wtorek, 20 lutego 2018

30: Dwie walki…- Sasuke górą: 30




Zerknęłam nie pewnie na parter gdzie znajdowały się poszczególne osoby. Uśmiechnełam się delikatnie widząc wszystkich moich znajomych.
Czemu on mi się tak przygląda? Niech się tak nie patrzy… To…to… jest takie krępujące. Co ja mu zrobiłam, że mi się tak przygląda nie rozumiem tego. A może wyczuł mojego klona? Nie to nie możliwe… a może jednak?
Zerknęłam na Gaare nie odrywając od niego wzroku. Starałam się nie spuścić wzroku i starałam sobie przypomnieć, kim może być ten Gaara? Czy się spotkaliśmy dawniej? Ale nie… zerknęłam ponownie na owego chłopaka i zamarłam. Nie to nie prawda…to nie może być….
Moje oczy się rozszeżyły, co sprawiło, iż Temari i Kankuro zaczęli coś szeptać. Zamknęłam oczy.
- Ami….
Nie to nie może być prawda.
- Ami…
Zerknęłam na Sasuke i Uśmiechnełam się delikatnie Sasuke dziwnie mi się wpatrywała zaczełam iść w kierunku sensie, po czym ruszyłam za nim.
- Ami? Coś się stało?- Zapytał się Sasuke a ja na niego spojrzałam nie pewnie zerkając na ziemię.
- N…Nie- wyszeptałam zamyślona a on delikatnie się uśmiechną.
- stresujesz się?
- Sasuke to nie tak.
- Coś ten z piasku nie odrywa od ciebie oczu jesteś jego wiesz no…- powiedział Naruto gdzie po chwili było słychać huk.
- Baka!- Krzyknęła Sakura uderzając go w głowę.
- Naruto to nie mój chłopak.- Powiedziałam zła na niego.
- nie wiem, czemu ci to przyszło do głowy. –Powiedziałam oburzona.
- ale…
- Naruto, jeśli jeszcze raz coś takiego powiesz a obiecuje, że oberwie ci się tak, że zapomnisz o tym, kim jesteś. – Powiedziałam wrogo a Sakura zerknęła na mnie.
- Ale przyznasz prawdę, że często ci się przygląda. – Powiedział Sasuke opierając się o barierkę patrząc się na walczącą dwójkę.
- Co insynuujesz?- Zapytałam podchodząc do Sasuke zerkając na niego.
- To, że może mu się spodobałaś a on tobie. – Powiedział Sasuke a ja zerknęłam na niego nienawistnym spojrzeniem.
- Nie… Nie i jeszcze raz NIE.- Powiedziałam zakładając ręce na klatkę piersiową.  Nie wierzyłam własnym uszom.
- No, co taka prawda.- Powiedział Sasuke podeszłam do niego.
- Czyli mam wnioskować Sasuke ze podkochujesz się w Lee… Gaarze i Nejim?- Zapytałam, co sprawiło, że Sasuke gwałtownie się odwrócił zerkną na mnie tak jakbym zamordowała mu rodzinę.
- Ami!- Wycedził przez zęby.
- No, co też się tak przyglądasz, więc jak ty wnioskujesz ze ja zakochałam się w Gaarze mogę to samo wnioskować o tobie.- Powiedziałam zerkając na niego.
- Dobrze wygrałaś, więc konie tematu.- Powiedział zerkając na mnie.
- Więc proszę cię nie wnioskuj takich głupich rzeczy Sasuke myślałam, iż jesteś mądrzejszy od Naruto ale wnioskuje ze się pomyliłam- powiedziałam odwracając się i zaczełam iść w stronę swojego sensei’a który mi się przyglądał z uwaga na twarzy. A ja minęłam drużynę Hinaty zamyślona zamknęłam oczy i poprawiłam rękawiczki na dłoniach i zerknęłam na sensi’a
- nie daj się sprowokować Ami.- Powiedział Shiowase-sensie kładąc mi na ramieniu rękę.
- Hai sensei- powiedziałam zerkając na niego.
- Przyglądaj się walce. – Powiedział a ja zerknęłam na arenę.
Najpierw przyglądałam się dziewczynie w zielonych włosach.
            Zielonowłosa dziewczyna nazywała się Hisa z wioski skał miała zielone włosy wiązane w dwie długie kitki. Owe kitki sięgały jej do pasa. Można powiedzieć miała nie całe metr sześćdziesiąt. Była szczupła i kruchej budowy. Miała na sobie tradycyjny strój ninja skał. Mogłam stwierdzić ze musiała zaznać jakiejś kontuzji w lesie śmierci, bo oszczędzała prawą nogę. Miała takie sobie zdolności nie zbyt ciekawe, lecz ja nie byłam osobą, która ignorowała przeciwnika w końcu nie opłacało się.
Nie mrugnęłam ani razu wpatrywałam się z uwagą na ruchy dziewczyny. Jak przyjmuje ataki. Była lewo ręczna gdyż więcej ataków wymierzała właśnie prawą ręką. A jak już to lewą to były znacznie słabsze. Zamknęłam oczy zamyślona.
- Ami…
- Wiem sensei. – Powiedziałam zerkając na jej przeciwnika
            Miał na imię Minaru. Miał brązowe włosy sięgające mu do ramion wyraz twarzy miał poważną, więc nie łatwo było rozszyfrować. Był wysoki miał ponad metr osiemdziesiąt. On w porównaniu do swojej przeciwniczki był w dobrym stanie nie wysilając się atakował czy bronił się.
- Sensei?- Zaczełam nie odrywając wzroku z toczonej walki.
- Hmm…- odpowiedział zerkając na mnie
- On nie pokazuje nam, na co go naprawdę stać prawda sensei?- Zapytałam się zerkając na niego.
- Hai…- odpowiedział a ja przybliżyłam się do barierki.
            Ta walka jak poprzednia opierała się na walkach w ręcz. W tej walce była przesądzona. Owy chłopak wyskoczył w górę i zakręciła się wokoło kopiąc ją z całej siły w twarz. Teraz wiedziałam, iż w walce z nim nie ma taryf ulgowych tylko, dlatego że jest się młodszym czy dziewczyną. Uśmiechnełam się zerkając jak dziewczyna upadła na ziemię nie przytomna.
Mimo iż wiedziałam, iż jak na niego natrafię będę musiała się naprawdę wysilić, aby go pokonać. Ale nie mogłam zrezygnować.
- Zwycięzcą jest Minoru!- Powiedział Hayate-san a ja zerknęła w bok.
-Kolejną walkę będą toczyć Uchiha Sasuke i Yoroi- powiedział a na arenę wyszły wytypowane osoby. Zerknęłam na Sasuke. Po czym odwróciłam wzrok w bok. Byłam zła na niego, iż pomyślał, że… ja…JA! Zakochałam się w kimś takim, jak Gaara. Nigdy wżyciu nie byłam tak wściekła na niego jak teraz.
- Sensei mogłabym prosić coś do picia?- Zapytałam się nauczyciela a on pokręcił przecząco głową. Zerknęłam na niego.
- Nie możesz opuścić tego miejsca inaczej zostaniesz zdyskwalfikowana.
- Aha, czyli dobrze nie wyjdę. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Nie miałam zamiaru zostać wyrzucona z zawodów. Zerkając na sensei z uśmiechem na twarzy.
- Nie martw się dasz radę tylko musisz się skoncentrować. – Powiedział a ja zerknę łam na ziemię.
- nie jestem tego taka pewna sensei. Jest tu wiele osób, które mają wyjątkowe techniki a ja…- Zaczełam zerkając na ziemię.
- Ami znów się załamujesz.- Oznajmił mi sensei a ja zerknęłam na niego.
- Przepraszam sensei. Stres daje mi się we znaki.- Powiedziałam i uśmiechnełam się zerkając na techniki Sasuke. Zdziwiłam się znacznie bardziej jak zauważyłam, że Sasuke nie używa żadnego ninjutsu.
Co jest, czemu wszyscy używają jedynie, Tajutsu.!
Nie rozumiałam, ale widziałam, że Sasuke miał marne szanse z starciu z Yoru. Gdyż owy Yoru używał dziwnej techniki osobiście pierwszy raz spotkałam kogoś z takimi zdolnościami. A było to apsorbcia chakry przeciwnika. Więc nawet jak Sasuke chciałby go kopnąć czy uderzyć naraża się na utratę chakry.
Właśnie w tym Momocie Yoru złapał Sasuke za głowę i powalił na ziemię łapiąc za przód jego bluzki. Zerknęłam składając ręce jak do modlitwy.
Sasuke nie możesz przegrać….
Pomyślałam błagalnie, ale nie wiem, czemu i w prawdzie nie chciałam wiedzieć mało, co mnie to obchodziło.
Błagam wygraj to….
Zerkając na Sasuke jak nie usilnie walczył, aby się uwolnić.
Nawet jak jesteś wredny i złośliwy nie możesz przegrać…
Zdenerwowałam się widząc jak Sasuke był słaby. Zerknęłam na niego nie rozumiejąc, co się mogło stać.
- SASUKE!- Krzykną nagle Naruto.
- MYŚLAŁEM, ŻE KLAN UCHIHA JEST NIEZWYCIĘŻONY- krzykną wściekły Naruto.
- NARUTO ZAMKNIJ SIĘ NIE OBRZŻAJ SASUKE!- Krzyknęła Sakura i uderzyła w tył głowy Naruto. Zaśmiałam się cicho na ten widok.
-SASUKE WALCZ DO Cholery krzykną Naruto zerkając na niego.
-wiem Naruto zamknij się w końcu.- Powiedział pojawiając się za przeciwnikiem, po czym zrobił technikę Lee… Nie mogłam się pomylić to na pewno technika Lee. Otworzyłam szerzej oczy widząc taniec cienia liścia. Zerknęłam na Sasuke gdzie zaczęły pojawiać się dziwne znaki takie same jak miał w lesie. Lecz znaki zaczęły znikać. Po czym złapał przeciwnika za koszule i kopnął z całej siły. Zerknęłam na spadając na ziemię wbijając się na ziemię nie był w stanie się poruszyć.
- T…To moja technika- wyszeptał Lee zerkając na niego nie pewnie i ciut załamany.
- Tylko raz ją zobaczył i skopiował ją.- Dodał zerkając na niego.
- Skopiował?- Zerknęłam na Sasuke
- Czyli obudził Sharingana.- Dodałam zerkając na Shiowase-sensei.
- Oj… wiesz o sharinganie? Już wiesz o Sharingenie… Znów wiele spędziłaś czasu w bibliotece.- Powiedział z uśmiechem na twarzy.
- T…to nie tak sensei.- Powiedziałam zarumieniona zerkając na niego.
- To dobrze ze się tyle dowiedziałaś.- Powiedział zerkając na mnie. Zerknęła na Sasuke marszcząc brwi nie rozumiałam, czemu Kakashi zabrał go gdzieś nie wiedziałam gdzie, ale się cieszyłam z tego, że wygrał tę walkę naprawdę się cieszyłam, mimo iż jak zwykle tego nie ukazywałam. Zerknęłam na niego z uśmiechem na twarzy.
- Sasuke!- Zawołałam a on się odwrócił zerkając na mnie.
- Coś słabo ci poszło dostałeś poważnie w kość.- Zaśmiałam się spokojnie.
- Ami! Lepiej martw się o siebie.- Powiedział zatrzymując się i zerkając na mnie.
- Czemu mam się martwić?- Zerknęła na niego
- Bo masz przejść dalej.- Powiedział, Sasuke a ja zerknęłam na niego nie pewnie.
- A to, czemu?- Zapytałam się a on się uśmiechną.
- Pamiętasz nasza rozmowę w lesie?- Zerkną na mnie tajemniczo a ja zamarłam zerknęłam na niego z uśmiechem.
- Pewnie, że pamiętam. – Zawołałam z delikatnym uśmiechem.
- Więc sama widzisz.- Dodał i uśmiechną się.
- Postaram się nie przegrać, ale nie obiecuje jak wiesz jest wiele silnych ludzi, więc nie mogę obiecać, że to mi się uda. – Uśmiechnełam się nie zwracając uwagi z tego, co się działo wokoło mnie

29: Eliminacje czas zacząć- Pierwsza walka: Akai vs Kaori 29:



            Czas mijał a do nas dołańczało coraz więcej drużyn mimo to nie widziałam jeszcze drużyny Sasuke, co mnie nie pokoiło, więc nie rozumiałam, dlaczego tak się o niego martwię zamknęłam oczy gdybym nie siedziała na schodkach kręciłabym się w tę i wewtę.
Midori siedziała z zamkniętymi oczami. Zerknęłam ponownie na drzwi, które się otworzyły a przez nie weszły kolejne trzy osoby teraz była to Ino Shikamaru oraz Choji co mnie bardzo zdziwiło. Zamknęłam oczy oddychając ciut spokojniej raczej starałam się uspokoić. Ale nie umiałam im mniej czasu im zostało tym bardziej się męczyłam i niepokoiłam. Zamknęłam oczy, aby bardziej się uspokoić. Gdy do Sali wszedł Sasuke i reszta jego drużyny odetchnęłam z ulgą zerkając na niego z uśmiechem na twarzy. Sasuke o dziwo może mi się to przewidziało, lecz jego kącik wargi uginają się odrobinkę do uśmiechu, lecz było to jedynie chwilowe. Po czym spoważniał a ja zerknęłam na niego, gdy zaczął podchodzić bliżej mogłam stwierdzić, że był zmęczony i coś tak jakby go bolało, lecz nie miałam pojęcia, co. Natomiast, Naruto jak zawsze był pełen energii i sił.
- Witam was wszystkich i chciałem pogratulować wam zdanego drugiego egzaminu.- Powiedział Hokage a my ustawiliśmy się drużynowo koło mnie stał Gaara z piasku. I W prawdzie pierwszy raz stałam tak blisko koło tej drużyny. No i w prawdzie Gaara wyglądał zwyczajnie.
             Gaara ma rozczochrane ciemnoczerwone włosy sięgające uszu. Nie posiada brwi, co prawda było to ciut dziwne, lecz mało istotne, a jego błękitne oczy, które przyciągały spojrzenie na dłuższa chwile gdyby nie te pełne chęci mordu spojrzenie, które sprawia, że osoba czuje się nie swojo. Otacza ciemna obwódka tak jakby były pomalowane czarną krętka, co nawet dodawało uroku właśnie jego kolorze oczu. Natomiast na lewej części czoła ma wytatuowany znak, który znaczył miłość.
Gaara miał na sobie długie, ciemne spodnie i czarne sandały. Na plecach Ma gurdę, w której znajduje się jego śmiercionośny piach.
Zerknęłam teraz na Temari, która patrzała się przed siebie. I to był jak dla mnie plus i to wielki.
            Temari ma ciemnoniebieskie, wpadające w zieleń oczy, które w prawdzie miały w sobie jakąś tajemnicę, lecz nie wiedziałam, jaką. Włosy miała koloru blond, które wiązała w cztery kitki z tyłu głowy oraz grzywkę po obu stronach czoła. Jest ubrana w fioletową, zapinaną tunikę, przepasaną czerwonym pasem. Na lewym udzie i prawej łydce ma siateczkę, tak jak na ramionach. Ochraniacz na czoło nosi na szyi.
Odwróciłam wzrok, gdy zerknęła na mnie marszcząc czoło a mi po czole pociekły Ciurki potu. Na Kankuro już nie odważyłam się spojrzeć. Teraz to czułam jak Temari przygląda się mi z uwaga.
- przed ostatnim etapem egzaminu musimy przeprowadzić eliminacje, które wyłonią najlepszych.- Zerknęłam na niego nie pewnie nie rozumiałam, o co chodzi.
- Więc jak nie jesteście w stanie dalej przystąpić możecie zrezygnować nie musicie się obawiać, że drużyna odpadnie przez to bo tak się nie stanie. – Powiedział, Hokage a ja zerknęłam na Midori, która uśmiechnęła się blado i wyszła przed szereg.
- Ja bym chciała zrezygnować Hokage-sama- powiedziała smutno Midori a ja wiedziałam, że to było dla niej trudne gdyż wiedziałam ile to dla niej znaczy być na tym egzaminie.
- Jesteś tego pewna Midori?- Zapytał się Hokage by być pewnym.
- Hai po prostu zostałam zraniona zatrutą bronią i nie jestem w stanie przez to walczyć, co w prawdzie nie bardzo mi się podoba, ale jak drużyna może dalej brać udział w egzaminie to jestem już spokojniejsza.- Powiedziała i uśmiechnęła się do nas
- Akai… Ami dajcie z siebie wszystko.- Powiedziała podchodząc do medycznego ninja a ja się uśmiechneła do niej delikatnie. Po niej zaczęły odchodzić to, co nowsze osoby, co w prawdzie było dla mnie lepszym rozwiązaniem. I tak po godzinie zostało już nas grupa.
W której skład wchodziła takie osoby jak ja, Akai, Gaara na nie szczęście, Kankuro, Temari, Neji jeszcze większe nieszczęście, jakie mogło być, Tenten i Lee. Poczym były jeszcze takie osoby jak Ino, Shikamaru, Choji, Naruto, Sasuke, Sakura, Hinata, Kiba, Hinata Shino. No i cztery osoby z innych wiosek, których nie znam.
- Więc za raz zaczniemy kolejne etap. – Powiedział, Hokage
- Kolejnym etapem będą eliminacje. – Dodał Hokage a ja zerknęła na niego.
- Jak to eliminacje?- Zdziwiła się Ino w prawdzie chciałam zadać to samo pytanie, co ona.
- W przypadku dużej ilości uczestników egzaminu przeprowadzimy eliminacje, aby wytypować najlepszych przeciwników do finałów. – Powiedział Hokage a ja kiwnęłam twierdząco głową.
- Na finałach będą ważne osoby Panowie feudalni czy inne wpływowe osoby. Którzy przyjdą oglądać najlepszych, więc nie możemy pokazać całej waszej grupy.- Powiedział Hokage uspakajając ich.


- Teraz możecie zginąć jest to walka między danym przeciwnikiem eliminacje te poprowadzi Hayate Gekko. – Powiedział Hokage a ja zerknęłam na naszego sędzię. Nasz sędzia nie wyglądał na zbyt zdrowego. Miał częste napady kaszlu, co sprawiało, że nie byłam pewna czy jednak to dobry pomysł, aby był naszym sędziom.
- Eliminacje będą polegały …echu eh- Zakaszlał zasłaniając usta a ja w prawdzie nie tylko ja zerkaliśmy na niego z dziwnym niepokojem.
- na tym, że będziecie toczyć pojedynki wasz przeciwnikiem może być każdy nawet wasz towarzysz z drużyny… echu eh.- Powiedział zakaszlał.
- Przepraszam ze panu przeszkodzę, ale nie rozumiem czegoś…- powiedziałam nie pewnie czując jak każdy właśnie mi się przyglądał.
- Tak…ehu eh.- Zakaszlał zerkając na mnie a ja spojrzałam się na ziemię.
- Czyli nie cała drużyna może zostać geninem tylko jedna osoba.- Powiedziałam zerkając na Hokage, po czym na każdego z wcześniejszych egzaminatorów a ja się uśmiechnęłam.
- Tak to prawda, Ami lecz podczas finału osoba, która wygra finał nie koniecznie może zostać Chuninem może zostać nią osoba, która odpadnie już w pierwszej rundzie finałowej.- Powiedział Hokage a ja kiwnęłam głową z uśmiechem.
- Już nie ma więcej pytań?- Zapytał się Hokage a wszyscy pokiwali przecząco głową.
- -Zasady są takie zwycięża się przez poddanie się przeciwnika, jego śmierć lub utratę zdolności do walki. Ja decyduje, kiedy walka zostanie przerwana- powiedział Hayate zerkając na nas.
- Przeciwnicy dobierani są drogą losową. Wyniki losowania, a tym samym wezwania do walki, uczestnicy mogą śledzić na ekranie. Powtórzę to jeszcze raz wygrywa ten, który zabije przeciwnika, pozbawi go przytomności lub wówczas, kiedy jego rywal podda się. -  Powiedział Hayate a wszyscy kiwnęli Glowami, że rozumieją to. Zerknęłam na Gaare nie pewnie nie chciałam być osobą, która zmierzy się właśnie z nim wiedziałam, że nawet jak bym się poddała ba nie miałam bym nawet takiej okazji bym mogła się nawet poddać a zginęłabym śmiercią nie zbyt miłą. Na sama myśl po plecach przechodzą mnie ciarki.
- W więc pierwszą walka będzie pomiędzy….- Urwał zerkając na wielki ekran a ja się wpatrywałam w nią nie pewnie wiedziałam ze jednak mogłam przegrać i nie dostać się do finałów.
- Shiryoku Akai przeciwko Kaori.- Powiedział zerkając na nas a Akai ominą mnie podchodząc do niego a koło niego podeszła do niego różowo włosa dziewczyna z wioski ukrytej w skałach. Była znacznie niższa od Akai’a a włosy wiązała w dwie długie kiteczki. Uśmiechała się szeroko a ja zerknęłam na Akai’a coś mi się tu nie podobało dopiero teraz zauważyłam, że trzyma się za prawy bark coś musiało się stać, lecz dobrze to ukrywał.
- Nie martw się Ami to nic takiego.- Powiedział nie zerkając na mnie a ja spojrzałam na nią a to na niego.
- Dobrze, ale nie szarżuj dobrze.- Powiedziała zerkając na niego a ten podniósł rękę.
- Pozostałych poproszę o udanie się na pierwsze piętro. – Powiedział zerkając na nas a my ruszyliśmy w wyznaczonym kierunku zatrzymałam się łapiąc się barierki zerkając na nią i z uśmiechem na twarzy zerknęłam na nich.
Wiedziałam, że da rade walczyć i że może wygrać z ta dziewczyną, ale mimo to i tak się martwiłam.
Akai stał naprzeciwko dziewczyny przyglądając się jej próbując rozszyfrować jej techniki.
- Możecie walczyć- powiedział Hayate kaszląc, po czym ruszył kierunku, po czym Akai oraz dziewczyna imieniem Kaori ruszyli w swoim kierunku i zaczęli wałczyć za pomocą Tajutsu i wprawdzie dziewczyna była zwinna, lecz mimo tej zwinności to Akai kopną ją na tyle mocno, że się przewrócił zerkając na nią nim się spostrzegłam koło głowy Akaia przeleciał kunai a on zerkną na klona. Zerknęłam na niego z uśmiechem na twarzy. Nawet nie wiedziałam, jaka to zrobił Akai, lecz klon spłoną, po czym ruszył w kierunku owej osoby. Po chwili Akai zrobił unik przed kamieniami zmarszczyłam brwi.
Akai dasz radę… jesteś znacznie silniejszy… i naprawdę wiem ze dasz radę wygrać…
Pomyślałam zerkając na Ciurki potu na jego twarzy w prawdzie widziałam, że coś jest nie tak z kieszeni wyją coś… Był to kunai i zamarłam Akai nigdy nie używał tego kunia gdyż otrzymał go podobno od Suwaru.
Owy kunai podobno nie wiem ile w tym prawdy jest nasączony trucizną oczywiście nie szkodliwa dla życia, lecz drobne skaleczenie powodowało silny paraliż i uniemożliwinie dalszej walki.
Wiec Akai o tym myślał, lecz nie miałam pojęcia ze jest gotów żeby zdobić właśnie to. Zamknęłam oczy modląc się by Akai wygrał.
Nieznanych mi powodów nie używał ninjutsu a przecież z łatwością by ja pokonał. Pojawiła się za nią chcąc zaatakować z prawej strony, lecz Kaori zrobiła blok i lewą nogą kopnęła go w twarz.
- Ouuu!- Krzyknęłam odruchowo ściskając mocniej barierkę. Nie obchodziło mnie to, że byłam obserwowana przez kogoś. Mało mnie to obchodziło i nie chciałam w prawdzie wiedzieć, kto to. Miałam teraz ważniejsze sprawy.
Moim oczom rzucił się dziwny kolor koszulki robiła się bardziej czerwona i zrozumiałam już wszystko. Jaka ja byłam głupia. Jak mogłam tego nie zauważyć. Teraz już rozumiałam, czemu Midori była taka wściekła pewnie zauważyła, że jest Ranny i się o to się poklecili. A na mnie się Midori wyrzyła. Głupia jestem powinnam była go powstrzymać.
Walka Akaia i Kaoru toczyli się dalej a ja się coraz bardziej martwiłam wiedziałam już, że zapłaci za to, że nic nie powiedział tak to bym go opatrzyła a nie. Na ziemie zaczęła kapać krew, co prawda Kaoru też już coraz trudniej utrzymywała się na nogach.
- Ale jest on słaby.- Powiedział Kankuro a ja zacisnęłam dłonie w pieści.
- Czy każdy jest z Konohy tak słaby?- Zapytała się z uśmiechem Temari a ja zamknęłam oczy, aby się uspokoić.
- Jak tak to wygrana należy do nas.- Powiedział Kankuro a ja się odwróciłam w ich kierunku.
- Ami.- Poczułam czyjś uścisk na ramieniu.
- Shiowase-sensei.- Powiedziałam zerkając na niego a ten się uśmiechną.
- Nie martw się to nie twoja wina.- Powiedział sensei zerkając na Akai’a.
- Ale jak bym wiedziała ze jest ranny opatrzyłabym go i byłby w stanie używać jutsu.- Powiedziałam smutnym głosem.
- wiem Ami, lecz musiał mieć powody, że ci nie powiedział.- Powiedziała sensie a ja zerknęłam na niego mrużąc oczy.
- Chyba przez głupotę mi nic nie powiedział sensei a ja musze im wszystko mówić nawet jak nie jestem ranna. To nie sprawiedliwe jak ja bym nic nie powiedziała wydzieraliby się na mnie. – Powiedziałam a Shiowase sensei zaczą się śmiać.
- Tak to prawda, lecz wiedzieli po prostu ze zaczniesz się o niego martwić i nie będziesz miała głowy do walik. Więc nie dziw się mu ze to zataił i tak mu się oberwie od Midori jak skończy te eliminacje. – Powiedział a ja zerknęłam na drużynę piasku spojrzeniem pełnym nienawiści i złości. Moje spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem Gaary i o dziwo nie było w nich już nienawiści, lecz ból i cierpienie delikatnie się Uśmiechnęłam i zerknęłam na Akaia, który za każdym razem uderzał w dziewczynę z taką siłą ze upadała za każdym razem na ziemię mimo to i tak widziałam i wiedziałam ze każdy ruch sprawiał mu ból.
- Niech przerwą tę farsę- powiedziała Temari.
- Temari ma rację- dodał Kankuro.
- Ta rana go poważnie osłabią gdyby nie to byłby znacznie silniejszy. – Powiedział Gaara a ja się Uśmiechnełam, mimo iż był w prawdzie najgorszy z tej całej trójki to najmniej grał mi na nerwach.
- Przecież jakby był poważnie…
- Temari….
- Hai. – Powiedziała pospiesznie Temari a ja się w duszy uśmiechnęłam.
- Ami uratowałaś Midori życie.- Powiedział sensei a ja zarknełam na niego.
- Ja… nic takiego nie zrobiłam. – Powiedziałam zerkając na ziemię.
- Jak to nie opatrzyłaś jej ranę dzięki temu przeżyła i lekarze kazali ci za to podziękować. – Powiedział a ja się delikatnie zarumieniłam zerkając na dalsze już piętnastominutowe starcie
Akai pojawił się za dziewczyną wbijając w jej ramię zatrutego kunia, co sprawiło, że Kaori zachwiała się i upadła na ziemię nie mogąc się poruszyć. Po chwili i o dziwo upadł też Akai nie mogąc się podnieść.
- Pojedynek został zremisowany oboje przeciwnicy przegrywają.- Powiedział Hayatae a ja zeskoczyłam z barierki i podbiegłam do Akai’a zaciskając pięść.
- A…Ami…- powiedział pół przytomnie a ja złapałam się za skronie zerkając na niego.
- Baka!- Krzyknęłam a sensei zaśmiał się.
- Jak zawsze…- zaśmiał się Akai a ja się zaśmiałam.
- Dasz radę o mnie i Midori się nie martw jesteśmy teraz w dobrych rękach i powinnaś się martwić o siebie- powiedział a lekarze położyli go na noszach
- Postaram się was nie zawieść – powiedziałam zerkając na znikającego za drzwiami Akaia.
- Ami wracajmy, bo przeszkadzamy w rozpoczęciu waliki.
- Hai. – Zawołałam wskakując na barierkę z uśmiechem.
- Ehu. Eh kolejną walkę będą mieć Hisa i Minaru.- Powiedział sensei a ja zerknęłam na ową dwójkę. Zamyślona.

28: Zdaliśmy!!: 28


Jak zwykle miałam dziwny sen tym razem sniło mi się że…
byłam na jakiejś plaży, woda była niebieska i bardzo przejrzysta w oddali widać było jakąś wioskę pełną życia smieli się razem bawili się razem każdy był uśmiechnięty. Kobiety, meszczyźni czy też dzieci pomagali sobie wzajemnie. Do okoła kwitły drzewa Sakury które przepięknie wygladały. Wdrapałam się na wzgórze gdzie stała jakaś para byli uśmiechnięci mimo iż nie widziałam ich twarzy.
Mogłam stwierdzić że kobieta była piękna o długich czarnych włosach koło niej stał jekich człowiek jego ciało było doszczętnie zakryte też nie widziałam jego twarzy była zamazana. Był silny. Można było to wyczuć. Kobieta się odwrócila do niego coś ją zdenerwowało bo złapała się za brzuch po czym oddaliła się a owy męszczyzna zerkną na nią po czym zacisną pięść tak że szczeliły mu kości.
Odwróciłam się zerkając na ową wioskę gdzie było słychać smiechy dzieci. Było widać jak biegną do swoich rodziców.
W końcu nastała noc a za razem ostatnie chwile owej wioski w oddali było słychać krzyki niewinnych ludzi. Widać było jak Shinobi doszczętnie walczyli by im pomóc lecz bez skutecznie każdy za każdym upadał martwy.
Z domu wybiegly dwie osoby były to kobiety jedna kazała uciec owej kobiecie co była na wzgórzu.
Nie chciała bardzo cierpiała na zemię kapaaly Ciurki łez mimo to gdy ktoś rykną na nią by się posłuchała zaczeła biec w stronę pobliskiego lasku.
A pogrążałam się w ciemności nie wiedząc co się stało.
Otworzyłam oczy łapiac się za klatkę podrywając się na równe nogi zamarłam usiłując złapać spokojnie oddech. Przekręcilam głowę w prawo po czym w lewo.
Był to nasz obóz który znajdował się w prawie środku lasu. Midori leżała skulona pewnie rana musiała się otworzyć musieliśmy jak najszybciej się wydostać gdyż może trucizna wyżądzić zbyt wielkie szkody.
Akai leżał rozwalony na ziemi
- Dam rade się dostać o własnych siłach.- powiedziała do Akai’a który był przejęty tym wszystkim.
- Akai nie martw się o mnie- powiedziała Midori.
- Wiesz tak samo mówiła Tsumetai.- powiedział a Midori odwrócila głowę.
- Ja nie jestem taka jak ona Akai.- powiedziala smutno Midori nie patrzac się na niego.
- wiem o tym ale i tak się boję nie chce by znów to samo się przytrafiło.- powiedział zerkając na ziemię
- Wiem Akai ale nie jesteś w stanie wszystkich ochronić i to nie była twoja wina Tsumetai nie zgineła przezv ciebie- powiedziała.
Zmarszczyłam brwi zerkając na niego smutno. Mimo iż ma serce jak ze stali to są dni w których pokazuje że jednak się martwi.
Każdy się zmienia Akai można ująć ze bardziej zaczoł ufać ludzim w szczególności do mnie a Midori nie jest już taką dowcipnisią jak kiedyś naprawdę wszystko się zmienia.
Nawet ja kiedyś polegałam na innych w prawdzie zawsze liczyłam na czyjąś pomoc. Mimo iż nigdy nie powiedziałam tego na głos.
Oparłam głowę o rękę wpatrując się w czerwone jak krew niebo zamknęłam oczy.
Jest wiele osób którym nawet nie podziękowałam.
Przygryzłam wargę siadając poturecku i zaczełam głęboko myśleć. W prawdzie nie wiedziałam czemu to robię…
Nie miałam pojęcia po prostu czułam że musiałam im podziękować nawet za to że są.
Bo gdyby ich nie byłoby to kim bym była? Czym bym się stała?
Lecz od czego miała bym zacząć?
Zerknełam to na członków swojej drużyny już wiedziałam od czego zacząć.
Od Tsumetai? Już nigdy jej nie podziękuje ale w prawdzie mówiąc to ona jako pierwsza z nie licznych zauważyła moje istnienie to dzięki niej byłam w stanie zdać Egzamin na Genina. To ona uwierzyla we mnie natyle że postanowiła przekazać swoje najsilniejsze techniki.
Posmutnialam na wspomnienie swojej dawnej przyjaciółki mimo iż ad jej śmierci minęło już trochę czasu wciąż odczuwałam smutek lecz już nie tak silny i tylko dla tego że zraniłam w tedy wiele ważnych dla mnie osób. Nawet nie przypuszczałam że mogła bym zyskać tylu przyjaciół.
Akai? Niech pomyślę jest wkurzający i w prawdzie nad opiekuńczy mimo iż nigdy tego nie zdradził. I wiem że go coś łaczyło z Tsumetai lecz nie wiem co.
Zerknełam na niego i zmarszczyłam brwi po czym wypościłam powietrze zrezygnowana.
Midori? Ona… w prawdzie nie wiele o niej wiem gdyż zawsze trzymała się z Akaiem a ja wolałam samotność.
Przyglądałam się teraz zielonowłosej dziewczynie która była zwinięta w klębek. Spała jak małe dziecko niewinnie i spokojnie.

Shiowase-sensei? Z niego jest naprawde najwspanialszy dorosły jakiego znałam zawsze mnie wysłuchał gdy miałam problem i nigdy nie poprawiał. Mówił że muszę nauczyć się życia na własnych błędach co często mnie drażniło bo mówił tak a potem zabraniał walczyć.
Nasz sensei miał naprawde ogromne wymagania od nas mimo iż nikt tak w prawdzie nie znał jaki jest naprawdę… Nawet ja jego uczeninica nie jestem w stanie nic więcej o nim powiedzieć…
Z przyjaciół powinnam zacząć od Ino mimo iż co prawda Malo ją znam lecz jak zwykle mogłam na nia liczyć mimo iż kłuci się z Sakurą i wspólnie rywalizują wiem ze w głębi serca Ino zawsze uważała Sakure nie jak rywalkę lecz jako młodszą siostrę którą trzeba ochraniać.
Polożyłam się na trawie wpatrując się w błękitne niebo wspominając teraz o Ino i Sakurze.
Natomiast Sakura bardziej ze wszystkiego stara się sprawić by Ino dostrzegła to jak silna się stała. I to dzięki temu że Ino ją zauwarzyła i często pomagała.
Na te dwie mogłam polegać i wiedziałam ze zawsze udzielą mi pomocy.
Westchnełam ciężko przekręcając się wciąż spali…
- błagam budzcie się już.
Powiedziałam wiedziałam że zaraz się popłacze na temat tych wspomnień.
Kiba i Akamaru? Ech w prawdzie tak samo jak Choji, Shikamaru czy Shino nie spedziłam zbyt wiele czasu by ich oceniać lecz też są moimi przyjaciółmi.
Pomyślałam marszcząc brwi i miałam racne nie spędziłam z nimi zbyt wiele czasu by nawet nazwać ich przyjaciółmi.
A Naruto? Naruto ech mu mogę podziękować za jedno. Za to jaką ma silną wolę i gdy patrze jak się nie poddaje i stara się być silny motywuje mnie do tego samego.
Przed moimi oczami pojawił się blondyn a ja zmarszczyłam brwi. Wiedziałam jak postrzegaja go inni i byłam godna podziwu za to że nigdy nie widziałam by się poddał.
Tenten i Lee? Zawsze są gdy walcze z Nejim wiem ze się martwią o to i za to im dziękuje.
Było by więcej za co mogłabym im podziękować lecz teraz nie miałam sił aby cokolwiek sobie przypominać o nich.
Hinata? Jej mam wiele do podziękowania. Nie wiem nawet od czego by tu zacząć. Co by tu wybrać chyba to ze pozwoliła mi być swoją przyjaciółką. Za to powinnam podziękować
Przyglądałam się niebu a po mojej twarzy przyjemnie wiał wiatr a ja po prostu się wyłączyłam na otaczający nas świat. .
Neji? Mimo iż jego podejście jest denerwujące i jego zachowanie też. Nie mogę nażekać w końcu gdyby nie tyle walk z nim. Stała bym w miejscu była bym słaba. A tak… Pierwszy raz podziękuje mu za ten nieznośny jego charakter.
Zerknełam w niebo ciężko oddychając ciężko było mi nawet pomyśleć o tym żeby podziękować za co kolwiek tej osobie ale w prawdzie już dawno przestałam uwarzać Nejiego za swojego wroga. Złapałam za swoją głowę nie wierząc w to wszystko
- Ja uważam że to niejst mój wróg? BAKA!- powiedziałam sama do siebie kręcąc przecząco głowa by pozbyć się tych myśli.
Sasuke? Za co by tu podziękować mu?
- Ami…
Za co podziękować Sasuke w prawdzie był jedyną osobą o której nigdy nie pomyślałam by jej zaco kolwiek podziękować?
- Ami…
Ech nie mam pojęcia będę musiała się nad tym grubo zastanowić.
- Ami
Poczulam na tyle silne szarpniecie ze zostałam wyrwana ze swoich zamyśleń. Zerknełam na Akaia.
- A… Akai?
Zapytałam zdziwiona gdy mi się przygladał uwarznie nie wiedziałam o co mu teraz chodzi.
- Coś się stało Ami?- Zapytał zmartwionym głosem a ja spojrzałam się na niego.
- Iie. – Powiedziałam zamykając oczy.
- Na pewno?- zapytał się ciut zaniepokojony.
- Hai tylko myślałam.- powiedziałam zerkając ponownie na niego.
- Doszłam do tego ze gdyby was nie było nie wiedziała bym kim jestem i co by się ze mną stało.- Powiedziałam a Akai spojrzał się na mnie.
- Hee! Ami wiesz ze mam wrażenie czasami ze te wcześnie wstawanie ci szkodzi.- powiedział przykładając mi rękę do czoła.
- nie nie rozumiem ale trzeba isć po wodę pójdziesz po nią czy ja mam.- powiedział a ja wstałam zerkając na niego.
- Nie ja pójdę ty opiekój się Midori musi mieć siły by mogła zakończyć ten egzamin na własnych siłach. – powiedziałam a on kiwną jedynie głową
. A trochę musiałam ich nazbierać więc powiedziałam Akai’owi ze nie długo wracam i ruszyłam zbierając owoce po czym i kilka ryb złowiłam podzieliłam to na porcje ryby musiałam szbko przyządzić. Szłam tak zamyślona.
- Przecież mówiłem Sakura-san ze będę cię osłaniał.- powiedział bardzo znajomy mi głos a ja podbiegłam tam skąd dochodził i zerknełam zdziwiona na Lee-san który osłaniał skuloną sakurę zdziwiłam się nie zbyt rozumiałam co było grane lecz po chwili dostrzegłam ich przeciwników. Ludzie dzwięku właśnie jeden z nich był wbity w ziemie lecz wydostał się i z bólem poruszył głową to w prawo to w lewo i pomasował kark
- Mimo iż wbiłem się w poduszke powietrzną to i tak odczuwam ból.- powiedział jedem z dzwienku z dziwnym czymś na ręku. Po czym zaatakował Lee w prawdzie nawet go nie trafił a Lee zaczoł się zwijać. Zdziwiło mi się i nie rozumiałam o co chodzi. Drugi raz lecz tym razem Lee zasłonił ucho lecz to tylko wzmocniło efekty ataku i Lee upadł na ziemię był wykończony a owy z dźwięku zaczoł tłumaczyć na czym polegał jego a tak i teraz wszystko zrozumiam. Zmarszczyłam brwi nie pewnie.
Gdzie Naruto przecież nie zostawił by samej Sakury?
Pomyślałam rozglądając się uwarznie. Zamarłam a mimo wolnie do oczu napłynęły mi łzy. Naruto leżał nie przytomny na ziemi a koło niego… serce zabiło mi jeszcze szybciej.
Koło Naruto leżał nieprzytomny Sasuke… Nic już nie rozumiałam i w prawdzie nawet nie chciałam zrozumieć zastanawiałam się jak najlepiej się ich pozbyć.
Jak zdać ból tym z dźwięku nie znałam ich technik więc nie mogłam o tak wyskoczyć bo skączyła bym jak Lee który leżał teraz nie przytomny a
Sakura walecznie walczyła.
Zmienila się było to po niej widać zawsze chowała się za kimś zaczynając od Ino kończąc na swojej drużynie. Zawsze polegała na kimś.
Lecz nawet ja wiem że nie warto w pewnych sytuacjach na kimś polegać.
Sakura za każdym razem obrywała z pięści w twarz do momentu gdy nie póściła zembami ręki napastnika który wstał i chciał zadać cios.
Doetchnełam z ulgą gdy z krzakow wyskoczyóla drużyna Ino i zaczeła bronić Sakury
Choji zmienił się w ogromną wirującą kulę i zaatakował przeciwnika natomiast Shikamaru złaopał kolejnego za pomocą techniki związanej z cieniem.
Natomiast ino nie wiem co dokładniej zrobiła ale zaatakowała przeciwniczkę po czym upadła na ziemi.
 Zdziewilam się gdy przeciwniczka zaczeła mówić że się zabije jak nie oddadzą zwoju i nie odejda.
Po chwili przeżyłam jeszcze wiekszy szok jak wróg zaatakował własnego towarzysza.
Nic już nie rozumiałam. Może byłam za głupia ale po cholere atakuja swojego towarzysza jak w ten sposób nie ukończą egzaminu?
Chciałam już wyjść gdy pojawiła się kolejna dwójka nie byłam z tego zadowolona bo był tam Neji oraz Tenten. Zerknelam na nich i pobladłam. Rozmawiali o czymś lecz po chwili jak miał Neji zaatakować zatrzymal się i Zerkną na Sasuke który własnie się podniósł.
Cofnełam się przerażona.
Sasuke?
Pomyślałam kręcząc przecząco głową
Nie to nie może być on.
Pomyślałam ponownie widzac tak dobrze mi znaną osobę której teraz nie poznawałam i w prawdzie zaczynałam się go bać
- Sakura kto ci to zrobil.- Powiedział Sasuke podchodząc do niej
- Sasuke-kun…- Zdziwila się Sakura. Mimo to mogłam dostrzec w jej oczach rozpacz. Musiało się coś wydażyć przed tym całym wydażeniem teraz.
- Kto ci to zrobił- powtórzył oczekując natychmiastowej odpowiedzi
- Ja jej to zrobiłem.- Powiedział chłopak który ją pobił.
Nie wiedziałam co się stało  raz Sasuke był przed nim a po jego ataku powietrzem pojawił się za nim trzymając sakurę i Naruto po czym złapal go za ręce i wykręcił mu je do tyłu.
- Jesteś dumny ze swoich ramion prawda?- zapytał się Sasuke. Zerknelam na jego uśmiech był złowieszczy taki że ciarki przeszły mi po plecach.
A do uszu doszedł odgłos łamanych kości i krzyk. Zasłoniłam uszy.
Za wiele jak dla mnie tortur jak na jeden tydzień.
Pomyślałam zamykając oczy.
- Przestań Sasuke-kun.- powiedziała Saskura i wtuliła się w plecy Sasuke. Zerknełam na to a dziwne plamy z ciała Sasuke zaczeły znikać.
Uśmiechnełam się widząc dawnego Sasuke. Otarłam łzy.
- AMI!- Słyszałam cichy krzyk swojej drużyny. Musiałam się zasiedzieć a teraz się nie pokoją o mnie. Odwruciałam się i zaczełam biec przed siebie wiedziałam gdzie miałam się udać.
Biegłam z całej siły starając się pozbyć z umysłu Sasuke którego przed chwilą widiałam. Zamknełam oczy wbiegając do swojego obozu.
- Ami gdzieś ty była!- Powiedziała nie ona krzyknęła wściekła i w prawdzie nie chciałam wiedzieć co się stało że Midori postanowila się na mnie wyrzyć.
- Możemy już iść mamy jeszcze pięć godzin drogi jak nie więcej. – Powiedziałam biorąc swoje rzeczy i ruszyłam w odpowiednim kierunku a reszta drużyny w milczeniu podążała za mną nie odzywali się co było dziwne jak dla mnie bo nie znałam ich z tej strony. Zazwyczj byli głosni a teraz. W prawdzie zaczełam się martwić.
- Jak się czujesz? – zapytałam się zerkając na nią a ona spojrzała się na mnie wrogo.
- A co cię to obchodzi!- ryknęła Midori a ja zerknełam na nią.
- Midori ja ci nic nie zrobiłam więc nie wyrzywaj się na mnie bo stałaś lewą nogą.- powiedziałam ciut zdenerwowana bo w prawdzie nie wiedziałam czemu się na mnie wydziera. Przyśpieszyłam.
- Bo się rządzisz.- powiedziała a ja zamknęłam oczy zaciskając dłonie w pieści.
- Myślisz że jak byłaś uczennicą Suu to możesz wszystko!- zamknęłam oczy zerkając po chwili na ziemię zaciskając mocno pięść.
- Midori!- Zaczoł Akai a ja zerknełam na Midori jak oparzona.
- Jak się rządze to proszę bardzo… Sami sobie radzcie… - Zacisnełam pięści starając się spokojnie powiedzieć.
- Zawsze byłaś cieżarem.- powiedziała Midori a ja zerknełam na nią chłodno.
- Przykro mi Midori że nie jestem jak Suwaru! Idealna przyjaciółka i w dodatku doskonała Shinobi! Przepraszam za to że w ogóle się dostałam do waszej drużyny! I wiesz co nie obchodzi mnie co będzie po tym egzaminie. – powiedziała idać coraz szybciej.
- Ami!- Zaczoł Akai.
- No co! – Odwróciłam się ze łzami w oczach czemu zawsze tak jest ze to ja płacze. Nienawidziłam tego. Przygryzłam wargę.
- To wy zawsze mnie Ignorowaliście. Nie zwracaliście na mnie uwagi a na misjach dla was byłam piątym kołem u wozu. Nigdy mnie nie zawołaliście na trening mimo iż wiem że wspólnie trenowaliście dwa razy w tygodniu. Myślicie że nie słyszałam lecz zawsze mnie porównywaliście do Suwaru. Ale dla waszej wiadomości Suwaru była moją przyjaciółką a nie nauczycielką może i zle zrobiła wybierając mnie jako osobę którą podszkoliła i w prawdzie nic nie osiągnęłam bo znajduje się w jej cieniu nawet w drużynie. Bo wy nie widzice mnie! Nie widzicie tym kim JA jestem! – tupnęłam nogą łapiąc się za klatke piersiową.
- A jak mamy cię zaakceptować jesteś dzieciakiem!- krzyknęła Midori a ja się odwróciłam do niej twarzą.
- Dzieciakiem?- Zapytałam podchodząc do niej.
- Tak jestem dzieciakiem ale nie zapominaj że ty też jesteś dzieciakiem. – powiedziałam zła pierwszy raz w życiu Midori tak mnie zdenerwowała swoim zachowaniem nie rozumiałam o co jej chdzi ale postanowiłam się już nie odzywać. Wiedziałam że mogę ją niechcący obrazić a nie chciałam tego. Bo jak już postanowiłam. Że nie będę już się nad sobą użalać czy płakać.
zamknęłam oczy zaciskając dłoń.
- Musimy ukończyć egzamin.- oznajmiłam spokojnie ruszając w stronę wybranego kierunku. Już nikt mic nie mówił zerkenełam na nią smutno. Poczym zerknełam na niebo mogła być już dwunasta po południu. Przedzierałam się przez zarosla widzac już w oddali swój cel jeszcze kawałek i będziemy mogli odpocząc a Midori trafi do szpitala bo mimo iż mowiła te wszystkie rzeczy to wiedziałam że to przez tę truciznę która coraz bardziej się rozprzestrzenia po jej organizmie. Widzialam jak się męczyla  jak starała się uspokoić oddech który i tak był już płytki. Na twarzy i czole krople potu przygryzała wargę gdzie niegdzie pociekała jej krew. Prawe oko mrużyła krzywiąc się z bólu i trzymała się za ranne ramie.
Otworzyam drziw wpuszczając ich do srodka i Uśmiechnełam się podchodząc do wielkiego napisu gdzie brakowała dwóch fragmentów Midori zaczeła go odczytywać a ja zerknełam na zwoj który trzymałam w dłoni.
- Akai otwórzmy zwoje.- powiedziałam a on kiwna głową po czym zaczelam otwierając zwój ziemi a Akai w tym Momocie otworzył zwój nieba po z których pojawił się jakiś Shinobi.
- I…Iruka-sensei?- zdziwiłam się zerkając na nauczyciela z Akademii. Nie wiedziałam co się stało i nie chciałam wiedzieć byłam ciekawa czemu się pojawil.
- Witam was przyszedłem wam powiedzieć że zdaliście drugi egzamin. – Powiedział a ja się usmiechnełam. W prawdzie zaczełam się przygladać ramieniu Midori po czył złapałam ją za reke i pociogneła za sobą po czym kazałam jej siedzieć i zaczełam zmieniać opatrunek tak jak się spodziewałam było coraz gorzej. Zamknełam oczy zastanawiając się co zrobić.
Przez moje ciało przeszedł chłud a ja się odwróciłam zerkając na pierwszy piętro. Czując czyjeś spojrzenie. Moje spojrzenie zetknęło się ze spojrzeniem… Gaary z piasku. Wpatrywał się we mne jak zahipnotyzowany wyjełam maść i zaczełam smarować ranę Midori. Midori jedynie przyglądala się ziemi a ja zerknełam na nia.
- Midori?
- Przepraszam nie wiem co mnie ugryzło ze mówiłam te głupie słowa- powiedziała a ja się Uśmiechnełam czule.
- nie przepraszaj…- uąmiechneła się.
- Ale…
- Midori czasem też mówię rzeczy które sprawiają że sprawiają ból. – uśmiechnęła się.
- teraz musisz odpocząć… wiec się nie przejmuj. – powiedziała zerkając na nią. Zerkneła na pierwsze Pietro wciąż tam stał i się przygladał nie wiedziałam o co może chodzić i w prawdzie czułam się skrępowana.
- Ami!- poczułam jak ktoś mnie przytulił zerknełam na Hinate która wpatrywała się we mnie z uśmiechem.
- Hej Hinata.- wyszeptałam zerkając na przyjaciółkę.
- Widze ze zdaliście.- dodał Akai co sprawiło że się zdziwiłam no bo Akai nigdy nie odzywał się do moich przyjaciół.
- Tak samo jak wy zdaliście. – powiedział Kiba a ja zmarszczyłam brwi.
- Akamaru?- zdziwiłam się
- Lepiej nie pytaj – powiedziała pośpiesznie Hinata a ja zerknełam na nią zdziwiona .
- Gaara tu jesteś chodz coś zjeść.- powiedziała Temari podchodząc do swojego brata a ja zerknełam na owego chłopaka nie opuszczał ze mnie wzroku. Zerknełam na niego czując na sobie większą ilość spojrzen co sprawiło ze zerknełam na hinatę.
- co z wami. – powiedziałam widzac ich przerażenie nie licząc Midori i Akai.
- Gaara?- zaczeła temari a on zaczol iść z nią.
- no i zdalismi Ami i to dzieki tobie i twoim klonom.- powiedział Akai.
- Nie przesadzajcie ale też się cieszę ze zdaliśmy.- Uśmiechnełam się idąc głównego pomieszczenia gdzie znajdował się Hokage no i dróżyna z piasku gdzie był Gaara z rodzeństwem. Drużyna Hinaty no i jakaś dróżyna ze skał dwie osoby były w opłakanym stanie w drużynie skał ale się poruszali co był plus.

Rozdział 27: „ Midori w potrzasku” Rozdział 27



Przedzieraliśmy się dalej, aby zyskać na czasie wiedziałam, że mieliśmy czas do piątej i bo w tedy zaczną się przemieszczać, co nam utrudni sprawę. Więc nie mogliśmy tracić czasu na postój przynajmniej teraz. Zamknęłam oczy podążając za tym, co zapamiętał mój klon numer dwa.
- Ami jesteś pewna, że możemy walczyć z tą drużyną?- Zapytał nie chętnie Akai a ja zerknęłam na niego.
- Akai wiem, że ci się ten pomysł nie podoba mnie też się on nie podoba.- Powiedziałam zerkając na ziemię.
Po prostu nie znosiłam atakować osoby bezbronne, które nie byłyby w stanie się same obronić a ta drużyna była właśnie taka osłabiona.
-, Więc czemu?!- Warkną, Akai a ja zerknęłam na niego poważnie.
- Po pierwsze: drużyna ta jest o jednego członka osłabiona. –Powiedziałam nie zmieniając poważnego wyrazu twarzy.
- Po drugie: mają zwój, który jest potrzebny nam, czyli zwój ziemi- dodałam a Midori przyglądałam mi się uważnie.
- Po trzecie: my też jesteśmy w tym Momocie osłabieni oczywiście ze nie tak jak oni, ale jesteśmy- powiedziałam zerkając na ziemię i tu miałam racje. Jesteśmy osłabieni.
-, Czemu?- Zapytał się Akai a ja westchnęłam.
- przez cztery godziny trzymałam trzy klony zużyłam za wiele chakry i nie będę jak na razie w stanie użyć silnych jutsu. – Powiedz działam marszcząc brwi w tym oczywiście mojej nowej techniki.
- Zapomniałem o tym – powiedział wciąż nieprzekonany Akai.
- Po czwarte: Ta drużyna wie, że nie przejdą już tego egzaminu, więc im ten zwój nie będzie potrzebny. – Powiedziałam a ci zerknęli na mnie zdziwieni.
- Teraz rozumiem, czemu ich wybrałaś.- Powiedziała Midori.
- Oni nie chcą trafić na drużynę, która zabije ich by zdobyć zwój.- Powiedziałam zerkając na nich.
- Przecież nikt ich nie zabije.- Powiedział a ja zesztywniałam a wspomnienia uderzyły we mnie jak piorun.
- Zginiecie.- Powiedział Gaara podchodząc bliżej natomiast jego towarzysze stali wciąż w tym samym miejscu.
- Nie bądź taki hej do przodu- powiedział owy mężczyzna biorąc w rękę parasolkę, po czym rzucił nią w góre a z niej wyszczeliły igły.
Zerknęłam z szokowana.
„: Nie ma szans by ten cały Gaara to przeżył”
Pomyślałam otwierając szerzej oczy…
,„Co? To jest?”
Zdziwiłam się przyglądając się urznie. Widać było, że ci z tyłu ta cała Temari i Kankuro widzieli to już wiele razy, bo nawet nie drgnęli.
„Piasek?”
Zapytałam nie pewnie widząc chłopaka imieniem Gaara otoczonego piaskiem, w którym były powbijane igły z ataku.
- tylko na tyle cię stać?- Zapytała się wyciągając rękę przed siebie a z jego gurdy, która znajdowała się na jego plecach zaczęła wyłaniać się coraz to nowsza ilość piachu.
Pierwszy raz widziałam taką technikę i wiedziałam jedno nie było możliwości by go pokonać. Zerknęłam na piasek otaczający owego męszczyznę i unosił go w powietrze. Gaara podniósł parasolkę, po czym oparł ją tak o tamie jakby się chronił przed deszczem.
- Sabaku Kyū- powiedział, Gaara a męszczyzna owinięty piaskiem chłopaka po prostu eksplodował krople krwi kapnęła mi na twarz a ja zamarłam zerkając na niego przerażona.
- Weście nasz zwój.- Powiedział chudszy towarzysz. A grubszy podał im zwój
- Darujcie nam życie – powiedział ponownie, lecz Gaara wyją rękę przed siebie i zrobił identyczną czynność. Zerknęłam na przerażone twarze owych ludzi wpatrywali się we mnie w ich oczach było widać strach.
- Pomocy!- Krzyknęli a ja siedziałam jak sparaliżowana nie mogłam się ruszyć. Po chwili unieśli się w powietrze jak ich towarzysz i tak samo skończyli.
Przez moje ciało przeszedł prąd i dreszcze zerknęłam na ziemię.
- Uwierz mi Akai ze się mylisz.- Powiedziałam chłodno, po czym ruszyłam dalej.
- O czym mówisz?- Zapytała Midori.
- Uwieście mi, że nie chcecie wiedzieć. – Powiedziałam idąc dalej już się nie odzywałam przez moją głowę jedynie Obrazy umierającej trójki. I byłam pewna, że nie chcę nawet na chwilę stanąć pomiędzy ludźmi piasku. Przedzierałam się dalej a za mną podążali Akai i Midori zamyśleni. Zastanawiałam się, o czym tak myślą.
Koło mojej twarzy przeleciał kunai delikatnie rozcinając mój policzek, po czym wbił się w drzewo znajdujące się za mną. Zerknęłam tam, po czym odskoczyłam na bezpieczną odległość.
Akai doskoczył do mnie odbijając wszystkie kunie sprawnie.
- Katon : Hi Ryuu no Jutsu- powiedział Akai a koło niego pojawił się wielki ognisty Smok, po czym zaatakował kryjówkę wroga, który wyskoczył pokazując się jak wyglądają.
Byli to Shinobi piasku, lecz nie ci, których widziałam. Co sprawiło ze się odetchnęłam cicho z ulgą.
Po prawej stronie stał chłopak, którego włosy sięgać mogły do pasa miał je starannie związane w kitkę. Miał ciemną koszulkę i takie same Krótkie spodenki. Na prawym ramieniu miał opaskę i zerkną na mnie koło niego stała dziewczyna w brązowych włosach, które sięgały jej do ramion opaskę miała przewiązaną w Okół brzucha zerkając na Midori. Ostatni siedział w ukryciu mogłam przypuszczać, że jego techniki bazują na długim dystansie.
Akai zerkną na mnie a ja zrozumiałam i odskoczyłam ze Midori cofając się tym samym, co wywołało cichy śmiech wśród przeciwników.
- Nawet nie potrafi walczyć.- Powiedziała dziewczyna przygotowując się do walki.
- Futon: Boufuu no Jutsu.- Powiedziała a koło niej pojawiła się trąba powietrzna a ja się Uśmiechnełam.
- Głupia!- Zawołałam, co sprawiło, że tamta się wściekła.
- Sama jesteś głupia!- Ryknęła a wichura zaczęła iść w moimi kierunku.
- Katon: Hi Kebe no Jutsu- Powiedział Akai a przede mną pojawiła się ściana ognia, która nasiliła się przy uderzeniu wichury.
Dziewczyna z piasku zerknęła na niego ze zdziwieniem, po czym zaczęła Atakować Akai’a a ja pokręciłam przecząco głową.
Midori w tym czasie walczyła z jej towarzyszem, więc ja musiałam znaleźć trzeciego rozglądałam się.
- chakra sensing tochning.- Powiedziałam zamykając oczy było wiele chakr musiałam znaleźć tego właściwego. Widziałam Akaie walczącego i wygrywającego. Midori miała problemy walcząc ze swoim przeciwnikiem.
- Szybciej- wszeptałam ktoś klękał za drzewami na jednej z gałęzi z jego palców była jakaś dziwna nić ciągnęła się i ciągnęła pod ziemię.
Wyskoczyłam w górę w ostatniej chwili otwierając oczy a pode mną pojawiła się wielka drewniana marionetka, która chciała mnie pochwycić, lecz udało mi się uciec.
Wiedziałam, że nie mogłam dać się złapać gdyż nie miałabym wystarczająco wiele siły by się uwolnić.
Skoncentruj, czakrę w stopach. Więcej
Pomyślałam, po czym odbiłam się od ziemi unikając jednej z rąk marionetki za mną pojawiła się kolejna, co bardzo utrudniało mi walkę, lecz dzięki technice podmiany udało mi się uciec przed atakiem tej marionetki musiałam jak najszybciej coś wykombinować.
- Tsumetai Kiri no Jutsu.- Powiedziałam robiąc pieczęć, po czym rozłożyłam ręce a wokół mnie pojawiła się gęsta i jak zwykle lodowata mgła.
Wiedziałam ze za, wiele chakry to ja nie miałam i musiałam szybko skończyć owy atak. Zamknęłam oczy robiąc uniki, które były trudne, lecz wiedziałam ze każdy atak był śmiertelny przez truciznę, jaką miały marionetki.
W prawdzie nawet zaczełam się cieszyć, że czytałam wiele tak to bym nawet nie wiedziała, czym on się posługuje. Uśmiechnełam się.
- Aaa!- Krzyknęła Midori a ja zmarszczyłam brwi. Musiałam się pośpieszyć.
- Simata!- Zawołał mój przeciwnik, gdy przeleciał przez drzewa. I upadł naprzeciwko mnie. Podbiegłam w jego kierunku i wyskoczyłam w powietrze uderzając go z kolanka w plecy.
- Czemu mnie nie zabijesz?- Zdziwił się wypluwając krew a ja się uśmiechnęłam.
- Bo nie mam takiej potrzeby by cię zabijać.- Powiedziałam zerkając na zwój leżący na ziemi i zdziwiłam się.
- Zwój ziemi?- Zapytałam, mimo iż dobrze widziałam, po czym wzięłam go w ręce i schowałam.
- Ale jestem słaby.- Powiedział zerkając na mnie a ja się Uśmiechnełam widząc jego łzy.
- Ja też jestem słaba.- Powiedziałam zerkając na niego.
- Ale nie poddaje się i wciąż trenuje swoje słabości. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Ty też tak zrób więcej uwagi przeznacz by zniszczyć swoje słabości w twoich technikach. – Powiedziałam a ten zerkną na mnie. Ze zdziwieniem.
- Mam nadzieje, że jak następnym razem się spotkamy nie będziemy musieli walczyć, lecz sobie potrenujemy.- Powiedziałam odwracając się do niego a na mojej twarzy gościł szeroki uśmiech a oczy miałam zamknięte.
- Hai…- wyszeptał chłopak, który miał brązowe duże oczy i takie Dame sięgające ramion włosy. A ja wyszyłam za odgłosami walki.
Zerknęłam na Akai’a który atakował ową dziewczynę a ta zerknęła na mnie ze zdziwieniem.
- Jak to możliwe!- Krzyknęła nie wierząc własnym oczom.
- Pokonałam chłopaka od marionetek.- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy a ta zerknęła na mnie ze strachem.
- Nie martw się nie zabiłam go.- Powiedziałam a ona odetchnęła z ulgą łapiąc się za serce.
- Dobrze.- Powiedziała, gdy atak Akaia przedarł się przez jej wietrzną osłonę i ugodził w nią z duża siłą nie była w stanie już walczyć jedynie zerknęła na Akaia, który podskoczył w moim kierunku, po czym ruszyliśmy w stronę Midori.
Midori stała trzymając się Jedną ręką za żebra a drugą zawzięcie walczyła widać było, że nie miała już sił była potwornie poraniona.
- Jesteś słaba…- powiedział chłopak, który nie miał żadnego zadrapania a ja MU SIĘ Z UWAGĄ PRZYGLĄDAŁAM.
Też miał technikę wiatru, dlatego każdy kunai Midori czy inna broń nie była w stanie jej dosięgnąć tylko odbijała się od niego.
- Ami?- Zapytał się Akai.
- Tak.- Odpowiedziałam nie odwracając walki.
- wiesz, czemu Midori ataki nie działają.
- Hai on używa technik na bazie powietrza. – Powiedziałam a Akai zerkną na mnie.
- To, dlatego wszystkie ataki Midori są zatrzymywane.
- Tak, Akai.
Owy chłopak wyjął z kieszeni kilka kunai i rzucił je w stronę Midori, która zrobiła unik, lecz jeden z nich ugodził ją w ramię.
- Akai…- zaczełam.
- Tak wiem.
Powiedział i skoczył do walki odciągając przeciwnika ciut dalej a ja zerknęłam na stojącą chwiejnie Midori, po czym ruszyłam w jej kierunku i złapałam ją nim upadła.
- Przepraszam Ami…- wyszeptała Midori a ja zerknęłam na jej rany i na kunia e ręku był czymś nasiąknięty.
- Nic nie mów Midori.- Powiedziałam, po czym z plecaka wyjęłam małą apteczkę a ona zerknęła na nią zdziwiona. Otworzyłam ją i wyjęłam bandaże i opatrunki kilka pojemników z różnymi maściami.
- C…co to?- Zapytała się a ja zerknęłam na nią karcąco.
- Powiedziałabyś się nie odzywała.- Powiedziałam i zaczełam sparować jej rany maścią, która miała żółte zabarwienie, po czym zaczełam owijać je bandażem starannie.
- może zaboleć.- Powiedziałam wyjmując z jej ramienia owego kunia, po czym owinęłam go i włożyłam do Apteczki zerknęłam na krew i zmarszczyłam brwi jak się nie myliłam była to trucizna.
Więc trzeba użyć tej maści. Wzięłam owe pudełeczko i odkręciłam, po czym zanurzyłam dwa palce w pudełeczku i posmarowałam jej ramię, po czym uśmiechnęłam się i zawinęłam ramię Midori.
- Gdzie Akai?- Wyszeptała a ja zerknęłam pokazując głowę jak walczy i zwycięża.
- Acha- wyszeptała Midori.
- odpoczywaj. – Powiedziałam, gdy Akai wygrał i podszedł do nas owy chłopak z piasku znikną pewnie poszedł po swoich towarzyszy.
- Co z nią?- Zapytał a ja zerknęłam na niego.
- Ma poważne obrażenia rękę ma jak się nie mylę złamaną. – Powiedziałam zerkając na nią.
- A te maści?- Zapytał pokazując pudełka.
- Jedna jest na rany druga na siniaki i stłuczenia, trzecia na jad a ostatnia na truciznę- powiedziałam chowając je do Apteczki.
- A ten kunai, po co go zabierasz?
- jak się nie mylę, Akai może być nasiąknięty trucizną, więc lekarze będą musieli zrobić odtrutkę w krwioobiegu Midori nie ma tak dużo tej trucizny by zagrozić jej życiu dla tego użyłam maści. Po kilku dniach powinno jej rany zniknąć gorzej z ręka, która jest złamana w kilku miejscach.- Powiedziałam i zerknęłam na nią.
- To nic takiego możemy iść dalej musimy zdobyć zwój a to już zaczynać się będzie trzeci dzień.- Powiedziała usiłując się podnieść.
- Nie musimy- powiedziałam pokazując im zwój ziemi.
- miał go ten, z którym walczyłam, więc możemy odpocząć ja wyślę klony, aby znalazły najbezpieczniejszą drogę, jaka byłaby możliwa. Powiedziałam tworząc ponownie trzy klony, które podążył w każdą inną stronę a ja, zaczełam rozbijać namiot. Akai rozmawiał o czymś, z Midori a ja w tym czasie zaczełam rozstawiać pułapki.
- Dam rade się dostać o własnych siłach.- Powiedziała do Akai’a który był przejęty tym wszystkim.
- Akai nie martw się o mnie- powiedziała Midori.
- Wiesz tak samo mówiła Tsumetai.- Powiedział a Midori odwróciła głowę.
- Ja nie jestem taka jak ona Akai.- Powiedziała smutno Midori nie patrząc się na niego.
- się wiem o tym, ale i tak się boję nie chce by znów to samo się przytrafiło.- Powiedział zerkając na ziemię
- Wiem, Akai ale nie jesteś w stanie wszystkich ochronić i to nie była twoja wina Tsumetai nie zginęła przez ciebie- powiedziała a ja po przynosiłam drewna, co sprawiło ze urwali rozmowę a ja zamknęłam oczy rozpalając ognisko. Udając, że nic nie słyszę.
- Prześpijcie się za kilka godzin wyruszamy. – Powiedziałam tworząc kolejnego klona, aby pilnował a sama zasnęłam