Nie
zależnie ile się starałam. Było tak samo. Nie mogłam ruszyć z miejsca. Przez
chwile czułam się tak jakby niewyjaśniona siła ciągnęła mnie na samo dno. Nie
mogąc się przed rym obronić. Nie mogąc się uratować. Gorycz, jaką właśnie
odczuwałam była tak nieznośna, że chciałam wykrzyczeć wszystkim to co czułam.
Chciałam w końcu się uwolnić.
Dlaczego
tak jest, że im bardziej na czymś nam zależy tym bardziej boli, gdy to się nam
nie uda. Pierwszy raz bowiem od dłuższego czasu chciałam mieć nauczyciela.
Chciałam zapełnić pustkę. Pozbyć się strachu, jaki odczuwałam od śmierci
Suwaru. Była nie tylko moją przyjaciółką, lecz i nauczycielem. Po jej stracie
nie chciałam by ktoś mnie uczył. Strata strasznie boli. Tym bardziej gdy
zależało ci na tym. Do tych czas
uważałam że sama jestem wstanie stać się silną. Jaka byłam głupia. Chciało mi
się płakać a zarazem śmiać. Otworzyłam drzwi i rzuciłam się na swoje łóżko
przykrywając twarz poduszką chcąc krzyczeć. Aby odreagować.
- Może powinnam była wybrać sobie
innego Sensei’a?- Pomyślałam sama do siebie spoglądając w okno na którym
pojawiały się smugi deszczu. Ciężko westchnęłam. Kogo chciałam okłamać. Samą
siebie? Chciałam by to właśnie on mnie uczył. Nie widziałam lepszego
nauczyciela jak sam kapitan ANBU.
- Ami!- Uderzyłam się delikatnie w
policzki aby oprzytomnieć. I wstałam prostując się, a swoje kroki skierowałam
do łazienki aby się ciut odświeżyć.
- Wystarczy użalania się nad sobą!
Dasz radę. Pora działać. Chodź byś miała sama znaleźć sposób na trening.-
Powiedziałam ponownie nagłos wchodząc tym razem do gorącej wody i zanurzyłam
się tak aby woda zakryła też moje włosy.
Mój umysł borykał się z nie lada
problemami. Oczywiście dla niektórych mogły się wydawać błache. Dla mnie takie
nie były. Delikatnie złapałam się za głowę czując zmęczenie.
- Nie myśl tyle..- Wyszeptałam sama
do siebie ciężko oddychając. Zaczęłam delikatnie obmywać własne ciało
oddychając spokojnie. Zamknęłam na chwile oczy.
Gdy
je otworzyłam czułam przyjemną ulgę. Uśmiechnełam się wychodząc i przebierając
się. Związałam włosy w kitkę po czym skierowałam się do pokoju i położyłam się
podziwiając sufit sypialni. Ciekawszego zajęcia nie mogłam aktualnie znaleźć.
-
Proszę niech pan uczyni ze mnie swoją uczennicą.- Powiedziałam pewnym głosem
nie podnosząc głowy. Shizu stał jedynie w milczeniu zastanawiając się nad tym
bądź zdziwiło go moja propozycja. Zacisnęłam dłonie na trawie nie podnosząc
wzroku.
-
Jestem członkiem ANBU.- Powiedział po chwili milczenia.
-
Wiem o tym. Przychodząc tu miałam na uwadze to, że może pan się nie zgodzić.
Lecz jeśli bym nie spróbowała to bym nie była ja. – Powiedziałam spokojnym
głosem podnosząc wzrok i delikatnie się uśmiechnęłam.
-
Decyzja nie należy do mnie Ami.- Powiedział w milczeniu.
-
Rozumiem. Przepraszam, że przeszkodziłam w treningu.
Ze
wspomnień owej rozmowy wyrwało mnie donośne stukanie do drzwi. Nic nie dały
ignorowanie ich. Wstałam kierując się do nich po czym otworzyłam je spoglądając
na osobę jakiej się najmniej spodziewałam. Oczywiście nasze stosunki uległy
poprawieniu. Dla mnie wciąż trudno było przywyknąć do tego.
- Wpuścisz mnie czy mam tak kwitnąć
w progu.- Powiedział Neji. Ostatnio dość częsty mój rozmówca. Nie widziałam w
tym żadnego problemu. Oczywiście jak nie ucierpi mój dom.
- Tym razem nie zamierzasz wywarzać
mi drzwi?- Zapytałam widząc minę chłopaka otworzyłam i gestem ręki pokazałam że
ma wejść do środka. Chłopak uczynił to dość szybko. Spojrzał po mnie
spojrzeniem jakiego nie znosiłam u niego. Jakby chciał mnie przejrzeć na wylot.
- tam to wydarzenie to stare
dzieje.- Powiedział nabierając powietrza w policzki. Dość dziwne uczucie więc
mimo wolniej parsknęłam śmiechem dość szybko sprowadzona zostałam jednak do
porządku czując silne uderzenie w tył głowy. Pomasowałam się po obolałym
miejscu.
- A to za co?
- Za naśmiewanie się ze mnie. I
bycie tak irytującą osobą.- Powiedział. Przecież nic takiego nie zrobiłam co
mogłoby go irytować. Spojrzałam się na ziemię w milczeniu.
- Napijesz się czegoś?- Zapytałam po
chwili namysłu. Oczywiście aktualny nastrój kazał mi go wykopać za drzwi.
Starałam się jednak tego nie pokazać po sobie. Długo czekałam na ten czas gdzie
mogłabym spokojnie z nim porozmawiać i nie wylądować w szpitalu.
- Tak.- Powiedział. Weszłam do
kuchni nastawiając wodę i przygotowałam do kubków herbatę.
- Jak tam rozmowa z owym człowiekiem?-
Zapytał.
- Ni jak.- Powiedziałam patrząc na
niego podpierając się o blat. Moje spojrzenie utkwiło w oczach Nejiego.
Milczeliśmy przez dłuższy czas spoglądając po sobie po czym oboje odwróciliśmy
spojrzenia.
- Powiedział że decyzja nie należy
do niego.- Powiedziałam po dłuższym milczeniu. Może nie spoglądałam na niego
wiedziałam że to on to robi. Zamknęłam oczy. Uderzając pięścią w blat.
- To takie irytujące.- Warknęłam w
prawdzie sama do siebie ignorując go całkowicie. Zacisnęłam dłonie w pięści.
Przygryzające wargę. Gdy woda zaczęła w charakterystyczny sposób bulgotać
zalałam herbatę i poszłam do pokoju siadając naprzeciwko chłopaka podając mu
kubek. Trzymałam w dłoniach herbatę wypuściłam powietrze zwieszając
zrezygnowana głowę.
- Straciłam już chyba nadzieje Neji.
– Wyszeptałam spoglądając na ziemię. Nie chciałam podnieść wzroku wiedząc że
dojrzy w moich oczach jedynie łzy.
- Nie zależnie co bym nie robiła nic
się nie zmienia. Wytrwale trenuje. Wymyśliłam nawet własną technikę. Wstaję
każdego dnia aby zacząć trening. Ale zawsze jest tak samo. Gdy przychodzi mi
walczyć z przeciwnikiem dlaczego zawsze przegrywam. To jest frustrujące. –
Powiedziałam. Przygryzłam bardziej wargę.
- Nic nie mów.- Pokazałam palcem by
go uciszyć. Neji jedynie spojrzał ze zdziwieniem na moją dłoń.
- Ostatnie sytuacje uzmysłowiły mi,
że nie jestem w stanie nic zmienić. Nie potrafię. Taka jest prawda Neji. Może i
mam wspaniałych przyjaciół. Którzy widzą we mnie silną osobę nie jestem nią. –
Powiedziałam odkładając kubek. Moich uszu doszedł niebezpiecznie zgrzytanie.
Wiedziałam już co oznaczało. Denerwował się. Rzadko bowiem byłam aż tak
wylewna. I to w dodatku przy Nejim.
- Dlatego tak bardzo zależało mi na
znalezieniu nauczyciela. Skoro sama nie jestem wstanie się poprawić. Potrzebuje
osoby która mi w tym pomoże. Uznałam że Shizu jest odpowiednią osobą. Ale nawet
w tej kwestii nie mogę nic zrobić. – Spojrzałam się na chłopaka delikatnie się
uśmiechając. Oddychałam patrząc na niego z delikatnym uśmiechem. Widząc jak
wypuszcza z ulgą powietrze zaśmiałam się tylko.
- Sądziłeś, że się poddam? –
Zapytałam pijąc herbatę z uśmiechem na twarzy.
- Wiesz już raz się poddałaś.-
Odpowiedział na moje pytanie. Oczywiście zdawałam sobie z tego sprawę. Głupio
postąpiłam. Każdy popełnia jakieś błędy. Tak samo jak ja.
- Wiem. Głupio zrobiłam.- Odezwałam
się słysząc kolejne pukanie do drzwi. Zdziwiłam się. Zresztą nie tylko ja.
Podeszłam do drzwi otwierając je. Osoba za która za nimi stała wywołała u mnie
nie małe zaskoczenie.
Dziś to zaskakujący dzień.
Pomyślałam sama do siebie patrząc na
Shizu, który aktualnie spoglądał w niebo. Oczywiście twarz zakrywała mu maska.
Mogłam go rozpoznać. Otworzyłam drzwi szerzej aby wszedł do środka.
- Muszę przyznać że nie spodziewałam
się pana tu zastać.- Powiedziałam spoglądając na zdziwionego Nejiego.
- Przypuszczam. – Powiedział Shizu
patrząc na mojego towarzysza.
- Jak zapewne wiesz to jest Neji.-
Przedstawiłam go pokazując delikatnie ręką.
- Proszę się rozgościć.- Poszłam do
kuchni aby pomyć brudne naczynia. Zastanawiałam się jednak nad przyczyną
przybycia owego mężczyzny.
- Dziwię się że jeszcze się nie
pozabijaliście.- Powiedział po chwili milczenia.
- To stare dzieje. Aktualnie staramy
się dogadywać bez użycia pięści. – Powiedziałam cicho się śmiejąc. Odwróciłam
się do nich.
- Dobrze to może dziwnie zabrzmieć
ale co pana tu sprowadza?- Zapytałam zniecierpliwiona. Chciałam znać powód.
Jakiś bynajmniej był.
- Ah. No tak zapomniałbym. –
Powiedział spokojnym tonem podpierając ręką.
- Jutro o świcie wyruszamy.-
Powiedział ignorując moją zdziwioną minę. – Na dwa góra trzy lata będziemy
trenować poza wioską. Ale bądź przygotowana że to nie będą zwykłe mrzonki. Nie
będę sympatycznym człowieczkiem który będzie cię chwalił za wszystko. Wyruszamy
i ty wypełniasz każde moje polecenie. Jeśli rozkażę ci walczyć, robisz to.
Jeśli każe ci uciekać, wykonujesz polecenie. Zrozumiano? Jak tak to widzimy się
o piątej. Nie spóźnij się.- Powiedział zmieniając się w kłęby dymu.
- Klon?- Wyszeptałam zdziwiona
patrząc na Nejiego z otwartą szeroko miną. Nie wiedząc co właśnie się wydarzyło
usiadłam na krześle.
- Wiesz chyba jednak udało ci się
spełnić marzenie. Zyskałaś nauczyciela.- Powiedział Neji delikatnie czochrając
moje włosy z szerokim uśmiechem.
- Moje Gratulacje Ami.- Powiedział
podchodząc do drzwi.
- D…Dziękuje Neji.- Wyszeptałam
delikatnie zarumieniona. Nowa wersja Nejiego była nawet całkiem fajna.
- Ami… - Zaczął otwierając drzwi aby
opuścić moje mieszkanie.
- Pierwszą walkę po powrocie
rezerwuje ja. I nie waż mi się walczyć z kimś innym po powrocie. – Zaśmiał się.
- Nie obiecuje. –Zawołałam za nim
gdy całkowicie znikł. Podskoczyłam radośnie.
~*~
Następnego
dnia tuż przed świtam tak jak to uzgadnialiśmy sprawdzałam dokładnie czy jestem
wystarczająco przygotowana na ową podróż. Nie zdążyłam się z większością
pożegnać. Wszystkie grupy z mojej klasy mieli aktualnie misje. Z resztą jak
Midori oraz Akai. Na co byłam wściekła. Też chciałam iść.
Ubrałam plecak i pogasiłam wszędzie
światła zamykając drzwi na klucz po czym udałam się w kierunku bramy
wyjściowej. Na mojej twarzy gościł uśmiech. Nie potrafiłam się teraz nie
cieszyć. Mimo iż wiedziałam że to nie będzie takie łatwe przeżycie. Mimo tego
była bardzo szczęśliwa. Zatrzymałam się widząc jak Shizu rozmawia z Gayem. Do
mnie podbiegła Tenten delikatnie rzucając się na szyje.
- Powodzenia.- Powiedziała radosnym
głosem. Pokiwałam jedynie głową obejmując przyjaciółkę na pożegnanie.
- Lee. Nie daj się. Idź za swoimi
marzeniami. Mam nadzieję że jak wrócę będziesz silniejszy niż ostatnio. –
Powiedziałam chłopak uśmiechnął się szeroko opierając się o kule.
- No pewnie Ami.- Zawołał radośnie.
- Ami idziemy!- Zawołał Shizu idąc
już ścieżką. Podbiegłam do niego machając im jeszcze na pożegnanie i zniknęłam
za zakrętem.
- Pamiętaj. Czasem może być tak że
będę musiał zniknąć na pewien czas by wykonać misję. – Powiedział stanowczo.
Kiwnęłam twierdząco głową.
- Proszę się o to nie martwić.
Rozumiem. Znajdę coś do roboty. Mam parę rzeczy których muszę się dowiedzieć.-
Powiedziałam czując spojrzenie na sobie po czym poczochrał moje włosy.
- Jesteś gotowa na długi trening?
- Oczywiście!- Zawołałam idąc koło
niego w spokoju. W nieznanym mi kierunku. Mimo to wiedziałam, że będzie tylko
lepiej. Musiałam się poprawić. Jeśli chcę ochronić bliskie mi osoby, mój dom.
Musiałam się zmienić. To odpowiedni czas aby dorosnąć.
Yeah, no i super! <3
OdpowiedzUsuń