środa, 6 czerwca 2012

2.: ‘‘Uciekać, czy dać się zabić’’: 2



Leżałam na ziemi wpatrując się w owego chłopaka, na którego przed chwilą, co wpadłam z cała siłą. Znałam go jedynie z widzenia i opowiadań Hinaty był to jej starszy o rok kuzyn Neji. Wiedziałam ze wpatruje się we mnie z nienawiścią i z obrzydzeniem z resztą jak do każdego. Naszła mnie ochota, aby go z całej siły uderzyć tak, aby ten jego uśmieszek znikną z twarzy. Za kogo się ten chłopak uważa jest tylko o rok starszy od nas a patrzy się z góry jakby był od nas lepszy. Hinata często mi opowiadała, że gdy chciała z nim chodź odrobinę porozmawiać zawsze był nie miły i oschły bądź ją olewał. Nie wiedziałam, że osoba, której nawet nie znam może mi tak na nerwach grać. 
Hyuga Neji miał bardzo długie włosy wiązał je w kucyk tak na samym prawie ich końcu właśnie kilka jego włosów opadło mi na twarz. Oczy miał takie jak Hinata bardzo jasne prawie jak białe, lecz w jego oczach było coś jeszcze były pełne bólu nienawiści, złości, a nawet samotności. Opierał się łokciami o Ziemię, więc bardzo dokładnie widziałam jego twarz. Ta nie fortunna pozycja bardzo mnie krępowała a zarazem denerwowała. Na mojej twarzy pojawiły się różowe rumieńce.
— Złaź ze mnie! — Krzyknęłam łapiąc go za ramiona i odpychając od siebie — Czy nie za dobrze się czujesz?— Zapytałam z wściekłością w głosie.
— Nie martw się nie jesteś w moim typie dziewczynko.— Powiedział i podniósł się na równe nogi.
— I cieszę się i to bardzo. — Uśmiechnęłam się złośliwie. Dopiero teraz zauważyłam ze sięgam mu do ramion. Był dosyć wysoki.
— A na przyszłość uważaj jak lecisz malutka.— Powiedział śmiejąc się.
— A co myślisz ze jak jesteś od trzech miesięcy geninem możesz wszystko?— Zapytałam raczej nie oczekiwałam od niego żadnej odpowiedzi.
— ty możesz nawet nie zostać geninem.— Powiedział i zerkną na mnie z wyższością, której nienawidziłam tak bardzo…
— abyś się zdziwił.— Powiedziałam i zerknęłam na zegarek była siedemnasta dziesięć. No świetnie przez niego się spóźniłam. Odwróciłam się pośpiesznie i zaczełam biec przed siebie. Dobiegłam zmęczona cała klasa się na mnie spojrzała ze zdziwieniem.
— TY SIĘ SPÓŹNIŁAŚ!!!— Krzykną Naruto a reszta przytaknęła zdziwiona.
— Też jestem człowiekiem, więc też od czasu do czasu się spóźniam— powiedziałam i usiadłam koło Hinaty i Iruki-sempai.
— Co się stało ze spóźniłaś się pół godziny? — Zapytała się Hinata-chan zerkając na mnie czułam jej ciekawskie spojrzenie na sobie i zamarłam.
— wpadłam na twojego kuzyna po drodze.— Powiedziała patrząc się na ramen nie wiedząc, od czego mam zacząć wzięłam pałeczki i rozdzieliłam je biorąc odrobinkę makaronu i spróbowałam było nawet smaczne.
— Na Neji-sempai?— Zapytała nie pewnie Hinata-chan łapiąc mnie za ramie ściskając je nie, co.
— Yhmm?— Odpowiedziałam jej kiwnięciem głowy gdyż jadłam.
— Kiedy? Jak? Gdzie?— Zaczęła zadawać pytania westchnęłam cicho.
— Jak tu biegłam nie zauważyłam go i wpadłam na niego— powiedziałam pokazując po zdzierane kolana — resztę ci opowiem po ramen.— Dodałam widząc, że chce zadać kolejna ilość pytań.  Wzięłam w pałeczki Naruto… zaśmiałam się cicho wyobrażając pomiędzy tymi pałeczkami głowę Uzumakiego-kun, który macha swoimi rękoma w powietrzu. Do oczu napłynęły mi łzy. — Nie myśl o tym- wymamrotałam pod nosem. Odłożyłam pałeczki wiekrzość ramen zostało jeszcze w miseczce nie miałam już więcej ochoty. Zerknęłam na Iruke-sesnei.
— Nie mogę już.— Powiedziałam nie pewnie — i przepraszam ze się spóźniłam Sensei.— Dodałam nie patrząc na niego.
— to nic się nie stało każdemu może się zdarzyć.— Powiedział uśmiechając się. —Choji-kun już nie ma to może, więc szkoda żeby się zmarnowało— powiedział zerkając na prawie pełną miseczkę.
— niech się pan nie martwi.— Powiedziałam uśmiechając się. — Hyuga? — Skierowałam się teraz w stronę Hinaty.
— Tak?— Spytała się zerkając na mnie nie pewnie.
— wiesz może mogłabyś podać to ramen Uzumaki ja już nie mogę, ale powiedz ze to ty nie chcesz.— Powiedziałam i podałam jej ramen a ta po chwili odwróciła się do Naruto-kun.
— Uzumaki nie chciałbyś więcej ramen?— Zapytała nie pewnie zerkając na ziemię
— No pewnie Hinata jesteś najlepsza— powiedział Naruto biorąc od niej miseczkę ramen z uśmiechem, po czym zaczą jeść.
— ja już muszę iść.— Powiedziałam do Hinaty.
— Czemu tak wcześnie?— Zapytała się z żalem zerkając na mnie błagalnie. A jednak nie zapomniała, że miałam jej opowiedzeń o tym wypadku.
— Musze się jeszcze nauczyć na jutrzejszy test jak chcesz to chodź ze mną. — Powiedziałam wstając z miejsca.
— Dziękuje Sensei było pyszne dobranoc— powiedziałam i wyszłam z Hinata zaczełam iść.
— Opowiadaj.— Powiedziała zaciekawiona.
— No, co biegłam i nie zauważyłam go i wpadłam na niego i upadliśmy na ziemię.- Powiedziałam przypominając sobie ten moment.
— Upadliście?
— Tak on na mnie, po czym zepchnęłam go a on powiedział, że mogę nie zostać, geninem no i patrzał się jak zawsze z wyższością i zdrowo się wściekł. — Powiedziałam wchodząc na schody, po czym otworzyłam drzwi i zaprosiłam Hinate do środka. — Napijesz się herbaty??- Zapytałam się wchodząc do kuchni wyjęłam dwa kubki i nasypałam herbaty.
— Oczywiście.— Powiedziała wchodząc do małego pokoiku gdzie spałam usiadła na łóżku. Weszłam z gotowymi Herbatami, po czym położyłam na komodzie.
— Nie masz żadnych zdjęć rodziców?- Zapytała rozglądając się po pokoju szukając, jakiego kolwiek zdjęcia.
— Nie znam swoich rodziców zmarli podczas III wielkiej wojny Shinobi.- Powiedziałam uśmiechając się.
— Przepraszam nie wiedziałam- powiedziała smutna Hinata.
— To nic takiego tak już jest.- Powiedziałam uśmiechając się do niej. Napiłam się trochę herbaty.
— Mieszkasz tu sama?- Zapytała raczej stwierdziła fakt. Spojrzałam się na nią.
— Tak mieszkam sama.- Powiedziałam uśmiechając się. Podobno śmiech to najlepsze rozwiązanie na pewne sytuacje jak na razie była to prawda.
— Muszę już iść rodzice mnie zabija jak się spóźnię.- Powiedziała wybiegając. -Do jutra w szkole- dodała znikając weszłam do łazienki, po czym weszłam do gorącej wody mimo wolnie łzy ciekły mi po policzkach. Tak dawno nie płakałam aż zapomniałam, jakie to jest uczucie. Wytarłam łzy cieknące mi po policzkach.

~*~*~
Siedziałam w gorącym źródle w innej wiosce. Patrzałam się na gwiazdy prawdę mówiąc wymknęłam się tu aby odpocząć i ochłonąć. Pierwszy raz poszłam na wagary o boże popsułam się. Ale nie żałowałam przyjemna ciepła woda oplatała moje ciało. Mogłabym tak siedzieć cały dzień. Byłam sama i nikogo więcej. Uśmiechnęłam się uroczo. Dziś nie mięliśmy mieć żadnego sprawdzianu a to dzięki Naruto przez którego po raz któryś tam z kolei musieliśmy pokazywać jusu przemiany. Prawdę mówiąc miałam już dosyć tego jusu. Moim uszom doszedł donośny krzyk.
— Kyyyyyaaaaaaaaaaaaaaa!- Krzyknęła jakaś dziewczyna zamrugałam powoli przybliżają ucho do drewnianej ściany oddzielającej męską łaźnie od kobiecej.
— Co to miało być do cholery!- Był to głoś chłopaka o niskiej tonacji który po chwili wybuchł śmiechem.
— Nie śmiej się kretynie!- Krzykną chłopak o delikatnym głosie na pierwszy rzut można stwierdzić ze jest to kobieta lecz to nie prawda
To nowa fryzura czy w Twojej łazience doszło do eksplozji!- Zawołał chłopak o niskiej tonacji głosu. Przybliżyłam się podsłuchując ich dalej prawdę mówiąc nawet gdybym spokojnie siedziała i tak bym to słyszała.
— Wiesz co Twoim mózgiem to mrówka może grać w golfa!— Odgryzł się chłopak o kobiecym głosie.
-Jak bym miał taką morde jak ty to by mi kibel z domu uciekł!- Krzykną chłopak o niskiej tonacji głosu. Zaczełam się zastanawiać czy jednak dobrze zrobiłam idąc na wagary.
-Jesteś tępy jak antypoślizgowa deska klozetowa!- Krzykną chłopak o kobiecym głosie. Zaśmiałam się cicho nie wiedząc czy mam płakać ze śmiechu czy z ich głupoty zaczełam się zastanawiać ze jednak istnieją ludzie głupsi od Naruto-kun.
- ZAMKNĄĆ SIĘ!- Krzyknę trzecia osoba w jego głosie było coś takiego ze ciarki przechodziły Mi po plecach.
- Tak jest!- Powiedzieli jednocześnie milcząc. Wbiłam się bardziej w ścienię.
Co ja do licha robię to jest złe podsłuchiwać. Pomyślałam kiwając przecząco głową prawdę mówiąc miałam jednak mały minus była to ciekawość.
Będę miała kłopoty coś tak czuje ze jednak pożałuje tego. Pomyślałam podsłuchując dalej.
— Nasz informator w Konosze powiedział mi kim jest dziewięcioogoniasty.— Powiedział jeden z nich.
— Co Kyuubi?— Zdziwiłam się zerkając na swoje odbicie w wodzie.
— Zabierzemy go i dzięki jenjuriki dziewięcioogoniastemu podporządkujemy sobie inne wioski a najpierw zniszczymy wioskę
Jinjiuriki??? Do cholery kim on jest?? Chcą zniszczyć wioskę!
Nie wierzyłam własnym uszom chciałam aby to był jednak jakiś zły sen, koszmar z którego się zaraz obudzę
— Podobno w wiosce jest zakazany temat związany z Kyuubim a dzieciaki nie wiedzą kim jest jenjuriki tylko dorośli wiedzą. — Powiedział ich szef.  Wstałam nie wiedząc co mam robić.
Muszę powiadomić Hokagę. Pomyślałam wychodząc starając się wyjść jak najciszej się dało. Rozniósł się donośny hałas.
— Mięliście sprawdzić czy nikogo nie było kretyni!— Rykną ich dowudzca wyglądając jego spojrzenie zatrzymało się na mojej twarzy.
Miał czarne długie włosy które opadały mu na twarz. Na prawym oku miał bliznę która przechodziła przez nos i kończyła się na lewym ramieniu. Kilka kolczyków w uszach i jednego na środku dolnej wargi. Uśmiechną się szyderczo na mój widok.
- Łapcie tę dziewuchę.- Powiedział a ja wyprułam do środka blokując drzwi pośpiesznie się ubrałam i wybiegłam z gorących źródeł po czym skierowałam się do Konohy.
— Ona biegnie do Konohy!—Krzykną jeden z nich nie chciałam wsłuchiwać który to bo i tak by mi to nie pomogło w ucieczce. A dobrze mówiłam ze i tak to mi na dobre nie wyjdzie. Odskoczyłam od ich kunaiów które wbiły się w moje ramie po czym skręciłam wiedziałam gdzie mam biec aby dali mi spokój.  Aby Hinata miała rację. Wbiegałam  do lasu po czym zaczełam unikać pułapek.
— Łaaaa!— Krzykną jeden z nich.— Jak dorwę tą mała to jej nogi z dupy powyrywam, suka.— Rykną chłopak o kobiecym głosie.
— Nie! Przyda się nam żywa. Mam co do niej plan— Powiedział ich szef co mi się zbyt nie spodobało takie rozwiązanie. Szybko przedostałam się przez dziurę w murze wioski lecz jeden z nich złapał mnie za nogę i szarpną za nią mocno. Złapała się gałęzi i trzymałam całej siły.
— Wyłaź stamtąd i to już!— Krzykną koleś o kobiecym głosie.
— ta, ta a świstak siedzi I zawija je w te sreberka.— Odpyskowała gdy pociągną z całej siły puściła się gałęzi raniąc sobie nadgarstki boleśnie.
— Łaaaa! — Krzyknęłam łapiąc się ściany.
—Ej co ty tam robisz??— Usłyszałam czyjś głos a owy mężczyzna puścił moja nogę. Zerknęłam na chłopaka obciętego na grzybka i w zielonym kombinezonie.  Co to? Po chwili poczułam potworne szarpniecie. Owy chłopak złapał mnie za ręce i pociągną w swoja stronę.  Zaraz mnie rozerwą!
— Gai-Sensei!— Krzykną dziwny chłopak a koło niego pojawił się mężczyzna identyczny co ten chłopak.
— czym ty jesteś??— Zapytała nie wiedząc co ma robić.
— Co chcecie od naszego mieszkańca!— Powiedział a tamci szybko zniknęli zerknęłam na niego. — A ty nie powinnaś być w szkole? — Zapytał się patrząc na mnie po chwili ujrzał kunie i zabrał ją do szpitala.
— Kim jesteś? — Zapytała się mnie mniejsza wersja tego pana w dziwnym wdzianku.
— Mayumi Ami a ty? — Powiedziałam nie pewnie zerkając na niego nie wiedząc co mam myśleć a jednak wagary to zły pomysł.
— Rock Lee. — Odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
To jest chłopak?! Zdziwiłam się w myślach zerkając na Lee. Gdyby nie on byłabym martwa.
— Młoda damo czego chcieli ci ludzie? — Zapytał się nich sobie przypomnę jak Lee go nazwał Gai-sensei.
— Ami! — Krzykną znajomy głos zerknęłam na biegnącego Iruke-sensei i Hinatę. Zwiesiłam zrezygnowana głowę.
 — Co ci się stało?— Zapytała zmartwiona Hinata, wzruszyłam jedynie ramionami. Musiałam się spotkać z Hokagę i powiedzieć to co wiem.
— Musze się widzieć z Hokage.— Powiedziałam, a wszyscy zerknęli na mnie zdziwieni.
— Ale czemu?— Zapytał się Iruka-sensei.
— Muszę porozmawiać z Hokage to ważne.— Powiedziałam tracąc przytomność słyszałam jedynie jak wyłoją moje imię i abym nie traciła przytomności.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz