czwartek, 25 października 2018

41: Hoshishi



Minami przyglądał się mi nie robiąc dosłownie nic. Oczekując bym pierwsza zrobiła krok. Wpatrywałam się w niego starając się przewidzieć jego ruchy. Co było dość trudnym do wykonania zadaniem. Może jakbym znała go lepiej mogła bym określić jego najczęstsze techniki a tu proszę nie mam takiego rarytasu. Lecz nie miałam zamiaru się od razu poddawać to nie w moim stylu. Nie miałam zamiaru się poddawać na pewno nie po tym jak mnie zdenerwował.  Minami jest typem dalekodystansowca co będzie znacznie trudniejsze niż się spodziewałam.
— Ruszcie się w końcu!
— co to ma być za walka!
— Walczcie!
— Nie stójcie tak to nie pokaz mody! — Słyszałam wściekle krzyki widowni nie zadowolonej z naszej walki. Co nie ułatwiało w ogóle zadania. Trudno było się skupić. A tym bardziej planować. Spojrzałam się gdy Minami zaczą tworzyć pieczęć by po chwili w moją stronę poleciały głazy. Ominęłam je skacząc w bok. Czyli on ma mniejszą cierpliwości niż ja. Zrobiłam pieczęć tworząc pieczęć.
— Tsumetai Kiri no Jutsu.— powiedziałam tworząc mgłę.
— Znów ta technika.— powiedział Kankuro z przekąsem na „ta”. Weszłam w mgłę i zaczęłam nasłuchiwać. Wyjęłam kunie i rzuciłam przed siebie słysząc sykniecie  na co na twarzy zagościł mi uśmiech.
— Muszę wyjść z tej mgły.— powiedział na głos.  Musiałam zadać mu jak najwięcej obrażeń. Stworzyłam klony i kazałam im rozstawić się wokół mgły i wyczekiwały aż wybiegnie z niej. Po czym sama atakowałam zbliżając się do niego.
— Co prawda ciut się myliłem. — Powiedział Minami.
— Nie tak słaba jak moja wcześniejsza przeciwniczka.— powiedział a ja spojrzałam się na jego kontury.
 — Dziękuje ze zrozumiałeś to.—powiedziałam atakując go kunajem musiałam go zranić. Nie spodziewałam się ze też będzie atakował.  Koło mojej twarzy przeleciał kunaj a po chwili poczułam jak coś ciepłego ciekło mi po policzku. Spojrzałam się delikatnie na dłoń którą dotknęłam owej mazi wpatrując się w krew. I delikatnie się uśmiechnęłam.
— Mam nadzieje że ty jesteś silniejszy niż to co prezentujesz teraz. — powiedziałam wpatrując się w jego kontury. Mogłam jedynie przepuszczać ze się denerwuje.
— Nie denerwuj mnie lepiej Mayumi.— Powiedział w ściekły i zaczął atakować. Trudno było co kol wiek dostrzec przez tę mgłę więc jak by to ująć jest to technika obusieczna ja nie widzę przeciwnika i przeciwnik Za dobrze nie widzi mnie. Tylko różnica jest w tym że się nauczyłam zmniejszyć ten drobny problem. Zamknęłam oczy koncentrując się starając się wyczuć chakre przeciwnika.
Gdzie on jest? Gdzie się udał? Co planuje? Ach tu jest. Zwiększam przepływ chakry i uderzyłam go w brzuch na tyle mocno iż przeleciał przez mgłę uderzając w ścianę.
— Co się tam stało?
— kto zadał cios?
— cholerna mgła nic przez nią nie widać.
Mgła zaczęła powoli opadać. A jednak zdążyłam zadać trochę ciosów. Mam nadzieje że będzie miał jakiś uszczerbek i nie będzie na tyle silny w końcu teraz nie da się drugi raz złapać w tę samą technikę a ja aby użyć tej techniki muszę się zbliżyć. Oddychałam spokojnie spoglądając jak się podnosi podpierając się o mur. Jego spojrzenie mówiło wiele. Był wściekły nie spodziewał się że ktoś go uderzy a tym bardziej jakaś tam dziewczyna. Uśmiechnęła się delikatnie.
— Dobra teraz się doigrałaś dziewczynko. — Powiedział i zaczął szybko robić pieczęć po czym nim zdarzyłam zareagować oberwałam skalnym golemem uderzyłam z chukiem w ścianę za mną robiąc wgłębienie w niej zakaszlałam łapiąc się za żebra.
To zabolało i to bardzo. Dobrze więc muszę przyśpieszyć trochę. I muszę go zmylić tylko w jaki sposób. Nie wygląda na głupka.
— AMI!— Krzyknęła przerażona Hinata patrząc się na mnie z trybun. Odskoczyłam nim spadający głaz zdążył mnie przygnieść  kucnęłam ciut dalej i spojrzałam się na przeciwnika.
Ami skoncentruj się musisz się skupić.  Przyglądając mu się uważnie.  Muszę się zbliżyć.  W stopach skoncentrowałam chakrę by zwiększyć swoją szybkość. I odbiłam się od ziemi i zaczęłam biec w jego stronę omijając w ostatniej chwili głazy które zaczęły spadać lecieć w moją stronę. Zacisnęłam z całej sily pięści i zatrzymam się przed murem zerkając na pojawiając się kolejne trzy ściany które gwałtownie się zderzyły.
— O mój boże!— Krzyknęła Sakura zasłaniając usta.
— Odori Teken!— Powiedziałam za nim i zaczęłam uderzać w wybrane miejsca z dużą prędkością i siłą po czym ostatni cios zadałam w przeponę przez co upadając złapał się za nią ciężko oddychając.
— Jak…— Powiedział, a ja pokazałam pod sobą dziurę wykopaną przez Naruto i wzruszyłam ramionami.
  I cieniste klony.— Powiedziałam pokazując na leżącą pod gruzami mnie która zniknęła w gęstym dymie.
— Jesteś denerwującym dzieciakiem.— powiedział wściekły i zrobił pieczęć tworząc  jak by to ująć piaskową mgłę i złapałam się za oczy przecierając je.
— Nawet silna ta cała Ami.— powiedział jeden z trybuny.
— Ciekawy z niej dzieciak jestem ciekaw co zrobi teraz. — powiedział inny. Zamknęłam oczy.
Skoncentruj się skoncentruj się.
— Aaa!— Krzyknęłam gdy coś oplotło moją nogę i upadłam na ziemię po czym przeleciałam przez zerkając na nogę mogłam uznać ze Minami stworzył ze skał linę którą oplątał moją nogę. Uderzyłam w ziemię upadając z dość wysoka. Jak szmaciana laleczka.
— Dobrze a teraz powinienem podciąć ci troszeczkę skrzydełka. — Powiedział i ścisnął oplątaną skałę na mojej nodze tyle iż było słychać niebezpieczny trzask. Skrzywiłam się nie krzycząc jak złamał mi nogę.
— Teraz już sobie nie pobiegasz.— powiedział i zaczął tworzyć pieczęć. Nad mną zaczęły pojawiać się ogromne skały gotowe by upaść na mnie.
Ami wiele razy obrywałaś skup się to tylko drobna rana rusz się!” Motywowałam sam siebie zamykając oczy. Ciężko będzie mi go pokonać jeśli już użyje tej techniki ale przecież nie miałam okazji jej przećwiczyć lecz musiałam coś wykombinować.
—Powiedz żegnam.— powiedział Minami i machnął ręką a po chwili wszystkie głazy z chukiem upadły na ziemię. Kurz unosił się przez dłuższą chwilę a sędzia przyglądał się nam z uwagą.
Stałam kilka metrów przed Minami. I spojrzałam się na niego stojąc na nogach. Pod swoją nogą miałam jeden z zwojów. Nie byłam jeszcze zbyt dobra w technikach lecz mam czasami dziwne pomysły. Musiałam jeszcze wiele się nauczyć. Mam nadzieje że mi się uda.
— A jednak jeszcze stoisz jesteś uparta.— Powiedział minami tworząc dwa skalne smoki. Które zaczęły pędzić w moją stronę.
Nie teraz….
Zbliżały się coraz bardziej w moją stronę.
Jeszcze nie teraz…
— Ami zrób unik!— Krzyknęła przerażona Hinata i skrzywiła się z bólu.
Zrobiłam pospiesznie pieczęć ze zwoju pode mną wypłynęła woda po czym tupnęłam w wodę tak by utworzyły się cztery ściany wokół mnie a owe smoki opadły. Gdy woda opadła wyprostowałam się zerkając na niego. I oddychała spokojnie wpatrując się w swojego przeciwnika.
— Co ona zrobiła z tym zwojem?— Zapytał Naruto.
— Naruto ty tego nie zrozumiesz.— powiedział Shikamaru.
— No weź Shikamaru.— Spojrzał się na niego.
— Naruto nie mam ochoty nadwyrężać sobie język by ci to wyjaśnić oglądaj walkę.—powiedział spoglądając na niego.
Rodzeństwo piasku wpatrywali się we mnie nawet nie mrugając. Co sprawiało iż czułam na sobie dziwnie ogromną presję. Zaczęłam się zastanawiać czy ci wszyscy widzowie nie mają wobec mnie zbyt wielkich wymagań.
— Dobra.— powiedziała i wyjęłam kolejny zwój po czym w mojej dłoni pojawił się ogromny Shuriken który różnił się od normalnych.
— raz grozi śmierć—  powiedziałam i rzuciłam nim w stronę Mimami gdy stworzył wokół siebie staranny mur obronny.
— Jesteś słaba.—  powiedział patrząc się na mnie. — Jedynie atakujesz mnie tajutsu więc teraz nie dasz rady mi zadać żadnych obrażeń.
— Co prawda ma trochę prawdy. — Powiedział Kankuro wpatrując się we mnie.
—Może i masz racje Gaara z tym, że może być silnym shinobim, lecz teraz daleko jej do tego. – Dodała Temari.
Zmrużyłam oczy. Ma jednak rację co zrobić muszę się jakoś pozbyć tej cholernej jego skalnej zbroi. Dobrze niech będzie użyjemy klonów mimo, iż zużyje prawie całą chakrę na to a użycie tej techniki zużyje pozostałą cześć  Suwaru wybacz m,i ale na naszą technikę nie starczy mi chakry. Błagam zadziałaj Hoshishi.

Poprawiłam delikatnie rękawiczkę mrużąc oczy. Zaczęłam biec ignorując ból w kostce przede mną leciały głazy spowalniając mnie tak samo jak nad mną. Naprawdę było denerwujące i utrudniające. Biegłam robiąc uniki nie spuszczając celu z oczu. W ostatniej chwili się schyliłam by nie oberwać w twarz.
— Jesteś dość szybka nawet ze złamaną nogą.— powiedział Minami nie zbyt zadowolony z tego faktu.
— Wybacz ze cię zawiodłam lecz cóż to tylko złamanie byłam w gorszych sytuacjach. — powiedziałam przedzierając się i zaczęłam tworzyć dwa klony, które trzymały w dłoniach ku naje które zaświeciły na niebiesko. Po czym rzuciły przed siebie mimo iż jeden uderzył skruszając odrobinkę zbroi tak samo jak drugi. Syknęłam i odskoczyłam kawałek w bok. Minami widząc, iż na chwilę opuściłam wzrok nie omieszkał wykorzystać tę sytuację i oberwałam dość mocno. Upadłam na ziemie podrywając się nim zostałam zmiażdżona przez skalną pięść.
Uśmiechnęłam się zerkając na niego.
— Hoshishi!—Krzyknął jeden z moich klonów uderzając czarno-czerwoną kulą w jego plecy po chwili rozsnuł się potworny krzyk a Minami upadł na ziemię nieprzytomny na jego plecach było widać potworną ranę. Zachwiałam się na tym etapie byłam wstanie jedynie utworzyć jeden raz tę technikę, lecz to wystarczyło by go pokonać.
— Zwycięzcą zostaje Ami.– powiedział sędzia, a ja się uśmiechnęłam i spokojnie zaczęłam iść na swoje miejsce. Kulałam odrobinkę lecz nie przejmowałam się tym zbytnio teraz liczyło się, że udało mi się wygrać.

1 komentarz:

  1. Bardzo interesująca walka ^_^
    Ciekawi mnie ta technika Hoshishi - wydaje się być mocna - trochę jak Rasengan ;)

    OdpowiedzUsuń