Leżałam na ziemi
wpatrując się w owego chłopaka, na którego przed chwilą, co wpadłam z cała
siłą. Znałam go jedynie z widzenia i opowiadań Hinaty był to jej starszy o rok
kuzyn Neji. Wiedziałam ze wpatruje się we mnie z nienawiścią i z obrzydzeniem z
resztą jak do każdego. Naszła mnie ochota, aby go z całej siły uderzyć tak, aby
ten jego uśmieszek znikną z twarzy. Za kogo się ten chłopak uważa jest tylko o
rok starszy od nas a patrzy się z góry jakby był od nas lepszy. Hinata często
mi opowiadała, że gdy chciała z nim chodź odrobinę porozmawiać zawsze był nie
miły i oschły bądź ją olewał. Nie wiedziałam, że osoba, której nawet nie znam
może mi tak na nerwach grać.
Hyuga Neji miał bardzo
długie włosy wiązał je w kucyk tak na samym prawie ich końcu właśnie kilka jego
włosów opadło mi na twarz. Oczy miał takie jak Hinata bardzo jasne prawie jak
białe, lecz w jego oczach było coś jeszcze były pełne bólu nienawiści, złości,
a nawet samotności. Opierał się łokciami o Ziemię, więc bardzo dokładnie
widziałam jego twarz. Ta nie fortunna pozycja bardzo mnie krępowała a zarazem
denerwowała. Na mojej twarzy pojawiły się różowe rumieńce.
— Złaź ze mnie! —
Krzyknęłam łapiąc go za ramiona i odpychając od siebie — Czy nie za dobrze się
czujesz?— Zapytałam z wściekłością w głosie.
— Nie martw się nie jesteś
w moim typie dziewczynko.— Powiedział i podniósł się na równe nogi.
— I cieszę się i to
bardzo. — Uśmiechnęłam się złośliwie. Dopiero teraz zauważyłam ze sięgam mu do
ramion. Był dosyć wysoki.
— A na przyszłość uważaj
jak lecisz malutka.— Powiedział śmiejąc się.
— A co myślisz ze jak
jesteś od trzech miesięcy geninem możesz wszystko?— Zapytałam raczej nie
oczekiwałam od niego żadnej odpowiedzi.
— ty możesz nawet nie zostać
geninem.— Powiedział i zerkną na mnie z wyższością, której nienawidziłam tak
bardzo…
— abyś się zdziwił.—
Powiedziałam i zerknęłam na zegarek była siedemnasta dziesięć. No świetnie
przez niego się spóźniłam. Odwróciłam się pośpiesznie i zaczełam biec przed
siebie. Dobiegłam zmęczona cała klasa się na mnie spojrzała ze zdziwieniem.
— TY SIĘ SPÓŹNIŁAŚ!!!—
Krzykną Naruto a reszta przytaknęła zdziwiona.
— Też jestem człowiekiem,
więc też od czasu do czasu się spóźniam— powiedziałam i usiadłam koło Hinaty i
Iruki-sempai.
— Co się stało ze
spóźniłaś się pół godziny? — Zapytała się Hinata-chan zerkając na mnie czułam
jej ciekawskie spojrzenie na sobie i zamarłam.
— wpadłam na twojego
kuzyna po drodze.— Powiedziała patrząc się na ramen nie wiedząc, od czego mam
zacząć wzięłam pałeczki i rozdzieliłam je biorąc odrobinkę makaronu i
spróbowałam było nawet smaczne.
— Na Neji-sempai?— Zapytała
nie pewnie Hinata-chan łapiąc mnie za ramie ściskając je nie, co.
— Yhmm?— Odpowiedziałam
jej kiwnięciem głowy gdyż jadłam.
— Kiedy? Jak? Gdzie?— Zaczęła
zadawać pytania westchnęłam cicho.
— Jak tu biegłam nie zauważyłam
go i wpadłam na niego— powiedziałam pokazując po zdzierane kolana — resztę ci
opowiem po ramen.— Dodałam widząc, że chce zadać kolejna ilość pytań. Wzięłam w pałeczki Naruto… zaśmiałam się
cicho wyobrażając pomiędzy tymi pałeczkami głowę Uzumakiego-kun, który macha
swoimi rękoma w powietrzu. Do oczu napłynęły mi łzy. — Nie myśl o tym-
wymamrotałam pod nosem. Odłożyłam pałeczki wiekrzość ramen zostało jeszcze w
miseczce nie miałam już więcej ochoty. Zerknęłam na Iruke-sesnei.
— Nie mogę już.— Powiedziałam
nie pewnie — i przepraszam ze się spóźniłam Sensei.— Dodałam nie patrząc na
niego.
— to nic się nie stało
każdemu może się zdarzyć.— Powiedział uśmiechając się. —Choji-kun już nie ma to
może, więc szkoda żeby się zmarnowało— powiedział zerkając na prawie pełną
miseczkę.
— niech się pan nie
martwi.— Powiedziałam uśmiechając się. — Hyuga? — Skierowałam się teraz w
stronę Hinaty.
— Tak?— Spytała się
zerkając na mnie nie pewnie.
— wiesz może mogłabyś
podać to ramen Uzumaki ja już nie mogę, ale powiedz ze to ty nie chcesz.— Powiedziałam
i podałam jej ramen a ta po chwili odwróciła się do Naruto-kun.
— Uzumaki nie chciałbyś
więcej ramen?— Zapytała nie pewnie zerkając na ziemię
— No pewnie Hinata
jesteś najlepsza— powiedział Naruto biorąc od niej miseczkę ramen z uśmiechem,
po czym zaczą jeść.
— ja już muszę iść.— Powiedziałam
do Hinaty.
— Czemu tak wcześnie?— Zapytała
się z żalem zerkając na mnie błagalnie. A jednak nie zapomniała, że miałam jej
opowiedzeń o tym wypadku.
— Musze się jeszcze nauczyć
na jutrzejszy test jak chcesz to chodź ze mną. — Powiedziałam wstając z
miejsca.
— Dziękuje Sensei było
pyszne dobranoc— powiedziałam i wyszłam z Hinata zaczełam iść.
— Opowiadaj.— Powiedziała
zaciekawiona.
— No, co biegłam i nie
zauważyłam go i wpadłam na niego i upadliśmy na ziemię.- Powiedziałam
przypominając sobie ten moment.
— Upadliście?
— Tak on na mnie, po
czym zepchnęłam go a on powiedział, że mogę nie zostać, geninem no i patrzał
się jak zawsze z wyższością i zdrowo się wściekł. — Powiedziałam wchodząc na schody,
po czym otworzyłam drzwi i zaprosiłam Hinate do środka. — Napijesz się
herbaty??- Zapytałam się wchodząc do kuchni wyjęłam dwa kubki i nasypałam
herbaty.
— Oczywiście.—
Powiedziała wchodząc do małego pokoiku gdzie spałam usiadła na łóżku. Weszłam z
gotowymi Herbatami, po czym położyłam na komodzie.
— Nie masz żadnych
zdjęć rodziców?- Zapytała rozglądając się po pokoju szukając, jakiego kolwiek
zdjęcia.
— Nie znam swoich
rodziców zmarli podczas III wielkiej wojny Shinobi.- Powiedziałam uśmiechając
się.
— Przepraszam nie
wiedziałam- powiedziała smutna Hinata.
— To nic takiego tak
już jest.- Powiedziałam uśmiechając się do niej. Napiłam się trochę herbaty.
— Mieszkasz tu sama?- Zapytała
raczej stwierdziła fakt. Spojrzałam się na nią.
— Tak mieszkam sama.- Powiedziałam
uśmiechając się. Podobno śmiech to najlepsze rozwiązanie na pewne sytuacje jak
na razie była to prawda.
— Muszę już iść rodzice
mnie zabija jak się spóźnię.- Powiedziała wybiegając. -Do jutra w szkole-
dodała znikając weszłam do łazienki, po czym weszłam do gorącej wody mimo
wolnie łzy ciekły mi po policzkach. Tak dawno nie płakałam aż zapomniałam,
jakie to jest uczucie. Wytarłam łzy cieknące mi po policzkach.
~*~*~
Siedziałam w gorącym
źródle w innej wiosce. Patrzałam się na gwiazdy prawdę mówiąc wymknęłam się tu
aby odpocząć i ochłonąć. Pierwszy raz poszłam na wagary o boże popsułam się. Ale
nie żałowałam przyjemna ciepła woda oplatała moje ciało. Mogłabym tak siedzieć
cały dzień. Byłam sama i nikogo więcej. Uśmiechnęłam się uroczo. Dziś nie
mięliśmy mieć żadnego sprawdzianu a to dzięki Naruto przez którego po raz
któryś tam z kolei musieliśmy pokazywać jusu przemiany. Prawdę mówiąc miałam
już dosyć tego jusu. Moim uszom doszedł donośny krzyk.
—
Kyyyyyaaaaaaaaaaaaaaa!- Krzyknęła jakaś dziewczyna zamrugałam powoli
przybliżają ucho do drewnianej ściany oddzielającej męską łaźnie od kobiecej.
— Co to miało być do
cholery!- Był to głoś chłopaka o niskiej tonacji który po chwili wybuchł
śmiechem.
— Nie śmiej się
kretynie!- Krzykną chłopak o delikatnym głosie na pierwszy rzut można stwierdzić
ze jest to kobieta lecz to nie prawda
— To nowa fryzura czy w Twojej łazience doszło do eksplozji!-
Zawołał chłopak o niskiej tonacji głosu. Przybliżyłam się podsłuchując ich
dalej prawdę mówiąc nawet gdybym spokojnie siedziała i tak bym to słyszała.
— Wiesz co
Twoim mózgiem to mrówka może grać w golfa!— Odgryzł się chłopak o kobiecym
głosie.
-Jak bym
miał taką morde jak ty to by mi kibel z domu uciekł!- Krzykną chłopak o niskiej
tonacji głosu. Zaczełam się zastanawiać czy jednak dobrze zrobiłam idąc na
wagary.
-Jesteś
tępy jak antypoślizgowa deska klozetowa!- Krzykną chłopak o kobiecym głosie.
Zaśmiałam się cicho nie wiedząc czy mam płakać ze śmiechu czy z ich głupoty
zaczełam się zastanawiać ze jednak istnieją ludzie głupsi od Naruto-kun.
- ZAMKNĄĆ
SIĘ!- Krzyknę trzecia osoba w jego głosie było coś takiego ze ciarki
przechodziły Mi po plecach.
- Tak
jest!- Powiedzieli jednocześnie milcząc. Wbiłam się bardziej w ścienię.
Co ja do licha robię to jest złe podsłuchiwać. Pomyślałam kiwając przecząco głową prawdę mówiąc miałam jednak
mały minus była to ciekawość.
Będę miała kłopoty coś tak czuje ze jednak pożałuje tego. Pomyślałam podsłuchując dalej.
— Nasz
informator w Konosze powiedział mi kim jest dziewięcioogoniasty.— Powiedział
jeden z nich.
— Co Kyuubi?—
Zdziwiłam się zerkając na swoje odbicie w wodzie.
—
Zabierzemy go i dzięki jenjuriki dziewięcioogoniastemu podporządkujemy sobie
inne wioski a najpierw zniszczymy wioskę
Jinjiuriki??? Do cholery kim on jest?? Chcą zniszczyć wioskę!
Nie
wierzyłam własnym uszom chciałam aby to był jednak jakiś zły sen, koszmar z
którego się zaraz obudzę
— Podobno w
wiosce jest zakazany temat związany z Kyuubim a dzieciaki nie wiedzą kim jest
jenjuriki tylko dorośli wiedzą. — Powiedział ich szef. Wstałam nie wiedząc co mam robić.
Muszę powiadomić Hokagę. Pomyślałam
wychodząc starając się wyjść jak najciszej się dało. Rozniósł się donośny
hałas.
— Mięliście
sprawdzić czy nikogo nie było kretyni!— Rykną ich dowudzca wyglądając jego
spojrzenie zatrzymało się na mojej twarzy.
Miał czarne
długie włosy które opadały mu na twarz. Na prawym oku miał bliznę która
przechodziła przez nos i kończyła się na lewym ramieniu. Kilka kolczyków w
uszach i jednego na środku dolnej wargi. Uśmiechną się szyderczo na mój widok.
- Łapcie tę
dziewuchę.- Powiedział a ja wyprułam do środka blokując drzwi pośpiesznie się
ubrałam i wybiegłam z gorących źródeł po czym skierowałam się do Konohy.
— Ona
biegnie do Konohy!—Krzykną jeden z nich nie chciałam wsłuchiwać który to bo i
tak by mi to nie pomogło w ucieczce. A dobrze mówiłam ze i tak to mi na dobre
nie wyjdzie. Odskoczyłam od ich kunaiów które wbiły się w moje ramie po czym
skręciłam wiedziałam gdzie mam biec aby dali mi spokój. Aby
Hinata miała rację. Wbiegałam do
lasu po czym zaczełam unikać pułapek.
— Łaaaa!—
Krzykną jeden z nich.— Jak dorwę tą mała to jej nogi z dupy powyrywam, suka.—
Rykną chłopak o kobiecym głosie.
— Nie!
Przyda się nam żywa. Mam co do niej plan— Powiedział ich szef co mi się zbyt
nie spodobało takie rozwiązanie. Szybko przedostałam się przez dziurę w murze
wioski lecz jeden z nich złapał mnie za nogę i szarpną za nią mocno. Złapała
się gałęzi i trzymałam całej siły.
— Wyłaź
stamtąd i to już!— Krzykną koleś o kobiecym głosie.
— ta, ta a
świstak siedzi I zawija je w te sreberka.— Odpyskowała gdy pociągną z całej
siły puściła się gałęzi raniąc sobie nadgarstki boleśnie.
— Łaaaa! —
Krzyknęłam łapiąc się ściany.
—Ej co ty
tam robisz??— Usłyszałam czyjś głos a owy mężczyzna puścił moja nogę. Zerknęłam
na chłopaka obciętego na grzybka i w zielonym kombinezonie. Co to?
Po chwili poczułam potworne szarpniecie. Owy chłopak złapał mnie za ręce i
pociągną w swoja stronę. Zaraz mnie rozerwą!
—
Gai-Sensei!— Krzykną dziwny chłopak a koło niego pojawił się mężczyzna
identyczny co ten chłopak.
— czym ty
jesteś??— Zapytała nie wiedząc co ma robić.
— Co
chcecie od naszego mieszkańca!— Powiedział a tamci szybko zniknęli zerknęłam na
niego. — A ty nie powinnaś być w szkole? — Zapytał się patrząc na mnie po
chwili ujrzał kunie i zabrał ją do szpitala.
— Kim
jesteś? — Zapytała się mnie mniejsza wersja tego pana w dziwnym wdzianku.
— Mayumi
Ami a ty? — Powiedziałam nie pewnie zerkając na niego nie wiedząc co mam myśleć
a jednak wagary to zły pomysł.
— Rock Lee.
— Odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
To jest chłopak?! Zdziwiłam
się w myślach zerkając na Lee. Gdyby nie on byłabym martwa.
— Młoda
damo czego chcieli ci ludzie? — Zapytał się nich sobie przypomnę jak Lee go
nazwał Gai-sensei.
— Ami! — Krzykną
znajomy głos zerknęłam na biegnącego Iruke-sensei i Hinatę. Zwiesiłam
zrezygnowana głowę.
— Co ci się stało?— Zapytała zmartwiona
Hinata, wzruszyłam jedynie ramionami. Musiałam się spotkać z Hokagę i
powiedzieć to co wiem.
— Musze się
widzieć z Hokage.— Powiedziałam, a wszyscy zerknęli na mnie zdziwieni.
— Ale
czemu?— Zapytał się Iruka-sensei.
— Muszę
porozmawiać z Hokage to ważne.— Powiedziałam tracąc przytomność słyszałam
jedynie jak wyłoją moje imię i abym nie traciła przytomności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz