Od owego wydarzenia
minęło już dobre kilka dni. Oczywiście lekarze nie mieli ochoty współpracować
ze mną i wypuścić mnie na dalszy trening. I oczywiście musiałam się z tym
pogodzić. Oczywiście było kilka osób, które przyszły mnie odwiedzić
między innymi moja drużyna. Naprawdę byłam wdzięczna im ze słowa, które mnie z
motywował, ale oczywiście nie umiałam się przyznać do swojego błędu. Tym
bardziej widząc uśmiechniętą twarz akai’a który nie mógł powstrzymać się od
wyśmiania mnie. Miałam ochotę mu porządnie wlać, lecz opamiętałam się.
Odwiedziła mnie też Hinata, która chciała mnie wesprzeć i powiedzieć, że będzie
mi kibicować z trybun. Oczywiście bardzo się o nią martwiłam. Gdy tylko pomyślę
o jej walce z Nejim łapała mnie biała gorączka miałam chęć go udusić zabić
kości połamać, lecz moje starania na nic by nie dały. Jak nie kto inny
najbardziej zdawałam się znać jego zdolności. I z łamiącym się sercem i z
chęcią odgryzienia sobie języka musiałam przyznać, iż nie byłabym wstanie go
pokonać. Na pewno nie z moją aktualną siłą.
Z Hinatą przyszedł Kiba
czego się nie spodziewałam. Gdyż słabo udawało mi się z nim rozmawiać. Nie miałam
pojęcia dlaczego. Przysłuchiwał się naszej rozmowie w milczeniu jak nie Kiba.
Zawsze byłam przyzwyczajona do tego ze ja k się rozgadał nikt go nie potrafił
uspokoić.
W końcu po odwiedzinach
mogłam odrobinkę uspokoić. Im bliżej finałów tym większą presje czułam.
Musiałam walczyć z bardzo silnym przeciwnikiem.
Siedziałam siebie w
pokoju przeglądając swoje notatki na ścianie przykleiłam zdjęcie swojego
przeciwnika a wokół niego rozmieściłam dane, jakie udało mi się o nim uzyskać
wprawdzie mówiąc nie było tego zbyt wiele. Nazywa się Minami. Pochodzi z
Iwagakure. Ma 14 lat. O rodzinie brak informacji. Jego zdolności:
Uwolnienie ziemi oraz biegle posługuje się kataną. Jest osobą spokojną dobrze
zorganizowaną. Typ logika.
Zmarszczyłam brwi
zerkając na kartki. To tyle co udało mi się o nim wynaleźć. Teraz muszę po
prostu obmyślić strategie. Oczywiście po tym co widziałam to mogę powiedzieć,
iż nie pokazał na co go stać.
- Uwolnienie ziemi jest
to jeden z podstawowych rodzaj chakry. Pozwala ona manipulować otaczającą
ziemia do celów ofensywnych oraz defensywnych. Użytkownik może stosować
też błoto, brud czy też skale.- Zerknęłam na książkę i przekręciłam stronę
zerkając na kółko- Przeczytałam karteczkę, którą zrobiłam już dawno temu
jeszcze przed rozpoczęciem egzaminu na chinina. Przykleiłam ją na ścianie obok
kartki, że jego typ chakry to uwolnienie ziemi.
- Więc aby go pokonać
musiała bym mieć chakrę typu burzy. – Zmarszczyłam brwi krzywiąc się.
-No to jest twardy
orzech do zgryzienia. Nie umiem żadnych technik związanych z elementem burzy.
Jak by go pokonać w inny sposób? Wiem, że dobrze się posługuje kataną ja w
miarę to czego nauczyłam się od Midori obserwując ją. Więc nie wiele. Do tego
jest strategiem. Nie wróży to mojej świetlanej przyszłości. Żegnajcie moje
marzenia o zostaniu chuninem. – Powiedziałam ogarniając papierki.
Puk puk.
Usłyszałam i podeszłam do drzwi otwierając je na
oscierz. Spojrzałam się na Kankuro i zmarszczyłam brwi.
- E… To co cię do mnie
sprowadza Kankuro?- Zapytałam się zdziwiona tym spotkaniem.
- Chciałem tylko
porozmawiać. – Powiedział zerkając na mnie.- I chciałem się upewnić czy Gaara
mówił prawdę. – Powiedział a ja zmarszczyłam brwi. W prawdzie mówiąc nie miałam
pojęcia, o co mu mogło chodzić, lecz pozwoliłam mu wejść do mojego domu.
- Ale masz tu
porządek.- Powiedział rozglądając się po pokoju pełnym papierków.
- Przykro mi nie
zazwyczaj nie mam gości. – Powiedziałam zbierając kartki.
- Jesteś….E to…-
powiedział zerkając na zdjęcie mojego przeciwnika.
- to nie tak jak
myślisz. Po prostu zbieram informacje o moim przeciwniku i próbuje obmyślać
jakiś plan by go pokonać. – Powiedziałam zerkając na niego.
- Zrobić ci Herbaty?-
Zapytałam się do kuchni wyciągając kubek.
- Jak to nie będzie
kłopot?- Powiedział nie pewnie zerkając po zwojach.
- Dużo się uczysz.-
Powiedział zerkając po kartkach.
- W końcu muszę
poszeżać swoją wiedzę w końcu nie jestem osobą doskonałą. Na świecie jest wielu
silniejszy ode mnie Shinobi podajmy twój brat. –Powiedziałam zerkając na niego.
– Nie udałoby mi się go pokonać. Czy nawet Neji… – powiedziałam wchodząc z
kubkami herbaty.
- Walczyłaś z nim?-
Zdziwił się zerkając na nie w szoku.
- Taaa i to wiele razy.
– Powiedziałam siadając na krześle.
- Dlaczego?- Powiedział
zdziwiony
- Co cię tak to
interesuje?
- Wiesz zawsze
uważałem, że jesteś osobą, która jest ostrożna i nie pakujesz się w
niepotrzebne walki. – Powiedział Kankuro przyglądając się mi. – A tu o dziwo
słyszę jak mówi… o ta… jak jej tam kimtra…himtra…
- Hinata…- Powiedziałam
zerkając na niego i upijając łyk herbaty.
- Tak ona. Że dawno nie
walczyłaś z jej bratem. Jej kolego powiedział, że to dość dziwne. Więc mnie to
zaciekawiło. – Powiedział zerkając na mnie.
- Wiesz jesteś pierwszą
osobą, która zainteresowała się powodem mojej walki z Neji’m . To się zaczęło
gdy byłam jeszcze w akademii po prostu pewnego razu na niego wpadłam gdy się
spieszyłam byłam osobą, która nie znosi się spóźniać. No i nasza rozmowa do
przyjemnych nie należała drażni mnie to jak traktuje innych z wyższością po tym
spotkaniu każde inne kończyło się kłótnią. No i ja zazwyczaj lądowałam w
szpitalu lub z nim remisowałam. – Powiedziała wzruszając ramionami.
- Teraz po prostu nie
mam na to czasu są egzaminy na chinina nie mogę teraz zawracać sobie nim głowy.
I takimi błahostkami. Chcę po prostu pokazać ze też jestem osobą silną.
Lecz czasem po prostu siła nie oznacza siły fizycznej, lecz i siłę psychiczną.
– Powiedziałam układając swoje papierki na różne sterty.
- Ehe…- Spojrzał się na
mnie zdziwiony pewnie nie rozumiał co mówię, ale cóż w prawdzie mało osób
potrafiło mnie zrozumieć.
- Mogę wiedzieć o czym
rozmawiałaś z moim bratem?- Zapytał się zerkając na mnie.
- Kiedy?
- Po ukończeniu
eliminacji.- Powiedział zerkając na mnie a ja musiałam sobie to przypomnieć.
„-
Idziemy z tobą.- Powiedziały a ja ruszyłam spokojnie w stronę szpitala. Cicho
się śmiałam z ich reakcji. Po prostu rozbawiły mnie tą ich zazdrością.
-
Ami stałaś się naprawdę silna.- Wyszeptała Ino zerkając na ziemię.
-
Co tym razem?- Zapytałam nie zerkając na nie.
-
Nie po prostu zawsze myślałyśmy, że jesteś od nas słabsza.
-
widzisz Sakura czasami pozory mylą.- Powiedziałam spokojnie.
-
I tak nie jestem siła tylko wam się tak wydaje. – Dodałam
-
właśnie nie każdy tak mówi nawet zwróciłaś uwagę tych z piasku. – Powiedziała
Ino a ja zesztywniałam przypominając sobie słowa Gaary.
-
To nic takiego po prostu powiedziałam coś Kankuro, co go zdziwiło. –
Powiedziałam i Uśmiechnełam się do nich spokojnie nie dając po sobie poznać, iż
jestem ciut przerażona. Zerknęłam po chwili na zamurowaną Ino.
-
Ino, co się stało?- Zapytała się, Sakura, po czym też się zatrzymałam a ja
westchnęłam zerkając, co je tek przeraziło i zesztywniałam.
-
W końcu cię znalazłam.- Powiedział chłodno osoba, której na pewno się nie
spodziewałam.
-
G…Gaara?- Zapytała się Sakura widząc jak ją omija i zatrzymuje się obok mnie.
-
chodź.- Powiedział to takim tonem, że ciarki przeszły mi po plecach.
-
Ami?- Zdziwiła się Ino a ja się delikatnie Uśmiechnełam.
-
Nie martwicie się o mnie zaraz was dogonię.- Powiedziałam i odwróciłam się w
jego kierunku idąc za nim. Zatrzymałam się za jakimś domem i zerknęłam na
niego.
-
O co chodzi?- Zapytałam się spokojnie i wzruszyłam delikatnie ramionami.
-
Czego się o mnie dowiedziałaś?- Zapytał się a ja zaczełam myśleć.
-
Czego się dowiedziałam?
-
Tak i nie próbuj kłamać, bo się dowiem o tym a w tedy zginiesz. – Powiedział a
ja wzruszyłam delikatnie ramionami.
-
Wiem, że używasz piasku. Masz piaskową zbroje, która zużywa naprawdę wiele
chakry i to jest bardzo słaba twoja technika. Oraz że twój piasek bez twojego
rozkazu cię chroni.- Powiedziałam zerkając na ziemię.
-
Sądzę też ze, jeśli użyje się wody na twoim piasku to nie będziesz mógł go
używać?- Wyszeptałam ciszej.
-
na samym początku też zdawało mi się, że twój piasek żyje, ale w końcu to jest
nie możliwe – wzruszyłam Ramonami i uśmiechnęłam się delikatnie.
-
nie ma, co się martwić jak bym i tak wiedziałam coś więcej to i tak bym nikomu
o tym nie powiedziała. Nie mam powodów rozpowiadać jakieś dziwnie rzeczy a z
resztą mam wiele na głowie. Treningi i inne strawy, więc nie miałabym nawet
czasu na takie sprawy a z resztą nie jesteś moim przeciwnikiem w następnej
rundzie, więc nie muszę się martwić tak czy siak i tak na razie jesteś
silniejsza, więc nie martw się nie mam na nic dowodów to jedynie moje głupie
pomysły.- Powiedziałam zerkając na jego zimny wyraz twarzy.
-
czyżby?- Zapytał się zerkając na mnie a wokół mnie pojawił się piach zaciskając
się mocniej a ja zakaszlałam nie mogąc złapać oddechu zamknęłam oczy.
Piasek
po chwili opadł na ziemie a ja zerknęłam na znikającego Gaarę.”
Zmrużyłam oczy zerkając na Kankuro po czym ciężko
westchnęłam. Spoglądając na ziemię.
- Twój brat po prostu
chciał wiedzieć czego się o nim dowiedziałam więc po prostu powiedziałam mu o
moich przepuszczeniach i żeby się nie martwił nie należę do osób, które
plotkują na temat danej osoby. – Powiedziałam z delikatnym uśmiechem.
- I nie mam żadnych
dowodów no i nie jest moim przeciwnikiem bym dalej starała się węszyć kim tak
naprawę on jest. Teraz mam treningi… egzaminy oraz inne jak dla mnie ważne
sprawy więc czemu miałabym dokładać jeszcze więcej. No i przede wszystkim twój
brat jest ode mnie znacznie silniejsza więc wiem, że nawet jak bym wiedziała o
nim więcej nie udałoby mi się go pokonać a są rzeczy o których ludzie nie lubią
rozmawiać i wtedy podczas naszej rozmowy odniosłam wrażenie że to jest dla
niego temat Tabu. – Powiedziałam zerkając na zdziwionego Kankuro delikatnie się
uśmiechnełam.
- A o nas też coś się
dowiedziałaś?- Zapytał się zerkając na mnie.
- Czuje się jak na
przesłuchaniu. – Powiedziałam zerkając na niego.
- Nie mogę zbyt wiele
przecież zdradzić. Wiec nic więcej nie powiem na temat egzaminu… członków
egzaminu czy o technikach. –Powiedziałam zerkając na niego.
- Rozumiem. –
Odpowiedział ze spokojem w głosie Kankuro.
- Dziękuje za herbatę
oraz za tę rozmowę. – Powiedział zerkając na mnie po czym wyszedł zmarszczyłam
brwi, lecz po chwili wróciłam do wcześniejszego zajęcia czyli planowania
swojego zwycięstwa bądź porażki musiałam wymyśleć kilka planów.
~Kankuro~
Wyszedłem z domu Ami
zerkając na rodzeństwo. Gaara jak zwykle nie miał zbyt dobrego humoru. Czyli
już wiedziałem, że lepiej go nie denerwować w końcu wiem jaki potrafi być nie
znośny. Dlatego nie znosiłem bachorów.
- I co dowiedziałeś się
czegoś ciekawego?- Zapytała się Temari oparta o ścianę.
- Czy ja wiem
potwierdziło się to, iż często walczyła z Hyuga Neji’m.- Powiedziałem. Gaara
gwałtownie się na mnie spojrzał.
- Ona z Hyuuga?-
Zdziwiła się Temari starając powstrzymać się od śmiechu. W prawdzie też nie
mogę w to uwierzyć. Chciałbym to zobaczyć na własne oczy. Tylko jak by to
zrobić.
- Też w to nie mogę
uwierzyć, że ona walczyła z Hyuuga. Powiedziała, że to zaczęło się jeszcze w
Akademii, ale nie wyjawiała szczegółów jedynie to, że nie znosi jego sposobu
traktowania innych. – Powiedział zerkając na nią.
- A o Gaarze co
mówiła?- Zapytała zerkając na mnie. Zmarszczyłem brwi.
- Jedynie powiedziała,
że w czasie ich rozmowy wyjawiła mu swoje domysły i powiedziała, że nie musi
się martwić gdyż nie jest osobą, która lubi plotkować. No i że ma wiele na
głowie by wokół niego węszyć. – Powiedziałem spoglądając na swoje rodzeństwo.
- Dodała, iż Gaara jest
od niej znacznie silniejszy i ze wiedza o nim zbytnio nie pomogłaby jej wygrać
na pewno nie na takim etapie na którym jest teraz. –Powiedziałem spoglądając na
ziemię.
- Heee? Przecież
zazwyczaj słyszymy „ Jestem Najsilniejszy” „Nikt nie jest w stanie mnie
pokonać” potem słyszymy „Błagam nie zabije mnie” „ Proszę oszczędź moje życie”
– Powiedziała Temari spoglądają na mnie.
- Ona nie jest taka.-
Powiedział chłodnym tonem Gaara. Co mnie bardzo zdziwiło. Zazwyczaj nie odzywał
się do nas. A na pewno nie mówił takich rzeczy o swoim przeciwniku.
- Dlaczego tak uważasz?
- Gdy z nią rozmawiałem
zachowywała się inaczej zazwyczaj osoby, które spotykałem na swojej drodze
uważały się za lepszych ode minie lecz po pewnym czasie to ulegało zmianie. Ona
jak by to ująć. Gdy się jej spytałem co się o mnie dowiedziała i żeby nie
starała się mnie okłamać gdyż zginie po prostu wzruszyła ramionami. –
Powiedział Gaara spoglądając na nich.
- Tak jakby chciała
powiedzieć „ Możesz to zrobić i tak nie boje się śmierci” – Powiedział zerkając
na niebo.
- Po tym wszystko
powiedziała. Zdziwiłem się, że po jednej walce wywnioskowała tak wiele, że
piaskowa zbroja jest moją najsłabszą techniką gdyż zużywa zbyt wiele chakry.
To, że mój piach chroni mnie przed atakami bez mojej interwęcji. Oraz ze jeśli
użyje na mój piach wody nie będę mógł go używać. – Dodał. Spojrzałem się na
niego jak oparzony.
- Pamiętacie gdy
walczyła uważaliśmy ją za jakiegoś marnego słabeusza. Coś tak czuje, że
mogliśmy się grubo pomylić w niej jest też Ukryta siła o której nawet nie zdaje
sobie ona sprawy. Gdy ją odkryje na pewno stanie się wyśmienitym Shinobim. –
Powiedział Gaara.
- T…Ty ją chwalisz?-
Zdziwiła się Temari.
- Temari zazwyczaj gdy
kogoś ściskam piaskiem słyszę „ Błagam nie!” Pomocy niech ktoś mi pomoże” „nie
chce umierać” A u niej nie usłyszałem nic… nie błagała tym bardziej nie
płakała. Po prostu nie robiła nic. – Powiedział zerkając na nas a ja się mocno
zdziwiłem nie spodziewałem się tego w prawdzie gara ma rację tylko takie
spotykaliśmy reakcję ludzi a nie takie jak jej.
- Spytałem się jej czy
o nas też ma jakieś informacje, lecz powiedziała, że nie może mi tego zdradzić
w prawdzie mogę powiedzieć, że miała wiele różnych informacji. Miała wiele
papierków a na ścianie przykleiła zdjęcie swojego przyszłego przeciwnika a
wokoło niego informacje. – Powiedział zerkając na nich.
Spojrzeliśmy się
jednocześnie na jej okno mrużąc oczy. Co mogła wiedzieć o mnie? Ile dowiedziała
się? Czy była by wstanie pokonać moje marionetki? Czy mam czuć się zagrożony?
Nie znałem na te pytania odpowiedzi zazwyczaj nie miałem do czynienia z czymś
takim wiedziałem co się dzieje oraz ile o mnie ktoś wie. A tu proszę nie mogę
być tego taki pewien.
~Ami~
- Tak użyje tej
techniki jak mi się nie uda to się poddam wiem, że Suwaru zabroniła mi z niej
korzystać, lecz nie mogłam poddać się bez walki a ten przeciwnik jest
wystarczająco silny. Postanowione użyje tej techniki nikt bowiem nie wie, że
potrafię jej użyć a podczas tego treningu poćwiczyłam ją i można uznać iż ją
ciut udoskonaliłam w końcu byłam osobą która trenowała z Suwaru wielo krotnie
jej technika była podobna do mojej lecz jej się nazywała Moeru no Katana w
prawdzie nie wiele nazwa miała wspólnego z prawdziwym wyglądem tej techniki.
Mocno się zdziwiłam gdy ją za pierwszym razem zobaczyłam i stwierdziłam fakt,
że nazwa może zmylić przeciwnika i w prawdzie sama nie byłam dobra w nazwanie
technik. – Powiedziałam wchodząc do łazienki by wziąć przyjemną kąpiel w końcu
już jutro miały się rozpocząć wielki dzień. Finały z jednej strony byłam mocno
podekscytowana tym wszystkim natomiast z innej strony byłam cholernie
przerażona. Po kąpieli zjadłam Kolacje i poszłam się położyć spać.
~&~
Wstałam o ósmej by się
wyszykować i nie pędzić jak szalona na złamanie karku. Wolałam wejść bez stresu
i tak miałam go aż za nadto. Ubrałam się w swój struj czyli w czarną bądź
podchodzącą pod granatowy kolor tunikę na grubych ramiączkach. Na nogach miałam
do kolan czarne leginsy. Na piszczele nałożyłam specjalne czarne ochraniacze
sięgające od kolan prawie do kostek. Na rękach miałam rękawiczki sięgające do
łokci. Wokół pasa nałożyłam swój pasek z podstawowymi rzeczami czyli między
innymi Kunaie., shurikeni, wybuchowe notki, żyłka, kilka bomb dymnych, oraz
schowałam jeden zwój z zapieczętowaną w nim chakrą typu błyskawic. Na plecy
nałożyłam dwa duże shurikeny. Po czym związałam włosy w kitkę po czym nałożyłam
na czoło ochraniacz ze znakiem Konohy i wyszłam zakluczając drzwi. Po czym
ruszyłam w kierunku areny.
- Dasz radę Ami…-
Powiedział jakiś mieszkaniec. Zdziwiłam się zazwyczaj ludzie mnie nie widzieli.
- Daj z siebie
wszystko.- Powiedziała z uśmiechem sklepowa u której zawsze robiłam zakupy.
Odpowiedziałam jej jedynie uśmiechem na nic więcej nie było mnie stać.
- Przyjdziemy zobaczyć
jak sobie radzisz.- Powiedzieli Kotetsu i Izumo. Zmarszczyłam brwi. Coraz
bardziej odczuwałam tremę związaną z finałami.
- Uważaj na siebie.-
Powiedziała ze spokojem starsza pani, której zawsze pomagałam.
- Na pewno ci się uda.
– Dodała po chwili. Skłoniłam się i przyspieszyłam kroku. Chciałam jak
najszybciej się dostać na arenę by nie słyszeć o czym mówią mieszkańcy. Weszłam
w końcu na teren areny byli już rodzeństwo piasku, Shino, Shikamaru, minami
oraz Neji. Zmarszczyłam brwi.
- Jak widać już
dotarłaś Ami.- Powiedział nasz sędzia a ja kiwnęłam głową podchodząc bliżej i
przyglądając się pozostałym oczywiście Shikamaru jak zwykle był zaspany. Ale
nie było jeszcze Naruto, ale u niego to całkiem normalne. No i Sasuke co mu się
to rzadko zdarzało. Spojrzałam się na trybuny gdzie zaczęło się gromadzić coraz
więcej osób po półgodziny zapełniły się po brzegi.
Oczywiście Naruto
zrobił swoje wejście smoka i wkroczył jak oszalały na trybuny. Przez chwilę
chciało mi się strasznie śmiać, lecz ugryzłam się w język.
- Proszę się ustawić w
końcu to wy jesteście najważniejsza atrakcją tego dnia. – Powiedział sędzia a
ja przez cewię poczułam się jak dziwny okaz w zoo. Spojrzałam się w bok.
- Teraz zerknijcie się
na tabele trochę się zmieniło. – Dodał a ja spojrzałam się na tabele.
„He…
Gdzie się podział ten cały gość z dźwięku? „ Zdziwiłam się nie odzywając się.
- Teraz wszyscy pójdą
na trybuny i zostanie jedyna pierwsza para.- Powiedział a ja zaczełam powoli
iść zerkając na Naruto oraz Neji’ego.
- Walka Pierwsza:
Uzumaki Naruto Kontra Hyuuga Neji!- Ogłosił sędzia oczywiście trybuny zaczęły
szeptać, że wygrana Hyuugi jest murowana. Weszłam na trybuny i podeszłam do
barierki. Oczekując na swoją kolej. Na chwilę spojrzałam się na pozostałych
finalistów, którzy w prawdzie nie przejmowali się zbytnio tym co się będzie
działo na arenie. Uznawali bowiem że to będzie dość prosta walka i zwycięzca
jest oczywisty.
Spojrzałam się na
Naruto, który jak zwykle był nieogarnięty zmrużyłam oczy. Przepraszam Hinata,
lecz twoja miłość coś przegra z tym aroganckim nadętym jak balon twoim bratem.
Neji stał dumnie z dziwnym wyrazem twarzy patrzał się na Naruto z góry. Zacisnęłam
dłonie na barierce. Jak ja bardzo bym chciała zedrzeć z jego twarzy ten durny
uśmieszek.
- Słyszałem, że dobrze
go znasz?- Po moich plecach przeszły ciarki a ja powolnym ruchem odwróciłam
głowę w stronę z której to usłyszałam oczywiście jak by nie inaczej głos
należał do Gaary.
- Może i znam.-
Odpowiedziałam spokojnym głosem zerkając na niego po czym spojrzałam się na
arenę.
- Może nam coś o nim
opowiesz?- Ponownie się zapytał i można ująć, że dosłownie każdego to
zainteresowało. Zamknęłam oczy starając się uspokoić.
- A co ja jestem jakaś
chodząca encyklopedia?- Zapytałam się z ironią w głosie. Świetnie znaleźli
sobie przenośną encyklopedie.
- Powiem wam jedynie
tyle, że wiele walk z nim stoczyłam. I każda kończyła się moją przegraną bądź
remisem. – Powiedziałam.
- To chyba nie powód do
dumy.- Powiedział Shikamaru zerkając na mnie a inni się zaśmiali.
- Dla twojej wiadomości
Shikamaru w naszych walkach nie było kogoś takiego jak kurenai… Kakashi czy
Gay. – Powiedziałam zerkając na nich.
- U nas nikt nikogo nie
powstrzymywał więc kilka razy wylądowałam w szpitalu Tenten mówiła, że byłam
bliska śmierci lecz za bardzo nie rozumiałam o co jej chodziło. – Powiedziałam
wzruszając ramionami. Spojrzałam się na ich zdziwione miny.
- Nie gapcie się tak na
mnie i zamknijcie swoje buzie.- Powiedziałam podenerwowana ich zachowaniem.
- Przecież mówię prawdę, że z nim walczyłam.- Powiedziałam zerkając na
nich.
- Tak tak już bym
chciał to zobaczyć jak z nim walczysz.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy
Temari a ja zmrużyłam oczy. Nie miałam zamiaru się z nikim kłócić odwróciłam
się do niej plecami a moje spojrzenie spotkało się ze spojrzenie Neji’ego.
Znałam te spojrzenie mogłam nawet powiedzieć o czym właściwe myślał. „ A ty
słabeuszu powinnaś się poddać za nim ktoś cię poważnie nie uszkodził. Taka
słaba istota jak ty nie powinna zostawać Shinobi a ten egzamin zdałaś jedynie
przez wielkie szczęście” Pomyślałam a Neji się uśmiechną z triumfem w oczach.
„AAAAAAA! A jednak miałam racje jak ja chce mu dokopać.
- NARUTO!!! NIE WAŻ SIĘ
Z NIM PRZEGRAĆ!- Ryknęłam ściakałac barierkę tak, że pękła mi w dłoniach. Każdy
mi się przyglądał.
- Mayumi i kto to mówi
osoba, która ani razu mnie nie pokonała.- Powiedział. Zaczęło się we mnie
gotować miałam wrażenie ze za chwilę z mojej głowy buchnie para bądź sama zaraz
spłonę.
- Ami…- Powiedział
Shikamaru zerkając na moją twarz po czym się jednak cofną najdalej jak mógł.
- Jeszcze się doigrasz
Hyuuga!- Powiedziałam a ten z trudem powstrzymywał się od wybuchniecia
śmiechem. Jeszcze chwila a nie wytrzymam.
- Możecie już zaczynać
walkę. – Powiedział sędzia co sprawiło, że Naruto od razu zaczął atakować.
Oczywiście Neji musiał każdy atak Naruto zablokować. Usiadłam po turecku i
starałam się uspokoić obserwując walkę.
- Dlaczego z nim
walczyłaś jak i tak przegrywałaś?- Zapytała się Temari.
- Nie mam pojęcia.-
Odpowiedziałam ich pytania zaczęły mi się robić ciężkie nie chciałam o tym z
nikim rozmawiać a na pewno nie teraz.
- Jak to walczysz a nie
wiesz dlaczego?- Zdziwił się Kankuro.
- A wy co książkę
piszecie w której jestem głównym bohaterem czy co.- Powiedziałam z sarkazmem w
głosie.
- Coś ty się tak
wściekasz dziewczynko. – Powiedział Minami a ja się spojrzałam się na niego.
- Ktoś nadepnął na
maleńkiej Ego?- Powiedział śmiejąc się.
- A ty czego? Myślisz
ze takimi tekstami jesteś w stanie wyprowadzić mnie z równowagi?- Zapytałam z
szyderczym uśmiechem na twarzy.
- Jak tak to przykro ze
zdepcze twoje piękne marzenia, ale nie uda ci się to.- Powiedziałam zerkając w
jego błękitna oczy z uśmiechem na twarzy.
- Przynajmniej potrafię
przyznać, że jestem od kogoś słabsza. I nie uważam siebie za wspaniałą istotę
godną podziwiania. – Powiedziałam spoglądając się na jego wyraz twarzy. Tak
właśnie tak pomyślał zmrużyłam oczy. Będę walczyć z jakimś levelasem? Dlaczego
to ja muszę wyciągnąć najkródszy patyczek aż tak bardzo chciałam walczyć z kimś
innym.
- A co a taka prawda
nie jest bez problemu pokonałem wcześniejszą przeciwniczkę. – Powiedział z
uśmiechem na twarzy.
„druga
osoba do listy z napisem nigdy więcej nie chce go widzieć na oczy” Pomyślałam.
- Wiesz czasem w życiu
są takie chwile gdzie natrafisz na przeciwnika silniejszego od siebie, więc nie
płacz gdy przegrasz. –Powiedziałam.
- Ami… Powinnaś
bardziej przyglądać się walce niż dawać ponieść się niepotrzebnym emocjom. –
Powiedział do mnie Shino.
- Shino ja jeszcze nie
pozwoliłam by emocje nade mną gurowały. – Powiedziałam spokojnym głosem.
- Jakoś nie widać. –
Powiedział przyglądając się mi.
Spojrzałam się na
Naruto i Nejiego. Mogłam dostrzeć, że Naruto już był zmęczony wiedziałam jak to
jest każdy skrawek ciała potwornie boli. Jakie to jest uczucie gdy nie można
zebrać chakry.
Neji zaczął opowiadać
historię dlaczego tak bardzo nienawidzi głównej części klanu. Nie spodziewałam
się tego Hinata w prawdzie wspominała mi, że to ma związek z przeszłością klanu
lecz nigdy nie spodziewałam się czegoś takiego. Przez chwilę poczułam
współczucie do Nejiego za to ci przeżył, lecz mimo to nie mogłam znieść tego
jak się zachowywał w stosunku Hinaty bowiem ona nic złego mu nie zrobiła. Nie
nałożyła mu przeklętej pieczęci. Czy też nie zabiła jego ojca. Więc nie
rozumiałam jego frustracji względem jej osoby.
Naruto przez Chile
przyglądał się ziemi mogłam się założyć, że przez moment cofnął się
wspomnieniami do przykrych wspomnień.
Po chwili Neji zmienił
swoją pozycję. Zmarszczyłam brwi krzywiąc się delikatnie.
- Przykro Naruto, ale
jesteś w zasięgu mojego ataku. – Powiedział spokojnie Neji przyglądając się
Naruto po czym do zaatakował. Naruto otrzymał od neji’ego serie szybkich ataków
nie miał szans się nawet przed nimi bronić. Jak się nie myliłam była to
technika Hakke Rokujūyon Shō czyli inaczej sześćdziesiąt cztery dłonie ośmiu
tygrysów czy coś w tym stylu czytałam o tej technice jedynie w podręcznikach
wiedziałam, że należy do najbardziej niebezpiecznych ataków tego klanu. Dzięki
tej technice użytkownik może zablokować sześdziesiąt cztery tenketsu blokując
przepływ chakry w ciele przeciwniaka uniemożliwiając mu korzystanie z chakry a
nawet stanie na nogach.
Czyli
jednak Naruto przegra tę walkę? Czyli nie ma już nadziei by ktoś w końcu
dokopał temu osobnikowi?
- Myślisz, że tylko ty
jesteś wyjątkowy.- Powiedział Naruto spoglądając na niego.
- nie mam zamiaru z
tobą przegrać. – Powiedział spokojnym głosem i zaczął gromadzić chakrę, lecz to
było nie możliwe przecież Neji mu to unie możliwi więc dlaczego to robi.
Po chwili jednak
zaczęło coś się dziać dość silną wyczułam chakre aż ukucnęłam. Patrząc się na
Naruto pierwszy raz coś takiego czułam Shiowase-sensei oczywiście mówił mi, że
mam zdolności sensoryczne więc wyczuwam obecność silnego przeciwnika jak na
razie, lecz teraz czuje się jakoś stłamszona i taki ciężar tej chakry jakbym
mogła ją dokonać.
Po chwili z ciała
Naruto zaczęła wydobywać się czerwona chakra bardzo złowroga. Nie spodziewałam
się, że taka chakra Worgule istniała, lecz gdzieś już to słyszałam tylko gdzie.
Zesztywniałam. To nie mogło być to… Przecież… Zamrugałam kilkakrotnie oczami….
Po chwili Naruto zaczął atakować nejiego miał nawet nad nim przewagę.
- Czy to naprawdę nasz
Naruto? – Zdziwił się Shikamaru a ja się uśmiechnełam szeroko.
Spojrzałam się na ziemię zamyślona.
- Czyli jednak blondyn
przegrał.- Powiedziała Temari a ja spojrzałam się na arenę. Jaka ja głupia po
cholerę teraz wspominam.
- Widzisz tak czy siak
jesteś słabeuszem.- Powiedział po chwili spojrzał się pod swoje nogi i nim
zdążył zareagować oberwał od Naruto. Spojrzałam się zdziwiona. Nie spodziewałam
się takiego rezultatu.
- Zwycięzcą zostaje
Uzumaki Naruto.- Powiedział sędzia a Naruto cieszył się jeszcze bardziej tak
jakby nie był w ogóle zmęczenony
„
Ci ludzie z źródeł, których spotkałam gdy byłam w akademii mówili… czy to
możliwe by Naruto był Jinjurikim Kyubiego”
Spojrzałam się ze
smutkiem na cieszącego się chłopaka zacisnęłam dłoń w pięści i odwróciłam się
schodząc po schodach. Moja twarz zmieniła się na poważną. Musiałam o tym
porozmawiać z Naruto tu i teraz.