-
Ami!
Ktoś
krzyczał, ale nie mogłam rozpoznać tego głosu. Czułam się kamień w wodzie. Czułam na dłoni ciepły dotyk.
Kto to mógł być?
Zastanawiałam
się w milczeniu pogrążona w ciemnościach.
-
Oj….
Po raz kolejny
czyjś głos. Denerwujący…Dajcie człowiekowi spokój.
Prychnęłam
w głowie czując delikatnie ukucie, po czym nasilający się ból.
Skąd ten ból…
Usiłowałam
otworzyć oczy, lecz nie byłam w stanie. Nie ważne jakbym się starała oczy
miałam wciąż zamknięte.
-
Czy na pewno się obudzi?
-
Oj mówię, że babcia Tsunade jest wyśmienitym medykiem postawi ją raz dwa na
nogi zobaczycie.- Zawołał Naruto machając w kierunku młodej blond kobiety.
-
Babcia??- Wyszeptał Kiba spoglądając na Naruto jak na wariata.
-
Oj może nie wygląda, ale jest kobietą po pięćdziesiątce. – Powiedział patrząc
na przyjaciół i pomachał.
-
Babciu Tsunade teraz tutaj szybko. – Powiedział Naruto machając do niej ręką
radośnie. Patrząc na jej to co robiła.
Kobieta
podeszła i delikatnie odgarnęła włosy z twarzy dziewczyny uśmiechając się
delikatnie. Więc to o niej zdążyła przeczytać ciekawe informacje. Mayumi Ami….
Delikatnie
przyłożyła dłoni do czoła dziewczyny a ręka zaświeciła na zielono. Po chwili
kobieta zabrała rękę i uśmiechnęła się sią.
Delikatnie
zmarszczyłam oczy otwierając oczy. Czułam się trochę osłupiona. Nim wszystko
dotarło do mnie. Spojrzałam się na stojącą koło mnie kobietę. Pierwszy raz
widziałam ją. Mimo to wiedziałam kim była. Czytałam o niej. Senju Tsunade
wnuczka pierwszego Hokage. Wspaniały medyczny ninja i jeden z trójki legendarnych
Saninów.
-
Dziękuje…- Wyszeptałam i uśmiechnęłam się do niej nie wiedząc za bardzo za co
dziękowałam. Ale wiedziałam, że musiałam to zrobić.
-
Jak się czujesz?- Zapytał blondyn z uśmiechem na twarzy.
-
Wyśmienicie.- Powiedziałam spokojnym głosem, po czym spojrzałam się na swoją
drużynę jak i Hinaty, którzy przyszli w odwiedziny.
-
O obudziłaś się.- Zawołała radośnie Midori podbiegając do mnie. Spojrzałam się na nią spokojnym uśmiechem na
twarzy.
-
A nie widać?- Powiedziałam z przekąsem. W końcu jak bym się nie obudziła nie
siedziałabym. Czy to nie logiczne? Eh…
-
Jak się czujesz?
-
Dobrze.
-
Naprawdę.
-
Przecież wiem co mówię Akai.- Wycedziłam przez zaciśnięte zęby zastanawiając
się nad wieloma sprawami. Delikatnie położyłam dłoń na bandażach masując je.
Uśmiechnęłam się delikatnie spoglądając na swoje dłonie.
Ach tak…
Przypomniałam
sobie owe zdarzenia, przez które wylądowałam tu w szpitalu.
Kisame…
Powtórzyłam
w myślał zaciskając dłonie w pięści. Jak jeszcze wielu takich potworów chodzi po
świecie. Wiedziałam dokładnie jaki był ich cel. Widząc Naruto uśmiechnęłam się
spoglądając na nich.
Jest bezpieczny…
Dobrze
Pomyślałam
wstając z łóżka i przeciągnęłam się. Zastanawiając się jak długo byłam
nieprzytomna. Chciałam zacząć jak najszybciej trening. W końcu musiałam stać
się silna. A misja Sachi’m uświadomiła mi, że ktoś najwyraźniej chciał się mnie
pozbyć. Tylko nie znałam przyczyn tego postępowania. Teraz przegrana z Kisame…
Frustrujące….
Prychnęłam
w myślał ignorując sprzeciwy własnej drużyny jak i drużyny Hinaty na temat by
nie wstawać. Oddychałam Spokojnie wiedząc, że załamywanie nic nie da. Musiałam
stać się silniejsza. Nabrałam powietrza spoglądając na świeże bandaże.
Dziwne…
Delikatnie
dotknęłam deką naciskając na nie, ale nie widząc krwi delikatnie wzruszyłam
ramionami.
-
Oj doktorze zyskujesz wprawę w leczeniu ran.- Powiedziałam do Lekarza, który
jak zwykle odkąd pamiętam się mną zajmował.
-
Nic dziwnego przy takim pacjencie nie dojść do wprawy, ale powinnaś jeszcze
odpoczywać rana może się otworzyć.-Powiedział patrząc na mnie.
-
Rana… Nic mnie nie boli wyleczyliście mnie całą.- Powiedziałam patrząc na
zdziwionego lekarza, który nie wiedział jak najwyraźniej zareagować
Po
do głębnym zbadaniu zostałam wypisana. Doszły mnie wieści o wielu rzeczach. O
tym, że Sasuke został pokonany. Nie dziwiłam się w końcu walczył ze swoim
bratem. Jeszcze kiedyś nie powiedziałabym, że mógłby przegrać. Ale… Mając
odczynienia z Itachim moje perspektywy oceny uległy znacznemu rozszerzeniu się.
Sama
w końcu miałam do czynienia poznać jego jedną technikę i nie chciałabym na
razie na moim aktualnym poziomie mierzyć się z nim. W prawdzie to samo tyczyło
się z Kisame, ale no cóż. Znowu wyciągnęłam najkrótszy patyczek. Siedziałam
właśnie z Ino Hinatą, Sakurą oraz Tenten w barze robiąc sobie drobnego grilla.
Uśmiechałam się jak gdyby nigdy nic się nie stało.
Musiałam
znaleźć sobie mistrza…E to jak mu tam było…Eh… Jak to jest, że nie pamiętam
imienia tego człowieka. Rozmawiam z nim większość czasu a tu proszę luka.
Przypomnę sobie
później.
-
Ami… Znów marzysz o niebieskich migdałach?- Zapytała Tenten. Spojrzałam się na
nią wyrwana z rozmyślań.
-
Przepraszam.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-
O czym tak rozmyślałaś?- Zapytała Ino spoglądając w moje oczy.
-
Ogólnie o wielu sprawach głównie o tym, że muszę stać się jeszcze silniejsza.-
Powiedziałam zaciskając dłoń w pięść spoglądając na nie. Nie poddam się tak
łatwo. Musiałam zajeść sposób by się wzmocnić.
-
Oj najpierw powinnaś odpocząć. – Powiedziała Hinata spoglądając na mnie.
-
Będę Hinata nie ma się czym przejmować. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-
Dużo się wydarzyło jak byłam nieprzytomna?- Zapytałam zastanawiając się czy
chcę znać na to odpowiedz.
-
Oczywiście Akai był bliski zejściu na drugi świat. Co ci szczeliło do głowy
trenując w takim miejscu? – Krzyknęła Midori podpierając się o stół.
Spoglądając na nie przybliżając twarz dość blisko mnie.
-
Hmmm…
-
Oj przepraszam zawsze tam trenowałam skąd miałam wiedzieć, że to się tak
skończy. –Powiedziałam delikatnie drapiąc się po tylnej części głowy.
-
Oj dajcie spokój żyje to chyba najważniejsze. – Powiedziałam śmiejąc się do
niego. Spoglądają na pozostałych. Spojrzałam się w okno widząc znajomą maskę.
-
Aaa…- Krzyknęłam podrywając się na równe nogi widząc znajomą brązową czuprynę.
-
Oj Ami w coś ty się znowu wpakowała Hm. – Powiedział patrząc na zdziwione
towarzyszki dziewczyny i uniósł delikatnie dłoń a koło niego pojawiło się
dwójka innych ANBU.
-
Czego chce od ciebie ANBU?- Powiedział w bojowym nastawieniu Akai. Wyciągnęłam
ręce by go uspokoić.
-
Nie denerwuj się Akai on jest moim dawnym znajomym. Poznaliśmy się jeszcze za
czasów Akademii… Nee…- Uśmiechnęłam się w kierunku owego mężczyzny. Który
uniósł delikatnie dłoń.
-
Wybaczcie, ale pozwolicie zabrać nam na moment Ami? – Zapytał spoglądając na
niego z uśmiechem na twarzy. Oddychała spokojnie spoglądając na niego z
uśmiechem na twarzy. Wstałam i wyszłam podchodząc do niego.
-
Wiesz jeśli chcesz porozmawiać nie musisz pakować się w kłopoty.- Zaśmiał się
widząc moją twarz. Umilkł po cym delikatnie objął mnie ramieniem znikając jak
jego towarzysze. Pojawiłam się w dość dobrze znanym mi miejscu.
-
Gabinet Hokage?- Zdziwiłam się unosząc brew do góry. Spoglądając na Tsunade i
białowłosego mężczyznę o imieniu Jiraya.
-
Wiec to ty jesteś Ami?- Powiedziała kobieta siedząc za biurkiem.
-
Tak…- Powiedziałam spoglądając przez ramię na członka ANBU.
-
Mogę wiedzieć, o co chodzi?- Zapytałam po chwili.
-
Mamy kilka pytań odnośnie tego co się wydarzyło, gdy zostałaś zaatakowana.-
Powiedział Jiraya spoglądając na mnie.
-
Co mogło się wydarzyć?- Zamknęłam oczy zastanawiając się.
-
Od dziecka chodziłam tą ścieżką… Trenowałam tam- Powiedziałam spokojnym tonem.
-
Tak samo było i w tedy. Pamiętam, że miałam spotkać się ze swoją drużyną. Tak
się cieszyłam z tego. W końcu udało mi się po misji z Sachi’m do nich dotrzeć.
W prawdzie nie tak jak chciałam no, ale cóż. Efekty to przyniosło. Udałam się
tam by zabić trochę wolnego czasu. Gdy usłyszałam hałas spojrzałam się na
krzaki i wyczekiwałam.- Nie musieli zadawać pytań wiedziałam o co będą pytać.
-
Po kilku minutach wyszło dwóch mężczyzn. Byli ubrani w płaszcze. Nie wiedziałam
kto to do czasu gdy nie zdjęli kapeluszy. – Powiedziałam widząc reakcje
Jirayi-san wiedziałam że już się domyślił kto to był.
-
Jeden z nich okazał się Uchiha Itachi a drugi to Kisame z krwawej mgły.-
Powiedziałam teraz to nawet ANBU zadrżeli. Spojrzałam się na niego zdziwiona
takiej reakcji.
-
Hm… Kisame i Itachi…- Wyszeptała Tsunade spoglądając na swoją towarzyszkę.
-
I ty walczyłaś z nimi? Nie mogłaś udać się po pomoc.- Powiedziała kobieta w
czarnych włosach. Zmrużyłam oczy spoglądając na nią.
-
Sądzi pani że wypuściliby mnie od tak. Po tym jak odkryłam kim są? – Zapytałam
zakładając ręce na piersiach spoglądając na nią.
-
Itachi usiadł i zaczął obserwować. Natomiast Kisame zaczął atakować swoją
samechadą. Trudno było go pokonać. Użył wielu wspaniałych technik związanych z
wodą. Gdy myślałam że już będzie koniec Itachi przerwał mu i powiedział że może
się dowiedzieć o ich celu. Potem złapał mnie w Genjiutsu. Było ono inne od
normalnego.- Powiedziałam i mimowolnie zadrżałam.
-
Co było jego celem?- Zapytał się owy członek ANBU.
-
Uzumaki Naruto.- Powiedziałam pewnym tonem spoglądając na niego.
-
Nie powiedziałam im nic. Więc udali się do wioski.- Powiedziałam patrząc na
nich.
-
Rozumiemy. Ami mam do ciebie prośbę.-Powiedział Jiraya spoglądając na mnie i
delikatnie uśmiechnął się.
-
Możesz nie mówić o tym nikomu. Nawet własnej drużynie? – Wyszeptał co sprawiło
że szerzej otworzyłam oczy.
-
Dlaczego Naruto musi wiedzieć.- Powiedziałam zdenerwowana tym faktem.
-
Wie że na niego Akatsuki poluje.- Powiedział Jiraya uśmiechając się do mnie.
-
Akatsuki?
-
Tak. Tak zwie się bowiem ich organizacja. – Powiedział podchodząc do mnie i
delikatnie kładąc dłoń na głowę uśmiechając się szeroko. Wypuściłam powietrze.
-
Dobrze. Skoro sam Naruto o tym wiem nie widzę problemu by o tym nie wspominać
lecz niczego nie obiecuje. – Powiedziałam uśmiechając się.
-
Nie są tacy głupi w końcu sami do tego dojdą.- Powiedziałam patrząc na nich po
kolei.
Wyszłam
powolnym krokiem z gabinetu Hokage kierując się w kierunku domu. Chciałam w
spokoju odpocząć i poukładać sobie trochę w głowie. Zatrzymałam się jeszcze
trochę by zerknąć na trening Hinaty, Kiby i Shino.
-
W końcu się odważyłaś poprosić o pomoc w treningu.- Powiedziałam na głos przez
co się zatrzymali.
-
Widać że przesłuchanie się skończyło?- Zapytała się Hinata z uśmiechem.
-
Aa zapomniałam. Neji-nissan ciebie szukał.- Powiedziała Hinata co sprawiło że
moje oczy się zwęziły. Powolnym krokiem zaczęłam iść zastanawiając się czego
mógł ode mnie chcieć. Zatrzymałam się czując się obserwowana.
-
Przestań się skradać.- Powiedziałam zamykając oczy. Oddychałam szybciej słysząc
po chwili stukot laski o kamienne podłoże. Coraz bardziej głośniejsze aż w
końcu się zatrzymało.
-
W końcu mogłem poznać cię Mayumi Ami.- Odezwał się męski głos za moim plecami.
Powoli zaczęłam się odwracać by spojrzeć się na człowieka który mi się przyglądał
z uwagą. Koło niego stało dwójka ludzi w ciemnych płaszczach a na twarzach
mieli maski ANBU.
-
Korzenie ANBU.- Wyszeptałam widząc jak się wzdrygnęli. Wyprostowałam się
patrząc na niego poważnym spojrzeniem.
-
Nie spodziewałem się że uda ci się przeżyć spotkanie z Itachim.- Powiedział
mężczyzna obserwując moje reakcje.
-
Jeśli pan sądzi że mnie zwerbuje jest pan w błędzie.- Powiedziałam poważnym
głosem zakładając ręce na klatce. Mężczyzna najwyraźniej chciał coś dodać lecz
widząc jak Neji podszedł bliżej mnie zamilkł i zniknął w milczeniu. Spojrzałam
się na chłopak w milczeniu.
-
Ami….- Zaczął milcząc.
-
O co chodzi Neji?- Zapytałam z ciekawością w głosie. Widziałam jak jego postura
się zmieniła. Nie był gotowy do ataku. Co mnie zmieszało.
-
Po walce z Naruto wiele zrozumiałem. I wciąż staram się… - Zaczął niespokojnie
zmrużyłam oczy mając podejrzenia do niego. Nie przywykłam do miłego Nejiego.
-
Chciałem tylko cię przeprosić i zapytać czy moglibyśmy powalczyć dalej jak do
tych czas lecz w ramach treningu.- Powiedział chłopak spoglądając w moje oczy.
Zamurowało mnie. Otworzyłam jedynie szerzej buzie.
-
Nie widzę problemu Neji. W końcu ktoś otworzył ci oczy.- Powiedziałam z
uśmiechem na twarzy.
-
Ale nie zamierzam być gorsza od ciebie.- Powiedziałam śmiejąc się zaczęłam iść
w stronę domu uśmiechając się delikatnie. Byłam szczęśliwa. W końcu nie
musiałam go traktować jak wroga. W pewnym sensie z tego powodu poczułam ulgę na
sercu
Cieszę się, że Ami szybko wyzdrowiała no i że Neji w końcu jest dla niej miły :D Ciekawe, czego chcieli od niej ludzie z Korzenia, bo jeśli serio mieli zamiar ją zwerbować, to się ostro pomylili - Ami nigdy by się nie zgodziła ;)
OdpowiedzUsuń