sobota, 1 czerwca 2019

48: Czasem milczenie to jedyne wyjście z opresji. 48



- Co ci tak długo zajęło Ami.- Zdziwił się Akai opierając się o mur.
- To nic takiego.- powiedziałam delikatnie drapiąc się po skroni. Spoglądając na znajomego z drużyny.
- Czyżby na pewno?- Zapytał się ponownie spoglądając na mnie.
- I gdzieś ty była taki szmat czasu?- Zdziwił się ponownie.
- Obiecałam przyjaciółce dwu tygodniowy  trening.- powiedziała spokojnym głosem.
- Trening?- Powtórzył Akai. Spojrzałam się na niego. Zachowywał się dość dziwnie. Coś się stało?
- Tak. Trening. A co?- Zapytałam się spoglądając się na niego.
- Nic takiego. – Powiedział spoglądając się w bok gdzie siedział już sensei z Midori.
- Szczegóły powiem wam gdy będziemy na miejscu.- powiedziała sensei i ruszył. Spoglądałam na nich.
Zawsze byli dziwni lecz tym razem to bili samych siebie. Do cholery jasnej co się działo. Uważają mnie za ślepa czy jaką. Przecież widzę że ich coś gryzie.
- Jesteś pewny że powinnyśmy brać ją ze sobą.- powiedział Akai cicho tak bym nie słyszałam.
Tajemnice? Świetnie. Oto moja drużyna. Drużyna 11 plus dodatek czyli Mayumi Ami. Do usług.
Spoglądałam się na las zamyślona. Przetarłam delikatnie oczy.
- Jest członkiem naszej drużyny.- powiedział cicho sensei spoglądając się na mnie.
- Wiem ale.- Powiedziała Midori.
- Taki dostaliśmy rozkaz. Nie mamy Hokage nie możemy wybierać misji. – Powiedział patrząc na nich.
- Ale dlaczego tą przecież…- Urwała Midori spoglądając na mnie. Zerknęłam na nich.
- Dobra dosyć tego.- powiedziałam w końcu zerkając na nich.
- O co chodzi.- powiedział Akai.
- O co chodzi?  Jak ja mam jakieś tajemnice to muszę wam o wszystkim mówić a wy nawet teraz sobie szeptacie ukrywacie coś przede mną.- powiedziałam spoglądając na nich.
- Nie to nic takiego Ami.- powiedział Sensei zerkając na mnie po czym na nich.
- Tak to nic takiego.- powiedzieli jednocześnie. Kłamią. Odwróciłam wzrok spoglądając na drzewo. Teraz wszystko jasne.
Resztę drogi milczeli. Nawet nie spoglądali w moim kierunku.
 Hinata i ty się mnie dziwisz dlaczego to ja nic o nch nie wiem. Jak nic nie chcą mi powiedzieć. Po prostu nie traktują mnie jak swojej przyjaciółki. Nic z tym nie poradzę.
Pomyślałam wchodząc do jakiegoś opustoszałego domu rozejrzałam się po nim.
- Wiec tak naszą misja jest pokonanie człowieka Imieniem Sachi jest to zbiegły ninja dość niebespieczny. – Powiedział spoglądając na nas.
- musimy zachować spokój i zaplanować jak to zrobić.- dodał.
- Ami będziesz nas ubezpieczać.- powiedział a ja spojrzałam się na niego.
- Słucham. Nie zamierzam stać za waszymi plecami.- powiedziałam zła.
- Ami nie zaczynaj.- powiedział Akai spoglądając na mnie zdenerwowany.
- Nie zaczynać? – Powiedziałam wstając i spoglądając na niego.
- Ami będziesz nas osłaniać koniec i przestan dyskutować.- powiedział Shiowase spoglądając na mnie.
Machnełam ręką wściekła i wyszłam.
- AMI- Usłyszałam za sobą ryk.
- CZEGO.- Spojrzałam się na nich wściekła.
- Przepraszam.- powiedziałam spokojniejszym głosem.
- Nie kwestionuj moich poleceń jestem twoim przyłożonym.- powiedział Shiowase wściekły moim zachowaniem.
Usiadłam słuchając jak planowali walkę. Byłam wściekła. Mimo treningów wciąż traktowali mnie zle. Przez chwile do oczu napłynęły mi łzy. Ale powstrzymałam je spoglądając na ziemię.
- Słuchasz nas Ami.- Powiedziała Midori spoglądając na mnie.
- A co tu jest do słuchania. Moim zadaniem jest bieganie za wami i trzymaniem się z dala od walki. – Powiedziałam poirytowana.
- Ostatnio jesteś dość nerwowa i nie do wytrzymania.- Powiedział spoglądając mna mnie.
- Jeśli tak uważacie.- powiedziałam spoglądając się w bok.
- Ja i Akai idziemy się rozejrzeć.- powiedział sensiei  znikając.
- Ami co cię ugryzło nigdy się tak nie zachowywałaś.- Powiedziała Midori spoglądając na mnie. Spojrzałam się na nią.
- Teraz się obraziłaś nie masz o co.- Powiedziała Midori spoglądając na mnie.
- Nie mam o co Midori. Ja nie mogę mieć tajemnic. Lecz wasza trójka tak. – Powiedziałam spoglądając na nią.
- Nie mamy tajemnic.- powiedziała Midori spoglądając na ziemię.
- Spójrz mi w oczy i powiedzie.- powiedziałam spoglądając na nią.
- Ami to co w tedy mówiliśmy nie tyczyło się siebie.- Powiedziała Midori.
- Co zjesz. – Zapytała.
- Zmiana tematu. – Powiedziałam zakładając ręcę na piersiach spoglądając się na nią.
- Ami…- Powiedziała Midiori spoglądając na mnie.
- Nie mam apetytu.- powiedziałam spoglądając na na nia.
- Musisz coś zjeść.- powiedziała patrząc się na mnie.
- Nie muszę.- powiedziałam siadając w kącie. Oddychałam. Musiałam pomedytować. Od wczoraj byłam chodzącym kłębkiem nerwów. Ta cała rozmowa z Nejim oraz te ich dzisiejsze zachowanie. Było nie sprawiedliwe. Zamknełam oczy.
- Co się stało Midori?- Zdziwił się Akai spoglądając na wściekłą dziewczynę.
- To nic takiego ty sobie poszedłeś a ja słuchałam dąsów.- powiedziała wzruszają jedynie ramionami.
- Ami się dąsała?- Zdziwił się Akai. Spoglądając się na mnie.
- Ami przejdźmy się.- powiedział Shiowase spoglądając na mnie. Wstałam idąc z senseiem przed siebie wychodząc z budynku.
- Powiedz mi co się stało że taka dziś jesteś. – Powiedział spokojnie Shiowase spoglądając się na mnie.
Zamknełam oczy wspominając sobie misję związaną z Aya. Serce zakuło ponownie. Przypominając sobie ich rozmowę.
- Wierzy we mnie…- Wyszeptałam szczęsliwa na twarzy uśmiechając się do niej. Wstałam chcąc porozmawiać z pozostałymi. Pragnełam poznać ich lepiej. Chciałam by zostali moimi przyjaciółmi.
- Co ta cała Ami sobie myśli.- Powiedział Akai siedząc przy ognisku.
- Uwarza że jak Suwaru nauczyła ją kilku rzeczy może myśleć żebędzie w naszej drużynie?- Powiedziała poirytowana Midori.
- Ami coś się stało?- Spojrzał się Shiowase i zamarł widząc moje oczy. Które były pełne bólu i smutku. Cierpałam.
- Jest denerwująca nigdy nie zaakceptuje jej jako członka drużyny jest marna kopią Suwaru.- Powiedział Akai. Spojrzałam się na ziemię przygryzając wargę.
- Jest słaba i beznadziejna musimy wciąż ją chronić i do tego uwarza się za bóg wie kogo wnerwiający bachor.- Dodała Midori. Do moich oczu napłynęły łzy. A po wardze ciekła krew.
Shiowase sensei złapał mnie za ramiona delikatnie szturchając spoglądając na mnie.
- Ami do cholery jasnej co się dzieje.- powiedział spoglądając na mnie.
- Nawet nie pogtrafiła wspiąć się na drzewo bez pomocy rąk. – Dodał śmiejąc się Akai.
- Jest słaba skończyła dopiero akademię.- powiedział Sensei spoglądając na nich.
- Sasuke też jest z jej rocznika i co? Jest znacznie lepszy od tego czegos.- Powiedział Akai.
Tego czegoś?
Wyszeptałam w głowie zaciskając głonie w pięści.
Marna kopia…
Opuściłam głowę w dół spoglądając na ziemię. Opierałam się o drzewo zamyślona. Moje oczy były pustę.
- Jak bym już miał wybierać wolałbym każdego kto nie byłby nią. Jest denerwująca i nie znośna. Nienawidzę jej.- Powiedzieli jednocześnie Midori i Akai.
Nienawidzę jej…
Te wspomnienie było nieznośnie zawsze po nim chciało mi się płakać. Mimo że starałam się tego uniknąć nie było łatwo.
- Ami…- wyszeptał senei spoglądając na łzy cieknące po moich policzkach.
-Dlaczego płaczesz?- Zapytał się ponowie spoglądając na mnie.
W mojej głowie te słowa odbijały się echem uderzając. A serce potwornie zakuło. Zaczęłam biec przed siebie chcą się oddalić od nich.
- Czy ta nienawiść nie jest związana ze złością na Suwaru?- Zapytał sensei i nic więcej nie słyszałam nie chciałam słyszeć.
Odwróciłam się do niego plecami.
- To nic takiego.- powiedziałam wycierając łzy i zaczęłam wracac się do budynku.
- Nie okłamuj mnie.- powiedział zmartwionym głosem spoglądając na mnie.
- Coś sobie przypomniałam.- powiedziałam spoglądając na niego. I weszłam do środka kładąc się w kącie.
Obiecałaś sobie ze nie będziesz o tym myśleć. Nie zmienisz tego. Jak inni ciebie widzą. Dla tej drużyny nigdy nie stanę się członkiem drużyny trzeba się z tym pogodzić.
Pomyślałam zasypiając oddychałam spokojnie.
Nigdy nie spałam tak twardo a zarazem niespokojnie. Poderwałam się spoglądając na nich jak smacznie spali musiałam się przewietrzyć. Wyszłam z domku kucając pod drzewem spoglądając na swoje dłonie.
- Dlaczego?
Wyszeptałam gdy po policzkach spływały mi łzy.
- Czo ja takiego zrobiłam?
Zamknęłam oczy delikatnie obejmując rękoma swoje nogi. Kuląc się.
Wiatr rozwiewał moje włosy jakby się nim bawił delikatnie unosząc je w powietrzu.
~Midori~
Wstała spoglądając na pusty śpiwór.
- Gdzieś ona znów polazła.- powiedziała wychodząc i przedzierając się przez las. Spojrzała się na opierając się o drzewo. Jej czarne włosy unosiły się w powietrzu tak jakby tańczyły radośnie. Miała ukrytą twarz. Musiała płakać. Dlaczego? Przecież? Nienawidziła tego nie wiedziała co zrobić. Co powiedzieć. Jak się zachować.
Odwróciła się chcąc odejść i zostawić ją na pewien czas w samotnosci by mogła poukładać sobie i uspokoić.
- Marna kopia.- Wyszeptała dziewczyna. Midori zatrzymała się i zesztywniała spoglądając na nią prze zamię.
- Tak o mnie sądzą.- Dodała Ami wycierając swoje łzy z policzków.
Midori stała jakby ktoś ją sparaliżował. Spoglądała się na dziewczyne która kucała na ziemi odgarniając włosy.
- Nie ma się czym przejmować.- powiedziała z uśmiechem na twarzy. Po czym delikatnie poklepała się po twarzy by oprzytomnieć.
Midori wróciła po ciuch do pokoju siadając smutno była zamyślona spoglądając na ziemię.
~Ami~
- Pora wracać lepiej będzie jak nie zobaczą mojej nieobecności.-powiedziałam wstając i otrzepując się z trawy.
- Niedługo zaczniemy misję wiec muszę być skoncentrowana. Ochrona to też dobre zadanie. – powiedziałam starając przekonać samą siebie. Weszłam po kilku minutach spoglądając na ich zdziwione spojrzenia.
- Mamy misję do wykonania możemy iść.- powiedziałam mijając ich i zaczęłam pożytkować swoje rzeczy.
- Ami…- Zaczęła Midori podchodząc do mnie.
- Nie mamy czasu. W wiosce nie ma Hokage musimy zając się misjami by inne wioski nie uważały że jesteśmy słabi z tego powodu.- powiedziałam zamkniętymi oczami.
- Musimy porozmawiać.- powiedział Akai grodząc mi drogę. Spojrzałam się na niego.
- Misja jest ważniejsza. Ta rozmowa może zaczekać.- powiedziałam spoglądając na nich i ruszyłam dalej.
- Chodźmy.- powiedział sensei kierując nas na pole. Czułam na sobie ich milczące spojrzenia.
Bałam się tego co chcieli mi powiedzieć. Wiem że nie powinnam wyładowywać na nich swojej frustracji. Lecz nie wiem co zrobić. Pierwszy raz czułam się tak zagubiona i samotna jak teraz. Neji miał racje potrafię tylko uciekać.
Po moim policzku spłynęła tylko jedna łza którą pośpiesznie otarłam bt nie było jej widać.



1 komentarz: