wtorek, 26 czerwca 2012


Rozdział 4: ‘’Trzeba coś stracić aby docenić’’: Rozdział 4

Usiłowałam uwolnić swoje ręce. Był bardzo mocno związane. Nie rozumiałam przecież był członkiem ANBU czemu mnie związał. Zerknęłam na otwierające się drzwi weszło do środka kilka osoby. Było ciemno więc dobrze nie widziałam jak oni wyglądają. Po chwili poczułam mocny uścisk pod, brudkiem po czym szarpnięcie na tyle mocne abym wstała. Po czym odepchną mnie. Upadłam na ziemię i syknęłam z bólu. Nic się nie odezwali ani słowem po czym wyszli. Poczułam koło ciebie coś ostrego wzięłam to w dłonie i zaczełam delikatnie jeździć tym po sznurze którym zostałam związana. Skrzywiłam się gdy skaleczyłam dłoń. Po policzkach mimowolnie pociekły mi łzy. Po chwili sznurek puścił. Wstałam i zaczełam chodzić po omacku poczułam coś twardego pod dłońmi wzięłam to delikatnie dotknęłam. Była to chyba jakaś rura lub nawet łom ścisnęłam go mocno w rekach i podeszłam do ściany dotknęłam ich były z drewna. Pod szafą dostrzegłam Smudę światła była na przeciwnej ścianie od drzwi którym weszli owi ludzie. Odsónełam odrobinę szafę i zerknęłam na małą dziurę. Uśmiechnęłam się na samą myśl.  Przyłożyłam łom i mocno nacisnęłam na niego ale nawet nie drgną. Ponownie nacisnęłam moim uszom doszedł hałas kroków. Coraz szybciej zaczełam niszczyć tę deskę.
- Przyprowadź Dziewuchę musimy z nią poważnie porozmawiać.- Powiedział ktoś wiedziałam ze znałam ten głos lecz nie mogłam sobie przypomnieć. Doszły do mnie odgłosy stukotu kroków na schodach.
Ok. powinnam się zmieścić.-  Pomyślałam i u kucnęłam po czym zaczełam się przeciskać. Gdy drzwi się otworzyły moje nogi znikły. Wstałam i zaczełam biec co sił w nogach do lasu.
- UCIEKŁA!- Rykną patrząc przez dziurę po czym wybiegł z pomieszczenia. Wbiegłam do lasu zaczełam się rozglądać. Nie wiedziałam gdzie jestem. Nie znałam tych okolic. Zaczełam się rozglądać za jakąś dobrą kryjówką lecz nie wiedziałam gdzie może być.
- Jak cię dorwę mała to ci nogi połamie!- Usłyszałam za sobą czyjś krzyk. Zadrżałam ze strachu. Pierwszy raz się tak bałam nie wiedziałam gdzie jest. Mógł być wszędzie. Moje serce waliło tak szybko że słyszałam jego stukot w uszach. Ręce zaczęły mi drżeci. Po policzkach zaczęły cieknąć mi łzy. Kolana dygotały mi w tę i we w tę. Nie mogłam tak stać musiałam biec jak najdalej. Zaczełam biec przed siebie w ciąż trzymałam łom w dłoni ukryłam się za wielkim drzewem.  Kucnęłam słysząc czyjejś kroki zerknęłam na niego z ukrycia. Był to mężczyzna o czarnych włosach z jednej strony miał je dłuższe niż z drugiej. Blizne w prawym kącie Wargi kolczyki w uszach w kształcie kółeczek z piórkiem. Na plecach miał katanę. Nie był dobrze zbudowany. Zakradłam się cicho i z całej siły zamachnęłam się o wym łomem uderzając go w tył kolan co sprawiło ze kucną. Po chwili znikną zaczełam się rozglądać.
- Cienisty klon!- Krzyknęłam biegnąc jak najdalej. Jak mogłam być tak głupia oni Są wyuczonymi Shinobi a ja. Zrobiłam szybko pieczęć tworząc trzy cieniste klony. Każdy pobiegł w swoją stronę.
To powinno dać mi odrobinkę czasu.- Pomyślałam wiedząc że nie za wiele mam czasu nim się skapną ze jest to cienisty klon.  Zaczełam biec byłam już zmęczona i w dodatku zapowiadało się na deszcz.
Gdzie ja do cholery jestem?- Pomyślałam rozglądając się po czym podbiegłam do ściany skalnej i spojrzałam się w górę i zamarłam była wielka nie wiedziałam czy dam radę.
- Nie uciekniesz mi gówniaro!- Krzykną ktoś z tyłu.
Ok. nie mam wyjścia albo oni mnie zabiją albo sama spadnę. Wolę wybrudź sama jak zginę.- Pomyślałam wdrapując się na ściankę.
Głupia nie patrz się w dół.- Skarciłam siebie usiłując nie zerknąć w dół. Zamknęłam na chwile oczy. Poczym je otworzyłam patrząc się na gorę.
Jestem tak blisko nie mogę się poddać.- Zaczełam sama siebie motywować do tego aby się nie poddawać. Złapałam ze jeden kamień i osunęłam się wraz z owym kamykiem. Zaczełam spadać złapałam się kurczowo za pomocą czakry. Podciogniełam się na rekach oczywiście z trudem zaczełam ciężej oddychać wspinając się dalej. Na skałach została moja krew z dłoni i kolan a nawet kawałek mojego ubrania. W końcu udało mi się wdrapać. Klęczałam ciężej oddychając wszystko mnie bolało. Nie czułam rąk. Zerknęłam na nie były potwornie poranione. Ale dobrze ze im uciekłam. Wstałam i odwróciłam się wpadając na cos twardego.
- Myślałaś że uciekniesz mi?- Zapytał się mnie jakiś mężczyzna zerknęłam w górę powoli. Był to owy mężczyzna któremu zaatakowałam klona. Miał szyderczy uśmiech. Cofnęłam się o krok lecz ten złapał mnie za nadgarstek.
- Uderzyłaś mojego klona.- Wycedził przez zęby po czym poczułam potworny ból w twarzy. Zerknęłam na niego gdy zrobił kolejny Zamach i uderzy mnie tak mocno że upadłam na pobliskie drzewo łamiąc je na pół. Złapała mnie za włosy i uniósł patrząc się w moją twarz.
- Łaaaa- Krzyknęłam łapiąc go za rękę i usiłując się uwolnić.
- Aby to się zdarzyło tylko raz jeśli jeszcze raz spróbujesz czegoś takiego to nie będę tak miły jak teraz.- Powiedział i szarpną tak abym wstała.
To nazywa miłym, chyba nie zna ludzi miłych.- Pomyślałam czując ze jednak nie kłamie. Złapała mnie mocniej za nadgarstek i poci ogna za sobą. Skrzywiłam się z bólu idąc prawie ze biegnąc za nim nie mogłam nadążyć. Szarpnęłam za rękę upadając na kolana nie miałam już sił a po policzkach pociekły mi łzy.
- WSTAWAJ!- Rykną i szarpną mocniej. A mi łzy pociekły bardziej po policzkach. Poczułam uderzenie w brzuch wyplułam krew na ziemię. Po czym szarpną mnie za włosy.
- I po co uciekałaś?- Zapytał się złowieszczo po czym dotkną mojego policzka pewnie musiał widzieć w moich oczach strach
.- Boisz się?- Uśmiechną się bardziej.
– Lubię gdy się mnie boją.- Powiedział radośnie Patrząc na moje rany. Zadrżałam ze strachu nie potrafiłam nad tym zapanować. Moje nogi odmówimiły mi posłuszeństwa. Opuściłam wzrok dygocząc ze strachu.
- Teraz zapłacisz za to ze uciekłaś.- Wyszeptał z szyderczym a nawet szaleńczym uśmiechem.
Po policzkach ciekły mi łzy. Czułam potworny ból. Tym razem dostałam z pięści w twarz tak mocno że zakręciło mi się w głowie. Chciałam aby przestał bo to tak boli lecz nie mogłam wykrztusić ani słowa. Kolejne kopniecie w brzuch na tyle mocne że poderwało mnie na kilka metrów w powietrze nie zdążyłam nawet otworzyć oczu aby zerkać co się stało i gdzie teraz jestem gdy poczułam kopnięcie w plecy wbiłam się w ziemie robiąc krater w ziemi. Nie mogłam już się ruszać. Czułam potworny ból.
- Co by ci tu złamać?- Zastanawiał się oprawca przyglądając się mi uważnie. Wyplułam krew krzywiąc się zaczełam kaszleć.
- Minami-sama*!- Wycedził znajomy mi głos zerknęłam z ledwością podnosząc głowę. Był to owy członek ANBU lecz teraz nie miał maski.
-Tak Satsuki-sama**.- Zaczął zerkając na swojego towarzysza.
- Starczy już.- Powiedział podchodząc do niego.
-Ale ja dopiero co się rozkręcam.- Powiedział Satsuki-sama po chwili poczułam jak nadepną mi na plecy. Wyplułam krew nie mogąc oddychać.
- Jest nam potrzebna żywa i jak nie chcesz bym cie zabił to lepiej się uspokój. – Wycedził przez zęby Minami-sama.
- Zasłużyła sobie na to.- Powiedział i nacisną mocniej mogą moich żeber co sprawiło że kilka mi pękło. Wyplułam krew odpływając.
- W tej chwili się uspokój!- Rykną i ostatnie co usłyszałam i pamiętałam był huk łamanego drzewa i przekleńścwa Satsukiego-sama.
***
Nie wiedziałam czy już nie żyję. Miałam nadzieje ze tak nie chciałam żyć. Nie mogłam nikomu ufać. Nikomu.
Czy Hinata-chan powiedziała innym? Czy jej uwierzyli? Czy się przejęli mną?? Czy kto kol wiek mnie szuka?? Te pytania mnie męczyły i to bardzo. Wszystko mnie bolało. Usiłowałam poruszyć ręką lecz nie było to możliwe.
- Wstawaj!- Poczułam szarpniecie za ramię. A jednak żyłam czułam ból gdyby zmarła nie czułabym tego bólu.  Otworzyłam oczy zerknęłam przed siebie przede mną klękał owy członek ANBU. Odskoczyłam co wywołało jedynie więcej bólu.
- Jedź.- Powiedział i podał łyżkę z jedzeniem odwróciłam głowę.
- Nie chce wiesz gdzie mam wasze jedzenie!- Krzyknęłam a łzy posiekły mi po policzkach. Czułam że jestem głodna i to strasznie lecz nie dotknę tego jedzenia.
- Nie każ mi cie do tego zmuszać!- Wycedził przez zęby po czym złapała mnie za twarz potwornie zapiekła. Przybliżył mi do twarzy łyżkę z jedzeniem
.- Już otwieraj i zjadaj.- Nie otworzyłam ten wstał i podszedł do drzwi.
– Ok. będziesz siedziała głodna. – Powiedział i zatrzasną drzwiami.
Skuliłam się nie podnosząc się po policzkach ciekły mi łzy chciałam do domu. Tęskniłam za tymi kretynem Uzumaki-kun. Śpiochem Nara-kun. Żarłokiem Akamichi-kun. Milczkami Aburamen-kun. Wiecznie uśmiechniętym Inuzuka-kun. Oraz tym ponurakiem Uchiha-kun. Zerknęłam na ziemie na którą kapały krople łez.  Tęsknie także za tymi dwoma walecznymi dziewczynami Haruno-chan i Yamanaka-chan, A najbardziej chyba za najlepszą przyjaciółką i jedyna jaką miałam Hinata-chan. Czułam że już nigdy ich nie zobaczę co sprawiało mi straszniejszy ból niż ten fizyczny. Moje serce dziwnie bolało tak bardzo ze chciałam żeby mnie bili ale żebym nie czuła tego bólu w sercu. Opuściłam głowę na poduszkę zamykając oczy z których ciekły łzy.
***
- Masz to wypić.- Rykną Minami-sama trzymając kubek przy moich wargach widać było że zaraz nie wytrzyma i pęknie.
- SATSUKI-SAMA!- Rykną po chwili koło niego pojawił się owy chłopak który mnie prawię co skatował.
- Tak Minami-sama- Zaczął zerkając na niego.
- Pomórz mi zmusić ja do wpicia tego.- Powiedział a ja się cofnęłam gdy Satsuki-sama podszedł do mnie bliżej złapał mnie za ramiona i powalił na ziemię.
- nie możecie!- Krzyknęłam usiłując się uwolnić. Gdy Satsuki-sama zatkał mi nos a minami-sama nalał mi do gardła wody. Zaczęłam się krztusić nie połknę tego. Połknęłam kaszląc po policzkach pociekły mi łzy.
- Lepiej sama zjedz czy też mam użyć siły.- Powiedział Minami- sama odwróciłam głowę i wzięłam kanapkę powoli zjadłam. Poczym wyszli z pomieszczenia.
Hinata-chan przepraszam cię za wszystko. Mam nadzieje ze się wiele nie zmieniło. I że kiedyś znów zobaczę naszą klasę. Teraz już wiem… Że nie doceniłam tego co miałam może znajomi z klasy nie są idealni lecz byli… gdy straciłam to wszystko dostrzegłam ile tek na prawdę znaczą. Trzeba coś stracić aby docenić? Tak to prawda- Pomyślałam tracąc przytomność.

Mayumi Ami jest główną bohaterką mojego opowiadania więc chciałam naprostować co nie co zdjęcia tej dziewczyny które mam na blogu nie są mojego autorstwa. Wybrałam je bo co nieco pokazują jak ona wygląda moja bohaterka jest do niej podobna..
Minami-sama jest to postać wymyślona przeze mnie.
Satsuki-sama jest to postać wymyślona przeze mnie

sobota, 16 czerwca 2012

3:’’ Pozory mogą mylić’’ : 3




Nie miałam pojęcia ile czasu minęło od feralnego dnia w gorących źródłach, kiedy straciłam przytomność, lecz gdy ją odzyskałam zerknęłam po białym pomieszczeniu.
Było to duże pomieszczenie o białych ścianach w Sali znajdowało się dwa łóżka jedno osobowe. Na jednym właśnie leżałam. Była także przy nich mała szafka nocna, na której znajdowała się szklanka wody wzięłam ją delikatnie w ręce przyłożyłam do warg, które zaczęły piec z resztą jak reszta ciała. Napiłam się po woli krzywiąc się z bólu. Starałam się przypomnieć, co kolwiek. Ech była to sala szpitalna byłam tego pewna, co jakiś czas na korytarzu było słychać jakieś rozmowy, lecz nie chciałam na razie wiedzieć, kto to mówi. Przez moje ciało przeszył dreszcz bałam się czegoś. Głowa zaczęła mi pękać. Nie wiedziałam czy ten ból jest spowodowany tym, co się wydarzyło czy czymś innym.  Zerknęłam na zabandażowaną lewą dłoń.  Tak samo z resztą jak kolana miałam zabandażowane. Mogłam się domyślać ze nie byłam leczona jak na razie przez medycznych ninja.
Medyczni ninja są w naszej wiosce bardzo potrzebni. Znałam raczej czytałam o nich wiele na wojnie byli bardzo przydatni wiele Shinobi zostało przy życiu dzięki ich ciężkiej pracy. Jednym z najlepszych medycznych ninja była Tsunade-sama. Była to jedna z trzech legendarnych Saninów. Uśmiechnęłam się blado. Wszystko mnie bolało.
 tu trafiłam niech pomyślę- zaczęłam gorączkowo myśleć.
Ach tak poszłam na wagary i usłyszałam pewną rozmowę o nijakim Jinjuriki, po czym uciekłam – stwierdziłam fakt. Wstając i się ubierając w swoje ciuch spojrzałam się na nie. Były całe w błocie i dziurawe gdzie niegdzie była tez moja krew. Włożyłam je na siebie pospiesznie.
Nie miałam czasu do stracenia musiałam porozmawiać z Hokage. – Taka była prawda. Otworzyłam okno wychodząc przez nie wiedziałam ze lekarze nie pozwoliliby mi od tak opuścić szpitala a coś tak czułam ze lepiej nie mówić im o tym, co słyszałam w końcu jest w wiosce szpieg. Nie wiedziałam, komu mam zaufać szłam przez wioskę rozmyślając o różnych sprawach. Jedną z nich była jak wytłumaczę się Hokage, że opuściłam bez pozwolenia wioskę. Ech po prostu zdeptam niezłe bagno.
Skręciłam w prawo, po czym w lewo i zaczełam iść w stronę domu.
Odwróciła się czując czyjaś obecność. Objęłam się ramionami. Przed oczami wciąż widziałam tego człowieka, który był w gorących źródłach. Miał czarne długie włosy, które opadały mu na twarz. Na prawym oku miał bliznę, która przechodziła przez nos i kończyła się na lewym ramieniu. Kilka kolczyków w uszach i jednego na środku dolnej wargi. A w uszach słyszałam jego zdanie to cholerne zdanie, którego nie potrafię się wyzbyć.
- Łapcie tę dziewuchę.- Powiedział – Tak właśnie te zdanie. Wyjęłam klucz z kieszeni i włożyłam do zamka przekręciłam go powoli łapiąc za klamkę.

Postanowiłam najpierw przebrać się w cos nowego. Otworzyłam drzwi zerkając ze zdziwieniem na ludzi w moim mieszkaniu. Zatrzymałam się w drzwiach nie wiedząc, co zrobić.
Może pomyliłam mieszkania?- Pomyślałam patrząc się na ludzi w maskach.
Nie, nie pomyliłam się to jest mój dom, więc co w nim robi oddział ANBU?-  Pomyślałam zaciskając dłonie w pieści jeszcze chwile a im przywalę.
- Ehm!!- Zaczełam, gdy jeden odwrócił się mierząc mnie wzrokiem.- Mogę wiedzieć, co robicie w moim domu?? I Czego do cholery jasnej szukacie moich ciuchach!- Krzyknęłam łapiąc jednego za rękę, aby umożliwić mu otworzenie szafy. Zerkną na mnie wrogo.
- Mała złaź mi z drogi.- Powiedział Kulturalnie złapał mnie w pasie uniósł i postawił na łóżku. Poczym podszedł do szafy.- Siedź tam.- Dodał zerkając czy się nie ruszyłam.
- Tylko macie później to posprzątać.- Powiedziałam do nich widząc jak przeglądają dosłownie wszystko nawet pod szafą.
- A ty czasami nie leżałaś w szpitalu?- Zapytał jeden z nich zerkając na mnie i zaglądając do doniczki.
- Tak, ale chciałam puść już do szkoły.- Powiedziałam i zresztą to była prawda. Nie miałam pojęcia ze się za nią tak stęsknię. Wzięłam torbę i spakowałam potrzebne rzeczy, po czym westchnęłam wstając i wychodząc z domu. No tak to mnie chcieli zabić a ci traktują mnie jak przestępcę. Nie miałam gdzie się podziać wiec poszłam do szkoły. Weszłam w połowie drugiej lekcji może nawet trzeciej.
- Przepraszam za spóźnienie.- Powiedziałam siadając na swoim miejscu wszyscy mi się przyglądali nawet Iruka-sensei. Zaczełam się zastanawiać czy jednak dobrze postąpiłam.
Nie no nawet Sasuke-kun się mi przyglądał a ja nie wiedziałam, co jest grane czy wszyscy już wiedzieli ze poszłam na wagary?- Pomyślałam patrząc się na Hinatę-chan, która się odwróciła.
- Co jest czemu się na mnie tak gapicie?- Warknęłam cicho w stronę Kiby-kun i Shino-kun.
- Spójrz.-  Powiedziała do mnie Hinata-chan pokazując lusterko zajrzałam w nie i zamarłam.
Miałam rozwalona wargę zadrapania na prawym policzku a nawet limo pod lewym okiem było to świeże limo przez nos miałam przewiązany cienki bandaż. Postawiłam lusterko na ławce.
- Acha rozumie już- wyszeptałam patrząc się na blat stołu, dlatego się wszyscy na mnie gapili, co było krepujące nie znosiłam być w centrum uwagi. Prawdę mówiąc nawet się nie przebrałam gdyż zastałam w swoim domu oddział ANBU. Westchnęłam jedynie robiąc dokładne notatki z lekcji. Iruka-sensei przyglądał mi się, co jakiś czas było widać ze jest zmartwiony. Sprawiłam wszystkim tyle kłopotów. Byłam głupia, lecz jak to już jest każdy uczy się po szkodzie. Tak i było ze mną już nigdy nie Pojdę na wagary. Ręka zaczęła mnie potwornie boleć zerknęłam na bandaż, który stawał się czerwony. Westchnęłam tylko nie przejmując się tym zbytnio. Gdy zadzwonił dzwonek na lanch wstałam i wyszłam wiedziałam ze zaraz zaczną mi zadawać jakieś głupie pytania, na które nie mogłabym odpowiedzieć.
- Przepraszam.- Usłyszałam za sobą przyjazny głos mimo wolnie uśmiechnęłam się do niego. Był to chłopak, który miał góra dwadzieścia dwa lata. Miał krótkie niebieskie włosy, które stały mu do góry. Miał na twarzy maskę, ANBU. Jego oczy były koloru czarnego. Był wyższy ode mnie. Pochylił się nade mną. – Mogłabyś się udać ze mną na przesłuchanie to bardzo ważne.- Powiedział prostując się.
- Dobrze.- Powiedziałam i zaczełam iść przed siebie nie wiedząc, co mnie czekało.
- Mayumi-chan!!- Zawołała Hinata-chan podbiegając do nas zerknęła na członka, ANBU – Zaraz zacznie się lekcja.- Powiedziała czekając na odpowiedź.
- Hyuga-chan zaraz wrócę muszę na razie iść z tym członkiem ANBU.   – Powiedziałam a tak kiwnęła twierdząco głową
- W razie, czego powiem Sensei o tym ze członek ANBU cie zabrał- Powiedziała Hinata-chan i wbiegła go szkoły. To była prawdziwa przyjaciółka.  Uśmiechnęłam się idąc za członkiem ANBU.
***
- NARUTO!- Krzykną Iruka-sensei uderzając z całej siły w stół.- Przez ciebie cała klasa będzie powtarzać przemianę.- Dodał Iruka-sensei.
- I co mnie to obchodzi.- Powiedział zirytowany, Naruto- kun wychodząc na środek.
- Naruto nie chcemy znów powtarzać tego samego mógłbyś, chociaż raz o nas pomyśleć.- Powiedziała Ino-chan zerkając na niego złowrogo.
- SPOKÓJ! Pierwsza niech zacznie Haruno Sakura.- Powiedział Sensei a z kolejki wyszła dziewczyna o długich różowych włosach i zielonych oczach zrobiła pieczęć i przemieniła się w Iruke-sensei.
- Dobrze Sakura-chan.- Pochwalił ją i kazał jej pójść i zająć miejsce.
- Teraz Uchiha Sasuke.- Powiedział Sensei a z tumu wyszedł chłopak o kruczoczarnych włosach miał na sobie miał spodnie i niebieska bluzę, która na plecach miała symbol klanu Uchiha. Sasuke-kun zrobił identycznie, co Sakura-chan, po czym baz słowa usiadł na swoim miejscu.
- TO JEST, WŁASNIE NASZ SASUKE-KUN!- Krzyknęła Ino-chan wraz z Sakurą-chan, co sprawiło ze spojrzały na siebie jakby miały się zaraz zabić.
- A Mayumi-chan, co znowu zwiała.- Powiedział Kiba-kun bujając się na krześle Hinata-chan spojrzała na swoje ręce. Była zmartwiona.
- A wiecie, co się jej w ogóle stało?- Zapytała Ino-chan zaczynając najciekawszy teraz temat w szkole.
- Nie.- Powiedzieli jednocześnie wszyscy.
- A ty Hyuga-chan?- Zapytała się Sakura-chan patrząc na Hinatę-chan.- Często rozmawiasz z Mayumi-chan może ci to powiedziała w końcu się przyjaźnicie, co nie?- Zapytała się Sakura-chan. Nawet Sasuke-kun się tym zainteresował i podszedł, aby posłuchać. Hinata-chan zaczerwieniła się nie wiedząc, co ma robić.
- Przepraszam, ale o tym nie rozmawiałam z nią jak na razie- Powiedziała cała czerwona na twarzy nie wiedza, co i jak ma powiedział nie chciała wpakować przyjaciółki w kłopoty i nie chciała jak na razie pytać się Ami-chan, co się stało feralnego dnia, w którym poszła na wagary.
-Acha- Powiedzieli zawiedzeni wszyscy.
- A teraz gdzie jest nie widziałem jej.- Powiedział Sasuke co sprawiło, że Sakura-chan i Ino-chan zaczęły się denerwować.
- Nie wiem.- Powiedziała Hinata-chan słysząc dzwonek na lekcje ucieszyła się ze właśnie zadzwonił.
Iruka-sensei prowadził kolejną lekcję Hinata-chan siedziała smutna. Nie wiedziała, czemu miała złe przeczucia. Lecz uważała ze to jej wybujała wyobraźnia Ami-chan w końcu sobie sama poradzi jest jedną z najlepszych uczniów. Zna już kilka dobrych Jutsu, które w razie, czego mogła użyć. Hinata westchnęła cicho, co sprawiło, że Kiba-kun się tym zainteresował szturchana ją delikatnie ramieniem w bok.
- Hyuga-chan, czemu nie słuchasz, co Iruka-Sensei mówi to do ciebie nie podobne martwisz się czymś?- Zapytał się, Kiba-kun zerkając na nią zatroskanym wzrokiem.
- To nic takiego.- Powiedział uśmiechając się.- Zamyśliłam się - Dodała Hinata-chan nie wiedząc, czemu zerknęła na drzwi.
Miałam nadzieje ze Ami-chan nie długo wróci przecież powiedziała ze to chwilkę jej zajmie.- Pomyślała Hinata-chan nie mogąc się w ogóle skupić na lekcji, która trwała już od piętnastu minutach. Sensei coś dyktował a wszyscy prawie wszyscy robili staranne notatki. Prawie wszyscy gdyż nie robiły ich Shikamaru-kun, który jak zawsze spał na lekcji oraz o dziwo wszystkich pozostałych Hinata-chan siedziała trzymając długopis.
- Hinata-chan.
Co się z nią stało??-Pomyślała nie pewnie przekręcając długopis w palcach.
-Hinata-chan.
Ten członek ANBU był…- myślała dalej nie zwracając uwagi na nic innego.
- Hinata-chan.
Czy tak długo może zając zwykła rozmowa??-  Przekręciła głowę w stronę drzwi czekając aż się one otworzą.
-HYUGA-CHAN!!- Krzykną Iruka-sensei.
-Tak!- Poderwała się na równe nogi Hinata-chan.
- już jest po lekcji dobre dwadzieścia minut.- Powiedział podchodząc do niej. – Coś się stało?- Zapytał się przyglądając się jej.
Do klasy pojawili się z nikąd trójka zamaskowanych ludzi jedna z nich była kobieta o długich fioletowych włosach. Dwóch pozostałych byli to meszczyźni jeden z nich miał krótkie czarne włosy a ostatni miał długie brązowe.
- Witaj Iruka-san.- Powiedziała dziewczyna o aksamitnym głosie przyglądając się Hinacie-chan z uwagą. Cała trójka miała na twarzach maski. Takie same jak tamten wcześniej i nawet taki sam ubiór.
Wiec to ANBU?- Pomyślała Hinata-chan patrząc się na nich z uwagą.
- Tak czy coś się stało?- Zapytał Iruka-sensei przyglądając się im z uwagą.
- Szukamy Mayumi Ami.- Powiedziała owa dziewczyna a Hinata-chan zamarła patrząc się na nią.
Jak to?- Pomyślała nie wiedząc co zrobić. Przecież ją zabraliście.
- nie ma jej tu.- Powiedział Iruka-sensei myśląc.
- Przecież miała iść na lekcje tak powiedziała jednemu z oddziału który był w jej domu.- Powiedziała poirytowana dziewczyna.
- Przecież wy ja zabraliście.- Powiedziała Hinata-chan patrząc się na nich.
- jak to nikt z nas po nią nie przeszedł.
- Przecież widziałam.- Powiedziała Hinata-chan denerwując się.
- Hinata-chan co widziałaś?- Zapytał się Iruka-sensei przyglądając się jej z uwagą z resztą jak trójka z ANBU
- W czasie przerwy na Lanch wyszła na dwór a do niej podszedł mężczyzna w stroju ANBU takim jak państwo a nawet miał taką samą maskę co państwo.- Powiedziała Hinata-chan.
- To jest nie możliwe wiedzielibyśmy o tym.- Powiedział chłopak o długich włosach.
- Powiedział ze musi z nią porozmawiać i że nie zajmie im to dużo czasu. Mayumi-chan poszła z nim i do teraz nie wróciła.- Powiedziała smutna Hinata-chan zerkając na nich miała w oczach łzy. A jednak miała dobre przeczucie ze coś jest nie tak.
- a pamiętasz coś co ci się rzucało w oczy?- Zapytała się dziewczyna. Hinata-chan się zamyśliła.
- Miał niebieskie krótkie włosy.- Powiedziała- i był miły.- Dodała zerkając na nich.
- Nikogo takiego nie ma w naszych oddziale.- Powiedział krótkowłosy chłopak. Hinata-chan zasłoniła usta a po jej policzkach pociekły łzy.
- Musimy jej poszukać idźcie do HOkage.- Powiedziała dziewczyna znikając.
Minęło trochę czasu gdy pojawiła się owa dziewczyna. Zerknęła na Hokage.
- Czcigodny Hokage.- Zaczęła dziewczyna patrząc się na ziemię.
- I co znaleźliście dziewczynę.- Zapytał Hokagę zerkając na nią.
- Przykro mi lecz na terenie wioski nie ma Mayumi-chan- Powiedziała dziewczyna a Hinata-chan pokręciła przecząco głową.
- To nie prawda!- Krzyknęła Hinata-chan
- Hinata-chan.- Zaczą Iruka-sensei.
-To wasza wina ona poszła z członkiem ANBU jak mogła od tak zniknąć.- Powiedziała płacząc uklękła kuląc się.
Koło niej pojawiła się około dziesięciu innych członków ANBU.
- Czcigodny Hokage sprawdziłem w dokumentach członków ANBU i nie znalazłem nikogo takiego który pasowałby do opisu Hyuga-chan.- Powiedział i skłonił się.
- Nie ma Mayumi-chan także w ruinach wioski ani w gorących źródłach w których była wcześniej. – Powiedziała inny zerkając na nich.
- Macie ja znaleźć.- Powiedział Hokagę.- Wezwijcie do mnie drużynę Gai’a-sama.- Powiedział a jeden z nich znikną pojawiając się wraz z drużyna Gai’a- sama w której był Rock Lee, Hyuga Neji oraz jakaś dziewczyna.
- Tak Hokage?- Zaczął Gai-sensei patrząc się na niego.
- Z wioski została uprowadzona uczennica akademii.- Powiedział Hokage- ty i twoja drużyna macie za zadanie ja znaleźć.
- Może poszła na wagary.- Dodał Neji-sempai.
- Hyuga-chan widziała jak szła z członkiem ANBU na rozmowę po czym nie wróciła. Chłopak którego opisała nie istnieje w rejestrze ANBU.- Powiedział
- Ani w rejestrze Shinobi Konohy.- Powiedziała dziewczyna która szybko weszła do gabinetu.
- Skąd wiesz? –Zapytała jedna z ANBU. Dziewczyna podeszła do Hinaty-chan i pokazała jej zdjęcie na którym był owy chłopak lecz miał odsłoniętą twarz. Lecz była pewna że to on.
- Hyuga-chan czy to ten mężczyzna.- Zapytała się.
- Tak to ten sam miał maskę ale jestem tego pewna ze to on.- Powiedziała zerkając na nią. A ona pokazała zdjęcie Hokage.
- Jest on uciekinierem z wioski ukrytej w piasku.- Powiedziała a wszyscy zamarli.


środa, 6 czerwca 2012

2.: ‘‘Uciekać, czy dać się zabić’’: 2



Leżałam na ziemi wpatrując się w owego chłopaka, na którego przed chwilą, co wpadłam z cała siłą. Znałam go jedynie z widzenia i opowiadań Hinaty był to jej starszy o rok kuzyn Neji. Wiedziałam ze wpatruje się we mnie z nienawiścią i z obrzydzeniem z resztą jak do każdego. Naszła mnie ochota, aby go z całej siły uderzyć tak, aby ten jego uśmieszek znikną z twarzy. Za kogo się ten chłopak uważa jest tylko o rok starszy od nas a patrzy się z góry jakby był od nas lepszy. Hinata często mi opowiadała, że gdy chciała z nim chodź odrobinę porozmawiać zawsze był nie miły i oschły bądź ją olewał. Nie wiedziałam, że osoba, której nawet nie znam może mi tak na nerwach grać. 
Hyuga Neji miał bardzo długie włosy wiązał je w kucyk tak na samym prawie ich końcu właśnie kilka jego włosów opadło mi na twarz. Oczy miał takie jak Hinata bardzo jasne prawie jak białe, lecz w jego oczach było coś jeszcze były pełne bólu nienawiści, złości, a nawet samotności. Opierał się łokciami o Ziemię, więc bardzo dokładnie widziałam jego twarz. Ta nie fortunna pozycja bardzo mnie krępowała a zarazem denerwowała. Na mojej twarzy pojawiły się różowe rumieńce.
— Złaź ze mnie! — Krzyknęłam łapiąc go za ramiona i odpychając od siebie — Czy nie za dobrze się czujesz?— Zapytałam z wściekłością w głosie.
— Nie martw się nie jesteś w moim typie dziewczynko.— Powiedział i podniósł się na równe nogi.
— I cieszę się i to bardzo. — Uśmiechnęłam się złośliwie. Dopiero teraz zauważyłam ze sięgam mu do ramion. Był dosyć wysoki.
— A na przyszłość uważaj jak lecisz malutka.— Powiedział śmiejąc się.
— A co myślisz ze jak jesteś od trzech miesięcy geninem możesz wszystko?— Zapytałam raczej nie oczekiwałam od niego żadnej odpowiedzi.
— ty możesz nawet nie zostać geninem.— Powiedział i zerkną na mnie z wyższością, której nienawidziłam tak bardzo…
— abyś się zdziwił.— Powiedziałam i zerknęłam na zegarek była siedemnasta dziesięć. No świetnie przez niego się spóźniłam. Odwróciłam się pośpiesznie i zaczełam biec przed siebie. Dobiegłam zmęczona cała klasa się na mnie spojrzała ze zdziwieniem.
— TY SIĘ SPÓŹNIŁAŚ!!!— Krzykną Naruto a reszta przytaknęła zdziwiona.
— Też jestem człowiekiem, więc też od czasu do czasu się spóźniam— powiedziałam i usiadłam koło Hinaty i Iruki-sempai.
— Co się stało ze spóźniłaś się pół godziny? — Zapytała się Hinata-chan zerkając na mnie czułam jej ciekawskie spojrzenie na sobie i zamarłam.
— wpadłam na twojego kuzyna po drodze.— Powiedziała patrząc się na ramen nie wiedząc, od czego mam zacząć wzięłam pałeczki i rozdzieliłam je biorąc odrobinkę makaronu i spróbowałam było nawet smaczne.
— Na Neji-sempai?— Zapytała nie pewnie Hinata-chan łapiąc mnie za ramie ściskając je nie, co.
— Yhmm?— Odpowiedziałam jej kiwnięciem głowy gdyż jadłam.
— Kiedy? Jak? Gdzie?— Zaczęła zadawać pytania westchnęłam cicho.
— Jak tu biegłam nie zauważyłam go i wpadłam na niego— powiedziałam pokazując po zdzierane kolana — resztę ci opowiem po ramen.— Dodałam widząc, że chce zadać kolejna ilość pytań.  Wzięłam w pałeczki Naruto… zaśmiałam się cicho wyobrażając pomiędzy tymi pałeczkami głowę Uzumakiego-kun, który macha swoimi rękoma w powietrzu. Do oczu napłynęły mi łzy. — Nie myśl o tym- wymamrotałam pod nosem. Odłożyłam pałeczki wiekrzość ramen zostało jeszcze w miseczce nie miałam już więcej ochoty. Zerknęłam na Iruke-sesnei.
— Nie mogę już.— Powiedziałam nie pewnie — i przepraszam ze się spóźniłam Sensei.— Dodałam nie patrząc na niego.
— to nic się nie stało każdemu może się zdarzyć.— Powiedział uśmiechając się. —Choji-kun już nie ma to może, więc szkoda żeby się zmarnowało— powiedział zerkając na prawie pełną miseczkę.
— niech się pan nie martwi.— Powiedziałam uśmiechając się. — Hyuga? — Skierowałam się teraz w stronę Hinaty.
— Tak?— Spytała się zerkając na mnie nie pewnie.
— wiesz może mogłabyś podać to ramen Uzumaki ja już nie mogę, ale powiedz ze to ty nie chcesz.— Powiedziałam i podałam jej ramen a ta po chwili odwróciła się do Naruto-kun.
— Uzumaki nie chciałbyś więcej ramen?— Zapytała nie pewnie zerkając na ziemię
— No pewnie Hinata jesteś najlepsza— powiedział Naruto biorąc od niej miseczkę ramen z uśmiechem, po czym zaczą jeść.
— ja już muszę iść.— Powiedziałam do Hinaty.
— Czemu tak wcześnie?— Zapytała się z żalem zerkając na mnie błagalnie. A jednak nie zapomniała, że miałam jej opowiedzeń o tym wypadku.
— Musze się jeszcze nauczyć na jutrzejszy test jak chcesz to chodź ze mną. — Powiedziałam wstając z miejsca.
— Dziękuje Sensei było pyszne dobranoc— powiedziałam i wyszłam z Hinata zaczełam iść.
— Opowiadaj.— Powiedziała zaciekawiona.
— No, co biegłam i nie zauważyłam go i wpadłam na niego i upadliśmy na ziemię.- Powiedziałam przypominając sobie ten moment.
— Upadliście?
— Tak on na mnie, po czym zepchnęłam go a on powiedział, że mogę nie zostać, geninem no i patrzał się jak zawsze z wyższością i zdrowo się wściekł. — Powiedziałam wchodząc na schody, po czym otworzyłam drzwi i zaprosiłam Hinate do środka. — Napijesz się herbaty??- Zapytałam się wchodząc do kuchni wyjęłam dwa kubki i nasypałam herbaty.
— Oczywiście.— Powiedziała wchodząc do małego pokoiku gdzie spałam usiadła na łóżku. Weszłam z gotowymi Herbatami, po czym położyłam na komodzie.
— Nie masz żadnych zdjęć rodziców?- Zapytała rozglądając się po pokoju szukając, jakiego kolwiek zdjęcia.
— Nie znam swoich rodziców zmarli podczas III wielkiej wojny Shinobi.- Powiedziałam uśmiechając się.
— Przepraszam nie wiedziałam- powiedziała smutna Hinata.
— To nic takiego tak już jest.- Powiedziałam uśmiechając się do niej. Napiłam się trochę herbaty.
— Mieszkasz tu sama?- Zapytała raczej stwierdziła fakt. Spojrzałam się na nią.
— Tak mieszkam sama.- Powiedziałam uśmiechając się. Podobno śmiech to najlepsze rozwiązanie na pewne sytuacje jak na razie była to prawda.
— Muszę już iść rodzice mnie zabija jak się spóźnię.- Powiedziała wybiegając. -Do jutra w szkole- dodała znikając weszłam do łazienki, po czym weszłam do gorącej wody mimo wolnie łzy ciekły mi po policzkach. Tak dawno nie płakałam aż zapomniałam, jakie to jest uczucie. Wytarłam łzy cieknące mi po policzkach.

~*~*~
Siedziałam w gorącym źródle w innej wiosce. Patrzałam się na gwiazdy prawdę mówiąc wymknęłam się tu aby odpocząć i ochłonąć. Pierwszy raz poszłam na wagary o boże popsułam się. Ale nie żałowałam przyjemna ciepła woda oplatała moje ciało. Mogłabym tak siedzieć cały dzień. Byłam sama i nikogo więcej. Uśmiechnęłam się uroczo. Dziś nie mięliśmy mieć żadnego sprawdzianu a to dzięki Naruto przez którego po raz któryś tam z kolei musieliśmy pokazywać jusu przemiany. Prawdę mówiąc miałam już dosyć tego jusu. Moim uszom doszedł donośny krzyk.
— Kyyyyyaaaaaaaaaaaaaaa!- Krzyknęła jakaś dziewczyna zamrugałam powoli przybliżają ucho do drewnianej ściany oddzielającej męską łaźnie od kobiecej.
— Co to miało być do cholery!- Był to głoś chłopaka o niskiej tonacji który po chwili wybuchł śmiechem.
— Nie śmiej się kretynie!- Krzykną chłopak o delikatnym głosie na pierwszy rzut można stwierdzić ze jest to kobieta lecz to nie prawda
To nowa fryzura czy w Twojej łazience doszło do eksplozji!- Zawołał chłopak o niskiej tonacji głosu. Przybliżyłam się podsłuchując ich dalej prawdę mówiąc nawet gdybym spokojnie siedziała i tak bym to słyszała.
— Wiesz co Twoim mózgiem to mrówka może grać w golfa!— Odgryzł się chłopak o kobiecym głosie.
-Jak bym miał taką morde jak ty to by mi kibel z domu uciekł!- Krzykną chłopak o niskiej tonacji głosu. Zaczełam się zastanawiać czy jednak dobrze zrobiłam idąc na wagary.
-Jesteś tępy jak antypoślizgowa deska klozetowa!- Krzykną chłopak o kobiecym głosie. Zaśmiałam się cicho nie wiedząc czy mam płakać ze śmiechu czy z ich głupoty zaczełam się zastanawiać ze jednak istnieją ludzie głupsi od Naruto-kun.
- ZAMKNĄĆ SIĘ!- Krzyknę trzecia osoba w jego głosie było coś takiego ze ciarki przechodziły Mi po plecach.
- Tak jest!- Powiedzieli jednocześnie milcząc. Wbiłam się bardziej w ścienię.
Co ja do licha robię to jest złe podsłuchiwać. Pomyślałam kiwając przecząco głową prawdę mówiąc miałam jednak mały minus była to ciekawość.
Będę miała kłopoty coś tak czuje ze jednak pożałuje tego. Pomyślałam podsłuchując dalej.
— Nasz informator w Konosze powiedział mi kim jest dziewięcioogoniasty.— Powiedział jeden z nich.
— Co Kyuubi?— Zdziwiłam się zerkając na swoje odbicie w wodzie.
— Zabierzemy go i dzięki jenjuriki dziewięcioogoniastemu podporządkujemy sobie inne wioski a najpierw zniszczymy wioskę
Jinjiuriki??? Do cholery kim on jest?? Chcą zniszczyć wioskę!
Nie wierzyłam własnym uszom chciałam aby to był jednak jakiś zły sen, koszmar z którego się zaraz obudzę
— Podobno w wiosce jest zakazany temat związany z Kyuubim a dzieciaki nie wiedzą kim jest jenjuriki tylko dorośli wiedzą. — Powiedział ich szef.  Wstałam nie wiedząc co mam robić.
Muszę powiadomić Hokagę. Pomyślałam wychodząc starając się wyjść jak najciszej się dało. Rozniósł się donośny hałas.
— Mięliście sprawdzić czy nikogo nie było kretyni!— Rykną ich dowudzca wyglądając jego spojrzenie zatrzymało się na mojej twarzy.
Miał czarne długie włosy które opadały mu na twarz. Na prawym oku miał bliznę która przechodziła przez nos i kończyła się na lewym ramieniu. Kilka kolczyków w uszach i jednego na środku dolnej wargi. Uśmiechną się szyderczo na mój widok.
- Łapcie tę dziewuchę.- Powiedział a ja wyprułam do środka blokując drzwi pośpiesznie się ubrałam i wybiegłam z gorących źródeł po czym skierowałam się do Konohy.
— Ona biegnie do Konohy!—Krzykną jeden z nich nie chciałam wsłuchiwać który to bo i tak by mi to nie pomogło w ucieczce. A dobrze mówiłam ze i tak to mi na dobre nie wyjdzie. Odskoczyłam od ich kunaiów które wbiły się w moje ramie po czym skręciłam wiedziałam gdzie mam biec aby dali mi spokój.  Aby Hinata miała rację. Wbiegałam  do lasu po czym zaczełam unikać pułapek.
— Łaaaa!— Krzykną jeden z nich.— Jak dorwę tą mała to jej nogi z dupy powyrywam, suka.— Rykną chłopak o kobiecym głosie.
— Nie! Przyda się nam żywa. Mam co do niej plan— Powiedział ich szef co mi się zbyt nie spodobało takie rozwiązanie. Szybko przedostałam się przez dziurę w murze wioski lecz jeden z nich złapał mnie za nogę i szarpną za nią mocno. Złapała się gałęzi i trzymałam całej siły.
— Wyłaź stamtąd i to już!— Krzykną koleś o kobiecym głosie.
— ta, ta a świstak siedzi I zawija je w te sreberka.— Odpyskowała gdy pociągną z całej siły puściła się gałęzi raniąc sobie nadgarstki boleśnie.
— Łaaaa! — Krzyknęłam łapiąc się ściany.
—Ej co ty tam robisz??— Usłyszałam czyjś głos a owy mężczyzna puścił moja nogę. Zerknęłam na chłopaka obciętego na grzybka i w zielonym kombinezonie.  Co to? Po chwili poczułam potworne szarpniecie. Owy chłopak złapał mnie za ręce i pociągną w swoja stronę.  Zaraz mnie rozerwą!
— Gai-Sensei!— Krzykną dziwny chłopak a koło niego pojawił się mężczyzna identyczny co ten chłopak.
— czym ty jesteś??— Zapytała nie wiedząc co ma robić.
— Co chcecie od naszego mieszkańca!— Powiedział a tamci szybko zniknęli zerknęłam na niego. — A ty nie powinnaś być w szkole? — Zapytał się patrząc na mnie po chwili ujrzał kunie i zabrał ją do szpitala.
— Kim jesteś? — Zapytała się mnie mniejsza wersja tego pana w dziwnym wdzianku.
— Mayumi Ami a ty? — Powiedziałam nie pewnie zerkając na niego nie wiedząc co mam myśleć a jednak wagary to zły pomysł.
— Rock Lee. — Odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
To jest chłopak?! Zdziwiłam się w myślach zerkając na Lee. Gdyby nie on byłabym martwa.
— Młoda damo czego chcieli ci ludzie? — Zapytał się nich sobie przypomnę jak Lee go nazwał Gai-sensei.
— Ami! — Krzykną znajomy głos zerknęłam na biegnącego Iruke-sensei i Hinatę. Zwiesiłam zrezygnowana głowę.
 — Co ci się stało?— Zapytała zmartwiona Hinata, wzruszyłam jedynie ramionami. Musiałam się spotkać z Hokagę i powiedzieć to co wiem.
— Musze się widzieć z Hokage.— Powiedziałam, a wszyscy zerknęli na mnie zdziwieni.
— Ale czemu?— Zapytał się Iruka-sensei.
— Muszę porozmawiać z Hokage to ważne.— Powiedziałam tracąc przytomność słyszałam jedynie jak wyłoją moje imię i abym nie traciła przytomności.