz powinna być walka Shikamaru i Temari. Oczywiście Tamari już była bardzo niecierpliwa a Shikamaru jak zwykle był bardzo aktywny.
Wpatrywałam się na rozlewinego chłopaka i ciężko westchnęłam. Nie widzę świetlanej przyszłości tej walki. Zmarszczyłam brwi przyglądając się Naruto, który podchodził do nich i z całej siły go zepchną.
- Shikamaru na co czekasz ruż się w końcu.- Powiedział Naruto i uśmiechnął się.
-  a jednak już powrócił mu nastrój.- Powiedziałam sama do siebie mimo to i tak to zostało wychwycone przez Kankuro i Gaarę przez co się na mnie spojrzeli.
Zignorowałam ich spojrzenie i zamknęłam oczy. Jeszcze tylko ta walka i w końcu nadejdzie moja będę mogła ukazać swoją siłę. Ale czy będę w stanie pokonać swojego przeciwnika. Po pierwsze ma ode mnie większe doświadczenie ja jedynie dziewięć miesięcy temu stałam się geninem więc czy mam jakieś szanse z osobą, która jest już dwa lata jak nie więcej. Moje serce znacznie przyspieszyło. Wpatrywałam się tępym spojrzeniem na walkę Shikamaru i Temari. Gdzie głównie atakowała Temari a Shikamaru natomiast uciekał co wywołało niezadowolenie wśród widzów. W prawdzie nie dziwię im się gdyż chcieli oglądać ciekawe walki a po walce Naruto zostali mocno nabuzowani by oglądać ciekawe pojedynki a tu proszę. Lecz może i Shikamaru wygląda i jest dość leniwy, lecz co do rozumu nie ma sobie równych. Szkoda, że jest taki leniwy gdyby nie to to dotarłby daleko. Zamknęłam oczy rozmyślając.
Shikamaru pochodzi z klanu Nara, który specjalizuje się w technikach cienia. Lecz najlepiej jest używana w obecności klanu Yamanaka oraz Klanu Akimichi. W pojedynkę nie jest zbyt niebezpieczne. Lecz jeśli doda się zdolności strategiczne Shikamaru jest bardzo niebezpieczny. Nigdy nie wiadomo co myśli.
Natomiast Temari po walce z Tenten mogę powiedzieć ze jest silna i sadystyczna. Używa technik związanych z wiatrem używając swojego wachlarza, który ma na sobie trzy kółka, których nazywa księżyce. W zależności od pokazanych kółek silniejszy jest atak Temari. Więc aby ją pokonać wystarczy użyć technik ognia.
Spojrzałam się na Gaare, który zamiast przyglądać się walce swojej starszej siostry wpatrywał się we mnie. Trochę robiło się to krepujące.
- Powinnaś przyglądać się pojedynkowi.- Powiedział po chwili Gaara co sprawiło, iż wszyscy mu się przyglądali.
- Przecież patrzę się.- Powiedziałam wpatrując się na niego.
- Może i patrzysz, lecz błądzisz myślami gdzieś.- Powiedział patrząc się na mnie swoim lodowatym spojrzeniem. Może i ma rację. Patrzę się jedynie, lecz nie myślę o ich walce boje się kolejnej.  Każdy z nich ma jakieś ciekawe zdolności, lecz nie ja. Ja po prostu tutaj nie pasuje. Może nie powinnam w ogóle brać udziału i Neji ma racje.
Po chwili zacisnęła wściekła barierkę. Jak ja mogłam przez chwilę pomyśleć, że Neji miał racje. Nie rozumiem tego jaka ja musze być głupia by nawet się z tym zgadzać.
Oparłam głowę o barierkę.
- Dobrze się czujesz?- Zapytał się Kankuro przyglądając się mojej reakcji.
- Pewnie czuje, że ze mną przegra i myśli o poddaniu się malutka dziewczyna zaczyna tchórzyć.- Powiedział Minami a ja się wyprostowałam.
„ O nie teraz przegnał. Mam ochotę go pokonać nawet jeśli miałam bym tam pełznąć nie obchodzi mnie to odszczeka to wszystko” – pomyślałam wpatrując się w niego.
- Nie pochlebiaj sobie aż tak bardzo.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- może po prostu nie mogę się doczekać kolejnej walki.- Powiedziałam mimo iż zabrzmiało to dość pewnie, lecz nie myślałam tak.
- Poddaje się.- Usłyszałam głos Shikamaru i zdziwiłam się. Czemu? Przecież by wygrał? Jaka ja głupia przejmując się niepotrzebnymi rzeczami nie oglądałam walki Temari i Shikamaru a teraz nie wiem co się stało.
- Chakry starczyłoby mi jedynie na dziesięć sekund a kroków już zaplanowałem dwieście w przód. – Powiedział i zaczął iść w stronę schodów.
- Zwycięzcą pojedynku jest Temari. – Powiedział sędzia i spojrzał w naszą stronę.
- Kolejna walka: Minami kontra Mayumi Ami.- Powiedział a ja odwróciłam się i zaczełam schodzić po schodach. Mimo strachu czułam się szczęśliwa, że w końcu moja kolej.  Weszłam na arenę patrząc się na tłum.
- Walczcie!- Usłyszałam krzyk tłumu i podeszłam do sędziego. Wpatrując się w mojego przeciwnika, który uśmiechał się do mnie szyderczym uśmiechem.
- Ja tu żądzę jeśli uznam, że trzeba przerwać walkę nie zawaham się tego zrobić.- Powiedział patrząc się na nas.
- Gotowi?- Zapytał się przyglądając się nam z uwagą.
- Tak.- Powiedział Minami spokojnym tonem i przygotował się do ataku.
- Hai.- Powiedziałam i przygotowałam się nie spuszczając z niego wzroku.
- Możecie zaczynać.- Powiedział. Wpatrywałam się w przeciwnika.
- Ami!- Usłyszałam za sobą krzyk Midori. Spojrzałam się w stronę trybunów.
- Dasz radę!- Krzyknął Akai. Mimo iż ich słyszałam nie widziałam.
- Musisz jedynie uwierzyć w siebie!- Krzyknął Shiowase Sensei a ja uśmiechnełam się. Moja drużyna we mnie wierzy. Wierzą, że jestem wstanie wygrać.

39: Czy to na pewno nasz Naruto



Od owego wydarzenia minęło już dobre kilka dni. Oczywiście lekarze nie mieli ochoty współpracować ze mną i wypuścić mnie na dalszy trening. I oczywiście musiałam się z tym pogodzić.  Oczywiście było kilka osób, które przyszły mnie odwiedzić między innymi moja drużyna. Naprawdę byłam wdzięczna im ze słowa, które mnie z motywował, ale oczywiście nie umiałam się przyznać do swojego błędu. Tym bardziej widząc uśmiechniętą twarz akai’a który nie mógł powstrzymać się od wyśmiania mnie. Miałam ochotę mu porządnie wlać, lecz opamiętałam się. Odwiedziła mnie też Hinata, która chciała mnie wesprzeć i powiedzieć, że będzie mi kibicować z trybun. Oczywiście bardzo się o nią martwiłam. Gdy tylko pomyślę o jej walce z Nejim łapała mnie biała gorączka miałam chęć go udusić zabić kości połamać, lecz moje starania na nic by nie dały. Jak nie kto inny najbardziej zdawałam się znać jego zdolności. I z łamiącym się sercem i z chęcią odgryzienia sobie języka musiałam przyznać, iż nie byłabym wstanie go pokonać. Na pewno nie z moją aktualną siłą.
Z Hinatą przyszedł Kiba czego się nie spodziewałam. Gdyż słabo udawało mi się z nim rozmawiać. Nie miałam pojęcia dlaczego. Przysłuchiwał się naszej rozmowie w milczeniu jak nie Kiba. Zawsze byłam przyzwyczajona do tego ze ja k się rozgadał nikt go nie potrafił uspokoić.
W końcu po odwiedzinach mogłam odrobinkę uspokoić. Im bliżej finałów tym większą presje czułam. Musiałam walczyć z bardzo silnym przeciwnikiem.
Siedziałam siebie w pokoju przeglądając swoje notatki na ścianie przykleiłam zdjęcie swojego przeciwnika a wokół niego rozmieściłam dane, jakie udało mi się o nim uzyskać wprawdzie mówiąc nie było tego zbyt wiele. Nazywa się Minami. Pochodzi z Iwagakure. Ma 14  lat. O rodzinie brak informacji. Jego zdolności: Uwolnienie ziemi oraz biegle posługuje się kataną. Jest osobą spokojną dobrze zorganizowaną. Typ logika.
Zmarszczyłam brwi zerkając na kartki. To tyle co udało mi się o nim wynaleźć. Teraz muszę po prostu obmyślić strategie. Oczywiście po tym co widziałam to mogę powiedzieć, iż nie pokazał na co go stać.
- Uwolnienie ziemi jest to jeden z podstawowych rodzaj chakry. Pozwala ona manipulować otaczającą ziemia do celów ofensywnych oraz defensywnych.  Użytkownik może stosować też błoto, brud czy też skale.- Zerknęłam na książkę i przekręciłam stronę zerkając na kółko- Przeczytałam karteczkę, którą zrobiłam już dawno temu jeszcze przed rozpoczęciem egzaminu na chinina. Przykleiłam ją na ścianie obok kartki, że jego typ chakry to uwolnienie ziemi.
- Więc aby go pokonać musiała bym mieć chakrę typu burzy. – Zmarszczyłam brwi krzywiąc się.
-No to jest twardy orzech do zgryzienia. Nie umiem żadnych technik związanych z elementem burzy. Jak by go pokonać w inny sposób? Wiem, że dobrze się posługuje kataną ja w miarę to czego nauczyłam się od Midori obserwując ją. Więc nie wiele. Do tego jest strategiem. Nie wróży to mojej świetlanej przyszłości. Żegnajcie moje marzenia o zostaniu chuninem. – Powiedziałam ogarniając papierki.
Puk puk.
Usłyszałam i podeszłam do drzwi otwierając je na oscierz. Spojrzałam się na Kankuro i zmarszczyłam brwi.
- E… To co cię do mnie sprowadza Kankuro?- Zapytałam się zdziwiona tym spotkaniem.
- Chciałem tylko porozmawiać. – Powiedział zerkając na mnie.- I chciałem się upewnić czy Gaara mówił prawdę. – Powiedział a ja zmarszczyłam brwi. W prawdzie mówiąc nie miałam pojęcia, o co mu mogło chodzić, lecz pozwoliłam mu wejść do mojego domu.
- Ale masz tu porządek.- Powiedział rozglądając się po pokoju pełnym papierków.
- Przykro mi nie zazwyczaj nie mam gości. – Powiedziałam zbierając kartki.
- Jesteś….E to…- powiedział zerkając na zdjęcie mojego przeciwnika.
- to nie tak jak myślisz. Po prostu zbieram informacje o moim przeciwniku i próbuje obmyślać jakiś plan by go pokonać.  – Powiedziałam zerkając na niego.
- Zrobić ci Herbaty?- Zapytałam się do kuchni wyciągając kubek.
- Jak to nie będzie kłopot?- Powiedział nie pewnie zerkając po zwojach.
- Dużo się uczysz.- Powiedział zerkając po kartkach.
- W końcu muszę poszeżać swoją wiedzę w końcu nie jestem osobą doskonałą. Na świecie jest wielu silniejszy ode mnie Shinobi podajmy twój brat. –Powiedziałam zerkając na niego. – Nie udałoby mi się go pokonać. Czy nawet Neji… – powiedziałam wchodząc z kubkami herbaty.
- Walczyłaś z nim?- Zdziwił się zerkając na nie w szoku.
- Taaa i to wiele razy. – Powiedziałam siadając na krześle.
- Dlaczego?- Powiedział zdziwiony
- Co cię tak to interesuje?
- Wiesz zawsze uważałem, że jesteś osobą, która jest ostrożna i nie pakujesz się w niepotrzebne walki. – Powiedział Kankuro przyglądając się mi. – A tu o dziwo słyszę jak mówi… o ta… jak jej tam kimtra…himtra…
- Hinata…- Powiedziałam zerkając na niego i upijając łyk herbaty.
- Tak ona. Że dawno nie walczyłaś z jej bratem. Jej kolego powiedział, że to dość dziwne. Więc mnie to zaciekawiło. – Powiedział zerkając na mnie.
- Wiesz jesteś pierwszą osobą, która zainteresowała się powodem mojej walki z Neji’m . To się zaczęło gdy byłam jeszcze w akademii po prostu pewnego razu na niego wpadłam gdy się spieszyłam byłam osobą, która nie znosi się spóźniać. No i nasza rozmowa do przyjemnych nie należała drażni mnie to jak traktuje innych z wyższością po tym spotkaniu każde inne kończyło się kłótnią. No i ja zazwyczaj lądowałam w szpitalu lub z nim remisowałam. – Powiedziała wzruszając ramionami.
- Teraz po prostu nie mam na to czasu są egzaminy na chinina nie mogę teraz zawracać sobie nim głowy. I takimi błahostkami.  Chcę po prostu pokazać ze też jestem osobą silną. Lecz czasem po prostu siła nie oznacza siły fizycznej, lecz i siłę psychiczną. – Powiedziałam układając swoje papierki na różne sterty.
- Ehe…- Spojrzał się na mnie zdziwiony pewnie nie rozumiał co mówię, ale cóż w prawdzie mało osób potrafiło mnie zrozumieć.
- Mogę wiedzieć o czym rozmawiałaś z moim bratem?- Zapytał się zerkając na mnie.
- Kiedy?
- Po ukończeniu eliminacji.- Powiedział zerkając na mnie a ja musiałam sobie to przypomnieć.
„- Idziemy z tobą.- Powiedziały a ja ruszyłam spokojnie w stronę szpitala. Cicho się śmiałam z ich reakcji. Po prostu rozbawiły mnie tą ich zazdrością.
- Ami stałaś się naprawdę silna.- Wyszeptała Ino zerkając na ziemię.
- Co tym razem?- Zapytałam nie zerkając na nie.
- Nie po prostu zawsze myślałyśmy, że jesteś od nas słabsza.
- widzisz Sakura czasami pozory mylą.- Powiedziałam spokojnie.
- I tak nie jestem siła tylko wam się tak wydaje. – Dodałam
- właśnie nie każdy tak mówi nawet zwróciłaś uwagę tych z piasku. – Powiedziała Ino a ja zesztywniałam przypominając sobie słowa Gaary.
- To nic takiego po prostu powiedziałam coś Kankuro, co go zdziwiło. – Powiedziałam i Uśmiechnełam się do nich spokojnie nie dając po sobie poznać, iż jestem ciut przerażona. Zerknęłam po chwili na zamurowaną Ino.
- Ino, co się stało?- Zapytała się, Sakura, po czym też się zatrzymałam a ja westchnęłam zerkając, co je tek przeraziło i zesztywniałam.
- W końcu cię znalazłam.- Powiedział chłodno osoba, której na pewno się nie spodziewałam.
- G…Gaara?- Zapytała się Sakura widząc jak ją omija i zatrzymuje się obok mnie.
- chodź.- Powiedział to takim tonem, że ciarki przeszły mi po plecach.
- Ami?- Zdziwiła się Ino a ja się delikatnie Uśmiechnełam.
- Nie martwicie się o mnie zaraz was dogonię.- Powiedziałam i odwróciłam się w jego kierunku idąc za nim.  Zatrzymałam się za jakimś domem i zerknęłam na niego.
- O co chodzi?- Zapytałam się spokojnie i wzruszyłam delikatnie ramionami.
- Czego się o mnie dowiedziałaś?- Zapytał się a ja zaczełam myśleć.
- Czego się dowiedziałam?
- Tak i nie próbuj kłamać, bo się dowiem o tym a w tedy zginiesz. – Powiedział a ja wzruszyłam delikatnie ramionami.
- Wiem, że używasz piasku. Masz piaskową zbroje, która zużywa naprawdę wiele chakry i to jest bardzo słaba twoja technika. Oraz że twój piasek bez twojego rozkazu cię chroni.- Powiedziałam zerkając na ziemię.
- Sądzę też ze, jeśli użyje się wody na twoim piasku to nie będziesz mógł go używać?- Wyszeptałam ciszej.
- na samym początku też zdawało mi się, że twój piasek żyje, ale w końcu to jest nie możliwe – wzruszyłam Ramonami i uśmiechnęłam się delikatnie.
- nie ma, co się martwić jak bym i tak wiedziałam coś więcej to i tak bym nikomu o tym nie powiedziała. Nie mam powodów rozpowiadać jakieś dziwnie rzeczy a z resztą mam wiele na głowie. Treningi i inne strawy, więc nie miałabym nawet czasu na takie sprawy a z resztą nie jesteś moim przeciwnikiem w następnej rundzie, więc nie muszę się martwić tak czy siak i tak na razie jesteś silniejsza, więc nie martw się nie mam na nic dowodów to jedynie moje głupie pomysły.- Powiedziałam zerkając na jego zimny wyraz twarzy.
- czyżby?- Zapytał się zerkając na mnie a wokół mnie pojawił się piach zaciskając się mocniej a ja zakaszlałam nie mogąc złapać oddechu zamknęłam oczy.
Piasek po chwili opadł na ziemie a ja zerknęłam na znikającego Gaarę.”
Zmrużyłam oczy zerkając na Kankuro po czym ciężko westchnęłam. Spoglądając na ziemię.
- Twój brat po prostu chciał wiedzieć czego się o nim dowiedziałam więc po prostu powiedziałam mu o moich przepuszczeniach i żeby się nie martwił nie należę do osób, które plotkują na temat danej osoby. – Powiedziałam z delikatnym uśmiechem.
- I nie mam żadnych dowodów no i nie jest moim przeciwnikiem bym dalej starała się węszyć kim tak naprawę on jest. Teraz mam treningi… egzaminy oraz inne jak dla mnie ważne sprawy więc czemu miałabym dokładać jeszcze więcej. No i przede wszystkim twój brat jest ode mnie znacznie silniejsza więc wiem, że nawet jak bym wiedziała o nim więcej nie udałoby mi się go pokonać a są rzeczy o których ludzie nie lubią rozmawiać i wtedy podczas naszej rozmowy odniosłam wrażenie że to jest dla niego temat Tabu. – Powiedziałam zerkając na zdziwionego Kankuro delikatnie się uśmiechnełam.
- A o nas też coś się dowiedziałaś?- Zapytał się zerkając na mnie.
- Czuje się jak na przesłuchaniu. – Powiedziałam zerkając na niego.
- Nie mogę zbyt wiele przecież zdradzić. Wiec nic więcej nie powiem na temat egzaminu… członków egzaminu czy o technikach. –Powiedziałam zerkając na niego.
- Rozumiem. – Odpowiedział ze spokojem w głosie Kankuro.
- Dziękuje za herbatę oraz za tę rozmowę. – Powiedział zerkając na mnie po czym wyszedł zmarszczyłam brwi, lecz po chwili wróciłam do wcześniejszego zajęcia czyli planowania swojego zwycięstwa bądź porażki musiałam wymyśleć kilka planów.
~Kankuro~
Wyszedłem z domu Ami zerkając na rodzeństwo. Gaara jak zwykle nie miał zbyt dobrego humoru. Czyli już wiedziałem, że lepiej go nie denerwować w końcu wiem jaki potrafi być nie znośny. Dlatego nie znosiłem bachorów.
- I co dowiedziałeś się czegoś ciekawego?- Zapytała się Temari oparta o ścianę.
- Czy ja wiem potwierdziło się to, iż często walczyła z Hyuga Neji’m.- Powiedziałem. Gaara gwałtownie się na mnie spojrzał.
- Ona z Hyuuga?- Zdziwiła się Temari starając powstrzymać się od śmiechu. W prawdzie też nie mogę w to uwierzyć. Chciałbym to zobaczyć na własne oczy. Tylko jak by to zrobić.
- Też w to nie mogę uwierzyć, że ona walczyła z Hyuuga. Powiedziała, że to zaczęło się jeszcze w Akademii, ale nie wyjawiała szczegółów jedynie to, że nie znosi jego sposobu traktowania innych. – Powiedział zerkając na nią.
- A o Gaarze co mówiła?- Zapytała zerkając na mnie. Zmarszczyłem brwi.
- Jedynie powiedziała, że w czasie ich rozmowy wyjawiła mu swoje domysły i powiedziała, że nie musi się martwić gdyż nie jest osobą, która lubi plotkować. No i że ma wiele na głowie by wokół niego węszyć. – Powiedziałem spoglądając na swoje rodzeństwo.
- Dodała, iż Gaara jest od niej znacznie silniejszy i ze wiedza o nim zbytnio nie pomogłaby jej wygrać na pewno nie na takim etapie na którym jest teraz. –Powiedziałem spoglądając na ziemię.
- Heee? Przecież zazwyczaj słyszymy „ Jestem Najsilniejszy” „Nikt nie jest w stanie mnie pokonać” potem słyszymy „Błagam nie zabije mnie” „ Proszę oszczędź moje życie” – Powiedziała Temari spoglądają na mnie.
- Ona nie jest taka.- Powiedział chłodnym tonem Gaara. Co mnie bardzo zdziwiło. Zazwyczaj nie odzywał się do nas. A na pewno nie mówił takich rzeczy o swoim przeciwniku.
- Dlaczego tak uważasz?
- Gdy z nią rozmawiałem zachowywała się inaczej zazwyczaj osoby, które spotykałem na swojej drodze uważały się za lepszych ode minie lecz po pewnym czasie to ulegało zmianie. Ona jak by to ująć. Gdy się jej spytałem co się o mnie dowiedziała i żeby nie starała się mnie okłamać gdyż zginie po prostu wzruszyła ramionami. – Powiedział Gaara spoglądając na nich.
- Tak jakby chciała powiedzieć „ Możesz to zrobić i tak nie boje się śmierci” – Powiedział zerkając na niebo.
- Po tym wszystko powiedziała. Zdziwiłem się, że po jednej walce wywnioskowała tak wiele, że piaskowa zbroja jest moją najsłabszą techniką gdyż zużywa zbyt wiele chakry. To, że mój piach chroni mnie przed atakami bez mojej interwęcji. Oraz ze jeśli użyje na mój piach wody nie będę mógł go używać. – Dodał. Spojrzałem się na niego jak oparzony.
- Pamiętacie gdy walczyła uważaliśmy ją za jakiegoś marnego słabeusza. Coś tak czuje, że mogliśmy się grubo pomylić w niej jest też Ukryta siła o której nawet nie zdaje sobie ona sprawy. Gdy ją odkryje na pewno stanie się wyśmienitym Shinobim. – Powiedział Gaara.
- T…Ty ją chwalisz?- Zdziwiła się Temari.
- Temari zazwyczaj gdy kogoś ściskam piaskiem słyszę „ Błagam nie!” Pomocy niech ktoś mi pomoże” „nie chce umierać” A u niej nie usłyszałem nic… nie błagała tym bardziej nie płakała. Po prostu nie robiła nic. – Powiedział zerkając na nas a ja się mocno zdziwiłem nie spodziewałem się tego w prawdzie gara ma rację tylko takie spotykaliśmy reakcję ludzi a nie takie jak jej.
- Spytałem się jej czy o nas też ma jakieś informacje, lecz powiedziała, że nie może mi tego zdradzić w prawdzie mogę powiedzieć, że miała wiele różnych informacji. Miała wiele papierków a na ścianie przykleiła zdjęcie swojego przyszłego przeciwnika a wokoło niego informacje. – Powiedział zerkając na nich.
Spojrzeliśmy się jednocześnie na jej okno mrużąc oczy. Co mogła wiedzieć o mnie? Ile dowiedziała się? Czy była by wstanie pokonać moje marionetki? Czy mam czuć się zagrożony?
Nie znałem na te pytania odpowiedzi zazwyczaj nie miałem do czynienia z czymś takim wiedziałem co się dzieje oraz ile o mnie ktoś wie. A tu proszę nie mogę być tego taki pewien.
~Ami~
- Tak użyje tej techniki jak mi się nie uda to się poddam wiem, że Suwaru zabroniła mi z niej korzystać, lecz nie mogłam poddać się bez walki a ten przeciwnik jest wystarczająco silny. Postanowione użyje tej techniki nikt bowiem nie wie, że potrafię jej użyć a podczas tego treningu poćwiczyłam ją i można uznać iż ją ciut udoskonaliłam w końcu byłam osobą która trenowała z Suwaru wielo krotnie jej technika była podobna do mojej lecz jej się nazywała Moeru no Katana w prawdzie nie wiele nazwa miała wspólnego z prawdziwym wyglądem tej techniki. Mocno się zdziwiłam gdy ją za pierwszym razem zobaczyłam i stwierdziłam fakt, że nazwa może zmylić przeciwnika i w prawdzie sama nie byłam dobra w nazwanie technik. – Powiedziałam wchodząc do łazienki by wziąć przyjemną kąpiel w końcu już jutro miały się rozpocząć wielki dzień. Finały z jednej strony byłam mocno podekscytowana tym wszystkim natomiast z innej strony byłam cholernie przerażona. Po kąpieli zjadłam Kolacje i poszłam się położyć spać.
~&~

Wstałam o ósmej by się wyszykować i nie pędzić jak szalona na złamanie karku. Wolałam wejść bez stresu i tak miałam go aż za nadto. Ubrałam się w swój struj czyli w czarną bądź podchodzącą pod granatowy kolor tunikę na grubych ramiączkach. Na nogach miałam do kolan czarne leginsy. Na piszczele nałożyłam specjalne czarne ochraniacze sięgające od kolan prawie do kostek. Na rękach miałam rękawiczki sięgające do łokci. Wokół pasa nałożyłam swój pasek z podstawowymi rzeczami czyli między innymi Kunaie., shurikeni, wybuchowe notki, żyłka, kilka bomb dymnych, oraz schowałam jeden zwój z zapieczętowaną w nim chakrą typu błyskawic. Na plecy nałożyłam dwa duże shurikeny. Po czym związałam włosy w kitkę po czym nałożyłam na czoło ochraniacz ze znakiem Konohy i wyszłam zakluczając drzwi. Po czym ruszyłam w kierunku areny.
- Dasz radę Ami…- Powiedział jakiś mieszkaniec. Zdziwiłam się zazwyczaj ludzie mnie nie widzieli.
- Daj z siebie wszystko.- Powiedziała z uśmiechem sklepowa u której zawsze robiłam zakupy. Odpowiedziałam jej jedynie uśmiechem na nic więcej nie było mnie stać.
- Przyjdziemy zobaczyć jak sobie radzisz.- Powiedzieli Kotetsu i Izumo. Zmarszczyłam brwi. Coraz bardziej odczuwałam tremę związaną z finałami.
- Uważaj na siebie.- Powiedziała ze spokojem starsza pani, której zawsze pomagałam.
- Na pewno ci się uda. – Dodała po chwili. Skłoniłam się i przyspieszyłam kroku. Chciałam jak najszybciej się dostać na arenę by nie słyszeć o czym mówią mieszkańcy. Weszłam w końcu na teren areny byli już rodzeństwo piasku, Shino, Shikamaru, minami oraz Neji. Zmarszczyłam brwi.
- Jak widać już dotarłaś Ami.- Powiedział nasz sędzia a ja kiwnęłam głową podchodząc bliżej i przyglądając się pozostałym oczywiście Shikamaru jak zwykle był zaspany. Ale nie było jeszcze Naruto, ale u niego to całkiem normalne. No i Sasuke co mu się to rzadko zdarzało. Spojrzałam się na trybuny gdzie zaczęło się gromadzić coraz więcej osób po półgodziny zapełniły się po brzegi.
Oczywiście Naruto zrobił swoje wejście smoka i wkroczył jak oszalały na trybuny. Przez chwilę chciało mi się strasznie śmiać, lecz ugryzłam się w język.
- Proszę się ustawić w końcu to wy jesteście najważniejsza atrakcją tego dnia. – Powiedział sędzia a ja przez cewię poczułam się jak dziwny okaz w zoo. Spojrzałam się w bok.
- Teraz zerknijcie się na tabele trochę się zmieniło. – Dodał a ja spojrzałam się na tabele.
„He… Gdzie się podział ten cały gość z dźwięku? „ Zdziwiłam się nie odzywając się.
- Teraz wszyscy pójdą na trybuny i zostanie jedyna pierwsza para.- Powiedział a ja zaczełam powoli iść zerkając na Naruto oraz Neji’ego.
- Walka Pierwsza: Uzumaki Naruto Kontra Hyuuga Neji!- Ogłosił sędzia oczywiście trybuny zaczęły szeptać, że wygrana Hyuugi jest murowana. Weszłam na trybuny i podeszłam do barierki. Oczekując na swoją kolej. Na chwilę spojrzałam się na pozostałych finalistów, którzy w prawdzie nie przejmowali się zbytnio tym co się będzie działo na arenie. Uznawali bowiem że to będzie dość prosta walka i zwycięzca jest oczywisty.
Spojrzałam się na Naruto, który jak zwykle był nieogarnięty zmrużyłam oczy. Przepraszam Hinata, lecz twoja miłość coś przegra z tym aroganckim nadętym jak balon twoim bratem.
Neji stał dumnie z dziwnym wyrazem twarzy patrzał się na Naruto z góry. Zacisnęłam dłonie na barierce. Jak ja bardzo bym chciała zedrzeć z jego twarzy ten durny uśmieszek.
- Słyszałem, że dobrze go znasz?- Po moich plecach przeszły ciarki a ja powolnym ruchem odwróciłam głowę w stronę z której to usłyszałam oczywiście jak by nie inaczej głos należał do Gaary.
- Może i znam.- Odpowiedziałam spokojnym głosem zerkając na niego po czym spojrzałam się na arenę.
- Może nam coś o nim opowiesz?- Ponownie się zapytał i można ująć, że dosłownie każdego to zainteresowało. Zamknęłam oczy starając się uspokoić.
- A co ja jestem jakaś chodząca encyklopedia?- Zapytałam się z ironią w głosie. Świetnie znaleźli sobie przenośną encyklopedie.
- Powiem wam jedynie tyle, że wiele walk z nim stoczyłam. I każda kończyła się moją przegraną bądź remisem. – Powiedziałam.
- To chyba nie powód do dumy.- Powiedział Shikamaru zerkając na mnie a inni się zaśmiali.
- Dla twojej wiadomości Shikamaru w naszych walkach nie było kogoś takiego jak kurenai… Kakashi czy Gay. – Powiedziałam zerkając na nich.
- U nas nikt nikogo nie powstrzymywał więc kilka razy wylądowałam w szpitalu Tenten mówiła, że byłam bliska śmierci lecz za bardzo nie rozumiałam o co jej chodziło. – Powiedziałam wzruszając ramionami. Spojrzałam się na ich zdziwione miny.
- Nie gapcie się tak na mnie i zamknijcie swoje buzie.- Powiedziałam podenerwowana ich zachowaniem. -  Przecież mówię prawdę, że z nim walczyłam.- Powiedziałam zerkając na nich.
- Tak tak już bym chciał to zobaczyć jak z nim walczysz.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy Temari a ja zmrużyłam oczy. Nie miałam zamiaru się z nikim kłócić odwróciłam się do niej plecami a moje spojrzenie spotkało się ze spojrzenie Neji’ego. Znałam te spojrzenie mogłam nawet powiedzieć o czym właściwe myślał. „ A ty słabeuszu powinnaś się poddać za nim ktoś cię poważnie nie uszkodził. Taka słaba istota jak ty nie powinna zostawać Shinobi a ten egzamin zdałaś jedynie przez wielkie szczęście” Pomyślałam a Neji się uśmiechną z triumfem w oczach. „AAAAAAA! A jednak miałam racje jak ja chce mu dokopać.
- NARUTO!!! NIE WAŻ SIĘ Z NIM PRZEGRAĆ!- Ryknęłam ściakałac barierkę tak, że pękła mi w dłoniach. Każdy mi się przyglądał.
- Mayumi i kto to mówi osoba, która ani razu mnie nie pokonała.- Powiedział. Zaczęło się we mnie gotować miałam wrażenie ze za chwilę z mojej głowy buchnie para bądź sama zaraz spłonę.
- Ami…- Powiedział Shikamaru zerkając na moją twarz po czym się jednak cofną najdalej jak mógł.
- Jeszcze się doigrasz Hyuuga!- Powiedziałam a ten z trudem powstrzymywał się od wybuchniecia śmiechem. Jeszcze chwila a nie wytrzymam.
- Możecie już zaczynać walkę. – Powiedział sędzia co sprawiło, że Naruto od razu zaczął atakować. Oczywiście Neji musiał każdy atak Naruto zablokować. Usiadłam po turecku i starałam się uspokoić obserwując walkę.
- Dlaczego z nim walczyłaś jak i tak przegrywałaś?- Zapytała się Temari.
- Nie mam pojęcia.- Odpowiedziałam ich pytania zaczęły mi się robić ciężkie nie chciałam o tym z nikim rozmawiać a na pewno nie teraz.
- Jak to walczysz a nie wiesz dlaczego?- Zdziwił się Kankuro.
- A wy co książkę piszecie w której jestem głównym bohaterem czy co.- Powiedziałam z sarkazmem w głosie.
- Coś ty się tak wściekasz dziewczynko. – Powiedział Minami a ja się spojrzałam się na niego.
- Ktoś nadepnął na maleńkiej Ego?- Powiedział śmiejąc się.
- A ty czego? Myślisz ze takimi tekstami jesteś w stanie wyprowadzić mnie z równowagi?- Zapytałam z szyderczym uśmiechem na twarzy.
- Jak tak to przykro ze zdepcze twoje piękne marzenia, ale nie uda ci się to.- Powiedziałam zerkając w jego błękitna oczy z uśmiechem na twarzy.
- Przynajmniej potrafię przyznać, że jestem od kogoś słabsza. I nie uważam siebie za wspaniałą istotę godną podziwiania. – Powiedziałam spoglądając się na jego wyraz twarzy. Tak właśnie tak pomyślał zmrużyłam oczy. Będę walczyć z jakimś levelasem? Dlaczego to ja muszę wyciągnąć najkródszy patyczek aż tak bardzo chciałam walczyć z kimś innym.
- A co a taka prawda nie jest bez problemu pokonałem wcześniejszą przeciwniczkę. – Powiedział z uśmiechem na twarzy.
„druga osoba do listy z napisem nigdy więcej nie chce go widzieć na oczy” Pomyślałam.
- Wiesz czasem w życiu są takie chwile gdzie natrafisz na przeciwnika silniejszego od siebie, więc nie płacz gdy przegrasz. –Powiedziałam.
- Ami… Powinnaś bardziej przyglądać się walce niż dawać ponieść się niepotrzebnym emocjom. – Powiedział do mnie Shino.
- Shino ja jeszcze nie pozwoliłam by emocje nade mną gurowały. – Powiedziałam spokojnym głosem.
- Jakoś nie widać. – Powiedział przyglądając się mi.
Spojrzałam się na Naruto i Nejiego. Mogłam dostrzeć, że Naruto już był zmęczony wiedziałam jak to jest każdy skrawek ciała potwornie boli. Jakie to jest uczucie gdy nie można zebrać chakry.
Neji zaczął opowiadać historię dlaczego tak bardzo nienawidzi głównej części klanu. Nie spodziewałam się tego Hinata w prawdzie wspominała mi, że to ma związek z przeszłością klanu lecz nigdy nie spodziewałam się czegoś takiego. Przez chwilę poczułam współczucie do Nejiego za to ci przeżył, lecz mimo to nie mogłam znieść tego jak się zachowywał w stosunku Hinaty bowiem ona nic złego mu nie zrobiła. Nie nałożyła mu przeklętej pieczęci. Czy też nie zabiła jego ojca. Więc nie rozumiałam jego frustracji względem jej osoby.
Naruto przez Chile przyglądał się ziemi mogłam się założyć, że przez moment cofnął się wspomnieniami do przykrych wspomnień.
Po chwili Neji zmienił swoją pozycję. Zmarszczyłam brwi krzywiąc się delikatnie.
- Przykro Naruto, ale jesteś w zasięgu mojego ataku. – Powiedział spokojnie Neji przyglądając się Naruto po czym do zaatakował. Naruto otrzymał od neji’ego serie szybkich ataków nie miał szans się nawet przed nimi bronić. Jak się nie myliłam była to technika Hakke Rokujūyon Shō czyli inaczej sześćdziesiąt cztery dłonie ośmiu tygrysów czy coś w tym stylu czytałam o tej technice jedynie w podręcznikach wiedziałam, że należy do najbardziej niebezpiecznych ataków tego klanu. Dzięki tej technice użytkownik może zablokować sześdziesiąt cztery tenketsu blokując przepływ chakry w ciele przeciwniaka uniemożliwiając mu korzystanie z chakry a nawet stanie na nogach.
Czyli jednak Naruto przegra tę walkę? Czyli nie ma już nadziei by ktoś w końcu dokopał temu osobnikowi?
- Myślisz, że tylko ty jesteś wyjątkowy.- Powiedział Naruto spoglądając na niego.
- nie mam zamiaru z tobą przegrać. – Powiedział spokojnym głosem i zaczął gromadzić chakrę, lecz to było nie możliwe przecież Neji mu to unie możliwi więc dlaczego to robi.
Po chwili jednak zaczęło coś się dziać dość silną wyczułam chakre aż ukucnęłam. Patrząc się na Naruto pierwszy raz coś takiego czułam Shiowase-sensei oczywiście mówił mi, że mam zdolności sensoryczne więc wyczuwam obecność silnego przeciwnika jak na razie, lecz teraz czuje się jakoś stłamszona i taki ciężar tej chakry jakbym mogła ją dokonać.
Po chwili z ciała Naruto zaczęła wydobywać się czerwona chakra bardzo złowroga. Nie spodziewałam się, że taka chakra Worgule istniała, lecz gdzieś już to słyszałam tylko gdzie. Zesztywniałam. To nie mogło być to… Przecież… Zamrugałam kilkakrotnie oczami….
Po chwili Naruto zaczął atakować nejiego miał nawet nad nim przewagę.
- Czy to naprawdę nasz Naruto? – Zdziwił się Shikamaru a ja się uśmiechnełam szeroko.
Spojrzałam się na ziemię zamyślona.
- Czyli jednak blondyn przegrał.- Powiedziała Temari a ja spojrzałam się na arenę. Jaka ja głupia po cholerę teraz wspominam.
- Widzisz tak czy siak jesteś słabeuszem.- Powiedział po chwili spojrzał się pod swoje nogi i nim zdążył zareagować oberwał od Naruto. Spojrzałam się zdziwiona. Nie spodziewałam się takiego rezultatu.
- Zwycięzcą zostaje Uzumaki Naruto.- Powiedział sędzia a Naruto cieszył się jeszcze bardziej tak jakby nie był w ogóle zmęczenony
„ Ci ludzie z źródeł, których spotkałam gdy byłam w akademii mówili… czy to możliwe by Naruto był Jinjurikim Kyubiego
Spojrzałam się ze smutkiem na cieszącego się chłopaka zacisnęłam dłoń w pięści i odwróciłam się schodząc po schodach. Moja twarz zmieniła się na poważną. Musiałam o tym porozmawiać z Naruto tu i teraz.

37: Zaginiona: 37




~Gaara~
Pierwszy raz w życiu się tak śmiałem trzymając kartkę w dłoni. A dlaczego? Gdyż nie miałem pojęcia, że ktoś mnie tak rozłości. I kogo nie mogę usunąć z swojej drogi. To było dość irytujące. ZZ chęcią bym się pozbył tej dziewuchy, lecz z drugiej strony nie mogłem. Moja walka z Sasuke i tak była już zagrożona a co dopiero po tym co bym zrobił.
Moje „kochane” rodzeństwo wpatrywało się we mnie ze zmieszaniem. Nie wiedzieli co sądzić o moim nagłym wybuchem śmiechu.  Co prawda nie dziwię się im w końcu to nie w moim stylu.
Ja się śmieje!
- Gaara?- Zdziwił się mój brat patrząc się na mnie jak na jakiegoś wariat. I w prawdzie mu się nie dziwię pierwszy raz widzi jak się śmieje.
- No, czego Kankuro?- Odpowiedziałem patrząc się na niego wrogim spojrzeniem. Z resztą jak zwykle.
- Ty się śmiejesz?- Ponownie zapytał.
- Wiesz. Ja płacze… A nie widać.- Powiedziałem ironicznym tonem. Nie rozumiałem co w tym dziwnego, że się śmieje. Każdy ma prawo Nie!
- Dlaczego się śmiejesz?- Powoli zaczęły mnie denerwować jego pytania.
- Czy to ważne.- Powiedziałem zerkając w las. Nie wiem czemu miałem takie dziwne wrażenie, że znajdę ją właśnie tam.
- Kankuro przestań!- Krzyknęła nagle Temari. Chciałem już jej szukać by się od nich uwolnić. Kto by pomyślał, że ja będę o tym tak bardzo pragnął
- Temari nie musisz się złościć.- Powiedział do niej Kankuro. Wskoczyłem na dach rozglądając się.
- No nie wcale w końcu Baki się nie długo o tym dowie a my oberwiemy.- Powiedziała mocno zdenerwowana. Spojrzałem się na nią z politowaniem w oczach. Była żenująca wolałem jak była nieugięta i straszna. A nie taka jak teraz
- Temari nie przypominaj mi.- Powiedział po raz kolejny Kankuro. Jak się zaraz stąd nie uwolnię to zwariuje przez nich.
- Słabeusze z was. – Powiedziałem w końcu odwracając wzrok od nich.
- Wiesz Gaara w końcu ty byłeś ostatnią osobą, która z nią rozmawiała i na ciebie pójdzie, więc przykro mi, ale z Sasuke walczyć nie będziesz.- Powiedział Kankuro. Czy on stara się mnie wyprowadzić z równowagi?
- Temari…- zacząłem myśląc. Z jednej strony Kankuro ma rację. Musiałem ją znaleźć mimo iż nie uśmiechało mi się to.
- Taka prawda Gaara cała nasza misja jest zagrożona.- Powiedziała. No świetnie jeszcze ta cholerna misja.
- Misja misją moja walka.- Powiedziałem zły. W końcu ważniejsza dla mnie jest walka a nie jakaś tam misją.
- Musimy się zastanowić.- Powiedziała Temari zerkając na nas po kolei.
- Nad czym Temari?- Zapytał się Kankuro. Milczałem nie chciałem się mieszać. W końcu moim zadaniem było ją znaleźć. W tedy moja walka nie zostanie anulowana.
- Aby ją odnaleść w końcu Gaara powiedział, że jej nie zabił to musi gdzieś być prawda?- Zapytała zerkając na mnie.
- Tak masz racje.- Odpowiedziałem.
- Jeśli ją znajdziemy to nic się nie stanie.- Dodała z uśmiechem Temari. Wow należy ci się nagroda za te spostrzeżenie. Miałem ich już dosyć. Zwariować przez nich można.
- Ok. Tylko jak?- Zapytał się Kankuro.
- Hmmm…- Zaczęła się zastanawiać. Nie mieliśmy czasu by myśleć.
- Ja przeszukam las. Wy wioskę. – Powiedziałem tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- Ok. Tylko proszę Gaara nie zabijaj jej.- Powiedziała Temari błagalnie. Lecz mnie to w tej chwili mało co obchodziło. Chciałem znaleźć tę dziewuchę jak najszybciej się dało. Zniknąłem nie miałem zamiaru nic obiecywać i tak już sobie nagrabiła. Kto by pomyślał, że szukam kogoś. I to w dodatku kogoś słabego. Pojawiłem się na gałęzi jakiegoś drzewa i rozglądałem się za jakimś śladami. Wiele mnie ciekawiło w niej. Najbardziej to, czemu się mnie nie bała. Nie mogłem tego zrozumieć każdy boi się mojego piachu. Tylko nie ona. Jest jakaś dziwna. I te zdanie „ nie boje się śmierci” Eh. Czemu nie może zachowywać się jak wszyscy.
Czemu nie ucieknie? Czemu nie będzie błagać o litość?
Stworzyłem moje trzecie oko i rozglądałem się za nią. Grupka dziewczyn kąpała się w pobliskim jeziorku. Śmiejąc się i chlapiąc. Skrzywiłem się.
- Ok. na pewmo jej tu nie ma- Powiedziałem sam do siebie. Nie wyglądała mi na osobę, która przesiaduje i nic nie robi. - Gdzieś ty się podziała?- Zapytałem się rozglądając. Nie zbyt wiedziałem czy dobrze robie wiem, że moja walka jest zagrożona, lecz miałem dziwne uczucie ze za tymi poszukiwaniami nie kryła się tylko moja chęć walki z Sasuke. Ale nie wiedziałem jeszcze, co. - Nie pozwolę ci zniszczyć mojej walki.- Powiedziałem. Pewnie ludzie widzący mnie gadającego sam do siebie Myśla jedno. WARIAT!  - Muszę ja znaleźć…- Motywowałem sam siebie. Zacząłem powoli tracić nadzieje. Zapadła się po prostu pod ziemię. Nie ma jej nigdzie. Łaziłem wiele godzin i nic. - Mamo naprawdę daje ci słowo, że nikt nam nie zniszczy tej walki.- Złapałem się za głowę czując potworny ból. Nie znosiłem tego uczucia. Pragnąłem by ktoś je zabrał. - Tak wiem, że ostatnio daje ci nie zbyt dobrej krwi. – Nie mogłem skupić się na poszukiwaniu. Nie teraz. Zacisnąłem mocno powieki krzywiąc się. - No może Lee…- Powiedziałem przypominając sobie walkę. Uważałem go za słabeusza a tu proszę był znacznie lepszy niż się spodziewałem. - On był inny i go nie zbiłem. – Powiedziałem prostując się.
Odkąd pamiętam szybko traciłem kontrole a mój charakter gwałtownie ulegał zmianie. Z oddali doszły mnie dziwne odgłosy zmarszczyłem brwi.
- Ami skup się do finałów pozostało mało czasu a ty musisz się skupić nad treningiem. – Powiedział znany mi głos. Udałem się za nim i wskoczyłem na drzewo zerkając na dziewczynę.
W końcu ją znalazłem. Niezłą sobie kryjówkę znalazła. Nigdy bym nie przepuszczał, że tu by się schowała. Zmarszczyłem brwi po jej ubiorze sądziłem, że daje z siebie wszystko na treningu. Mimo to i tak będzie słaba. Nie zmienię o tym zdania.
- O nie. – Powiedziałem widząc jak traci przytomność w ostatniej chwili ją złapałem by nie upadła na ziemię. Nie miałem pojęcia, dlaczego to zrobiłem. Delikatnie położyłem ją na ziemi przyglądając się jej twarzy. Widać było, że cierpi. Jej dłonie były potwornie poranione z resztą jak reszta. Nie mam pojęcia, jaki trening wymyśliła, ale wygląda jakby ktoś ją zaatakował.
Z resztą, czym ja się przejmuje nie powinienem tego robić ona mnie w ogóle nie obchodzi.
Podniosłem z ziemi kartki. Widniało na nich moje imię. Z ciekawości zacząłem je czytać im dłużej czytałem tym bardziej byłem przerażony.
Ona widziała Jedną moją walkę a wie już tak wiele. Nawet to tym, że moim słabym punktem jest zbroja i pokonać mnie można za pomocą wody. Nawet przypuszcza, że jest coś we mnie. Ta dziewucha zaczyna mnie przerażać. Skąd ona tyle wie.
Wziąłem ją na ręce i pojawiłem się na terenie szpitala zaniosłem ją tam gdzie kazali mi lekarze, gdy chciałem wyjść poczułem uścisk na ręce. Spojrzałem w jej błękitne oczy.
- Dziękuje ci Gaara za pomoc w dotarciu tutaj.- Powiedziała a mnie wmurowało. Nie spodziewałem się tego. W prawdzie nawet miłe uczucie. Pierwszy raz ktoś mi podziękował.
Uśmiechnąłem się i wyszedłem.

37: Zaginiona: 37


~Temari~
Dziewczyna uważana po walce z Tenten za najbardziej bez wzgledną kunoichi na świecie właśnie zmierzała do hotelu, w którym mieszkała z rodzeństwem oraz swoim nauczycielem, gdy do jej rąk trafiło dziwne pismo. Na jej twarzy zaczęły się pojawiać różne emocje zaczynając od wściekłości kończąc na przerażeniu wzięła kartkę chowając ja w kieszeni, po czym pośpiesznie ruszyła w stronę hotelu nie miała czasu do stracenia.
Już byli trupami Baki nas zamorduje… O cholera jak do tego mogło dość po prostu nie możliwe… Co mamy zrobić? Nasza misja jest zagrożona. Baki jak Baki, ale gorszy będzie ojciec w końcu to on nas wybrał jak możemy go zawiść musimy coś z tym zrobić… tylko, co nie mam pojęcia… Myśl dziewczyno… a jeśli… a jeśli ona nie żyje… o mój boże, jeśli to prawda to po nas… nie mamy szans… opis doskonale pasuje… 
Zaczęła się zadręczać myślami brązowo włosa dziewczyna z wachlarzem na plecach, po czym szybko wbiegła do pokoju hotelowego miejsc nadzieje, że zastanie Kankuro, lecz zawiodła się nie było nikogo.
W takim Momocie Kankuro postanawiasz się ulotnić? W ogóle nie masz wyczucia gdzie się podziałeś?
Myślała biorąc kartkę, na której był napisany liścik od razu rozpoznała ten charakter pisma nie było możliwości pomyłki. To było pismo Kankuro.
- Temari wyruszyłem trochę potrenować jak będziesz chciała do mnie dołączyć to znajduję się na polu treningowym numer 3 Kankuro.- Przeczytała, po czym szybko wybiegła.
W wiosce czuła się dziwnie pierwszy raz się tak bała jej serce waliło jak oszalałe. Każde najmniejsze spojrzenie mieszkańca wioski sprawiało, iż dostawała zimnych dreszczy.
Może już oni wiedzą… O matko, co on najlepszego zrobił… Kankuro!
Nie wiedziała już, co miała począć, mimo iż była dziewczyną czuła się odpowiedziała za dwójkę swoich młodszych braci. Wiedziała ze Kankuro jeszcze jakoś się jej posłucha natomiast Gaara. Samo jego spojrzenie sprawiało, że się bała. Było to związane z starymi wspomnieniami i bardzo złymi nie była w stanie się przed nimi uchronić. Zawsze starała się bronić rodzeństwo, lecz jak miała bronić brata przed bratem to było niewykonalne. Teraz po prostu wiedziała, że wpakowali się w straszne bagno musiała ostrzec ich i dowiedzieć się prawdy nie mogła od tak po prostu zapomnieć. Mieszkańcy między sobą szeptali nie była w stanie usłyszeć, jaki był ich temat, co bardziej ją przerażało. Myśl, że mogę mieszkańcy coś wiedzieć przyprawiał ją o mdłości. Jest zbyt wcześnie by zacząć akcje. Mieli zacząć w czasie walki Gaary z Sasuke… Mieli się trzymać planów a teraz wszystko legło w gruzach po prostu bagno…
Przeskakiwała dom za domen do czasu, gdy w oddali nie rozpoznała unikatowego stroju brata zeskoczyła z drzewa ciężko oddychając.
- A tobie, co ktoś cię gonił?- Zdziwiła się jej brat przyglądając się bladej jak ściana siostrze.
- mamy problem…- powiedziała trzymając się za klatkę starając uspokoić oddech nigdy w życiu nie bała się tak jak teraz.
- Problem? Nie mów mi, że się zakochałaś…- Powiedział Kankuro, lecz w odpowidzi od siostry dostał mocno w tył głowy na tyle mocno, że się zachwiał.
- Przecież wiesz ze żartuje…- powidzał się masując głowę.
- To nie czas na żarty Kankuro jesteśmy trupami.- Powiedziała szukając owej kartki.
- Trupami?
- Tak trupami!
- Temari nie strasz mnie tak.
- Mówię prawdę sam zobacz po prostu nas zamordują Baki i ojciec. – Powiedziała dając mu pogiętą kartkę.
Kankuro powoli rozwiną kartkę wpatrując się w to było na niej napisane. Mimo iż jego twarz zazwyczaj nie wyrażała żadnego wyrazu twarzy teraz można było odczytać każdy. Zaczynając od zmieszania kończąc na śmiertelnym przerażeniu.
- O nie…- zdołał jedynie wydukać z przerażeniem w głosie Kankuro. W jego głowie zaczęły pojawiać się sceny, jakie ich długo mogą spotkać jak czegokolwiek nie wymyślą.
- Widzisz już po nas. Wiesz dobrze, jaki jest baki jak się o tym dowie to po prostu nas zamorduje nawet nie chce sobie wyobrażać, pod jakie tortury nas da.- Powiedziała podchodząc bliżej Temari, mimo iż nie chciał się z tym zgodzić zdawał sobie sprawę, że siostra ma teraz rację. Jest już po nich Baki im tego nie odpuści. Baki jak Baki, co do Piero jak ojciec się o tym dowie.
- Tortury torturami a co nam zrobi ojciec jak się o tym dowie. Nie przypilnowaliśmy go po prostu świetnie nie ma, co. – Powiedział Kankuro zerkając na siostrę wzrokiem, które tylko ona była wstanie zrozumieć.
- To, co robimy?- Zapytał się po chwili siostry uspokojony już trochę Kankuro. Musiał sobie poukładać ową sytuację w głowie.
- Jak to, co musimy coś wymyśleć.- Powiedziała spokojnie Temari, mimo iż to tylko tak brzmiało wiedziała, bowiem że trudno będzie, co kolwiek wymyśleć w tej sytuacji.
- Niby, co takiego, co mam zapukać do bukłaku Gaary i zawołać…- powiedział zerkając na siostrę jak na idiotke, za co oberwał w głowę. Skrzywił się zerkając na nią.
- Zdurniałeś może jednak żyje…- zasugerowała Temari starając się sama siebie przekonać, że to właśnie ona ma racje.
- Żyje?- Zaśmiał się ironicznie Kankuro nie wiedząc jak zaragować na pomysł Temari.
- Tak musimy poszukać.- Powiedziała coraz bardziej pewna swego Temari.
- Kurwa! Jak chcesz szukać przecież sama słyszałaś, co mówił tydzień temu Gaara!- Krzykną Kankuro w końcu znali swojego brata bardzo dobrze i wiedzieli, do czego jest on zdolny nie było wątpliwości.
- Tak słyszałam mówił, że to załatwił i będziemy mieć spokój.- Potwierdziła Temari sztywniejąc.
- No właśnie pomyśl, w jakim słowie załatwił.- Powiedział łapiąc ja za ramiona zerkając w jej oczy.
- Może się opanował i tego nie zrobił.- Ponownie starała się przekonać samą siebie do swoich racji.
- Temari przestań śnic wiesz, do czego on jest zdolny a do tego po rozmowie z nim znika to oczywiste.- Powiedział zdenerwowany Kankuro nie rozumiał siostry, czemu się tak bardzo upierała przy swoim.
- Kankuro przestań!- Powiedziała błagalnie zamykając oczy.
- Nie mogę przestać przecież dobrze wiesz przecież pamiętasz.- Coraz bardziej Irytowało go zachowanie siostry.
- Nie przypominaj mi o tym.- Powiedziała ze łzami w oczach a on zesztywniał
- Dobrze i przepraszam nie powinienem. – Powiedział spokojniej zapomniał, że mimo wszystko jego siostra jest wrażliwą osobą. Zapomniał jak ciężko przeżyła tamte chwile.
-musimy się zastanowić logicznie oczywiście.- Powiedziała opierając się o drzewo powoli uspakajając oddech.
- Dobrze spróbujmy.- Przytakną spokojne zerkając na siostrę.
- Wiec może żyje… cicho bądź na razie i słuchaj. Wiesz, jaki on jest czasem po prostu stwierdza ze jest za słaby przeciwnik i nie warty zabijania w tedy go poważnie okalecza.-Powiedziała zasłaniając usta Kankuro by jej nie przerwał wypowiedzi.
- dobrze kombinujesz…- Powiedział z uśmiechem coraz bardziej przekonując się, że nie wszystko stracone.
- wiec musimy poszukać dokładnie.- Uśmiechnęła się szeroko przybliżając się do Kankuro. Była szczęśliwa a jednak była nadzieja dla niej i rodzeństwa.
- Tak, co prawda to prawda, lecz jedyną osobą, która może nam pomóc to wiesz, kto to. – Powiedział Kankuro niszcząc tym samym piękny świat, który właśnie stworzyła w swojej głowie.
- tak wiem…- powiedziała smuto Temari.
- Ja nie zamierzam z nim rozmawiać sama wiesz ze o mało, co nie zginąłem podczas drugiego egzaminu teraz nie będę miał tyle szczęścia, co wcześnie.- Cofną się gwałtownie Kankuro nawet mu się nie śniłoby powiedzieć o tym Gaarze. Temari jeszcze, ale nie brat.
- To ja porozmawiam z Gaarą.- Powiedziała odważnie Temari mimo to zadrżała ze strachu.
- O czym?- Odezwał się męski głos za nimi.
- O pewnej sprawie.- Powiedziała Tajemniczo Temari nie chcąc od razu wszystkiego wygadać.
- Mogę się dowiedzieć, o jakiej sprawie?- Zapytał się mniej cierpliwie męski głos było słychać ciche uderzania o ramię.
- Tak…- odwróciła się i zamarła
- Baki?- Zdziwiła się a zarazem się przeraziła.
- tak to ja a wam, co wyglądacie jak byście trupa zobaczyli.- Potwierdził ich nauczyciel wpatrując się na nich podejrzliwie. Wiedział ze coś się stało i coś knuli, lecz nie miał pojęcia, co takiego.
- to nic takiego? – Powiedział pośpiesznie Kankuro uderzając siostrę by przytaknęła mu.
- Naprawdę nie martw się o nas.- Powiedziała Temari zerkając na nauczyciela z nadzieją ze zakończy temat.
- nikt nie znikną.- Powiedziała widząc te spojrzenie nauczyciela, które mówiło „ czy ty zamierzasz mnie nabrać przecież wiem, że cos knujecie”
- Zamknij się Temari.- Uszczypną ją by się opamiętała. Jeszcze chwila i by ich wydała nie poznawał siostry zazwyczaj była twarda, lecz nie teraz.
- Przepraszam po prostu zastanawiamy się gdzie się podziewa Gaara może pan go widział?- Zapytała zamykając oczy. Musiała się skoncentrować na tym, co jest ważne.
- Tak siedział tam gdzie zwykle.- Odpowiedział jej podejrzliwie Baki.
- dziękujemy i do zobaczenia na kolacji.- Odpowiedzieli jednocześnie oddalając się najpierw spokojnie, po czym przyspieszyli a jak zniknęli z oczu nauczyciela wybiegli jakby się paliło dziewczyna po jakimś czasie się zatrzymała z przerażeniem w oczach.
- było blisko…- powiedział Kankuro łapiąc się za szalejące ze Stachu serce.
- za blisko…- potwierdziła Temari rozglądając się.
- jak tak dalej pójdzie padnę na zawał.- Zażartował sobie by zmienić atmosferę, w jakiej się teraz znajdowali.
- nie drażnij mnie tylko szukaj, Gaary.- Powiedziała wściekała Temari lustrując okolicę wzrokiem modląc się by tu był.
- A czy ja jestem jakiś pies Temari.- Powiedział z wściekłością w głosie Kankuro rozglądając się.
- Nie denerwuj mnie teraz mówili si byś mu o tym nie mówił.- Powiedziała sobie przypominając sobie eliminacje do finałów.
- Teraz wszystko to moja wina. Powiedział zerkając na siostrę. No tak mógł się tego spodziewać, że wszystko pójdzie na niego.
- Widzę go.- Powiedziała z radością Temari. Pierwszy raz się tak bardzo cieszyła na widok Gaary.
- Tak gdzie?- Zapytał się błądząc wzrokiem.
- Gaara!- Zawołała Temari zerkając ze strachem na brata, który zeskoczył podchodząc do nich.
- O co chodzi dziwnie się zachowujecie.- Powiedział dobrze im znany chłopak. Trochę go zdziwiło zachowanie rodzeństwa zazwyczaj nie był przez nich szukany.
- Chodzi o to…- zaczęła a Gaara spojrzał się na nią niecierpliwie.
- chodzi o to – powiedział Kankuro wręczając pogietą kartkę.
- Z powodu śmiecia?- Powiedział Gaara zerkając na papier, który dostał od Kankuro. Już naprawdę było z nimi coraz gorzej by tak panikować przez jakiś papierek.
- przeczytaj, co jest napisane.- Powiedział Kankuro wiedząc, o czym właśnie pomyślał jego młodszy brat.
- Napisane?- Odwiną papier czytając jego zawartość - No i co? Chwila wy Myślice, że to ja? Nic nie zrobiłem… Miałem ochotę, ale się powstrzymałem. – Powiedział patrząc się na nich lodowatym spojrzeniem.
- gdybyś zmienił wyraz twarzy to byśmy ci jeszcze uzi wżyli się.- Powiedział Kankuro zerkając nie unie na brata.
- Zaraz ktoś zaginie bez wieści i to będziesz ty Kankuro.- Zdenerwował się Gaara, co sprawiło, że gurda na jego plecach niespokojne zadrżała.
- Przestańcie proszę was.- Poprosiła Temari stawiając między nimi.
- Gaara mówisz, że to nie ty… może straciłeś panowanie..- Zapytała się nie pewna reakci brata Temari.
- nie mam sześciu lat by nie pamiętać… a pamiętam, że nie straciłem.- Powiedział pewnie swojego zdania Gaara zerkając na rodzeństwo.
- A może jednak?- Zapytał się Kankuro tak dla pewności.
- Nie denerwuj mnie.- Zaczął Gaara zerkając na brata morderczym spojrzeniem.
- już dobrze tylko się upewniam. Powiedział Kankuro oddalając się kawałek dalej. Mimo iż zdawał sobie sprawę, że to na nic.
- jeśli to nie ty…- Zaczęła Temari i uśmiechnęła się szeroko na samą myśl, że nic im nie będzie.
- nie ja.- Przytakną Gaara pewny swojego.
- To wystarczy znaleźć i będzie wszystko w porządku.- Powiedziała zerkając na Gaare Temari.
- Mam szukać?- Zdziwił się Gaara a jego ciśnienie podskoczyło w górę nie tego się spodziewał.
- Tak Gaara – Powiedział Temari zerkając nie pewnie na brata.
- ghhh…- Zawarczał wściekle. Kankuro i Temari wiedzieli, co to oznaczało i nie dziwili się mu samym się im ten pomyśl z szukaniem nie podobał no, ale cóż musieli wziaść sprawy w swoje ręce nie mogli tego tak zostawić ich życie wisiało na włosku.
-, Jeśli ię nie znajdzie będziemy musieli zrezygnować, więc nie zawalczysz z Uchiha.- Powiedział, Kankuro zając sobie sprawę z reakcji młodszego brata.
- Idziemy szukać nikt nie stanie między mną a Uchiha!- Powiedział wściekły Gaara, co sprawiło ze pozostałe rodzeństwo zadrżało, że strachu czując jego złość. Zastanawiając się czy dobrze postąpili rozmawiając o tym, z Gaarą.
Gaara idąc zerkną na owy papier a jego twarz wykrzywił furia…
- Znowu ty…- powtórzył patrząc na zdjęcie umieszczone na kartce Z nienawiścią pełną pogardy. Jego ręce zacisnęły się mocniej na kartce tak jak by miała zaraz uciec. Kartka zawierała pewną informację, która głosiła.


ZAGINIONA
Kto kolwiek widział, kto kolwiek wie.

Zaginęła młoda Kunoich z wioski Konoha. Mam długie ciemnoniebieskie włosy podchodzące pod czerń sięgające mi do pasa.  Oczy miałam turkusowe były one duże. Drobne usta. Delikatnie widoczne kości policzkowe i blada karnacja ciała dobrze komponowały się właśnie z oczami. Miałam 164cm wzrostu. Na sobie miałam czarną bluzkę i takie same spodnie.
Nazywa się Mayumi Ami.
Jak ktoś ma jakieś informację proszę o przekazanie go biura Hokage