czwartek, 1 listopada 2018

43: Postaram się byś stała się silniejsza 43



Od Egzaminu na Chunina minęło już dobry tydzień. A wioska powoli podnosiła się z zadanych ran. Każdy mieszkaniec postanowił pomóc w odbudowie zniszczonych budynków. Mimo to, iż za wszystko winny był jeden z Saninów imieniem Orochimaru. Ziarko nienawiści zostało już zasiane. Piasek stracił Kazekage po czym zostali wykorzystani. Konoha straciła wielu dobrych shinobi oraz… Hokage. Mimo to czy warto było zniszczyć te lata sojuszu? Wątpię.
Wpatrywałam się z okna swojego domu. Mnie lekarze trzymali dwa dni. Co było dość dużym zaskoczeniem dla nich gdy moje rany szybko się zagoiły. I nie mieli już po prostu powodów by mnie tam trzymać. Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Po czym spojrzałam się na ubranie żałobne i ubrałam go wychodząc z domu i kierując się do pałacu Hokage by oddać ostatni hołd. Staruszkowi. Mimo że chciałam płakać z moich łez nie ciekły żadne łzy. To chyba już było przyzwyczajenie. Podświadomie stosowałam się do 25 zasady. I z resztą wiedziałam, że Staruszek nie chciałby widzieć łez tylko uśmiechy. Zawsze taki był. Weszła do środka udając się na dach. Zebrali się wszyscy shinobi. Spojrzałam się na przyjaciół i podeszłam do nich. Mimo iż spoglądałam się na osobę mówiącą żadne słowa do mnie nie dochodziły. Po prostu zaczęłam podchodzić trzymając w ręku ki wiata by położyć na trumnie. Poczym odwróciłam się zerkając na zapłakanego chłopca. Konohamaru- wnuk III Hokaga. Przekręciłam głowę w bok spoglądając na swoją drużynę i udałam się tam spoglądając w milczeniu na niebo, które znacznie zaczęło się rozchmurzać.
- Hokage się cieszy, że wioska dalej istnieje.- Wyszeptałam kierując się z nimi.
- Może i masz rację.- Powiedziała Midori idąc o kulach.
- Jestem  ciekaw, kto będzie kolejnym Hokage.- Powiedział Akai spoglądając na mnie.
- Przerwali egzaminy?- Wyszeptała Midori spoglądając na mnie.
- Tak.- Powiedziałam z zamkniętymi oczami spoglądając na ziemię po chwili. Oddychałam spokojnie
- Jestem ciekaw czy udało ci się zdać.- Powiedział Akai spoglądając na mnie.
- Dobrze walczyłaś.- Powiedział sensei. Pokręciłam przecząco głową.
- Co się stało?- Zdziwiła się Midori spoglądając na mnie ze zdziwieniem.
- Może i walczyłam dobrze, lecz nie jestem jeszcze gotowa by zostać chuninem.- Powiedziałam spoglądając na nich.
- Walczyłam ryzykując własne zdrowie liczyło się dla mnie jedynie by dostać się go Finału. – Powiedziałam spoglądając na nich.
- A jako chinin miałabym na swoich barkach życie swoich towarzyszy. Nie dojrzałam jeszcze na tyle.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy spoglądając na ziemię i uśmiechając się do nich.
- By położyć na szali życie kompanów.- Powiedziałam przykładając dłonie do serca i zamykając oczy oddychając spokojnie.
- Chunin powinien umieć zadecydować.  I być odpowiedzialnym. Natomiast jakim byłaby chuninem, który ryzykuje na darmo życie?- Zapytałam spoglądając na nich.
- Rozumiem.- Powiedział Sensei uśmiechając się na widok mojego uśmiechu.
- Ami!- Usłyszałam znajomy głos. Spojrzałam się na Hinatę, która machała w moim kierunku.
- Coś cię stało?- Zapytałam się spokojnym tonem.
- Możemy porozmawiać?- Zapytała się nieśmiało. Przekrzywiłam głowę i spojrzałam się na nią. Zaczęłam iść za nią. Wchodząc na pole treningowe.
- O co chodzi?- Spojrzałam się na jej plecy.
- Jesteś bardzo silna. – Powiedziała spoglądając na mnie.
- Mądra i odważna.- Dodała Hinata. Zmarszczyłam brwi.
- Brzmisz jak byś właśnie oddawała hołd umierającemu.- Powiedziałam spoglądając na nią a ona się zaśmiała.
- Może odrobinkę.- Powiedziała uśmiechając się.
- To nie zabawne.- Powiedziałam poważnie spoglądając na nią.
- Tak wiem, ale wiesz.- Zaczęła spoglądając na ziemię.
- Moja walka z Neji’m mimo ze się starałam nie byłam w stanie nic zrobić. – Powiedziała smutnym tonem.
- Bardzo chciałabym się zmienić.- Powiedziała zaciskając dłonie w pięści.
- Wiem o tym Hinata.- Powiedziałam spokojnym tonem.
- Pomogłabyś mi?- Zapytała się spoglądając się na mnie. Otworzyłam szerzej buzie okazując palcem na siebie.
- Tak ty Ami. – Powiedziała.
- Czy nie powinien uczyć cię ktoś z twojego klanu?- Zapytałam zerkając na nią nie pewnie.
- Tak, ale…- rwała a jej oczy stały się smutnie i pełne bólu mimo ze na twarzy gościł śliczny uśmiech. Widziałam, że cierpi.
- Moje treningi są dość trudne. I nie nauczę cię jak stosować byakugana sama będziesz musiała do tego dojść.- Powiedziałam z zamkniętymi oczami.
- Wiem o tym.- Powiedziała spokojnie.
- Jestem gotowa na wszystko.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Dobrze, więc przygotuj się. Jutro za piętnaście czwarta tutaj. Weź śpiwór. – Powiedziałam spoglądając na nią.
- Tak.- Powiedziała uśmiechając się do mnie.
- Od jutra zaczniemy trzytygodniowy trening. W tym czasie nawet na chwile nie wejdziemy do wioski. Rozumiesz. – Powiedziałam spoglądając na nią.
- Tak Ami.- Powiedziała i wyciągnęła rękę, którą uściskałam delikatnie.
- Postaram się byś stała się silniejsza.- Powiedziałam uśmiechając się do przyjaciółki.
- Do zobaczenia Ami.- Powiedziała biegnąc w kierunku klanu a ja udałam się by przygotować się na trening. Pierwszy raz miałam trenować z kimś. Musiałam wymyśleć jeszcze jakiś plan zajęć. Usiadłam rozpisując dokładnie, co kiedy będzie robione po czym zamknęłam oczy zasypiając.