Minami przyglądał się
mi nie robiąc dosłownie nic. Oczekując bym pierwsza zrobiła krok. Wpatrywałam
się w niego starając się przewidzieć jego ruchy. Co było dość trudnym do
wykonania zadaniem. Może jakbym znała go lepiej mogła bym określić jego
najczęstsze techniki a tu proszę nie mam takiego rarytasu. Lecz nie miałam
zamiaru się od razu poddawać to nie w moim stylu. Nie miałam zamiaru się
poddawać na pewno nie po tym jak mnie zdenerwował. Minami jest typem dalekodystansowca co będzie
znacznie trudniejsze niż się spodziewałam.
— Ruszcie się w końcu!
— co to ma być za
walka!
— Walczcie!
— Nie stójcie tak to
nie pokaz mody! — Słyszałam wściekle krzyki widowni nie zadowolonej z naszej
walki. Co nie ułatwiało w ogóle zadania. Trudno było się skupić. A tym bardziej
planować. Spojrzałam się gdy Minami zaczą tworzyć pieczęć by po chwili w moją
stronę poleciały głazy. Ominęłam je skacząc w bok. Czyli on ma mniejszą
cierpliwości niż ja. Zrobiłam pieczęć tworząc pieczęć.
— Tsumetai Kiri no
Jutsu.— powiedziałam tworząc mgłę.
— Znów ta technika.—
powiedział Kankuro z przekąsem na „ta”. Weszłam w mgłę i zaczęłam nasłuchiwać.
Wyjęłam kunie i rzuciłam przed siebie słysząc sykniecie na co na twarzy zagościł mi uśmiech.
— Muszę wyjść z tej
mgły.— powiedział na głos. Musiałam
zadać mu jak najwięcej obrażeń. Stworzyłam klony i kazałam im rozstawić się
wokół mgły i wyczekiwały aż wybiegnie z niej. Po czym sama atakowałam zbliżając
się do niego.
— Co prawda ciut się
myliłem. — Powiedział Minami.
— Nie tak słaba jak
moja wcześniejsza przeciwniczka.— powiedział a ja spojrzałam się na jego
kontury.
— Dziękuje ze zrozumiałeś to.—powiedziałam
atakując go kunajem musiałam go zranić. Nie spodziewałam się ze też będzie
atakował. Koło mojej twarzy przeleciał
kunaj a po chwili poczułam jak coś ciepłego ciekło mi po policzku. Spojrzałam
się delikatnie na dłoń którą dotknęłam owej mazi wpatrując się w krew. I
delikatnie się uśmiechnęłam.
— Mam nadzieje że ty
jesteś silniejszy niż to co prezentujesz teraz. — powiedziałam wpatrując się w
jego kontury. Mogłam jedynie przepuszczać ze się denerwuje.
— Nie denerwuj mnie
lepiej Mayumi.— Powiedział w ściekły i zaczął atakować. Trudno było co kol wiek
dostrzec przez tę mgłę więc jak by to ująć jest to technika obusieczna ja nie
widzę przeciwnika i przeciwnik Za dobrze nie widzi mnie. Tylko różnica jest w
tym że się nauczyłam zmniejszyć ten drobny problem. Zamknęłam oczy koncentrując
się starając się wyczuć chakre przeciwnika.
Gdzie
on jest? Gdzie się udał? Co planuje? Ach tu jest.
Zwiększam przepływ chakry i uderzyłam go w brzuch na tyle mocno iż przeleciał
przez mgłę uderzając w ścianę.
— Co się tam stało?
— kto zadał cios?
— cholerna mgła nic
przez nią nie widać.
Mgła zaczęła powoli opadać.
A jednak zdążyłam zadać trochę ciosów. Mam nadzieje że będzie miał jakiś
uszczerbek i nie będzie na tyle silny w końcu teraz nie da się drugi raz złapać
w tę samą technikę a ja aby użyć tej techniki muszę się zbliżyć. Oddychałam
spokojnie spoglądając jak się podnosi podpierając się o mur. Jego spojrzenie
mówiło wiele. Był wściekły nie spodziewał się że ktoś go uderzy a tym bardziej
jakaś tam dziewczyna. Uśmiechnęła się delikatnie.
— Dobra teraz się
doigrałaś dziewczynko. — Powiedział i zaczął szybko robić pieczęć po czym nim
zdarzyłam zareagować oberwałam skalnym golemem uderzyłam z chukiem w ścianę za
mną robiąc wgłębienie w niej zakaszlałam łapiąc się za żebra.
To zabolało i to
bardzo. Dobrze więc muszę przyśpieszyć trochę. I muszę go zmylić tylko w jaki
sposób. Nie wygląda na głupka.
— AMI!— Krzyknęła
przerażona Hinata patrząc się na mnie z trybun. Odskoczyłam nim spadający głaz
zdążył mnie przygnieść kucnęłam ciut
dalej i spojrzałam się na przeciwnika.
Ami
skoncentruj się musisz się skupić. Przyglądając mu się uważnie. Muszę
się zbliżyć. W stopach
skoncentrowałam chakrę by zwiększyć swoją szybkość. I odbiłam się od ziemi i
zaczęłam biec w jego stronę omijając w ostatniej chwili głazy które zaczęły
spadać lecieć w moją stronę. Zacisnęłam z całej sily pięści i zatrzymam się
przed murem zerkając na pojawiając się kolejne trzy ściany które gwałtownie się
zderzyły.
— O mój boże!—
Krzyknęła Sakura zasłaniając usta.
— Odori Teken!—
Powiedziałam za nim i zaczęłam uderzać w wybrane miejsca z dużą prędkością i
siłą po czym ostatni cios zadałam w przeponę przez co upadając złapał się za
nią ciężko oddychając.
— Jak…— Powiedział, a
ja pokazałam pod sobą dziurę wykopaną przez Naruto i wzruszyłam ramionami.
— I cieniste klony.— Powiedziałam pokazując na leżącą
pod gruzami mnie która zniknęła w gęstym dymie.
— Jesteś denerwującym
dzieciakiem.— powiedział wściekły i zrobił pieczęć tworząc jak by to ująć piaskową mgłę i złapałam się
za oczy przecierając je.
— Nawet silna ta cała
Ami.— powiedział jeden z trybuny.
— Ciekawy z niej
dzieciak jestem ciekaw co zrobi teraz. — powiedział inny. Zamknęłam oczy.
Skoncentruj
się skoncentruj się.
— Aaa!— Krzyknęłam gdy
coś oplotło moją nogę i upadłam na ziemię po czym przeleciałam przez zerkając
na nogę mogłam uznać ze Minami stworzył ze skał linę którą oplątał moją nogę.
Uderzyłam w ziemię upadając z dość wysoka. Jak szmaciana laleczka.
— Dobrze a teraz
powinienem podciąć ci troszeczkę skrzydełka. — Powiedział i ścisnął oplątaną
skałę na mojej nodze tyle iż było słychać niebezpieczny trzask. Skrzywiłam się
nie krzycząc jak złamał mi nogę.
— Teraz już sobie nie
pobiegasz.— powiedział i zaczął tworzyć pieczęć. Nad mną zaczęły pojawiać się
ogromne skały gotowe by upaść na mnie.
Ami
wiele razy obrywałaś skup się to tylko drobna rana rusz się!”
Motywowałam sam siebie zamykając oczy. Ciężko będzie mi go pokonać jeśli już użyje
tej techniki ale przecież nie miałam okazji jej przećwiczyć lecz musiałam coś
wykombinować.
—Powiedz żegnam.—
powiedział Minami i machnął ręką a po chwili wszystkie głazy z chukiem upadły
na ziemię. Kurz unosił się przez dłuższą chwilę a sędzia przyglądał się nam z
uwagą.
Stałam kilka metrów
przed Minami. I spojrzałam się na niego stojąc na nogach. Pod swoją nogą miałam
jeden z zwojów. Nie byłam jeszcze zbyt dobra w technikach lecz mam czasami
dziwne pomysły. Musiałam jeszcze wiele się nauczyć. Mam nadzieje że mi się uda.
— A jednak jeszcze
stoisz jesteś uparta.— Powiedział minami tworząc dwa skalne smoki. Które
zaczęły pędzić w moją stronę.
Nie
teraz….
Zbliżały się coraz bardziej w moją stronę.
Jeszcze
nie teraz…
— Ami zrób unik!— Krzyknęła
przerażona Hinata i skrzywiła się z bólu.
Zrobiłam pospiesznie
pieczęć ze zwoju pode mną wypłynęła woda po czym tupnęłam w wodę tak by
utworzyły się cztery ściany wokół mnie a owe smoki opadły. Gdy woda opadła
wyprostowałam się zerkając na niego. I oddychała spokojnie wpatrując się w
swojego przeciwnika.
— Co ona zrobiła z tym
zwojem?— Zapytał Naruto.
— Naruto ty tego nie
zrozumiesz.— powiedział Shikamaru.
— No weź Shikamaru.—
Spojrzał się na niego.
— Naruto nie mam ochoty
nadwyrężać sobie język by ci to wyjaśnić oglądaj walkę.—powiedział spoglądając
na niego.
Rodzeństwo piasku
wpatrywali się we mnie nawet nie mrugając. Co sprawiało iż czułam na sobie
dziwnie ogromną presję. Zaczęłam się zastanawiać czy ci wszyscy widzowie nie
mają wobec mnie zbyt wielkich wymagań.
— Dobra.— powiedziała i
wyjęłam kolejny zwój po czym w mojej dłoni pojawił się ogromny Shuriken który
różnił się od normalnych.
— raz grozi śmierć— powiedziałam i rzuciłam nim w stronę Mimami gdy
stworzył wokół siebie staranny mur obronny.
— Jesteś słaba.— powiedział patrząc się na mnie. — Jedynie
atakujesz mnie tajutsu więc teraz nie dasz rady mi zadać żadnych obrażeń.
— Co prawda ma trochę
prawdy. — Powiedział Kankuro wpatrując się we mnie.
—Może i masz racje Gaara
z tym, że może być silnym shinobim, lecz teraz daleko jej do tego. – Dodała Temari.
Zmrużyłam oczy. Ma jednak rację co zrobić muszę się jakoś
pozbyć tej cholernej jego skalnej zbroi. Dobrze niech będzie użyjemy klonów
mimo, iż zużyje prawie całą chakrę na to a użycie tej techniki zużyje pozostałą
cześć Suwaru wybacz m,i ale na naszą
technikę nie starczy mi chakry. Błagam zadziałaj Hoshishi.
Poprawiłam delikatnie
rękawiczkę mrużąc oczy. Zaczęłam biec ignorując ból w kostce przede mną leciały
głazy spowalniając mnie tak samo jak nad mną. Naprawdę było denerwujące i
utrudniające. Biegłam robiąc uniki nie spuszczając celu z oczu. W ostatniej
chwili się schyliłam by nie oberwać w twarz.
— Jesteś dość szybka
nawet ze złamaną nogą.— powiedział Minami nie zbyt zadowolony z tego faktu.
— Wybacz ze cię
zawiodłam lecz cóż to tylko złamanie byłam w gorszych sytuacjach. —
powiedziałam przedzierając się i zaczęłam tworzyć dwa klony, które trzymały w
dłoniach ku naje które zaświeciły na niebiesko. Po czym rzuciły przed siebie
mimo iż jeden uderzył skruszając odrobinkę zbroi tak samo jak drugi. Syknęłam i
odskoczyłam kawałek w bok. Minami widząc, iż na chwilę opuściłam wzrok nie
omieszkał wykorzystać tę sytuację i oberwałam dość mocno. Upadłam na ziemie
podrywając się nim zostałam zmiażdżona przez skalną pięść.
Uśmiechnęłam się zerkając na niego.
— Hoshishi!—Krzyknął
jeden z moich klonów uderzając czarno-czerwoną kulą w jego plecy po chwili rozsnuł
się potworny krzyk a Minami upadł na ziemię nieprzytomny na jego plecach było
widać potworną ranę. Zachwiałam się na tym etapie byłam wstanie jedynie
utworzyć jeden raz tę technikę, lecz to wystarczyło by go pokonać.
— Zwycięzcą zostaje
Ami.– powiedział sędzia, a ja się uśmiechnęłam i spokojnie zaczęłam iść na swoje
miejsce. Kulałam odrobinkę lecz nie przejmowałam się tym zbytnio teraz liczyło
się, że udało mi się wygrać.
Bardzo interesująca walka ^_^
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie ta technika Hoshishi - wydaje się być mocna - trochę jak Rasengan ;)