czwartek, 1 listopada 2018

43: Postaram się byś stała się silniejsza 43



Od Egzaminu na Chunina minęło już dobry tydzień. A wioska powoli podnosiła się z zadanych ran. Każdy mieszkaniec postanowił pomóc w odbudowie zniszczonych budynków. Mimo to, iż za wszystko winny był jeden z Saninów imieniem Orochimaru. Ziarko nienawiści zostało już zasiane. Piasek stracił Kazekage po czym zostali wykorzystani. Konoha straciła wielu dobrych shinobi oraz… Hokage. Mimo to czy warto było zniszczyć te lata sojuszu? Wątpię.
Wpatrywałam się z okna swojego domu. Mnie lekarze trzymali dwa dni. Co było dość dużym zaskoczeniem dla nich gdy moje rany szybko się zagoiły. I nie mieli już po prostu powodów by mnie tam trzymać. Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Po czym spojrzałam się na ubranie żałobne i ubrałam go wychodząc z domu i kierując się do pałacu Hokage by oddać ostatni hołd. Staruszkowi. Mimo że chciałam płakać z moich łez nie ciekły żadne łzy. To chyba już było przyzwyczajenie. Podświadomie stosowałam się do 25 zasady. I z resztą wiedziałam, że Staruszek nie chciałby widzieć łez tylko uśmiechy. Zawsze taki był. Weszła do środka udając się na dach. Zebrali się wszyscy shinobi. Spojrzałam się na przyjaciół i podeszłam do nich. Mimo iż spoglądałam się na osobę mówiącą żadne słowa do mnie nie dochodziły. Po prostu zaczęłam podchodzić trzymając w ręku ki wiata by położyć na trumnie. Poczym odwróciłam się zerkając na zapłakanego chłopca. Konohamaru- wnuk III Hokaga. Przekręciłam głowę w bok spoglądając na swoją drużynę i udałam się tam spoglądając w milczeniu na niebo, które znacznie zaczęło się rozchmurzać.
- Hokage się cieszy, że wioska dalej istnieje.- Wyszeptałam kierując się z nimi.
- Może i masz rację.- Powiedziała Midori idąc o kulach.
- Jestem  ciekaw, kto będzie kolejnym Hokage.- Powiedział Akai spoglądając na mnie.
- Przerwali egzaminy?- Wyszeptała Midori spoglądając na mnie.
- Tak.- Powiedziałam z zamkniętymi oczami spoglądając na ziemię po chwili. Oddychałam spokojnie
- Jestem ciekaw czy udało ci się zdać.- Powiedział Akai spoglądając na mnie.
- Dobrze walczyłaś.- Powiedział sensei. Pokręciłam przecząco głową.
- Co się stało?- Zdziwiła się Midori spoglądając na mnie ze zdziwieniem.
- Może i walczyłam dobrze, lecz nie jestem jeszcze gotowa by zostać chuninem.- Powiedziałam spoglądając na nich.
- Walczyłam ryzykując własne zdrowie liczyło się dla mnie jedynie by dostać się go Finału. – Powiedziałam spoglądając na nich.
- A jako chinin miałabym na swoich barkach życie swoich towarzyszy. Nie dojrzałam jeszcze na tyle.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy spoglądając na ziemię i uśmiechając się do nich.
- By położyć na szali życie kompanów.- Powiedziałam przykładając dłonie do serca i zamykając oczy oddychając spokojnie.
- Chunin powinien umieć zadecydować.  I być odpowiedzialnym. Natomiast jakim byłaby chuninem, który ryzykuje na darmo życie?- Zapytałam spoglądając na nich.
- Rozumiem.- Powiedział Sensei uśmiechając się na widok mojego uśmiechu.
- Ami!- Usłyszałam znajomy głos. Spojrzałam się na Hinatę, która machała w moim kierunku.
- Coś cię stało?- Zapytałam się spokojnym tonem.
- Możemy porozmawiać?- Zapytała się nieśmiało. Przekrzywiłam głowę i spojrzałam się na nią. Zaczęłam iść za nią. Wchodząc na pole treningowe.
- O co chodzi?- Spojrzałam się na jej plecy.
- Jesteś bardzo silna. – Powiedziała spoglądając na mnie.
- Mądra i odważna.- Dodała Hinata. Zmarszczyłam brwi.
- Brzmisz jak byś właśnie oddawała hołd umierającemu.- Powiedziałam spoglądając na nią a ona się zaśmiała.
- Może odrobinkę.- Powiedziała uśmiechając się.
- To nie zabawne.- Powiedziałam poważnie spoglądając na nią.
- Tak wiem, ale wiesz.- Zaczęła spoglądając na ziemię.
- Moja walka z Neji’m mimo ze się starałam nie byłam w stanie nic zrobić. – Powiedziała smutnym tonem.
- Bardzo chciałabym się zmienić.- Powiedziała zaciskając dłonie w pięści.
- Wiem o tym Hinata.- Powiedziałam spokojnym tonem.
- Pomogłabyś mi?- Zapytała się spoglądając się na mnie. Otworzyłam szerzej buzie okazując palcem na siebie.
- Tak ty Ami. – Powiedziała.
- Czy nie powinien uczyć cię ktoś z twojego klanu?- Zapytałam zerkając na nią nie pewnie.
- Tak, ale…- rwała a jej oczy stały się smutnie i pełne bólu mimo ze na twarzy gościł śliczny uśmiech. Widziałam, że cierpi.
- Moje treningi są dość trudne. I nie nauczę cię jak stosować byakugana sama będziesz musiała do tego dojść.- Powiedziałam z zamkniętymi oczami.
- Wiem o tym.- Powiedziała spokojnie.
- Jestem gotowa na wszystko.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Dobrze, więc przygotuj się. Jutro za piętnaście czwarta tutaj. Weź śpiwór. – Powiedziałam spoglądając na nią.
- Tak.- Powiedziała uśmiechając się do mnie.
- Od jutra zaczniemy trzytygodniowy trening. W tym czasie nawet na chwile nie wejdziemy do wioski. Rozumiesz. – Powiedziałam spoglądając na nią.
- Tak Ami.- Powiedziała i wyciągnęła rękę, którą uściskałam delikatnie.
- Postaram się byś stała się silniejsza.- Powiedziałam uśmiechając się do przyjaciółki.
- Do zobaczenia Ami.- Powiedziała biegnąc w kierunku klanu a ja udałam się by przygotować się na trening. Pierwszy raz miałam trenować z kimś. Musiałam wymyśleć jeszcze jakiś plan zajęć. Usiadłam rozpisując dokładnie, co kiedy będzie robione po czym zamknęłam oczy zasypiając.

poniedziałek, 29 października 2018

42: Czasem, aby pomóc trzeba poświęcić siebie.



Szłam powolnym krokiem w stronę pozostałych zawodników. Może do mnie jeszcze nie dochodziło, że wygrałam. Nie miałam pojęcia po prostu chciałam odpocząć. Oczywiście jak to ja musiałam zejść z areny bez najmniejszej oznaki, iż ucieszyłam się z wygranej, co wywołało u większości widzów mieszane uczucia. Nie dziwiłam się im tak niedawno Naruto ukazywał swoją radość nawet Temari. Lecz nie ja.
Wchodziłam powoli po schodkach ignorując lekarzy.
— Pójdziesz z nami. — Powiedział jeden z lekarzy zagradzając mi drogę.
— Nie widzę takiej potrzeby.— Powiedziałam zamykając oczy.
 A ja wręcz przeciwnie Ami musimy cię zbadać — Powiedział spokojnie spoglądając w moim kierunku.
— Zgłoszę się po egzaminie. —  Powiedziałam omijając go i bez słowa weszłam. Spojrzałam się na pozostałych. Naruto oczywiście podbiegł do mnie i miał pretensje o to, że się nawet nie ucieszyłam tym, że wygrałam. Zamknęłam jedynie oczy. W końcu już taka byłam. Poważna w takich sytuacjach. Podeszłam do barierki czekając na ostatnią już walkę. Sasuke kontra Gaara. Byłam ciekawa wyniku tego. Czy wygra najlepszy uczeń z tego roku czy natomiast wygra piasek?
Co do owej walki miałam mieszane uczucia. Ale nie wypowiadałam niczego na głos. Musiałam sobie po układać wszystkie wiadomości jakie miałam. Oczywiście po rozmowie z Naruto wyjaśniło się już dość wiele. Ale wciąż za mało.  Wiedziałam już kim jest jenjuriki. I z jakiego powodu Naruto był tak silny. Natomiast wiele pytań było bez odpowiedzi. Dlaczego właśnie on został tak bardzo napiętnowany? Dlaczego czwarty Hokage poświęcił właśnie jego szczęście?  Zamknęłam oczy rozmyślając dalej. Lecz nic nie przychodziło mi do głowy.
— A może nie przyjdzie.  — Powiedziała Temari wpatrując się w arenę. Zmrużyłam oczy.
— Nie on na pewno się pojawi— Powiedział Gaara zniecierpliwiony już czekaniem.
 — Ami….
Gdzie on do diabła się podziewa?
— Ami?
Może jednak stchurzyl i nie zamierza walczyć?
— Ami…
A może to jest owa rana, o której mówiła Sakura?
— Ami do cholery jasnej możesz nie błądzić myślami. — Usłyszałam jak ktoś wydarł mi się centralnie do ucha. Spojrzałam się na bardzo znaną mi osobę.
— A pan nie ma lepszych zajęć jak wydzieranie się mi do ucha.— Powiedziałam zerkając na członka ANBU, który od czasu do czasu przyglądał mi się jak trenowałam czy czasem wypytywał o szczegóły mojego niegdyś uprowadzenia z wioski. W prawdzie już strach, przed ANBU mi minął. Zrozumiałam od tego czasu wiele i w prawdzie nie musiałam się ich już obawiać.  
— Chciałem ci jedynie pogratulować wygranej — Powiedział spokojnym tonem. Mimo to wiedziałam, że coś się działo bez powodu by tu nie przyszedł. Pogratulować… Nie… Na pewno w to nie uwierzę znam już trochę ANBU, więc wiem co najczęściej robią. A on na pewno by się nie fatygował po to. Zmarszczyłam brwi.
— Nie przejmuj się Ami—  Powiedział kładąc mi na ramieniu rękę. Zmrużyłam oczy. Przeczuwał, że coś podejrzewam. Ze wszystkich ANBU z jakim miałam, kiedy kolwiek do czynienia on był najbardziej wyczulany ta tym punkcie że coś się odkryje czy po prostu stara się ukryć.
— Nie martwię się. — Powiedziałam spokojnym tonem. Zamknęłam oczy by uspokoić swój oddech mimo to i tak czułam na sobie spojrzenia pozostałych. Gdy chciałam powiedzieć coś dostrzegłam, że nikogo koło niej nie było.
— Skąd znasz ANBU? — Zdziwił się Shikamaru.
— Skąd?? — Zdziwiłam się zerkając na niebo.
— Tak skąd?
— Po prostu był Anbu, który był odpowiedziały za moje bezpieczeństwo po moim porwaniu.- Powiedziałam spokojnie.
— Ale słyszałem, że po tamtym zdarzeniu nie nawiedziłaś ANBU.
— Shikamaru to nie tak, że ich nienawidziłam leczy po prostu im nie ufałam. — Powiedziałam spokojnie.
— To na jedno wychodzi. — Powiedział Kankuro, lecz mało mnie co obchodziło.
— Nie. Nie na jedno wychodzi. — Powiedziałam spoglądając się na rodzinę piasku po czym zamknęłam oczy zastanawiać się.  Zamknęłam oczy. Podeszłam do ściany i oparłam głowę zamykając. Przysnęło mi się na trochę.
                                                                       ~&~
Poderwałam się po tym jak usłyszałam donośny huk. Dosłownie nie miałam pojęcia co się stało. Nikogo z zdających nie było. Natomiast wokół był wielki Harmider. Nasi walczyli z ludźmi z dźwięku i o dziwo z piaskiem.
Piasek?
Zdziwiłam się wpatrując się w ochraniacze na ich czołach. Nie było pomyłki to byli Shinobi piasku.
Dlaczego?
Kolejne pytanie pojawiło się w mojej skołowanej głowie. Co prawda to prawda nie miałam zielonego pojęcia, co mogło się dziać.
Zdradzili nas?
Gdy w końcu zrozumiałam co się stało. Wybiegłam z areny musiałam coś zrobić. Konoha… Konoha jest w niebezpieczeństwie. Wybiegłam z areny zerkając na zagorzałe walki. Wyjęłam kunia i zaczęłam walczyć z przeciwnikami.
Jeden.
Podbiegłam do jakiegoś mężczyzny i zaatakowałam go z nienadzka. Po chwili upadł. Nie miałam pojęcia czy jeszcze żyje czy nie. Nie miałam czasu na to. Musiałam działać.
Drugi.
Namierzyłam kolejnego przeciwnika. Odbiłam się od ziemi i zaatakowałam kolejnego. Lecz tym razem nie udał się atak z zaskoczenia. Zwiększyłam przepływ chakry by móc zwiększyć swoją prędkość. Po czym wbiłam kunaja w bok owego przeciwnika. O dziwo jak na razie natrafiałam na jakiś słabych.
Trzeci.
Nim upadł na ziemię zaczełam biec do kolejnego celu. Okazała się nim czarnowłosa dziewczyna z wioski dźwięku. Zamknęłam na chwile oczy.
— Hoshishi!— Zawołałam i uderzyłam w plecy dziewczyny. Która upadła na ziemię. Odbiłam się od dachu unikając tym samym kunai. Upadłam na ziemię i zaczęłam biec a za mną ruszyło troje z piasku. Prychnęłam cicho zakręcając w mała uliczkę. Oczywiście za mną podążyli „Myśliwi”
Czwarty.
Złapałam za rękę brązowowłosego o takich samych oczach po czym odbiłam się od ziemi i wykręciłam ja do tyłu. Koło mojej głowy przeleciał kunia wbijając się w ścianę. Wyjęłam kunia i rzuciłam w przeciwnika.
— Kunia: Kage bunshin no Jutsu— Powiedziałam tworząc tym samym tysiące kunai, które wbiły się w owego Shinobiego. Po ich stylu walki mogłam wnioskować, że byli niedoświadczonymi Shinobi.
Pięć.
Shinobi, którego trzymałam skorzystał z mojej nie uwagi i z całej siły kopnął mnie w podbrzusze. Wyplułam dużą ilość krwi wbijając się w ścianę budynku stojącego za mną. Odbiłam się od ściany i upadłam na kolana. Po chwili oberwałam podmuchem wiatru. Zgromadziłam chakrę i z całej siły uderzyłam w chłopaka sprawiając, że uderzył z impetem s budynek. Od razu zaatakowałam go kunaiejm. Wstałam z ziemi zerkając na chłopaka. Nie miał więcej niż dwanaście lat. Wyglądał jak śpi. Zamknęłam oczy kierując się dalej.
Sześć.
Siedem.
Osiem.
Dziewięć.
Dziesięć.
Spojrzałam się na otaczających mnie Shinobi. Była to mieszanka kilku z dźwięku i kilku z piasku. Wszyscy śmieli się na mój widok uważając mnie za słabą i bezbronną dziewczynę.
— Kogo my tu widzimy.— Powiedział z uśmiechem na twarzy.
— Genin.
— Z łatwością się z nią rozprawimy. — Powiedzieli naraz. Zrobiłam pośpiesznie pieczęć.
— Tsumetai Kiri— Powiedziałam spokojnie zamykając oczy. A wokół mnie i przeciwników pojawiła się gęsta mgła. Po chwili jednak można była usłyszeć krzyki. Gdy mgła opadła stałam z kuniem w dłoniach.
– Pomocy!— Moim uszom doszedł donośny krzyk. Zaczełam się rozglądać zastanawiając się skąd mógł pochodzić.
—Pomocy!— Ponowny krzyk dochodzący z uliczki obok. Pobiegłam tam zerkając na małą dziewczynkę stojącą przy ścianie a do niej podchodził Shinobi piasku. W dłoni miał kunia z wybuchową notką. Nie było czasu do zastanawiania się. W prawdzie nawet nie miałabym, pomiędzy czym wybrać.
Czy uratować dziecko dając się zabić? Czy natomiast zostawić dziecko samemu i pójść walczyć?
Złapałam przeciwnika za rękę i okręciłam się rzucając nim o ścianę, która po chwili wybuchła. Miałam jedynie resztki chakry. Z trudem zgromadziłam ją w stopach i podbiegłam do dziewczynki po czym odepchnęłam ją.
~Dziewczynka~
Huk.
Mała dziewczynka podniosła główkę rozglądając się wokoło.
Kłęby kuzu.
Zmrurzyła oczka starając się dostrzec co się stało. Pod dłonią poczuła dziwną lepką maź. Podniosła rączkę zerkając na krew.
Zamarła.
Wpatrywała się z przerażeniem na krew. A do oczu napłynęły jej łzy.
— N….Nic ci nie jest?— Usłyszała czyjś głos. Zaczęła się rozglądać.
— Nie…—Powiedziała spokojnie.
— To dobrze.— Ponownie się odezwał owy głos. Dziewczynka spojrzała się przed siebie zerkając na stos gruzów i zasłoniła usta.
— Gomene.—Wyszeptała zapłakana dziewczynka. Patrząc na czarnowłosą dziewczynę mocno poturbowaną w plecach miała wbity Futon Shuriken. A prawą nogę miała przygniecioną prze głaz.
—Nie przepraszaj to nic takiego.— Powiedziała dziewczyna i uwolniła nogę po czym wyjęła z pleców Shurikena.  — Musisz udać się do schronu.— Powiedziała dziewczyna spoglądając na dziewczynkę z uśmiechem natwarzy
— A pani? — Zapytała nie pewnie wstając z ziemi.
— Mną się nie przejmuj Idź!— Powiedziała czarnowłosa dziewczyna. Sprawiając tym samym, że mała zaczęła biec przed siebie.
~Ami~
Wpatrywałam się w biegnącą dziewczynkę w kierunku schronu. Moje ciało nie było w stanie się poruszyć. Upadlam na twarz na ziemię.
— Sima ta! — Wycedziłam przez zaciśnięte zęby. A moje oczy zaczęły powoli się zamykać aż otoczyła mnie ciemność.

czwartek, 25 października 2018

41: Hoshishi



Minami przyglądał się mi nie robiąc dosłownie nic. Oczekując bym pierwsza zrobiła krok. Wpatrywałam się w niego starając się przewidzieć jego ruchy. Co było dość trudnym do wykonania zadaniem. Może jakbym znała go lepiej mogła bym określić jego najczęstsze techniki a tu proszę nie mam takiego rarytasu. Lecz nie miałam zamiaru się od razu poddawać to nie w moim stylu. Nie miałam zamiaru się poddawać na pewno nie po tym jak mnie zdenerwował.  Minami jest typem dalekodystansowca co będzie znacznie trudniejsze niż się spodziewałam.
— Ruszcie się w końcu!
— co to ma być za walka!
— Walczcie!
— Nie stójcie tak to nie pokaz mody! — Słyszałam wściekle krzyki widowni nie zadowolonej z naszej walki. Co nie ułatwiało w ogóle zadania. Trudno było się skupić. A tym bardziej planować. Spojrzałam się gdy Minami zaczą tworzyć pieczęć by po chwili w moją stronę poleciały głazy. Ominęłam je skacząc w bok. Czyli on ma mniejszą cierpliwości niż ja. Zrobiłam pieczęć tworząc pieczęć.
— Tsumetai Kiri no Jutsu.— powiedziałam tworząc mgłę.
— Znów ta technika.— powiedział Kankuro z przekąsem na „ta”. Weszłam w mgłę i zaczęłam nasłuchiwać. Wyjęłam kunie i rzuciłam przed siebie słysząc sykniecie  na co na twarzy zagościł mi uśmiech.
— Muszę wyjść z tej mgły.— powiedział na głos.  Musiałam zadać mu jak najwięcej obrażeń. Stworzyłam klony i kazałam im rozstawić się wokół mgły i wyczekiwały aż wybiegnie z niej. Po czym sama atakowałam zbliżając się do niego.
— Co prawda ciut się myliłem. — Powiedział Minami.
— Nie tak słaba jak moja wcześniejsza przeciwniczka.— powiedział a ja spojrzałam się na jego kontury.
 — Dziękuje ze zrozumiałeś to.—powiedziałam atakując go kunajem musiałam go zranić. Nie spodziewałam się ze też będzie atakował.  Koło mojej twarzy przeleciał kunaj a po chwili poczułam jak coś ciepłego ciekło mi po policzku. Spojrzałam się delikatnie na dłoń którą dotknęłam owej mazi wpatrując się w krew. I delikatnie się uśmiechnęłam.
— Mam nadzieje że ty jesteś silniejszy niż to co prezentujesz teraz. — powiedziałam wpatrując się w jego kontury. Mogłam jedynie przepuszczać ze się denerwuje.
— Nie denerwuj mnie lepiej Mayumi.— Powiedział w ściekły i zaczął atakować. Trudno było co kol wiek dostrzec przez tę mgłę więc jak by to ująć jest to technika obusieczna ja nie widzę przeciwnika i przeciwnik Za dobrze nie widzi mnie. Tylko różnica jest w tym że się nauczyłam zmniejszyć ten drobny problem. Zamknęłam oczy koncentrując się starając się wyczuć chakre przeciwnika.
Gdzie on jest? Gdzie się udał? Co planuje? Ach tu jest. Zwiększam przepływ chakry i uderzyłam go w brzuch na tyle mocno iż przeleciał przez mgłę uderzając w ścianę.
— Co się tam stało?
— kto zadał cios?
— cholerna mgła nic przez nią nie widać.
Mgła zaczęła powoli opadać. A jednak zdążyłam zadać trochę ciosów. Mam nadzieje że będzie miał jakiś uszczerbek i nie będzie na tyle silny w końcu teraz nie da się drugi raz złapać w tę samą technikę a ja aby użyć tej techniki muszę się zbliżyć. Oddychałam spokojnie spoglądając jak się podnosi podpierając się o mur. Jego spojrzenie mówiło wiele. Był wściekły nie spodziewał się że ktoś go uderzy a tym bardziej jakaś tam dziewczyna. Uśmiechnęła się delikatnie.
— Dobra teraz się doigrałaś dziewczynko. — Powiedział i zaczął szybko robić pieczęć po czym nim zdarzyłam zareagować oberwałam skalnym golemem uderzyłam z chukiem w ścianę za mną robiąc wgłębienie w niej zakaszlałam łapiąc się za żebra.
To zabolało i to bardzo. Dobrze więc muszę przyśpieszyć trochę. I muszę go zmylić tylko w jaki sposób. Nie wygląda na głupka.
— AMI!— Krzyknęła przerażona Hinata patrząc się na mnie z trybun. Odskoczyłam nim spadający głaz zdążył mnie przygnieść  kucnęłam ciut dalej i spojrzałam się na przeciwnika.
Ami skoncentruj się musisz się skupić.  Przyglądając mu się uważnie.  Muszę się zbliżyć.  W stopach skoncentrowałam chakrę by zwiększyć swoją szybkość. I odbiłam się od ziemi i zaczęłam biec w jego stronę omijając w ostatniej chwili głazy które zaczęły spadać lecieć w moją stronę. Zacisnęłam z całej sily pięści i zatrzymam się przed murem zerkając na pojawiając się kolejne trzy ściany które gwałtownie się zderzyły.
— O mój boże!— Krzyknęła Sakura zasłaniając usta.
— Odori Teken!— Powiedziałam za nim i zaczęłam uderzać w wybrane miejsca z dużą prędkością i siłą po czym ostatni cios zadałam w przeponę przez co upadając złapał się za nią ciężko oddychając.
— Jak…— Powiedział, a ja pokazałam pod sobą dziurę wykopaną przez Naruto i wzruszyłam ramionami.
  I cieniste klony.— Powiedziałam pokazując na leżącą pod gruzami mnie która zniknęła w gęstym dymie.
— Jesteś denerwującym dzieciakiem.— powiedział wściekły i zrobił pieczęć tworząc  jak by to ująć piaskową mgłę i złapałam się za oczy przecierając je.
— Nawet silna ta cała Ami.— powiedział jeden z trybuny.
— Ciekawy z niej dzieciak jestem ciekaw co zrobi teraz. — powiedział inny. Zamknęłam oczy.
Skoncentruj się skoncentruj się.
— Aaa!— Krzyknęłam gdy coś oplotło moją nogę i upadłam na ziemię po czym przeleciałam przez zerkając na nogę mogłam uznać ze Minami stworzył ze skał linę którą oplątał moją nogę. Uderzyłam w ziemię upadając z dość wysoka. Jak szmaciana laleczka.
— Dobrze a teraz powinienem podciąć ci troszeczkę skrzydełka. — Powiedział i ścisnął oplątaną skałę na mojej nodze tyle iż było słychać niebezpieczny trzask. Skrzywiłam się nie krzycząc jak złamał mi nogę.
— Teraz już sobie nie pobiegasz.— powiedział i zaczął tworzyć pieczęć. Nad mną zaczęły pojawiać się ogromne skały gotowe by upaść na mnie.
Ami wiele razy obrywałaś skup się to tylko drobna rana rusz się!” Motywowałam sam siebie zamykając oczy. Ciężko będzie mi go pokonać jeśli już użyje tej techniki ale przecież nie miałam okazji jej przećwiczyć lecz musiałam coś wykombinować.
—Powiedz żegnam.— powiedział Minami i machnął ręką a po chwili wszystkie głazy z chukiem upadły na ziemię. Kurz unosił się przez dłuższą chwilę a sędzia przyglądał się nam z uwagą.
Stałam kilka metrów przed Minami. I spojrzałam się na niego stojąc na nogach. Pod swoją nogą miałam jeden z zwojów. Nie byłam jeszcze zbyt dobra w technikach lecz mam czasami dziwne pomysły. Musiałam jeszcze wiele się nauczyć. Mam nadzieje że mi się uda.
— A jednak jeszcze stoisz jesteś uparta.— Powiedział minami tworząc dwa skalne smoki. Które zaczęły pędzić w moją stronę.
Nie teraz….
Zbliżały się coraz bardziej w moją stronę.
Jeszcze nie teraz…
— Ami zrób unik!— Krzyknęła przerażona Hinata i skrzywiła się z bólu.
Zrobiłam pospiesznie pieczęć ze zwoju pode mną wypłynęła woda po czym tupnęłam w wodę tak by utworzyły się cztery ściany wokół mnie a owe smoki opadły. Gdy woda opadła wyprostowałam się zerkając na niego. I oddychała spokojnie wpatrując się w swojego przeciwnika.
— Co ona zrobiła z tym zwojem?— Zapytał Naruto.
— Naruto ty tego nie zrozumiesz.— powiedział Shikamaru.
— No weź Shikamaru.— Spojrzał się na niego.
— Naruto nie mam ochoty nadwyrężać sobie język by ci to wyjaśnić oglądaj walkę.—powiedział spoglądając na niego.
Rodzeństwo piasku wpatrywali się we mnie nawet nie mrugając. Co sprawiało iż czułam na sobie dziwnie ogromną presję. Zaczęłam się zastanawiać czy ci wszyscy widzowie nie mają wobec mnie zbyt wielkich wymagań.
— Dobra.— powiedziała i wyjęłam kolejny zwój po czym w mojej dłoni pojawił się ogromny Shuriken który różnił się od normalnych.
— raz grozi śmierć—  powiedziałam i rzuciłam nim w stronę Mimami gdy stworzył wokół siebie staranny mur obronny.
— Jesteś słaba.—  powiedział patrząc się na mnie. — Jedynie atakujesz mnie tajutsu więc teraz nie dasz rady mi zadać żadnych obrażeń.
— Co prawda ma trochę prawdy. — Powiedział Kankuro wpatrując się we mnie.
—Może i masz racje Gaara z tym, że może być silnym shinobim, lecz teraz daleko jej do tego. – Dodała Temari.
Zmrużyłam oczy. Ma jednak rację co zrobić muszę się jakoś pozbyć tej cholernej jego skalnej zbroi. Dobrze niech będzie użyjemy klonów mimo, iż zużyje prawie całą chakrę na to a użycie tej techniki zużyje pozostałą cześć  Suwaru wybacz m,i ale na naszą technikę nie starczy mi chakry. Błagam zadziałaj Hoshishi.

Poprawiłam delikatnie rękawiczkę mrużąc oczy. Zaczęłam biec ignorując ból w kostce przede mną leciały głazy spowalniając mnie tak samo jak nad mną. Naprawdę było denerwujące i utrudniające. Biegłam robiąc uniki nie spuszczając celu z oczu. W ostatniej chwili się schyliłam by nie oberwać w twarz.
— Jesteś dość szybka nawet ze złamaną nogą.— powiedział Minami nie zbyt zadowolony z tego faktu.
— Wybacz ze cię zawiodłam lecz cóż to tylko złamanie byłam w gorszych sytuacjach. — powiedziałam przedzierając się i zaczęłam tworzyć dwa klony, które trzymały w dłoniach ku naje które zaświeciły na niebiesko. Po czym rzuciły przed siebie mimo iż jeden uderzył skruszając odrobinkę zbroi tak samo jak drugi. Syknęłam i odskoczyłam kawałek w bok. Minami widząc, iż na chwilę opuściłam wzrok nie omieszkał wykorzystać tę sytuację i oberwałam dość mocno. Upadłam na ziemie podrywając się nim zostałam zmiażdżona przez skalną pięść.
Uśmiechnęłam się zerkając na niego.
— Hoshishi!—Krzyknął jeden z moich klonów uderzając czarno-czerwoną kulą w jego plecy po chwili rozsnuł się potworny krzyk a Minami upadł na ziemię nieprzytomny na jego plecach było widać potworną ranę. Zachwiałam się na tym etapie byłam wstanie jedynie utworzyć jeden raz tę technikę, lecz to wystarczyło by go pokonać.
— Zwycięzcą zostaje Ami.– powiedział sędzia, a ja się uśmiechnęłam i spokojnie zaczęłam iść na swoje miejsce. Kulałam odrobinkę lecz nie przejmowałam się tym zbytnio teraz liczyło się, że udało mi się wygrać.

wtorek, 14 sierpnia 2018

40: Dasz radę musisz tylko uwierzyć w siebie. 40



Wpatrywałam się w murowana w to co zobaczyłam i to co wyczułam na swojej skórze. Nie rozumiałam jak może istnieć osoba z tak mroczną chakrą. Co bardziej zaczełam się martwić o Naruto. Wiedziałam już, że ludzie ze źródeł chcieli porwać jego i mogłam przepuszczać, że to z powodu owej chakry. Lecz nie mogłam powiedzieć co prawdy, lecz chciałam z nim porozmawiać ostrzec by uważał na siebie.  Spoważniałam widząc radość Naruto. Wyprostowałam się i wyszłam na chwilę nie zwracając uwagi na zdziwione spojrzenia pozostałych finalistów. Powoli zeszłam po schodach zatrzymując się po drodze.
- Naruto musimy porozmawiać i to teraz. – Powiedziałam widząc blondyna wchodzącego po schodach. Był szczęśliwy po wygranej.
- Ami widziałaś to pokonałem go ja go pokonałem.- Powiedział z radością na twarzy.
- tak widziałam i gratuluje ci tego naprawdę Naruto.- Powiedziałam spokojniejszym głosem, lecz wciąż poważnym.
- Coś się stało Ami?- Zdziwił się Naruto spoglądając na mnie. Przymknęłam na chwilę oczy zastanawiając się od czego by tu zacząć. Może po prostu powiem mu prawdę.
- Tak Naruto. – Powiedziałam wpatrując się w niego.
- Ta czerwona chakra do kogo należała?- Zapytałam się wpatrując się jak zaciska pięści.
- O czym mówisz?- Zapytał się zdziwiony Naruto.
- Wiem, że nie powinnam się mieszać.- Powiedziałam wpatrując się w niego.
- Tak to prawda nie powinnaś się w to mieszać Ami- powiedział zły do mnie. W prawdzie nie dziwię się mu. Spojrzałam się na niego.
- Chcę cie jedynie ostrzec Naruto. – Powiedziałam i powoli zaczełam wchodzić.
- Pamiętasz jak poszłam na wagary?- Zapytałam się wpatrując się w niego.
- Po nikąd tak. – Powiedział wciąż zły Naruto.
- Spotkałam tam ludzi, którzy mówili o pojmaniu jenjuriki Kyubiego.- Powiedziałam patrząc na niego po jego reakcji mogłam wywnioskować, iż jest wściekły.
- Kyuubiego?- Zapytał się zerkając na mnie.
- tak chcieli użyć go do zniszczenia wioski uciekłam, lecz trochę oberwałam i zostałam znaleziona przez Lee i jego sensei i mi pomogli. – Powiedziałam wpatrując się w niego zamyślona.
- chciałam ci jedynie powiedzieć byś uważał na siebie. – Powiedziałam i zaczęłam wspinać się po schodach wstając na podeście. Walka Sasuke i Gaary została przesunięta. Kankuro z niewyjaśnionych mi powodów zrezygnował z walki więc Shino wygrał walkowerem z Kankuro. Teraz powinna być walka Shikamaru i Temari. Oczywiście Tamari już była bardzo niecierpliwa a Shikamaru jak zwykle był bardzo aktywny.
Wpatrywałam się na rozlewinego chłopaka i ciężko westchnęłam. Nie widzę świetlanej przyszłości tej walki. Zmarszczyłam brwi przyglądając się Naruto, który podchodził do nich i z całej siły go zepchną.
- Shikamaru na co czekasz ruż się w końcu.- Powiedział Naruto i uśmiechnął się.
-  a jednak już powrócił mu nastrój.- Powiedziałam sama do siebie mimo to i tak to zostało wychwycone przez Kankuro i Gaarę przez co się na mnie spojrzeli.
Zignorowałam ich spojrzenie i zamknęłam oczy. Jeszcze tylko ta walka i w końcu nadejdzie moja będę mogła ukazać swoją siłę. Ale czy będę w stanie pokonać swojego przeciwnika. Po pierwsze ma ode mnie większe doświadczenie ja jedynie dziewięć miesięcy temu stałam się geninem więc czy mam jakieś szanse z osobą, która jest już dwa lata jak nie więcej. Moje serce znacznie przyspieszyło. Wpatrywałam się tępym spojrzeniem na walkę Shikamaru i Temari. Gdzie głównie atakowała Temari a Shikamaru natomiast uciekał co wywołało niezadowolenie wśród widzów. W prawdzie nie dziwię im się gdyż chcieli oglądać ciekawe walki a po walce Naruto zostali mocno nabuzowani by oglądać ciekawe pojedynki a tu proszę. Lecz może i Shikamaru wygląda i jest dość leniwy, lecz co do rozumu nie ma sobie równych. Szkoda, że jest taki leniwy gdyby nie to to dotarłby daleko. Zamknęłam oczy rozmyślając.
Shikamaru pochodzi z klanu Nara, który specjalizuje się w technikach cienia. Lecz najlepiej jest używana w obecności klanu Yamanaka oraz Klanu Akimichi. W pojedynkę nie jest zbyt niebezpieczne. Lecz jeśli doda się zdolności strategiczne Shikamaru jest bardzo niebezpieczny. Nigdy nie wiadomo co myśli.
Natomiast Temari po walce z Tenten mogę powiedzieć ze jest silna i sadystyczna. Używa technik związanych z wiatrem używając swojego wachlarza, który ma na sobie trzy kółka, których nazywa księżyce. W zależności od pokazanych kółek silniejszy jest atak Temari. Więc aby ją pokonać wystarczy użyć technik ognia.
Spojrzałam się na Gaare, który zamiast przyglądać się walce swojej starszej siostry wpatrywał się we mnie. Trochę robiło się to krepujące.
- Powinnaś przyglądać się pojedynkowi.- Powiedział po chwili Gaara co sprawiło, iż wszyscy mu się przyglądali.
- Przecież patrzę się.- Powiedziałam wpatrując się na niego.
- Może i patrzysz, lecz błądzisz myślami gdzieś.- Powiedział patrząc się na mnie swoim lodowatym spojrzeniem. Może i ma rację. Patrzę się jedynie, lecz nie myślę o ich walce boje się kolejnej.  Każdy z nich ma jakieś ciekawe zdolności, lecz nie ja. Ja po prostu tutaj nie pasuje. Może nie powinnam w ogóle brać udziału i Neji ma racje.
Po chwili zacisnęła wściekła barierkę. Jak ja mogłam przez chwilę pomyśleć, że Neji miał racje. Nie rozumiem tego jaka ja musze być głupia by nawet się z tym zgadzać.
Oparłam głowę o barierkę.
- Dobrze się czujesz?- Zapytał się Kankuro przyglądając się mojej reakcji.
- Pewnie czuje, że ze mną przegra i myśli o poddaniu się malutka dziewczyna zaczyna tchórzyć.- Powiedział Minami a ja się wyprostowałam.
„ O nie teraz przegnał. Mam ochotę go pokonać nawet jeśli miałam bym tam pełznąć nie obchodzi mnie to odszczeka to wszystko” – pomyślałam wpatrując się w niego.
- Nie pochlebiaj sobie aż tak bardzo.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- może po prostu nie mogę się doczekać kolejnej walki.- Powiedziałam mimo iż zabrzmiało to dość pewnie, lecz nie myślałam tak.
- Poddaje się.- Usłyszałam głos Shikamaru i zdziwiłam się. Czemu? Przecież by wygrał? Jaka ja głupia przejmując się niepotrzebnymi rzeczami nie oglądałam walki Temari i Shikamaru a teraz nie wiem co się stało.
- Chakry starczyłoby mi jedynie na dziesięć sekund a kroków już zaplanowałem dwieście w przód. – Powiedział i zaczął iść w stronę schodów.
- Zwycięzcą pojedynku jest Temari. – Powiedział sędzia i spojrzał w naszą stronę.
- Kolejna walka: Minami kontra Mayumi Ami.- Powiedział a ja odwróciłam się i zaczełam schodzić po schodach. Mimo strachu czułam się szczęśliwa, że w końcu moja kolej.  Weszłam na arenę patrząc się na tłum.
- Walczcie!- Usłyszałam krzyk tłumu i podeszłam do sędziego. Wpatrując się w mojego przeciwnika, który uśmiechał się do mnie szyderczym uśmiechem.
- Ja tu żądzę jeśli uznam, że trzeba przerwać walkę nie zawaham się tego zrobić.- Powiedział patrząc się na nas.
- Gotowi?- Zapytał się przyglądając się nam z uwagą.
- Tak.- Powiedział Minami spokojnym tonem i przygotował się do ataku.
- Hai.- Powiedziałam i przygotowałam się nie spuszczając z niego wzroku.
- Możecie zaczynać.- Powiedział. Wpatrywałam się w przeciwnika.
- Ami!- Usłyszałam za sobą krzyk Midori. Spojrzałam się w stronę trybunów.
- Dasz radę!- Krzyknął Akai. Mimo iż ich słyszałam nie widziałam.
- Musisz jedynie uwierzyć w siebie!- Krzyknął Shiowase Sensei a ja uśmiechnełam się. Moja drużyna we mnie wierzy. Wierzą, że jestem wstanie wygrać.

39: Czy to na pewno nasz Naruto



Od owego wydarzenia minęło już dobre kilka dni. Oczywiście lekarze nie mieli ochoty współpracować ze mną i wypuścić mnie na dalszy trening. I oczywiście musiałam się z tym pogodzić.  Oczywiście było kilka osób, które przyszły mnie odwiedzić między innymi moja drużyna. Naprawdę byłam wdzięczna im ze słowa, które mnie z motywował, ale oczywiście nie umiałam się przyznać do swojego błędu. Tym bardziej widząc uśmiechniętą twarz akai’a który nie mógł powstrzymać się od wyśmiania mnie. Miałam ochotę mu porządnie wlać, lecz opamiętałam się. Odwiedziła mnie też Hinata, która chciała mnie wesprzeć i powiedzieć, że będzie mi kibicować z trybun. Oczywiście bardzo się o nią martwiłam. Gdy tylko pomyślę o jej walce z Nejim łapała mnie biała gorączka miałam chęć go udusić zabić kości połamać, lecz moje starania na nic by nie dały. Jak nie kto inny najbardziej zdawałam się znać jego zdolności. I z łamiącym się sercem i z chęcią odgryzienia sobie języka musiałam przyznać, iż nie byłabym wstanie go pokonać. Na pewno nie z moją aktualną siłą.
Z Hinatą przyszedł Kiba czego się nie spodziewałam. Gdyż słabo udawało mi się z nim rozmawiać. Nie miałam pojęcia dlaczego. Przysłuchiwał się naszej rozmowie w milczeniu jak nie Kiba. Zawsze byłam przyzwyczajona do tego ze ja k się rozgadał nikt go nie potrafił uspokoić.
W końcu po odwiedzinach mogłam odrobinkę uspokoić. Im bliżej finałów tym większą presje czułam. Musiałam walczyć z bardzo silnym przeciwnikiem.
Siedziałam siebie w pokoju przeglądając swoje notatki na ścianie przykleiłam zdjęcie swojego przeciwnika a wokół niego rozmieściłam dane, jakie udało mi się o nim uzyskać wprawdzie mówiąc nie było tego zbyt wiele. Nazywa się Minami. Pochodzi z Iwagakure. Ma 14  lat. O rodzinie brak informacji. Jego zdolności: Uwolnienie ziemi oraz biegle posługuje się kataną. Jest osobą spokojną dobrze zorganizowaną. Typ logika.
Zmarszczyłam brwi zerkając na kartki. To tyle co udało mi się o nim wynaleźć. Teraz muszę po prostu obmyślić strategie. Oczywiście po tym co widziałam to mogę powiedzieć, iż nie pokazał na co go stać.
- Uwolnienie ziemi jest to jeden z podstawowych rodzaj chakry. Pozwala ona manipulować otaczającą ziemia do celów ofensywnych oraz defensywnych.  Użytkownik może stosować też błoto, brud czy też skale.- Zerknęłam na książkę i przekręciłam stronę zerkając na kółko- Przeczytałam karteczkę, którą zrobiłam już dawno temu jeszcze przed rozpoczęciem egzaminu na chinina. Przykleiłam ją na ścianie obok kartki, że jego typ chakry to uwolnienie ziemi.
- Więc aby go pokonać musiała bym mieć chakrę typu burzy. – Zmarszczyłam brwi krzywiąc się.
-No to jest twardy orzech do zgryzienia. Nie umiem żadnych technik związanych z elementem burzy. Jak by go pokonać w inny sposób? Wiem, że dobrze się posługuje kataną ja w miarę to czego nauczyłam się od Midori obserwując ją. Więc nie wiele. Do tego jest strategiem. Nie wróży to mojej świetlanej przyszłości. Żegnajcie moje marzenia o zostaniu chuninem. – Powiedziałam ogarniając papierki.
Puk puk.
Usłyszałam i podeszłam do drzwi otwierając je na oscierz. Spojrzałam się na Kankuro i zmarszczyłam brwi.
- E… To co cię do mnie sprowadza Kankuro?- Zapytałam się zdziwiona tym spotkaniem.
- Chciałem tylko porozmawiać. – Powiedział zerkając na mnie.- I chciałem się upewnić czy Gaara mówił prawdę. – Powiedział a ja zmarszczyłam brwi. W prawdzie mówiąc nie miałam pojęcia, o co mu mogło chodzić, lecz pozwoliłam mu wejść do mojego domu.
- Ale masz tu porządek.- Powiedział rozglądając się po pokoju pełnym papierków.
- Przykro mi nie zazwyczaj nie mam gości. – Powiedziałam zbierając kartki.
- Jesteś….E to…- powiedział zerkając na zdjęcie mojego przeciwnika.
- to nie tak jak myślisz. Po prostu zbieram informacje o moim przeciwniku i próbuje obmyślać jakiś plan by go pokonać.  – Powiedziałam zerkając na niego.
- Zrobić ci Herbaty?- Zapytałam się do kuchni wyciągając kubek.
- Jak to nie będzie kłopot?- Powiedział nie pewnie zerkając po zwojach.
- Dużo się uczysz.- Powiedział zerkając po kartkach.
- W końcu muszę poszeżać swoją wiedzę w końcu nie jestem osobą doskonałą. Na świecie jest wielu silniejszy ode mnie Shinobi podajmy twój brat. –Powiedziałam zerkając na niego. – Nie udałoby mi się go pokonać. Czy nawet Neji… – powiedziałam wchodząc z kubkami herbaty.
- Walczyłaś z nim?- Zdziwił się zerkając na nie w szoku.
- Taaa i to wiele razy. – Powiedziałam siadając na krześle.
- Dlaczego?- Powiedział zdziwiony
- Co cię tak to interesuje?
- Wiesz zawsze uważałem, że jesteś osobą, która jest ostrożna i nie pakujesz się w niepotrzebne walki. – Powiedział Kankuro przyglądając się mi. – A tu o dziwo słyszę jak mówi… o ta… jak jej tam kimtra…himtra…
- Hinata…- Powiedziałam zerkając na niego i upijając łyk herbaty.
- Tak ona. Że dawno nie walczyłaś z jej bratem. Jej kolego powiedział, że to dość dziwne. Więc mnie to zaciekawiło. – Powiedział zerkając na mnie.
- Wiesz jesteś pierwszą osobą, która zainteresowała się powodem mojej walki z Neji’m . To się zaczęło gdy byłam jeszcze w akademii po prostu pewnego razu na niego wpadłam gdy się spieszyłam byłam osobą, która nie znosi się spóźniać. No i nasza rozmowa do przyjemnych nie należała drażni mnie to jak traktuje innych z wyższością po tym spotkaniu każde inne kończyło się kłótnią. No i ja zazwyczaj lądowałam w szpitalu lub z nim remisowałam. – Powiedziała wzruszając ramionami.
- Teraz po prostu nie mam na to czasu są egzaminy na chinina nie mogę teraz zawracać sobie nim głowy. I takimi błahostkami.  Chcę po prostu pokazać ze też jestem osobą silną. Lecz czasem po prostu siła nie oznacza siły fizycznej, lecz i siłę psychiczną. – Powiedziałam układając swoje papierki na różne sterty.
- Ehe…- Spojrzał się na mnie zdziwiony pewnie nie rozumiał co mówię, ale cóż w prawdzie mało osób potrafiło mnie zrozumieć.
- Mogę wiedzieć o czym rozmawiałaś z moim bratem?- Zapytał się zerkając na mnie.
- Kiedy?
- Po ukończeniu eliminacji.- Powiedział zerkając na mnie a ja musiałam sobie to przypomnieć.
„- Idziemy z tobą.- Powiedziały a ja ruszyłam spokojnie w stronę szpitala. Cicho się śmiałam z ich reakcji. Po prostu rozbawiły mnie tą ich zazdrością.
- Ami stałaś się naprawdę silna.- Wyszeptała Ino zerkając na ziemię.
- Co tym razem?- Zapytałam nie zerkając na nie.
- Nie po prostu zawsze myślałyśmy, że jesteś od nas słabsza.
- widzisz Sakura czasami pozory mylą.- Powiedziałam spokojnie.
- I tak nie jestem siła tylko wam się tak wydaje. – Dodałam
- właśnie nie każdy tak mówi nawet zwróciłaś uwagę tych z piasku. – Powiedziała Ino a ja zesztywniałam przypominając sobie słowa Gaary.
- To nic takiego po prostu powiedziałam coś Kankuro, co go zdziwiło. – Powiedziałam i Uśmiechnełam się do nich spokojnie nie dając po sobie poznać, iż jestem ciut przerażona. Zerknęłam po chwili na zamurowaną Ino.
- Ino, co się stało?- Zapytała się, Sakura, po czym też się zatrzymałam a ja westchnęłam zerkając, co je tek przeraziło i zesztywniałam.
- W końcu cię znalazłam.- Powiedział chłodno osoba, której na pewno się nie spodziewałam.
- G…Gaara?- Zapytała się Sakura widząc jak ją omija i zatrzymuje się obok mnie.
- chodź.- Powiedział to takim tonem, że ciarki przeszły mi po plecach.
- Ami?- Zdziwiła się Ino a ja się delikatnie Uśmiechnełam.
- Nie martwicie się o mnie zaraz was dogonię.- Powiedziałam i odwróciłam się w jego kierunku idąc za nim.  Zatrzymałam się za jakimś domem i zerknęłam na niego.
- O co chodzi?- Zapytałam się spokojnie i wzruszyłam delikatnie ramionami.
- Czego się o mnie dowiedziałaś?- Zapytał się a ja zaczełam myśleć.
- Czego się dowiedziałam?
- Tak i nie próbuj kłamać, bo się dowiem o tym a w tedy zginiesz. – Powiedział a ja wzruszyłam delikatnie ramionami.
- Wiem, że używasz piasku. Masz piaskową zbroje, która zużywa naprawdę wiele chakry i to jest bardzo słaba twoja technika. Oraz że twój piasek bez twojego rozkazu cię chroni.- Powiedziałam zerkając na ziemię.
- Sądzę też ze, jeśli użyje się wody na twoim piasku to nie będziesz mógł go używać?- Wyszeptałam ciszej.
- na samym początku też zdawało mi się, że twój piasek żyje, ale w końcu to jest nie możliwe – wzruszyłam Ramonami i uśmiechnęłam się delikatnie.
- nie ma, co się martwić jak bym i tak wiedziałam coś więcej to i tak bym nikomu o tym nie powiedziała. Nie mam powodów rozpowiadać jakieś dziwnie rzeczy a z resztą mam wiele na głowie. Treningi i inne strawy, więc nie miałabym nawet czasu na takie sprawy a z resztą nie jesteś moim przeciwnikiem w następnej rundzie, więc nie muszę się martwić tak czy siak i tak na razie jesteś silniejsza, więc nie martw się nie mam na nic dowodów to jedynie moje głupie pomysły.- Powiedziałam zerkając na jego zimny wyraz twarzy.
- czyżby?- Zapytał się zerkając na mnie a wokół mnie pojawił się piach zaciskając się mocniej a ja zakaszlałam nie mogąc złapać oddechu zamknęłam oczy.
Piasek po chwili opadł na ziemie a ja zerknęłam na znikającego Gaarę.”
Zmrużyłam oczy zerkając na Kankuro po czym ciężko westchnęłam. Spoglądając na ziemię.
- Twój brat po prostu chciał wiedzieć czego się o nim dowiedziałam więc po prostu powiedziałam mu o moich przepuszczeniach i żeby się nie martwił nie należę do osób, które plotkują na temat danej osoby. – Powiedziałam z delikatnym uśmiechem.
- I nie mam żadnych dowodów no i nie jest moim przeciwnikiem bym dalej starała się węszyć kim tak naprawę on jest. Teraz mam treningi… egzaminy oraz inne jak dla mnie ważne sprawy więc czemu miałabym dokładać jeszcze więcej. No i przede wszystkim twój brat jest ode mnie znacznie silniejsza więc wiem, że nawet jak bym wiedziała o nim więcej nie udałoby mi się go pokonać a są rzeczy o których ludzie nie lubią rozmawiać i wtedy podczas naszej rozmowy odniosłam wrażenie że to jest dla niego temat Tabu. – Powiedziałam zerkając na zdziwionego Kankuro delikatnie się uśmiechnełam.
- A o nas też coś się dowiedziałaś?- Zapytał się zerkając na mnie.
- Czuje się jak na przesłuchaniu. – Powiedziałam zerkając na niego.
- Nie mogę zbyt wiele przecież zdradzić. Wiec nic więcej nie powiem na temat egzaminu… członków egzaminu czy o technikach. –Powiedziałam zerkając na niego.
- Rozumiem. – Odpowiedział ze spokojem w głosie Kankuro.
- Dziękuje za herbatę oraz za tę rozmowę. – Powiedział zerkając na mnie po czym wyszedł zmarszczyłam brwi, lecz po chwili wróciłam do wcześniejszego zajęcia czyli planowania swojego zwycięstwa bądź porażki musiałam wymyśleć kilka planów.
~Kankuro~
Wyszedłem z domu Ami zerkając na rodzeństwo. Gaara jak zwykle nie miał zbyt dobrego humoru. Czyli już wiedziałem, że lepiej go nie denerwować w końcu wiem jaki potrafi być nie znośny. Dlatego nie znosiłem bachorów.
- I co dowiedziałeś się czegoś ciekawego?- Zapytała się Temari oparta o ścianę.
- Czy ja wiem potwierdziło się to, iż często walczyła z Hyuga Neji’m.- Powiedziałem. Gaara gwałtownie się na mnie spojrzał.
- Ona z Hyuuga?- Zdziwiła się Temari starając powstrzymać się od śmiechu. W prawdzie też nie mogę w to uwierzyć. Chciałbym to zobaczyć na własne oczy. Tylko jak by to zrobić.
- Też w to nie mogę uwierzyć, że ona walczyła z Hyuuga. Powiedziała, że to zaczęło się jeszcze w Akademii, ale nie wyjawiała szczegółów jedynie to, że nie znosi jego sposobu traktowania innych. – Powiedział zerkając na nią.
- A o Gaarze co mówiła?- Zapytała zerkając na mnie. Zmarszczyłem brwi.
- Jedynie powiedziała, że w czasie ich rozmowy wyjawiła mu swoje domysły i powiedziała, że nie musi się martwić gdyż nie jest osobą, która lubi plotkować. No i że ma wiele na głowie by wokół niego węszyć. – Powiedziałem spoglądając na swoje rodzeństwo.
- Dodała, iż Gaara jest od niej znacznie silniejszy i ze wiedza o nim zbytnio nie pomogłaby jej wygrać na pewno nie na takim etapie na którym jest teraz. –Powiedziałem spoglądając na ziemię.
- Heee? Przecież zazwyczaj słyszymy „ Jestem Najsilniejszy” „Nikt nie jest w stanie mnie pokonać” potem słyszymy „Błagam nie zabije mnie” „ Proszę oszczędź moje życie” – Powiedziała Temari spoglądają na mnie.
- Ona nie jest taka.- Powiedział chłodnym tonem Gaara. Co mnie bardzo zdziwiło. Zazwyczaj nie odzywał się do nas. A na pewno nie mówił takich rzeczy o swoim przeciwniku.
- Dlaczego tak uważasz?
- Gdy z nią rozmawiałem zachowywała się inaczej zazwyczaj osoby, które spotykałem na swojej drodze uważały się za lepszych ode minie lecz po pewnym czasie to ulegało zmianie. Ona jak by to ująć. Gdy się jej spytałem co się o mnie dowiedziała i żeby nie starała się mnie okłamać gdyż zginie po prostu wzruszyła ramionami. – Powiedział Gaara spoglądając na nich.
- Tak jakby chciała powiedzieć „ Możesz to zrobić i tak nie boje się śmierci” – Powiedział zerkając na niebo.
- Po tym wszystko powiedziała. Zdziwiłem się, że po jednej walce wywnioskowała tak wiele, że piaskowa zbroja jest moją najsłabszą techniką gdyż zużywa zbyt wiele chakry. To, że mój piach chroni mnie przed atakami bez mojej interwęcji. Oraz ze jeśli użyje na mój piach wody nie będę mógł go używać. – Dodał. Spojrzałem się na niego jak oparzony.
- Pamiętacie gdy walczyła uważaliśmy ją za jakiegoś marnego słabeusza. Coś tak czuje, że mogliśmy się grubo pomylić w niej jest też Ukryta siła o której nawet nie zdaje sobie ona sprawy. Gdy ją odkryje na pewno stanie się wyśmienitym Shinobim. – Powiedział Gaara.
- T…Ty ją chwalisz?- Zdziwiła się Temari.
- Temari zazwyczaj gdy kogoś ściskam piaskiem słyszę „ Błagam nie!” Pomocy niech ktoś mi pomoże” „nie chce umierać” A u niej nie usłyszałem nic… nie błagała tym bardziej nie płakała. Po prostu nie robiła nic. – Powiedział zerkając na nas a ja się mocno zdziwiłem nie spodziewałem się tego w prawdzie gara ma rację tylko takie spotykaliśmy reakcję ludzi a nie takie jak jej.
- Spytałem się jej czy o nas też ma jakieś informacje, lecz powiedziała, że nie może mi tego zdradzić w prawdzie mogę powiedzieć, że miała wiele różnych informacji. Miała wiele papierków a na ścianie przykleiła zdjęcie swojego przyszłego przeciwnika a wokoło niego informacje. – Powiedział zerkając na nich.
Spojrzeliśmy się jednocześnie na jej okno mrużąc oczy. Co mogła wiedzieć o mnie? Ile dowiedziała się? Czy była by wstanie pokonać moje marionetki? Czy mam czuć się zagrożony?
Nie znałem na te pytania odpowiedzi zazwyczaj nie miałem do czynienia z czymś takim wiedziałem co się dzieje oraz ile o mnie ktoś wie. A tu proszę nie mogę być tego taki pewien.
~Ami~
- Tak użyje tej techniki jak mi się nie uda to się poddam wiem, że Suwaru zabroniła mi z niej korzystać, lecz nie mogłam poddać się bez walki a ten przeciwnik jest wystarczająco silny. Postanowione użyje tej techniki nikt bowiem nie wie, że potrafię jej użyć a podczas tego treningu poćwiczyłam ją i można uznać iż ją ciut udoskonaliłam w końcu byłam osobą która trenowała z Suwaru wielo krotnie jej technika była podobna do mojej lecz jej się nazywała Moeru no Katana w prawdzie nie wiele nazwa miała wspólnego z prawdziwym wyglądem tej techniki. Mocno się zdziwiłam gdy ją za pierwszym razem zobaczyłam i stwierdziłam fakt, że nazwa może zmylić przeciwnika i w prawdzie sama nie byłam dobra w nazwanie technik. – Powiedziałam wchodząc do łazienki by wziąć przyjemną kąpiel w końcu już jutro miały się rozpocząć wielki dzień. Finały z jednej strony byłam mocno podekscytowana tym wszystkim natomiast z innej strony byłam cholernie przerażona. Po kąpieli zjadłam Kolacje i poszłam się położyć spać.
~&~

Wstałam o ósmej by się wyszykować i nie pędzić jak szalona na złamanie karku. Wolałam wejść bez stresu i tak miałam go aż za nadto. Ubrałam się w swój struj czyli w czarną bądź podchodzącą pod granatowy kolor tunikę na grubych ramiączkach. Na nogach miałam do kolan czarne leginsy. Na piszczele nałożyłam specjalne czarne ochraniacze sięgające od kolan prawie do kostek. Na rękach miałam rękawiczki sięgające do łokci. Wokół pasa nałożyłam swój pasek z podstawowymi rzeczami czyli między innymi Kunaie., shurikeni, wybuchowe notki, żyłka, kilka bomb dymnych, oraz schowałam jeden zwój z zapieczętowaną w nim chakrą typu błyskawic. Na plecy nałożyłam dwa duże shurikeny. Po czym związałam włosy w kitkę po czym nałożyłam na czoło ochraniacz ze znakiem Konohy i wyszłam zakluczając drzwi. Po czym ruszyłam w kierunku areny.
- Dasz radę Ami…- Powiedział jakiś mieszkaniec. Zdziwiłam się zazwyczaj ludzie mnie nie widzieli.
- Daj z siebie wszystko.- Powiedziała z uśmiechem sklepowa u której zawsze robiłam zakupy. Odpowiedziałam jej jedynie uśmiechem na nic więcej nie było mnie stać.
- Przyjdziemy zobaczyć jak sobie radzisz.- Powiedzieli Kotetsu i Izumo. Zmarszczyłam brwi. Coraz bardziej odczuwałam tremę związaną z finałami.
- Uważaj na siebie.- Powiedziała ze spokojem starsza pani, której zawsze pomagałam.
- Na pewno ci się uda. – Dodała po chwili. Skłoniłam się i przyspieszyłam kroku. Chciałam jak najszybciej się dostać na arenę by nie słyszeć o czym mówią mieszkańcy. Weszłam w końcu na teren areny byli już rodzeństwo piasku, Shino, Shikamaru, minami oraz Neji. Zmarszczyłam brwi.
- Jak widać już dotarłaś Ami.- Powiedział nasz sędzia a ja kiwnęłam głową podchodząc bliżej i przyglądając się pozostałym oczywiście Shikamaru jak zwykle był zaspany. Ale nie było jeszcze Naruto, ale u niego to całkiem normalne. No i Sasuke co mu się to rzadko zdarzało. Spojrzałam się na trybuny gdzie zaczęło się gromadzić coraz więcej osób po półgodziny zapełniły się po brzegi.
Oczywiście Naruto zrobił swoje wejście smoka i wkroczył jak oszalały na trybuny. Przez chwilę chciało mi się strasznie śmiać, lecz ugryzłam się w język.
- Proszę się ustawić w końcu to wy jesteście najważniejsza atrakcją tego dnia. – Powiedział sędzia a ja przez cewię poczułam się jak dziwny okaz w zoo. Spojrzałam się w bok.
- Teraz zerknijcie się na tabele trochę się zmieniło. – Dodał a ja spojrzałam się na tabele.
„He… Gdzie się podział ten cały gość z dźwięku? „ Zdziwiłam się nie odzywając się.
- Teraz wszyscy pójdą na trybuny i zostanie jedyna pierwsza para.- Powiedział a ja zaczełam powoli iść zerkając na Naruto oraz Neji’ego.
- Walka Pierwsza: Uzumaki Naruto Kontra Hyuuga Neji!- Ogłosił sędzia oczywiście trybuny zaczęły szeptać, że wygrana Hyuugi jest murowana. Weszłam na trybuny i podeszłam do barierki. Oczekując na swoją kolej. Na chwilę spojrzałam się na pozostałych finalistów, którzy w prawdzie nie przejmowali się zbytnio tym co się będzie działo na arenie. Uznawali bowiem że to będzie dość prosta walka i zwycięzca jest oczywisty.
Spojrzałam się na Naruto, który jak zwykle był nieogarnięty zmrużyłam oczy. Przepraszam Hinata, lecz twoja miłość coś przegra z tym aroganckim nadętym jak balon twoim bratem.
Neji stał dumnie z dziwnym wyrazem twarzy patrzał się na Naruto z góry. Zacisnęłam dłonie na barierce. Jak ja bardzo bym chciała zedrzeć z jego twarzy ten durny uśmieszek.
- Słyszałem, że dobrze go znasz?- Po moich plecach przeszły ciarki a ja powolnym ruchem odwróciłam głowę w stronę z której to usłyszałam oczywiście jak by nie inaczej głos należał do Gaary.
- Może i znam.- Odpowiedziałam spokojnym głosem zerkając na niego po czym spojrzałam się na arenę.
- Może nam coś o nim opowiesz?- Ponownie się zapytał i można ująć, że dosłownie każdego to zainteresowało. Zamknęłam oczy starając się uspokoić.
- A co ja jestem jakaś chodząca encyklopedia?- Zapytałam się z ironią w głosie. Świetnie znaleźli sobie przenośną encyklopedie.
- Powiem wam jedynie tyle, że wiele walk z nim stoczyłam. I każda kończyła się moją przegraną bądź remisem. – Powiedziałam.
- To chyba nie powód do dumy.- Powiedział Shikamaru zerkając na mnie a inni się zaśmiali.
- Dla twojej wiadomości Shikamaru w naszych walkach nie było kogoś takiego jak kurenai… Kakashi czy Gay. – Powiedziałam zerkając na nich.
- U nas nikt nikogo nie powstrzymywał więc kilka razy wylądowałam w szpitalu Tenten mówiła, że byłam bliska śmierci lecz za bardzo nie rozumiałam o co jej chodziło. – Powiedziałam wzruszając ramionami. Spojrzałam się na ich zdziwione miny.
- Nie gapcie się tak na mnie i zamknijcie swoje buzie.- Powiedziałam podenerwowana ich zachowaniem. -  Przecież mówię prawdę, że z nim walczyłam.- Powiedziałam zerkając na nich.
- Tak tak już bym chciał to zobaczyć jak z nim walczysz.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy Temari a ja zmrużyłam oczy. Nie miałam zamiaru się z nikim kłócić odwróciłam się do niej plecami a moje spojrzenie spotkało się ze spojrzenie Neji’ego. Znałam te spojrzenie mogłam nawet powiedzieć o czym właściwe myślał. „ A ty słabeuszu powinnaś się poddać za nim ktoś cię poważnie nie uszkodził. Taka słaba istota jak ty nie powinna zostawać Shinobi a ten egzamin zdałaś jedynie przez wielkie szczęście” Pomyślałam a Neji się uśmiechną z triumfem w oczach. „AAAAAAA! A jednak miałam racje jak ja chce mu dokopać.
- NARUTO!!! NIE WAŻ SIĘ Z NIM PRZEGRAĆ!- Ryknęłam ściakałac barierkę tak, że pękła mi w dłoniach. Każdy mi się przyglądał.
- Mayumi i kto to mówi osoba, która ani razu mnie nie pokonała.- Powiedział. Zaczęło się we mnie gotować miałam wrażenie ze za chwilę z mojej głowy buchnie para bądź sama zaraz spłonę.
- Ami…- Powiedział Shikamaru zerkając na moją twarz po czym się jednak cofną najdalej jak mógł.
- Jeszcze się doigrasz Hyuuga!- Powiedziałam a ten z trudem powstrzymywał się od wybuchniecia śmiechem. Jeszcze chwila a nie wytrzymam.
- Możecie już zaczynać walkę. – Powiedział sędzia co sprawiło, że Naruto od razu zaczął atakować. Oczywiście Neji musiał każdy atak Naruto zablokować. Usiadłam po turecku i starałam się uspokoić obserwując walkę.
- Dlaczego z nim walczyłaś jak i tak przegrywałaś?- Zapytała się Temari.
- Nie mam pojęcia.- Odpowiedziałam ich pytania zaczęły mi się robić ciężkie nie chciałam o tym z nikim rozmawiać a na pewno nie teraz.
- Jak to walczysz a nie wiesz dlaczego?- Zdziwił się Kankuro.
- A wy co książkę piszecie w której jestem głównym bohaterem czy co.- Powiedziałam z sarkazmem w głosie.
- Coś ty się tak wściekasz dziewczynko. – Powiedział Minami a ja się spojrzałam się na niego.
- Ktoś nadepnął na maleńkiej Ego?- Powiedział śmiejąc się.
- A ty czego? Myślisz ze takimi tekstami jesteś w stanie wyprowadzić mnie z równowagi?- Zapytałam z szyderczym uśmiechem na twarzy.
- Jak tak to przykro ze zdepcze twoje piękne marzenia, ale nie uda ci się to.- Powiedziałam zerkając w jego błękitna oczy z uśmiechem na twarzy.
- Przynajmniej potrafię przyznać, że jestem od kogoś słabsza. I nie uważam siebie za wspaniałą istotę godną podziwiania. – Powiedziałam spoglądając się na jego wyraz twarzy. Tak właśnie tak pomyślał zmrużyłam oczy. Będę walczyć z jakimś levelasem? Dlaczego to ja muszę wyciągnąć najkródszy patyczek aż tak bardzo chciałam walczyć z kimś innym.
- A co a taka prawda nie jest bez problemu pokonałem wcześniejszą przeciwniczkę. – Powiedział z uśmiechem na twarzy.
„druga osoba do listy z napisem nigdy więcej nie chce go widzieć na oczy” Pomyślałam.
- Wiesz czasem w życiu są takie chwile gdzie natrafisz na przeciwnika silniejszego od siebie, więc nie płacz gdy przegrasz. –Powiedziałam.
- Ami… Powinnaś bardziej przyglądać się walce niż dawać ponieść się niepotrzebnym emocjom. – Powiedział do mnie Shino.
- Shino ja jeszcze nie pozwoliłam by emocje nade mną gurowały. – Powiedziałam spokojnym głosem.
- Jakoś nie widać. – Powiedział przyglądając się mi.
Spojrzałam się na Naruto i Nejiego. Mogłam dostrzeć, że Naruto już był zmęczony wiedziałam jak to jest każdy skrawek ciała potwornie boli. Jakie to jest uczucie gdy nie można zebrać chakry.
Neji zaczął opowiadać historię dlaczego tak bardzo nienawidzi głównej części klanu. Nie spodziewałam się tego Hinata w prawdzie wspominała mi, że to ma związek z przeszłością klanu lecz nigdy nie spodziewałam się czegoś takiego. Przez chwilę poczułam współczucie do Nejiego za to ci przeżył, lecz mimo to nie mogłam znieść tego jak się zachowywał w stosunku Hinaty bowiem ona nic złego mu nie zrobiła. Nie nałożyła mu przeklętej pieczęci. Czy też nie zabiła jego ojca. Więc nie rozumiałam jego frustracji względem jej osoby.
Naruto przez Chile przyglądał się ziemi mogłam się założyć, że przez moment cofnął się wspomnieniami do przykrych wspomnień.
Po chwili Neji zmienił swoją pozycję. Zmarszczyłam brwi krzywiąc się delikatnie.
- Przykro Naruto, ale jesteś w zasięgu mojego ataku. – Powiedział spokojnie Neji przyglądając się Naruto po czym do zaatakował. Naruto otrzymał od neji’ego serie szybkich ataków nie miał szans się nawet przed nimi bronić. Jak się nie myliłam była to technika Hakke Rokujūyon Shō czyli inaczej sześćdziesiąt cztery dłonie ośmiu tygrysów czy coś w tym stylu czytałam o tej technice jedynie w podręcznikach wiedziałam, że należy do najbardziej niebezpiecznych ataków tego klanu. Dzięki tej technice użytkownik może zablokować sześdziesiąt cztery tenketsu blokując przepływ chakry w ciele przeciwniaka uniemożliwiając mu korzystanie z chakry a nawet stanie na nogach.
Czyli jednak Naruto przegra tę walkę? Czyli nie ma już nadziei by ktoś w końcu dokopał temu osobnikowi?
- Myślisz, że tylko ty jesteś wyjątkowy.- Powiedział Naruto spoglądając na niego.
- nie mam zamiaru z tobą przegrać. – Powiedział spokojnym głosem i zaczął gromadzić chakrę, lecz to było nie możliwe przecież Neji mu to unie możliwi więc dlaczego to robi.
Po chwili jednak zaczęło coś się dziać dość silną wyczułam chakre aż ukucnęłam. Patrząc się na Naruto pierwszy raz coś takiego czułam Shiowase-sensei oczywiście mówił mi, że mam zdolności sensoryczne więc wyczuwam obecność silnego przeciwnika jak na razie, lecz teraz czuje się jakoś stłamszona i taki ciężar tej chakry jakbym mogła ją dokonać.
Po chwili z ciała Naruto zaczęła wydobywać się czerwona chakra bardzo złowroga. Nie spodziewałam się, że taka chakra Worgule istniała, lecz gdzieś już to słyszałam tylko gdzie. Zesztywniałam. To nie mogło być to… Przecież… Zamrugałam kilkakrotnie oczami….
Po chwili Naruto zaczął atakować nejiego miał nawet nad nim przewagę.
- Czy to naprawdę nasz Naruto? – Zdziwił się Shikamaru a ja się uśmiechnełam szeroko.
Spojrzałam się na ziemię zamyślona.
- Czyli jednak blondyn przegrał.- Powiedziała Temari a ja spojrzałam się na arenę. Jaka ja głupia po cholerę teraz wspominam.
- Widzisz tak czy siak jesteś słabeuszem.- Powiedział po chwili spojrzał się pod swoje nogi i nim zdążył zareagować oberwał od Naruto. Spojrzałam się zdziwiona. Nie spodziewałam się takiego rezultatu.
- Zwycięzcą zostaje Uzumaki Naruto.- Powiedział sędzia a Naruto cieszył się jeszcze bardziej tak jakby nie był w ogóle zmęczenony
„ Ci ludzie z źródeł, których spotkałam gdy byłam w akademii mówili… czy to możliwe by Naruto był Jinjurikim Kyubiego
Spojrzałam się ze smutkiem na cieszącego się chłopaka zacisnęłam dłoń w pięści i odwróciłam się schodząc po schodach. Moja twarz zmieniła się na poważną. Musiałam o tym porozmawiać z Naruto tu i teraz.