środa, 27 listopada 2019

004: Mury tajemnic – Spotkanie po latach cz 3



Porządkowanie sprawiało mi dużo przyjemności. Mogłam nie myśleć o wielu sprawach. Głównie związanych z relacjami moimi i mojej drużyny. Przywykłam do tego. Więc łaptwiej przychodziło mi po prostu nie myślnie o tym. Wiedziałam jednak że nie mogłam przed tym uciekać wiecznie. Musiałam przemyśleć wiele spraw. W końcu czeka mnie Sprawdzian na który nie byłam całkowicie przygotowana. Nie wiedziałam czego mogłabym się spodziewać po Tsunade. Wszystko mogło by jej przyjść do głowy. Egzamin na Chunina. Z jednej strony chciałabym nim zostać, lecz z innej nie zamierzam się użerać z ludzmi którzy nie chcą mnie widzieć. Czuję się między młotem a kowadłem.  Układałam właśnie zwoje gdy poczułam znajomą obecność.
-— Nie musisz się ukrywać. –Powiedziałam nie odwracając się wstronę wyjścia — Przepraszam że was tak potraktowałam. Naprawdę nie byłam w nastroju. Nie chciałabym czasem wyżyć swojej frustraci na którymś z waszej  trójki.- Powiedziałam patrząc przez ramię na stojącego pod ścianą Gaarę. — Jak chciałeś pogadać nie musiałeś używać swojego klonu.- Dodałam widząc uśmiech Gaary. Znikomy. Ale był.
— To akurat nie jest klon. Urwałem się na chwilę rodzeństwu. Sądziłem że zastanę cię podczas treningu. A tu proszę…— Powiedział Gaara patrząc się w moje plecy.
— Aktualnie dostałam szlaban na treningi. Wiesz wolę jednak nie prowokować swojego nauczyciela. Po drógie do czasu kiedy nie odwieszą mnie to jest moim sposobę na wiązanie końca z końcem. — Zaśmiałam się pokazując miotełkę którą wycierałam kurze. — Zdradzisz mi powód swojej wizyty.
– Spotkanie się z przyjacielem? To chyba wystarczający powód. Zwarzając na to że trudno jest go zastać. I chcę zaprosić cię na kolację.- Powiedział poważnym głosem. — Temari i Kankuro nie mogli się doczekać aż cię spotkają  tym bardziej jak o twojej podróży dowiedzieliśmy się pół roku później.- Powiedział Gaara widząc jak napiełam delikatnie mięśnie. — Przybywając tutaj sądziliśmy że jeszcze nie wróciłaś więc bardzo ucieszyliśmy się z wiadomości o twoim powrocie. Chcieliśmy spotkać się z rana zdawaliśmy sobie sptrawę że możesz być bardzo rozrywana. I nie było by czasu. Przygotowania do Egzaminu rozumiesz?
- Oczywiście że rozumiem. Uwierz mi że nie chciałam by tak wyszło. Udać się bez pożegnania. Sensei dał mi zaledwie trzy godziny. Większość moich znajomych było w tedy na misji. I nie zdołałam się z nimi pożegnać. — Powiedziałam spoglądając na ziemię. — Uwierz mi jeśli chodzi o napiętość mojego grafiku to jedynie miejsce jakie zajmuje mi cały dzień to ten Hangar. Moim zadaniem to pożadek tutaj.- Mówiąc to uśmiechałam się spoglądając na te wszystkie wspaniałe zwoje. — Dziś rano nie otworzyłam wam drzwi. Wiem że zle zrobiłam nie chciałam jednak natrafić na Akai’a
— Pamiętam że na ostatnich egzaminach kiepsko się dogadywaliście. Chodz sądziłem że wasze relacje uległy poprawie jak po tym jak prawie nie zginęłaś po ataku Akatsuki.- Powiedział widząc jak podskoczyłam. — Jestem Kazekage Ami. Sojusznikiem Konohy. I Jenjurikim. Sadziłaś że nie dowiem się o tym. — Powiedział zakładając rece na piersiach.
— Przepraszam. Też w tedy uważałam że nasze relacje ulegną poprawie. Chyba jednak nie udało mi się nawiązać z nimi więzi na tyle mocnych by przetrwały to. Nie spodziewałam się że Tsunade poinforumie was o tym drobnym incydencie z Kisame.
— Drobnym. Prawie nie zginęłaś. Akai szukał cię cały dzień po całej wiosce. — Powiedział zaniepokojony gaara.
— Tak słyszałam o tym. Pamiętam…— Odłożyłam zwój spoglądając na ziemię. — Przegrałam bo nie byłam wystarczająco silna. Zginełabym gdyby mnie nie znalazł. A mój ośli upór sprawił że nie wyzionęłam ducha. Nie złość się Gaara. — Zaśmiałam się z miny przyjaciela. — To o której i gdzie mam przyjść. Muszę jeszcze zanieść te kartony do Tsunade może się przydadzą Sakurze do treningów.
— O ósmej w barze — Powiedział Znikając w kłębach piasku. Na mojej twarzy gościł ciepły uśmiech.
Po zbierałam resztę leżących na ziemi zwoi zaczęłam kierować się do wyjścia z uśmiechem na twarzy. Znalazłam tu wiele ciekawych technik które chciałabym wypróbować w wolnym czasie. Ten hangar to złoża wiedzy. Nie żałowałam podejmując się tej pracy. Powoli posutawiałam kartony w stos i zaczęłam kierować się powoli schodami coraz wyżej omijając zbiegających bądź wbiegających ludzi. Egzaminy na chunina wywołały wielkie poruszenie nie tylko w Joninach nadzorujących lecz i w członkach ANBU. Tym razem chcieli być bardziej przygotowani na to co mogło nastąpić. Zatrzymałam się gdy zachwiałam się unosząc jedną nogę aby utrzymać jakoś równowagę.
Po kilku minutach udało mi się jakoś dotrzeć do gabinetu Hokage. Odwróciłam się plecami aby móc otworzyć sobie drzwi łokciem  wchodząc do gabinetu.
— Przepraszam że tak bez zapowiedzi…– Zaczelam hwiejąc się z jednej strony na drugą stronę usiłując nie upuścić kartonów.
— Jak zwykle niezdarna— Powiedział męski głos znajdujący się w gabinecie po czym uniósł część kartonów. — Lepiej je postaw. Stanowisz zagrożenie z nimi — Dodał spoglądając na mnie z góry. Zmierzyłam chłopaka od stóp po kombinezon jasnych kolorów zatrzymując się na jasnych oczach wpatrujących się we mnie. Długie brązowe włosy wciąż związane były w luźną kitkę. Teraz na twarzy chłopaka gościł ciepły uśmiech.
— Jak zwykle uprzejmy aż do rany przyłóż. — Powiedziałam kładąc w rogu kartony.
— Ami wróciłaś!— Zawołał Lee wychylając się za towarzysza. Uśmiechnełam się na widok przyjaciela. Nic a nic się nie zmienił wciąż był chodzącą miniaturą Gay’a.
— Lee! Wyzdrowiałeś!— Powiedziałam spoglądając na niego z uśmiechem na trzarzy podbiegając do niego.
— A czego się spodziewałaś. Miałbym stać w miejscu— Zaśmiał się spoglądając na mnie.— Nie mogę się doczekać aż zobaczę rezultaty twojego treningu.
— Musisz się ustawić w kolejce.— Powiedział Neji spoglądając na przyjaciela. Wyciągnełam przed siebie ręce starając się im jakoś przerwać te kłutnie.
— Neji! Lee! Wystarczy! Ami dziękuję za te kartony możesz już odejść. — Powiedziała Tsunade na co skłoniłam się i wyszłam z gabinetu kierując się do domu.
— Nie zmieniłaś się nic a nic wciąż uciekaż przede mną. — Powiedział ze szczytu schodów Neji. Podniosłam wzrok prostując się.
— Niby ja? Przed tobą? Ha!— Zaśmiałam się czekając aż zejdzie wraz z Lee. Podchodząc do mnie mogłam dostrzec niepewne spojrzenie Lee. Nie dziwiłam mu się. Kiedyś każde spotkanie z Neji’m źle się kończyło.
— A teraz co niby robiłaś?— Powiedział pochylając się nade mną.
— Testujesz moją cierpliwość?—  Uniosłam delikatnie brew do góry spoglądając w oczy chłopaka. — Idę do domu aby wyszykować się na spotkanie.
— Midori i Akai nie mogli się ciebie doczekać? — Powiedział śmiejąc się po czym jednak umilkł. Musiał coś dostrzec w moich oczach. — Ami?
— Nie z nimi mam się spotkać tylko z rodzeństwem piasku. — Powiedziałam idąc koło Nejiego jak i Lee.
— Jak długo jesteś?— Zapytał Lee.
— Znów to pytanie— Zaśmiałam się spoglądając na palce. — Będzie już piąty dzień podajże. Spotkałam się już z paroma osobami. — Na mojej twarzy zagościł ciepły uśmiech. — Hinata stała się naprawdę piękną i dobrą dziewczyną. Sakura nabiera siły. Zresztą jak Ino — Mówiłam delikatnym głosem kierując się do domu. — Wciąż jest pare osób jakich nie mogę spotkać.
— Akai i Midori…— Zaczął Lee.
— To co innego. — Powiedziałam i kopnęłam nerwowo kamień wskakując zgrabnie na murek kierując się w kierunku domu.
— Ami?— Nie dało się go oszukać. Jak zawsze Neji potrafił przejrzeć mnie na wylot. Co było cholernie frustrujące jeśli chodziło właśnie o tę dwójkę.
— Nie są tak wyrozumiali jak pozostali. — Powiedziałam kucając po czym usiadłam delikatnie machając nogami w powietrzu. — Nie powinnam była wracać wcześniej z treningu.
— Dobrze zrobiłaś. Gdzie się podziała ta Ami goniąca za marzeniami. — Powiedził Lee. Napiełam mięśnie spoglądając w bok opierając głowę o dłoń byłam zamyślona.
— Umarła— Powiedziałam pustym głosem spoglądając w oczy przyjaciela — Zdała sobie sprawę że jest za słaba i pozwoliła jej odejść. — Dodałam delikatnie czując uderzenie w tył głowy. Spojrzałam się na Nejiego który wpatrywał się we mnie swoim zimnym spojrzeniem.
— Po kim jak po kim ale po tobie takich słów bym się nie spodziewał. — Powiedział patrząc się w moje oczy. Zeskoczyłam przybliżając się do niego.
— Każdy się zmienia. Nawet mnie to się zdarzyło. Nie będę gonić za nimi. Jeśli nie akceptują mnie taką jaką jestem nie zamierzam się zmieniać. — Spoglądałam na nich zeskakując z murka i uśmiechając się w ich kierunku. — Będę się zmywać. Nie chce się spóźnić na spotkanie. Może jeszcze pogadamy. — Powiedziałam machając do nich i pobiegłam w kierunku domu z uśmiechem na twarzy. Cieszyłam się na widok spotkanych przyjaciół. Każdy z nich na swój sposób się zmienił. Co bardzo cieszyło. Nie stali w miejscu. Weszłam po schodach wchodząc do swojego mieszkania w którym panowała martwa cisza. Zamknełam drzwi spoglądając na pusty korytarz.
— Trudno ponownie przywyknąć do martwiej ciszy. — Wyszeptałam sama do siebie zdejmując buty i uśmiechnełam się blado wchodząc do pokoju siadając na skrzypiącym łóżku spoglądając na ramki ze zdjęciami. Delikatnie wieziąłam jedną z ramek spoglądając na trzy dziewczynki. Delikatnie dotknęła blondynki — Chciałabym byś zobaczyła rezultatu mojego treningu. — Wyszeptałam patrząc na młodą Hinatę uśmiechając się do niej. — Zawsze będę cię chronić. — Dodałam przykładając ramkne do klatki kładac się na plecach zamykając oczy.
~*~*~
— CHOLERA!— Wydarłam się ubierając pośpiesznie buty gdy obudziłam się. Nie planowałam zasypiać. — SPÓŹNIE SIĘ— Krzyknełam wybiegając z domu stanęłam na barierce i zeskoczyłam biegnąc w kirtunku umówionego miejsca. — Przepraszam. Powiedziałam omijając przerażoną staruszkę. — Trzeba iść na skróty.— Powiedziałam i ugięłam nogi w kolanach Uśmiechnełam się wskakując na dach jednego z domów i zaczęłam po nich skakać.
~Temari~
Stałam z rodzieństwem przed barem wściekła.
— Gaara! Jak mogłeś nam uciec. Ponownie!— Powiedziałam patrząc na drugiego z braci który pokiwał twierdząco. — Jako Kazekage mógłbyś trochę pomyśleć o kosenkwencjach.
— Nic mi się nie stało— Powiedział Gaara spoglądając na ulicę. — Idziecie? — Powiedział wchodząc do środka.— Chciałem ją zaprosić na spotkanie osobiście nie za pomocą klona.
— Akai i Midori też będą. Nie sądziłem że mają tak napięte relacje. — Powiedział Kankuro spoglądając na mnie. Zamknełam oczy. Będzię kiepsko. Jakbyśmy wiedzieli wymyślili byśmy coś.
— Witaj znowu Temari— Odezwała się Sakura z uśmiechem siedząc już w barze jak każdy. Zarumieniłam się na widok jednego z Chłopaków spoglądających na okno.
— Jeszcze nie dotarła?— Powiedział Kankuro rozglądając się widząc czerwonowłosego chłopaka siedzącego w rogu jak i zielonowłosą dziewczynę.
— Zaraz będzie — Powiedział Neji z zamkniętymi oczami .
— Gdzie Tenten? — Odezwała się tym razem Hinata spoglądając na swojego kuzyna. Do teraz pamięałam jak została przez niego skatowana na egzaminie na chunina. Do teraz nie mogłam uwierzyć że Ami toczyła bój z tym potworem.
— Jest na misji. — Powiedział Lee.
— A wy dlaczego z nią nie jesteście. ? — Zdziwił się Kankuro spoglądając na nich zajmując swoje miejsce.
— To misja polegająca na ocenie broni Ninja. Nie przydalibyśmy się do tego zadania. — Powiedział Neji uśmiechając się delikatnie. Coś go rozbawiło? Ciekawe co? Usiadłam koło Gaary spoglądając na każdego do momentu gdy drzwi baru się nie otworzyły. Spojrzałam się widząc delikatnie zakurzoną dziewczynę mimo to rozpoznałam ją.
— Jak zwykle spóżniona. — Powiedział Neji z zamkniętym oczy. — Kyaa….— Powiedział spoglądając na nią z uśmiechem.
— Ukatrupie cię kiedyś— Powiedziała dzewczyna odgarniając włosy. — Grabisz sobie dzisiaj. — Powiedziała Ami
~Ami~
Nie spodziewałam się że jeden z dachów nie wytrzyma. Spoglądałam w górę na dziurę w suficie mrużąc oczy. Zachciało mi się drogi na sktróty. Wstałam spoglądając na wściekłego właściciela płacąc za naprawę dachu. Westchnełam ciężko spoglądając na pusty portwel.
— Nawet jak nie walczę z Nejim to i tak jestem spłukana. — Zaśmiałam się kierując się do baru który znajdował się za rogiem. Otworzyłam drzwi rozglądając się za rodzeństwem piasku.
— Jak zwykle spóżniona. — Ten głos. Podeszłam do stolika z którego dochodził głos spoglądając na właściclea a widząc znikające rzyłki z okolic oczu zmróżyłąm oczy. — Kyaa…— Powiedział spoglądając na mnie z uśmiechem.
— Ukatrupię cię kiedyś— Powiedziałam patrząc na Nejiego odgarniając delikatnie włosy z twarzy. — Grabisz sobie dziś— Dodałam słysząc śmiech chłopaka. Rozejrzałam się po innych. Byli prawie wszyscy… Nie dostrzegłam Tenten. — Shikamaru!— Zawołałam z radością na co chłopak podniósł głowę i uśmiechnął się — Choji!— Zawołałam długo włosego chłopaka. Widać było że zmężniał. — Miło was widzieć.
— Ami to ty!— Zawołał Choji spoglądając w moim kierunku spoglądając na mnie. Kiwnełam głową uśmiechając się na widok przyjaciół. Moja twarz jednak spoważniała widząc Akaia jak i Midori. Widać było że oni taż nie pałali entuzjazmem gdy mnie zobaczyli. Zignorowałam to siadając obok Hinaty która zajęła dla mnie miejsce.
— Ami opowiadaj jak było na treningu?— Zapytał się Lee. Zaśmiałam się spoglądając na nich.
— Wiele… Shizu-sensei był względem mnie naprawdę rygorystyczny.  Często się przemieszczaliśmy. — Powiedziała patrząc na nich. — Cieszę się jednak że podjęłam się tego treningu.
— Hmm— Westchną z ironią Akai spoglądając na mnie. Hinata podskoczyła spoglądając w moim kierunku. — Jak byłaś tak szczęśliwa po cholerę wracałaś wcześniej.
— Akai!— Zaczeła Midori spoglądając to na innych z przepraszającym wzrokiem. Po czym na mnie.
— Jakby ode mnie to zależało wolałabym zostać i trenować dalej. — Powiedziałam ze spokojem w głosie. Nie mogłam dać się sprowokować. Nie dziś gdzie mogłam zobaczyć pozostałych przyjaciół. Nie pozwolę mu zepsuć swojego nastroju.
— Najlepiej by było gdybyś nigdy nie wróciła. — Powiedział chłopaka spoglądając na mnie z nienawiścią w oczach. — Wciąż nie rozumiem jak ktoś taki jak Suwaru mogła kolegować się z czymś takim jak ty. Trenować ją? Ha! Jesteś nic więcej jak marną kopią Suwaru. — Mówił to zamkniętymi oczami.
— AKAI!— Rykneła sakura zaciskając dłonie w pięści szykując się do skoku. Wyciągnęłam rękę aby ją powstrzymać  Rodzeństwo piasku spoglądało na tę nie zbyt miłą sytuację.
— Masz rację jestem jej marną kopią. I co z tego. Ja przynajmniej zrobiłabym wszysto by nie dopuścić do jej śmierci. A ty co zrobiłeś?— Powiedziałam patrząc się na niego odchylając głowę w bok po tym jak poczułam uderzenie. Spojrzałam się na Midori która stała spoglądając na mnie ze łzami.
— Jak śmiesz tak mówić. Suwaru była naszą przyjaciółką jak i członkiem drużyny. Nigdy nie zastąpisz jej w drużynie! — Powiedziała spoglądając na mnie.
— Uspokujcie się!— Powiedział Lee patrząc to na mnie to na moją drużynę.
— Chwila nie przypominam sobie że kiedy kolwiek chciałam ją zastąpić w waszych szeregach. — Powiedziałam podchodząc do Midori która zaczęła się cofać. — Nie martwcie się będziecie musieli znaleźć sobie na egzamin nowego członka. — Powiedziałam zakładając ręcę na piersiach z uśmiechem na twarzy. Odwracając się do nich plecami zajmując swoje miejsce koło Hinaty zamawiając zupę krewetkową.
— Jaki znowu egzamin?— Zdziwił się Akai spoglądając w moim kierunku.
— Oh nie wiecie. — Zaśmiałam się spoglądając na niego opierając się o dłoń. — Jednym z powodów mojego powrotu z treningu było uczestnictwo w zbliżającym się Egzaminie na Chunina. Teraz….nie zależy mi na tym czy stanę się chunninem czy zostanę geninem. — mówiłam to ze stoickim spokojem — Dwu osobowa drużyna zostanie z automaty zdyskalfikowana prawda?— Zaśmiałam się spoglądając na minę Akaia i Midori.
— Ami?— Wyszeptała Hinata kładąc mi rękę na ramieniu.
— O czym ty pieprzys?!— Powiedział Akai zaciskając dłonie mocniej. Wstając z miejsca. Spojrzałam się na niego czułam na sobie baczne spojrzenia pozostałych.
— To co słyszysz Akai.— Powiedziałam zakładając dłonie na biodrach prostując się — Nie zamierzam do niego pzystąpić z bandą rozwydrzonych dzieciaków. Znajdzcie innego śmiecia który będzie posłusznie za wami latał. — Powiedziałam robiąc unik przed atakiem Akaia chodź prawdę mówią to Neji nas powstrzymał spoglądając to na rękę akaia kilka centymetrów od mojej twarzy. — Nie musiałeś się mieszać Neji. Nie oddałabym mu.— Powiedziałam patrząc na chłopaka.
— Ta już to widzę. — Powiedział chłopak spoglądając na mnie Byakuganem widząc jak usiadłam na swoim miejscu.
— Nie jestem samobujvca — Powiedziałam spoglądając na rodzeństwo piasku — Jestem uziemiona jeśli chodzi o treningi czy walki. — Powiedziałam zakładając nogę na nogę i uśmiechnełam się delikatnie — Wybaczcie mi moje zachowanie— Powiedziałam do rodzenstwapiasku z uśmiechem delikatnie.
— Nie walczysz bo tchórzysz. Tak naprawdę zapewne leniłaś się na treningu. — Powiedział Akai z szyderczym uśmiechem. Czy on mnie prowokuje? Wziełam pałeczki otwierając się i powoli jedząc zupię krwetkową.
— Jeśli mnie chcesz sprowokować to jesteś śmieszny.. — Powiedziałam pokazując na chłopaka który starał się uspokoić Akaia. Westchnełam ciężko słuchając docinek Akaia. — Gożej niż z dziecmi.— Dodałam gdy w końcu Akaiowi przeszło i jadł w milczeniu. Najwyrazniej doszło do niego moje słowa z egzaminem. Mistrz Shiowase najwyraźniej jeszcze ich nie poinformował o egzaminie na chunina. Będzie zaskoczony gdy przyjdzie do mnie z rekomendacją a ja jej nie przyjmę. Ale czy to dobrze że mszczę się na nich w ten sposób. Szkodzę też samej sobie.  Westchnełam ciężko spoglądając na pustą miseczkę. — Na czym skończyliśmy?— Powiedziałam patrząc na nich z uśmiechem na twarzy.
— Jak wyglądał twój trening. — Przypomniał Lee. Uśmiechnełam się ciepło.
— Shizu był istnym potworem gdy miałam treningi zawsze był bewzględnym sadystą. – Zaśmiałam się spoglądając na dłonie. — Gdy miałam wolne głównie odpoczywałam i czytałam.
— Wolne? — Zdziwił się choji.
— Szkoliłam się u jednego z kapitanów ANBU. To że miałam treningi u niego nie zwalniało go z obowiązków ANBU. Często podczas mojego treningu musiał wykonać zadanie polecone przez Hokage. Zabraniał mi w tedy trenować. Nie chciał by wrazie problemów go nie było. — Zaśmiałam się widząc ich spojrzenia. — O niektórych sprawach dowiedziałam się dopiero jak zaczęłam wracać się do wioski.
— O jakich? — Tym razem spytała się Temari spoglądając na mnie.
— O tym że będę zawieszona w misjach do czasu egzaminu Tsunade. — Powiedziałam wyliczając na palcach. — Jeszcze o zbliżającym się terminie egzaminu na Chunina. — Dodałam spoglądając na Sakurę. — O Sasuke. — Mogłam dostrzec jak wszyscy moi przyjaciele posmutnieli.
— Sasuke…— Wyszeptała Ino spoglądając na przygnębioną Sakurę.
— Cały swój trening zastanawiałam się czy wioska została ponownie odbudowana. Jak wam idzię. Wiem że Shikamaru został Chuninem. Jestem ciekawa czy uda mu się zdobyć rangę Jonina.
— Wątpię w to — Powiedziała Temari zamykając oczy — Jest na to zbyt leniwy.
— Nie wątpię — Zaśmiałam się spoglądając na przyjaciela.  Rozmawialiśmy tak przez długi czas aż w końcu trzeba było się pożegnać. Sakura miała rano dyżur w szpitalu. Ino pomagała w kwiaciarni. Hinata… spotkanie z Hanabi. A reszta już musiała iść. Szłam powoli w kierunku domu w towarzystwie rodzeństwa piasku.
— To bardzo miłe z waszej strony. Dziękuję za zaproszenie. — Powiedziałam uśmiechając się do nich. — Przepraszam że byliście świadkami jak i pozostali moich relacji z Akiem i Midori. — Uśmiechnełam się blado.
— Nie sądziliśmy że masz je aż tak kiepskie. — Powiedział Kankuro widząc jak z zawstydzeniem delikatnie drapię się po głowie.
— Zawsze były. — Powiedziałam patrząc na nich.
— Chodzi o dziewczynę imieniem Suwaru?— Zaczeła Temari na cio westchnęłam i zmieniłam kierunek  — Ami?
— Chodzcie za mną— Powiedziałam w kierunku rodzeństwa piasku. Odwróciłam się tylko kierując się w dobrze znanym mi kierunku.