Nie
mogłam zmrużyć oka nie ważne jak bardzo bym się starała było to nie wykonalne.
Nie miałam zielonego pojęcia jak zacząć trening z Hinatą. Oczywiście jak już
jej go obiecałam nie mogłam zmienić zdania. Hmm… trudny orzech do zgryzienia. W
końcu Hinata wywodziła się z jednego z najsilniejszych klanów wioski. A ja przy
niej to szara myszka miałabym jej jakoś w niewyjaśniony sposób miałabym pomóc
znaleźć siłę. Hmm. Każdy bowiem ma jakąś tam siłę tylko jak ją rozbudzić. Hmm…
Co by tu zacząć. Od rozgrzewki. Tak to byłoby najlepsze wyjście. Poznałabym to
jak walczy i co umie. Potem bym jedynie mogła jej pomóc wzmocnić się fizycznie,
lecz z Byakuganem to nie moja działka. Powinna bardziej w tej sprawie prosić swojego
kuzyna Najiego. Co wątpię by jej się udało. W końcu jest nie do zniesienia. Ale
radość jaką dało mi oglądanie jego porażki była wspaniała.
—
Naruto udało ci się. — Uśmiechnęłam się szeroko spoglądając się w okno. Leżałam
dalej na łóżku nawet nie przebierałam się w piżamę. Postanowiłam się jedynie
odrobinę przewietrzyć. Kolejny dość duży głaz do przesunięcia to to co jej
ojciec powie na temat tego treningu w końcu bądź co bądź była córką głowy klanu
i nie powinna była znikać od tak na piętnaście dni.
Siedziałam
w wannie zamyślona spoglądając na pianę. Delikatnie oparłam głowę o wannę
wystukując nogą jakimś rytm.
Hinata
musi najbardziej zwiększyć swoją siłę fizyczną. Postanowione będę kilka razy z
nią walczyć. Oczywiście nie zamierzam jej dawać taryf ulgowej. W końcu nie
byłby to w tedy trening. Wstałam owijając się ręcznikiem po czym ubrałam się w
swój strój treningowy związałam włosy i wyszłam z domu kierując się w omówione
miejsce. Przyszłam pięć minut przed czasem. Zdążyłam się jedynie oprzeć o drzewo
gdy nadbiegła Hinata z plecakiem na plecach zatrzymując się tuż przede mną.
—
Przepraszam, że musiałam na mnie czekać. — Powiedziała swoim nieśmiałym głosem. Zmrużyłam
oczy spoglądając na nią. Zbyt miła.
—
Nie przepraszaj mnie w końcu nie masz powodów do tego.— Powiedziałam
spoglądając na nią. Delikatnie się uśmiechnęła i zaczęła iść. Ruszyłam za nią
obserwując jej reakcje. Coś ją niepokoiło. — Pamiętaj, że nie będę cię w stanie
nauczyć czegoś z Byaguganem.– Powiedziałam spokojnym głosem spoglądając na nią.
—
Wiem o tym Ami, lecz będziesz w stanie pomóc mi w inny sposób.— Powiedziała
spoglądając na mnie.
—
To jedynie zależy od tego jak bardzo ci na tym zależy.— Powiedziałam idąc koło
niej.
—
Bez twojej motywacji nawet jakbym bardzo chciała ci pomóc nie udałoby mi się
to. —Powiedziałam do niej spoglądając na nią zamyślona. Wciąż nie miałam
pojęcia, od czego by tu zacząć.
Dotarcie
na „ Moje” pole treningowe zajęło nam niecałe pół godziny. Po czym
rozstawiliśmy namiot. Spojrzałam na stojącą Hinatę wrzuciłam plecak do środka
namiotu.
—
Zaczynam od biegu.— Powiedziałam po czym zaczęłam biegnąć Hinata biegła do koło
mnie w milczeniu. Nie odzywałam się skupiając się na tym co właśnie robiłam.
Dobiegłyśmy do stromego zbocza góry. Związałam jej rękę za plecami a swoją
schowałam za plecami.
—
Co teraz będziemy robić?— Zapytała się Hinata spoglądając ciut zmieszana tym co
się właśnie działo.
—
Będziemy się wspinać bez używania chakry na szczyt tej góry. — Powiedziałam
spoglądając na nią.
—
Jedynie w ostateczności możesz przyczepić się za pomocą chakry, lecz jedynie
wysyłając ją do koniuszków palców w dłoni. — Powiedziałam spoglądając na nią.
Nie komentowała tego. Uśmiechnęłam się jedynie. Bardzo mnie to cieszyło.
Złapałam się kamienia i zaczęłam się wspinać czasem spoglądając na to jak
siebie radziła. Nie zbyt jej to szło, lecz nie poddawała się. Widać było, że
bardzo jej na tym zależało. Byłam ciekawa jak daleko uda jej się dojść. W
pewnych momentach bardzo przypominała mi Naruto. I w prawdzie wcale się jej nie
dziwiłam w końcu ciągle go obserwowała. Uśmiechnęłam się delikatnie wspinając
dalej. Jedna zła decyzja ruch i…
Syknęłam
zsuwając się kilkanaście centymetrów w dół zamknęłam oczy spoglądając na
cieknącą krew spojrzałam się na górę. Zaczęłam wspinać się dalej.
—
Nic ci nie jest Ami?— Usłyszałam zmartwiony głos Hinaty.
—
Mną się nie przejmuj.— Powiedziałam wspinając się. Hinata kilka razy zsunęła
się w dół było słychać jak ciężko oddychała spojrzałam się na nią ze szczytu
góry. Była już dość blisko. Spojrzałam się na nią gdy jej dłoń pojawiła się na
zboczu. Nadepnęłam na jej zakrwawione palce i spojrzałam się na nią z góry.
Zaciskała z bólu oczy jak i zaciskała zęby.
Gomene Hinata.
Wyszeptałam
w głowie i kopałam jej rękę by zaczęła spadać z góry.
Użyj chakry.
Pomyślałam
spoglądając jak przeczepiła się skały. Zostawiając w niej szramy. Zajmie jej to
chwile za nim ponownie się tu dostanie. Postanowiłam więc robić pompki. Tak jak
się spodziewałam zajęło jej to z dwadzieścia minut. Bez słowa zaczęła robić
pompki jak ja.
—
Teraz będziemy biec do obozu.— Poinformowałam ją i zaczęłam biec. Oczywiście
można by uważać, iż wybrałam łatwą drogę, lecz nie było to prawdą. Musiałyśmy
co chwilę omijać jakieś przeszkody jak się było za wolnym to się wywróciło i z
turlało się kilkanaście centymetrów w dół. Bądź oberwało się gałęzią w różne
partie ciała. Mnie szło to ciut lepiej niż Hinacie, mimo że wywracałam się
podnosiłam się szybciej. Zatrzymałam się dopiero przed namiotem spoglądając na
zsuwającą się Hinatę. Wypuściłam jedynie powietrze.
—
Dobrze wybierz teraz jakieś drzewo. — Powiedziałam spoglądając na nią.
—
wybierz sobie poprzeczkę jaką chcesz wykonać.— Powiedziałam spoglądając na
zmęczoną Hinatę.
—
5oo set uderzeń jak mi się nie uda zrobię tysiąc przysiadów.— Powiedziałam
spoglądając na nią.
—
Zrobię tyle samo co ty.— Powiedziała spoglądając na mnie. Kiwnęłam jedynie
głową i zaczęłam uderzać w korę drzewa pięściami licząc. Efekty można było już
czuć przy pierwszym ciosie, lecz nie przestawałam zaciskając jedynie zęby.
Hinata nie zamierzała przerywać w końcu sama chciała trenować. Zamknęłam na
chwilę oczy. Jest podobna do mnie. Też nie chciałam być słaba. Moją słabość
pokazał mi Neji. Zawsze był silniejszy. Nigdy nie udało mi się go dogonić a
Naruto, który za przeproszeniem był gorszy ode mnie dokonał tego. Czułam
Wściekłość. Którą rozładowywałam przy każdym uderzeniu. Spoglądając się na
czerwone plamy. Byłam wściekła na siebie. Mimo treningów nie byłam w stanie się
poprawić. Zamknęłam oczy. A nawet jak się poprawiłam to Neji nie stoi w miejscu
trenuje cały czas z przyjaciółmi z drużyny rozwija się. Ja natomiast nie. Nie
potrafiłabym poprosić ich o pomoc w treningu. Dlatego propozycja Hinaty bardzo
mnie uszczęśliwiła w końcu mogłam z kimś poćwiczyć. Sprawdzić na ile się
zmieniłam nawet ja. A Hinata poprawiłaby swoje techniki związane z byakuganem.
Zachwiałam się upadając na ziemię syknęłam delikatnie spoglądając na mocno
rozciętą dłoń zaczęłam pospiesznie robić przysiady.
10.
Liczyłam
powoli spoglądając na to jak sobie radziła Hinata. Oczywiście może to być dla
niej trochę za trudne, lecz jeśli kazałabym jej przerwać mogłaby puść na
łatwiznę. A do tego nie mogłam dopuścić nawet dla niej. Mimo że była moją
najlepszą przyjaciółką. Dlatego dla jej dobra postanowiłam nie dawać je taryfy
ulgowej podczas walki być taką jak podczas moich starć z Nejim.
30.
Trudno
mi było przyznać na głos, że to właśnie dzięki niemu zaszłam tak daleko. Dawał
mi motywacje mimo że nie zbyt lubiłam go każda walka z nim sprawiała mi radość.
Wiedziałam, że nie da mi taryfy ulgowej. Ze nie popuści. Za to chciałabym mu
podziękować. Ze pomógł mi nie wiedząc o tym nawet.
50.
Spoglądałam
się przed siebie wspominając czas jak często płakałam. Teraz te wspomnienia
wywołują na mojej twarzy uśmiech, lecz kiedyś nie sprawiało wiele bólu. Po moich skroniach ciekły Ciurki potu. Dłonie
miałam na karku robiąc przysiady. Nie zamierzałam ich przestawać. Musiałam
wytrzymać do tysiąca. To mój cel.
90.
Hinata
zaczęła wykonywać to samo zadanie co ja. Jej dłonie były w gorszym stanie niż
moje a ciuchy już podziurawione a tym bardziej obłocone. Mogłam powiedzieć, że
jest dość zmotywowana. Kiedyś nie powiedziałabym, że Hinata będziecie starała
się tak jak teraz.
130.
Każdy
się zmienia gdy ma się swoje cele. Nawet Hinata, która chce po prostu się
zmienić oraz by osoba, którą od dawna podziwiała dostrzegła ją. Cicho się
zaśmiałam spoglądając na nią.
—
Coś się stało?— Zapytała wyraźnie uśmiechnięta spojrzałam się na nią.
—
Nie trać energii niepotrzebnie. — Powiedziałam spoglądając na nią. Kiwnęła
jedynie głową. Spoglądając na mnie po czym zamknęła oczy.
200.
Czułam
jak moje nogi zaczęły boleć. Oczywiście nie tak bardzo jak kilka miesięcy temu
w końcu w tedy zaczynałam. Teraz już poprawiłam swoją kondycję. Więc jak mnie
się udało to tym bardziej jej się uda.
500.
Po
moim ciele zaczęły cieknąc krople deszczu otulając obolałe mięśnie. Sprawiając
przyjemną ulgę nie tylko mnie, lecz i Hinata poczuła tę ulgę i zaczął żwawiej
wykonywać ćwiczenie.
Byłam
ciekawa co robili pozostali. Odpoczywali? Wątpiłam w to jakoś nie umiałam sobie
tego wyobrazić. Nie po tym jak dowiedzieli się ze Naruto pokonał Sabaku no
Gaara. W końcu, kto by się z tym pogodził. Na mojej twarzy gościł delikatny
uśmiech.
600.
—
Hinata dasz radę.— Powiedziałam spoglądając się jak już powoli się chwiała.
—
Nie możesz teraz dać się pokonać zmęczeniu. — Powiedziałam ponownie spoglądając
na nią z uśmiechem na twarzy.
—
Ale…— Wyszeptała spoglądając na mnie.
—
Naruto nigdy nie poddałby się tak łatwo.— Powiedziałam spoglądając się na nią.
Jej twarz spoważniała i zaczęła znacznie bardziej trenować. Znalazła w sobie
siły by kontynuować ćwiczenie.
Dobra, lecz teraz
muszę siebie zmotywować.
Pomyślałam
zamykając oczy. Skupiłam się głównie na tym zadaniu a po półgodziny przestałam
spoglądają jak ćwiczyła dalej po czym upadła na ziemię ciężko oddychając.
Uśmiechnęłam się do niej.
—
Dobrze sobie poradziłaś jak na pierwszy dzień. — Powiedziałam oddychając
ciężej.
—
Skąd wzięłaś te pomysły na taki trening? — Zapytała się spoglądając na mnie.
—
Ehem… Po prostu połączyłam kilka treningów. — Powiedziałam pokazując jej
ciężarki na nogach.
—
Poprosiłam by mi zrobili specjalne blokady. — Powiedziałam uśmiechając się do
niej.
—
Blokady?— Zdziwiła się spoglądając na mnie.
—
Tak blokady.— Powiedziałam spokojnym głosem.
—
Po prostu w ciężary, które będą wyglądały jak normalne ciuchy. — Powiedziałam
spoglądając na nią i podrapałam się po policzku.
—
Niezły pomysł.— Powiedziała z uśmiechem na twarzy.
—
Dziękuje. — Powiedziałam spoglądając na nią.
—
Ty też stwórz swój trening, który będziesz utrzymywać przez cały czas każdego
dnia. W tedy będziesz stawała się silniejsza oczywiście swoje robią też walki.
Mimo że trudno jest mi to przyznać bardzo pomógł twój zadufany w sobie kuzyn z
którym tyle walczyłam. — Powiedziałam spoglądając na nią.
—
Neji-niisan?— Zdziwiła się spoglądając na mnie.
—
Tak gdyby nie te walki nie stałabym się tak szybka a tym bardziej wytrzymała.
Boże jest ze mną źle jak na głos chwale tego kretyna.— Powiedziałam zwieszając
głowę w dół. Hinata zaczęła się głośno śmiać.
—
Jutro też będziemy tak walczyć.— Powiedziałam uśmiechając się do niej.
—
Słucham?— Wyszeptała przerażona spoglądając na mnie.
—
To co słyszysz. Jutro zaczniemy od tych ćwiczeń co dziś a po nich zaczniemy
walczyć. Więc nie myśl, że będziesz miała taryfy ulgowej każde twoje zawahanie
może źle skończyć a teraz kładź się spać i odpoczywaj — Powiedziałam i udałam
się spać.
Mnie
samej potrzebny był odpoczynek. Zamknęłam oczy wchodząc do śpiwora zasypiając
spokojnie.
Nie spodziewałam się, że Ami zepchnie Hinatę ze skały ;P No i ogólnie Twoja bohaterka jest nieźle zmotywowana i obyta w treningach, jak na swój wiek ;)
OdpowiedzUsuńFajny rozdział ogólnie - lecę czytać dalej! :D