wtorek, 26 czerwca 2012


Rozdział 4: ‘’Trzeba coś stracić aby docenić’’: Rozdział 4

Usiłowałam uwolnić swoje ręce. Był bardzo mocno związane. Nie rozumiałam przecież był członkiem ANBU czemu mnie związał. Zerknęłam na otwierające się drzwi weszło do środka kilka osoby. Było ciemno więc dobrze nie widziałam jak oni wyglądają. Po chwili poczułam mocny uścisk pod, brudkiem po czym szarpnięcie na tyle mocne abym wstała. Po czym odepchną mnie. Upadłam na ziemię i syknęłam z bólu. Nic się nie odezwali ani słowem po czym wyszli. Poczułam koło ciebie coś ostrego wzięłam to w dłonie i zaczełam delikatnie jeździć tym po sznurze którym zostałam związana. Skrzywiłam się gdy skaleczyłam dłoń. Po policzkach mimowolnie pociekły mi łzy. Po chwili sznurek puścił. Wstałam i zaczełam chodzić po omacku poczułam coś twardego pod dłońmi wzięłam to delikatnie dotknęłam. Była to chyba jakaś rura lub nawet łom ścisnęłam go mocno w rekach i podeszłam do ściany dotknęłam ich były z drewna. Pod szafą dostrzegłam Smudę światła była na przeciwnej ścianie od drzwi którym weszli owi ludzie. Odsónełam odrobinę szafę i zerknęłam na małą dziurę. Uśmiechnęłam się na samą myśl.  Przyłożyłam łom i mocno nacisnęłam na niego ale nawet nie drgną. Ponownie nacisnęłam moim uszom doszedł hałas kroków. Coraz szybciej zaczełam niszczyć tę deskę.
- Przyprowadź Dziewuchę musimy z nią poważnie porozmawiać.- Powiedział ktoś wiedziałam ze znałam ten głos lecz nie mogłam sobie przypomnieć. Doszły do mnie odgłosy stukotu kroków na schodach.
Ok. powinnam się zmieścić.-  Pomyślałam i u kucnęłam po czym zaczełam się przeciskać. Gdy drzwi się otworzyły moje nogi znikły. Wstałam i zaczełam biec co sił w nogach do lasu.
- UCIEKŁA!- Rykną patrząc przez dziurę po czym wybiegł z pomieszczenia. Wbiegłam do lasu zaczełam się rozglądać. Nie wiedziałam gdzie jestem. Nie znałam tych okolic. Zaczełam się rozglądać za jakąś dobrą kryjówką lecz nie wiedziałam gdzie może być.
- Jak cię dorwę mała to ci nogi połamie!- Usłyszałam za sobą czyjś krzyk. Zadrżałam ze strachu. Pierwszy raz się tak bałam nie wiedziałam gdzie jest. Mógł być wszędzie. Moje serce waliło tak szybko że słyszałam jego stukot w uszach. Ręce zaczęły mi drżeci. Po policzkach zaczęły cieknąć mi łzy. Kolana dygotały mi w tę i we w tę. Nie mogłam tak stać musiałam biec jak najdalej. Zaczełam biec przed siebie w ciąż trzymałam łom w dłoni ukryłam się za wielkim drzewem.  Kucnęłam słysząc czyjejś kroki zerknęłam na niego z ukrycia. Był to mężczyzna o czarnych włosach z jednej strony miał je dłuższe niż z drugiej. Blizne w prawym kącie Wargi kolczyki w uszach w kształcie kółeczek z piórkiem. Na plecach miał katanę. Nie był dobrze zbudowany. Zakradłam się cicho i z całej siły zamachnęłam się o wym łomem uderzając go w tył kolan co sprawiło ze kucną. Po chwili znikną zaczełam się rozglądać.
- Cienisty klon!- Krzyknęłam biegnąc jak najdalej. Jak mogłam być tak głupia oni Są wyuczonymi Shinobi a ja. Zrobiłam szybko pieczęć tworząc trzy cieniste klony. Każdy pobiegł w swoją stronę.
To powinno dać mi odrobinkę czasu.- Pomyślałam wiedząc że nie za wiele mam czasu nim się skapną ze jest to cienisty klon.  Zaczełam biec byłam już zmęczona i w dodatku zapowiadało się na deszcz.
Gdzie ja do cholery jestem?- Pomyślałam rozglądając się po czym podbiegłam do ściany skalnej i spojrzałam się w górę i zamarłam była wielka nie wiedziałam czy dam radę.
- Nie uciekniesz mi gówniaro!- Krzykną ktoś z tyłu.
Ok. nie mam wyjścia albo oni mnie zabiją albo sama spadnę. Wolę wybrudź sama jak zginę.- Pomyślałam wdrapując się na ściankę.
Głupia nie patrz się w dół.- Skarciłam siebie usiłując nie zerknąć w dół. Zamknęłam na chwile oczy. Poczym je otworzyłam patrząc się na gorę.
Jestem tak blisko nie mogę się poddać.- Zaczełam sama siebie motywować do tego aby się nie poddawać. Złapałam ze jeden kamień i osunęłam się wraz z owym kamykiem. Zaczełam spadać złapałam się kurczowo za pomocą czakry. Podciogniełam się na rekach oczywiście z trudem zaczełam ciężej oddychać wspinając się dalej. Na skałach została moja krew z dłoni i kolan a nawet kawałek mojego ubrania. W końcu udało mi się wdrapać. Klęczałam ciężej oddychając wszystko mnie bolało. Nie czułam rąk. Zerknęłam na nie były potwornie poranione. Ale dobrze ze im uciekłam. Wstałam i odwróciłam się wpadając na cos twardego.
- Myślałaś że uciekniesz mi?- Zapytał się mnie jakiś mężczyzna zerknęłam w górę powoli. Był to owy mężczyzna któremu zaatakowałam klona. Miał szyderczy uśmiech. Cofnęłam się o krok lecz ten złapał mnie za nadgarstek.
- Uderzyłaś mojego klona.- Wycedził przez zęby po czym poczułam potworny ból w twarzy. Zerknęłam na niego gdy zrobił kolejny Zamach i uderzy mnie tak mocno że upadłam na pobliskie drzewo łamiąc je na pół. Złapała mnie za włosy i uniósł patrząc się w moją twarz.
- Łaaaa- Krzyknęłam łapiąc go za rękę i usiłując się uwolnić.
- Aby to się zdarzyło tylko raz jeśli jeszcze raz spróbujesz czegoś takiego to nie będę tak miły jak teraz.- Powiedział i szarpną tak abym wstała.
To nazywa miłym, chyba nie zna ludzi miłych.- Pomyślałam czując ze jednak nie kłamie. Złapała mnie mocniej za nadgarstek i poci ogna za sobą. Skrzywiłam się z bólu idąc prawie ze biegnąc za nim nie mogłam nadążyć. Szarpnęłam za rękę upadając na kolana nie miałam już sił a po policzkach pociekły mi łzy.
- WSTAWAJ!- Rykną i szarpną mocniej. A mi łzy pociekły bardziej po policzkach. Poczułam uderzenie w brzuch wyplułam krew na ziemię. Po czym szarpną mnie za włosy.
- I po co uciekałaś?- Zapytał się złowieszczo po czym dotkną mojego policzka pewnie musiał widzieć w moich oczach strach
.- Boisz się?- Uśmiechną się bardziej.
– Lubię gdy się mnie boją.- Powiedział radośnie Patrząc na moje rany. Zadrżałam ze strachu nie potrafiłam nad tym zapanować. Moje nogi odmówimiły mi posłuszeństwa. Opuściłam wzrok dygocząc ze strachu.
- Teraz zapłacisz za to ze uciekłaś.- Wyszeptał z szyderczym a nawet szaleńczym uśmiechem.
Po policzkach ciekły mi łzy. Czułam potworny ból. Tym razem dostałam z pięści w twarz tak mocno że zakręciło mi się w głowie. Chciałam aby przestał bo to tak boli lecz nie mogłam wykrztusić ani słowa. Kolejne kopniecie w brzuch na tyle mocne że poderwało mnie na kilka metrów w powietrze nie zdążyłam nawet otworzyć oczu aby zerkać co się stało i gdzie teraz jestem gdy poczułam kopnięcie w plecy wbiłam się w ziemie robiąc krater w ziemi. Nie mogłam już się ruszać. Czułam potworny ból.
- Co by ci tu złamać?- Zastanawiał się oprawca przyglądając się mi uważnie. Wyplułam krew krzywiąc się zaczełam kaszleć.
- Minami-sama*!- Wycedził znajomy mi głos zerknęłam z ledwością podnosząc głowę. Był to owy członek ANBU lecz teraz nie miał maski.
-Tak Satsuki-sama**.- Zaczął zerkając na swojego towarzysza.
- Starczy już.- Powiedział podchodząc do niego.
-Ale ja dopiero co się rozkręcam.- Powiedział Satsuki-sama po chwili poczułam jak nadepną mi na plecy. Wyplułam krew nie mogąc oddychać.
- Jest nam potrzebna żywa i jak nie chcesz bym cie zabił to lepiej się uspokój. – Wycedził przez zęby Minami-sama.
- Zasłużyła sobie na to.- Powiedział i nacisną mocniej mogą moich żeber co sprawiło że kilka mi pękło. Wyplułam krew odpływając.
- W tej chwili się uspokój!- Rykną i ostatnie co usłyszałam i pamiętałam był huk łamanego drzewa i przekleńścwa Satsukiego-sama.
***
Nie wiedziałam czy już nie żyję. Miałam nadzieje ze tak nie chciałam żyć. Nie mogłam nikomu ufać. Nikomu.
Czy Hinata-chan powiedziała innym? Czy jej uwierzyli? Czy się przejęli mną?? Czy kto kol wiek mnie szuka?? Te pytania mnie męczyły i to bardzo. Wszystko mnie bolało. Usiłowałam poruszyć ręką lecz nie było to możliwe.
- Wstawaj!- Poczułam szarpniecie za ramię. A jednak żyłam czułam ból gdyby zmarła nie czułabym tego bólu.  Otworzyłam oczy zerknęłam przed siebie przede mną klękał owy członek ANBU. Odskoczyłam co wywołało jedynie więcej bólu.
- Jedź.- Powiedział i podał łyżkę z jedzeniem odwróciłam głowę.
- Nie chce wiesz gdzie mam wasze jedzenie!- Krzyknęłam a łzy posiekły mi po policzkach. Czułam że jestem głodna i to strasznie lecz nie dotknę tego jedzenia.
- Nie każ mi cie do tego zmuszać!- Wycedził przez zęby po czym złapała mnie za twarz potwornie zapiekła. Przybliżył mi do twarzy łyżkę z jedzeniem
.- Już otwieraj i zjadaj.- Nie otworzyłam ten wstał i podszedł do drzwi.
– Ok. będziesz siedziała głodna. – Powiedział i zatrzasną drzwiami.
Skuliłam się nie podnosząc się po policzkach ciekły mi łzy chciałam do domu. Tęskniłam za tymi kretynem Uzumaki-kun. Śpiochem Nara-kun. Żarłokiem Akamichi-kun. Milczkami Aburamen-kun. Wiecznie uśmiechniętym Inuzuka-kun. Oraz tym ponurakiem Uchiha-kun. Zerknęłam na ziemie na którą kapały krople łez.  Tęsknie także za tymi dwoma walecznymi dziewczynami Haruno-chan i Yamanaka-chan, A najbardziej chyba za najlepszą przyjaciółką i jedyna jaką miałam Hinata-chan. Czułam że już nigdy ich nie zobaczę co sprawiało mi straszniejszy ból niż ten fizyczny. Moje serce dziwnie bolało tak bardzo ze chciałam żeby mnie bili ale żebym nie czuła tego bólu w sercu. Opuściłam głowę na poduszkę zamykając oczy z których ciekły łzy.
***
- Masz to wypić.- Rykną Minami-sama trzymając kubek przy moich wargach widać było że zaraz nie wytrzyma i pęknie.
- SATSUKI-SAMA!- Rykną po chwili koło niego pojawił się owy chłopak który mnie prawię co skatował.
- Tak Minami-sama- Zaczął zerkając na niego.
- Pomórz mi zmusić ja do wpicia tego.- Powiedział a ja się cofnęłam gdy Satsuki-sama podszedł do mnie bliżej złapał mnie za ramiona i powalił na ziemię.
- nie możecie!- Krzyknęłam usiłując się uwolnić. Gdy Satsuki-sama zatkał mi nos a minami-sama nalał mi do gardła wody. Zaczęłam się krztusić nie połknę tego. Połknęłam kaszląc po policzkach pociekły mi łzy.
- Lepiej sama zjedz czy też mam użyć siły.- Powiedział Minami- sama odwróciłam głowę i wzięłam kanapkę powoli zjadłam. Poczym wyszli z pomieszczenia.
Hinata-chan przepraszam cię za wszystko. Mam nadzieje ze się wiele nie zmieniło. I że kiedyś znów zobaczę naszą klasę. Teraz już wiem… Że nie doceniłam tego co miałam może znajomi z klasy nie są idealni lecz byli… gdy straciłam to wszystko dostrzegłam ile tek na prawdę znaczą. Trzeba coś stracić aby docenić? Tak to prawda- Pomyślałam tracąc przytomność.

Mayumi Ami jest główną bohaterką mojego opowiadania więc chciałam naprostować co nie co zdjęcia tej dziewczyny które mam na blogu nie są mojego autorstwa. Wybrałam je bo co nieco pokazują jak ona wygląda moja bohaterka jest do niej podobna..
Minami-sama jest to postać wymyślona przeze mnie.
Satsuki-sama jest to postać wymyślona przeze mnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz