Rozdział 4: ‘’Trzeba coś stracić aby docenić’’: Rozdział 4
Usiłowałam uwolnić swoje ręce. Był
bardzo mocno związane. Nie rozumiałam przecież był członkiem ANBU czemu mnie
związał. Zerknęłam na otwierające się drzwi weszło do środka kilka osoby. Było
ciemno więc dobrze nie widziałam jak oni wyglądają. Po chwili poczułam mocny
uścisk pod, brudkiem po czym szarpnięcie na tyle mocne abym wstała. Po czym
odepchną mnie. Upadłam na ziemię i syknęłam z bólu. Nic się nie odezwali ani
słowem po czym wyszli. Poczułam koło ciebie coś ostrego wzięłam to w dłonie i
zaczełam delikatnie jeździć tym po sznurze którym zostałam związana. Skrzywiłam
się gdy skaleczyłam dłoń. Po policzkach mimowolnie pociekły mi łzy. Po chwili
sznurek puścił. Wstałam i zaczełam chodzić po omacku poczułam coś twardego pod
dłońmi wzięłam to delikatnie dotknęłam. Była to chyba jakaś rura lub nawet łom
ścisnęłam go mocno w rekach i podeszłam do ściany dotknęłam ich były z drewna.
Pod szafą dostrzegłam Smudę światła była na przeciwnej ścianie od drzwi którym
weszli owi ludzie. Odsónełam odrobinę szafę i zerknęłam na małą dziurę.
Uśmiechnęłam się na samą myśl.
Przyłożyłam łom i mocno nacisnęłam na niego ale nawet nie drgną.
Ponownie nacisnęłam moim uszom doszedł hałas kroków. Coraz szybciej zaczełam
niszczyć tę deskę.
- Przyprowadź Dziewuchę musimy z nią poważnie
porozmawiać.- Powiedział ktoś wiedziałam ze znałam ten głos lecz nie mogłam
sobie przypomnieć. Doszły do mnie odgłosy stukotu kroków na schodach.
Ok. powinnam się zmieścić.- Pomyślałam i u kucnęłam po czym zaczełam się
przeciskać. Gdy drzwi się otworzyły moje nogi znikły. Wstałam i zaczełam biec
co sił w nogach do lasu.
- UCIEKŁA!- Rykną patrząc przez dziurę
po czym wybiegł z pomieszczenia. Wbiegłam do lasu zaczełam się rozglądać. Nie
wiedziałam gdzie jestem. Nie znałam tych okolic. Zaczełam się rozglądać za
jakąś dobrą kryjówką lecz nie wiedziałam gdzie może być.
- Jak cię dorwę mała to ci nogi
połamie!- Usłyszałam za sobą czyjś krzyk. Zadrżałam ze strachu. Pierwszy raz
się tak bałam nie wiedziałam gdzie jest. Mógł być wszędzie. Moje serce waliło
tak szybko że słyszałam jego stukot w uszach. Ręce zaczęły mi drżeci. Po
policzkach zaczęły cieknąć mi łzy. Kolana dygotały mi w tę i we w tę. Nie
mogłam tak stać musiałam biec jak najdalej. Zaczełam biec przed siebie w ciąż
trzymałam łom w dłoni ukryłam się za wielkim drzewem. Kucnęłam słysząc czyjejś kroki zerknęłam na
niego z ukrycia. Był to mężczyzna o czarnych włosach z jednej strony miał je
dłuższe niż z drugiej. Blizne w prawym kącie Wargi kolczyki w uszach w
kształcie kółeczek z piórkiem. Na plecach miał katanę. Nie był dobrze zbudowany.
Zakradłam się cicho i z całej siły zamachnęłam się o wym łomem uderzając go w
tył kolan co sprawiło ze kucną. Po chwili znikną zaczełam się rozglądać.
- Cienisty klon!- Krzyknęłam biegnąc jak
najdalej. Jak mogłam być tak głupia oni Są wyuczonymi Shinobi a ja. Zrobiłam
szybko pieczęć tworząc trzy cieniste klony. Każdy pobiegł w swoją stronę.
To powinno dać mi odrobinkę czasu.-
Pomyślałam wiedząc że nie za wiele mam czasu nim się skapną ze jest to cienisty
klon. Zaczełam biec byłam już zmęczona i
w dodatku zapowiadało się na deszcz.
Gdzie ja do cholery jestem?- Pomyślałam
rozglądając się po czym podbiegłam do ściany skalnej i spojrzałam się w górę i
zamarłam była wielka nie wiedziałam czy dam radę.
- Nie uciekniesz mi gówniaro!- Krzykną
ktoś z tyłu.
Ok. nie mam wyjścia albo oni mnie zabiją
albo sama spadnę. Wolę wybrudź sama jak zginę.- Pomyślałam wdrapując się na
ściankę.
Głupia nie patrz się w dół.- Skarciłam
siebie usiłując nie zerknąć w dół. Zamknęłam na chwile oczy. Poczym je
otworzyłam patrząc się na gorę.
Jestem tak blisko nie mogę się poddać.-
Zaczełam sama siebie motywować do tego aby się nie poddawać. Złapałam ze jeden
kamień i osunęłam się wraz z owym kamykiem. Zaczełam spadać złapałam się
kurczowo za pomocą czakry. Podciogniełam się na rekach oczywiście z trudem
zaczełam ciężej oddychać wspinając się dalej. Na skałach została moja krew z
dłoni i kolan a nawet kawałek mojego ubrania. W końcu udało mi się wdrapać.
Klęczałam ciężej oddychając wszystko mnie bolało. Nie czułam rąk. Zerknęłam na
nie były potwornie poranione. Ale dobrze ze im uciekłam. Wstałam i odwróciłam
się wpadając na cos twardego.
- Myślałaś że uciekniesz mi?- Zapytał
się mnie jakiś mężczyzna zerknęłam w górę powoli. Był to owy mężczyzna któremu
zaatakowałam klona. Miał szyderczy uśmiech. Cofnęłam się o krok lecz ten złapał
mnie za nadgarstek.
- Uderzyłaś mojego klona.- Wycedził
przez zęby po czym poczułam potworny ból w twarzy. Zerknęłam na niego gdy
zrobił kolejny Zamach i uderzy mnie tak mocno że upadłam na pobliskie drzewo
łamiąc je na pół. Złapała mnie za włosy i uniósł patrząc się w moją twarz.
- Łaaaa- Krzyknęłam łapiąc go za rękę i
usiłując się uwolnić.
- Aby to się zdarzyło tylko raz jeśli
jeszcze raz spróbujesz czegoś takiego to nie będę tak miły jak teraz.-
Powiedział i szarpną tak abym wstała.
To nazywa miłym, chyba nie zna ludzi
miłych.- Pomyślałam czując ze jednak nie kłamie. Złapała mnie mocniej za
nadgarstek i poci ogna za sobą. Skrzywiłam się z bólu idąc prawie ze biegnąc za
nim nie mogłam nadążyć. Szarpnęłam za rękę upadając na kolana nie miałam już
sił a po policzkach pociekły mi łzy.
- WSTAWAJ!- Rykną i szarpną mocniej. A
mi łzy pociekły bardziej po policzkach. Poczułam uderzenie w brzuch wyplułam
krew na ziemię. Po czym szarpną mnie za włosy.
- I po co uciekałaś?- Zapytał się
złowieszczo po czym dotkną mojego policzka pewnie musiał widzieć w moich oczach
strach
.- Boisz się?- Uśmiechną się bardziej.
– Lubię gdy się mnie boją.- Powiedział
radośnie Patrząc na moje rany. Zadrżałam ze strachu nie potrafiłam nad tym
zapanować. Moje nogi odmówimiły mi posłuszeństwa. Opuściłam wzrok dygocząc ze
strachu.
- Teraz zapłacisz za to ze uciekłaś.-
Wyszeptał z szyderczym a nawet szaleńczym uśmiechem.
Po policzkach ciekły mi łzy. Czułam
potworny ból. Tym razem dostałam z pięści w twarz tak mocno że zakręciło mi się
w głowie. Chciałam aby przestał bo to tak boli lecz nie mogłam wykrztusić ani
słowa. Kolejne kopniecie w brzuch na tyle mocne że poderwało mnie na kilka
metrów w powietrze nie zdążyłam nawet otworzyć oczu aby zerkać co się stało i
gdzie teraz jestem gdy poczułam kopnięcie w plecy wbiłam się w ziemie robiąc krater
w ziemi. Nie mogłam już się ruszać. Czułam potworny ból.
- Co by ci tu złamać?- Zastanawiał się
oprawca przyglądając się mi uważnie. Wyplułam krew krzywiąc się zaczełam
kaszleć.
- Minami-sama*!- Wycedził znajomy mi głos zerknęłam z ledwością podnosząc głowę. Był
to owy członek ANBU lecz teraz nie miał maski.
- Starczy już.-
Powiedział podchodząc do niego.
-Ale ja dopiero co
się rozkręcam.- Powiedział Satsuki-sama po chwili poczułam jak nadepną mi na
plecy. Wyplułam krew nie mogąc oddychać.
- Jest nam
potrzebna żywa i jak nie chcesz bym cie zabił to lepiej się uspokój. – Wycedził
przez zęby Minami-sama.
- Zasłużyła sobie
na to.- Powiedział i nacisną mocniej mogą moich żeber co sprawiło że kilka mi
pękło. Wyplułam krew odpływając.
- W tej chwili się
uspokój!- Rykną i ostatnie co usłyszałam i pamiętałam był huk łamanego drzewa i
przekleńścwa Satsukiego-sama.
***
Nie wiedziałam czy już nie żyję.
Miałam nadzieje ze tak nie chciałam żyć. Nie mogłam nikomu ufać. Nikomu.
Czy Hinata-chan powiedziała
innym? Czy jej uwierzyli? Czy się przejęli mną?? Czy kto kol wiek mnie szuka??
Te pytania mnie męczyły i to bardzo. Wszystko mnie bolało. Usiłowałam poruszyć
ręką lecz nie było to możliwe.
- Wstawaj!- Poczułam szarpniecie
za ramię. A jednak żyłam czułam ból gdyby zmarła nie czułabym tego bólu. Otworzyłam oczy zerknęłam przed siebie przede
mną klękał owy członek ANBU. Odskoczyłam co wywołało jedynie więcej bólu.
- Jedź.- Powiedział i podał łyżkę
z jedzeniem odwróciłam głowę.
- Nie chce wiesz gdzie mam wasze
jedzenie!- Krzyknęłam a łzy posiekły mi po policzkach. Czułam że jestem głodna
i to strasznie lecz nie dotknę tego jedzenia.
- Nie każ mi cie do tego
zmuszać!- Wycedził przez zęby po czym złapała mnie za twarz potwornie zapiekła.
Przybliżył mi do twarzy łyżkę z jedzeniem
.- Już otwieraj i zjadaj.- Nie
otworzyłam ten wstał i podszedł do drzwi.
– Ok. będziesz siedziała głodna.
– Powiedział i zatrzasną drzwiami.
Skuliłam się nie podnosząc się po
policzkach ciekły mi łzy chciałam do domu. Tęskniłam za tymi kretynem
Uzumaki-kun. Śpiochem Nara-kun. Żarłokiem Akamichi-kun. Milczkami Aburamen-kun.
Wiecznie uśmiechniętym Inuzuka-kun. Oraz tym ponurakiem
Uchiha-kun. Zerknęłam na ziemie na którą kapały krople łez. Tęsknie także za tymi dwoma walecznymi
dziewczynami Haruno-chan i Yamanaka-chan, A najbardziej chyba za najlepszą
przyjaciółką i jedyna jaką miałam Hinata-chan. Czułam że już nigdy ich nie
zobaczę co sprawiało mi straszniejszy ból niż ten fizyczny. Moje serce dziwnie
bolało tak bardzo ze chciałam żeby mnie bili ale żebym nie czuła tego bólu w
sercu. Opuściłam głowę na poduszkę zamykając oczy z których ciekły łzy.
***
- Masz to wypić.- Rykną Minami-sama trzymając kubek
przy moich wargach widać było że zaraz nie wytrzyma i pęknie.
- SATSUKI-SAMA!- Rykną po chwili koło niego pojawił
się owy chłopak który mnie prawię co skatował.
- Tak Minami-sama- Zaczął zerkając na niego.
- Pomórz mi zmusić ja do wpicia tego.- Powiedział a
ja się cofnęłam gdy Satsuki-sama podszedł do mnie bliżej złapał mnie za ramiona
i powalił na ziemię.
- nie możecie!- Krzyknęłam usiłując się uwolnić. Gdy
Satsuki-sama zatkał mi nos a minami-sama nalał mi do gardła wody. Zaczęłam się
krztusić nie połknę tego. Połknęłam kaszląc po policzkach pociekły mi łzy.
- Lepiej sama zjedz czy też mam użyć siły.-
Powiedział Minami- sama odwróciłam głowę i wzięłam kanapkę powoli zjadłam.
Poczym wyszli z pomieszczenia.
Hinata-chan przepraszam cię za wszystko. Mam
nadzieje ze się wiele nie zmieniło. I że kiedyś znów zobaczę naszą klasę. Teraz
już wiem… Że nie doceniłam tego co miałam może znajomi z klasy nie są idealni
lecz byli… gdy straciłam to wszystko dostrzegłam ile tek na prawdę znaczą.
Trzeba coś stracić aby docenić? Tak to prawda- Pomyślałam tracąc przytomność.
Mayumi
Ami jest główną bohaterką mojego opowiadania więc chciałam naprostować co nie
co zdjęcia tej dziewczyny które mam na blogu nie są mojego autorstwa. Wybrałam
je bo co nieco pokazują jak ona wygląda moja bohaterka jest do niej podobna..
Minami-sama
jest to postać wymyślona przeze mnie.
Satsuki-sama
jest to postać wymyślona przeze mnie