sobota, 1 czerwca 2019

52: Czasem słowa ranią bardziej niż nie jeden cios.52



Oparłam się plecami o drewniane drzwi. Zasłaniając dłonią oczy. Starałam się powstrzymać cieknące łzy po policzkach. Mimo iż starałam się o tym nie myśleć. Nie ważne jak bardzo bym się starała wmówić sobie to, że postąpiłam dobrze moje serce i tak mówiło co innego. Czułam potworną pustkę. Ból, którego nie mogłam opisać nawet słowami.
Mój oddech stopniowo się uspakajał. Gdy wrócił do normy wytarłam delikatnie wierzchem dłoni policzki na których były ostanie łzy i wypuściłam z trudem powietrze z płuc spoglądając na sufit.
Bam!
Rozniósł się głuchy trzask. Normalnie nie przejęłabym się tym. Gdyby nie fakt, iż ktoś dosłownie wywarzył moje „antyczne drzwi „ z zawiasów przygniatając mnie nimi. Syknęłam spoglądając na osobę, która dopuściła się tego czynu. A moje oczy zwęziły się.
No tak. Mogłam się tego spodziewać.
Pomyślałam spoglądając na winowajcę.
- Hyuuga! Do Końca ci już odbiło?- Warknęłam wściekła podrywając się na równe nogi.
- Od zawsze wiedziałam, że masz nie równo pod sufitem, ale nie spodziewałam się, że aż tak bardzo!- Krzyczałam w jego kierunku zaciskając dłonie w pięści. Miałam ochotę mu porządnie przyłożyć, lecz powstrzymałam się przed dokonaniem egzekucji. Nie chciałam bowiem by ucierpiało coś więcej niż moje biedne drzwi.
- Mnie?- Zapytał się pokazując w swoim kierunku palcem wskazującym. Co sprawiło, że bardziej się zdenerwowałam.
- A Widzisz kogoś innego! Pewnie, że tobie Idioto.- Powiedziałam starając się uspokoić.
Oddychaj Ami. Pamiętaj co mówiłaś. Nie dać się sprowokować.
Pomyślałam spokojnie starając się uspokoić.
-Jestem całkiem normalny!- Wydarł się podchodząc bliżej. Spojrzałam w jego kierunku. Stał na tyle blisko bym mogła dostrzec na jego czole kilka małych pulsujących żyłek.
- Jakoś nie widać.- Powiedziałam pokazując mu na zniszczone drzwi. Spojrzałam w jego jasne oczy i zmarszczyłam brwi. Te spojrzenie. Znałam je. Patrzał się na mnie z obrzydzeniem. Z resztą zawsze się tak lampił, lecz dziś to było dość denerwujące.
- Czego chcesz?- Wycedziłam przez zaciśnięte zęby. Oddalając się od niego.
- Zrezygnowałaś!- Wydarł się. Spojrzałam się w jego kierunku a mój wyraz twarzy nie okazywał żadnych uczuć.
Słucham! Co cię może to obchodzić? To nie twoja sprawa Neji.
W głowie słyszałam wściekły głosik. Ugryzłam się w język nim powiedziałam coś czego bym później żałowała.
- Może…- Powiedziałam spoglądając w jego kierunku i delikatnie poruszyłam ramionami.
- Może? Nie denerwuj mnie! Jesteś uparta. Nieugięta. Zawsze dążyłaś do własnych celów.- Powiedział spoglądając w moim kierunku podchodząc bliżej.
Chwila… Czy on mnie właśnie komplementował?
Pomyślałam cofając się. Przełknęłam ślinę. Miałam złe przeczucia On nie należy do osób, które by mnie chwaliły.
- Wiec co do cholery stało się na tej misji, że postanowiłaś zrezygnować.- Powiedział patrząc na mój czubek głowy.
- Odpowiedz!- Warknął wściekły. Złapał mnie za ramiona delikatnie potrząsając.
- Poddałam się.- Powiedziałam spoglądając w jego jasne oczy.
- Ami…- urwał puszczając mnie. Cofnął się nie odrywając ode mnie swojego wzroku. Był w szoku.
- Jeśli przyszedłeś po to by usłyszeć to z moich ust to proszę bardzo.- Powiedziałam spokojnym głosem. Podeszłam do niego pewnym krokiem a na mojej twarzy zagościł uśmiech. Lecz nie był szczery. Był taki sam jak ten po śmierci Suwaru.
- Zrezygnowałam.- Powiedziałam spokojnym łagodnym głosem zakładając rękę na biodro.
- Możesz się cieszyć. Wygrałeś. – Powiedziałam po chwili. Zamknęłam na chwile oczy, aby opanować targające mną emocje.
- Cieszyć? Z czego?- Zdziwił się spoglądając na mnie ponownie się zbliżając.
- Miałeś rację. Nie nadaję się.- Powiedziałam.
- Przestań gadać takie głupoty!- Wydarł się łapiąc mnie za ramiona i potrząsnął. Byłam zdziwiona tą reakcją. Nie spodziewałam się tego.
 - Do cholery jasnej Ami!- Ścisnął mocniej swoje dłonie na mych ramionach. Spojrzałam się na niego zdziwiona po czym odepchnęłam go odwracając się do niego plecami.
- Usłyszałeś to co chciałeś to możesz się wynosić.- Powiedziałam nie patrząc się na niego. Już całkowicie nie rozumiałam tego człowieka. Wścieka się o to ze jestem ninja. Wścieka się o to ze zrezygnowałam z pełnienia tej Funkcji. Niech się zdecyduje czego chce. Ta walka z Naruto naprawdę uszkodziła mu narząd zwany mózgiem.
-  Co ci się na tej misji stało! Powiedz! – Krzyknął Neji łapiąc mnie ponownie za ramiona i potrząsnął mną.
- Nie zamykaj się w sobie! – Warknął gdy nie usłyszał odpowiedzi.
- Jesteś wkurzający! Odczep się!- Powiedziałam wyrywając się i podeszłam do ściany naprzeciwko okna.
- Wykrztuś to w końcu.- Powiedział wściekły patrząc na mnie.
- Nie ma o…- Urwałam odwracając wzrok w bok. Przygryzłam wargę. Jeszcze chwilę a nie wytrzymam.
- Nie kłam Ami! Kogo jak kogo. Ale mnie nie okłamiesz. – Powiedział spoglądając na mnie.
- Nie twój interes Neji!- Wydarłam się spoglądając na niego wściekła. Serce przyśpieszyło. Przymknęłam oczy wypuszczając powietrze.
- Niczyj! Zrezygnowałam z bycia członkiem drużyny 11.- Powiedziałam spoglądając w jego oczy.
- Aa!- Rozniósł się donośny krzyk. Zaczęłam się rozglądać za właściciel, który rzucił się na mnie z okna przygwożdżając do ściany. Spojrzałam się na wściekłą twarz Akai’a.
- Dziś wam odbiło?- Zapytałam się spoglądając w ich kierunkach.
- Neji…- Zaczął Akai spoglądając się na niego i uśmiechnął się.
- Tak?- Zapytał się zdziwiony tym wszystkim Neji, lecz po chwili uspokoił się.
- byłbyś tak łaskawy i pomógłbyś mi w czymś?- Zapytał się Akai swojego znajomego z klasy. Zmrużyłam oczy. Będą kłopoty… Trzeba się ewakuować.  Chciałam się wycofać i wyjść gdy poczułam silny uścisk pod ramionami i dosłownie uniosłam się kilka centymetrów w górę.
- Czemu by nie. To może być ciekawe- Powiedział z uśmiechem Neji trzymając mnie pod prawym ramieniem.
- To jest porwanie!- Wydarłam się gdy prowadzili mnie przez wioskę. Mieszkańcy starali się ignorować to co widzą i nie angażować się w ten incydent.
- Nazywaj to jak chcesz.- Powiedział Neji kierując się wraz z Akai’em na pole treningowe numer 5.
- Dla nas do zwykłe spotkanie znajomych.- Dodał z uśmiechem na twarzy Akai.
- Może być też uprowadzeniem dla wyższych spraw.- powiedział Neji, który zaczął przywiązywać mnie do jednego z trzech drzew uniemożliwiając ucieczkę.
 - Teraz siedź grzecznie.- Powiedział po chwili Akai uśmiechając się w moim kierunku.
- A mam inny wybór.- Powiedziałam wściekła na nich.
- Jak się uwolnię wleje wam tak, że się nie pozbieracie Akai! Neji!- Warczałam na nich.
- Hai jak zawsze.- Powiedział Neji z uśmiechem.
- Aa! Nie denerwujcie mnie!- Wydarłam się na nich spoglądając na nich wściekła. Zaczęłam szarpać się i miotać.
- Co ci dziś odbiło Ami?- Zapytał się zmartwiony Akai. Odwróciłam wzrok nie patrząc na niego a Neji zmrużył oczy.
- Nigdy taka nie byłaś. – Dodał po chwili Akai. Nie chciałam się na niego patrzeć. Nie chciałam o tym myśleć a tym bardziej mówić.
- Zawsze byłaś uśmiechnięta. – Powiedział Akai spoglądając na mnie a koło niego pojawił się sensei i Midori byli smutni, zmartwieni a nawet zawiedzeni. Pewnie Iruka im już powiedział o mojej decyzji.
- Uświadomiłam sobie.- Powiedziałam Spoglądając na nich lodowaty spojrzeniem.
- Uświadomiłaś sobie… co?- Zapytał się ponownie Akai. Neji stał w milczeniu za jego plecami przyglądając się moim reakcją.
- To, że nie ważne jak bym się starała dla was zawszę będę marną kopią Suwaru.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Spojrzałam na ich zdziwione miny. Neji miał szeroko otwarte oczy. Co dość mnie zdziwiło? Nie należał do osób, które można było aż tak bardzo zaskoczyć.
Powiedziałam coś dziwnego? Dlaczego się na mnie tak gapią?
Pomyślałam spoglądając na ziemię na którą kapały krople. Dopiero teraz sobie uświadomiłam, że mimo uśmiechu z moich oczu ciekły łzy
W końcu wyrzucałam słowa, których nie mogłam wypowiedzieć. Które ciążyły mi w sercu. Ten strach. Jedni mogli uważać to za głupie bądź płytkie. Lecz nie chciałam być czyimś zastępstwem.
- Ami…- Spojrzała się zszokowana Midori. Odwrociłam wzrok nie patrząc się w jej kierunku. Teraz było mi wszystko jedno. Czy im to powiem czy nie.
- Nie zaprzeczajcie.- Powiedziałam pustym głosem nie dając jej dość ponownie do słowa.
- Dla was zawsze nią byłam.- Powiedziałam po chwili. Na mojej twarzy gościł ponownie uśmiech.
- O czym ty gadasz.- Zdenerwował się Akai.
- Zawsze cię chwalili.- Powiedział po chwili Neji. Spojrzałam się na niego mrużąc oczy.
- Od momentu pierwszej misji.- Powiedziałam spoglądając się w niebo.
- Haa…- Zdziwili się spoglądając po sobie.
- Z Ayą.- Dodałam ignorując ich reakcję. Przełknęłam ślinę.
- Cieszyłam się.- Wyszeptałam spoglądając na kolana siedząc spokojnie związana do drzewa. Nie przerywali mi więc postanowiłam kontynuować
- Tak bardzo chciałam wypełnić swoje zadanie.- Powiedziałam po chwili nie patrząc się na nich. Przygryzłam wargę.
- Chronić Ayę.
- Myślałem, że wypełniliście tę misję.- Powiedział zdziwiony Neji zerkając na znajomych.
- Bo tak było.- Powiedział Akai.
- Dalej nie rozumiemy co to ma związek z dzisiejszym dniem.- Dodał Akai po chwili namysłu.
- Ciężko trenowałam by móc was ochraniać czy być po prostu potrzebna.- Powiedziałam ponownie zamykając oczy.
- Ignoruje nas.- Powiedział Akai.
- Cii.- Uciszyła ich Midori.
- Byłam szczęśliwa gdy Aya powiedziała mi, że we mnie wieży. W prawdzie nie licząc Suwaru nikt nigdy mi tego nie powiedział. Była jedną z nielicznych, które odważyły się tak powiedzieć.- Spojrzałam się w ich kierunku z uśmiechem na twarzy. Samo wspomnienie tego sprawiało przyjemne ciepło w sercu.
– Powiedziała też, że wieży w to, iż kiedyś uda mi się w końcu znaleźć przyjaciół i stać się silną – Wyszeptałam opuszczając wzrok przypominając sobie owy dzień. Przygryzłam wargę.
- Pragnęłam byście zostali moimi przyjaciółmi.- Powiedziałam i skuliłam się na tyle ile pozwalały mi więzy.
- Przecież nimi jesteśmy.- Zdziwiła się Midori spoglądając na zdziwionego Akai’a Sensei stał i przysłuchiwał się uważnie rozmowie.
- byłam tak szczęśliwa na samą myśl o tym. Ale…- Urwałam spoglądając na Akai’a. Zamarł spoglądając się w na mnie.
- Nic ci przecież w tedy nie zrobiłem.- Powiedział spoglądając na Midori i pozostałych. Zamknęłam oczy zaciskając dłonie w pięści.
„ - Co ta cała Ami sobie myśli.- Powiedział Akai siedząc przy ognisku.
- Uważa, że jak Suwaru nauczyła ją kilku rzeczy może myśleć, że będzie w naszej drużynie?- Powiedziała poirytowana Midori. „
Przypomniałam sobie urywki ich rozmów. Uważali ze mnie nie byli i mogli być szczerzy. Nie tacy jak przy mnie zawsze byli.
- Ami?- Wyszeptała Midori podchodząc bliżej chcąc położyć mi na ramieniu dłoń.
- Nie dotykaj mnie!- Wydarłam się spoglądając na nią wściekle. Neji spojrzał się na mnie zdziwiony zresztą nie Tylko on.
-„ Uważa, że jak Suwaru nauczyła ją kilku rzeczy może myśleć, że będzie w naszej drużynie.- Wypowiedziałam słowa, które dość mocno utkwiły mi w głowie. A zarazem potwornie zraniły. Wiedziałam, że to właśnie w tym momencie powstał mur uniemożlwiający mi nawiązanie z nimi więzi. A co gorsza nie chciałam nawet przekroczyć tego muru. Bałam się.
Zamknęłam oczy oddychając szybciej. Zacisnęłam szczęki na tyle mocno by było słychać jak zgrzytam zębami.
„- Jest denerwująca nigdy nie zaakceptuje jej jako członka drużyny jest marna kopią Suwaru.- Powiedział Akai. Spojrzałam się na ziemię przygryzając wargę.
- Jest słaba i beznadziejna musimy wciąż ją chronić i dotego uważa się za bóg wie kogo wnerwiający bachor.- Dodała Midori. Do moich oczu napłynęły łzy. A po wardze ciekła krew.
Kolejna fala nieprzyjemnych wspomnień uderzyła z dwojoną siłą.
Nie miałam już sił by powstrzymywać łez. Spoglądałam się na nich zapłakana. Nie obchodziło mnie to, że stał tam wróg numer jeden, który będzie mi to wypominał do końca mojego cholernego życia.
- Nigdy nie zaakceptuje jej jako członka drużyny.- Zacytowałam spoglądając się na Akai’a W moich oczach mogli dostrzec jedynie potworny ból.
- Marna kopia Suwaru.- Powiedziałam ponownie widząc jak Akai się skrzywił.  Musiało już do nich dojść to o czym właśnie do nich mówiłam. Lepiej później niż wcale.
- Słyszałaś naszą rozmowę.- Powiedziała Midori spoglądając na mnie. Uśmiechnęłam się w jej kierunku.
- Już w tedy daliście mi do zrozumienia.- Wyszeptałam spoglądając na ziemię.
-, Mimo że starałam się jak mogłam wymyśliłam własne techniki. Trenowałam wiele. Nic nie zmieniło wciąż tak myślicie.- Powiedziałam bez żadnych emocji. Mój głos był pust.
- To nie tak! – Krzyknęła Midori.
- Może jedynie tak było na początku, ale…- Urwała po chwili spoglądając na mnie z bólem.
- Nigdy nie pozwoliliście mi walczyć. Zawsze kazaliście stać mi za waszymi plecami.- Powiedziałam ponownie.
- Baliśmy się!- Krzyknął Akai z zamkniętymi oczami.
- Baliście się? Czego?- Zdziwiłam się spoglądając na niego.
- Suwaru była naszą przyjaciółką od dziecka. Nie byliśmy w stanie jej uratować, ochronić. To, że zginęła… Było potwornym ciosem.- Powiedział Akai z zamkniętymi oczami.
Odwróciłam wzrok. Jak bym tego Niewiedziała. Była dla mnie jak siostra, której nigdy nie było mi danie mieć.
- Potem dali nam w zastępstwo dzieciaka po akademii. Uważaliśmy wtedy, że chcą zastąpić pustkę tobą. Zapełnić brakujący element.- Dodał po chwili namysłu Akai.
- Wow awansowałam z kopi na bezwartościową rzecz.- Powiedziałam spoglądając na nich. Bardzo pocieszył mnie ten awans.
- Daj mi dokończyć! - Ryknął Akai.
- Tamta misja. Gdy oddzieliłaś się od nas sprawiła, że wspomnienia wróciły, bolesne. Do tego znałaś te same techniki. Byłaś tak lekkomyślna walcząc z silniejszym od siebie przeciwnikiem.- Powiedział Akai podchodząc bliżej widać było ze był poddenerwowany.
- Baliśmy się, że jak pozwolimy by emocje nad nami górowały to byśmy cię polubili a kolejna strata była by zbyt bolesna.- Dodała Midori.
- Byliśmy wściekli na samych siebie a tę frustrację wyładowaliśmy na tobie. Całą złość jaka się w nas zgromadziła podświadomie uchodziła, gdy spoglądaliśmy na ciebie. Lecz z biegiem czasu to znikało. Mimo że uczyła cię Suwaru byłaś inna niż ona. Poważniejsza. Na misjach nie poruszałaś się lekkomyślnie.  Przemyślałaś każdy krok. Zawsze byłaś przygotowana na jakiekolwiek zdarzenie. I zawsze mogliśmy liczyć na ciebie. Gdy zdaliśmy sobie sprawę z tego, że jesteś częścią naszej drużyny. Było za późno. Zaczęłaś się od nas oddalać.- Powiedział spokojnym głosem Akai. Spojrzałam się w ich kierunku.
- Twoje oczy kiedyś pełne entuzjazmu stawały się mroczniejsze. Nie rozumieliśmy dlaczego. Już lepiej dogadywałaś się z drużyną, która nie należała nawet do naszej wioski niż z nami. Każde nasze staranie kończyło się klęską.- Powiedziała Midori.
- Teraz wiemy dlaczego.- Powiedział Akai. Spojrzałam się na nich zdziwiona. Gdy mnie przytulili. Nie byłam do tego przygotowana a tym bardziej przyzwyczajona.
- Nie wydurniajcie się!- Warknęłam na nich. Gdyby nie sznury już dawno by leżeli na ziemi.
-Wstawicie!- Warknęłam ponownie szamocąc się by uwolnić ręce.
-Co wam odbiło. – Dodałam powoli się uspakajając co wcale mnie nie pocieszało. Czułam jedynie większy niepokój.
- Daj nam szansę by to naprawić!- Powiedzieli jednocześnie Akai i Midori. Spojrzałam się na nich przygryzając wargę.
- Wybacz nam myliliśmy się. Nie uważamy cię za Kopie Suwaru. – Powiedzieli jednocześnie nie puszczając a nawet zwiększyli siłę z jaką mnie przytulili. Wypuściłam powietrze czując, że jeśli to potrwa dłużej to mnie uduszą.
- W Końcu Suwaru nie miała zdolności do pakowania się w kłopoty.- Powiedział Neji z delikatnym uśmiechem na twarzy.
- Dobrze.- Powiedziałam po chwili krzywiąc się. Czując jak łamią mi kości.
- Połamiecie mnie. I odwiążcie mnie w końcu.- Powiedziałam spoglądając na nich. Gdy mnie odwiązali wstałam zerkając na nich.
- Dziękujemy.- Powiedzieli z uśmiechem na twarzy.
- Teraz musimy udać się do swoich domów a jutro może udamy się na ramen.- Powiedział Akai z uśmiechem na twarzy.
- Może być.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy widząc jak odchodzą.
- Nawet mnie nie denerwuj Neji.- Powiedziałam do niego widząc jego uśmiech. Spojrzała się na mnie uśmiechając się delikatnie.
- A czy ja coś mówię słabeuszu.- Powiedział spoglądając na mnie.
- Masz szczęście, że dziś nie mam ochoty ci dowalić inaczej byś płakał.- Powiedziałam.
- Ta chciałbym to zobaczyć.- Powiedział Neji uciekając przede mną.  Zaczęłam biec za śmiejącym się na głos Neji ’m, który z łatwością przedzierał się przez zarośla.Rozdział

1 komentarz:

  1. Jejku, dobrze, że sytuacja z drużyną w końcu się rozwiązała <3

    OdpowiedzUsuń