sobota, 1 czerwca 2019

45: Aby być silnym przede wszystkim trzeba uwierzyć w samego siebie. 45



Wstałam znacznie wcześniej od Hinaty. Rozpaliłam ognisko i zaczęłam smażyć sobie trzy kartofle owinięte w foli oraz kiełbaskę. Zamyślona. Dziś miałam zacząć z nią poważniejszy trening pytanie czy podoła. Oczywiście nie zamierzałam teraz się wycofać. Będzie musiała znieść całe piętnaście dni tego treningu. Powoli zaczęłam jeść swoje danie z delikatnym uśmiechem na twarzy. Musiałam zaplanować jak ją zaatakować. Oczywiście ja miałam przewagę znałam okoliczne miejsca, lecz nie zamierzałam być nieuczciwa w naszej walce. Nie zamierzałam używa jakiś podpuch po prostu zaatakuje ją normalnie. Może to i głupie rozwiązanie, lecz żadno z nas czy Neji czy ja nie zakradało się od tyłu by zaatakować drugie. I wnioskuje, iż takie rozwiązanie będzie najlepszym. Teraz sprawdzę jak Hinata walczy. Styl Hyuuga znam już bardzo dobrze wiec jestem już gotowa na to, co mnie może czekać. W końcu często miałam do czynienia w walce.
Wstałam oburzona tym, że nie wstawała. Zerknełam do jej namiotu. Nie było jej. Gdzie mogła się udać? Skierowałam swoje kroki nad wodę spoglądając się na nią jak trenowała Byakugana.
— Może coś zjesz?— Powiedziałam widząc jak straciła koncentracje wpadając do wody. Zaśmiałam się cicho.
—Nie bój się nie urwę ci głowy przecież to ze trenujesz Byakugana na swój sposób to nic złego.— Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
— Naprawdę tak uważasz?— Zapytała się spoglądając na moją twarz.
—Jak by było inaczej nie mówiłabym ci tego. W końcu Neji sam doszedł do tego stopnia jakiego znasz. — Powiedziałam spoglądając na nią.
— Więc wieże, że i tobie się to uda w końcu nie może być inaczej.— Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
— Dziękuje chyba jesteś jedyną, która wierzy w moje możliwości.— Powiedziała podchodząc bliżej.
— Błąd to ty musisz wierzyć najbardziej w swoje możliwości. — Powiedziałam spoglądając na nią i podałam jej kijek by mogła nadziać kiełbaskę.
— Nie boisz się mojego klanu.— Spytała się spoglądając na mnie. Spojrzałam się na nią zdziwiona przełykając kawałek kiełbaski.
— Niby czemu? — Zdziwiłam się spoglądając na nią.
— Przez Nejiego tyle razy wylądowałaś w szpitalu.— Powiedziała spoglądając na mnie. Nie zbyt ją rozumiałam.
— Nie nie boje się.— Powiedziałam pewnie spoglądając na nią.
— Dlaczego?
— Nie mam powodów się bać Hinata. To że, trafiałam do szpitala to nic takiego w końcu trafiałam tam nawet podczas zwykłego treningu. — Powiedziałam wzruszając ramionami i uśmiechnęłam się.
— Rozumiem.— Powiedziała jedząc spoglądając na mnie.
— Twój tata wie, że jesteś na treningu.— Powiedziała spoglądając na nią. Zamarła. Zmarszczyłam brwi. Ta reakcja. Nie podoba mi się to.
— Nie.— Powiedziała spokojnym głosem Hinata.
Przez chwile poczułam się jakbym dostała z obucha w głowę. Przełknęłam silne.
— Słucham?— Wyszeptałam spoglądając na nią. Zdziwiona nie wiedziałam już jak mam zareagować.
— Nie powiedziałam ojcu o treningu.— Powiedziała spokojnie a ja zerknęłam jedynie na ziemię.
— Dlaczego?— Zapytałam się. Przecież jej ojciec musi się teraz o nią zamartwiać.
— Ponieważ dla mojego ojca jestem niczym i z chęcią wolałby się mnie pozbyć.— Powiedziała spoglądając na mnie. Jej oczy były puste i pełne bólu. To nie było podobne do Hinaty.
— Mimo to nie powinnaś tego zatajać. — Powiedziałam spoglądając na nią.
— Cóż nie możemy płakać na rozlanym mlekiem nie przerwiemy treningu tylko po to by go o tym poinformować.— Powiedziałam z zamkniętymi oczami.
— Rozumiem. — Powiedziała spoglądając na mnie.
— Zaczynajmy rozgrzewkę. — Powiedziałam i zaczęłam biec. Cały trening zajął nam jakieś cztery może z pięć godzin. Dałam jej czas by odpoczęła i zjadła coś. Chciałam też zregenerować stracona siłę.
O godzinie trzynastej podbiegłam do niej i stanęłam naprzeciwko niej. Gotowa do walki.
— Więc zaczynajmy.— Powiedziałam spoglądając na nią poważnym wyrazem twarzy. Nie zamierzałam się teraz cofać. Ani przerywać czy uciekać. Postanowiłam i nie zmiennie zdania nawet jakbym miała do czynienia z samym Hokage przyjęłabym jedynie kare na siebie. Nie było innego wyjścia. 
Hinata Rozbiegła się aktywując Byakugana i zaczęła atakować w moje punkty witalne starając się zatrzymać przepływ mojej chakry. Zmrużyłam oczy robiąc dokładne uniki. Dzięki Nejiemu nauczyłam się prawie perfekcyjnie unikać ciosów Hyuuga. Zaśmiałam się w głębi duszy. Straszny ze mnie nauczyciel nie jestem nawet wstanie nauczyć Hinaty czegoś z jej klanu. Może to był zły pomysł. W końcu co do technik byłam beznadziejna sama miałam trzy techniki w tym dwie własne. Zwiesiłam delikatnie głowę unikając ciosu Hinaty.
— Jūken — Powiedziała po chwili Hinata. Spojrzałam się na nią zdziwiona.  Spoglądając na odsłonięty brzuch.
Cholera zamyśliłam się.
Pomyśliłam i dosnałam z otwartej dłoni w brzuch. Złapałam się za niego sycząc z bólu. Cholerna Technika. Doskonale ją znałam w końcu wielokrotnie poczułam ją na własnej skórze. Zmrużyłam oczy. Juken jest jednym z rodzajów w ręcz. Różni się tym, że polega na atakowaniu wewnętrznego systemu chakry.
Zamachnęłam się i kopnęłam ją z całej siły w brzuch. Spoglądając jak uderza w drzewo krzywiąc się.  Zamknęła oczy. To moja okazja. Jeden z podstawowych błędów, jakie mogła popełnić. Spuścić przeciwnika z oczu. Podbiegłam do niej.
— Odori Teken. — Powiedziałam uderzając ją z dużą siłą w poszczególne miejsca.
— Aa.— Krzyknęła Hinata uderzając plecami w skały. Rozbiegłam się i uderzyłam z pięści w skałę. Lecz tym razem Hinata zasłoniła się atakując. Uśmiechnęłam się spoglądając na jej starania.
— Hinata nigdy nie spuszczaj z przeciwnika wzroku rozumiesz.?— Zapytałam się przyjaciółki, która trzymała się właśnie za żebra.
— Dobrze.— Powiedziała spoglądając na mnie z uśmiechem na twarzy. Uderzają robiłam uniki odbiłam się od ziemi robiąc w powietrzu przewrót i wygięłam się w tył przed atakiem Juken zmarszczyłam brwi spoglądając się na Hinate. Odbiłam się od ziemi i odskoczyłam na bezpieczną odległość. Może i była słaba, lecz i tak pochodziła z najsilniejszego klanu Konoha byłabym głupia gdybym jej nie doceniała. Więc trzeba pójść na całość. Wyjęłam kunaie i zrobiłam pieczęci.
— Kunai kage bunshin no Jutsu.— Powiedziałam spoglądając na zdziwioną Hinatę, gdy w ziemię wbiły się tysiące kunai. Spojrzałam się na nią podbiegając bliżej zrobiłam pieczęć.
— Tsumetai Kiri.— Powiedziałam tworząc gęstą mgłę i wbiegając od razu w nią z zamkniętymi oczami. Z mgły dochodziły krzyki. Gdy mgła zaczęła znikać oby dwie stałyśmy, mimo że Hinata odrobinę się Chwiała spoglądając na mnie. Obserwowałam ja dokładnie.  Spojrzała się na mnie zdziwiona.
— Ta technika.— Wyszeptała spoglądając na moją rękę. Rozbiegłam się by ją uderzyć, lecz zrobiła w ostatniej chwili unik a moje Hoshishi zniszczyła drzewo. Prychnęłam tracąc taką szansę.
— Widzę, że bierzesz to na poważnie.— Powiedziała Hinata spoglądając na mnie smutnym uśmiechem.
— Jak bym nie brała tego na poważnie niczego byś się nie nauczyła. — Powiedziałam spoglądając na nią.
— Dobrze, więc ja wypróbuje moją nową technikę. — Powiedziała spoglądając na mnie i przybierając dość znaną mi pozę. Zmarszczyłam brwi.
Chcesz mnie zabić?
Pomyślałam spoglądając na nią i przygotowałam się do obrony i uników.
To będzie trudne. Mam nadzieje, że nie ma jeszcze refleksu Nejiego. Jak tak to będzie po mnie. Nie podniosę się. Nie po tym jak zużyłam większość swojej chakry na Hoshishi. 
— Hakke Sanjūni Shō: Trzydziestu Dwóch Dłoni — Powiedziała Hinata podbiegając do mnie. Przez chwilę przed moimi oczami pojawił się Neji. W stopach zwiększyłam przepływ chakry i zacisnęłam zęby na tyle mocno ze zazgrzytały mi one. Jest to technika o połowę mniejsza od Techniki Nejiego, lecz mogłam przypuszczać, że jest tak samo niebezpieczna jak jej odpowiedniczka. Zmarszczyłam brwi robiąc unik przed atakami Hinaty wyginając się bądź odbijając się od ziemi za pomocą ręki czy nogi. Oczywiście nie byłam w stanie uniknąć wszystkich ataków przyjaciółki. Wiec wbiłam się w pobliskie drzewo. Mogłam stwierdzić, że jest znacznie słabsza od Nejiego, lecz mimo to jak poprawi swoje umiejętności jej technika stała by się znacznie silniejsza.
— Na dziś koniec.— Powiedziałam z uśmiechem na twarzy spoglądając na Hinatę, która wydawała się być smutna.
— Coś się stało?—- Zapytałam się jej zdziwiona spoglądając na nią.
— Jestem gorsza od Nejiego.— Powiedziała spoglądając na mnie. Złapałam się za nos spoglądając na nią.
— Eh…— westchnęłam spoglądając na nią.
— Neji to Neji. Jest geniuszem. Aa nie wierze, że to mówię język mi zgnije. — Powiedziałam spoglądając na nią, gdy usiadła na ziemię.
— Ty jesteś Hinata. Masz inną budowę niż twój kuzyn. Hmm i jak by to ująć.— Powiedziałam zastanawiając się nad odpowiednim dobraniem słów.
— Że jestem gorsza, śmieć nie warty nazwiska Hyuuga.— Powiedziała z zwieszoną głową Hinata. Zmrużyłam oczy. Teraz to przegięła. Podeszłam do niej siadając koło niej.
— Nie to miałam na myśli. Po prostu Neji sam się tej techniki nauczył prawda.— Powiedziałam spoglądając na nią.
— Tak sam do tego doszedł.— Powiedziała spoglądając na ziemię. — Dlatego jest Geniuszem.— Dodała łamiącym się głosem.
— Jak by to ująć.— Powiedziałam spoglądając na nią.
— Powiedz prosto z mostu.—Powiedziała spoglądając na mnie z łzami w oczach.
— Ty po prostu jesteś niedoszlifowana.— Powiedziałam wzruszając ramionami.
—Niedoszlifowana a co ja jestem jakiś kryształ ze muszę być szlifowana.— Powiedziała. Zmrużyłam oczy. Więc trafiłam na zły dzień Hinaty nie do wiary.
— Nejiemu nikt nie mówił, co i jak ma robić o postu dostosował technikę do swojego organizmu do budowy ciała i ilości chakry.— Powiedziałam łapiąc się za nos.
— Po prostu powinnaś jakby to ująć ulepszyć technikę pod siebie nie pod kogoś. Gdy to zrobisz technika będzie tak samo silna jak jej odpowiedniczka. — Powiedziałam spoglądając na nią. W końcu to ty będziesz wykonywać tę technikę nie Neji czy twój ojciec czy siostra.—Powiedziałam spoglądając na nią. Spoglądała na mnie.
— I wiesz nie jestem najlepsza do dawania komuś rad związanych z technikami. Mój asortyment technik jest strasznie ubogi, więc nie mogę się w tym wypowiadać. — Powiedziałam wzruszając ramionami spoglądając w bok.
— Może powymyślasz jakieś jeszcze.— Powiedziała spoglądając na mnie.
— gdyby to było takie proste wiesz.— Powiedziałam spoglądając na nią
— Miesiąc zajęło mi wymyślenie Hoshishi i to jeszcze mogę użyć jej tylko raz.— Powiedziałam spoglądając na ziemię.
— Ale jesteś silna.— Powiedziała spoglądając na mnie.
— Słucham? Czy definicja silności zmieniła swoje znaczenie?— Wyszeptałam spoglądając na nią.
— Silny jest twój kuzyn Neji czy Naruto bądź Sasuke.— Powiedziałam spoglądając na nią.
— Ja jedynie jestem Nieznośnie uparta.— Dodałam spoglądając na nią.
— Z tym nie będę się sprzeczać. — Powiedziała Hinata wybuchając śmiechem. Zaczęłam się śmiać.
Rozmawiałyśmy tak o wielu rzeczach po czy wróciłam do namiotów by odpocząć i przygotować się do następnej tury treningów.

2 komentarze:

  1. Nieźle im idzie ten trening - super :D Fajnie opisujesz walki - chciałabym tak umieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się opisywać najlepiej jak potrafię chodź daleko mi do najlepszych. Staram się wprowadzać długie opisy. Im częściej opisujesz tym lepiej to wychodzi

      Usuń