sobota, 1 czerwca 2019

47: Nie tak powinno się przepraszać. 47



Spoglądałam na gwiaździste niebo siedząc w gorącej wodzie uśmiechając. Tego było mi trzeba. Przyjemnego rozluźnienia mięśni. Jeszcze odrobinkę spokoju i byłabym w siódmym niebie. Lecz jak zwykle było by to zbyt pięknie by mogło być prawdziwe. W gorących źródłach bowiem spotkałyśmy Ino oraz Sakure. Które oczywiście jak zwykle były do siebie złowrogo nastawione. Spojrzałam się na nie i wróciłam do podziwiania gwiazd. To bowiem było ciekawszym zajęciem niż to jak Kłucą się o serce Sasuke. Czasem jak to słuchałam chciałam zwymiotować.
- Hinata gdzieś ty była.- powiedziała  Ino spoglądając na nią.
- Treowałam.- powiedziała z uśmiechem na twarzy Hinata.
- Trenowałaś?- Zdziwiła się Sakura spoglądając na mnie.
- Razem z Ami?- Spytała się spoglądając na mnie.
- Tak.- powiedziała Hinata.
-Teraz czuje się jakbym stała się odrobinę silniejsza.- powiedziała spoglądając w niebo.
- Ami cię uczyła nie wierzę.- powiedziała Sakura.
Ok. Może się nie odzywam lecz nie jestem głucha mogły by tak o mnie nie gadać.
Pomyślałam nie zmieniając nawet na chwilę swojej postawy. Zamknełam na chwilę oczy. Po chwili je otwierając.
- Ami co cię łączy z piaskowym rodzeństwam.- Powiedziała Ino spoglądając na mnie. Spojrzałam się na nią.
- O co ci chodzi?- Powiedziałam po chwili milczenia.
- Wiesz. Szukali cię kilka dni temu lecz nie mogli cię znaleźć.- powiedziała Ino spoglądając na mnie.
- Szukali mnie? Po co?- Zdziwiłam się siadając i spoglądając na nią.
Jeszcze tego mało bym miała jakieś kłopoty z piaskiem. Zrobiłam coś nie tak? Obraziłam ch? Nie przecież nikomu nic nie powiedziałam. Gaara?
Zbladłam spoglądając na zemię.
Przecierz nikomu o swoich przypuszczeniach nie powiedziałam. Nie… Powiedziałam Kankuro… Czy?
Pobladłam wstając i wychodząc do przeieralni. Ubrałam się.
- Ami?- Usłyszamła za sobą głos Hinaty.
Jestem trupem…
Pomyślałam idąc w stronę domu. Szłam ze zwieszoną głową.
- Ami!- Usłyszałam za sobą znajomy głos a po moich plecach przeszły ciarki.
Odskoczyłam przestraszona.
- Nic ci nie zrobię.- Powiedział Kankuro spoglądając mi się.
- Na pewno?- Zapytałam spoglądając na niego podejrzliwie zastanawiając się czy nie kłamię. Po czym się wyprostowałam spoglądając na niego.
- O co chodzi?- Zapytałam się spokojniejszym głosem.
- Doszły do mnie słychy że byłam przez ciebie i twoje rodzeństwo poszukiwana.- dodałam spokojniejszym głosem a kamien spadł mi z serca przez to że nie musiałam się obawiać niczego.
- Chcieliśmy z tobą po prostu porozmawiać.- Powiedział Kankuro spokojnym głosem opserwując mnie.
- O czym?- Zdziwiłam się jeszcze bardziej idąc koło niego do baru by zjeść coś z grilla.
- Znalazłeś ją.- Powiedział uśmiechnięty Gaara.
Chwila…
Gdybym nie ugryzała się w język szczęka opadła by mi na ziemię a oczy wyleciały z orbit. Na szczęście się opamiętałam i odwzajemniłam delikatny uśmiech chłopaka.
- Usiądz.- powiedziała Temari pokazując mi miejsce. Które zajęłam spokojnie spoglądając na nich.
- O czym chcieliście ze mną porozmawiać?- Zapytałam się spokojnym głosem.
- Chcieliśmy ciebie przeprosić.- powiedziała spokojnym głosem Temari spoglądając na mnie.
- Mnie?- Zdziwiłam się przekręcając delikatnie głowę w bok.
- Przepraszam ale nie przypominam sobie byście mieli za co mnie przepraszać.- powiedziałam spokojnym głosem nieodrywając od nich spojrzenia.
- Za to że zaatakowaliśmy wioskę.- Dodał Kankuro.
- Nie musicie mnie za to przepraszać w końcu zostaliście wykorzystani przez orochimaru. Nie jestem na was za to zła cieszę się jedynie ze to się skończyło.- powiedziałam spokojnym głosem jedząc mięso z grilla. Moje oczy się zwęziły.
- Coś nie tak?- Zapytał się Gaara siedząc naprzeciwko mnie.
- Ggg.- Wydukałam jedynie widząc osobę z którą niemiałam najmniejszego zamiaru się widywać. Ale cóz los uwielbiał sprawiać że się grubo myliłam. Neji spojrzał się na mnie z tym samym entuzjazmem co ja. Ten ten szturchnęła go by ruszył w moim kierunku. Zmrużyłam bardziej oczy. Nie podobało mi się to.
- Neji..- Powiedziała Tenten a rodzeństwo piasku spojrzało się na nas zdziwieni.
Wpatrywałam się w Nejiego. Z resztą on tak samo.
- Ami…- wyszeptał spoglądając na mnie – chciałem… -Urwał spoglądając na tenten za swoimi plecami.
- Do cholery jasnej Tenten czy musimy.- powiedział Neji spoglądając na nią.
- Neji… byłeś nie uprzejmy dla niej.
- Słucham.- powiedziałam spoglądając na nią mrużąc oczy.
- Bo jest… Denerwująca i słaba. – powiedział Neji.
- I kto to mówi przegrałeś.- powiedziałam patrząc na jego plecy. Neji niebespiecznie zadrżał spoglądając na mnie nienawistnym spojrzeniem.
- Proszę nie…- Powiedział udając że płacze.
- Neji!- Uniosła głos Tenten spoglądając na niego.
- Zabijcie mnie.- powiedział śmiejąc się. Zacisnełam dłon w pięść.
- Przymknij się Hyuuga w końcu. Mam ciebie po dziurki w nosie. Jesteś… - Powiedziałam urywając spoglądając na niego.
- Nie prosiłam was o pomoc. Mogliście dać mi spokój. – Powiedziałam spoglądając na niego.
- Mieliśmy rozkaz na sprowadzenie ciebie.- powiedział spoglądając na mnie wściekły.
- Dziwię się dlaczego Suwaru postanowiła uczyć takiego dzieciaka jak ty. Może dlatego że musiało się jej niezle nudzić i zlitowała się nad takim bachorem jak ty. – Powiedział wściekły.
- Oj gorąco się robi.- powiedział Kankuro spoglądając na nas.
- Nie mów o niej.- powiedziałam przygryzając wargę.
- Marna kopia Suwaru.- powiedział Neji. Miałam nie odpartą ochotę zdzielenia mu w twarz lecz powstrzymałam się i wyminęłam go idąc do wyjścia.
Wyjść jak najszybciej. Muszę stąd wyjść.
- Uciekasz? Z resztą jak zwykle. W tym jesteś najlepsza w ucieczkach. – powiedział spoglądając w moje plecy. Zatrzymałam się napięta nie patrząc się na niego.
- Proszę nie.- Powiedział szef baru z przerażeniem. Spojrzałam się na właściela i ruszyłam do wyjścia.Opuszczając bar spoglądając na deszcz. I ruszyłam w stronę domu. Byłam wściekła na tyle że nie mogłam wykrztusić słowa.
 - Ja uciekam? Ja?- Wyszeptała spoglądając na ziemię.
- To prawda. Zawsze uciekałam.- powiedziałam sama do siebie smutnym głosem. Neji miał rację gdy przypomniałam sobie wszystko co się działo to uciekałam.
~Kankuro~
Spojrzał się jak dziewczyna opuszczała bar. Po czym jego spojrzenie utkwiło w chłopaku z klanu Hyuuga.
- Neji czy aż tak trudno ci jest ją przeprosić.- powiedziała Tenten spoglądając na niego.
- Nie moja winna że ta dziewucha wywołuje we mnie niekontrolowane ataki złosci.- powiedział spoglądając na tenten i Lee.
- Nie musiałeś jej przypominać.- powiedział Lee spoglądając na Gaarę odwracając wzrok.
- E to dlaczego jej tak nienawidzisz?- Zapytała się Temari.
- To jest zbyt skomplikowane Temari. – Powiedziała Tenten.
- Jej zachowanie. Jest denerwujące. – powiedził spoglądając na Drzwi.
- Nie dziwie się jej. Ty też czasem jesteś denerwujący.- powiedziała Tenten.
-Dlaczego powiedziałeś „Zabij mnie” – zacytował Gaara spoglądając na niego.
- Hmm ponieważ użyła tych słów… Prosiła o to by ją zabili.- powiedział Neji spoglądając na niego.
- Ami… O to prosiła?- Zdziwiała się Temari. Spoglądał na nich nie rozumiejąc. Nie spodziewał się tego po niej.
- Neji! Czy ty wiesz jak mogła się czuć. Została porwana. Torturowana. Mimo tego powiedziała by zabili ją zamiast zniszczyć wioskę. – Powiedziała wściekła Tenten.
- Porwana?- Zdziwił się Kankuro spoglądając po swoim rodzeństwie.
- Tak. Byliśmy drużyną która miała ją uratować. – Powiedział Lee.
- Shinobi nie powinien błagać o śmierć. Jest słaba i to się nie zmieni.- Powiedział Neji spoglądając na tenten po czym wyszedł.
- Ech jak z dzieckiem.- powiedziała Tenten wychodząc wraz z Lee.
- Dlaczego miała by zostać porwana?- Zdziwiła się Temari
~Ami~
Siedziałam w swoim pokoju oddychając spokojniej spoglądając w sufit. Dlaczego zawsze to się tak kończy. Gdyby nie to że szef się pojawił wściekła bym się. I zniszczyła bym bar. Dobrze że się opamiętałam.
- Coś cię znów trapi.- Powiedział ANBU spoglądając się na mnie.
- Nie lubię tego.- powiedziałam spoglądając na niego. Mimo że miał maskę już potrafiłam go rozpoznać.
- Jak mam się do pana zwracać. Pan me imę zna a ja nie.- powiedziałam spoglądając na niego gdy siedział na parapecie mojego pokoju.
- Hm.. Nie mogę zdradzić mojego imienia lecz możesz mówić do mnie  Shizu.- powiedział spokojnym głosem spoglądając na mnie.
- Miło mi cię poznać Shizu.- powiedziałam spokojnym głosem.
- Teraz powiedz co cię trapi.- Powiedział siedząc i spoglądając na mnie spod maski.
- To co zwyklę. I oczywiście pokłóciłam się z Nejim.- powiedziałam.
- Mam nadzieje że nic ani nikt w tej kłótni zbytnio nie ucierpiał.- powiedział Shizu spoglądając na mnie.
- Nie biłam się z nim.- powiedziałam mrużąc oczy.
- Słucham.- powiedział najwyraźniej zdziwiony tym co właśnie usłyszał.
- Nie biłam się z nim.- powtórzyłam spoglądając na niego.
- A to dziwne.- powiedział spoglądając się w niebo.
- Co w tym dziwnego nie jestem już tą małą dziewczynką i nerwową.- powiedziałam spoglądając się na sufi.
- I co by walka dała. To co powiedział było prawdą mogła bym zaprzeczać i walczyc lecz co by to zmieniło. Nic. Neji mówi to co myśli prosto w twarz.- powiedziałam spokojnym głosem.
- Teraz już w ogóle ciebie nie rozumiem. Raz się na niego złościsz a teraz jakbyś go chwaliła.- powiedział spoglądając na niego.
- To że przyznałam mu race o nie oznacza że go chwalę. Nie lubię go. Panoszy się i uważa siebie za niewiadomo co. Przez niego moja przyjaciółka cierpiała. – Powiedziałam spoglądając na Shizu.
- Wow. Nigdy nie słyszałem byś używała takiego słownictwa.- powiedział
- czasem się żdaża.- powiedziałam spoglądjac na niego.
Puk puk.
Spojrzałam się na drzwi przez które wszedł Shiowase sensei. Sporzałam się na niego zdziwiona.
- O co  chodzi sensei.
- Jutro mamy misję ruszamy o szóstej rano.
- Dobrze na pewno będę.- powiedziałam spokojnym tonem głosu.  Spoglądałam się jak wyszedł.
- Miłej misji.- powiedział Shizu i zniknął. Spojrzałam się jedynie na okno i położyłam się kuląc się w kłębku.
Misja… Co tym razem będzie na mnie czekało? Mam nadzieje że nikogo tym razem nie zawiodę nikogo.
Zasnełam spokojnie oddychając.

1 komentarz:

  1. Miło, że w sumie rodzeństwo z Suny zaprosiło Ami na pogawędkę ^_^ Ale Neji mnie wkurzył, kurcze XDDD

    OdpowiedzUsuń