sobota, 1 czerwca 2019

46: Osoba, która budowała mur to byłam ja sama. 46


.
Nawet nie zdążyłam się obejrzeć a trening trwał już dziesięć dni. W prawdzie nie spodziewałam się, że Hinata dojdzie tak daleko, lecz już mogłam powiedzieć, że się wzmocniła. Na samą myśl, że byłam w stanie jej odrobinkę pomóc przyprawiała mnie o dumę. Cieszyłam się. Nie mogąc tego ukryć. Hinata stała się zwinniejsza i znacznie szybsza. Szkoda, że jej niska ocena nie chce się podnieść. Największy mur to to, że nie wierzy we własne możliwości. Spojrzałam się na nią zamyślona.
— Ami znów błądzisz myślami.— Powiedziała po chwili Hinata spoglądając na mnie.
— Gomen.— Powiedziałam uśmiechając się.
— Więc co będziemy robić w ostatnie cztery dni Treningu. — Powiedziała spoglądając się na mnie.
— Hmm…— Zaczęłam się zastanawiać.
— Już wiem udamy się do gorących źródeł.— Powiedziałam spokojnym głosem.
— Jesteś pewna czy to dobry pomysł powinnyśmy wracać do wioski.— Powiedziała spoglądając na mnie.
— I tak znikłaś na dziesięć dni więc gorzej być nie może prawda.— Powiedziałam spoglądając na nią.
— Nawet mi tego nie wypominaj.— Skrzywiła się spoglądając na mnie.
— Wątpię by ktoś się przejął moim zniknięciem.— Dodała po chwili namysłu.
— czy ja wiem. Kiba i Shino na pewno to dostrzegli.— Powiedziałam z delikatnym uśmiechem na twarzy.
— Nie mogą chodzić na misję, ponieważ zniknęłaś. Tak samo jak moja drużyna. — Zmrużyłam oczy spoglądając po czym posiniałam na twarzy.
— Ami coś się stało.
— Nie to nic takiego po prostu przypomniałam sobie jaki Charakter ma Akai.— Powiedziałam zakładając ręce na piersiach.
— Jest mało wyrozumiały.— Dodałam spoglądając na nią.
— A jaka jest twoja drużyna?— Zapytała się Hinata spoglądając na mnie.
— Hmm. Jaka jest? Hmm.. Jak by ją opisać?. Akai jest… hmm… Midori… Jest dość… Natomiast Shiowase –sensei jest taki…— Powiedziałam spoglądając na zdziwioną i zmieszaną Hinatę spoglądając na mnie.
— Wiesz twój opis jest bardzo przejrzysty.— Powiedziała Hinata zakładając ręce na piersiach.
— Po prostu nie wiem. — Powiedziałam spoglądając w bok i zamknęłam oczy.
— Jak to?— Zdziwiła się Hinata.
— Inuzuka Kiba jest jak by to ująć porywczy i zadziorny uwielbia walczyć nawet z silniejszymi od siebie. Bardzo kocha swojego psa Akamaru oraz często kłuci się z Shino. Często działa pochopnie bez zastanowienia się. — Powiedziała Hinata bez namysłu. Spojrzałam się na nią skrzywiona.
— Przecież wiem jaki jest Kiba.— Powiedziałam ciut oburzona tym.
— Wiec jaka jest twoja drużyna. — Powiedziała Hinata spoglądając na mnie.
— Problem w tym, że ja nie wiem jak jest moja drużyna. — Powiedziałam spoglądając na ziemię. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jaka jest moja drużyna. A tym bardziej nigdy nie starałam się ich poznać. Spojrzałam w bok nie chcąc spoglądać w oczy Hinaty.
— Coś się stało Ami?— Zapytała się spoglądając się na mnie. Zamknęłam jedynie oczy zamyślona.
— Wiesz odkąd jestem z nimi w drużynie czas, jaki z nimi spędzam to jedynie misje.— Powiedziałam spoglądając na nią.
— Słucham?— Zdziwiła się Hinata spoglądając na mnie z otwartą buzią.
— Miałam z nimi najwyżej trzy wspólne treningi a spotkaliśmy się poza misją może z cztery razy i wszystkie te razy były związane z tym, że znajdowałam się w szpitalu. — Powiedziałam spoglądając na ziemię. Zamknęłam oczy.
— Dlaczego?— Zdziwiła się spoglądając na mnie.
— Jestem jedynie dla nich tylko zastępcą Suwaru. Nikim więcej. Nie chcę się po prostu…— Spojrzałam się na ziemię wstając i podchodząc do drzewa.
— Nie umiem z nimi rozmawiać.— Powiedziałam spoglądając na nią.
— Powinnaś poznać własną drużynę.— Powiedziała spoglądając na mnie.
— To mogłoby poprawić twoje relacje z innym. — Dodała po chwili spoglądając na moją osobę.
— Po co mi to. Misje i tak wypełniamy zazwyczaj jestem jedynie dodatkiem do tła.— Powiedziałam pokazując na drzewa.
— Trenuje by stać się silna, lecz to mało daje. I to Irytujące gdy się starasz a nic ci nie wychodzi jakby ktoś wciąż żuczał mi kłody pod nogi.— Powiedziałam poirytowana spoglądając na nią.
— Może nie pozwalają ci walczyć, ponieważ nie znają ciebie.— Powiedziała spoglądając na mnie.
— Wiedzą o mnie więcej niż ja o nich Hinata. — Powiedziałam spoglądając na nią i zaczęłam chodzić w kółko.
— Co wiesz o Akai’im? — Zapytała się Hinata. Nabrałam powietrza.
— Akai jest dość silnym chłopakiem jego chakra jest typu ognia. Jest czasem nieznośny i lubi się rządzić. Jest czasem nie do zniesienia. — Dodałam spoglądając na nią.
— Same złe cechy.— Powiedziała spoglądając na mnie.
— nie łatwo jest wydobyć z myśli od tak cechy kogoś kogo prawie się nie zna, mimo iż tyle czasu się z tymi osobami spędziło. — Powiedziałam zwieszając głowę na ziemię.
— Można na niego liczyć. Nigdy mnie nie zawiódł zawsze się pojawiał gdy tego najbardziej potrzebowałam oczywiście na misjach taki jest.— Powiedziałam spoglądając na nią
— Midori jest do niego bardzo podobna zawsze pojawiała się gdy tego potrzebowałam. Potrafi Gotować i uwielbia się zakładać i wymyślać głupie kary.— Powiedziałam krzywiąc się po czym przypomniałam sobie to jak ubrała Akai’a. Zaczęłam się śmiać zasłaniając usta.
— Coś się stało?— Zapytała się spoglądając na mnie.
— Nie to nic takiego po prostu coś sobie przypomniałam. — Powiedziałam spoglądając na nią z uśmiechem na twarzy i spojrzałam się na drzewo. Wycierając łzy spowodowane śmiechem.
— Sensei to chodząca zagadka o nim bardzo mało wiem. Jest Opiekuńczy i zawsze we mnie wierzy. — Powiedziałam spoglądając na nią.
— Coś nie tak?— Zapytała się spoglądając na mnie.
— Gdy tak o nich mówię dochodzę do wniosku, że jestem straszną osobą.— Powiedziałam przekręcając głowę w bok. I przygryzłam wargę opierając głowę o kolana.
— Dlaczego tak sądzisz?— Zdziwiła się Hinata. Wiedziałam co musiała sobie teraz o mnie myśleć w końcu nie należę do osób, które takie są. I grubo się tu myli.
— Ponieważ jedyną osobą, która nie dopuszcza ich do siebie jestem ja sama.— Powiedziałam spoglądając na nią i przekręciłam głowę w bok.
— To ja postawiłam przed nami niewidzialny mur, gdy się zbliżą za blisko od razu uciekam.— Powiedziałam spoglądając na nią.
— Dlatego nie uważam się za osobę silną.— Powiedziałam spoglądając na nią. — Mogę walczyć narażać życie.— Dodałam spoglądając na nią.
— To śmieszne.— Powiedziała spoglądając na mnie.
— Dzięki pierwszy raz mówię komuś to, że jestem beznadziejna słyszę, że to śmieszne. Lepszej rzeczy do poprawy humory jeszcze nie słyszałam.— Powiedziałam spoglądając na nią oburzona.
— I po co ja się w ogóle odzywałam.— Powiedziałam i kopnęłam kamień na tyle mocno by się skruszył. Zaczęłam iść zostawiając Hinatę samą.
To Śmieszne
Pomyślałam spoglądając na nią przez ramię.
Co może wiedzieć? Ma drużynę, którą zna od dziecka. A ja jestem dodatkiem. Marną kopią Suwaru. Nikim więcej. Nie mam, co im powiedzieć.
Pomyślałam idąc dalej wchodząc w las, lecz też się za bardzo nie oddalałam spojrzałam się na niebo. Zwiesiłam głowę spoglądając na ziemię.
Po prostu nie zasłużyłam na miano członka drużyny 11 i wątpię bym kiedykolwiek w to uwierzyła. To nie tak, że cały czas ich otrącałam. Chciałam się zbliżyć lecz…
Urwałam kucając i wspominając sobie pewnie moment.
— Aya twoja Historia była smutna.— Powiedziałam podchodząc do dziewczynki spoglądając na nią.
— Nie musisz się nade mną litować przywykłam do tego.— Powiedziała spoglądając na mnie z uśmiechem na twarzy.
— Z resztą ty nie miałaś lepiej ode mnie.— Powiedziała podchodząc bliżej mnie.- Spojrzałam się na nią.
— Dlaczego uczyłaś mnie jak użyć chakry by skruszyć skały czy sprawiać, że zniszczenia sią na większą skalę?— Zadałam pytanie, które nurtowało mnie dość długo.
— Po prostu uznałam, że powinnam była to zrobić.— Powiedziała spoglądając na siebie.
— Ale dlaczego?— Ponowiłam pytanie.
— W porównaniu do mnie ty stawiłaś się czoło swoim problemom oraz przeszłości jaką miałaś. Ja tego nie potrafiłam. I żyłam wraz z nimi w cieniu— Powiedziała spoglądając na mnie. Zamknęłam oczy.
— Byłaś znacznie odważniejsza ode mnie. I Wciąż nią jesteś. Więc uznałam, że przydadzą ci się te wiadomości tak samo jak tworzenie pieczęci jedną ręką. Wierze w ciebie, iż kiedyś staniesz się silniejsza. — Powiedziała z uśmiechem na twarzy. Po czym zasnęła. Uśmiechnęłam się delikatnie.
— Wierzy we mnie…— Wyszeptałam szczęśliwa na twarzy uśmiechając się do niej. Wstałam chcąc porozmawiać z pozostałymi. Pragnęłam poznać ich lepiej. Chciałam by zostali moimi przyjaciółmi.
— Co ta cała Ami sobie myśli.— Powiedział Akai siedząc przy ognisku.
— Uważa, że jak Suwaru nauczyła ją kilku rzeczy może myśleć, że będzie w naszej drużynie?— Powiedziała poirytowana Midori.
— Jest denerwująca nigdy nie zaakceptuje jej jako członka drużyny jest marna kopią Suwaru.— Powiedział Akai. Spojrzałam się na ziemię przygryzając wargę.
— Jest słaba i beznadziejna musimy wciąż ją chronić i do tego uważa się za bóg wie kogo wnerwiający bachor.— Dodała Midori. Do moich oczu napłynęły łzy. A po wardze ciekła krew.
— Nawet nie potrafiła wspiąć się na drzewo bez pomocy rąk. — Dodał śmiejąc się Akai.
— Jest słaba skończyła dopiero akademię.— Powiedział Sensei spoglądając na nich.
— Sasuke też jest z jej rocznika i co? Jest znacznie lepszy od tego czegoś.— Powiedział Akai.
Tego czegoś?
Wyszeptałam w głowie zaciskając głównie w pięści.
Marna kopia…
Opuściłam głowę w dół spoglądając na ziemię. Opierałam się o drzewo zamyślona. Moje oczy były puste.
— Jak bym już miał wybierać wolałbym każdego kto nie byłby nią. Jest denerwująca i nie znośna. Nienawidzę jej.— Powiedzieli jednocześnie Midori i Akai.
Nienawidzę jej…
W mojej głowie te słowa odbijały się echem uderzając. A serce potwornie zakuło. Zaczęłam biec przed siebie chcą się oddalić od nich.
— Czy ta nienawiść nie jest związana ze złością na Suwaru — Zapytał sensei i nic więcej nie słyszałam nie chciałam słyszeć.
Kucałam na ziemi trzymając się delikatnie za serce a po policzkach ciekły mi łzy. Dlaczego to wspomnienie zawsze tak boli. Po tym obiecałam sobie, że nie będę starała się do nich zbliżyć. Wiedziałam, co o mnie sądzą. Wiedziałam, że dla nich byłam jedynie marną kopią mojej nauczycielki Suwaru. Lecz teraz już nie jestem mam własną technikę. Którą stworzyłam sama o własnych siłach? Bez niczyjej pomocy. Uśmiechnęłam się delikatnie spoglądając na ziemię gdzie pojawiała się powoli mokra plama.
— Przepraszam.— Wyszeptała za moimi plecami Hinata.  Zakryłam twarz wycierając policzki by nie widziała.
— Nic się nie stało.— Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
— Nie przejmuj się Hinata chodźmy musimy spakować rzeczy. I udać się po treningu do gorących źródeł.— Powiedziałam uśmiechając się do niej szeroko z uśmiechem na twarzy. I wstałam i podbiegłam na pole biwakowe.

2 komentarze:

  1. Kurcze, obie: Ami i Hinata mają trudną sytuację... Na szczęście Hinata w dziele Kishimoto rzeczywiście staje się silniejsza i lepsza. Mam nadzieję, że to samo planujesz dla Ami, bo bardzo jej kibicuję, żeby zaakceptowała swoje słabości i żeby inni ją bezgranicznie zaakceptowali ^_^

    OdpowiedzUsuń