sobota, 1 czerwca 2019

44: Każdy ma własne marzenia, do których musi sam dążyć. 44



Nie mogłam zmrużyć oka nie ważne jak bardzo bym się starała było to nie wykonalne. Nie miałam zielonego pojęcia jak zacząć trening z Hinatą. Oczywiście jak już jej go obiecałam nie mogłam zmienić zdania. Hmm… trudny orzech do zgryzienia. W końcu Hinata wywodziła się z jednego z najsilniejszych klanów wioski. A ja przy niej to szara myszka miałabym jej jakoś w niewyjaśniony sposób miałabym pomóc znaleźć siłę. Hmm. Każdy bowiem ma jakąś tam siłę tylko jak ją rozbudzić. Hmm… Co by tu zacząć. Od rozgrzewki. Tak to byłoby najlepsze wyjście. Poznałabym to jak walczy i co umie. Potem bym jedynie mogła jej pomóc wzmocnić się fizycznie, lecz z Byakuganem to nie moja działka. Powinna bardziej w tej sprawie prosić swojego kuzyna Najiego. Co wątpię by jej się udało. W końcu jest nie do zniesienia. Ale radość jaką dało mi oglądanie jego porażki była wspaniała.
— Naruto udało ci się. — Uśmiechnęłam się szeroko spoglądając się w okno. Leżałam dalej na łóżku nawet nie przebierałam się w piżamę. Postanowiłam się jedynie odrobinę przewietrzyć. Kolejny dość duży głaz do przesunięcia to to co jej ojciec powie na temat tego treningu w końcu bądź co bądź była córką głowy klanu i nie powinna była znikać od tak na piętnaście dni.
Siedziałam w wannie zamyślona spoglądając na pianę. Delikatnie oparłam głowę o wannę wystukując nogą jakimś rytm.
Hinata musi najbardziej zwiększyć swoją siłę fizyczną. Postanowione będę kilka razy z nią walczyć. Oczywiście nie zamierzam jej dawać taryf ulgowej. W końcu nie byłby to w tedy trening. Wstałam owijając się ręcznikiem po czym ubrałam się w swój strój treningowy związałam włosy i wyszłam z domu kierując się w omówione miejsce. Przyszłam pięć minut przed czasem. Zdążyłam się jedynie oprzeć o drzewo gdy nadbiegła Hinata z plecakiem na plecach zatrzymując się tuż przede mną.
— Przepraszam, że musiałam na mnie czekać. —  Powiedziała swoim nieśmiałym głosem. Zmrużyłam oczy spoglądając na nią. Zbyt miła.
— Nie przepraszaj mnie w końcu nie masz powodów do tego.— Powiedziałam spoglądając na nią. Delikatnie się uśmiechnęła i zaczęła iść. Ruszyłam za nią obserwując jej reakcje. Coś ją niepokoiło. — Pamiętaj, że nie będę cię w stanie nauczyć czegoś z Byaguganem.– Powiedziałam spokojnym głosem spoglądając na nią.
— Wiem o tym Ami, lecz będziesz w stanie pomóc mi w inny sposób.— Powiedziała spoglądając na mnie.
— To jedynie zależy od tego jak bardzo ci na tym zależy.— Powiedziałam idąc koło niej.
— Bez twojej motywacji nawet jakbym bardzo chciała ci pomóc nie udałoby mi się to. —Powiedziałam do niej spoglądając na nią zamyślona. Wciąż nie miałam pojęcia, od czego by tu zacząć.
Dotarcie na „ Moje” pole treningowe zajęło nam niecałe pół godziny. Po czym rozstawiliśmy namiot. Spojrzałam na stojącą Hinatę wrzuciłam plecak do środka namiotu.
— Zaczynam od biegu.— Powiedziałam po czym zaczęłam biegnąć Hinata biegła do koło mnie w milczeniu. Nie odzywałam się skupiając się na tym co właśnie robiłam. Dobiegłyśmy do stromego zbocza góry. Związałam jej rękę za plecami a swoją schowałam za plecami.
— Co teraz będziemy robić?— Zapytała się Hinata spoglądając ciut zmieszana tym co się właśnie działo.
— Będziemy się wspinać bez używania chakry na szczyt tej góry. — Powiedziałam spoglądając na nią.
— Jedynie w ostateczności możesz przyczepić się za pomocą chakry, lecz jedynie wysyłając ją do koniuszków palców w dłoni. — Powiedziałam spoglądając na nią. Nie komentowała tego. Uśmiechnęłam się jedynie. Bardzo mnie to cieszyło. Złapałam się kamienia i zaczęłam się wspinać czasem spoglądając na to jak siebie radziła. Nie zbyt jej to szło, lecz nie poddawała się. Widać było, że bardzo jej na tym zależało. Byłam ciekawa jak daleko uda jej się dojść. W pewnych momentach bardzo przypominała mi Naruto. I w prawdzie wcale się jej nie dziwiłam w końcu ciągle go obserwowała. Uśmiechnęłam się delikatnie wspinając dalej. Jedna zła decyzja ruch i…
Syknęłam zsuwając się kilkanaście centymetrów w dół zamknęłam oczy spoglądając na cieknącą krew spojrzałam się na górę. Zaczęłam wspinać się dalej.
— Nic ci nie jest Ami?— Usłyszałam zmartwiony głos Hinaty.
— Mną się nie przejmuj.— Powiedziałam wspinając się. Hinata kilka razy zsunęła się w dół było słychać jak ciężko oddychała spojrzałam się na nią ze szczytu góry. Była już dość blisko. Spojrzałam się na nią gdy jej dłoń pojawiła się na zboczu. Nadepnęłam na jej zakrwawione palce i spojrzałam się na nią z góry. Zaciskała z bólu oczy jak i zaciskała zęby.
Gomene Hinata.
Wyszeptałam w głowie i kopałam jej rękę by zaczęła spadać z góry.
Użyj chakry.
Pomyślałam spoglądając jak przeczepiła się skały. Zostawiając w niej szramy. Zajmie jej to chwile za nim ponownie się tu dostanie. Postanowiłam więc robić pompki. Tak jak się spodziewałam zajęło jej to z dwadzieścia minut. Bez słowa zaczęła robić pompki jak ja.
— Teraz będziemy biec do obozu.— Poinformowałam ją i zaczęłam biec. Oczywiście można by uważać, iż wybrałam łatwą drogę, lecz nie było to prawdą. Musiałyśmy co chwilę omijać jakieś przeszkody jak się było za wolnym to się wywróciło i z turlało się kilkanaście centymetrów w dół. Bądź oberwało się gałęzią w różne partie ciała. Mnie szło to ciut lepiej niż Hinacie, mimo że wywracałam się podnosiłam się szybciej. Zatrzymałam się dopiero przed namiotem spoglądając na zsuwającą się Hinatę. Wypuściłam jedynie powietrze.
— Dobrze wybierz teraz jakieś drzewo. — Powiedziałam spoglądając na nią.
— wybierz sobie poprzeczkę jaką chcesz wykonać.— Powiedziałam spoglądając na zmęczoną Hinatę.
— 5oo set uderzeń jak mi się nie uda zrobię tysiąc przysiadów.— Powiedziałam spoglądając na nią.
— Zrobię tyle samo co ty.— Powiedziała spoglądając na mnie. Kiwnęłam jedynie głową i zaczęłam uderzać w korę drzewa pięściami licząc. Efekty można było już czuć przy pierwszym ciosie, lecz nie przestawałam zaciskając jedynie zęby. Hinata nie zamierzała przerywać w końcu sama chciała trenować. Zamknęłam na chwilę oczy. Jest podobna do mnie. Też nie chciałam być słaba. Moją słabość pokazał mi Neji. Zawsze był silniejszy. Nigdy nie udało mi się go dogonić a Naruto, który za przeproszeniem był gorszy ode mnie dokonał tego. Czułam Wściekłość. Którą rozładowywałam przy każdym uderzeniu. Spoglądając się na czerwone plamy. Byłam wściekła na siebie. Mimo treningów nie byłam w stanie się poprawić. Zamknęłam oczy. A nawet jak się poprawiłam to Neji nie stoi w miejscu trenuje cały czas z przyjaciółmi z drużyny rozwija się. Ja natomiast nie. Nie potrafiłabym poprosić ich o pomoc w treningu. Dlatego propozycja Hinaty bardzo mnie uszczęśliwiła w końcu mogłam z kimś poćwiczyć. Sprawdzić na ile się zmieniłam nawet ja. A Hinata poprawiłaby swoje techniki związane z byakuganem. Zachwiałam się upadając na ziemię syknęłam delikatnie spoglądając na mocno rozciętą dłoń zaczęłam pospiesznie robić przysiady.
10.
Liczyłam powoli spoglądając na to jak sobie radziła Hinata. Oczywiście może to być dla niej trochę za trudne, lecz jeśli kazałabym jej przerwać mogłaby puść na łatwiznę. A do tego nie mogłam dopuścić nawet dla niej. Mimo że była moją najlepszą przyjaciółką. Dlatego dla jej dobra postanowiłam nie dawać je taryfy ulgowej podczas walki być taką jak podczas moich starć z Nejim.
30.
Trudno mi było przyznać na głos, że to właśnie dzięki niemu zaszłam tak daleko. Dawał mi motywacje mimo że nie zbyt lubiłam go każda walka z nim sprawiała mi radość. Wiedziałam, że nie da mi taryfy ulgowej. Ze nie popuści. Za to chciałabym mu podziękować. Ze pomógł mi nie wiedząc o tym nawet.
50.
Spoglądałam się przed siebie wspominając czas jak często płakałam. Teraz te wspomnienia wywołują na mojej twarzy uśmiech, lecz kiedyś nie sprawiało wiele bólu.  Po moich skroniach ciekły Ciurki potu. Dłonie miałam na karku robiąc przysiady. Nie zamierzałam ich przestawać. Musiałam wytrzymać do tysiąca. To mój cel.
90.
Hinata zaczęła wykonywać to samo zadanie co ja. Jej dłonie były w gorszym stanie niż moje a ciuchy już podziurawione a tym bardziej obłocone. Mogłam powiedzieć, że jest dość zmotywowana. Kiedyś nie powiedziałabym, że Hinata będziecie starała się tak jak teraz.
130.
Każdy się zmienia gdy ma się swoje cele. Nawet Hinata, która chce po prostu się zmienić oraz by osoba, którą od dawna podziwiała dostrzegła ją. Cicho się zaśmiałam spoglądając na nią.
— Coś się stało?— Zapytała wyraźnie uśmiechnięta spojrzałam się na nią.
— Nie trać energii niepotrzebnie. — Powiedziałam spoglądając na nią. Kiwnęła jedynie głową. Spoglądając na mnie po czym zamknęła oczy.
200.
Czułam jak moje nogi zaczęły boleć. Oczywiście nie tak bardzo jak kilka miesięcy temu w końcu w tedy zaczynałam. Teraz już poprawiłam swoją kondycję. Więc jak mnie się udało to tym bardziej jej się uda.
500.
Po moim ciele zaczęły cieknąc krople deszczu otulając obolałe mięśnie. Sprawiając przyjemną ulgę nie tylko mnie, lecz i Hinata poczuła tę ulgę i zaczął żwawiej wykonywać ćwiczenie.
Byłam ciekawa co robili pozostali. Odpoczywali? Wątpiłam w to jakoś nie umiałam sobie tego wyobrazić. Nie po tym jak dowiedzieli się ze Naruto pokonał Sabaku no Gaara. W końcu, kto by się z tym pogodził. Na mojej twarzy gościł delikatny uśmiech.
600.
— Hinata dasz radę.— Powiedziałam spoglądając się jak już powoli się chwiała.
— Nie możesz teraz dać się pokonać zmęczeniu. — Powiedziałam ponownie spoglądając na nią z uśmiechem na twarzy.
— Ale…— Wyszeptała spoglądając na mnie.
— Naruto nigdy nie poddałby się tak łatwo.— Powiedziałam spoglądając się na nią. Jej twarz spoważniała i zaczęła znacznie bardziej trenować. Znalazła w sobie siły by kontynuować ćwiczenie.
Dobra, lecz teraz muszę siebie zmotywować.
Pomyślałam zamykając oczy. Skupiłam się głównie na tym zadaniu a po półgodziny przestałam spoglądają jak ćwiczyła dalej po czym upadła na ziemię ciężko oddychając. Uśmiechnęłam się do niej.
— Dobrze sobie poradziłaś jak na pierwszy dzień. — Powiedziałam oddychając ciężej.
— Skąd wzięłaś te pomysły na taki trening? — Zapytała się spoglądając na mnie.
— Ehem… Po prostu połączyłam kilka treningów. — Powiedziałam pokazując jej ciężarki na nogach.
— Poprosiłam by mi zrobili specjalne blokady. — Powiedziałam uśmiechając się do niej.
— Blokady?— Zdziwiła się spoglądając na mnie.
— Tak blokady.— Powiedziałam spokojnym głosem.
— Po prostu w ciężary, które będą wyglądały jak normalne ciuchy. — Powiedziałam spoglądając na nią i podrapałam się po policzku.
— Niezły pomysł.— Powiedziała z uśmiechem na twarzy.
— Dziękuje. — Powiedziałam spoglądając na nią.
— Ty też stwórz swój trening, który będziesz utrzymywać przez cały czas każdego dnia. W tedy będziesz stawała się silniejsza oczywiście swoje robią też walki. Mimo że trudno jest mi to przyznać bardzo pomógł twój zadufany w sobie kuzyn z którym tyle walczyłam. — Powiedziałam spoglądając na nią.
— Neji-niisan?— Zdziwiła się spoglądając na mnie.
— Tak gdyby nie te walki nie stałabym się tak szybka a tym bardziej wytrzymała. Boże jest ze mną źle jak na głos chwale tego kretyna.— Powiedziałam zwieszając głowę w dół. Hinata zaczęła się głośno śmiać.
— Jutro też będziemy tak walczyć.— Powiedziałam uśmiechając się do niej.
— Słucham?— Wyszeptała przerażona spoglądając na mnie.
— To co słyszysz. Jutro zaczniemy od tych ćwiczeń co dziś a po nich zaczniemy walczyć. Więc nie myśl, że będziesz miała taryfy ulgowej każde twoje zawahanie może źle skończyć a teraz kładź się spać i odpoczywaj — Powiedziałam i udałam się spać.
Mnie samej potrzebny był odpoczynek. Zamknęłam oczy wchodząc do śpiwora zasypiając spokojnie.

1 komentarz:

  1. Nie spodziewałam się, że Ami zepchnie Hinatę ze skały ;P No i ogólnie Twoja bohaterka jest nieźle zmotywowana i obyta w treningach, jak na swój wiek ;)
    Fajny rozdział ogólnie - lecę czytać dalej! :D

    OdpowiedzUsuń