.
Nawet
nie zdążyłam się obejrzeć a trening trwał już dziesięć dni. W prawdzie nie
spodziewałam się, że Hinata dojdzie tak daleko, lecz już mogłam powiedzieć, że
się wzmocniła. Na samą myśl, że byłam w stanie jej odrobinkę pomóc przyprawiała
mnie o dumę. Cieszyłam się. Nie mogąc tego ukryć. Hinata stała się zwinniejsza
i znacznie szybsza. Szkoda, że jej niska ocena nie chce się podnieść.
Największy mur to to, że nie wierzy we własne możliwości. Spojrzałam się na nią
zamyślona.
—
Ami znów błądzisz myślami.— Powiedziała po chwili Hinata spoglądając na mnie.
—
Gomen.— Powiedziałam uśmiechając się.
—
Więc co będziemy robić w ostatnie cztery dni Treningu. — Powiedziała
spoglądając się na mnie.
—
Hmm…— Zaczęłam się zastanawiać.
—
Już wiem udamy się do gorących źródeł.— Powiedziałam spokojnym głosem.
—
Jesteś pewna czy to dobry pomysł powinnyśmy wracać do wioski.— Powiedziała
spoglądając na mnie.
—
I tak znikłaś na dziesięć dni więc gorzej być nie może prawda.— Powiedziałam
spoglądając na nią.
—
Nawet mi tego nie wypominaj.— Skrzywiła się spoglądając na mnie.
—
Wątpię by ktoś się przejął moim zniknięciem.— Dodała po chwili namysłu.
—
czy ja wiem. Kiba i Shino na pewno to dostrzegli.— Powiedziałam z delikatnym
uśmiechem na twarzy.
—
Nie mogą chodzić na misję, ponieważ zniknęłaś. Tak samo jak moja drużyna. —
Zmrużyłam oczy spoglądając po czym posiniałam na twarzy.
—
Ami coś się stało.
—
Nie to nic takiego po prostu przypomniałam sobie jaki Charakter ma Akai.—
Powiedziałam zakładając ręce na piersiach.
—
Jest mało wyrozumiały.— Dodałam spoglądając na nią.
—
A jaka jest twoja drużyna?— Zapytała się Hinata spoglądając na mnie.
—
Hmm. Jaka jest? Hmm.. Jak by ją opisać?. Akai jest… hmm… Midori… Jest dość…
Natomiast Shiowase –sensei jest taki…— Powiedziałam spoglądając na zdziwioną i
zmieszaną Hinatę spoglądając na mnie.
—
Wiesz twój opis jest bardzo przejrzysty.— Powiedziała Hinata zakładając ręce na
piersiach.
—
Po prostu nie wiem. — Powiedziałam spoglądając w bok i zamknęłam oczy.
—
Jak to?— Zdziwiła się Hinata.
—
Inuzuka Kiba jest jak by to ująć porywczy i zadziorny uwielbia walczyć nawet z
silniejszymi od siebie. Bardzo kocha swojego psa Akamaru oraz często kłuci się
z Shino. Często działa pochopnie bez zastanowienia się. — Powiedziała Hinata
bez namysłu. Spojrzałam się na nią skrzywiona.
—
Przecież wiem jaki jest Kiba.— Powiedziałam ciut oburzona tym.
—
Wiec jaka jest twoja drużyna. — Powiedziała Hinata spoglądając na mnie.
—
Problem w tym, że ja nie wiem jak jest moja drużyna. — Powiedziałam spoglądając
na ziemię. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jaka jest moja drużyna. A tym
bardziej nigdy nie starałam się ich poznać. Spojrzałam w bok nie chcąc
spoglądać w oczy Hinaty.
—
Coś się stało Ami?— Zapytała się spoglądając się na mnie. Zamknęłam jedynie
oczy zamyślona.
—
Wiesz odkąd jestem z nimi w drużynie czas, jaki z nimi spędzam to jedynie
misje.— Powiedziałam spoglądając na nią.
—
Słucham?— Zdziwiła się Hinata spoglądając na mnie z otwartą buzią.
—
Miałam z nimi najwyżej trzy wspólne treningi a spotkaliśmy się poza misją może
z cztery razy i wszystkie te razy były związane z tym, że znajdowałam się w
szpitalu. — Powiedziałam spoglądając na ziemię. Zamknęłam oczy.
—
Dlaczego?— Zdziwiła się spoglądając na mnie.
—
Jestem jedynie dla nich tylko zastępcą Suwaru. Nikim więcej. Nie chcę się po
prostu…— Spojrzałam się na ziemię wstając i podchodząc do drzewa.
—
Nie umiem z nimi rozmawiać.— Powiedziałam spoglądając na nią.
—
Powinnaś poznać własną drużynę.— Powiedziała spoglądając na mnie.
—
To mogłoby poprawić twoje relacje z innym. — Dodała po chwili spoglądając na
moją osobę.
—
Po co mi to. Misje i tak wypełniamy zazwyczaj jestem jedynie dodatkiem do tła.—
Powiedziałam pokazując na drzewa.
—
Trenuje by stać się silna, lecz to mało daje. I to Irytujące gdy się starasz a
nic ci nie wychodzi jakby ktoś wciąż żuczał mi kłody pod nogi.— Powiedziałam
poirytowana spoglądając na nią.
—
Może nie pozwalają ci walczyć, ponieważ nie znają ciebie.— Powiedziała
spoglądając na mnie.
—
Wiedzą o mnie więcej niż ja o nich Hinata. — Powiedziałam spoglądając na nią i
zaczęłam chodzić w kółko.
—
Co wiesz o Akai’im? — Zapytała się Hinata. Nabrałam powietrza.
—
Akai jest dość silnym chłopakiem jego chakra jest typu ognia. Jest czasem
nieznośny i lubi się rządzić. Jest czasem nie do zniesienia. — Dodałam
spoglądając na nią.
—
Same złe cechy.— Powiedziała spoglądając na mnie.
—
nie łatwo jest wydobyć z myśli od tak cechy kogoś kogo prawie się nie zna, mimo
iż tyle czasu się z tymi osobami spędziło. — Powiedziałam zwieszając głowę na
ziemię.
—
Można na niego liczyć. Nigdy mnie nie zawiódł zawsze się pojawiał gdy tego
najbardziej potrzebowałam oczywiście na misjach taki jest.— Powiedziałam
spoglądając na nią
—
Midori jest do niego bardzo podobna zawsze pojawiała się gdy tego
potrzebowałam. Potrafi Gotować i uwielbia się zakładać i wymyślać głupie kary.—
Powiedziałam krzywiąc się po czym przypomniałam sobie to jak ubrała Akai’a.
Zaczęłam się śmiać zasłaniając usta.
—
Coś się stało?— Zapytała się spoglądając na mnie.
—
Nie to nic takiego po prostu coś sobie przypomniałam. — Powiedziałam
spoglądając na nią z uśmiechem na twarzy i spojrzałam się na drzewo. Wycierając
łzy spowodowane śmiechem.
—
Sensei to chodząca zagadka o nim bardzo mało wiem. Jest Opiekuńczy i zawsze we
mnie wierzy. — Powiedziałam spoglądając na nią.
—
Coś nie tak?— Zapytała się spoglądając na mnie.
—
Gdy tak o nich mówię dochodzę do wniosku, że jestem straszną osobą.—
Powiedziałam przekręcając głowę w bok. I przygryzłam wargę opierając głowę o kolana.
—
Dlaczego tak sądzisz?— Zdziwiła się Hinata. Wiedziałam co musiała sobie teraz o
mnie myśleć w końcu nie należę do osób, które takie są. I grubo się tu myli.
—
Ponieważ jedyną osobą, która nie dopuszcza ich do siebie jestem ja sama.—
Powiedziałam spoglądając na nią i przekręciłam głowę w bok.
—
To ja postawiłam przed nami niewidzialny mur, gdy się zbliżą za blisko od razu
uciekam.— Powiedziałam spoglądając na nią.
—
Dlatego nie uważam się za osobę silną.— Powiedziałam spoglądając na nią. — Mogę
walczyć narażać życie.— Dodałam spoglądając na nią.
—
To śmieszne.— Powiedziała spoglądając na mnie.
—
Dzięki pierwszy raz mówię komuś to, że jestem beznadziejna słyszę, że to
śmieszne. Lepszej rzeczy do poprawy humory jeszcze nie słyszałam.— Powiedziałam
spoglądając na nią oburzona.
—
I po co ja się w ogóle odzywałam.— Powiedziałam i kopnęłam kamień na tyle mocno
by się skruszył. Zaczęłam iść zostawiając Hinatę samą.
To Śmieszne
Pomyślałam
spoglądając na nią przez ramię.
Co może wiedzieć?
Ma drużynę, którą zna od dziecka. A ja jestem dodatkiem. Marną kopią Suwaru.
Nikim więcej. Nie mam, co im powiedzieć.
Pomyślałam
idąc dalej wchodząc w las, lecz też się za bardzo nie oddalałam spojrzałam się
na niebo. Zwiesiłam głowę spoglądając na ziemię.
Po
prostu nie zasłużyłam na miano członka drużyny 11 i wątpię bym kiedykolwiek w
to uwierzyła. To nie tak, że cały czas ich otrącałam. Chciałam się zbliżyć
lecz…
Urwałam
kucając i wspominając sobie pewnie moment.
—
Aya twoja Historia była smutna.— Powiedziałam podchodząc do dziewczynki
spoglądając na nią.
—
Nie musisz się nade mną litować przywykłam do tego.— Powiedziała spoglądając na
mnie z uśmiechem na twarzy.
—
Z resztą ty nie miałaś lepiej ode mnie.— Powiedziała podchodząc bliżej mnie.-
Spojrzałam się na nią.
—
Dlaczego uczyłaś mnie jak użyć chakry by skruszyć skały czy sprawiać, że zniszczenia
sią na większą skalę?— Zadałam pytanie, które nurtowało mnie dość długo.
—
Po prostu uznałam, że powinnam była to zrobić.— Powiedziała spoglądając na
siebie.
—
Ale dlaczego?— Ponowiłam pytanie.
—
W porównaniu do mnie ty stawiłaś się czoło swoim problemom oraz przeszłości
jaką miałaś. Ja tego nie potrafiłam. I żyłam wraz z nimi w cieniu— Powiedziała
spoglądając na mnie. Zamknęłam oczy.
—
Byłaś znacznie odważniejsza ode mnie. I Wciąż nią jesteś. Więc uznałam, że
przydadzą ci się te wiadomości tak samo jak tworzenie pieczęci jedną ręką.
Wierze w ciebie, iż kiedyś staniesz się silniejsza. — Powiedziała z uśmiechem
na twarzy. Po czym zasnęła. Uśmiechnęłam się delikatnie.
—
Wierzy we mnie…— Wyszeptałam szczęśliwa na twarzy uśmiechając się do niej.
Wstałam chcąc porozmawiać z pozostałymi. Pragnęłam poznać ich lepiej. Chciałam
by zostali moimi przyjaciółmi.
—
Co ta cała Ami sobie myśli.— Powiedział Akai siedząc przy ognisku.
—
Uważa, że jak Suwaru nauczyła ją kilku rzeczy może myśleć, że będzie w naszej
drużynie?— Powiedziała poirytowana Midori.
—
Jest denerwująca nigdy nie zaakceptuje jej jako członka drużyny jest marna
kopią Suwaru.— Powiedział Akai. Spojrzałam się na ziemię przygryzając wargę.
—
Jest słaba i beznadziejna musimy wciąż ją chronić i do tego uważa się za bóg
wie kogo wnerwiający bachor.— Dodała Midori. Do moich oczu napłynęły łzy. A po
wardze ciekła krew.
—
Nawet nie potrafiła wspiąć się na drzewo bez pomocy rąk. — Dodał śmiejąc się
Akai.
—
Jest słaba skończyła dopiero akademię.— Powiedział Sensei spoglądając na nich.
—
Sasuke też jest z jej rocznika i co? Jest znacznie lepszy od tego czegoś.—
Powiedział Akai.
Tego czegoś?
Wyszeptałam
w głowie zaciskając głównie w pięści.
Marna kopia…
Opuściłam
głowę w dół spoglądając na ziemię. Opierałam się o drzewo zamyślona. Moje oczy
były puste.
—
Jak bym już miał wybierać wolałbym każdego kto nie byłby nią. Jest denerwująca
i nie znośna. Nienawidzę jej.— Powiedzieli jednocześnie Midori i Akai.
Nienawidzę jej…
W
mojej głowie te słowa odbijały się echem uderzając. A serce potwornie zakuło.
Zaczęłam biec przed siebie chcą się oddalić od nich.
—
Czy ta nienawiść nie jest związana ze złością na Suwaru — Zapytał sensei i nic
więcej nie słyszałam nie chciałam słyszeć.
Kucałam
na ziemi trzymając się delikatnie za serce a po policzkach ciekły mi łzy.
Dlaczego to wspomnienie zawsze tak boli. Po tym obiecałam sobie, że nie będę
starała się do nich zbliżyć. Wiedziałam, co o mnie sądzą. Wiedziałam, że dla
nich byłam jedynie marną kopią mojej nauczycielki Suwaru. Lecz teraz już nie
jestem mam własną technikę. Którą stworzyłam sama o własnych siłach? Bez
niczyjej pomocy. Uśmiechnęłam się delikatnie spoglądając na ziemię gdzie
pojawiała się powoli mokra plama.
—
Przepraszam.— Wyszeptała za moimi plecami Hinata. Zakryłam twarz wycierając policzki by nie
widziała.
—
Nic się nie stało.— Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
—
Nie przejmuj się Hinata chodźmy musimy spakować rzeczy. I udać się po treningu
do gorących źródeł.— Powiedziałam uśmiechając się do niej szeroko z uśmiechem
na twarzy. I wstałam i podbiegłam na pole biwakowe.
Kurcze, obie: Ami i Hinata mają trudną sytuację... Na szczęście Hinata w dziele Kishimoto rzeczywiście staje się silniejsza i lepsza. Mam nadzieję, że to samo planujesz dla Ami, bo bardzo jej kibicuję, żeby zaakceptowała swoje słabości i żeby inni ją bezgranicznie zaakceptowali ^_^
OdpowiedzUsuńTo miłe. Dziękuje
Usuń