Spoglądałam
na gwiaździste niebo siedząc w gorącej wodzie uśmiechając. Tego było mi trzeba.
Przyjemnego rozluźnienia mięśni. Jeszcze odrobinkę spokoju i byłabym w siódmym
niebie. Lecz jak zwykle było by to zbyt pięknie by mogło być prawdziwe. W
gorących źródłach bowiem spotkałyśmy Ino oraz Sakure. Które oczywiście jak
zwykle były do siebie złowrogo nastawione. Spojrzałam się na nie i wróciłam do
podziwiania gwiazd. To bowiem było ciekawszym zajęciem niż to jak Kłucą się o
serce Sasuke. Czasem jak to słuchałam chciałam zwymiotować.
-
Hinata gdzieś ty była.- powiedziała Ino
spoglądając na nią.
-
Treowałam.- powiedziała z uśmiechem na twarzy Hinata.
-
Trenowałaś?- Zdziwiła się Sakura spoglądając na mnie.
-
Razem z Ami?- Spytała się spoglądając na mnie.
-
Tak.- powiedziała Hinata.
-Teraz
czuje się jakbym stała się odrobinę silniejsza.- powiedziała spoglądając w
niebo.
-
Ami cię uczyła nie wierzę.- powiedziała Sakura.
Ok.
Może się nie odzywam lecz nie jestem głucha mogły by tak o mnie nie gadać.
Pomyślałam
nie zmieniając nawet na chwilę swojej postawy. Zamknełam na chwilę oczy. Po
chwili je otwierając.
-
Ami co cię łączy z piaskowym rodzeństwam.- Powiedziała Ino spoglądając na mnie.
Spojrzałam się na nią.
-
O co ci chodzi?- Powiedziałam po chwili milczenia.
-
Wiesz. Szukali cię kilka dni temu lecz nie mogli cię znaleźć.- powiedziała Ino
spoglądając na mnie.
-
Szukali mnie? Po co?- Zdziwiłam się siadając i spoglądając na nią.
Jeszcze
tego mało bym miała jakieś kłopoty z piaskiem. Zrobiłam coś nie tak? Obraziłam
ch? Nie przecież nikomu nic nie powiedziałam. Gaara?
Zbladłam
spoglądając na zemię.
Przecierz
nikomu o swoich przypuszczeniach nie powiedziałam. Nie… Powiedziałam Kankuro…
Czy?
Pobladłam
wstając i wychodząc do przeieralni. Ubrałam się.
-
Ami?- Usłyszamła za sobą głos Hinaty.
Jestem
trupem…
Pomyślałam
idąc w stronę domu. Szłam ze zwieszoną głową.
-
Ami!- Usłyszałam za sobą znajomy głos a po moich plecach przeszły ciarki.
Odskoczyłam
przestraszona.
-
Nic ci nie zrobię.- Powiedział Kankuro spoglądając mi się.
-
Na pewno?- Zapytałam spoglądając na niego podejrzliwie zastanawiając się czy
nie kłamię. Po czym się wyprostowałam spoglądając na niego.
-
O co chodzi?- Zapytałam się spokojniejszym głosem.
-
Doszły do mnie słychy że byłam przez ciebie i twoje rodzeństwo poszukiwana.-
dodałam spokojniejszym głosem a kamien spadł mi z serca przez to że nie
musiałam się obawiać niczego.
-
Chcieliśmy z tobą po prostu porozmawiać.- Powiedział Kankuro spokojnym głosem
opserwując mnie.
-
O czym?- Zdziwiłam się jeszcze bardziej idąc koło niego do baru by zjeść coś z
grilla.
-
Znalazłeś ją.- Powiedział uśmiechnięty Gaara.
Chwila…
Gdybym
nie ugryzała się w język szczęka opadła by mi na ziemię a oczy wyleciały z
orbit. Na szczęście się opamiętałam i odwzajemniłam delikatny uśmiech chłopaka.
-
Usiądz.- powiedziała Temari pokazując mi miejsce. Które zajęłam spokojnie
spoglądając na nich.
-
O czym chcieliście ze mną porozmawiać?- Zapytałam się spokojnym głosem.
-
Chcieliśmy ciebie przeprosić.- powiedziała spokojnym głosem Temari spoglądając
na mnie.
-
Mnie?- Zdziwiłam się przekręcając delikatnie głowę w bok.
-
Przepraszam ale nie przypominam sobie byście mieli za co mnie przepraszać.-
powiedziałam spokojnym głosem nieodrywając od nich spojrzenia.
-
Za to że zaatakowaliśmy wioskę.- Dodał Kankuro.
-
Nie musicie mnie za to przepraszać w końcu zostaliście wykorzystani przez
orochimaru. Nie jestem na was za to zła cieszę się jedynie ze to się
skończyło.- powiedziałam spokojnym głosem jedząc mięso z grilla. Moje oczy się
zwęziły.
-
Coś nie tak?- Zapytał się Gaara siedząc naprzeciwko mnie.
-
Ggg.- Wydukałam jedynie widząc osobę z którą niemiałam najmniejszego zamiaru
się widywać. Ale cóz los uwielbiał sprawiać że się grubo myliłam. Neji spojrzał
się na mnie z tym samym entuzjazmem co ja. Ten ten szturchnęła go by ruszył w
moim kierunku. Zmrużyłam bardziej oczy. Nie podobało mi się to.
-
Neji..- Powiedziała Tenten a rodzeństwo piasku spojrzało się na nas zdziwieni.
Wpatrywałam
się w Nejiego. Z resztą on tak samo.
-
Ami…- wyszeptał spoglądając na mnie – chciałem… -Urwał spoglądając na tenten za
swoimi plecami.
-
Do cholery jasnej Tenten czy musimy.- powiedział Neji spoglądając na nią.
-
Neji… byłeś nie uprzejmy dla niej.
-
Słucham.- powiedziałam spoglądając na nią mrużąc oczy.
-
Bo jest… Denerwująca i słaba. – powiedział Neji.
-
I kto to mówi przegrałeś.- powiedziałam patrząc na jego plecy. Neji
niebespiecznie zadrżał spoglądając na mnie nienawistnym spojrzeniem.
-
Proszę nie…- Powiedział udając że płacze.
-
Neji!- Uniosła głos Tenten spoglądając na niego.
-
Zabijcie mnie.- powiedział śmiejąc się. Zacisnełam dłon w pięść.
-
Przymknij się Hyuuga w końcu. Mam ciebie po dziurki w nosie. Jesteś… -
Powiedziałam urywając spoglądając na niego.
-
Nie prosiłam was o pomoc. Mogliście dać mi spokój. – Powiedziałam spoglądając
na niego.
-
Mieliśmy rozkaz na sprowadzenie ciebie.- powiedział spoglądając na mnie
wściekły.
-
Dziwię się dlaczego Suwaru postanowiła uczyć takiego dzieciaka jak ty. Może
dlatego że musiało się jej niezle nudzić i zlitowała się nad takim bachorem jak
ty. – Powiedział wściekły.
-
Oj gorąco się robi.- powiedział Kankuro spoglądając na nas.
-
Nie mów o niej.- powiedziałam przygryzając wargę.
-
Marna kopia Suwaru.- powiedział Neji. Miałam nie odpartą ochotę zdzielenia mu w
twarz lecz powstrzymałam się i wyminęłam go idąc do wyjścia.
Wyjść
jak najszybciej. Muszę stąd wyjść.
-
Uciekasz? Z resztą jak zwykle. W tym jesteś najlepsza w ucieczkach. –
powiedział spoglądając w moje plecy. Zatrzymałam się napięta nie patrząc się na
niego.
-
Proszę nie.- Powiedział szef baru z przerażeniem. Spojrzałam się na właściela i
ruszyłam do wyjścia.Opuszczając bar spoglądając na deszcz. I ruszyłam w stronę
domu. Byłam wściekła na tyle że nie mogłam wykrztusić słowa.
- Ja uciekam? Ja?- Wyszeptała spoglądając na
ziemię.
-
To prawda. Zawsze uciekałam.- powiedziałam sama do siebie smutnym głosem. Neji
miał rację gdy przypomniałam sobie wszystko co się działo to uciekałam.
~Kankuro~
Spojrzał
się jak dziewczyna opuszczała bar. Po czym jego spojrzenie utkwiło w chłopaku z
klanu Hyuuga.
-
Neji czy aż tak trudno ci jest ją przeprosić.- powiedziała Tenten spoglądając
na niego.
-
Nie moja winna że ta dziewucha wywołuje we mnie niekontrolowane ataki złosci.-
powiedział spoglądając na tenten i Lee.
-
Nie musiałeś jej przypominać.- powiedział Lee spoglądając na Gaarę odwracając
wzrok.
-
E to dlaczego jej tak nienawidzisz?- Zapytała się Temari.
-
To jest zbyt skomplikowane Temari. – Powiedziała Tenten.
-
Jej zachowanie. Jest denerwujące. – powiedził spoglądając na Drzwi.
-
Nie dziwie się jej. Ty też czasem jesteś denerwujący.- powiedziała Tenten.
-Dlaczego
powiedziałeś „Zabij mnie” – zacytował Gaara spoglądając na niego.
-
Hmm ponieważ użyła tych słów… Prosiła o to by ją zabili.- powiedział Neji
spoglądając na niego.
-
Ami… O to prosiła?- Zdziwiała się Temari. Spoglądał na nich nie rozumiejąc. Nie
spodziewał się tego po niej.
-
Neji! Czy ty wiesz jak mogła się czuć. Została porwana. Torturowana. Mimo tego
powiedziała by zabili ją zamiast zniszczyć wioskę. – Powiedziała wściekła
Tenten.
-
Porwana?- Zdziwił się Kankuro spoglądając po swoim rodzeństwie.
-
Tak. Byliśmy drużyną która miała ją uratować. – Powiedział Lee.
-
Shinobi nie powinien błagać o śmierć. Jest słaba i to się nie zmieni.-
Powiedział Neji spoglądając na tenten po czym wyszedł.
-
Ech jak z dzieckiem.- powiedziała Tenten wychodząc wraz z Lee.
-
Dlaczego miała by zostać porwana?- Zdziwiła się Temari
~Ami~
Siedziałam
w swoim pokoju oddychając spokojniej spoglądając w sufit. Dlaczego zawsze to
się tak kończy. Gdyby nie to że szef się pojawił wściekła bym się. I zniszczyła
bym bar. Dobrze że się opamiętałam.
-
Coś cię znów trapi.- Powiedział ANBU spoglądając się na mnie.
-
Nie lubię tego.- powiedziałam spoglądając na niego. Mimo że miał maskę już
potrafiłam go rozpoznać.
-
Jak mam się do pana zwracać. Pan me imę zna a ja nie.- powiedziałam spoglądając
na niego gdy siedział na parapecie mojego pokoju.
-
Hm.. Nie mogę zdradzić mojego imienia lecz możesz mówić do mnie Shizu.- powiedział spokojnym głosem
spoglądając na mnie.
-
Miło mi cię poznać Shizu.- powiedziałam spokojnym głosem.
-
Teraz powiedz co cię trapi.- Powiedział siedząc i spoglądając na mnie spod
maski.
-
To co zwyklę. I oczywiście pokłóciłam się z Nejim.- powiedziałam.
-
Mam nadzieje że nic ani nikt w tej kłótni zbytnio nie ucierpiał.- powiedział
Shizu spoglądając na mnie.
-
Nie biłam się z nim.- powiedziałam mrużąc oczy.
-
Słucham.- powiedział najwyraźniej zdziwiony tym co właśnie usłyszał.
-
Nie biłam się z nim.- powtórzyłam spoglądając na niego.
-
A to dziwne.- powiedział spoglądając się w niebo.
-
Co w tym dziwnego nie jestem już tą małą dziewczynką i nerwową.- powiedziałam
spoglądając się na sufi.
-
I co by walka dała. To co powiedział było prawdą mogła bym zaprzeczać i walczyc
lecz co by to zmieniło. Nic. Neji mówi to co myśli prosto w twarz.-
powiedziałam spokojnym głosem.
-
Teraz już w ogóle ciebie nie rozumiem. Raz się na niego złościsz a teraz jakbyś
go chwaliła.- powiedział spoglądając na niego.
-
To że przyznałam mu race o nie oznacza że go chwalę. Nie lubię go. Panoszy się
i uważa siebie za niewiadomo co. Przez niego moja przyjaciółka cierpiała. –
Powiedziałam spoglądając na Shizu.
-
Wow. Nigdy nie słyszałem byś używała takiego słownictwa.- powiedział
-
czasem się żdaża.- powiedziałam spoglądjac na niego.
Puk puk.
Spojrzałam
się na drzwi przez które wszedł Shiowase sensei. Sporzałam się na niego
zdziwiona.
-
O co chodzi sensei.
-
Jutro mamy misję ruszamy o szóstej rano.
-
Dobrze na pewno będę.- powiedziałam spokojnym tonem głosu. Spoglądałam się jak wyszedł.
-
Miłej misji.- powiedział Shizu i zniknął. Spojrzałam się jedynie na okno i
położyłam się kuląc się w kłębku.
Misja…
Co tym razem będzie na mnie czekało? Mam nadzieje że nikogo tym razem nie
zawiodę nikogo.
Zasnełam
spokojnie oddychając.
Miło, że w sumie rodzeństwo z Suny zaprosiło Ami na pogawędkę ^_^ Ale Neji mnie wkurzył, kurcze XDDD
OdpowiedzUsuń