Siedziałam
nad wodą relaksując się dźwiękiem jaki wydawała. Od czasu gdy zostałam
wypuszczona ze szpitala minęło już kilka dni. Przyjemny powiew wiatru
relaksował moje ciało. Przymknęłam oczy pozwalając na te chwilę relaksu.
-
O Ami nie spodziewałem się, że ktoś tu będzie.- Usłyszałam dość znajomy głos.
Podniosłam wzrok zerkając na dość przygnębionego Lee. Przepuszczałam co mogło
być przyczyną tego.
-
Relaksuje się – Powiedziałam i pokazałam by usiadł. Widząc jak chłopak się
wacha nabrałam powietrza w policzki starając się skupić myśli.
-
Nie gryzę.- Powiedziała po chwili.
-
Przecież wiem.-Powiedział i usiadł spoglądając na wodę zamyślony. Przez dłuższą
chwilę milczał. Spoglądałam jedynie co jakiś czas. Nie mówiąc nic.
Jakich
miałabym użyć słów by go zmotywować. Nie znałam się na tym. Kiepska była ze
mnie przyjaciółka.
-
Ami? O czym myślisz?- Zapytał chłopak przerywając niezręczną ciszę. Spojrzałam
się z delikatnym uśmiechem na twarzy.
-
O niczym tak ważnym.- Powiedziałam po chwili zastanowienia.
-
Wiem jakie to frustrujące przegrywać. Ostatnio też się nad tym zastanawiałem.
Dużo po walce z Gaarą. Oczywiście nie chowam do niego żadnej urazy.- Powiedział
patrząc w niego trzymając kulę.
-
Po co tyle trenować skoro nie jestem geniuszem. – Wyszeptał w milczeniu.
-
Nie zamierzam się poddać Lee. To dość dziwnie wytłumaczyć. Z jednej strony
ogarnia mnie wściekłość gdy pomyślę, że przegrałam. Natomiast z drugiej strony
chciałabym ponowienie stoczyć z nim walkę. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy
po przez zamknięte oczy.
-
Jest wiele spraw, które muszę rozwiązać. Nie mogę tak łatwo się poddać.
Nauczyłam się wielu rzeczy obserwując was. – Dodałam patrząc w niebo.
-
Rozumiem… Ty masz jednak jakiś dar, a ja…- Powiedział przerywając by spojrzeć
się na moją twarzy.
-
Mam dar do pakowania się w tarapaty. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy. W
końcu wiele razy to słyszałam. I zaczynam się powoli zgadzać z tym
stwierdzeniem. Spojrzałam się w jego oczy oddychając spokojnie.
-
Oj takie gadanie nie pasuje do ciebie Lee. Wiesz masz wspaniałego sensei’a
który wskoczyłby za tobą w ogień. Wspaniałe marzenia, które warte są
spełnienia. – Powiedziałam patrząc na niego po czym spojrzałam się w niebo.
-
prosto mówić, lecz ta decyzja nie jest taka prosta. Mam do wyboru życie bądź
śmierć.- Powiedział patrząc w niebo.
-
Nie nazwałabym tego życiem. Tylko Egzystencją. Nigdy nie byłam w tej sytuacji,
lecz gdybym miała ci powiedzieć co wybieram. Odpowiedziałabym, że wybieram
operacje.- Powiedziałam pewnym głosem widząc minę Lee.
-
Jak możesz tak łatwo odpowiedzieć na nie.- Powiedział zamykając oczy.
-
Po prostu wiem, że jeśli bym nie podjęła tej decyzji umierałabym w
cierpieniach. – Powiedziałam zamykając oczy nabierając powietrze.
-
Umierałabyś?
-
Umierałabym. To prawda. Zrezygnowałabym bez walki o swoje marzenia do tego bym
nie mogła przebywać w towarzystwie przyjaciół. Widok tego jak byście wyruszali
na misję sprawiałby, że moje serce krwawiłoby. Wasze historie z misji… Jak w
tedy mogłabym wytrzymać myśli, że jeśli bym się podjęła operacji to może
mogłabym z wami chodzić. –Powiedziałam spoglądając w niebo.
-,
Jeśli bym wybrała operacje, lecz by się nie powiodła i umarłabym. To nic.
Walczyłabym do końca. Starając się coś zmienić. – Dodałam spoglądając na
zdziwionego chłopaka.
-
Wiesz…twój sposób widzenia świata jest ciekawy.- Zaśmiał się spoglądając na
niego.
-
Wciąż walczysz. Niezależnie jaki to by nie był przeciwnik. Całkiem tak jak ja.-
Powiedział patrząc na niego.
-
Czy ja wiem. Ty jesteś geniuszem ciężkiej pracy Lee. Dlatego wiem, że ci się
uda. Tsunade nie jest byle jakim medykiem. Na pewno by cię postawiła na nogi. –
Powiedziałam uśmiechając się do niego.
-
Słyszałem, że z Nejim jesteście w stosunkach pokojowych. – Zaśmiał się
zmieniając temat.
-
Najwyższy czas. Nie rezygnuje jednak z walk z nim. Lecz teraz będą bardziej na
tle treningowym. – Dodałam spoglądając na niego oddychając spokojniej biorąc
kamień i rzuciłam nim w wodę. Zamyślona.
-
coś jednak zaprząta ci myśli.
-
No może odrobinę. Wiesz ty masz Gay’a, Naruto szkoli się u jednego z Saninów
Jirayi. Neji trenuje z ojcem Hinaty. Natomiast ja… Nigdy nie miałam takiej
osoby… Raczej Suwaru była taka. Zawsze szkoliłam się sama.- Powiedziałam
przygnębiona i delikatnie podkuliłam kolana opierając głowę o kolana.
-
Chodzi o nauczyciela?- Zaśmiał się Lee łapiąc się za brzuch.
-
Co w tym zabawnego.- Zapytałam nabierając powietrza.
-
Prawie nie zginęłaś a martwisz się o to, że nie masz Sensei’a?- Zdziwił się Lee
spoglądając na mnie. Założyłam ręce na klatce.
-
A nie mogłabyś poprosić tego z ANBU. Słyszałem, że jest jednym z najlepszych. –
Powiedział Lee patrząc się w moim kierunku.
-
Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Jak niby miałabym go znaleźć? Nie znam nawet
jego imienia. Fakt kiedyś mi je podawał, lecz nie mogę sobie go przypomnieć.
–Powiedziałam w kierunku chłopaka delikatnie machając ręką. Zamknęłam oczy.
-
Mam się włamać do archiwum ni poszukać jakiś informacji o nim. Nie wiedząc
nawet gdzie szukać? – Zapytałam patrząc na zdziwionego chłopaka. Przekręciłam
głowę w bok. To był jakiś pomysł, lecz
nie widziałam powodów by podziałam. Jak by mnie nakryli była bym jedynie mokrą
plamą na papierach. Nie chcę sprawdzać zdolności ANBU na własnej skórze. Tylko
samobójcy by na to poszli. A ja się do nich na pewno nie zaliczałam. Lee
spoglądał na nie i uśmiechnął się.
-
Pójdę już nie będę przerywał ci rozmyślań.- Powiedział jedynie i zaczął
odchodzić o kulach.
Jak
on miał na imię przypomnij sobie Ami.
Pomyślałam
przypominając sobie fragment pewnego wydarzenia.
-
Coś cię znów trapi.- Powiedział ANBU spoglądając się na mnie.
-
Nie lubię tego.- Powiedziałam spoglądając na niego. Mimo że miał maskę już
potrafiłam go rozpoznać.
-
Jak mam się do pana zwracać. Pan mnie zna a ja nie.- Powiedziałam spoglądając
na niego gdy siedział na parapecie mojego pokoju.
-
Hm.. Nie mogę zdradzić mojego imienia, lecz możesz mówić do mnie Shizu.-
Powiedział spokojnym głosem spoglądając na mnie.
-
Miło mi cię poznać Shizu.- Powiedziałam spokojnym głosem.
-
Teraz powiedz co cię trapi.- Powiedział siedząc i spoglądając na mnie spod
maski.
-
To co zwykle. I oczywiście pokłóciłam się z Nejim.- Powiedziałam.
Uśmiechnęłam
się szerzej. Skoro udało mi się przypomnieć to jak miałam się do niego zwracać.
To pora na to bym w końcu wzięła się za siebie. Pora odnaleźć Shizu-san i
poprosić o naukę. Zniosę każdy trening, jakiemu mnie podda jedynie chciałam
stać się silniejsza by móc ochraniać bliskie memu sercu osoby, wioskę oraz
żebym umiała się obronić. Nie zapomniałam o tym, że ktoś wynajął Ninja do
zabicia mnie. Nie zamierzałam czekać bez czynnie. Dowiem się kto to zrobił i co
najważniejsze dlaczego.
Wstałam
i zaczęłam kierować się do wioski zastanawiając się jak go teraz znaleźć.
-
Oczywiście ksywkę znam. Imienia i nazwiska nie. Oczywiście nie uważam, że od
razu go znajdę. Nawet jeśli to nie koniecznie może się zgodzić na trening. Jest
w ANBU a oni mają ważniejsze zadania. I co mogłabym ofiarować? Nie jestem
uzdolniona czy genialna…- Powiedziałam sama do siebie idąc przez wioskę.
-
Wiesz Ami, że mówienie do samej siebie źle wróży. – Usłyszałam za sobą głos,
który doskonale znałam.
-
Neji…- Wyszeptałam spoglądając na niego lodowatym spojrzeniem.
-
Oj co to za oczy. Przyszedłem pokojowo. Myślałem, że już sobie to
wyjaśniliśmy.- Powiedział chłopak spokojnym tonem.
-
Trudno jest przywyknąć do tego, że nie skaczemy sobie do gardeł jak to Tenten
uznała.- Powiedziałam delikatnie drapiąc się po tyle głowy i zamknęłam oczy.
-
O czym tak rozmyślałaś?- Zapytał się idąc koło mnie. Spojrzałam się na ziemię
po czym na niego i uśmiechnęłam się.
-
O tym czy nie znaleźć sobie mistrza… Fakt mam już kogoś na myśli. No… Ale dość
trudno do niego będzie dojść. – Wyszeptałam spoglądając na niego i uśmiechnęłam
się.
-
Mogę wiedzieć kim on miałby być?- Kolejne pytanie.
-
Członek ANBU.- Powiedziałam a Neji spojrzał się na mnie jak na niezrównoważoną
psychicznie. Zmrużyłam oczy jadowicie po czyn wzięłam ręce za sobą. Dość mnie
korciłoby mu profilaktycznie przywalić. Starałam się jednak powstrzymać.
-
Chodzi mi o tego co zawsze z nim rozmawiam. Mam się do niego zwracać jako
Shizu.- Powiedziała spokojnym głosem. Zamknęłam oczy na chwilę by ogarnąć
myśli.
- Wiesz
trudno będzie go znaleźć, ale jeśli we dwóje się za to zabierzemy będzie
znacznie łatwiej.- Powiedział spoglądając na mnie a widząc otwartą buzię na
jego czole pojawił się żyłka.
-
Co to za reakcja? Staram się być miły!- Warknął jak to Neji jakiego znałam.
Zaśmiałam się idąc.
-
żadna.- Powiedziałam kierując się spokojnie.
-
Więc co planujesz po tym jak go znajdziemy?- Zapytał spokojnie. Spojrzałam się
na niego.
-
A co mam planować? Po prostu zapytam się go czy mógłby mnie szkolić. –
Powiedziałam patrząc na niego. Mam sobie utrudniać i tak już trudną sprawę. O
nie. Nie zamierzałam.
-
Jedynie do czego mi byś był potrzebny to to byś go znalazł bądź ich ja zajmę
się resztą.- Powiedziałam pewnym głosem. Zamknęłam oczy.
-
Dlaczego ci zależy na tym by cię szkolił?- Zapytał ciekawy. Spojrzałam się na
niego opierając się o ścianę sklepu. Zamyślona.
-
Naruto szkoli się u Jirayi. Ty u ojca Hinaty. Ino szkoli jej własny ojciec.
Shikamaru pobiera nauki od Asumy. Midori jak i Akai pobierają nauki od swoich
nauczycieli. Natomiast ja… Ja nie mam ojca czy matki, która mogłaby mnie czegoś
nauczyć. Jedyną osobą, którą znam i która mogłaby sprawić bym stała się chodź
by odrobinę silniejsza to on. Jeśli się nie zgodzi? No cóż. Będę musiała
przełknąć to i jak zwykle zamknąć się w bibliotece i szkolić się tak jak umiem.
– Powiedziałam smutnym głosem.
-
Oraz mam własne sprawy dlaczego chcę się wzmocnić. – Powiedziałam przypominając
sobie sytuację z Sachim. Złapała się delikatnie za ramię. Nie wiedząc czy
powiedzieć o tym Nejiemu. O tym, że ktoś chce się mnie pozbyć. Postanowiłam
jednak nie mieszać go do tego.
-
Dobrze znajdę ANBU, lecz ty resztę robisz sama.- Powiedział i aktywował
Byakugana. Przeszukując tym samym wioskę. Nie przeszkadzałam mu. Wyczekiwałam
jedynie gdy powiedział gdzie się znajdują.
~&~
Szłam
we wskazanym przez Nejiego kierunku pewna, że tam właśnie spotkam Shizu-sana.
Neji nigdy się nie mylił jeśli chodziło o poszukiwania. Mogłam być pewna tego,
że właśnie w tym miejscu go znajdę. Wyciągnęłam rękę spoglądając na krople
deszczu spadające po mym ciele. Uśmiechnęła się jedynie blada. Gdy dotarłam na
owe miejsce spojrzałam się na trening ANBU z iskierkami w oczach. Naprawdę byli
elita.
-
Co tu robisz?- Usłyszałam za sobą męski głos. Nie znałam go więc nagle się
odwróciłam. Spoglądając na maskę przypominając ptaka z niebieskimi detalami.
-
Jedynie upoważnionym tutaj może być.- Dodał srogo. Delikatnie opuściłam wzrok
po czym spojrzałam się na owego mężczyznę.
-
Szukam.- Powiedziałam po chwili ciszy.
-
Członka ANBU.- Powiedziałam przekręcając głowę w bok. Zastanawiając się co
dalej powiedzieć.
-
Nie znam jego pra…
-
Ami-chan co tu robisz?- Zapytał przerywając mi Shizu-san. Odwróciłam się do
niego i uśmiechnęłam się na jego widok.
-
Kapitanie.- Powiedział nieznajomy.
-
To nic takiego.- Powiedział delikatnie unosząc rękę do góry.
-
Mogę wiedzieć jak mnie znalazłaś? I co cię sprowadza- Zapytał miał dziwny głos.
Spojrzałam się na niego rozpoznając w nim złość i nie pokój.
-
Chciałam z panem porozmawiać. Raczej o coś się zapytać. – Powiedziałam
spoglądając na niego. Przekręciłam delikatnie głowę w bok spoglądając na jego
towarzyszy. No dobrze jego drużynę. Przyglądali się mi uważnie.
-
I sam pan mi powiedział, że jeśli chcę z panem porozmawiać to nie muszę pakować
się w żadne tarapaty. –Powiedziałam nabierając powietrza w policzki czując się
osaczona. Przez co przybrałam pozycje obronną. Shizu- san musiał wyczuć to po
wyciągnął rękę zatrzymując pozostałych.
-
Ogłaszam pięciominutową przerwę.- Powiedział na co pozostali znikli. Spojrzałam
się na niego po czym na ziemię.
-
Więc zamieniam się w słuch. –Powiedział patrząc na mnie.
-
Chciałam się zapytać…- Powiedziałam drżącym głosem po czym upadłam na kolana
patrząc na trawę.
-
Proszę niech pan uczyni ze mnie swoją uczennicą.- Powiedziałam pewnym głosem
nie podnosząc głowy. Shizu stał jedynie w milczeniu zastanawiając się nad tym
bądź zdziwiło go moja propozycja. Zacisnęłam dłonie na trawie nie podnosząc
wzroku.
-
Jestem członkiem ANBU.- Powiedział po chwili milczenia.
-
Wiem o tym. Przychodząc tu miałam na uwadze to, że może pan się nie zgodzić.
Lecz jeśli bym nie spróbowała to bym nie była ja. – Powiedziałam spokojnym
głosem podnosząc wzrok i delikatnie się uśmiechnęłam.
-
Decyzja nie należy do mnie Ami.- Powiedział w milczeniu.
-
Rozumiem. Przepraszam, że przeszkodziłam w treningu.
Wyszeptałam. Po czym
zaczęłam kierować się w kierunku domu. A jednak nie udało mi się zdobyć nowego
nauczyciela. Los uwielbia sprawiać mi zawody. Weszłam do środka zamykając je po
czym przygotowałam się do spania. Mimo tego nie potrafiłam zasnąć
Kurcze, Shizu! Mam nadzieję, że Tsunade pozwoli mu być nauczycielem Ami - byłoby mega! :D
OdpowiedzUsuń